czwartek, 10 marca 2016

Oto zdjęcie dwóch słońc nad morzem.


Autorem zdjęcia jest Zbyszek




Oto zdjęcie dwóch słońc nad morzem. To nie jest fotomontaż.
Co JEST, a co NIE jest możliwe?



Kolejny kawałek starych Dzienników, o ważnych i wciąż aktualnych kwestiach, upomniał się dziś o odkurzenie.
19 kwietnia 2013
Tak trudno jest uwolnić się od potężnego uwarunkowania, jakim jest potrzeba życia z mapą w ręku. To uwiązanie i uzależnienie od planowania, wyznaczania celów, opierania się na drogowskazach i wytyczonym szlaku.
Doprawdy trudno jest przestawić swój umysł na życie bez mapy i drogowskazów, na myślenie w kategoriach Tu i Teraz, na funkcjonowanie w pełnej Ufności, że wszystko Jest Dobrze i dzieje się dokładnie tak jak trzeba, że wszystko podąża właściwą Drogą, a ja zmierzam we właściwym kierunku.  Płynąć ze strumieniem i poddać się  nurtowi rzeki, bez oporu, miękko, w pełnej wewnętrznej harmonii, bez lęku i obaw, bez wątpliwości, bez zamartwiania się i pytań:
- A co będzie jutro? - A co będzie za miesiąc? - Jak sobie poradzę?
- Skąd wezmę środki do życia?
Choć jest to bardzo proste, nie jest w praktyce łatwe. Właściwie dlaczego? Wygląda na to, że ulegamy przyzwyczajeniom i programom, jakie nami kierują. Funkcjonujemy w społeczeństwie o silnym przekonaniu, że życie da się zaplanować, zabezpieczyć i stworzyć sobie trwałą stabilność. A tak nie jest. Wszystkie konstrukcje są niestabilne. Pewna jest tylko zmiana. W każdej chwili to, co z mozołem zostało zbudowane, może rozpaść się jak domek z kart. Żyjemy z resztą w czasach, kiedy przestarzałe systemy rozlatują się na naszych oczach, a świat przybiera nowe kształty.
Wciąż uczę się Żyć w Ufności. Nie w wierze, ale właśnie w Ufności. W zasadzie przestałam już tworzyć scenariusze przyszłości, poddaję się ciągłym zmianom, jednak wciąż chcę chwytać się jakiejkolwiek pewności, czegoś na czym oprze się mój uwarunkowany umysł, aby spał spokojnie i dał mi żyć.
Kiedy mam środki na trzy miesiące funkcjonowania, czuję się w miarę bezpiecznie, kiedy jednak topnieją i zabezpieczenie wystarcza na miesiąc-dwa zaczynam się martwić, denerwować jak poradzę sobie dalej. Normalne?  A co właściwie jest normalne?
Żyjąc w Ufności jestem wolna od takich wątpliwości, ponieważ wiem, że Życie o mnie dba, że ZAWSZE jest właściwe rozwiązanie, właściwa Droga i WSZYSTKO UKŁADA SIĘ TAK JAK TRZEBA. Niczego nie muszę robić na siłę. Mam słuchać swojego wewnętrznego głosu, swoich odczuć i czynić tylko to, co teraz uważam za słuszne i właściwe. Praktykować sztukę rozróżniania - kiedy jest czas na aktywność, a kiedy na bierność.
Kiedy należy działać, szukać, robić a kiedy poddać się, odpoczywać, zagłębić się w sobie.
Czasem jedynym słusznym działaniem jest cierpliwe czekanie.
28 kwietnia 2013
Zadałam sobie – kolejny raz – pytanie:
Co ja mam dalej ze sobą zrobić? Gdzie się zwrócić? Jaki ma być mój następny krok?  Pochłania mnie życie wewnętrzne i pogłębianie wiedzy. A co z moim życiem materialnym i uczuciowym?
Po czym włączyłam radio, aby posłuchać audycji „Podróże z globtroterem”.
I co słyszę?
„Nic nie było wcześniej zaplanowane. Uczestnicy podróży nie wiedzieli co się wydarzy, a cały czas coś się wydarzało.”
„Przecież życie jest właśnie zbiegiem okoliczności”.
Dziesięciu polskich turystów pojechało do Butanu i Bangladeszu. Wydarzenia same ich prowadziły w tej podróży. Podróż była ciekawa, wszystko układało się pomyślnie.
DZISIEJSZE POSŁOWIE I KILKA SŁÓW O INTENCJACH
7 marca 2016
Życie bez mapy stało się dla mnie rzeczywistością, chociaż kiedyś wydawało się nierealne. Uwolniłam się od ciągłego planowania i potrzeby zabezpieczania przyszłości. Wiem, że nie ma już mowy o pewnej, bezpiecznej stabilności. Nie posiadam zabezpieczenia na trzy miesiące funkcjonowania, ani nawet na jeden. Żyję z dnia na dzień. To daje ogromne wewnętrzne poczucie wolności, ta wolność od zamartwiania się o przyszłość. Nadal doświadczam sytuacji, które bywają trudne. Przeżywam różne stany wewnętrzne i różnie z nimi sobie radzę. To jednak wynika głównie z osamotnienia i poczucia (oraz obserwacji), iż nie jestem rozumiana, a nawet przez bliskie mi osoby postrzegana trochę jak wariat. Przykre jest to, że wciąż tak niewielu jest ludzi o szerokim  polu widzenia i naprawdę głębokiej własnej głębi. A jeszcze mniej tych, którzy jednocześnie zachowują czystość intencji. Niestety – pogłębienie świadomości i umiejętność wchodzenia na wysokie rejestry duchowe doprawdy nie musi oznaczać czystości intencji. Bycie wysoko świadomą istotą o głębokich wglądach, nie oznacza uwolnienia się od uwarunkowań egotycznego, manipulującego umysłu, od zazdrości i małostkowości. Dziwne? Też kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. A jednak.
Dziś wiem, że tak czy owak – wszystko układa się właściwie, a najważniejsza praca jaką wykonuję, to praca duchowa. Może dla Ciebie to jeszcze jest dziwne, jednak pomimo tego jest to faktem, iż moje/twoje bycie tutaj, to tylko jeden z naszych przejawów. Równocześnie funkcjonujemy i pracujemy w innych, duchowych przestrzeniach. Wiem, że tutaj nie muszę martwić się o przyszłość ani jej planować, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż   wszystko zostało już zaplanowane.
Doprawdy im mniej planuję, tym więcej się wydarza. Im mniej oczekuję, tym większa obfitość na mnie spływa. Synchroniczność wszechświata dba o przepływ i harmonię. Potrzeby są realizowane.

http://pomaranczazmian.blogspot.com/2016/03/zycie-bez-mapy-przeamanie-bariery.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz