
Autor: Bert Olivier
Po napisaniu postu o tym, czego Martin Heidegger może nauczyć nas o technologii, zdałem sobie sprawę, że niektórzy czytelnicy mogą dojść do wniosku, że wszystko w technologii jest "złe" - w końcu koncepcja Heideggera wydaje się bardzo pesymistyczna. Należy jednak zaznaczyć, że niemiecki myśliciel nie postulował zniszczenia wszystkich urządzeń technicznych i powrotu do przednowoczesnego, agrarnego stylu życia.
Jego rada była taka, by praktykować ambiwalentne podejście do technologii, jednoczesne "tak" i "nie": tak, o ile powinniśmy czuć się wolni w korzystaniu z urządzeń technicznych, które upraszczają nasze życie; nie, o ile odrzucamy technologię jako "Enframing", która uzurpuje sobie pozycję porządkowania i organizowania naszego życia poprzez podporządkowanie wszystkiego innego jej panowaniu. Mówiąc prościej - używaj urządzeń technicznych, ale nie pozwól, by technologia używała ciebie.
Jest jeszcze jeden sposób na "skorygowanie" wrażenia, że technologia jest nieodwołalnie "zła", a mianowicie zwrócenie się do jednego z następców Heideggera w filozofii technologii (są też inni, ale omówienie ich wszystkich zajęłoby książkę). Mam na myśli francuskiego myśliciela poststrukturalistycznego Bernarda Stieglera (który zmarł przedwcześnie niedawno) po niewiarygodnie produktywnej karierze intelektualno-akademickiej (napisał ponad 30 ważnych książek).
Warto przeczytać ten nekrolog autorstwa Stuarta Jeffriesa, który stanowi doskonały przegląd życia i działalności intelektualno-politycznej Stieglera. Zamiast robić to samo tutaj, skoncentruję się na konkretnym aspekcie myślenia Stieglera o technologii.
Na początku powinienem stwierdzić, że wierzył on, iż każda technologia zmienia ludzką świadomość i zachowanie, od najwcześniejszej technologii epoki kamienia po najbardziej wyrafinowaną technologię cyfrową obecnego wieku. W szczególności technologia cyfrowa, jak twierdził, miała potencjał okradania ludzi z ich własnej zdolności do krytycznego i kreatywnego myślenia, ale należy to postrzegać w połączeniu z jego pojęciem technologii jako pharmakon (jednocześnie trucizna i lekarstwo - użycie starożytnego greckiego terminu, używanego przez Platona, który zapożyczył od swojego nauczyciela, Jacquesa Derridy). Ostatecznie zależy to od tego, w jaki sposób korzystamy z technologii, argumentował (z echami Heideggera); nie trzeba padać ofiarą jej "trującego" charakteru, ale zamiast tego można rozwinąć jej "leczniczy" potencjał.
Dla ilustracji: Stiegler wskazuje, że zdecydowana większość ludzi w naszym "hiperkonsumpcyjnym, opartym na popędach i uzależniającym społeczeństwie" nie zdaje sobie sprawy, że techniczne gadżety (takie jak smartfony), których używają do robienia wielu zakupów, służą systemowi ekonomicznemu, który systematycznie pozbawia ich wiedzy ("know-how") i zdolności do kreatywnego życia - co Stiegler nazywa odpowiednio "savoir-faire" i "savoir-vivre" (In For a New Critique of Political Economy, 2010, s. 30).
Ma to daleko idące znaczenie psychopolityczne, jak przekonująco argumentował Stiegler (2010: s. 28-36). W tym procesie podkreśla on to, co nazywa, podążając za Karolem Marksem w XIX wieku, "proletaryzacją" dzisiejszych konsumentów. Co ma na myśli?
Mówiąc o "proletaryzacji" robotników, Marks miał na myśli to, że zostali oni okradzeni ze swojego "know-how" (savoir-faire) przez maszyny podczas rewolucji przemysłowej, a Stieglerowi chodzi o to, że dziś zostało to przeniesione na inny poziom, a mianowicie do miejsca, w którym przejawia się to jako proletaryzacja wszystkich ludzi, którzy regularnie korzystają z "inteligentnych" urządzeń. Te ostatnie pochłaniają wiedzę i pamięć swoich użytkowników, którzy w coraz większym stopniu polegają na "hipomnezyjnych" [czyli technicznie intensyfikujących i wzmacniających pamięć, jak w smartfonie; B.O.] procesach technicznych działających w maszynach i aparatach wszelkiego rodzaju.
Czy brzmi to znajomo? Ilu użytkowników smartfonów nadal pamięta swój własny numer telefonu lub numer telefonu swoich znajomych, a ilu studentów zna dziś z pamięci (własnej) pisownię i obliczenia umysłowe? Założę się, że stosunkowo niewielu; większość scedowała te funkcje intelektualne na swoje urządzenia elektroniczne. Stiegler określa to jako powszechny proces "ogłupiania".
Urządzenia, o których wspomina Stiegler, obejmują laptopy, smartfony, tablety elektroniczne i komputery stacjonarne; to znaczy wszystkie urządzenia informacyjno-komunikacyjne, których używamy codziennie do pracy i rozrywki. Dlaczego jednak twierdzi on, że korzystanie z takich "hipomnezyjnych" urządzeń ma znaczenie psychopolityczne?
W jednym ze swoich najważniejszych tekstów krytycznych - States of Shock: Stupidity and Knowledge in the 21st Century, 2015, Stiegler rozwija tę kwestię. Mówiąc tak jasno, jak to tylko możliwe, korzystanie na dużą skalę z tych cyfrowych instrumentów przez konsumentów - zachęcanych, ponieważ ich użycie zwiększa siłę nabywczą społeczeństwa - systematycznie zastępuje ich własne myślenie i zdolności wynalazcze wstępnie sformatowanymi "szablonami" do życia, zmuszając ich subtelnie do dostosowania się do tego, co wymyśla marketing.
Co więcej, zauważa, dziś dzieje się to z pomocą nauk społecznych i kognitywnych. Najbardziej zaawansowanym aspektem tego rodzaju proletaryzacji jest "neuromarketing", który ma na celu wywarcie bezpośredniego wpływu na receptory nerwowe konsumentów za pośrednictwem zmysłów, i jak można się spodziewać, obrazy, które są nieodłącznym elementem reklamy, mają kluczowe znaczenie dla tego projektu.
Nawet podstawowa wiedza teoretyczna nie jest oszczędzana, o ile jest "oddzielona" od działalności teoretycznej. To, czego uczy się dziś studentów, jest zatem coraz bardziej pozbawione teorii - prawdopodobnie nie zrozumieliby, w jaki sposób Newton doszedł do swoich (w tamtym czasie) rewolucyjnych teorii w makromechanice, nie mówiąc już o teorii szczególnej względności Einsteina. Zamiast tego, jak informuje Stiegler, nauczana jest czysto proceduralna wiedza technologiczna, nawet na wydziale nauk ścisłych - innymi słowy, jak używać komputera do implementacji wiedzy teoretycznej (lub twierdzeń), gdzie pewne "problemy" muszą zostać rozwiązane.
"Proletaryzacja" - pozbawienie wiedzy - nie ogranicza się zatem do pracowników maszyn i konsumentów, ale obejmuje również intelektualną pracę naukową. Służy to psychopolitycznemu celowi, przypomina Stiegler, jakim jest obalenie podstaw możliwej krytyki samego systemu neoliberalnego, a tym samym wzmocnienie go poprzez pozorne wykluczenie wszelkich przekonujących alternatyw.
Stiegler ostrzega, że jednym z najważniejszych pól bitewnych, na których toczy się walka o umysły ludzi we współczesnych demokracjach, są uniwersytety, ale jego zdaniem instytucje te nie są obecnie w stanie wypełniać swoich obywatelskich obowiązków. W końcu uniwersytety mają prowadzić studentów do najwyższego poziomu uczenia się poprzez nauczanie, które jest stale zasilane przez ciągłe badania ze strony członków wydziału, dotyczące przeszłych i bieżących wydarzeń kulturalnych i naukowych.
Co ważne, nie może się tak stać, jeśli programy nauczania i badań uniwersytetów nie obejmują ciągłych prób zrozumienia wpływu zaawansowanych technologii informacyjnych i komunikacyjnych na ludzką psychikę, a zwłaszcza na wydział rozumu, i odpowiedniego dostosowania nauczania.
Obecnie jednak (było to około 2012-2015 roku, kiedy ukazał się ten tekst Stieglera, najpierw po francusku, a następnie po angielsku) uniwersytety na całym świecie są w głębokim złym stanie i wymagałoby to wspólnego wysiłku, aby odzyskać to, co Stiegler postrzega jako "racjonalną suwerenność", którą cenił Oświecenie i która wciąż może być uważana za podstawową wartość dla istot ludzkich, które chcą być wolne od podporządkowania imperatywom technicznym.
Jeśli istnieje konkretna dziedzina, w której toczy się walka o racjonalną suwerenność na uniwersytetach - i nie trzeba dodawać, że od 2020 r. zaostrzyła się ona z powodów, których zmarły przed tym czasem Stiegler nie mógł przewidzieć - to jest to "uwaga". To właśnie o uwagę obwieszonej smartfonami młodzieży mass media i inne agencje promujące kulturę "bitów i bajtów", fragmentarycznej komunikacji i chwytających zmysły reklam, wypowiedziały wojnę resztkom kultury intelektualnej, która walczy o ocalenie młodzieży przed "ogłupieniem". Stiegler wyjaśnia, co się z tym wiąże (2015, s. 27):
...celem tego przechwytywania uwagi jest w istocie skierowanie pragnień jednostek na dobra....
Te grupy społeczne i ich instytucje są skracane pod względem kształtowania i szkolenia uwagi. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do zadań powierzonych tej funkcji od czasu Aufklärung [Oświecenia]: kształtowania tej formy uwagi opartej w szczególności na potencjale rozumu...
To, co ma na myśli, staje się jaśniejsze, gdy pisze (2015, s. 152):
Uwaga jest zawsze zarówno psychiczna, jak i zbiorowa: "być uważnym na" oznacza zarówno "skupiać się na", jak i "zwracać uwagę na". W związku z tym kształtowanie uwagi przez szkoły polega również na kształceniu i wychowywaniu uczniów [élèves]; w sensie uczynienia ich obywatelami, to znaczy zdolnymi do myślenia o innych i zdolnymi do dbania - o siebie i o to, co jest w sobie, tak jak o to, co nie jest sobą i o to, czego w sobie nie ma.
Żyjemy jednak w epoce, która paradoksalnie znana jest obecnie jako ekonomia uwagi - paradoksalnie, ponieważ jest to również i przede wszystkim epoka rozproszenia i zniszczenia uwagi: jest to epoka dys-ekonomii uwagi.
Aby to wyjaśnić, pomyślmy o tym, co dzieje się z dziećmi w klasach przedszkolnych, szkołach podstawowych i gimnazjach, liceach, a ostatecznie na uniwersytetach - materiał edukacyjny jest im przedstawiany przez (wykwalifikowanych) nauczycieli w taki sposób, aby "przyciągnąć" ich uwagę, mając na celu kształtowanie i rozwijanie ich ukrytych zdolności poznawczych - które zostały już rozwinięte w sposób przygotowawczy przez ich rodziców w trakcie ich wychowania.
Osiąga to najwyższy poziom na uniwersytecie, gdzie - od pierwszego roku życia, przez status seniora, aż po ukończenie studiów - zdolność do ciągłej uwagi jest wzmacniana i dalej doskonalona przez to, co Stiegler nazywa "transindywiduacją". Jest to proces znany każdemu, kto przeszedł przez żmudne etapy pracy nad uzyskaniem stopnia doktora i nie tylko.
Oznacza to, że zapoznając się z tradycjami wiedzy zarchiwizowanymi w formie pisemnej - a przed archiwizacją elektroniczną dostępnymi w bibliotekach - najpierw angażujemy się w indywiduację, czyli zmianę własnej psychiki poprzez jej poznawczą transformację. Ale ostatecznie staje się "transindywiduacją", kiedy student przechodzi od "ja", które się uczy, do "my", które, najpierw poprzez studiowanie, dzieli się zarchiwizowaną wiedzą dyscyplin, a następnie przyczynia się do jej ekspansji.
Stiegler wskazuje zatem, że jeśli warunki na uniwersytetach nie zostaną przywrócone, w obliczu cyfrowego ataku, aby taki żmudny proces transindywiduacji był możliwy i zrównoważony, duch oświeconej (i oświecającej) edukacji wyższej może zostać utracony. Co ważne, w powyższym cytacie należy również zauważyć, że dla Stieglera procesowi temu towarzyszy uczenie się przez studentów dbania zarówno o siebie, jak i o innych - czyli stawanie się cywilizowanym.
Krótko mówiąc, Stiegler jest przekonany, że współczesna ludzkość stoi przed trudnym zadaniem - biorąc pod uwagę to, z czym się zmaga - odzyskania stanu "oświecenia", o który tak ciężko walczyła kultura zachodnia. Nasza zdolność do myślenia musi zostać uzbrojona na nowo, biorąc pod uwagę, że współczesne media, w połączeniu z wykorzystaniem tego, co nazywa "mnemotechnicznymi" urządzeniami, takimi jak smartfony, są zaangażowane w uporczywą próbę podważenia tej charakterystycznej zdolności.
Dogłębne poznanie i zrozumienie indywidualnych i zbiorowych psychicznych konsekwencji korzystania z obecnych technologii cyfrowych jest możliwe tylko poprzez (ponowną) aktywację naszych zdolności krytyczno-refleksyjnych w celu odzyskania naszej racjonalnej suwerenności. I nie oznacza to unikania urządzeń technicznych; wręcz przeciwnie - wymaga to wykorzystania technologii do tego, co Stiegler określa jako "krytyczną intensyfikację". Co oznacza to dość tajemnicze wyrażenie?
Stiegler nie jest technofobem, co można łatwo ocenić na podstawie jego książek i różnych grup (takich jak Ars Industrialis), które założył, aby skierować technologię w innym kierunku, z dala od rodzaju hegemonicznej technologii cyfrowej, która zniechęca ludzi do myślenia, poprzez to, co nazwał "psychopower", i zachęca ich do polegania na urządzeniach technicznych. Dlatego też "krytyczna intensyfikacja" oznacza po prostu angażowanie się w technologię jako środek do wzmacniania i promowania krytycznego myślenia i działania.
To, co robię teraz - używając laptopa do napisania tego eseju, z przerwami używając różnych hiperłączy do wyszukiwania czegoś w Internecie, a następnie używając procedury technicznej do osadzenia odpowiedniego linku w moim tekście - jest właśnie taką "krytyczną intensyfikacją". Innymi słowy, nie pozwalamy, by technologia cyfrowa osłabiła nasze krytyczne, refleksyjne myślenie; zamiast tego używamy jej do osiągnięcia własnych krytycznych celów.
Agencje promujące hegemonię technologii cyfrowej - która jest również tym, co umożliwia dziś sztuczną inteligencję - nie chciałyby niczego lepszego niż zneutralizowanie twojej zdolności do niezależnego myślenia. Jest to dziś jeszcze bardziej prawdziwe niż wtedy, gdy Stiegler pisał te teksty. Tylko jeśli uda im się to zrobić na całym świecie, niedoszli dyktatorzy mogą odnieść sukces w swoim nikczemnym dążeniu do przekształcenia ludzkości w niemyślącą masę idiotów. Ale używając tej technologii do własnych krytycznych celów - to znaczy do "krytycznej intensyfikacji" - rozbroiłbyś ich próby podważenia ludzkiej inteligencji. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że wciąż jest wielu ludzi, którzy są w stanie to zrobić.
**Source
Absolutnie nic nie jest tym, czym wydaje się być, ponieważ prawdziwa natura rzeczy pozostaje głęboko ukryta pod pozorami rzeczywistości.
środa, 6 grudnia 2023
Niewolnik czy pan technologii: Wybór należy do nas
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz