wtorek, 14 września 2021

'To co widziałem tamtej nocy było prawdziwe': Czas, aby wziąć Obcych bardziej poważnie?

 

 



W czerwcu, rząd USA opublikował długo oczekiwany raport na temat UFO. Chociaż raport nie, jak wielu miało nadzieję, przyznać się do istnienia małych zielonych ludzików, to ujawnił, że nie tylko były obiekty pojawiające się w naszym niebie, że Pentagon - który kontroluje wojsko USA - nie mógł wyjaśnić, ale niektóre wyraźnie stanowią "bezpieczeństwo lotu problem i może stanowić wyzwanie dla bezpieczeństwa narodowego USA".

Pentagon ujawnił również, że traktuje UFO tak poważnie, że w 2007 roku dyskretnie utworzył Advanced Aerospace Threat Identification Program (AATIP), który od tego czasu zbiera dane na temat Niewyjaśnionych Zjawisk Lotniczych (UAP).

Niejawna wersja raportu (była też wersja niejawna, z którą zapoznali się tylko amerykańscy ustawodawcy) stwierdziła, że "nie ma wyraźnych przesłanek, że istnieje jakiekolwiek pozaziemskie wyjaśnienie" dla tych obserwacji. Ale też nie wykluczył go. Raport oferował pięć typowo prozaicznych możliwych wyjaśnień dla UFO i, co najważniejsze, jeden zbiorczy pojemnik "inne".

To właśnie ten "inny" pojemnik przykuł uwagę gapiów i zwolenników teorii spiskowych. Jeśli amerykańskie wojsko po cichu i poważnie bada UFO (lub, jak chciałby Pentagon, UAP) od 2007 roku, i jeśli oficjalny raport Pentagonu nie może wykluczyć istnienia istot pozaziemskich, to czy nie nadszedł czas, abyśmy ponownie przyjrzeli się twierdzeniom o bliskich spotkaniach i ludziom, którzy je zgłaszali?

    Rząd USA twierdzi, że niektóre UFO stanowią "problem bezpieczeństwa lotów i mogą stanowić wyzwanie dla bezpieczeństwa narodowego USA".

Entuzjazm dla UFO i ET przeniknął do kultury popularnej od czasu, gdy balon sił powietrznych USA rozbił się w pobliżu Roswell w 1947 roku. Teoretycy spiskowi pomylili balon z UFO; rząd USA wykonał kiepską robotę obalając te twierdzenia, a one szybko zawładnęły wyobraźnią społeczeństwa. Szybko do przodu do 1961 roku, kiedy Barney i Betty Hill opowiedzieli pierwszą na świecie historię uprowadzenia przez kosmitów.

Andrew Abeyta, profesor psychologii na Uniwersytecie Rutgersa, jest współautorem książki "We Are Not Alone", która bada, dlaczego niektórzy z nas chcą wierzyć w kosmitów. Abeyta wyjaśnia, że wiara w kosmitów jest podobna do religijności: bezpodstawne wierzenia w niepodważalne idee, które wymagają skoku wiary. "Ludzie mają potrzebę poczucia, że ich życie ma sens, a te przekonania mogą sugerować, że jest tam coś większego, że dzieje się coś ważniejszego" - mówi Abeyta.

Opowiadam Abeycie o wywiadzie, który przeprowadziłem z młodym człowiekiem na Florydzie. Człowiek ten, który nie chciał podać swojego nazwiska, opisał niejednoznaczne bliskie spotkanie, które miało miejsce podczas snu. Kiedy zapytałem go, co wolałby, aby było prawdą - prawdziwe spotkanie czy tylko żywy sen - młody człowiek powiedział, że wolałby, aby to była prawda, ponieważ oznaczałoby to, że jest "wyjątkowy".

"Mogę sobie wyobrazić, że bycie bohaterem historii o uprowadzeniu przez kosmitów wydaje się dość znaczące, jak znaczący wyczyn, osiągnięcie" - mówi Abeyta. To poczucie wyjątkowości odgrywa ważną rolę w tych historiach. "Poczucie, że twoje niewyjaśnione doświadczenie jest wynikiem uprowadzenia przez kosmitów, wydaje się po prostu bardziej ekscytujące i ważniejsze niż naturalne wyjaśnienie".

Mimo to, temat spotkań z kosmitami pozostaje drażliwy. Odkryłem, jak bardzo wrażliwy, kiedy autor Whitley Strieber, który według niektórych został uprowadzony przez nie-ludzi w 1985 roku, przerwał naszą rozmowę po tym, jak dowiedział się, że nie czytałem jego książek. W późniejszym e-mailu napisał: "Nie wiem, czy zostałem porwany przez kosmitów, czy nie. Cały sens mojej pracy polega na opisaniu tego, co mi się przytrafiło i próbie zrozumienia, co to było. Zostałem zamieniony przez media w 'uprowadzonego przez kosmitów Whitleya Striebera'. To nie jest moje stanowisko". Dodał: "Jesteście zagubieni w przestrzeni, jeśli chodzi o ten temat, mój przyjacielu - wszyscy".

Po tym, jak źle zszedłem ze Strieberem, on jednak wrócił i przedstawił mnie wysoko odznaczonemu byłemu kryptologowi marynarki wojennej USA, Matthew Robertsowi. Stacjonował on na lotniskowcu USS Theodore Roosevelt, kiedy myśliwce nagrały niesławne filmy "Gimbal" i "Go Fast" z niewyjaśnionymi obiektami u wybrzeży Florydy w 2015 roku, które przeszły długą drogę do wywołania raportu Pentagonu o UFO.

Obecnie emerytowany z wojska, Roberts jest niewzruszony przez debunkerów. "Te rzeczy są odbierane przez wiele czujników, które czasami pochodzą od różnych producentów, więc myślenie, że wszystkie one miałyby się zepsuć w ten sam sposób w tym samym czasie, byłoby po prostu niemożliwe - to po prostu nie dzieje się w ten sposób".

Mick West, pisarz naukowy i programista gier wideo, który obalił teorie spiskowe, oferuje swoje własne, bardziej przyziemne wyjaśnienia dla obiektów: argumentując, że prozaiczne rzeczy - usterki techniczne, odblaski kamery, balony i ptaki - są bardziej prawdopodobne niż kosmici.

Jednak teraz nawet Pentagon przyznał, że UFO to coś więcej. W swoim dziewięciostronicowym raporcie stwierdza: "Większość zgłoszonych UAP prawdopodobnie reprezentuje fizyczne obiekty, biorąc pod uwagę, że większość UAP została zarejestrowana przez wiele czujników, w tym radar, podczerwień, elektrooptyczny, poszukiwacze broni i obserwacje wizualne". Innymi słowy, coś tam było, a obrazy nie były usterkami technicznymi. Pytam Robertsa o teorię wysuniętą przez Westa, że obiekt Gimbal był odblaskiem spowodowanym przez pobliski samolot. "Wszystkie samoloty - krajowe, międzynarodowe - muszą nadawać, kim są. Jeśli tego nie robią, to jest to bardzo niezwykłe. Mick West, błogosław jego duszę, nigdy nie był w wojsku" - mówi.

Roberts wyjaśnia, że po atakach terrorystycznych z 11 września, niezidentyfikowane ślady powietrzne eskalują bardzo szybko. "To pójdzie do kapitana, to pójdzie do admirała, a oni będą chcieli wiedzieć co to jest, ponieważ myśl natychmiast będzie: 'Czy to jest komercyjny samolot pasażerski? Czy został porwany?". Nie jesteśmy tak niekompetentni, jak Mick West chciałby, żebyście sądzili. Jeśli coś jest niezidentyfikowane, to absolutnie musi być natychmiast zidentyfikowane."

Pomimo debunkerów i mnożenia się bardziej przyziemnych wyjaśnień dla UFO, doniesienia o bliskich spotkaniach utrzymują się od dziesięcioleci. Terry Lovelace, emerytowany asystent prokuratora generalnego w Vermont w USA i autor książki Incident at Devil's Den, zachował swoje uprowadzenie dla siebie przez 40 lat z powodu strachu przed utratą pracy. Do bliskiego spotkania doszło w 1977 roku podczas służby w siłach powietrznych USA.

Lovelace, obecnie 67-letni, był na biwaku w parku narodowym Devil's Den w północnym Arkansas z przyjacielem i kolegą o imieniu Toby, kiedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Siedzieli wokół ogniska, starając się rozmawiać przez gwar brzęczących świerszczy i rechoczących żab drzewnych, zanim wszystko ucichło. "Brzmi to trochę banalnie - jak z filmu - ale dokładnie to nam się przydarzyło" - mówi.

Trzy jasne światła pojawiły się na horyzoncie i ruszyły w ich kierunku. Kiedy światła znalazły się nad głową, zobaczyli, że emanują z czarnego trójkątnego pryzmatu o szerokości dwóch przecznic.

Nad nimi przebiegła niebieska wiązka laserowa, która, jak sądziła Lovelace, skanowała ich. Kiedy się wyłączył, ogarnęła ich senność. Następnie obudził się i zobaczył Toby'ego, który wyjrzał z namiotu. Trójkąt unosił się nad czymś, co wydawało się być tuzinem dzieci stojących na łące poniżej nich. "Co te dzieci robią tutaj w środku nocy?" powiedział Lovelace.

"To nie są małe dzieci. Nie pamiętasz, że nas porwali i skrzywdzili?" odpowiedział Toby.

Lovelace twierdzi, że w chwili, gdy Toby to powiedział, w jego umyśle pojawiły się fragmentaryczne wspomnienia z pobytu wewnątrz UFO. Lata później, hipnoza pomogła mu uzupełnić więcej pustych miejsc i przypomniał sobie, że rzeczywiście spotkał istoty wewnątrz UFO.
Ludzie, którzy wcześniej byli odrzucanii i wyśmiewani, powinni zostać  wysłuchani", mówi Nick Pope.
'Ludzie, którzy wcześniej byli niedowierzani i wyśmiewani, powinni zostać wysłuchani i otrzymać posłuch', mówi Nick Pope. Ilustracja: Ana Yael



Dla niektórych fakt, że Pentagon w końcu przyznał, że nie potrafi wyjaśnić zachowania obiektów może być zaskoczeniem, ale dla 73-letniego Alana Godfreya jest to tylko dowód na to, co już wie.

W wietrzny i mokry wieczór w West Yorkshire w listopadzie 1980 roku, Godfrey był w gorącym pościgu za stadem zbiegłych krów na osiedlu Todmorden. Zamiast krów natknął się na gigantyczny lewitujący diament, który zmienił bieg jego życia. Bliskie spotkanie Godfreya z UFO odbiło się szerokim echem na całym świecie i zmieniło Todmorden w brytyjskie Roswell.

Godfrey, bezduszny mieszkaniec Yorkshire, urodzony i wychowany w Oldham, jest już od dawna na emeryturze, ale wciąż wspomina wydarzenia tamtej nocy, gdy stanął twarzą w twarz z osobliwym obiektem - samolotem w kształcie diamentu, który unosił się 5 stóp od ziemi i obracał się wokół własnej osi.

Zdążył tylko naszkicować UFO na swoim notatniku zanim został oślepiony. W następnej chwili świadomie siedział w swoim samochodzie patrolowym. UFO już nie było. "Wysiadłem z samochodu, spojrzałem na powierzchnię drogi, a ona była jak wir" - mówi. Gwałtowne obroty UFO ułożyły martwe liście, gałązki i inne szczątki w spiralę o tematyce jesiennej.

W następstwie tego spotkania odwiedzili go przedstawiciele Ministerstwa Obrony, otrzymał korespondencję od rosyjskiego naukowca i zainteresowała się nim prasa światowa. Poddał się nawet hipnozie, aby odkryć wspomnienia o swoim uprowadzeniu.
Godfrey był wyśmiewany przez lata - wielu z tych, którzy twierdzą, że mieli spotkania z UFO, niechętnie przyznaje się do tego z obawy przed podobnym traktowaniem - ale sytuacja się zmienia. Wysocy rangą urzędnicy państwowi, tacy jak Christopher Mellon, były sekretarz obrony USA ds. wywiadu, oraz Luis Elizondo, były dyrektor AATIP, upierają się, że na naszym niebie znajdują się samoloty, które nie przestrzegają znanych praw fizyki. Nawet Barack Obama nagrał się na ten temat, rozmawiając w tym roku z CBS: "Istnieją materiały filmowe i nagrania obiektów na niebie, o których nie wiemy dokładnie czym są, nie potrafimy wyjaśnić jak się poruszały, ich trajektorii. Nie miały łatwego do wytłumaczenia wzoru. I tak, wiesz, myślę, że ludzie nadal poważnie podchodzą do prób zbadania i ustalenia, co to jest. Ale ja nie mam nic, co mógłbym wam dzisiaj przekazać".

Jeśli chodzi o historie o uprowadzeniach, sceptycy powiedzą, że te spotkania są albo hoaxes, albo relacje z żywych snów lub halucynacji. Christopher French, emerytowany profesor psychologii w Goldsmiths, University of London, spędził lata na badaniu zjawisk paranormalnych i twierdzi, że paraliż senny jest lepszym wyjaśnieniem dla wielu z tych historii. "W niektórych przypadkach pojawiają się objawy towarzyszące, takie jak poczucie obecności, bardzo silne poczucie, że coś jest z tobą w pokoju" - mówi French. Dodaje, że cierpiący mogą mieć halucynacje i "widzieć dziwne światła poruszające się po pokoju, dziwne postacie lub ludzi-cienie".

To nie pasuje do historii Godfreya - prowadził wtedy samochód i był na służbie. "Myślę, że w przypadku Alana Godfreya był on pozbawiony snu; był na służbie od dłuższego czasu. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest jakiś rodzaj doświadczenia halucynacyjnego spowodowanego zmęczeniem" - mówi French. A co z historią, którą opowiedział pod hipnozą? "Z regresją hipnotyczną jest tak, że jest to jeden z najlepszych znanych sposobów na generowanie fałszywych wspomnień. Jeśli pójdziesz na regresję hipnotyczną spodziewając się odzyskać wspomnienia o uprowadzeniu przez kosmitów, jest bardzo duża szansa, że właśnie to uzyskasz."

Ale Nick Pope, były badacz UFO dla Ministerstwa Obrony, nie jest przekonany i uważa, że Godfrey jest autentyczny. "Miał wiele do potencjalnego stracenia wychodząc z tym, a jednak trzymał się swoich broni".

Czy halucynacje nie wyjaśniają tego, co widział? "Rozumiem, że ludzie mają halucynacje, ale zazwyczaj są one wynikiem albo choroby psychicznej, albo jakiegoś rodzaju substancji halucynogennej, a ten facet był na służbie i był, według wszelkich rachunków, racjonalny. A więc te wyjaśnienia nie mają zastosowania - nie mam pojęcia, co się dzieje w tym konkretnym przypadku. Zadajcie sobie pytanie: ile razy byliście zmęczeni i zbliżaliście się do końca długiego dnia? Wszyscy byliśmy w takiej sytuacji i nie tworzymy nagle dziwacznych narracji o statkach kosmicznych i kosmitach."

Czy nadszedł czas, aby zacząć traktować te historie bardziej poważnie? "Nie mówię, że wierzę, że to dosłownie prawda, że są to statki kosmiczne obcych" - mówi Pope. "Ale przynajmniej ci ludzie, którzy wcześniej byli niedowierzani i wyśmiewani, powinni zostać wysłuchani i dać im posłuch.

"Każdemu, kto powie Ci, że ci ludzie są poszukiwaczami uwagi po sławie i fortunie, powiedziałbym: 'Jakiej sławy? Jaka fortuna? Kto spoza społeczności UFO słyszał o Alanie Godfreyu czy Terry Lovelace?"

    Kiedy eksperci wojskowi opisują rodzaje prędkości, które są zgłaszane, siadam i zwracam uwagę

Nick Pope

Czy Pope uważa, że ET są wśród nas? "Nie wiem. Jestem pewien, że są tam na zewnątrz, ale czy są tu na dole czy nie? Nie wiem. Myślę, że o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że mamy do czynienia z bezzałogowymi sondami".

Jeśli nie halucynacje, usterki sprzętu lub błędy, wielu powie, że czarne operacje, prowadzone przez USA, Chiny, Rosję lub inne militaria, są bardziej wiarygodnym wyjaśnieniem niż kosmici. "Akceptuję, że większość personelu wojskowego nie będzie miała w zasięgu wzroku każdego pojedynczego czarnego projektu, a zatem niekoniecznie będzie wiedziała o każdym tajnym prototypie, samolocie lub dronie, który lata" - mówi Pope. "Ale wojsko i rząd oraz społeczność wywiadowcza mają całkiem dobre pojęcie o tym, gdzie mniej więcej znajduje się sufit, jeśli chodzi o technologię. Więc kiedy ci eksperci wojskowi opisują rodzaje prędkości, przyspieszeń, manewrów, które są zgłaszane przy tego rodzaju incydentach, siedzę i zwracam na to uwagę."

Cokolwiek by nie sądzić o prawdziwości tych historii, wielu z ludzi, którzy je opowiadają, wierzy, że są prawdziwe, a niektórzy cierpią na poważne choroby psychiczne w następstwie. Chris French twierdzi, że poziom pobudzenia psychicznego u osób cierpiących na PTSD "sięga zenitu", kiedy są proszeni o opowiedzenie swoich historii. "Jeśli zrobisz to samo z osobami uprowadzonymi przez kosmitów, otrzymasz to samo".
Noc Lovelace'a w Devil's Den zmieniła jego życie i życie jego przyjaciela Toby'ego. Amerykańskie siły powietrzne dowiedziały się o ich trudach i zgodnie z protokołem wojskowym rozdzieliły ich i przydzieliły do innych jednostek. Lovelace zignorował swoje rozkazy i odwiedził Toby'ego, aby się z nim pożegnać. "Toby rozpadał się na kawałki" - mówi Lovelace. Obaj się objęli. Toby powiedział: "To się stało, prawda?" "Tak, mój bracie, to się naprawdę stało. Nie tracisz rozumu" - odpowiedział Lovelace.

Lovelace bardzo cierpiał od tamtej nocy. "Przez 40 lat miałem koszmary. Nadal mam fobię przed przechodzeniem przez otwarty teren. Nadal śpię z zapalonym światłem i bronią przy łóżku". Czuje się jednak oczyszczony z zarzutów dzięki przyznaniu się do winy przez rząd USA, personel wojskowy i Obamę. "Mam długą listę osób, do których zamierzam wysłać maila i powiedzieć: 'A nie mówiłem?'".

Dla Godfreya jest to o 40 lat za późno. Jest nieugięty co do tego, co widział tamtego ranka w Todmorden. "Miałem wszystkie rodzaje: wpadłeś w jakiś rodzaj transu podczas jazdy - całe to gówno. Nie, to było prawdziwe. Pozostawiło odłamki na drodze - moje reflektory odbijały się od nich, podobnie jak niebieskie światła. To był prawdziwy incydent. Nie potrzebowałem Pentagonu, żeby mi powiedzieć, że coś tam jest. Wiem, że to, co widziałem tamtej nocy, było prawdziwe. Gdybym wyszedł z domu i rzucił w to cegłą, usłyszałbym 'Clang!' Nie zmienia to tego, co mnie spotkało i jak mnie wtedy potraktowano."

**By Daniel Lavelle

**Source


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz