poniedziałek, 5 lutego 2024

Hakann: Wielu próbuje czuć się bezpieczniej, wymagając, by inni się z nimi zgadzali



Kanał: A.S.

Moi najdrożsi bracia i siostry,

Mówi Hakann. Pozdrawiam was w pokoju i miłości.

Z wyższej perspektywy, twoje obecne życie jest tylko jednym dniem w bardzo długiej podróży z powrotem do Źródła.

Alternatywnie, możesz postrzegać swoje obecne ciało jako pojazd, który właśnie teraz pilotujesz, a twoja dusza jest kierowcą.

Bez względu na to, co stanie się z twoim ciałem, bez względu na to, co stanie się z tobą w twoim obecnym życiu, twoja dusza będzie miała się dobrze.

Nawet jeśli sprzedasz swoją duszę lub popełnisz ohydne zbrodnie, to tak, po śmierci możesz skończyć w nieprzyjemnym miejscu. Ale nawet z tego miejsca możesz się wydostać - nie jest to piekło, do którego jesteś wysyłany na stałe. Nawet tam zawsze możesz zwrócić się do Źródła lub wniebowstąpionego mistrza, takiego jak Jezus lub Yeshua.

W bardzo rzadkich i ekstremalnych okolicznościach istoty mogą zostać uwolnione, jeśli naruszą wolną wolę bardzo wielu ludzi w bardzo poważny sposób. Ale nawet wtedy alternatywnym sposobem myślenia o tym jest to, że istota po prostu natychmiast łączy się z powrotem ze Źródłem. W końcu energia odpowiadająca duszy tej istoty nie przestaje istnieć, tylko zostaje przekształcona - a Źródło jest wszystkim, więc powstała w ten sposób przekształcona energia nadal jest częścią Źródła. Tak więc słuszne jest myślenie o istotach, które zostają unmade, jako o istotach, które po prostu natychmiast łączą się z powrotem ze Źródłem.

 Tak więc z wyższej perspektywy możesz postrzegać swoje ciało jako pojazd, którym właśnie się poruszasz. I bez względu na to, co stanie się z twoim ciałem, bez względu na to, co stanie się z tobą w tym życiu, twoja dusza będzie miała się dobrze.

To powiedziawszy, bardzo wielu ludzi się teraz boi. Możemy to wyraźnie poczuć aż tutaj w naszych statkach kosmicznych - nie żebyśmy nie czuli energii Ziemi w zeszłym roku, ale strach jest teraz namacalny. Szare kapelusze się boją, ciemni kontrolerzy się boją i ludzie na Ziemi się boją. I ten strach jest zrozumiały.

Ludzie boją się imigracji, wojny domowej w USA, przestępczości i przemocy z użyciem broni palnej, tego, czy będzie ich stać na czynsz i artykuły spożywcze, cenzury, bycia okłamywanym, zdrowia i opieki zdrowotnej, następnych wyborów w USA i nie tylko.

Ludzie boją się również konfliktów i śmierci ludzi, między innymi w Strefie Gazy i na Ukrainie. A teraz ludzie boją się możliwej trzeciej wojny światowej. W czasie tego przekazu właśnie zginęło trzech amerykańskich żołnierzy. Moje myśli są z nimi, ich rodzinami i wszystkimi innymi, którzy cierpieli lub cierpią.

Tak więc, jeśli się boisz, to moje myśli są z tobą. I nie ma w tym nic złego, to co czujesz jest zrozumiałe. Wielu ludzi na Ziemi boi się teraz, nie jesteś jedyny.
Wiele osób próbuje opanować sytuację, prowadząc debatę na temat polityki. Co należy zrobić? Czy Teksas ma rację, jeśli chodzi o południową granicę? Czy powinniśmy wysyłać pieniądze na Ukrainę, czy nie? Czy umorzenie długów studenckich to dobra rzecz, czy nie?

Chciałbym tutaj dokonać rozróżnienia między tym, co można nazwać debatą merytoryczną, w której obaj dyskutanci są stabilni emocjonalnie i naprawdę debatują nad meritum, a debatą "chcę się czuć bezpieczniej", która może wydawać się merytoryczna na poziomie powierzchni, ale w której przynajmniej jedna ze stron faktycznie próbuje poczuć się bezpieczniej, nalegając, aby druga strona się z nią zgodziła.

Oczywiście merytoryczna debata jest świetna. Jestem jej zwolennikiem. Jednak obecnie większość debat to debaty, w których chcę czuć się bezpieczniej. Zwykle w dzisiejszych czasach, gdy dwie osoby prowadzą debatę, może się wydawać, że dotyczy ona kwestii, ale głębsza warstwa to dwie osoby mówiące sobie nawzajem: "musisz zmienić swoją opinię, abym mógł czuć się bezpiecznie". "Nie, TY musisz zmienić SWOJĄ opinię, abym ja mógł czuć się bezpiecznie".

Oczywiście tego rodzaju debata nie zakończy się w sposób satysfakcjonujący dla żadnej ze stron. Właśnie dlatego debaty tak często wydają się frustrujące i bezcelowe.

Tak naprawdę do tego sprowadza się obecnie wiele debat: dwie przestraszone osoby nalegają, by druga osoba zmieniła swoje poglądy, aby poczuć się bezpieczniej.
A może jedna strona stara się prowadzić racjonalną, merytoryczną debatę, a druga stara się czuć bezpieczniej. Nie wpadaj jednak w pułapkę myślenia, że ty i ludzie po twojej stronie są zawsze racjonalni i merytoryczni, a druga strona jest irracjonalna. Prawie każdy, w tym ludzie, którzy zachowują się irracjonalnie i starają się czuć bezpieczniej, ma jakiś powód, by myśleć, że są racjonalną stroną, a druga strona "ignoruje ekspertów i ignoruje naukę", lub druga strona "ignoruje oczywistą rzeczywistość na rzecz sygnalizowania cnoty" lub z innego powodu. Prawie wszyscy, w tym ludzie irracjonalni, uważają, że są racjonalni, a druga strona jest irracjonalna.

 Nie należy więc zbyt szybko określać siebie jako kogoś, kto zawsze stara się prowadzić merytoryczną debatę i kto nigdy nie próbuje czuć się bezpieczniej, żądając, by druga strona się z tobą zgodziła. Prawdopodobnie miałeś kilka momentów, w których rzeczywiście debatowałeś merytorycznie, ale także kilka momentów, w których próbowałeś poczuć się bezpieczniej, prosząc drugą osobę, aby się z tobą zgodziła.


Ponadto przedstawiam to teraz jako binarne - albo ludzie chcą prowadzić merytoryczną debatę, albo chcą czuć się bezpieczniej emocjonalnie - jednak ludzie często mają obie motywacje, w różnym stopniu. Większość ludzi ma wewnętrzną fragmentację i jedna ich część może chcieć prawdziwie merytorycznej debaty, podczas gdy inna część może po prostu chcieć emocjonalnie czuć się bezpieczniej, żądając, aby druga osoba się z nimi zgodziła.

Należy pamiętać, że poczucie braku bezpieczeństwa niekoniecznie musi wynikać z fizycznego zagrożenia dla danej osoby. Może to również wynikać z poczucia braku bezpieczeństwa w imieniu kogoś innego, kogo uważa się za część swojej grupy. Na przykład ktoś, kto współczuje Palestyńczykom, Ukraińcom, Żydom, Teksańczykom lub imigrantom, może obecnie czuć się niebezpiecznie, ponieważ ludzie z tych grup cierpią lub są zagrożeni (niekoniecznie w tym samym stopniu, ale jednak). Osoba empatyczna może czuć się niebezpiecznie, ponieważ inni ludzie, których w mniejszym lub większym stopniu uważa za część siebie, są niebezpieczni.


Jest to logiczne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ludzie są gatunkiem wspólnotowym. Poczucie bezpieczeństwa ma sens, jeśli ludzie z twojego plemienia, z twojej grupy są w niebezpieczeństwie. Oczywiście nie żyjemy już dosłownie w plemionach, ale większość ludzi nadal określa niektórych ludzi jako część swojej grupy wewnętrznej, jako część swojego metaforycznego plemienia, a innych ludzi jako grupę zewnętrzną, jako nienależącą do ich metaforycznego plemienia. Tak więc ludzie mogą dosłownie czuć się niebezpiecznie, ponieważ uważają Palestyńczyków, Ukraińców, Żydów, imigrantów, Teksańczyków lub kogokolwiek innego za część swojej grupy wewnętrznej, a ich grupa wewnętrzna jest obecnie zagrożona lub cierpi.

Tak więc Żyd może obecnie czuć się niepewnie z powodu okropnego ataku Hamasu z 7 października, w którym zginęli żydowscy cywile. To logiczne, że nie czuje się bezpiecznie, jeśli ludzie z jego grupy zostali niedawno zabici.

Obecnie Żyd może również czuć się niepewnie, ponieważ niektórzy ludzie zwracają się przeciwko narodowi żydowskiemu. Nie popieram potępiania Żydów ani dyskryminacji Żydów, ani żadnych innych ludzi.

To, co uważam za dopuszczalne, to krytykowanie polityki państwa Izrael. To również sprawi, że niektórzy ludzie poczują się niebezpiecznie, nawet jeśli krytyka jest skierowana przeciwko Izraelowi, a nie Żydom w ogóle. Dzieje się tak dlatego, że niektórzy ludzie (w tym niektórzy nie-Żydzi) uważają samo państwo Izrael za część swojej grupy wewnętrznej. Niekoniecznie polecam posiadanie narodu lub filozofii jako części swojej grupy wewnętrznej, ale ludzie robią to cały czas. Są też na przykład Amerykanie, którzy mają USA jako część swojej grupy wewnętrznej.

Innym czynnikiem jest to, że ludzie mogą czuć się niepewnie, jeśli ktoś powie coś, co zagraża ich tożsamości lub tożsamości ich grupy wewnętrznej. Na przykład Żyd może obecnie czuć się niepewnie, ponieważ ludzie mówią, że Izrael popełnia ludobójstwo, co może zagrażać jego tożsamości lub tożsamości jego grupy.

Można więc dostrzec problem w wielu współczesnych debatach. Jedna osoba mówi: "musisz zmienić swoją opinię i zgodzić się ze mną, że Izrael popełnia ludobójstwo, abym mógł czuć się bezpieczniej, ponieważ postrzegam Palestyńczyków jako część mnie i są oni zagrożeni". Druga strona mówi: "nie, TY musisz zmienić SWOJĄ opinię i zgodzić się ze mną, że Izrael nie popełnia ludobójstwa, abym mógł czuć się bezpieczniej, ponieważ postrzegam Żydów jako część mnie i są oni zagrożeni"

Oczywiście ta dyskusja nigdzie nie pójdzie, ponieważ obie strony czują się niepewnie i obie strony próbują rozwiązać to poczucie niepewności, nalegając, aby druga strona zmieniła swoje zdanie. Jeśli obie strony przyjmą takie stanowisko, to oczywiście obie strony poczują się niewysłuchane i zirytowane, a po debacie jeszcze bardziej niepewne.

W końcu ludzie są gatunkiem wspólnotowym i czują się bezpieczniej, jeśli inni ludzie wokół ciebie myślą tak jak ty. Dlatego też ukrytą motywacją wielu dzisiejszych dyskusji jest ciągłe mówienie sobie nawzajem: musisz zmienić swoje zdanie, abym mógł czuć się bezpieczniej.

Tak, moim zdaniem niektóre kraje powinny przestać wspierać izraelskie ludobójstwo Palestyńczyków. Nie twierdzę, że naród izraelski powinien mieć prawo do popełniania, moim zdaniem, ludobójstwa tylko dlatego, że obywatele Izraela czują się niebezpiecznie. To powiedziawszy, uważam również, że atak Hamasu był straszny i nie pochwalam go. Mając na uwadze te zastrzeżenia, zwracam tylko uwagę na podstawową dynamikę, w której obie strony chcą, aby druga strona zgodziła się z nimi, aby mogli czuć się bezpieczniej.

Albo spójrzmy na inny przykład. Jedna osoba uważa, że nielegalni imigranci stanowią zagrożenie dla niej lub dla jej grupy, którą mogą być jej przyjaciele i rodzina lub mieszkańcy jej stanu. Osoba ta chce utrudnić nielegalną imigrację i uważa, że lewicowcy sprzeciwiają się tym wysiłkom, a tym samym zmniejszają jej bezpieczeństwo. Druga osoba w debacie postrzega uchodźców jako część siebie, a zatem postrzega osobę, która próbuje zablokować nielegalną imigrację, jako czyniącą jej grupę mniej bezpieczną. W końcu ci uchodźcy cierpią i musimy ich wpuścić. Żaden człowiek nie jest nielegalny.

W takim przypadku obie strony mogą skutecznie powiedzieć drugiej stronie: "musisz zmienić swoje zdanie, abym mógł czuć się bezpieczniej". To oczywiście nie zadziała.
Taka debata może skończyć się wyzwiskami lub negatywnym stereotypizowaniem drugiej strony i tworzeniem słomianek. Na przykład, strona proimigracyjna może nazwać stronę antyimigracyjną samolubną, bezduszną lub ksenofobiczną lub nazwać ich bandą rasistów lub skrajnie prawicowych ekstremistów, pomijając uzasadnione obawy dotyczące nielegalnej imigracji, które mogą mieć ludzie. Strona antyimigracyjna może przeoczyć prawdziwą empatię dla uchodźców, którą mogą mieć ludzie proimigracyjni i po prostu oskarżyć ich o to, że nie żyją w rzeczywistości i hipokryzją chcą, aby inni ludzie opiekowali się uchodźcami, o ile uchodźcy nie muszą przebywać w ich pobliżu. Strona antyimigracyjna może również zauważyć, że lewicowcy często mają imigrantów, ale nie prawicowców, jako część swojej grupy, więc prawica może oskarżyć lewicę o brak empatii. Chociaż, aby być uczciwym, bardzo niewielu ludzi naprawdę uważa wszystkich ludzi za część swojej grupy. Większość ludzi jest empatyczna, w różnym stopniu, tylko wobec ludzi ze swojej grupy.

Dyskutanci antyimigracyjni i proimigracyjni mogą stosować klisze ograniczające myślenie, takie jak "jesteś rasistą" lub "po prostu sygnalizujesz cnotę, to wszystko".

Obydwie strony mogą również tworzyć obraz własnej osoby. Lewica samolubnie przedstawia imigrantów jako kobiety i dzieci, które uciekają przed strasznymi warunkami i które chcą się zintegrować i wnieść swój wkład do społeczeństwa. Prawica z kolei przedstawia imigrantów jako tak zwanych mężczyzn w wieku wojskowym, którzy pochodzą ze stabilnych, ale stosunkowo biednych krajów, którzy po prostu chcą zarobić więcej pieniędzy, przyjeżdżając do bogatszego kraju i którzy mogą celowo nadużywać usług socjalnych lub popełniać przestępstwa.

W rzeczywistości imigranci mogą być jednymi i drugimi.

Jak więc widać, duża część tej debaty nie jest tak naprawdę racjonalną, merytoryczną dyskusją na temat faktów. Zamiast tego, wiele z nich dotyczy ludzi czujących, że ich grupa jest zagrożona, więc obie osoby emocjonalnie starają się czuć bezpieczniej, próbując przekonać drugą stronę do zmiany stanowiska. Można to zaobserwować, ponieważ obie strony często tworzą obraz własnej osoby i udają, że wszyscy po drugiej stronie są źli lub w jakiś sposób obłudni. Ludzie, którzy naprawdę merytorycznie dyskutują, nie robią tego.

Oczywiście nie twierdzę, że nikt nie przedstawia merytorycznych argumentów za lub przeciw imigracji. Mówię tylko, że większość argumentów jest pozornie merytoryczna, ale jeśli spojrzeć pod powierzchnię, to głównie ludzie mówią: "musisz zmienić swoje stanowisko, abym mógł czuć się bezpieczniej".

Naleganie, by druga osoba zmieniła swoje zdanie, abyśmy mogli czuć się bezpiecznie, lub stosowanie wobec niej etykiet, ostatecznie sprawia, że druga strona czuje się mniej bezpieczna i mniej słyszana. Bez względu na to, kto ma rację, nie rozwiążesz kryzysu ludzi czujących się niebezpiecznie, robiąc coś, co sprawi, że poczują się bardziej niebezpiecznie. Prawdopodobnie więc jeszcze bardziej okopią się na swoich piętach i być może staną się bardziej ekstremalni.

Jeśli druga strona jest wyraźnie emocjonalnie zaangażowana w posiadanie racji, co zwykle ma miejsce na Ziemi, to zazwyczaj nie jest produktywne prowadzenie emocjonalnie naładowanej debaty. Zamiast tego bardziej produktywne jest faktyczne wysłuchanie drugiej osoby. Jak się czuje, czym się martwi? Jeśli są nawet małe obszary i małe rzeczy, w których naprawdę się z nimi zgadzasz lub które naprawdę doceniasz, powiedz im o tym. Zrób to wszystko, a druga osoba poczuje się bezpieczniejsza i bardziej wysłuchana, a z czasem stanie się bardziej rozsądna i racjonalna. Z czasem może również rozwinąć więcej empatii dla twojego stanowiska i być może zacząć włączać twoją grupę do swojej grupy wewnętrznej. A gdy druga strona stanie się stabilna emocjonalnie na głębokim poziomie, można wreszcie przeprowadzić rzeczywistą, racjonalną, merytoryczną debatę.

Oczywiście, jeśli nie masz przestrzeni, by kogoś wysłuchać, to zrozumiałe. Chcę jednak przekazać ideę, że kłótnia z kimś zazwyczaj sprawia, że czuje się on bardziej niebezpiecznie i dlatego zakopuje się po piętach, podczas gdy słuchanie, empatia i wyrażanie uznania dla ludzi zazwyczaj sprawia, że czują się bezpieczniej, a zatem z czasem sprawiają, że są bardziej racjonalni, rozsądni i empatyczni wobec ciebie.

Należy pamiętać, że jeśli dwie osoby się kłócą, często mają inną grupę wewnętrzną. Na przykład, antyimigracyjny Teksańczyk może mieć Teksańczyków i Nowojorczyków w swojej grupie ("Nowojorczycy to nadal Amerykanie, nie sądzę, że powinni być na cenzurowanym"), ale nie nielegalnych imigrantów. Proimigracyjny nowojorczyk może mieć w swojej grupie nielegalnych imigrantów, ale nie Teksańczyków ("to skrajnie prawicowi wyborcy Trumpa, oni są problemem, pieprzyć ich"). W tym przypadku, jak widzieliśmy wcześniej, kłócenie się ze sobą często nie jest zbyt produktywne. Słuchając, zarówno słuchacz, jak i mówca mogą poszerzyć to, kogo uważają za swoją grupę.

Empatia oznacza, że obie strony powinny zastanowić się, jak by się czuły, będąc na miejscu drugiej osoby. Na przykład osoba z Izraela powinna zastanowić się, jak by się czuła, gdyby była Palestyńczykiem.  Ale także, jeśli Amerykanin chce oskarżyć Izrael o ludobójstwo, powinien przynajmniej poświęcić chwilę na zastanowienie się, jak by się czuł, gdyby ktoś oskarżył Amerykę o popełnienie ludobójstwa. Nie mówię: nie wypowiadaj tych słów. Mówię tylko: poświęć chwilę, aby wyobrazić sobie, jak by to było, gdybyś był na miejscu innej osoby.

Tak więc: zamiast mówić ludziom, że muszą się z tobą zgodzić, zamiast etykietować ludzi, bardziej produktywne jest po prostu prowadzenie otwartej rozmowy i słuchanie ludzi. Być może będziesz musiał być tym, który wysłucha pierwszy, ale kiedy poczują się wysłuchani, być może z czasem będą mieli miejsce, by wysłuchać także ciebie. Oczywiście, wysłuchanie nierozsądnej osoby nie sprawi, że natychmiast stanie się ona rozsądna, takie rzeczy wymagają trochę czasu. Jednak powiedzenie nierozsądnej osobie, że się myli, również nie sprawi, że natychmiast stanie się rozsądna. W rzeczywistości powiedzenie nierozsądnej osobie, że się myli, prawdopodobnie sprawi, że poczuje się ona bardziej niepewnie, a tym samym uczyni ją jeszcze bardziej nierozsądną. Nawet jeśli masz 100% racji, powiedzenie osobie, która czuje się niepewnie, że jest w błędzie, często tylko sprawi, że utknie w martwym punkcie.

Empatia oznacza również, że powinieneś rozważyć punkt widzenia innych ludzi, w tym ludzi, których niekoniecznie lubisz, lub ludzi, którzy według ciebie są po złej stronie w danej kwestii. Jeśli nie jesteś w stanie sformułować nieprzetartego argumentu na korzyść ich punktu widzenia, jeśli nie rozumiesz uzasadnionych części ich stanowiska i uważasz, że wszyscy są tylko bandą rasistów lub obłudnych sygnalistów cnoty, być może powinieneś ich bardziej wysłuchać.

Bądź ostrożny, jeśli odczuwasz potrzebę oznaczenia całej grupy jako złej, a zatem ich obawy nie powinny być wysłuchiwane. Oczywiście, być może cała grupa zachowuje się źle, ale prawdopodobnie nie wszyscy w tej grupie są źli, a prawdopodobnie nawet w większości nierozsądna grupa ma gdzieś jakieś uzasadnione obawy.

To, o czym głównie dyskutowałem, to ludzie, którzy ulegają emocjom. To jedna z możliwości. Ale może się również zdarzyć, że ktoś spokojnie i pozornie racjonalnie wskaże na obraz, który sam sobie służy, i udaje, że jest to dowód.

Podam przykład stereotypowego libertarianina i stereotypowego komunisty, choć należy pamiętać, że istnieją libertarianie i komuniści, którzy mają bardziej zniuansowane poglądy.
Załóżmy jednak, że ktoś twierdzi, że libertarianizm doprowadziłby do ogromnych nierówności, zniszczenia środowiska, a firmy stałyby się monopolistami i stworzyły dystopię, wtedy libertarianin mógłby wskazać na swój własny obraz idealnego libertariańskiego społeczeństwa i powiedzieć, że w prawdziwym libertariańskim społeczeństwie wszystko jest wspaniałe. Rzekomym dowodem na to jest to, że libertarianin stworzył swój własny obraz, więc wskazuje na ten obraz i udaje, że jest on dowodem. Oczywiście nie jest to żaden argument i w rzeczywistości sprawia, że osoby niebędące libertarianami czują się nieco mniej bezpiecznie. W końcu ten libertarianin wydaje się żyć w zupełnie innym świecie niż oni, a dla gatunku komunalnego, jakim jest człowiek, jest to przerażające.

Komunista może zrobić w zasadzie to samo, wskazując na swój obraz komunistycznej utopii i zachowując się tak, jakby był to dowód na to, że komunizm działa.

Oczywiście, niektórzy libertarianie i niektórzy komuniści mają lepsze argumenty. Ale czasami tak właśnie się dzieje. A tego rodzaju argumentacja w stylu "spójrz tylko na mój obrazek, zobacz jak na tym obrazku wszystko jest super, a teraz się ze mną zgódź" jest bliższa "potrzebuję, żebyś się ze mną zgodził, żebym mógł czuć się bezpieczniej" niż prawdziwie racjonalnej, merytorycznej debacie.
Społeczeństwo plejadiańskie, w którym żyję, może być postrzegane zarówno jako libertariańskie, jak i komunistyczne. Żadna jednostka nie jest właścicielem środków produkcji, co jest komunistyczne, ale z drugiej strony nie mamy podatków, praktycznie zero praw i zero przymusu ze strony rządu. Z mojego punktu widzenia zarówno komunizm, jak i libertarianizm mogą działać, tylko być może nie w czystej wersji na obecnym poziomie ludzkiej świadomości. Ostatecznie wyjściem z ziemskiego impasu politycznego będzie podniesienie poziomu świadomości mieszkańców Ziemi. I w tym momencie libertarianizm i komunizm, a nawet oba jednocześnie, mogą stać się wykonalne.

A jak pomóc zwiększyć świadomość ludzi na Ziemi? Cóż, faktyczne słuchanie innych ludzi, w tym tych, z którymi się nie zgadzamy, jest naprawdę wielkim wkładem w ten proces.

Podsumowując dzisiejsze przesłanie: wielu ludzi odczuwa strach i mówi do siebie nawzajem: "musisz się ze mną zgadzać, abym mógł czuć się bezpieczniej". Oczywiście to nie działa, jeśli obie strony to robią.

Większość ludzi nie czuje się bezpiecznie. A jeśli powiesz osobie, która czuje się niepewnie, że się myli, prawdopodobnie poczuje się jeszcze bardziej niepewnie, a w rezultacie może jeszcze bardziej zakopać się w swoich piętach i stać się jeszcze bardziej nierozsądna. Nie ma znaczenia, czy masz 100% racji, druga strona może nadal czuć się bardziej niepewnie i w rezultacie stać się bardziej nierozsądna.

To, co działa lepiej, to pytanie drugiej strony, jak się czuje i co uważa za ważne, oraz autentyczne słuchanie jej, z zamiarem zrozumienia jej, a nie z zamiarem znalezienia czegoś, co można wykorzystać przeciwko niej.

Podczas słuchania nie krępuj się zadawać pytań wyjaśniających, aby lepiej zrozumieć rozmówcę. Jeśli możesz wyrazić prawdziwą empatię, prawdziwe zrozumienie lub prawdziwe uznanie dla nich, nawet jeśli chodzi tylko o coś drobnego, może to być bardzo pomocne.

Jeśli zależy ci tylko na konkretnej kwestii społecznej lub politycznej, nawet wtedy bardziej produktywne jest zapytanie drugiej strony, jak się czuje i co uważa za ważne, i wysłuchanie jej. To sprawia, że czują się bezpieczniej, a w rezultacie z czasem stają się bardziej racjonalni i rozsądni. Natomiast jeśli powiesz im, że się mylą, prawdopodobnie poczują się mniej bezpiecznie i w rezultacie mogą stać się bardziej nierozsądni. Więc nawet jeśli zależy ci tylko na konkretnej kwestii, nawet wtedy słuchanie jest bardziej produktywne niż mówienie drugiej stronie, że się myli.

Możesz mieć pokusę, by podświadomie myśleć: "ale ludzie w mojej grupie cierpią, więc muszę powiedzieć tym ludziom, że się mylą, by pomóc ludziom w mojej grupie". Rozumiem tę pokusę, ale prawdopodobnie najbardziej pomagasz swojej grupie wewnętrznej, faktycznie słuchając ludzi po drugiej stronie sporu, aby ci ludzie czuli się wysłuchani i zrozumiani, co sprawi, że będą zachowywać się w bardziej rozsądny sposób w przyszłości.

Mówienie ludziom, że się mylą, prawie zawsze nie działa, ponieważ prawie wszyscy czują się obecnie emocjonalnie niebezpieczni, a z tego miejsca ludzie nie mogą racjonalnie oceniać nowych argumentów. Najpierw słuchaj ludzi, aby czuli się bezpieczniej, a z czasem może uda ci się przeprowadzić merytoryczną debatę.

Jeśli masz na to emocjonalną przestrzeń, najlepiej jest zacząć wyrażać swoją opinię dopiero wtedy, gdy druga strona poczuje się w pełni wysłuchana, dostrzeżona i zrozumiana, co może zająć sporo czasu. Oczywiście nie jesteś do tego zobowiązany, ale taki jest ideał. Nawiasem mówiąc, działa to również dobrze w związkach.

Tak wielu ludzi chce pomóc w ulepszaniu świata, ale nie mają pojęcia jak. Często ludzie ci próbują promować kwestie polityczne lub społeczne, które im się podobają, co z kolei sprawia, że ludzie po drugiej stronie politycznej czują się bardziej niebezpiecznie. Gdyby niektóre z tych osób przestawiły się najpierw na słuchanie, bardzo by to pomogło.

Mam nadzieję, że to było pomocne.
Jestem dobrej myśli w tych mrocznych i przerażających czasach. Aktywnie pracujemy za kulisami, aby ci pomóc. Proszę, dbaj o siebie. Średnioterminowa przyszłość wygląda bardzo jasno, ale nadchodzące tygodnie i miesiące mogą być bardzo intensywne.

Twój gwiezdny brat,
Hakann

--

Uwaga od nadawcy: ta wiadomość zawiera opinię, że Izrael popełnia ludobójstwo w Strefie Gazy. Mieszkam również w Holandii, gdzie pewne rodzaje wypowiedzi przeciwko Izraelowi mogą mieć kłopoty prawne. Nie jestem prawnikiem i nie wiem, czy ta konkretna wypowiedź może faktycznie wpędzić mnie w kłopoty prawne, ale nie chcę się tego dowiedzieć.

Dlatego też, w celu ochrony prawnej, załączam następujące zastrzeżenie:

--

Zastrzeżenie: Nie zaprzeczam Holokaustowi. Nie zaprzeczam prawu Izraela ani prawu narodu żydowskiego do istnienia. Sprzeciwiam się mordowaniu Izraelczyków przez Hamas i inne grupy. Nie uważam, że Żydzi powinni być zabijani lub usuwani z ziem Izraela.

Aktywnie zniechęcam do przemocy wszelkiego rodzaju. Aktywnie zniechęcam również do wszelkiego rodzaju dyskryminacji, w tym (ale nie tylko) dyskryminacji Żydów.

Informacje zawarte w tej wiadomości mają charakter informacyjny, edukacyjny i rozrywkowy. Ta wiadomość zawiera humor, parodię i satyrę.

Istnieje sekcja komentarzy. Komentarze niekoniecznie odzwierciedlają moje poglądy i opinie.

Koniec zastrzeżenia. Miłego tygodnia.

--

For Era of Light

**Source

 Poświęć trochę czasu każdego dnia na odpuszczenie, poddanie się i poczucie ekspansji, a nie będziesz rozczarowany. Będziesz podekscytowany i zachwycony. Będziesz w stanie błogości, ponieważ na te chwile odpuścisz okoliczności swojego życia i urzeczywistnisz więcej swojej prawdziwej istoty, a o to w tym wszystkim chodzi.

Jesteśmy Stwórcami i bardzo cię kochamy".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz