środa, 4 maja 2022

Umorzenie kredytu studenckiego: Kto płaci?



Przebaczenie kredyt studencki był w wiadomościach ostatnio. Istnieje wiele różnych planów, które są podnoszone, od całkowitego umorzenia długu do różnych kwot, do bardziej ograniczonych programów opartych na dochodach.

Ale nikt nigdy nie mówi o kluczowym pytaniu: kto za to zapłaci?

No cóż, tak się stanie.

Myślę, że większość Amerykanów sądzi, że Joe Biden lub Kongres mogą po prostu machnąć jakąś magiczną różdżką i dług z tytułu kredytów studenckich po prostu zniknie. Poof! Nic się nie stanie, nic się nie stanie. Myślę, że wielu ludzi wierzy, że umorzenie kredytu studenckiego będzie oznaczać, że to właśnie te złe banki, które pożyczyły te wszystkie pieniądze, zostaną ukarane.

Ale to nie działa w ten sposób.

Większość kredytów studenckich jest gwarantowana przez rząd federalny. Oznacza to, że podatnik jest na celowniku. Źli" kredytodawcy nadal będą dostawać swoje pieniądze. Jedyne, co się zmieni, to kto będzie płacił rachunek. Zamiast osoby, która podpisała się imieniem i nazwiskiem, obiecując spłacić pożyczkę, to amerykański podatnik będzie musiał zapłacić rachunek.

Wiele osób sprzeciwia się umorzeniu kredytu studenckiego, ponieważ uważa je za "niesprawiedliwe". Przecież kredytobiorca dobrowolnie zaciągnął kredyt. Jest to z pewnością słuszny zarzut. Ale większości ludzi nie obchodzą twoje skrupuły moralne. Po prostu nazwą Cię nieczułym i pójdą dalej.

Ale konsekwencje ekonomiczne są nieco trudniejsze do zignorowania - jeśli się je rozumie. Będą one miały wpływ na wszystkich, niezależnie od tego, czy uważają, że teraz ich to obchodzi, czy nie.

Pamiętasz te czeki stymulacyjne?  Wszyscy byli zachwyceni, że dostali te "darmowe" pieniądze. Ale dziś płacimy za nie podatkiem inflacyjnym. Większość ludzi nie wydaje się zadowolona.

Skala problemu

Obecnie 46 milionów Amerykanów ma niespłacone kredyty studenckie. Z tej liczby 45,4 miliona posiada kredyty gwarantowane przez władze federalne. Całkowita suma kredytów studenckich wynosi 1,75 biliona dolarów.

W 2020 roku rząd Stanów Zjednoczonych wstrzymał spłatę kredytów i pozwolił kredytobiorcom na zawieszenie spłat z powodu pandemii COVID-19. W tym czasie 11,1% kredytów studenckich było opóźnionych w spłacie o 90 dni lub więcej lub zalegało z płatnościami. Nie wlicza się tu osób, które korzystały z różnych programów odroczeń i nie były zaliczane do zaległości.

Prezydent Biden niedawno przedłużył wstrzymanie spłat do września. Było to już szóste przedłużenie od czasu udzielenia zezwolenia na początkowe odroczenie.

"Wciąż dochodzimy do siebie po pandemii i spowodowanych przez nią bezprecedensowych zakłóceniach gospodarczych" - powiedział Biden w oświadczeniu z 6 kwietnia, w którym ogłosił ostatnią przerwę.

(Na marginesie: prezydent ciągle powtarza nam, jak silna jest gospodarka. Coś tu nie ma sensu).

Jak na ironię, winę za ten nawał studenckich długów ponosi rząd Stanów Zjednoczonych - ci sami ludzie, którzy obiecują rozwiązać ten problem. Gdyby Wujek Sam nie gwarantował wszystkich tych kredytów, pożyczkodawcy nigdy nie byliby skłonni pożyczać pieniędzy dzieciakom z college'u.

Konsekwencje

Umorzenie długów z tytułu kredytów studenckich brzmi dobrze, ale będzie miało szereg nieprzyjemnych konsekwencji.

Po pierwsze, umorzenie kredytu prawdopodobnie spowodowałoby jeszcze większy wzrost kosztów studiów.  Powszechna dostępność kredytów studenckich spowodowała wzrost czesnego w szkołach wyższych. Badania wykazały, że napływ wspieranych przez rząd pieniędzy z kredytów studenckich do systemu uniwersyteckiego jest bezpośrednio związany z rosnącymi kosztami edukacji w college'u.

Jak zauważył Peter Schiff w jednym z podcastów, umorzenie pożyczek byłoby dla szkół wyższych i uniwersytetów jak Boże Narodzenie. Administratorzy szkół wyższych pomyślą: "Teraz możemy naprawdę podnieść czesne, ponieważ nasi studenci wiedzą, że mogą pożyczyć pieniądze i nigdy nie będą musieli ich spłacać".

Peter powiedział, że to raczej nie będzie jednorazowa akcja. Stworzy to pokusę nadużycia.

    "Jeśli zrobią to raz, zrobią to ponownie. Wszyscy będą się tego spodziewać. (...) Niebezpieczeństwo moralne polega na tym, że nikt nie będzie płacił za studia. Nikt nie będzie pracował, aby uniknąć zadłużenia, bo jesteś idiotą. Zaciągnij dług! Zostanie ci on umorzony".

Drugi problem polega na tym, że rząd USA nie ma pieniędzy. Będzie musiał pożyczyć kolejne miliardy, aby sfinansować jakikolwiek program umarzania kredytów. Pożyczone pieniądze muszą zostać spłacone przez podatników, albo w formie wyższych podatków, albo inflacji - prawdopodobnie w obu przypadkach.

Umorzenie kredytów studenckich dolałoby jeszcze więcej benzyny do ognia inflacyjnego. Byłby to kolejny masowy program stymulacyjny. Gdyby Fed umorzył 1,7 bln dolarów z tytułu kredytów studenckich, byłoby to w zasadzie jak zrzucenie 1,7 bln dolarów z helikoptera.

Przypomnijmy sobie bodźce związane z koronawirusem.

Gdy weźmiemy pod uwagę mechanikę umarzania kredytów, staje się jasne, dlaczego miałoby to wywołać inflację.

 W normalnych warunkach, gdy ktoś nie spłaca długu i po prostu nie płaci, to zyskuje na tym kredytobiorca, ale traci kredytodawca. To nie jest inflacja. Dodatkowe pieniądze, które dłużnik oszczędza na spłacie długu, a które teraz musi wydać, są równoważone pieniędzmi, których pożyczkodawca nigdy nie będzie musiał wydać. Jednak gdy rząd wspiera kredyt, rachunek się zmienia. Kredytobiorcy będą mieli dodatkowe pieniądze, ponieważ nie będą już musieli spłacać kredytów. Kredytodawcy dostaną swoje pieniądze, ponieważ rząd spłaci saldo. Oczywiście rząd pożyczy te pieniądze, a Fed spienięży dług.

W przypadkach, gdy rząd udzielał bezpośrednich kredytów studenckich, w rzeczywistości drukował pieniądze, które nigdy nie wyjdą z obiegu, ponieważ student nie musi ich teraz zwracać rządowi.

W efekcie umorzenie kredytu nie różni się wiele od luzowania ilościowego. Jednak w przeciwieństwie do QE pieniądze popłyną na Main Street, a nie na Wall Street. Oznacza to, że działania inflacyjne z większym prawdopodobieństwem ujawnią się w cenach konsumpcyjnych.

Umorzenie kredytu studenckiego brzmi dobrze. Jest popularne z politycznego punktu widzenia. Ale to zła ekonomia. A ekonomia nie dba o niczyje uczucia.

*Source

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz