niedziela, 12 czerwca 2016

CICHE ŻYCIE - MEDYTACJA




 
Szukasz szczęścia i kluczy do niego...
i ile nad tym zadaniem namęczysz własny umysł, czasami zadręczysz go na śmierć...
ile czasu spędzasz aby znaleźć swoją miłość...
a ile czasu tracisz, aby udowodnić, że to ty kochasz najlepiej w świecie,
że nikt tak jak ty kochać nie potrafi...
a szczęścia i miłości i tak nie ma w twoim życiu, tylko puste słowa...
również brakuje ci spokoju duszy.
Skąd to wiem?
 
Nie prawi się tyle o szczęściu i miłości, kiedy nie ma w człowieku tej tęsknoty za tym co dawno zostało utracone i nie chce wrócić. Tylko głodny mówi ciągle o jedzeniu, bo syty nie ma takiej potrzeby.

Chcesz znowu odzyskać szczęście i miłość, wprzódy musisz zrozumieć funkcje swojego umysłu... i zastanawiające jest jaką ludzie mają ciągle niską wiedzę na ten temat. Już Budda uczył ludzi tej wiedzy jak wpłynąć na nasz umysł i na nasze ciało, jak uzyskać szczęście i miłość, pozbyć się cierpienia... ale wcale nie udowadniał światu, że jest najszczęśliwszym człowiekiem świata i kocha wszystkich całym swoim sercem. Takie wyobrażenia o miłości rodzą tylko problemy między ludźmi.
Kochać ludzi nie znaczy aby im ciągle prawić o swojej miłości do nich, aby w imię tej miłości zakrywać o nich prawdy i tolerować wszystkie ich błędy. Jeśli pragniesz zbyt mocno miłości, wiedz o tym, że jest to przeszkodą na twojej duchowej drodze, ponieważ będziesz obwiniać innych ludzi, że nie kochają cię tak mocno jak ty ich, a to jest już pożądanie a nie bezwarunkowa miłość, toteż będziesz ich ranić, pozbawiać wartości i radości... i trudno się dziwić, że osoby światłe żyją najczęściej w samotności.
Tak Budda, który zostawił swoją piękną żonę, tak i Jezus Chrystus i inni światli ludzie żyli samotnie i nigdy nie rozprawiali o potrzebie bycia kochanym... i nigdy się nie użalali nad sobą, że nie byli przez wszystkich kochani... i sami nikogo nie przekonywali, że kochają wszystkich ludzi bez wyjątku, ponieważ na tym stopniu duchowym miłość sama w sobie nie jest niezbędnym elementem, aby być szczęśliwym i wolnym. Oczekiwanie od innych miłości jest zwykłym ludzkim egoizmem, który zatrzymuje cię na duchowej drodze.

To przez usilne dążenie do miłości i szczęścia jest na świecie tyle osób nieszczęśliwych, więcej niż szczęśliwych... i ciągle jest zbyt mało ludzi, którym do szczęścia zbyt dużo nie potrzeba i nie nękają innych swoimi pragnieniami, ani nie terroryzują swoją miłością. Ciągle jest zbyt mało tych, którzy potrafią cieszyć się w każdych warunkach.

Szczęście, cierpienie, miłość, nienawiść to rzeczywistość naszego umysłu, i wszystkie te emocje potrafią narodzić w naszym życiu wielkie problemy, skoro sobie z tymi wybujałymi marzeniami nie umiemy radzić. W tym momencie zaprzeczą wszyscy, którzy jeszcze tej prawdy w sobie nie odkryli.

I prawdą jest również, że nie poznamy tej prawdy dopóki nie przebijemy tej ściany naszego umysłu, czasami musimy uderzyć głową w mur. Dopóki nie nauczymy się brać pod kontrolę własny umysł nabijemy sobie nie raz na swojej głowie potężnego guza.

Prawdą jest, że współczesny świat ciągle odkrywa nową wiedzę i rozwija sposoby, które mogą ludzi uleczać czy nawet dawać szczęście... w zależności od potrzeb ludzi... i tak dzisiejszy świat próbuje dać nam te owoce szczęścia poprzez bogactwo, postęp... a nawet daje nam miłość... dziś na każdym kroku słyszymy - "I love you"... ale jaka jest prawdziwa wartość tych słów? A postęp i technologia oferuje coraz większe usługi, a na tym polu bycia szczęśliwym w swoim materialnym świecie coraz więcej potłuczonych ludzi, z ciężkimi depresjami, którzy ciągle czuja się niekochani i nieszczęśliwi.

U każdego występują inne problemy, małe czy większe a świat coraz bardziej topi się w cierpieniu, ponieważ coraz trudniej osiągnąć to prawdziwe szczęście i tą doskonałą miłość... nie pomnę już o wolności.

Aby być szczęśliwym wprzódy trzeba dogłębnie zrozumieć nasz własny umysł. Nie utrzymasz swojego szczęścia i spokoju umysłu kiedy targają tobą ciągle złudne myśli, które zużywają twój umysł i niszczą wewnętrzny spokój.

Nie ma czegoś takiego, jak narodzenie się krańcowo złego człowieka. To co w nim następuje z upływem czasu to jego zniekształcenia spowodowane przez jego środowisko, oszukańcze systemy, religie... i wmawianie mu od dziecka, że jest zły, grzeszny i nic warte jako człowiek... zarzuca mu się brak miłości i obwinia za wiele rzeczy... a z drugiej strony kładzie się przed nim na złotej tacy wszystkie jego pożądania, nawet te, które mu w życiu w niczym nie służą, wręcz przeciwnie - niszczą go dokładnie... nawet rodzice kładą przed swoimi dziećmi takie czekoladki pełne trucizny a jeszcze im mówią, że są dobre i rewelacyjne.
Niestety, może są rewelacyjne w smaku, ale działają obrzydliwie na człowieka ciało i umysł.
I tak mamy zniekształconą naszą rzeczywistość, w dodatku musimy na siłę przyjąć cudze przekonania, wiarę... co niektórzy nadgorliwie dbają o naszego ducha i ciało.
I dlatego, że nasz umysł jest pod intensywną kontrolą, zamieniono nasze subtelne formy na ciężkie życiowe zmory i trudno uspokoić własną duszę i serce. I tak budzimy w naszym umyśle urojenia, niepokój, niekończący się stres i inne zniekształcenia.
Jak od tego uciec i wejść w lepszy świat?
Zacznij praktykować medytacje.
Czym jest medytacja?
Dziś u wielu ludzi to słowo wywołuje niepokój i poruszenie, albo się boją tej medytacji i od razu mówią, "medytacja nie jest dla mnie"... albo używają jej w odniesieniu do własnych marzeń i fantazjowania.

Medytacja to precyzyjna technika odpoczynku umysłu, zawiesza jego pracę... i nie jest to część żadnej religii czy innego czarnoksięskiego rytuału, jest to nauka jak odnaleźć samego siebie, szczególnie w naszym dzisiejszym codziennym życiu, i znaleźć własną świadomość wewnątrz nas.
Tylko w wielkiej ciszy, medytacji umysł jest jasny, spokojny i wewnętrznie skupiony... nie rozpozna go świat zewnętrzny, chociaż ten stosuje na nasze umysły coraz bardziej wyrafinowane kontrolujące techniki.
Toteż świat zewnętrzny coraz bardziej narzuca nam, abyśmy ciągle koncentrowali się na nim, nikt nie uczy nas jak wygląda nasze wnętrze... a jeszcze co niektórzy straszą, że mieszka tam szatan... toteż tak wiele ludzi w obawie przed nim ucieka przed medytacją.
Dla tych ludzi ich własne wnętrze nadal pozostaje wielką tajemnicą. Brak nam zrozumienia samych siebie... i tak często pojawia się w naszym życiu rozczarowanie.
Nasz umysł jest dopasowywany do zewnętrznej edukacji, ale w tym celu używamy umysłu tylko w kilku procentach, reszta śpi w sferze nieświadomości. A prawdą jest, że to ten nieświadomy umysł jest magazynem wszystkich naszych doświadczeń, przechowywanej pamięci, talentów, zapisane tam jest wszystko z czym dusza człowieka miała kontakt na tym świecie i we Wszechświecie... i celem medytacji jest właśnie wkroczenie w te śpiące obszary, to tam możemy zapoznać się z naszą prawdziwą naturą, która jawi się nam jako: szczęście, miłość, pokój, błogość.
Umysł ma własny rozum i kiedy osiągniemy odpowiedni poziom ciszy wówczas, to właśnie ona doprowadzi nas do ukrytych obszarów świadomości.
Ale kiedy mamy niezdyscyplinowany umysł, pełen marzeń i fantazji, taki umysł tworzy halucynacje, ponieważ próbuje wykonywać nasze rozkazy. Taki umysł potrafi ponieść człowieka jak dziki koń na manowce... i nigdy nie osiągnie ciszy ani nie doświadczy głębokiej medytacji. Dalej będzie nami sterować, jak się poruszać i zachowywać w zewnętrznym świecie i nigdy nie pokaże nam własnego wnętrza. A te wszystkie radości, dary jakie nam da będą tylko chwilowe i nie doprowadzą nas do krainy mędrców... i nie ważne czy ludzie zasiadający do medytacji z głową pełną marzeń i fantazji wyrzekli się tego świata czy jeszcze żyją dla niego.

Medytacja jest po to aby budować swoje wewnętrzne królestwo a nie poddawać własny umysł własnym rozkazom, stawiać mu żądania... a to o Energie Kundalini albo uzdrowienie... i ile jeszcze ma taki człowiek pretensji jak się to życzenie nie chce wypełnić... ponieważ nasz umysł się zawiesi i nie chce nikogo słuchać.

Nasze żądania stawiane umysłowi poprzez różne afirmacje np. zdobycie bogactwa, szczęścia, miłości (a często bywa ludzie ślą swoim bliźnim klątwy i inne nabożne życzenia) czyni ich umysł bardziej nie spokojnym, ponieważ brakuje wysyłającym cierpliwości... chcą natychmiast wypełnienia swoich próśb i żądań... a wiele takich afirmacji staje się regularnym rytuałem w życiu wielu starających się ingerować poprzez nie w swoją przyszłość... nawet w grupach religijnych... dobrze się tylko przyjrzyjcie.

Przede wszystkim, aby dobrze medytować wprzódy należy nauczyć się prawidłowo oddychać... w tym okresie pojawi się wiele myśli w głowie, będzie przychodzić ich setki, będą rozkazywać i rozpraszać, coś nas próbuje zniechęcić do medytacji a nawet modlitwy. Dopiero wówczas widzisz, jaki masz niespokojny umysł... i kto tu tak naprawdę rządzi?! Jak więc możesz odnaleźć siebie w tym morzu zamieszania?

Prawdziwa medytacja to odpoczynek od własnego umysłu, od świata zewnętrznego, odnalezienie własnego spokoju. W tej wewnętrznej ciszy możesz odszukać własne traumy, kompleksy, niedojrzałość, swoje nawyki, wówczas to sobie poświęcasz uwagę i nie próbujesz reperować innych ludzi, często kierowany fałszywą pokorą, jaki to robisz dla nich dobry uczynek.
Bo jak możesz kogoś uzdrawiać, pouczać kiedy nie znasz samego siebie i ciągle zadajesz dziecinne pytania nawet w kwestii wyświetlających się tobie obrazów, snów czy innych zdarzeń... przecież to wszystko wychodzi z twojej podświadomości...
i jakie ziarno dziś posiejesz takie jutro zbierzesz... i jaką naukę dziś wysłuchasz, to może dopiero jutro ją zrozumiesz... ale słuchaj, słuchaj, słuchaj, czy zgadzasz się czy nie... i wprzódy dobrze przemyśl zanim złożysz reklamację... bo może osoba stojąca przed tobą dobrze już zna tą krainę a ty dopiero rozpoczynasz w niej podróż, ale wydaje ci się, że wszystko o niej wiesz, bo przeczytałeś dobry przewodnik. Tylko osoba szczera sama z sobą zgłębi wszystkie poziomy własnej istoty, jeden poziom po drugim.
I co by kto nie mówił na temat medytacji, ma ona na celu zjednoczenie duszy z Bogiem... dzięki niej możemy otrzymać nieśmiertelną duszę, boską świadomość w rdzeniu swojej istoty. I jest to najważniejszy cel medytacji. Dzięki regularnej medytacji następuje w człowieku subtelna przemiana całego ciała, umysłu i najgłębszych poziomów świadomości.

Pierwszym owocem medytacji jest: wewnętrzny spokój, wraz z tym przychodzi większa jasność, zrozumienie i wskazówki od wewnątrz.
Dłuższa medytacja otwiera intuicję, pomaga rozwiązać problemy, nie tylko natury zdrowotnej, ale i te, które pojawiają się w naszym codziennym życiu. Poprawia koncentracje, efektywność, kreatywność, przynosi większą harmonię, radość życia, relacje w związkach, uczy mądrości, sztuki dawania i brania, i bezwarunkowej miłości bez żadnych oczekiwań i pretensji o brak wzajemności.

Medytacja jest dobrym lekarstwem na nasze zdrowie i witalność. W miarę zacieśniania swoich więzi z Bogiem doświadczamy błogiego stanu, Komunii z Nim, a tego człowiek już z pamięci wymazać nie może. Kiedy człowiek doświadczy tej chwili już ciągle będzie do tego dążył, pragnie tego jego dusza i żadna ziemska miłość czy obietnica szczęścia nie da rady jej odwieść od tego... staje się nie czuła na pożądania tego świata... jej pragnieniem jest przeżyć choćby jedną maleńką chwilę w ramionach Boga.

Kiedy dotykasz Źródła Prawdy i Życia wszystko nabiera innych wartości i cała przyroda jest ci przychylna.

Medytacja będzie miała jeszcze większy sens kiedy wzmocnisz ją modlitwą albo mantrą, pozwoli ci szybciej dojrzeć duchowo, moją ulubioną mantrą jest:
Boże, napełnij moje serce Twoją Miłością,
tylko jej pragnę, bo nigdy mnie nie rani.


Namaste

Vancouver
28 May 2016

WIESŁAWA
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz