poniedziałek, 6 czerwca 2022

Najpierw Dimon z JPMorgan, teraz Waldron z Goldman Sachs: Świat ma zostać uderzony "huraganem" gospodarczym



Inny prominentny dyrektor bankowy, John Waldron z Goldman Sachs, przewiduje poważną ekonomiczną zagładę w bardzo bliskiej przyszłości.

Na niedawnym spotkaniu z inwestorami, Waldron powtórzył odczucia Jamie Dimona z JPMorgan dotyczące tego, co Dimon nazwał "huraganem gospodarczym", który ma wkrótce uderzyć w ląd.

Żartując, że nie będzie "używał żadnych analogii pogodowych", jak zrobił to Dimon, Waldron wyraził podobne obawy dotyczące inflacji, ciągle zmieniającej się polityki monetarnej i oczywiście inwazji Rosji na Ukrainę, która jest ulubionym kozłem ofiarnym wszystkich zachodnich wpływowych osób za to, co się obecnie dzieje.

"Jest to jedno z najbardziej złożonych i dynamicznych środowisk, jakie kiedykolwiek widziałem w swojej karierze" - powiedział Waldron inwestorom. "Zbieg wielu wstrząsów w systemie jest dla mnie bezprecedensowy".

Jeden z najostrzejszych krytyków Rezerwy Federalnej w świecie bankowości, Waldron mówi, że spodziewa się, iż czekają nas "trudniejsze czasy dla gospodarki" niż nawet obecny kryzys inflacyjny i niedoborów, który wszyscy obserwujemy i odczuwamy.

"Bez wątpienia czeka nas trudniejsze środowisko dla rynków kapitałowych" - wyjaśnia.

Jeśli chodzi o rynek fuzji, Waldron mówi, że spodziewa się spowolnienia w stosunku do obecnego "prężnego" poziomu.

"Zacznie się on przewracać, ponieważ obserwujemy niszczenie popytu, prezesi stają się nieco mniej pewni siebie" - wyjaśnia Waldron. "To rozsądne oczekiwanie, ale uważnie obserwujemy to jako sygnał".

Od połowy października do końca kwietnia globalne dane makro wydawały się zmierzać w nieco pozytywnym kierunku, co niektórzy postrzegali jako możliwy zwrot. Wszystko to zmieniło się jednak nagle, gdy indeks Citi Economic Surprise Index gwałtownie spadł z poziomu ponad 50 zaledwie kilka miesięcy temu do około 8,60 w chwili pisania tego tekstu.
Czy bańka "wszystkiego" wkrótce pęknie?

Przez większą część historii tego kraju, rządzonego przez opresyjne rządy prywatnej bankowości centralnej (Fed), inflacja technicznie zawsze była problemem. Tyle tylko, że pozostawała w ukryciu dzięki wymyślnym sztuczkom i narzędziom, które miały utrzymywać masy w zakłopotaniu i rozproszeniu, podczas gdy wartość dolara spadała.

Te małe programy Fedu - które wcale nie są małe - nie są jednak niezawodne. Co jakiś czas bańka nadyma się za bardzo i nie ma już żadnych sztuczek, które mogłyby ją powstrzymać, co prowadzi do krachu. Ostatnio widzieliśmy to na początku plandemii koronawirusa (COVID-19) w Wuhan w 2020 roku, a wcześniej w 2008 roku podczas załamania rynku mieszkaniowego.

Nazywa się to "bańkami" i w różnych odstępach czasu wydaje się, że bańki te pękają, wielcy są ratowani i ponownie zaczyna się re-inflacja. W rzeczywistości jednak bańki z przeszłości nigdy w pełni się nie opróżniły, a puszka z inflacją została po prostu jeszcze bardziej rozdmuchana.

Obecnie znajdujemy się w największej bańce ze wszystkich - bańce na wszystko, która ma zakończyć wszystkie bańki. Krach, który wkrótce nastąpi, będzie monumentalny i tym razem istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie uda się go odrobić.

Tym razem najprawdopodobniej będziemy świadkami tego wiekopomnego "Wielkiego Resetu", przed którym ostrzegają m.in. szef Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) Klaus Schwab. Obecny porządek świata, który w większości opiera się na fiat, rozpadnie się, pozostawiając pustkę, którą wypełni nowy porządek świata.

"Rządy państw zachodnich były w stanie ukryć inflację, co pozwalało im na wydawanie ogromnych ilości pieniędzy" - napisał ktoś w serwisie Zero Hedge o tym, jak prasa drukarska ma na celu utrzymanie domku z kart, przynajmniej przez jakiś czas.

"Wall Street była w stanie generować niebotyczne zyski, odcinając się od amerykańskiej siły roboczej. Rozpad tego wszystkiego będzie niezłym widowiskiem."

**By Ethan Huff

**Source

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz