
Niestety, nie wszyscy są załatwieni. Walka toczy się dalej. Ciemne Siły wciąż są bardzo silne, zgrabne i przebiegłe w wykorzystywaniu Światła do swojego przetrwania. Zwłaszcza, gdy wkroczyły i pochłonęły mężczyzn jako opętańców.
Operacja Dark Goddess, która została przeprowadzona przez drużynę naziemną Sił Światła, daje dodatkowe informacje na ten temat.
Jej historia wygląda następująco.
Swego czasu, po serii niepowodzeń, Czarny Współtwórca Lokalnego Wszechświata, który zdradził Źródło i przeszedł na Ciemną Stronę, podjął nową próbę zawładnięcia Pleromą i aspektami Absolutu, działając poprzez Ziemię
Swego czasu, po serii niepowodzeń, Czarny Współtwórca Lokalnego Wszechświata, który zdradził Źródło i przeszedł na Ciemną Stronę, podjął nową próbę zawładnięcia Pleromą i aspektami Absolutu, działając poprzez Ziemię.
Wyodrębnił z siebie myśl w postaci gigantycznego skrzepu energetycznego. W przeciwieństwie do zwykłych myślokształtów (na przykład ludzi), nie była to tylko myśl, ale NIEZALEŻNA KONSEKWENCJA.
Istniał oddzielnie od Czarnego Hierarchy dzięki wbudowanemu w niego oprogramowaniu i programom samouczącym. To było naprawdę diabelskie arcydzieło.
Zgodnie z początkowym zamysłem Czarnego Współtwórcy, jego zmaterializowana myśl nie powinna była istnieć sama z siebie. Na początku chciał zobaczyć, do czego dojdzie w procesie samorozwoju i samokształcenia.
W przypadku sukcesu, planował wszczepić tego potwora do Gai, aby zawładnąć i podporządkować jej Logos i Ducha swojej woli poprzez ustanowienie nad nimi pełnej kontroli.
Dzisiaj jest to znane jako opętanie, ale wtedy nie istniało coś takiego. Po raz pierwszy zjawisko to pojawiło się właśnie wraz ze świadomością Czarnego Współtwórcy, która zamanifestowała się na zewnątrz jako niezależna substancja. Jego samoucząca się myśl stała się pierwszym opętanym w naszym Lokalnym Wszechświecie.
Następnie, gdy potwierdziło się, że byt ten pomyślnie się rozwija, Czarny Hierarcha rozszerzył sferę swojego oddziaływania nie tylko na Ziemię, ale i na wszystkich wcielających się na niej ludzi, ponieważ każda świadomość musi istnieć w czymś lub w kimś. Czyli potrzebuje ciała przejawienia.
Samodzielnie myśląca substancja została nazwana Ciemną Boginią. Jej wprowadzenie w człowieka opisane jest w Biblii jako upadek Ewy, czyli jej cudzołóstwo z Yaltabaothem, w wyniku którego narodził się Kain. Substancja ta przeszła z Ewy na Adama, a oboje przekazali ją poprzez genetykę całemu rodzajowi ludzkiemu.
Od tej pory cząstka świadomości Czarnego Współtwórcy pozostawała w KAŻDYM ZIEMSKIM LUDZIE, KTÓRY SIĘ URODZIŁ.
Ale to nie był wyrok śmierci. Każdy może pozbyć się tej negatywności, jak również wszystkich grzechów, wad, karmy i innych rzeczy, które ona spowodowała, poprzez pracę wewnętrzną i indywidualne duchowe doskonalenie. Wielu się to udało, choć nie zawsze zdawali sobie sprawę, że od zawsze nosili w sobie obcą świadomość.
Ciemna Bogini zachowywała się jak agresywny program zombie osadzony w świadomości danej osoby i próbowała ustanowić nad nią pełną kontrolę, jawną lub ukrytą. To, na przykład, mogło prowokować i popychać do popełniania okrucieństw, zbrodni, perwersji i innych wad. Można było się temu przeciwstawić tylko siłą Ducha, Wiary i Miłości.
Fizycznymi nośnikami substancji Ciemnej Bogini były DNA ludzi i Logos Ziemi.
Gaja została z niej całkowicie oczyszczona całkiem niedawno, po jej uwolnieniu z niewoli w Rowie Mariańskim (patrz DNI, OPERACJA W JAPONII, CZĘŚĆ 2). Oczyszczanie trwało długo, poprzez wiele restartów Jej Monady i rozpuszczanie w Pleromie.
Ciemna Bogini była sytuacyjną esencją zbiorowej świadomości. Była materializacją świadomości swojego stwórcy w postaci Zbiorowej Inteligencji.
Później Czarny Współtwórca, po przejściu najokrutniejszego wewnętrznego Armagedonu, powrócił na Jasną Stronę, do Najwyższej Hierarchii Pleromy, i teraz razem z nią wykańcza swoje potwory na Ziemi i w kosmosie. Ale jego dawna świadomość nadal istniała jako hipostaza Absolutnego Zła.
Po tym jak Ciemna Bogini uzyskała niezbędną masę krytyczną (czyli przechwyciła odpowiednią ilość ludzkiej świadomości), zaczęła tworzyć punkty zaczepienia na powierzchni Ziemi.
Było to potrzebne do późniejszego przejęcia całej planety, która miała stać się częścią przyszłego ciała Ciemnej Bogini. A to z kolei otworzyło drogę do Pleromy dla wszystkich Darkis.
Mroczna Bogini zbudowała na powierzchni Ziemi mandalę z dwóch przecinających się trójkątów.
Teraz ta konfiguracja - sześcioramienna gwiazda - znana jest jako Gwiazda Dawida lub Pieczęć Yaltabaoth.
W jej punktach węzłowych stworzyła ona lokalne obszary o maksymalnej koncentracji swojej świadomości.
Były to główne składowiska jej substancji, którą przygotowywała do materializacji w przyszłości.
Centrum Mandali było miejsce odpowiadające obecnym współrzędnym 21°02'S i 25°11'E.
Punkt ten znajduje się w najbardziej odległych, zaniedbanych zakątkach Botswany, w Dystrykcie Centralnym, którego stolicą administracyjną jest Serowe.]
Hierarchowie i Współtwórcy Pleromy polecili swojej drużynie naziemnej zlikwidować infrastrukturę Mandali. Główna część operacji spadła na głowę żony Świetlistego Wojownika, ponieważ Czarna Bogini, choć agamiczna, posiadała przewagę w kobietach i poprzez kobiety, więc praca nad nią powinna być wykonana głównie przez kobietę.
W jej trakcie Współtwórcy wydobyli substancję Czarnej Bogini z punktów węzłowych sieci kryształowej Mandali i umieścili ją w Monadzie i ciałach przejawieniowych Świetlistej Wojowniczki.
Była to jedna z najbardziej skomplikowanych i trudnych operacji w całej służbie naziemnego zespołu LF.
Po usunięciu aspektów Czarnej Bogini z kolejnego punktu jej planetarnej Mandali i umieszczeniu ich w polu Rycerki Światła, natychmiast rozpoczęli agresywne zawładnięcie jej ciałem i świadomością. Dokładniej mówiąc, próbowali to zrobić.
Lightwarrioress stłumiła te próby i wyeliminowała Ciemne aspekty w Absolutnej Monadycznej Syntezie.
Była to najcięższa próba dla wszystkich członków grupy, którzy również zużyli swoje siły duchowe, mentalne i witalne na wsparcie tego dzieła.
Każdy etap op trwał kilka dni. A najtrudniejszym momentem był początek pracy, kiedy to cały konglomerat aspektów, które były skupione w innym punkcie węzłowym Mandali, został umieszczony w Monadzie Strażniczki Światła.
Ciężkość i napięcie tej pracy były nie do opisania. W końcu mieli do czynienia z aspektami byłego Czarnego Współtwórcy Lokalnego Wszechświata.
Gdyby z jakiegoś powodu Lightwarrioress zawiodła w którejkolwiek z siedmiu operacji (w sześciu punktach dwóch trójkątów i w centralnym miejscu), jej Monada zostałaby zniszczona.
Na szczęście tak się nie stało. Rycerka Światła wytrzymała ten trud, choć na granicy ludzkich możliwości.
Po wyzerowaniu wszystkich siedmiu punktów węzłowych Mandali, masa krytyczna aspektów Ciemnej Bogini w Botswanie została zniszczona. Oznaczało to, że nigdy nie będzie ona w stanie zmaterializować się jako istota i uzyskać ciało manifestacyjne w postaci ziemskiego Logosu.
Wtedy wszyscy członkowie zespołu myśleli, że jest to koniec całej operacji. Lecz byli w głębokim błędzie. Minął miesiąc, a Lightwarriors już przestali myśleć o Mrocznej Bogini, gdyż nagle pojawiła się ona ponownie.
Stało się to w momencie, gdy grupa przeprowadzała operację na wyspie Rugia w celu zniszczenia ukrytej tam kopii Czarnej Pleromy (patrz - DNI, 1. OPERACJA W NIEMCZECH. CZĘŚĆ 3). Okazało się, że Ciemna Bogini nie została całkowicie uśmiercona.
Straciwszy w Botswanie swoje na wpół zmontowane ciało przejawienia w planetarnym Logosie, Ciemna Bogini nadal przebywała jako opętana w ciałach i świadomości mężczyzn.
Współtwórcy i Wojownicy Światła, oczywiście, wiedzieli o tym. Ale nie podejrzewali, że Ciemna Bogini, wykorzystując swoje aspekty w ludziach, może stworzyć masę krytyczną, niezbędną do złożenia kolejnego pełnowartościowego ciała przejawienia jako istoty.
A ona tylko czekała na odpowiednią okazję i ją dostała. Ten moment nadszedł, gdy Lightwarriors poświęcili wszystkie swoje siły na walkę z nią na Wyspie Rugii.
Pewnego wieczoru, Mroczna Bogini połączyła wszystkie swoje aspekty z ludzkich ciał i świadomości i z całą swoją mocą zaatakowała całkowicie bezbronną Lightwarrioress. W tym momencie nie miała ona już siły, aby się bronić. Wszystko stało się szybko.
Przez krótki czas Mroczna Bogini zdołała opętać Rycerkę Światła i kontrolować ją. Ale nie mogła zrobić nic więcej, to był raczej demarche rozpaczy.
Nie było żadnych szans na zebranie pełnego ciała manifestacyjnego, nawet teoretycznych. Ostatnią nadzieją było schwytanie Monady Rycerki Światła.
Ta jednak nie mogła wytworzyć wewnętrznej eksplozji Monady - nie miała wystarczającej energii. Pozostała jej tylko Moc Miłości. Wszyscy Lightwarriors, oczywiście, wspierali ją jak tylko mogli. Niewiele jednak mogli zrobić. Wszystko zależało tylko od niej - czy wytrzyma, czy nie.
Niewyobrażalny pojedynek trwał całą noc, jeden z najstraszniejszych w życiu grupy. Nad ranem było już po wszystkim. Aspekty Ciemnej Bogini włożone w Świetlistą Rycerkę i próbujące podporządkować sobie jej Monadę i świadomość zostały unicestwione. Za ogromną cenę, na granicy ludzkich możliwości, a nawet daleko poza nimi!
I znów, to nie był koniec historii. Tak, Ciemna Bogini nigdy nie będzie w stanie złożyć swojego ciała manifestacyjnego w ziemskim Logosie i ludziach. Nie będzie miała wystarczającej masy krytycznej. Ale jej pozostałe aspekty wciąż pozostają w wielu Ziemianach, w ich umysłach. I tylko sam człowiek może je zneutralizować w sobie poprzez moc Światła i Miłości, poprzez siłę Ducha i odporność na wszelkie Zło.
Nie ulega wątpliwości, że nadejdzie dzień i godzina, gdy we Wszechświecie nie pozostanie ani jeden aspekt Ciemności. Ale ta godzina jeszcze nie nadeszła, więc jest za wcześnie na relaks.
Każda z nas może być nosicielką aspektu Mrocznej Bogini i nic o tym nie wiedzieć. Jej obecność nie jest w żaden sposób diagnozowana z zewnątrz. Może być odczuwana tylko przez Serce. A czasem i Inteligencją, gdy przelewają się obsesyjnie destrukcyjne myśli, prowokujące Zło we wszystkich jego formach. Ważne jest, aby znać przyczyny i nigdy o nich nie zapominać.
**By Lev
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz