
18 października 2021 r. przez Steve Beckow
Drzemka i jesteś na lunchu, tak mówi paradygmat.
(Ciąg dalszy z wczorajszej części 1).
Uzbrojeni w nasze umiejętności przetrwania, prawi i źli ludzie wyruszają, aby wygrać w grze o sumie zerowej.
Jest tylko tyle do obejścia i chcę się upewnić, że jestem jednym z tych, którzy to dostaną.
To jest wyłącznie wygrana/przegrana i ja zamierzam wygrać.
Patrzę na Numer Jeden. Drzemiesz, przegrywasz. Jakiś rekin zjadł twój obiad.
Taki właśnie świat tworzymy. W najgorszym wypadku mamy untermenschen, rasę wyższą i eksterminację.
Jestem gotów się założyć, że w historii ludzkości nie było dekady, w której nie toczyłaby się gdzieś wojna wynikająca z kłótni o to, kto ma rację, a kto nie.
Nikt nie chce się mylić, a jednak paradygmat nakazuje, że ktoś musi mieć rację, co oznacza, że ktoś też musi się mylić. Taka jest dwoistość.
Możemy majstrować przy paradygmacie. Możemy wymyślić ubezpieczenie bez winy. Nie ma winy, nie ma winy itd.
Ale sam paradygmat nakazuje nam angażować się w zachowania egoistyczne. I robimy to, dopóki nie poczujemy pustki takiego podejścia i nie zaczniemy szukać czegoś innego.
Odkrywamy, że prawdziwy ratunek nie leży w naprawieniu paradygmatu, ale w przemianie nas i okoliczności.
(Zakończenie w części 3, jutro).
Absolutnie nic nie jest tym, czym wydaje się być, ponieważ prawdziwa natura rzeczy pozostaje głęboko ukryta pod pozorami rzeczywistości.
poniedziałek, 18 października 2021
Handel w starym paradygmacie dobra/zła - część 2/3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz