wtorek, 8 lutego 2022

Mądrość starożytnych część 2

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Każdy, kto odważył się zasugerować, pięćdziesiąt lat temu, że człowiek zamieszkiwał Nowy Świat przed okresem lodowcowym, lub że wędrował po naszych równinach, górach i lasach dziesięć lub dwadzieścia tysięcy lat temu, byłby uważany za głupca.

Dziś jest dowód, że człowiek nie tylko mieszkał w Nowym Świecie w okresie plejstocenu, przed okresem lodowcowym, ale że człowiek ten był równy w umiejętnościach i inteligencji, jeśli nie lepszy, od ludzi w Starym Świecie w tym samym czasie.

W różnych regionach tego kraju znaleziono ludzkie artefakty związane ze szkieletami znanych zwierząt z okresu plejstocenu.

Wśród tych zwierząt były mastodonty, wielbłądy, słonie, konie. Pod skamieniałościami znaleziono umiejętnie wykonane krzemienne groty strzał i włóczni oraz inne artefakty, tak umieszczone, że nie może być wątpliwości, że zostały one złożone zanim dawno zmarłe zwierzęta znalazły swoje groby w żwirze. W Kolorado, Oklahomie, Nowym Meksyku i Teksasie broń krzemienna znajdowała się w szkieletach, podczas gdy inne były osadzone w kościach.

Ponieważ te kopalne ssaki są typowe dla pierwszej fazy lodowcowej lub Aftonian okresu plejstocenu, szacuje się, że było to ponad pięćset tysięcy lat temu, mężczyźni, którzy wykonali kamienne bronie używane do zabijania tych bestii, musieli być dobrze na drodze do kultury na długo przed tym, jak słynny Cro-Magnan i Neandertalczyk z Europy nauczyli się robić i władać kamiennym młotem.

Waga autorytetów utrzymuje obecnie, że starsze ślady istnienia człowieka na ziemi znajdują się bardziej w Ameryce niż w Europie, i że człowiek przybył do Europy z Ameryki.

Również w osiągnięciach tych starożytnych amerykańskich ras pojawia się bardzo silny dowód przeciwko jakiejkolwiek teorii migracji z jakiegokolwiek obecnie istniejącego lądu. Ludzie ci przybyli z ziemi, która teraz tworzy dno oceanu.

Wśród tych osiągnięć znajduje się niezwykły język pisany Majów, architektura preinkaskich Indian, ceramika Nascasów, kultura Chimusów i kalendarz Tolteków, o których mówi się, że byli rasą wysokich białych ludzi, znacznie różniących się od Indian zamieszkujących obecnie Meksyk.

Nigdzie na wszystkich obecnie istniej±cych ziemiach nie było niczego, co by zdawało się przypominać wiele z tych osi±gnięć; a jeszcze dziwniejszym i bardziej niewytłumaczalnym jest fakt, że wiele z nich pojawiło się w pełnym rozkwicie z dnia na dzień, że tak powiemy. Wygląda to tak, jakby jakiś super-geniusz wymyślił lub rozwinął pomysł i udoskonalił go w ciągu jednego dnia.

O ile wiadomo, nie ma żadnych ¶ladów wstępnych etapów lub początków, które wskazywałyby na stopniowś ewolucję lub rozwój, ani też żadnych dowodów, które pozwalałyby przypuszczać, że wyniki te były kulminacją powolnego postępu przez wiele stuleci. Dlatego też wynalezienie i rozwój tych rzeczy musiały mieć miejsce w krainie, która obecnie nie istnieje.


** CUDOWNE OSIĄGNIĘCIE **

Pismo Majów jest jednym z najwspanialszych osiągnięć jakiejkolwiek rasy i znane jest tylko w swej najbardziej udoskonalonej formie. Jednak musiało to wymagać tysięcy lat na jego rozwój. Ale nie ma ono żadnego odpowiednika, niczego, co by je przypominało, na całym świecie.

Kalendarz aztecki jest kolejnym przykładem cudownego osiągnięcia. Cyklopowa architektura andyjskich wyżyn w żaden sposób nie przypomina tej z jakiejkolwiek innej znanej ziemi lub rasy i, o ile nam wiadomo, nie istnieje żaden pośredni typ architektury pomiędzy tymi przedinkaskimi a ostatnimi formami inkaskimi.

Nigdzie indziej na ziemi nie ma takich budowli jak te w Tiahuanaco w Boliwii, daleko w górze na wyżynach Andów, prawie piętnaście tysięcy stóp nad morzem; nigdzie nie ma żadnych szczątków pokazujących archaiczny lub prymitywny typ takiej pracy.

Istniej± setki podobnych przykładów tego samego rodzaju zadziwiaj±cych wyczynów i wysoce udoskonalonych matematycznych, astronomicznych i naukowych osi±gnięć, które zdaj± się nie mieć pocz±tku, lecz które, s±dz±c po tym, co wiemy, wydaj± się być przeszczepione, w pełni rozwinięte, z jakiego¶ odległego regionu. Nikt nigdy nie był w stanie znaleźć regionu, z którego one pochodzą.

Gdyby Europa posiadała coś podobnego do tego, biblioteki nie mogłyby pomieścić książek, którymi naukowcy zalaliby kraj. Ale co świat ma na ten temat? Fizyczna nauka stara się to ukryć, aby wydawało się, że jest wielka, a Romanizm boi się tego, ponieważ oświecenie jest zawsze niebezpieczne dla zorganizowanego oszustwa.

Kalendarz-kamień Azteków odnotował zniszczenie ziemi przez wielką powódź, a wcześniej przez ogień. Ta informacja jest starannie trzymana z dala od podręczników.


** WSPANIAŁE UMIEJĘTNOŚCI STAROŻYTNYCH AMERYKANÓW **

Historia Księgi Rodzaju, zapisana w Biblii Rzymskiej, sięga bardzo odległej starożytności; bardzo prawdopodobnie, zanim została zapisana na kamiennych, glinianych tabliczkach lub w jakiejkolwiek innej formie, była przekazywana ustnie przez wiele stuleci.

Tak dokładnych obliczeń astronomicznych jak Majowie i Aztekowie nie dokonali żadni inni ludzie swoich czasów

.Żaden inny lud nie wynalazł tak niezwykłej formy pisma jak Majowie.

Żadna inna rasa, nawet ludzie z czasów nowożytnych, nie wzniosła takich murów i budowli, jak te należące do ras przedinkaskich.

Żadna inna rasa nie dokonała takich cyklopowych dzieł, tak wspaniałych wyczynów w cięciu kamienia, jak Tiahuanacanie.

Żadna inna rasa nigdy nie tkali, ręcznie lub maszynowo, tkanin równych tym, które produkowali starożytni Peruwiańczycy.

A słynne rzymskie drogi i akwedukty wydają się jedynie dziecinną igraszką w porównaniu z cudownymi autostradami i innymi wyczynami inżynieryjnymi Inków.

Być może największą ze wszystkich tajemnic jest to, w jaki sposób starożytne cywilizowane rasy Ameryki dokonały swoich niesamowitych wyczynów i osiągnęły tak zdumiewające dzieła z metali i najtwardszych kamieni.

Jak oni modyfikowali kawałki, nie większe niż główka szpilki. Jak oni cięli, polerowali, perforowali i rzeźbili topaz, ametysty, granaty, agaty, kryształy i inne kamienie szlachetne.

Jak obrabiali kruchy obsydian w cienkie, polerowane pierścienie. Jak wykonywali najpiękniejsze i najbardziej skomplikowane rzeźby w najbardziej opornych skałach.

Jak przenosili kamienne bloki, ważące nawet dwieście ton, na mile przez kraj i wykorzystywali je w swoich budowlach.

Jak tkali tkaniny o wiele delikatniejsze niż jest to możliwe na jakimkolwiek współczesnym krośnie.

Jak wycinali długie tunele przez góry. Jak wynaleźli najbardziej niezwykły system numeryczny na świecie. Jak rozwinęli cudowny język pisany. I jak dokonywali niezliczonych innych wyczynów, które przy użyciu znanych im narzędzi, przyborów i urządzeń, jakie mieli pod ręką, wydawały się niemal nadprzyrodzone.

Majowie posiadali niezwykły glif, czyli język pisany, w którym zapisywane były pewne wydarzenia. Na kamiennej świątyni w Tikol wyryto datę sprzed 12.063 lat.

Aztekowie używali bardzo kompletnego układu symboli dla dat i innych zapisów; mieli piktograficzne kody, które zapisywały ich migracje w ich przeszłości. Ale z typową dla siebie fanatyczną gorliwością rzymscy kapłani zniszczyli wszystko, co miało charakter oświecający i edukacyjny, a wśród innych rzeczy, które zniszczyli, była większość tych kodeksów.

Wiele z prehistorycznych cywilizacji obu Ameryk ma niewyobrażalny wiek. Niektóre z nich muszą sięgać aż pięćdziesięciu tysięcy lat wstecz. I, co dziwne, wszystkie wykazują pewne wpływy, w pewnym sensie, jakby wszystkie wywodziły się ze wspólnego jądra.

Te starożytne rasy nie tylko wykonywały najbardziej zadziwiające rzeźby w najtwardszym kamieniu, ale czyniły to w stopniu, który byłby trudnym zadaniem dla współczesnego mechanika wyposażonego w najdoskonalsze narzędzia ze stali, i robiły to najwyraźniej z łatwością i szybkością.

Są tam pojedyncze bloki kamienne ważące wiele ton, piętnaście stóp długości, dziesięć stóp szerokości i trzy stopy grubości, misternie rzeźbione i formowane w monolityczne bramy, z portalami wyciętymi z matematyczną dokładnością przez wielką masę kamienia.

Są tam ogromne budowle, świątynie, piramidy i podziemne komnaty z kamienia, których każdy cal kwadratowy powierzchni jest całkowicie pokryty głęboko wyciętymi, misternymi rzeźbieniami.

Są tam kamienne stołki, siedzenia, obrazy i pomniki ozdobione rzeźbionymi frędzlami w najbardziej skomplikowanych wzorach; ludzkie i inne figury wyrzeźbione z przezroczystego kwarcu, czarnego łamliwego obsydianu, a nawet z kamieni szlachetnych, tak pięknie wyciętych i wypolerowanych, że byłyby one zasługą każdego współczesnego lapidariusza pracującego z pyłem diamentowym.


** WIĘKSZA NIŻ PIRAMIDA **.

    G. Wells mówi, że budowa Wielkiej Piramidy w Gizeh musiała wyczerpać Egipt bardziej niż wielka wojna. Jednak istnieją kamienne konstrukcje w Ameryce, które przewyższają tę piramidę i wydaje się, że stulecia musiały być wymagane do transportu setek monolitów, często ważących wiele ton, z odległych kamieniołomów do świątyń.

Kolumny same w sobie są zdumiewającymi obiektami. Wiele z nich ma łuk o długości od piętnastu do dwudziestu stóp, od szesnastu do trzydziestu cali kwadratowych, wyciętych i obrobionych do postaci prostokątnej, ośmiokątnej, pięciokątnej, cylindrycznej lub eliptycznej, a czasami pokrytych symbolicznymi rzeźbami i glifami, które wydają się być znakami o jakimś nieznanym znaczeniu.

Daleko w górze, na andyjskich wyżynach, prawie trzy mile nad poziomem morza, znajdują się pozostałości najstarszego i najbardziej tajemniczego miasta na półkuli zachodniej.
** POTĘŻNA STOLICA TIAHUANACO **

Tutaj znajdują się ruiny Tiahuanaco, niegdyś potężnej stolicy wysoko cywilizowanego ludu, którego pochodzenie, historia i upadek są nierozwiązanymi tajemnicami, którego wyczyny inżynieryjne wciąż wydają się niemal nadludzkie, którego rzeźby nie mają odpowiednika na całym świecie, i który zniknął z powierzchni ziemi wiele wieków przed upadkiem Rzymu.

Chociaż Tiahuanaco było na łasce żywiołów i trzęsień ziemi przez tysiące lat, wiele jeszcze pozostało z prehistorycznego miasta, jego ogromnych świątyń, wspaniałych budynków i zadziwiających monolitów.
Te części miasta, które przez długie wieki przeciwstawiały się czasowi i człowiekowi, są częściami, które mówią najbardziej wymownie o wysokiej cywilizacji i niesamowitych wyczynach zaginionej rasy, która tam mieszkała i oddawała cześć.

Pomimo ruin i bezmyślnego niszczenia przez człowieka, które miały miejsce w Tiahuanaco, najbardziej godna uwagi cecha świątyni nadal stoi prawie nienaruszona - tak zwana Brama Słońca, która znajduje się na zachodnim końcu tarasu.

Ten monolityczny portal jest największym znanym przykładem rzeźbienia w kamieniu na ziemi. Jest on wycięty z pojedynczego masywnego bloku andezytu, trzynaście stóp pięć cali długości, siedem stóp dwa cale wysokości, osiemnaście cali grubości, z kwadratowym otworem drzwiowym o wymiarach cztery stopy i pół na trzy stopy, wyciętym przez jego środek.

Zachodnia powierzchnia górnego portalu tworzącego nadproże jest wycięta w serii niskich płaskorzeźb o prostej geometrycznej formie i z czterema głębokimi niszami, które prawdopodobnie były przeznaczone do przechowywania małych obrazów, wykonanych być może ze złota lub srebra.

Nadproże od strony wschodniej jest w całości pokryte pięknie rzeźbionymi symbolicznymi postaciami w płaskorzeźbie i posiada dwie głębokie nisze, po obu stronach otworu drzwiowego.

Rzeźbione symbole lub figury są ułożone w szeregu równej wielkości kwadratów otaczających przedstawienie bóstwa, przypuszczalnie Boga Słońca. W obu rękach półludzka postać trzyma laskę ceremonialną, a promienie wokół głowy zakończone są miniaturowymi głowami jaguarów.

Obok tej centralnej figury znajduje się czterdzieści osiem kwadratów, po dwadzieścia cztery z każdej strony, ułożonych w trzech rzędach po osiem figur. Wszystkie one zwrócone są twarzą do Boga Słońca, jakby biegły w jego kierunku, a każda z nich niesie małe berło.

Górne i dolne rzędy to półludzkie figury ze skrzydłami i koronami, identyczne pod każdym względem. Figury w środkowym rzędzie są powtórzeniem pozostałych, z wyjątkiem tego, że mają głowy kondorów.

Pod nimi wszystkimi znajduje się linia szesnastu rzeźb składających się z dwunastu ludzkich głów w płaskim reliefie, flankowanych przez dwie głowy kondora.

Według starożytnej mitologii peruwiańskiej, gigantyczny kondor-bóg niósł słońce przez niebiosa każdego dnia; często przedstawiany jest jako walczący z jaguarem, bogiem ciemności lub nocy, reprezentując w ten sposób symbolicznie wieczny konflikt między nocą a dniem - scena bardzo podobna do części dramatu egipskich misteriów.

Najprawdopodobniej rzeźby na tej Bramie Słońca przedstawiają Najwyższe Bóstwo z różnymi pomniejszymi bóstwami oddającymi mu hołd.

Chociaż ta wyszukana symboliczna rzeźba jest najbardziej interesująca, nie jest ona w żaden sposób tak niezwykła jak ornamentalny wzór i nisze po przeciwnej stronie ogromnego bloku ciętego kamienia.

Są one tak dokładnie i perfekcyjnie wycięte, tak geometrycznie i matematycznie wierne, że nie sposób wykryć błędu nawet przy użyciu suwmiarki, linijki milimetrowej i trójkąta kreślarskiego. To samo dotyczy samych drzwi i wszystkich niezliczonych geometrycznych rzeźb, które się tam znajdują.

Jak istoty ludzkie mogły wyciąć tę twardą andezytową skałę pod tak doskonałymi kątami, z tak ostrymi krawędziami, często na głębokość sześciu lub ośmiu cali od powierzchni, chyba że posiadały stalowe narzędzia i najdokładniejsze instrumenty matematyczne, jest być może największą tajemnicą tych ruin.

Wszędzie, w całym regionie Andów, wzdłuż wybrzeża i na przestrzeni tysięcy mil na północ i południe, znajdują się pozostałości prehistorycznych kultur, wykazujące niezbite dowody wpływów Tiahuanacan. Zawsze znajdują się one w najbardziej starożytnych lub najniższych warstwach, co dowodzi, że cywilizacja Tiahuanaco była bez wątpienia najbardziej starożytną cywilizacją w Ameryce Południowej, a tym samym na półkuli zachodniej.

Głupotą jest nawet zgadywać datę, kiedy to miasto było w swej chwale. Musiało ono wyprzedzić tzw. erę chrześcijańską o wiele wieków. Rozplanowanie i zbudowanie tego miasta i jego wspaniałych budowli musiało trwać setki lat, a cywilizacja ta musiała kwitnąć przez wieki, zanim osiągnęła swój punkt kulminacyjny w Tiahuanaco.

Rozwinięcie tak zaawansowanej i dalekosiężnej cywilizacji musiało wymagać prawie niezmierzonego czasu i o ile cywilizacja Tiahuanaco nie została przyniesiona, w pełni rozwinięta, z jakiegoś nieznanego odległego regionu, to wyżyny tego obszaru musiały być zamieszkane przez cywilizowane istoty ludzkie na długo przed tym, jak biblijny Mojżesz kiedykolwiek ujrzał światło dzienne.

Tiahuanacans nie pozostawili po sobie nic prócz swoich ruin, przyborów i języka. Wątpliwe jest nawet, czy pozostawili jakiekolwiek szczątki ludzkie, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu zagadki ich tożsamości.

W ruinach miasta znaleziono wiele szkieletów i czaszek, ale wątpliwe jest, czy którekolwiek z nich należą do budowniczych miasta.

Wiele z nich należy bezsprzecznie do znacznie późniejszych mieszkańców tego regionu - Inków. Inne pochodzą od ludzi, którzy, jak dowodzi gorszy charakter ceramiki i artefaktów z nimi związanych, nie należeli do wysoko cywilizowanego ludu Tiahuanaco.


** NAJBARDZIEJ FASCYNUJĄCA TAJEMNICA **

Dopóki nie zostanie dokonane jakieś epokowe odkrycie, Tiahuanaco pozostanie najbardziej fascynującą tajemnicą spośród wszystkich prehistorycznych miast amerykańskich.

W Peru i Boliwii znajdują się ogromne pomniki i obrazy z pewnego rodzaju kamienia, którego nie można znaleźć w promieniu setek mil od ich obecnych miejsc, najbliższe złoża takiej skały znajdują się ponad tysiąc mil stąd.

Jednym z takich monolitów jest Saycunin lub La Piedra Cansada w pobliżu Ollantay. Ten olbrzymi kamień, znany jako Porzucony Monolit, mierzy prawie siedemnaście stóp długości, dziesięć stóp szerokości i trzy stopy grubości.

Największy zarejestrowany kamienny wizerunek był ten z Willca-Huaman, który miał ponad pięćdziesiąt stóp długości i dwanaście stóp średnicy. Został on zniszczony przez rzymskich kapłanów i jest zapisane, że aby zredukować go do gruzu, potrzeba było trzydziestu mężczyzn, którzy pracowali stale przez trzy dni.

Je¶li wierzyć zeznaniom i pismom Hiszpanów, którzy najechali Amerykę, wielu z napotkanych przez nich ludzi posiadało pewne niewytłumaczalne moce.


** NIESAMOWITA ZDOLNOŚĆ INKÓW **.

Według niezliczonych historyków, jak również tradycji Inków, rasa Inków posiadała niesamowitą i pozornie nadprzyrodzoną zdolność do przekazywania i otrzymywania dokładnych informacji na duże odległości.

Według najwidoczniej nieskazitelnych relacji, była ona równie niezwykła jak telegrafia bezprzewodowa czy telepatia umysłowa.

Inkowie mogli i często wiedzieli dokładnie, ilu ludzi lub koni zbliża się do nich na długo zanim można było ich zobaczyć lub usłyszeć. Potrafił powiedzieć, gdzie i w jakim kierunku porusza się przyjaciel lub wróg; mógł dokonać wielu innych równie tajemniczych wyczynów.

Wszędzie, w Ekwadorze, Peru, Boliwii i ponad granicami Brazylii i Chile, rozrzucone są ruiny i szczątki cywilizowanych ludzi, o których nic pewnego nie wiadomo.

Na obszarze ponad miliona mil kwadratowych nie ma prawie żadnej mili kwadratowej, która nie zawierałaby dowodów na to, że kiedyś była zamieszkana przez rasy, które osiągnęły wysoki stan kultury, a wiele z nich dokonało niewiarygodnych wyczynów inżynieryjnych.

Wszędzie pomiędzy pasmami Andów i na pustyniach znajdują się ruiny świątyń, pałaców, wielkich miast, ogromnych murów, potężnych fortec i setki tysięcy grobów i grobowców zawierających miliony mumii.

W odległości ponad tysiąca mil na północ i południe, znajduje się prawie nieskończony łańcuch cmentarzy i grobowców rozciągający się w głąb lądu aż poza Andy. W wielu z nich liczba pochowanych zmarłych jest prawie nie do uwierzenia.

Ziemia jest dosłownie wypełniona zmarłymi, a na tym obszarze muszą znajdować się setki milionów mumii. Te oczywiście reprezentują nagromadzenie martwych ciał przez okres wielu tysięcy lat.

Nigdzie w tak zwanym Starym Świecie nie można znaleźć czegoś porównywalnego.

Fragment książki Immortalism: Wisdom Of The Ages

**Source

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz