sobota, 6 stycznia 2018

Nieznana strona Bożego Narodzenia. Narodziny Jezusa w apokryfach


To, co wiemy o narodzinach Jezusa opiera się tylko na dwóch relacjach ewangelicznych, które nieco różnią się szczegółami. W innym świetle historię tę stawiają apokryfy – teksty usunięte poza kanon, z których dowiadujemy się o sprawach, o jakich Nowy Testament nie wspomina…

Nieznana strona Bożego Narodzenia. Narodziny Jezusa w apokryfach Foto: Shutterstock

Historia narodzin Jezusa jest z jednej strony powszechnie znana, a z drugiej pełna luk i niedopowiedzeń. Choć każdy chrześcijanin zna opowieść o braku miejsca w gospodzie, o pastuszkach i Trzech Królach, którzy przybyli, by pokłonić się Dzieciątku, dwie Ewangelie będące "oficjalnymi" źródłami informacji o Narodzeniu Pańskim nieco się od siebie różnią, choć zgadzają się co do tego, że Jezus urodził się w Betlejem za czasów Heroda i że jego rodzice byli małżeństwem.
REKLAMA
To, że Jezus narodził się w "stajence" sugeruje św. Łukasz, pisząc, że Maryja złożyła nowonarodzone dziecię do żłobu. Nie wspomina on jednak ani słowem o Trzech Królach. U św. Mateusza nie ma wzmianek o żłobie, ale pojawiają się tajemniczy Mędrcy ze Wschodu, o których informacje są jednak nader skąpe.
Dla wielu osób to, dlaczego dwaj ewangeliści poświęcili zagadce narodzin Jezusa tak niewiele miejsca, a dwaj kolejni w ogóle się do tego nie odnieśli, pozostaje zagadką. Historycy sugerują, że było to podyktowane wierzeniami i poglądami pierwszych chrześcijan, którzy nie przywiązywali wielkiej wagi do obchodów Bożego Narodzenia. Przez kilka pierwszych wieków prawdopodobnie nie świętowano go w ogóle, gdyż nie było zgody co do daty narodzin Jezusa (Klemens Aleksandryjski – zmarły ok. 212 r. Ojciec Kościoła pisał przykładowo, że z zebranych przez niego informacji wynikało, że Chrystus mógł przyjść na świat w kwietniu lub maju).
Nie oznacza to jednak, że narodzinami i wczesnym życiem Jezusa nie interesowano się w ogóle. Temat był popularny i często podejmowany, o czym świadczy fakt, że wśród apokryfów wyróżnia się kategorię zwaną "ewangeliami dzieciństwa", które pokazują nieznane strony historii o Narodzeniu Pańskim.
Jaskinia. Narodziny w chmurze
Apokryfy to zwyczajowa nazwa tekstów, które zostały usunięte poza kanony biblijne z powodów takich, jak niepewność co do ich autorstwa, zbyt fantastyczna narracja czy synkretyzm religijny (łączenie w nich chrześcijaństwa z elementami innych religii). Początkowo różne wspólnoty chrześcijańskie uznawały wartość różnych pism natchnionych, jednak dość szybko zaczęto je wartościować, o czym świadczy m.in. tzw. kanon Muratoriego* – fragment anonimowego tekstu z II w. dzielący nowotestamentowe księgi na akceptowane, potępione i te o dyskusyjnej treści. Spór o to, które księgi są natchnione, a które nie, przeciągnął się na kolejne stulecia i zakończyły go dopiero ustalenia Soboru trydenckiego poczynione w 1546 roku.
Tekstem, który znalazł się poza kanonem była "Protoewangelia Jakuba" – jedna z najstarszych ewangelii dzieciństwa, powstała ok. II w. i zachowana w ponad 140 odpisach. Choć była doskonale znana wśród wschodnich chrześcijan, w Europie drukiem wydano ją dopiero w XVI w. Apokryf ten, choć w głównej mierze koncentruje się na historii życia Maryi, poświęca także nieco miejsca narodzinom Jezusa.
Według "Protoewangelii Jakuba", Józef – wdowiec z dziećmi, decyduje się na ucieczkę z Betlejem, gdy dowiaduje się o nadchodzącym spisie ludności. Kieruje nim wstyd, gdyż Maryja – dziewica ze świątyni, którą kilka lat wcześniej powierzono mu w opiekę, jest w ciąży, ale to nie on jest ojcem dziecka. Nie będąc pewnym jej wyjaśnień mówiących o niepokalanym poczęciu, decyduje się uciec na pustynię wokół Betlejem razem z nią i swoimi synami.
W pewnym momencie wędrówki Maryja doznaje wizji świadczących o nadchodzącym rozwiązaniu, mówiąc: "Józefie, zsadź mnie z osła, ponieważ to, co jest w moim łonie nęka mnie, by się narodzić". Niestety okolica jest odludna i jałowa i nie ma się gdzie schronić. W pewnym momencie Józef zauważa jednak jaskinię, w której zostawia Maryję z synami, a sam wybiera się w pobliże Betlejem, poszukując żydowskiej akuszerki, która mogłaby przyjąć poród. W drodze Józef doznaje wizji, w której "potwierdzone" zostaje mu dziewictwo Maryi, a kiedy wreszcie dociera do jaskini z położną, zastaje na miejscu przedziwny widok.
"Była tam ciemna chmura, która ocieniła jaskinię. I rzekła położna: ‘Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzecz przekraczającą wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela’. I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się wielkie światło. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się dziecię i zbliżyło się, i zaczęło ssać pierś swej matki" – mówi apokryf.
Po cudownym, bezkrwawym porodzie Dzieciątku wizytę złożyli Trzej Królowie, przynosząc mirrę, kadzidło i złoto. Nim jednak goście ze Wschodu trafili do jaskini, odwiedzili dwór Heroda w Jerozolimie, którego poinformowali o nowym królu żydowskim, jaki miał narodzić się w Betlejem Judzkim. W reakcji na to tyran wydał rozkaz o rzezi niewiniątek, z jakiej mały Jezus uszedł cało schowany przez matkę w "żłobie, z którego jedzą woły".
Dwunastu magów
Historię z "Protoewangelii…" powtarza w nieco rozszerzonej i sfabularyzowanej formie inny apokryf zwany "Księgą o narodzeniu Zbawiciela…", który dodaje do opowieści kilka nowych elementów. Informuje on m.in., że podczas cudownych narodzin Jezusa dało się słyszeć "głosy niewidzialnych istot" i że akuszerka sprowadzona przez Józefa nosiła imię Zahel. Tekst opowiada też historię pastuszków, na których Józef natrafił, wybrawszy się do miasta w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Ci opowiedzieli mu o wizji "potężnego męża", który zwiastował im jakieś cudowne wydarzenie. Zaprowadzeni do jaskini z Dzieciątkiem, oddali mu pokłon, a po nich na miejscu zjawili się "wróżbici ze Wschodu".
"Księga o narodzeniu Zbawiciela…" znana jest z wersji powstałej ok. VI-VII w., jednak zdaniem ekspertów, sama historia jest dużo starsza. Na tej samej kanwie (być może zaczerpniętej bezpośrednio z "Protoewangelii…") opiera się kilka innych apokryfów, m.in. "Ormiańska Ewangelia Dzieciństwa" i jej wersja arabska (obie przetłumaczone z niezachowanej wersji syryjskiej), które utrzymane są jednak w innym stylu. Kolejny apokryf z tej grupy, "Ewangelia Pseudo-Mateusza" (ok. VII w.), dodaje do opowieści o Narodzeniu Pańskim wzmiankę o wole i ośle, które uklękły, by oddać cześć Jezuskowi.
Oryginalne wątki do bożonarodzeniowej historii dodają także apokryfy, których głównymi bohaterami są Trzej Królowie. Dlaczego tym, bądź co bądź, drugorzędnym postaciom przypisywano tak duże znaczenie? Powodów jest kilka. Dla pierwszych chrześcijan pokłon pogańskich dygnitarzy miał znaczenie prestiżowe i wywyższał Chrystusa ponad inne bóstwa. Po drugie, w hołdzie Trzech Króli dopatrywano się spełnienia starotestamentowych proroctw, m.in. tego z "Księgi Izajasza", które zapowiadało: "I pójdą narody do swego światła, królowie do blasku swojego wschodu. (…) Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło".
Ukształtowana w średniowieczu tradycja europejska mówi o Trzech Królach (także astrologach lub magach), ale według wierzeń syryjskich miało być ich dwunastu. Apokryf zwany "Syryjską Opowieścią o Magach", znany z rękopisu z VII w., mówi, że wschodni mędrcy, którzy odwiedzili małego Jezusa pochodzili z leżącej na krańcu świata krainy Szir i należeli do tajnego zakonu szafarzy tajemnic pozostawionych przez Adama, które przechowywane były w sanktuarium, jakim była Jaskinia Triumfów. Próżno jednak wśród tej grupy szukać Kacpra, Melchiora czy Baltazara. W orszaku znajdowały się takie postaci jak Zaharuandad, Hormizd, Arszak, Mahruk, Merodach itd. Mieli przybyć do Jerozolimy w kwietniu, a następnie podążyli do Betlejem. Drogę wskazywała im kolumna światła i tajemnicza "gwiazda świetlista". Królowie nie byli też sami. "Ormiańska Ewangelia Dzieciństwa" wspomina przykładowo, że każdy z nich miał w swoim orszaku 4 tys. ludzi.
Część Ojców Kościoła nie uznawała apokryfów za pisma heretyckie, ale raczej za "aneksy" do tekstów objawionych, których nieraz kontrowersyjną treścią ludzie o ugruntowanej wierze nie powinni się przejmować. A jak powinny być one traktowane przez współczesnych chrześcijan? Specjaliści mówią, że apokryfów nie należy mierzyć jedną miarą, gdyż wiele z nich było utworami literackimi zainspirowanymi Biblią, podczas gdy inne napisano, by zasiać zamęt w umysłach wiernych. Mimo to wiele apokryfów odegrało dużą rolę kulturotwórczą i stało się fundamentem tradycji, opowiadając o zdarzeniach, o których Pismo Święte milczało.
____________________________
Fragment "Protoewangelii Jakuba" w tłum. Ks. Marka Starowieyskiego (z: "Apokryfy Nowego Testamentu", WAM 2003).
Fragment Księgi Izajasza za "Biblią Tysiąclecia", Poznań 2003.
* Nazwa "Kanon Muratoriego" pochodzi od nazwiska jego odkrywcy, bibliotekarza Ludovico A. Muratoriego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz