
Przez Sierra Nowa Zelandia
Otwieram ten post wspaniałym artykułem zatytułowanym Zmęczenie wzniesieniem autorstwa Vidyi Frazier. Dziękuję czytelniczce bloga Jaci za przesłanie mi go. Rezonowałem z każdym słowem, do tego stopnia, że mówiłem na głos: „Tak, to ja…” w kółko. Gorąco polecam lekturę dla zmęczonych Wojowników Światła. https://eraoflight.com/2023/12/09/ascension-weariness Chcę podzielić się pewnymi moimi osobistymi doświadczeniami. Szybkie podsumowanie dla nowszych czytelników bloga… „Obudziłem się” duchowo w 1985 roku i od tego czasu podążam moją ścieżką Wniebowstąpienia. „Obudziłem się” i zrozumiałem globalną sytuację około dziesięć lat temu, kiedy moja starsza córka zafundowała mi czerwone pigułki około 11 września.
Bloguję o Wniebowstąpieniu od około 15 lat. Codziennie prowadzę bloga na temat Ascension/Intel od około dziesięciu lat. Więc… tak, jestem zmęczony. Kiedy mam dobry dzień, zastanawiam się, czy to oznacza, że następnego ranka obudzę się pełen energii. Czy JUTRO będzie tym dniem, w którym w końcu wyskoczę z łóżka, odrzucę zasłony i przywitam dzień z wielkim entuzjazmem…?? Aaaa, nie. Nieważne, jak dobry był poprzedni dzień i jak dobrze spałem, zawsze budzę się z poczuciem: „Znowu zaczynamy…”. Nie jestem przygnębiony ani smutny, po prostu… zrezygnowany. „Znowu zaczynamy…” Gdy tylko moje stopy dotkną ziemi, wstaję i wkraczam w dzień. ALE… każdego dnia aklimatyzacja z powrotem do życia w 3D zajmuje mi ponad trzy godziny, zanim będę gotowa do rozpoczęcia wyszukiwania informacji i pisania postów.
A ja odwiedzam ludzi dopiero po 14:00. Są oczywiście wyjątki, związane ze spotkaniami i nocami moich kochanych córek, co zawsze sprawia mi przyjemność. Jednakże, w przeciętnym dniu, potrzebuję dużo czasu, aby wczuć się w bieg wydarzeń. Żyję bardzo spokojnie. Rzadko jem poza domem, więc nie wpasowuję się w normę społeczną, która w dużej mierze opiera się na kawiarniach i restauracjach. Wolę jeść proste posiłki w domu. Czasami jednak spotykam córki w kawiarni, bo nie mieszkają w pobliżu.
Chodzi o osiągnięcie równowagi, co jest ciągłą misją Wojowników Światła, ponieważ nieustannie przeskakujemy między wymiarami i liniami czasu. Zgadzam się z Vidyą, że w końcu jesteśmy na dobrej drodze do domu. Wierzę w to każdym włóknem mojej istoty. Widzę wokół siebie dowody na to. Na przykład prawie codziennie doświadczam synchroniczności. Dziś wczesnym rankiem śnił mi się przyjaciel, który powiedział we śnie: „Maluję dom…”.
To było bardzo dziwne. Godzinę później poszłam na spacer i wpadłam na inną spacerowiczkę – często rozmawiamy, ale nie znam jej dobrze. Powiedziała: „Muszę iść, muszę wracać do malowania domu…”. Gęsia skórka. Zapytaj o znaki, jeśli czujesz się niepewnie lub przygnębiony. Dostaję je bez pytania. Ale ostatnio czułem się blah i rano żarliwie prosiłem o znaki. Cały dzień byłem nimi zasypany. To było niesamowite.
Wasi przewodnicy duchowi po prostu siedzą na górze i czekają na słowo, przyjaciele. Daj im coś do zrobienia. Wreszcie słowem dnia jest RÓWNOWAGA. Przez większość czasu próbuję skontaktować się z przyjacielem o podobnych poglądach, osobiście lub przez Skype. Ma to ogromny wpływ na moje samopoczucie. Charakter poszukiwań i pisania blogów jest taki, że spędzam dużo czasu samotnie. Przez całe dorosłe życie byłem pisarzem, więc jestem przyzwyczajony do takiego stylu życia. Jednak sytuacja zmieniła się wraz z [P]landemią.
Teraz muszę sprawić, że kontakty towarzyskie z przyjaciółmi i córkami będą priorytetem, aby przeciwdziałać szaleństwu, jakie tam panuje. Pamiętaj, że ten blog to kochająca globalna społeczność. Jesteśmy dla siebie ważni. Jesteśmy w tym razem. Po wyzwoleniu będę śmigać po świecie spotykając się z wami wszystkimi. Czas na imprezę! MAMY TO. Dziękuję za przeczytanie tego posta.
Możesz go udostępnić, pod warunkiem ponownego opublikowania go w całości, łącznie z linkiem do mojego bloga. Gdzie idziemy Jedni, idziemy wszyscy. Miłość i światło Sierrę
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz