niedziela, 29 stycznia 2017

WPŁYW SZTUCZNEGO PRĄDU I BIO- ENERGII NA ORGANIZM CZŁOWIEKA





Nie jestem naukowcem, nie jestem nawet biologiem czy chemikiem, więc te moje wywody możecie zakwalifikować do działu "Teorie spiskowe"...

... ale nie trzeba mieć dużej wiedzy, dużego rozumu, aby wiedzieć, że inaczej wpływa na ciało ludzkie naturalne światło np. słoneczne... i sztuczne, np. z żarówki.

Naturalne światło pobieramy prosto ze słońca, sztuczne z elektrowni lub innego sztucznego urządzenia.
I jeszcze raz powtórzę, nie muszę być naukowcem czy osobą oświeconą aby wiedzieć tyle, że światło sztuczne wpływa negatywnie na ludzkie komórki, a te automatycznie nie są w stanie kontrolować naszych wszystkich procesów biologicznych, w tym naszego zdrowia... a nawet go znacznie uszkodzą.
Nasze organizmy czują się dobrze w słonecznym świetle, nasz rytm dostosowany jest do światła słonecznego i nasz organizm pracuje zgodnie z tym rytmem. Jeśli wyjdziemy z tego rytmu (dziennego i nocnego) zakłócimy pracę hormonów i wiele innych czynników w naszym organizmie, w którym zaczyna piszczeć i zgrzytać (w przenośni i dosłownie), te osoby zapadają na zdrowiu. Każdy nasz organ ma odpowiednią fazę aktywności i spoczynku, tutaj kłania się nauka o meridianach, ich funkcje, oddziaływanie na organy, wzajemna przynależność, pary (LINK!). Jeśli w naszych meridianach zakłócona jest energia wszystko się przestawia, nie tylko jest nieharmonijna nasza praca serca, tracą również rytm inne organy, w tym przemiana materii.

Światło słoneczne produkuje w naszych komórkach witaminę D, tak potrzebną nam w życiu, przez co mamy sprawne układy immunologiczne. Ponadto światło słoneczne powoduje wytwarzanie w naszych organizmach nadtlenku wodoru, który zwiększa ruchliwość limfocytów-T, komórek, które rozpoznają patogeny w organizmie. W chwili ich rozpoznania niszczą zainfekowane miejsca i organizują pomoc innym komórkom, które mogą być zagrożone.

Nadtlenek wodoru, dokładnie niebieski komponent światła sprawia, że komórki zaczynają szybciej się poruszać... i tu wszystko do siebie pasuje, tak jak w dobrze ułożonej kostce Rubika, poza tym niebieskie światło jest niezbędne do produkcji witaminy D3.
Światło słoneczne zabija zarazki, goi infekcje, wzmacnia kości, obniża poziom cholesterolu we krwi, ma nie tylko lecznicze właściwości, lecz również dobrze wpływa na nasze samopoczucie, połączone z ruchem jest świetnym lekarstwem na depresję. Światło słoneczne jest niezbędne do pracy naszego DNA, na tej działce bez pracy światła nigdy się nie obejdzie... a DNA przyśpiesza wytwarzanie w nas osobistego światła, które idzie w parze z kosmiczną symfonią. Kiedy w naszym ciele wytworzy się odpowiedni poziom światła, to ta wysoka jego częstotliwość niszczy wszystko co posiada negatywne wibracje, które mają niekorzystny wpływ na człowieka życie, nie tylko w jego organizmie, również w jego środowisku. Nasze ciało ludzkie jest w fazie wirowania, czym szybciej wiruje tym mniej dotyka go niszczących energii... i trudno to ciało uszkodzić.
Również powszechnie wiadomo, że nawet ze światłem słonecznym nie wolno nam przesadzać, wszędzie musi występować równowaga, wszystko co w nadmiarze bywa szkodliwe.

Inaczej działa sztuczne światło/energia z naszych żarówek, telefonów komórkowych, komputerów, TV, liczników, słupów wysokiego napięcia, różnych przekaźników itd... powoduje ono już zupełnie inny proces w naszych komórkach, szczególnie używane w nadmiarze. To nie tak jak w naszym biologicznym organizmie, kiedy dana komórka potrafi fizjologicznie zmagazynować nadmiary biologicznego światła i odpowiednio je użyć, kiedy tego potrzebuje. Sztuczne światło nie ma takich możliwości... najczęściej spowoduje zakłócenia naszego rytmu życia. Wszystkie depresje mają początek w sztucznym świetle, zakłócony zostaje zegar ciała i trudno w tym źródle energii upatrywać witaminy D, w dodatku mocno jest zakłócona melatonina, tak ważna dla naszego snu.

Sztuczne światło nie rozumie biologicznych potrzeb człowieka. Melatonina jest hormonem wytwarzanym przez szyszynkę... kiedy organizm ludzki jest w ciemnych warunkach, daje sygnał do mózgu a tym samym do całego ciała, że nadszedł czas na odpoczynek. Sztuczne światło zakłóca zegar biologiczny człowieka. Mało kobiet zdaje sobie z tego sprawę, że właśnie to sztuczne światło bywa dla nich powodem zachorowania na raka piersi, choroby serca czy inne problemy zdrowotne, szczególnie tyczy się to kobiet, które pracują przy sztucznym świetle. Sztuczne światło zakłóca ich rytm biologiczny i tu wystarczy odrobina niezdrowych emocji i już są doskonałe warunki dla raka piersi. Szczególnie niebezpieczne jest światło jarzeniówek, zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn, w którym rozwijają się niezwykle szybko złośliwe guzy. Takie osoby są narażone na częstsze zachorowanie na czerniaka złośliwego (nowotwór melanocytów). Naukowcy w prowadzonych przez siebie badaniach stwierdzili, że najlepszym środowiskiem dla tego typu nowotworów jest eksplozja fluorescencyjnego światła, w tym rodzaju światła ta grupa nowotworów rozwija się spontanicznie z wielką siłą. Dla organizmów żywych jest niezwykle ważne promieniowanie elektromagnetyczne.

Nasza współczesna technologia ściśle jest związana z ciałem ludzkim... jakoś obecnie tak to się dzieje, że te wszystkie elektroniczne zabawki nosimy przy sobie... i nie jest to już tajemnicą, że swoją energią wzmacniamy te swoje inteligentne telefony, liczniki i inne urządzenia elektryczne (w tym już prawie wszelkie urządzenia medyczne zainstalowane w naszym ciele), z reguły mamy je blisko siebie, a te niestety wpływają na nasze pole elektromagnetyczne a my na ich pola. I mając z nimi taką bezpośrednią bliskość musimy się liczyć z tym, że siłą rzeczy te sztuczne twory wdzierają się w nasze osobiste energie...


...ale mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, że możemy być dla tych urządzeń polem ich zasilania, niechby chociaż cząsteczką tej energii, którą z nas otrzymują... i tak stajemy się także zasilaczami nowych wynalazków... i co niektórzy mogą z zachwytem pochwycić nową myśl "mamy wolną energię" za pomocą, której potrafimy napędzać współczesną technologię... i tak jesteśmy już napędzani różnymi medycznymi implantami, elektronicznymi soczewkami, rozrusznikami serca, które działają bez akumulatora, ponieważ mają pod ręką naszą energię.

I tak sztuczna energia powoli wnika w nas w różnych formach... i nie bez kozery wkłada się w nas chipy, nie tylko u ludzi, ale również u zwierząt... u zwierząt szczególnie w uszy... i już mamy gotowy procesor energii o takiej wielkości, że bez wysiłku zasila jakieś urządzenie... i wydawałoby się jakie to mamy wspaniałe urządzenie, którego nie trzeba zasilać... dla kogo taka energia zwie się "wolna", to "wolna" bo oparta na ludzkiej niewiedzy... i ilu ludzi z niej korzysta i w jakiej formie... a ile osób bywa wykorzystanych, aby tą "wolną energię" pozyskać? Wiadomo, że dzisiaj chipuje się prawie wszystkie koty, psy, krowy, owce, kozy, świnie, trudno powiedzieć ile mamy zaczipowanych ludzi. Od dawna wiadomo, że okolice uszów u zwierząt to taki mały procesor energii, podobnie jest z naszym uchem wewnętrznym, gdzie można przekształcać fale ciśnienia na impulsy elektryczne... niby to słaby prąd, ale już w zbiorowej formie tworzy konkretną moc.

Na całe szczęście większość naszej biologicznej energii jest zamknięta jeszcze w innych organach, toteż człowiek sam w sobie jest jeszcze dla siebie wspaniałym źródłem energii... a nie dla sztucznych urządzeń technologicznych, które najczęściej są zasilane sztuczną inteligencją. Nasza energia jest stworzona do naszych funkcji biologicznych takich jak: ruch mięśni, bicie serca, oddychanie, praca komórek, mowa, myślenie... lecz kiedy zostajemy z tej energii obdarci zmienia się nasz fizyczny stan, przede wszystkim nasze organy podupadają na zdrowiu, nagle tracimy siły... skoro zaczynamy zasilać jakąś sztuczną maszynę, to nasza biologiczna mocno ubożeje... to jest wampiryzm technologiczny, nowa forma wyzysku człowieka i niszczenie go na drodze duchowej... tym bardziej, że w naszym świecie mało jest takich ludzi, którzy potrafią czerpać energię do woli z Najwyższego Źródła. Wszystko co mogą, to dostarczają dla siebie energii z pożywienia, powietrza, ruchu, słońca, ale wszystko też zależy, jaki człowiek ma osobisty potencjał przyjęcia tej energii. Ile osób ma odpowiednio przystosowane swoje układy elektromagnetyczne, w które mogą zmieścić większy potencjał prądu biologicznego? A ile osób na świecie może z tej energii czerpać do woli bezpośrednio ze Źródła? To są zaledwie jednostki.
A jeszcze bardziej sztuczną inteligencję potrafimy doładować podczas naszego stresu, strachu, lęku... wiadomo, że w czasie ruchu, ucieczki itd. wytwarza się więcej energii, toteż staje się mocniejszy jej ładunek elektryczny, a tym samym osłabiony człowiek może być łatwiej wykorzystany poprzez sztuczną inteligencję (np. chip, czy inne elektroniczne urządzenia). A ta już jest wykorzystana dla celów przemysłowych...

... jeśli słyszysz w głowie klikanie, stukanie i jakieś dziwne drażniące cię dźwięki, które wpływają nieprzyjemnie na twój układ nerwowy, nie pozwalają ci prawidłowo funkcjonować, to licz się z tym, że już jesteś źródłem zasilania nieznanego przez ciebie urządzenia.

Nie wierzycie mi, to zajrzyjcie do opracowań chińsko-amerykańskiej grupy naukowców, która wynalazła elastomer na bazie materiału zdolnego do wytwarzania energii elektrycznej przy użyciu ludzkiej lokomocji.
Nie potrzeba mieć w ciele chipa, czy tel. komórkowego, wystarczy już kawałek specjalnego materiału w bucie, czy innym ubraniu, nawet kiedy kładziesz taką "nafaszerowaną" kurtkę na inne rzeczy np. koszulę, bluzkę, sweter... i tak dochodzi do ładowania głównego akumulatora (gdzieś tam w świecie?) twoją bio-energią. Badania naukowe posuwają się jeszcze dalej, aż do naszych narządów wewnętrznych, które bywają niesamowitym potencjałem naszej biologicznej energii: między innymi do serca - źródła potężnej energii, płuc, przepony, mózgu...
... tak, tak, sztuczna inteligencja dociera już do pobierania naszej bio-energii, wygeneruje z nas (ci, co tą technologią zarządzają) taki ładunek elektryczny, jaki będą tylko chcieli i to tylko za pomocą różnicy ciepła w naszym organizmie. Na początku nawet nie będziemy tego w stanie zauważyć, ponieważ nasze ciała będą sprawować się całkiem normalnie, dopóki nie zostanie przekroczony pewien pułap utraty przez nas biologicznej energii, wówczas przyjdzie zmęczenie, depresja, choroby, a nawet nagła śmierć u ludzi zupełnie młodych i słabszych. Co gorsza będzie trudno udowodnić, że takie ekscesy mogą mieć miejsce. Aby uzyskać odpowiednio wysoki poziom biologicznej energii człowieka, ludzkie komórki potrzebują również odpowiedniej energii chemicznej. W związku z tym nasze ciała przepełnia się sztuczną chemią. Robi się z naszych ciał ogniwa paliwowe poprzez reakcję chemiczną zwaną utlenianiem. W tym przypadku wskazany jest w pożywieniu w dużych ilościach cukier i inne chemiczne składniki, które są niezbędne w tworzeniu ogniw paliwowych, aby wydobyć jeszcze więcej biologicznych energii z naturalnych źródeł, z takich żywych słupów elektrycznych, jakim jest człowiek... po co je tworzyć w laboratoriach, kiedy można pozyskać od razu od żywej istoty?! Potrzeba tylko odpowiedniej technologii a surowiec jest już darmowy.

Toteż od co najmniej 5 lat naukowcy na całym świecie intensywnie testują swoje wynalazki na żywych istotach, aby skorzystać z ich źródeł energii... ale to są grupy naukowców z ciemnych stron mocy... nikt kto dba o zdrowie ludzi, zwierząt, nie posunie się do takich eksperymentów, tym samym skracając życie żywych istot i przyczyniając się do ich cierpienia. To są laboratoria "doktorów Mengele".

I nie muszę tu pisać, jakim potężnym źródłem energii jest krew czy inny płyn ustrojowy... a plazma krwi jest składnikiem naszych komórek, źródłem naszej energii... i jeśli szczur podłączony specjalną płytką o długości jednego cala umieszczoną na brzuchu pod jego skórą z powodzeniem zasila taki mały generator energii, który ma moc 2 mikrowatów mocy około 11 dni, to co można powiedzieć o energii człowieka? A taka wszczepiona płytka już do jamy brzusznej szczura wygenerowała około 40 mikrowatów mocy. Nie znam wszystkich tych eksperymentów... i trudno je znać... ciągle to temat tabu... lecz jeszcze dodam, że testuje się na ludziach poziom glukozy we krwi, tudzież wykorzystuje się taki materiał jak mleczan występujący w ludzkim pocie.

Pozyskiwanie energii z materiałów żywych nabiera dużego rozmachu, szczególnie jeśli chodzi o zasilanie urządzeń elektronicznych. Na początku mamy takie mydlenie oczu, że ta energia jest nam potrzebna do sztucznych rozruszników serca, soczewek itd... a jednocześnie daje nam to do myślenia, jaki potencjał jest już w naszej nowoczesnej technologii i na jakim paliwie będzie się ona coraz bardziej opierała... to naprawdę będzie można nazwać "wolną energią"... tylko jakim kosztem dla nas ludzi? Ale co tam, przecież jest nas miliardy i jak każdy coś tam włoży ze swojego banku energii, to co nam się może stać?

Jeśli w naszym ciele jest zbyt mało energii, zbyt słaby jej impuls, dochodzi do zaburzeń pracy serca lub udaru mózgu. Tacy ludzie mają najczęściej zakładane rozruszniki serca czy inne urządzenia, które to regulują chore organy... i nie jest to tajemnicą, że takowe urządzenia mogą zniszczyć tkankę serca lub inny organ, czy wywołać inne zakłócenia... i tu nie trzeba nadzwyczajnego źródła prądu elektrycznego, czasami wystarcza tylko tel. komórkowy, aby taką maszynkę w sercu zakłócić. Telefon potrafi wysłać na tyle silne sygnały, które mogą być już dla serca niebezpieczne. Zakłócone serce nie potrafi prawidłowo bić i czym więcej wokół człowieka takich urządzeń, tym boleśniej może to odczuć i może mieć duże kłopoty. Takich ludzi nie wolno poddawać żadnej dodatkowej obróbce elektrycznej, nawet należy trzymać od nich z daleka wszelkie magnetyczne amulety... prześwietlenia, MRI, zappery.
Nasze serce zbudowane jest między innymi z białek, które reagują na światło... światło za pomocą fizjologicznych ścieżek informacyjnych aktywuje nie tylko białko w sercu, również w innych organach,... i jaka siła wytworzy się w danych komórkach, takie wystąpi w nich napięcie prądu elektrycznego, i albo utworzą zdrowy organ, albo z aktywnością chorobową. Inaczej zareagują białka kiedy znajdą się w naturalnych warunkach, nawet kiedy wpuszczą w swoje pole agresora, jakim bywają bakterie, wirusy... a inaczej zachowają się w sztucznych warunkach, kiedy oddziałuje na nich sztuczny prąd i sztuczna chemia, która nie potrafi już ich tak dobrze obronić i organy zostają zniszczone.

Mimo pierwszej prognozy, że ognisko chorobowe zostało zniszczone, to potrafi się zróżnicować w dowolny sposób, tworząc nowy typ komórki i wiąże się z innymi cząsteczkami, z którymi nie powinno się wiązać, zmienia się DNA. Zostają zniszczone fizjologiczne ścieżki komunikacji. Zanim odkryjemy swój prawdziwy stan, mogą minąć miesiące a nawet lata... co oczywiście będzie trudniejsze do naprawy.

To nie jest już fikcją, że nasze komórki ciała komunikują się ze sobą za pomocą naturalnego światła, które poprawia struktury białek i pozwala im na naprawy naszego ciała... i jest to normalny proces fizjologiczny. Białka zbudowane są z aminokwasów, odtwarzane są na bazie DNA, powstają łańcuchy boczne, które różnią się kształtem, wielkością, ładunkiem elektrycznym i mają swój charakter chemiczny. Głównym białkiem, które powoduje kurczenie się mięśnia sercowego (bicie serca) jest aktyna, widoczna już we wczesnym życiu płodowym. Bez niej praktycznie serce nie bije ale skurcz jest kontrolowany przez jakiś impuls, sama aktyna nie ma takiej mocy kurczenia serca... dzisiaj już wiadomo, że aż 60% komórek w sercu to neurony.

Za sprawą neuroprzekaźników, białek i neuronów serce przypomina struktury mózgu, pomimo tak wielkiej różnicy w swoim zewnętrznym wyglądzie. Ponadto oba te organy wymieniają się wzajemnie informacjami, odpowiadają za nasze emocje, uczucia i pozostają cały czas w komunikacji ze sobą... a to wszystko odbywa się za pomocą impulsów nerwowych czyli bio-energii i i innych czynników w ciele. To serce a nie mózg emituje ok. 5000x silniejsze pole magnetyczne, 60x silniejsze niż całe nasze ciało i mózg. To energia serca sięga daleko poza nasze ciało, można ją już mierzyć około 1,5 metra od ciała, więc to serce jest naszym największym źródłem energii.
Nie możemy pozwolić na to, aby to nasze potężne źródło energii zostało w jakiś sposób osłabione.

Podobnie w naszym układzie immunologicznym znajdziemy białko, zwane chemeryną (jest produkowane z komórek tłuszczowych), która kieruje ruchem komórek odpornościowych, to białko potrafi zabijać naszych wrogów: chorobotwórcze bakterie i wirusy nie niszcząc komórek. Poza tym chemeryna występuje w naszym układzie krwionośnym, spełnia pewną role w kontrolowaniu naszego metabolizmu i jak dotąd nie jest znana do końca funkcja tego białka; jednak wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że wpływa jako czynnik antybakteryjny, co pozwala na prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu, wg naszej fizjologii.

Jak z tego opisu widać nasze ciało potrafi być dobrym źródłem pozyskiwania prądu elektrycznego. Jak niosą słuchy z niektórych środowisk naukowych, niektóre z takich urządzeń potrafią być naładowane w ciągu kilkudziesięciu sekund. Ludzie nie mogą zauważyć tego w porę, bo jesteśmy bogaci w płyny ustrojowe, dostępne całą dobę... a mamy jeszcze łzy, które też są niesamowitym źródłem paliwa... i nasze ciągle wilgotne oczy, które także są pełne prądu, a kiedy jeszcze do tych wszystkich płynów dołożymy trochę chemii, będą jeszcze doskonalszym źródłem paliwa. A całą tą technologię podobno produkuje się aby odmienić życie ludzi... i ilu ludzi z tego powodu się cieszy, że będziemy mieli wreszcie wolną energię, ponieważ myślą sobie, że są niezniszczalni... oczywiście są tacy, którym wszystko można wmówić.

Ale są jeszcze i tacy, którzy mają iskrę wyobraźni i inteligencji i wcale ich taki stan rzeczy nie zachwyca... przeciwnie, przeraża ich ten szczyt technologii, ponieważ to ona z pewnością przysporzy nam dużo łez pod warunkiem, że nasze oczy będą jeszcze zdolne je produkować, nie pomnę już o tym, że na pewno ta cudowna technologia skróci znacznie nasze życie.

Najbardziej to smutne, że ludzie kwestionują bezpieczeństwo z powodu sztucznej elektryczności, która jest dziś ogólnie stosowana na świecie. Dopiero jak ktoś zostanie porażony prądem czy uszkodzi ciało w inny sposób, budzi się... ale ten prąd zrobi już znaczne szkody w ich organizmach. I brednią jest, jeśli ktoś twierdzi, że nawet małe natężenie prądu elektrycznego nie wywołuje żadnych skutków ubocznych, tym bardziej, że my tych swoich ciał wcale tak dobrze nie znamy.


Niestety, nasz biologiczny prąd musi być w zgodzie z prądem sztucznym, toteż zanim użyjemy takich urządzeń jak zappery, czy inne cudowne maszynki, które to mają służyć w celu naszego uzdrawiania, należy dobrze się zastanowić. A jeszcze dzisiaj, kiedy ludzie bez opamiętania łapią te urządzenia w garści i testują na sobie na wszystkie okazje: na katar, bóle brzucha, biegunki, zaparcia, wypadanie włosów, raka, cukrzycę, malarię i praktycznie taki instrument ma leczyć wszystkie choroby (szkoda, że nie na głupotę, jakoś na tą przypadłość jest oporny!), a nawet odmładzać i przedłużać życie... i oddziałują na swoje ciała niby takim małym natężeniem prądu dziesiątki i setki razy, a kto wytrwalszy to daje radę jeszcze więcej... oczywiście przesyłając tej sztucznej energii o dużo za dużo do naszych organizmów niż potrzeba. A w dodatku popijają chemią (MMS)... i jacy są z siebie dumni, że wykolegowali wszystkie bakterie i wirusy w swoim ciele... pożyjemy, zobaczymy... czy tylko wirusy!?

Ludzie zapominają, że każdy z nas ma swój próg energii, swoją chemię, inny ma mężczyzna, inny kobieta... i w pracy z prądem, szczególnie ze źródeł sztucznych potrzebna jest kontrola, a nie puszczać pod skórę i gdzie popadnie, ile wlezie, nawet bez potrzeby. Nawet nie jest wskazane przedawkowanie bio-energii, zawsze trzeba umieć znaleźć jej granice.

Nasza fizjologia ma pewne prawa, reguły, jeśli tego nie przestrzegamy wywalimy przede wszystkim serce, układ oddechowy, mózg... to są najczęstsze skutki nadużywania prądu elektrycznego. Skoro taki zapper zabija bakterie, które nie rzadko miewają potężne, ciężkie do zniszczenia otoczki, co pozwala takiej bakterii przetrwać wiele lat, a nawet dziesiątki, i to w dla niej ciężkich warunkach... jakim cudem nie zniszczy żywej komórki, w dodatku zalanej wodą, krwią, w takim wilgotnym środowisku takie małe napięcie prądu zwiększa swoją moc. Jakim cudem wpłynie tylko ujemnie na bakterie, ale nie zniszczy naszych żywych komórek? Nie ma takiej siły, aby te również nie oberwały w cyklu tej elektrycznej obróbki.

Nie będę się już nad tym rozwodzić jaki negatywny wpływ ma sztuczny prąd elektryczny na nasze czerwone krwinki. I oczywiście jaki to ma ujemny wpływ na nasz mięsień sercowy i inne impulsy nerwowe, powodujące u niektórych ludzi natychmiastowe zakłócenia normalnych funkcji serca.

Kiedy stosujemy prąd elektryczny na ciało potrzebna jest do tego więcej niż minimalna wiedza, nie można włączyć elektrycznej maszyny i jeździć nią po sercu i gdzie popadnie, w dodatku myśląc sobie, że to nie jest żadnym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Znana jest w medycynie terapia mikro-prądowa używana do wzrostu komórek, uzdrawiania i odnowy, lecz używa się w tej terapii taki poziom elektryczności i w takim czasie i takim miejscu, że nie można uszkodzić żadnych żywych komórek, używa się tak, aby nie uszkodzić naszej biologicznej baterii, nie wolno jej przeładować. Wiadomo, chore komórki rozładowują prąd, zdrowe ją generują... toteż aby taka energia mogła zostać odpowiednio dostarczona musimy dobrze wiedzieć, jak możemy z tego prądu korzystać... jak również ze źródeł sztucznego światła, różnych lamp itp.
To nasze komórki mają tą wielką zdolność samo-uleczania, odnowy i tworzenia nowych zasobów energii biologicznej, która jest dostarczana przez substancje utworzone w komórce o nazwie ATP (adenozyno-5′-trifosforan). To metabolizm komórek generuje odpady, których organizm musi się pozbyć, mam tutaj na myśli wszystkie chemikalia znajdujące się w naszej wodzie ustrojowej takie jak: cząsteczki alkoholu, nikotyny, czy inne szkodliwe substancje, a nawet resztki niestrawionych pokarmów. To nasz metabolizm jest tym najlepszym kontrolerem naszego organizmu i to on wie, kiedy jest najlepszy czas na wywiezienie odpadów z organizmu i w jakiej to musi nastąpić formie, kolejności, ilości... nie można tego wszystkiego zrobić na raz, ponieważ nasze organizmy mogą tego nie wytrzymać, pośpiech może im tylko zaszkodzić.

Kiedy odpady nie opuszczą ciała utrudniają nasze mikro-krążenie z komórek do tkanek, zmniejszają ilość tlenu i różnych innych wartościowych składników, oczywiście to wszystko hamuje naszą aktywność komórkową, w konsekwencji odpady się nawarstwiają, a nasze ciała działają coraz słabiej. Ale widzimy to dopiero wówczas, kiedy mamy już duże problemy zdrowotne. Kiedy komórki nie działają prawidłowo, nie generują odpowiedniej ilości prądu, w naszym organizmie gaśnie światło, ale nie łudźmy się, że przechytrzymy naszą biologiczną naturę i zastąpimy nasze bio-światło sztucznym prądem elektrycznym... byłby to taki sam skutek, jakbyśmy nasze słońce na niebie chcieli zastąpić najlepszą elektrownią tego świata.

Nasze ciało musi kontynuować swoją pracę w swoim tempie, nic tu nie można przyśpieszyć, ponieważ zamiast naprawy spowodujemy zniszczenie. Trzeba rozumieć jak działa nasz ludzki mechanizm na poziomie komórkowym i jak działa nasz organizm połączony z resztą Wszechświata...
człowiek już oświecony ma już w sobie swoje wewnętrzne słońce...

...używając sztucznych zabawek do uzdrawiania, ludzie więcej chorują (i ciężko to ukryć), bo w ich ciałach następuje jeszcze jeden fatalny błąd, odbywa się inna mutacja komórek, znaczy sztuczny prąd elektryczny oddziałuje na różne chemiczne związki tworząc zupełnie nowe wzory o niesamowitych efektach, które są nieprzewidywalne i najczęściej nienaprawialne... tutaj będzie miała duży problem nasza fizjologia, która często już nie jest w stanie odtworzyć swojego biologicznego schematu, jest zakłócona cała harmonia człowieka. Nie tylko serce, mózg, płuca, to się tyczy wszystkich organów, może tylko w mniejszym stopniu.
Ewolucja człowieka pod wpływem sztucznych czynników bywa mocno zakłócona... rodzą się dzieci potworki i inne mutanty... takie przypadki nie biorą się znikąd... natura nie popełnia pomyłek. Człowieka błędy odbiją się jak nie w tym życiu, to na następnych pokoleniach.

Kto ma trochę pojęcia na temat biochemii, temu nie trzeba za długo tłumaczyć co się w takim organizmie może wydarzyć, który jest nafaszerowany sztuczną energią i sztuczną chemią, złowrogimi promieniami. Taka umiejętność naprawy człowieka wymaga jego odpowiedniej wysokiej świadomości i inteligencji nie tylko na poziomie fizycznym. Uzdrawianie ludzi to nie zajęcie dla dzieci, ani zabawa w lekarza dla dorosłych, a ci często zachowują się gorzej jak dzieci, biorą wszystko co w rękę wpadnie, testują na sobie i na innych ludziach i nawet nie pomyślą przez chwilę, że to może być ogromnym zagrożeniem dla zdrowia i życia.

Człowiek jest systemem zamkniętego obiegu, sygnały o jego uszkodzeniu przychodzą z jego wnętrza, podobnie jest z sygnałami, które świadczą, że to ciało jest już w naprawie. Jeśli nie umiesz czytać tych znaków i ingerujesz w to ciało różnymi zabawkami, wówczas ślesz mu mylące informacje, a to automatycznie zatrzymuje się ze swoją naprawą. Swoimi urządzeniami możesz zatrzymać wzrost bakterii, ale wyłączasz proces swojego fizjologicznego leczenia.

Jednak w życiu człowieka potrzebne jest trochę wiedzy, choćby po to, aby komuś i sobie nie zrobić krzywdy... później pozostaje już tylko wołanie po próżnicy i zwalanie winy na demony, różnych satanistów i złych lekarzy.

Nie wszyscy są źli, ale często bezsilni... zawsze powtarzam, nie boję się żadnych chorób tylko świadomości ludzi, z którą ciężko wygrać.
Vancouver
22 Jan. 2017
WIESŁAWA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz