czwartek, 25 października 2018

Nieskończony rozwój duszy. Ostatni będą pierwszymi.


10474209_1705283956367334_1064841907436318617_nW tym artykule podzielę się z Wami moim światopoglądem duchowym. Bo często otrzymuję pytania – czy wierzę w reinkarnację ? Czy wierzę w istnienie po śmierci ? Czy można cofnąć się w rozwoju ? Czym jest dusza ? itd. Postaram się na to wszystko dziś odpowiedzieć.
Duch wchodząc w materię siłą rzeczy stał się ograniczony, ale za to zyskał formę i wiedzę o sobie. Ewolucja jest pokonywaniem ograniczeń cielesnych i intelektualnych. Tym jest każdy rozwój duchowy – przekraczaniem granic niewiedzy i poszerzaniem świadomości. Każdej poszerzonej świadomości odpowiada poszerzona forma, czyli przestrzeń wyrażenia się. Dla uwolnionego ducha, ciałem staje się cały świat.
Ale po za tym światem istnieje nieznane. Dlatego Absolut jest tym, co człowiek wie, i tym czego nie wie. Jest tym co jest i tym co nie jest, a także żadną z tych opcji, bo nieskończoność dąży do rozwalenia każdej granicy myślenia.  Dlatego każde istnienie ostatecznie będzie wzrastać w nieznane i w nieskończoność, bo na podobieństwo nieskończoności powstało.
W tym wzrastaniu, nie ma cofania się, tak jak nie ma możliwości powrotu do przeszłości. Każda kolejna chwila jest unikalna i nigdy się nie powtórzy. Podobnie jest z każdym istnieniem –  nie cofnie się, ani nie powtórzy. Możemy mieć wrażenie cofania się, ale to dlatego, że rozwój przybiera kształt spirali – co jakiś czas wracamy do tych samych motywów. Czyli po nocy jest dzień, po dniu jest noc, ale nie oznacza to, że każdy kolejny dzień jest powrotem do stanu wcześniejszego.  Każdy cykl odbywa się na coraz wyższym poziomie świadomości (wyższe okręgi spirali), dlatego nie jest dosłownym powtórzeniem.
Ponieważ nie ma powtórzeń, po śmierci nie wrócimy ponownie i dosłownie na ziemię, czyli nie wcielimy się np jako mrówka. Kiedyś, w toku ewolucji,  nasz duch już nią przecież był. Naszą prawdziwą tożsamością jest dusza, a ona nabierała wiedzy o sobie poprzez życie, które miała, nawet jeśli było ono bardzo krótkie. Po śmierci jest dalszy rozwój – po spirali w górę. Ego czyli ograniczona świadomość człowieka transformuje się do świadomości duszy, a ciało fizyczne rozpada się do poziomu ciała duchowego. Bo tylko ciało duchowe może umożliwić duszy dalsze poszerzanie się, ale już w wymiarach subtelnych i w obrębie swojej, unikalnej specjalizacji.
To co zostaje na ziemi to podświadomość danego człowieka. Jak nazwa wskazuje – to czego nie uwolnił, co pozostało nieświadome i cierpiące i co przejdzie na kolejnych potomków. Nazywane jest to różnie – błądzące duchy, cienie dziedziczne, karma rodowa, demony, grzech pierworodny itd.
Poprzednie wcielenia są w tej perspektywie pamięcią zbiorową ludzi, a ściślej  przodków, które człowiek symbolicznie odbiera ze swojego Ducha. Duch jest świadomością zbiorową a więc mieści w sobie całą wiedzę i doświadczenia ludzkości, zwierząt, roślin, minerałów… Zatem każdy człowiek zawiera w sobie pamięć wszystkiego co istniało przed nim aż do samego powstania kosmosu.
Rozwój duchowy jest odnajdywaniem w sobie potencjałów ludzi z otoczenia oraz przodków, bo oni istnieją w swoich potomkach, jako różne przejawy zbiorowego umysłu ducha (duch zbiorowy składa się z duchów pojedynczych ludzi, umysły zawierają się w sobie, jak w matrioszkach).  To powoduje przekraczanie tożsamości ego na rzecz coraz szerszej tożsamości duchowej, oraz przekraczanie tożsamości ciała fizycznego na rzecz coraz szerszej materii – ciała dalszego. Temu procesowi towarzyszy uwalnianie wiedzy i miłość – do wszystkiego co jest.
A im szersza tożsamość duchowa i cielesna, tym przestajemy oceniać i emocjonować się, kto jest starszą duszą a kto młodą, bo i tak celem każdej z nich jest Absolut. Nie zwracamy uwagi na to, kto ma jaki kolor aury,  albo ile kto miał wcieleń, bo to nie ma najmniejszego znaczenia, skoro w każdym człowieku jest pamięć wszystkiego aż do początku czasu. W najgłębszym wymiarze istnienia, nie ma też znaczenia czy to cień czy światło, bo cień zawsze prowadzi do światła. Przestajemy bać się życia i śmierci bo rozumiemy, że śmierć jest rozpadem aktualnej formy cielesnej, i przebudzeniem do nowej. Nie boimy się też demonów bo rozumiemy, że największe z nich są pomostem do Boga. Natura ostatnich to być pierwszymi.
Ufamy porządkowi świata i  czynnie bierzemy w nim udział, bo ten porządek trzeba wciąż doskonalić. Aktywność i odpowiedzialność jest fundamentem rozwoju. Najwięksi niszczyciele ludzkości zostawiają za sobą zgliszcza, a na tych zgliszczach musi urodzić się nowa wiedza i postęp. Dokonują tego potomkowie, którzy ducha niszczycielskiego przekuwają w reformatora. Dlaczego ? Bo rolą człowieka jako pomostu góry i dołu, jest brać odpowiedzialność za Ducha i Materię,  tzn uwalniać z negatywów i zniekształceń, które powodują cierpienie.
Duch i materia to Jaźń człowieka w ujęciu szerszej tożsamości duszy, o której  wspomniałam.  Dla przykładu – ludzie, którzy mają wpływ na cały świat, np dokonali jakiegoś wynalazku, który ułatwił życie milionom, nawet jeśli nie są „uduchowieni” to osiągnęli poziom tożsamości zbiorowej, bo potrafią dokonać w niej wielkich zmian. Z kolei ci, co od świata uciekają i demonizują materię, choćby nie wiadomo jak uważali się za uduchowionych – ich dusza jest wciąż zablokowana przez lękające się ego.
Uwolniony duch człowieka potrafi skutecznie kreować materię, bo rozumie, że dla niej istnieje w tym życiu, ona jest jego świątynią i wiedzą, inaczej by się nie urodził. Czyli nie rodzimy się tutaj za karę, ani w wyniku grzechów poprzednich wcieleń. Narodziliśmy się tutaj, bo to nasza przestrzeń – nasze ciało zbiorowe, w którym każdy z nas ma coś do zrobienia. I to „zrobienie” jest powołaniem duszy, niezbędnym etapem jej unikalnego, nieskończonego wzrostu i nauki.
Farida Sorana Saffarini
doradca i przewodnik duchowy, tłumacz snów i wizji, nauczycielka metody rozwojowej „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia.

Udostępnij znajomym:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz