piątek, 3 marca 2017

Niebiescy Awianie oraz Istoty Kuliste w Sztuce

Kosmiczne Ujawnienie w PorozmawiajmyTV


Serdecznie wszystkich zapraszamy do obejrzenia wywiadu ze Sławkiem Lernacińskim w PorozmawiajmyTV



- czym jest "Kosmiczne ujawnienie" - David Wilcock i Corey Goode - kim jest William Tompkins - zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji - 20 lat i z powrotem - Randy Cramer - świat podziemny i ich "Srebrna flota" - Niemcy na Antarktydzie


 

Sezon 5, Odcinek 3
Data emisji odcinka: 07-06-2016
DW: David Wilcock
CG: Corey Goode
WH: William Henry
DW: Witam w programie “Kosmiczne Ujawnienie”. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock. Dzisiaj wraz z Corey przygotowaliśmy dla was specjalne wydanie naszego programu z legendarnym Williamem Henry.

Z pracą Williama zapoznałem się we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Jest on niezwykle konsekwentny w swoich badaniach. Ja natomiast rozmawiałem o wszystkim - o Illuminati, UFO oraz o różnych rzeczach jakie tylko można sobie wyobrazić. William z kolei zawsze koncentrował się na Wzniesieniu, Chrystusie oraz na prawdziwym przesłaniu mówiącym o tym, że wszyscy tutaj jesteśmy by ostatecznie dokonać transformacji. Wykonał ogromną pracę jak nikt dotąd w kategoriach badania sztuki i odnajdowaniu bardzo prowokujących rzeczy. Gdy odkryliśmy jego informacje i połączyliśmy z wiadomościami pochodzącymi od Corey powiedzieliśmy sobie: “Koniecznie musimy zaprosić go do programu”. 
Poczekajcie tylko aż zobaczycie te wszystkie rzeczy, które załączyliśmy w tym odcinku. Będziecie naprawdę zaskoczeni.
Jak się masz William? 
WH: Bardzo dobrze. 
DW: Czy mógłbyś nam przybliżyć swoje spojrzenie na Wzniesienie? Czym ono jest? 
WH: Otóż zawsze odsyłam ludzi do historii o gąsienicy i motylu. Historia ta opowiada, że żyjąc w ciałach ludzkich znajdujemy się w fazie poczwarki, ale wewnątrz nas zawarte jest wzniesienie, czyli kolejny etap przepoczwarzenie się w motyla.
Niestety zachowujemy się jak te dwie gąsienice z kreskówki, którą kiedyś widziałem - patrząc na przelatującego w pobliżu motyla jedna mówi do drugiej: “Nigdy mnie nie przekonasz, że mogę stać się czymś takim”. Nie mamy żadnego odniesienia co Wzniesienie może oznaczać.
W najprostszych kategoriach oznacza to stanie się niebiańskim podróżnikiem, kosmiczną istotą, która zostawiła za sobą etap gąsienicy i przeobraziła się we wzniesioną formę. Rzeczywiście studiuję sztukę przedstawiającą wzniesienie, tak jak o tym wspomniałeś. Niemalże zawsze ukazywane jest ono w ten sam sposób.
Jest tam humanoidalna istota świetlista, błyszcząca i promieniująca, bardzo często ukazywana w sferycznej otoczce światła. Sfera ta oznacza portal i wskazuje na pojazd służący do wzniesienia, który ostatecznie zostanie zamanifestowany z wnętrza naszego ciała. 
DW: Zadam ci pytanie: czy myślisz, że Corey zwariował? Chodzi mi o to, co myślisz na temat wszystkich tych rzeczy, o których tutaj mówi? 
WH: Opowiadanie Corey brzmi dla mnie prawdziwie, ponieważ znam te historie ze świata starożytnego. Dla mnie to wcale nie jest wariactwo gdyż wiem, że Niebieskie Istoty Kuliste naprawdę istnieją.  Istnieją również zapiski w starożytnych pismach na istnienie Niebieskich Awian. Nie wiemy jednak na pewno czy są one prawdziwymi istotami, czy może tylko istotami mitologicznymi. Jednakże ludzkość od tysięcy lat miała obsesję na punkcie istot anielskich.  
Bardzo często na starożytnych malunkach przedstawiane są w postaci niebieskich istot z upierzeniem lub w formie ptaków. Są to Niebiescy Awianie. 
DW: Niektórzy ludzie oskarżają Corey, że wymyśla wyszukane opowieści, które wcześniej nie miały miejsca.
Z tego co mówisz to istnieje jednak tego historyczne potwierdzenie?
WH: Dokładnie tak. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o Corey to moją dokładną reakcją było: nareszcie uzyskuję jakieś potwierdzenie. Nie jest to coś, co możesz wyssać z palca. Te sprawy są obecne w ludzkiej świadomości od bardzo długiego czasu. 
DW: Według twojej wiedzy, jaki jest związek pomiędzy Niebieskimi Awianami, a istotami przedstawionymi w sztuce o tematyce wzniesienia? 
WH: Niebiescy Awianie są nauczycielami. Są oni tymi, którzy przynoszą światło, tak to nazwijmy. Są oni nauczycielami tajemnych nauk o wzniesieniu. Patrząc na te istoty widzimy dobroczyńców ludzkości. Można ich określić mianem "zbawcy", ale to jest całkiem inna kategoria istot. Po prostu dobroczyńcy - przynoszą nam mądrość. 
Próbują w nas obudzić potencjał naszych dusz i to co naprawdę znajduje się w naszym wnętrzu; nasze zdolności do opuszczenia Ziemi, jeśli tylko tego zechcemy i podróżowanie w kosmosie. 
CG: Powiedziałeś, że badasz ten temat od roku 2002, czy to prawda?
WH: Tak, to jest prawda. Zacząłem do tego dochodzić poprzez badania mistycznego Chrześcijaństwa. Badałem historie związane ze wzniesieniem Jezusa. W Biblii napisane jest, że Chrystus wzniósł się na chmurze i powróci tutaj w taki sam sposób. 
Gdy spojrzymy na sztukę Kościoła Chrześcijańskiego to rzeczywiście widzimy go stojącego na chmurze podobnie jak buddyjskich mistrzów latających na obłokach. Na większości obrazów istnieje precedens Wzniesienia Jezusa przy pomocy niebieskiej sfery, gdzie nawet portretuje się go jako niebieską istotę. Następnie pokazane jest, że wznosi się on do nieba przez tą niebieską kulę lub zstępuje stamtąd w ten sam sposób. 
To wyraźnie wskazuje na to, że jest to pewnego rodzaju pojazd. 
DW: Przejdźmy, więc do twoich niezwykłych informacji. Nie chcę uronić tutaj ani minutki twojego czasu. 
WH: Świetnie.
DW: Na co najpierw musimy zwrócić uwagę? 
WH: Przejdźmy do Egiptu i do Świątyni Horusa, która znajduje się w górnym Egipcie nad Nilem. 
WH: Widzimy tu zewnętrzną ścianę Świątyni Horusa z 300 lat p.n.e.
WH: Na ścianie tej widzimy wspaniałe, wyżłobione odzwierciedlenie postaci Horusa jako istoty ptaka. Należy jednak zwrócić uwagę na to jak bardzo niewiele koloru pozostało na tej świątyni.
WH: Kiedy jednak zrobimy zbliżenie to ujrzymy, że Horus najwyraźniej jest istotą koloru niebieskiego.
DW: Definitywnie można zidentyfikować niebieski kolor poniżej policzka oraz nad okiem. 
WH: Dokładnie. 
DW: Dobrze.
WH: Ktoś może powiedzieć: “Na pewno dodano to później lub z jakichś innych powodów go pomalowano. Nie istnieją tak naprawdę zapisy historyczne, świadczące o jego niebieskim kolorze skóry jak u Niebieskich Awian”.  
Przejdźmy do Świątyni Hathora w Denderze, która znajduje się w pobliżu i została wybudowana w tym samym czasie. A oto, co tam widzimy … 
DW: Och jej.
WH: Jest to niezwykły wizerunek Horusa siedzącego na tronie wraz pióropuszem oznaczającym jego przynależność do rasy ptasiej. Symbole ptaków są tutaj oczywiste. Dodatkowo siedzi on na tronie służącym do Wzniesienia co oznacza, że tron ten może odbywać podróże między gwiezdne. 
Na tym zdjęciu wyraźnie widać, że jest on istotą-ptakiem czyli w naszym kontekście Niebieskim Awianem. 
DW: Corey, czy to co tu widzimy wygląda podobnie do tego co widziałeś?
CG: Zgadza się. 
DW: William, przecież ci ludzie, którzy wykonali te rzeźbienia nie widzieli tych istot? Zrobili to w oparciu o legendy, co o tym sądzisz? 
WH: Nigdy nie wiemy skąd artyści czerpią swoją inspirację.
DW: Dobrze, rozumiem. 
WH: Czy artyści z Dendery widzieli Horusa czy może starszyzna powiedziała im co mają wyrzeźbić? W starożytnych tekstach udokumentowane są opisy tych istot w taki właśnie sposób, jednakże dokładne źródło pochodzenia informacji użytych do tworzenia tych obrazów pozostaje sprawą otwartą. 
DW: Jednakże kluczową informacją tego przesłania jest to, że istoty te posiadają ludzkie ciało i głowy ptaków. 
WH: Dokładnie tak. 
DW: Co wydaje się szalone.
WH: Oczywiście. A gdy spojrzymy na Horusa na tym zdjęciu to widzimy, że siedzi on na “Tronie Wzniesienia”. Tutaj znajduje się istota ludzka, która przekazuje mu symbol duszy jak i również wrota. Horus trzyma w ręku kilka bardzo ważnych insygniów lub narzędzi. 
W prawej ręce trzyma bardzo długą laskę, która jest “laską zmartwychwstania”. Jest ona używana do otwierania bram nieba. W lewej ręce trzyma on “klucz życia”. 
Corey spójrz na “laskę zmartwychwstania”, co znajduje się na jej spodzie? 
CG: Wygląda to jak kamerton lub podobne urządzenie rezonansowe. 
WH: Zgadza się. Wygląda to jak kamerton lub coś podobnego. To samo tyczy się “klucza życia”. Może to być zwykły przypadek, jednakże, może to być technologia wibracyjna, która jest tutaj zademonstrowana. 
CG: Wygląda to na subtelną wskazówkę lub coś takiego. 
WH: Dokładnie tak. 
DW: W jednym z odcinków programu "Wisdom Teachings" omawiałem świętego ptaka Benu, który znajduje się na końcu laski; jest to głowa pteranodona. Wygląda na to, że te dinozaury przechodzą od czasu do czasu przez portale i docierają do naszych czasów co widać na przykładzie Egipcjan, którzy widzieli go i umieścili jako relikwię na lasce. 
Wydaje się, że reprezentuje on portal Wzniesienia skoro umieszczono tam wizerunek tego ptaka. 
WH: Zgadza się. Szczególnie, że dysponują oni rzeczami, które wzrokowo możemy zidentyfikować z tym co wygląda na dinozaura i co wcale nie powinno się tam znajdować.  
Jak widać patrzymy na dobrodziejów i nauczycieli ludzkości, którzy mówią: "Oto przynosimy wam klucz życia". Przynoszą nam również wiedzę, być może w postaci wibracji, która prawdopodobnie otwiera dostęp do jakiegoś pojazdu transportującego przeznaczonego do podróży kosmicznych. 
CG: Dodam, że przesłaniem Niebieskich Awian jest zwiększanie naszych wibracji. 
WH: Proszę bardzo. Czyli wszystko to ma związek z wibracją. Wibracją jest również i miłość, której większość z nas chce doświadczyć. 
CG: Mhm (przytakująco). Miłość i przebaczenie. 
WH: Właśnie to otwiera nam wrota. 
DW: Czy widzisz William jakieś inne punkty wspólne pomiędzy tą kunsztowną laską a innymi rzeczami jak np. siedzeniem lub jego ubraniem? 
WH: Zwróć uwagę co oni mają w rękach. 
DW: Dobrze. 
WH: Bardzo często ktoś z nich ma w ręku kij. Zwróć uwagę tron na którym siedzi. 
DW: Wróć do tego zdjęcia, abyśmy mogli mu się jeszcze raz przyjrzeć. 
WH: Spójrzmy na to. 
DW: Na co tutaj patrzymy?
WH: Horus ubrany jest w odzież z piór, co oznacza latanie lub Wzniesienie. 
DW: Lub prawdziwe pióra. 
WH: Tak lub prawdziwe upierzenie. Znajduje się on na tronie a inne przykłady tronów również posiadają w swej charakterystyce pióra. Ozyrys siedzi na tronie, ponieważ może on latać. W taki sposób wzbija się i ląduje. Zamiast ukazywać nam ogromny statek kosmiczny to po prostu pokazują nam zwykły tron. W kręgach mistycyzmu rzeczywista jego nazwa to "rydwan Merkaby". Jest to tron-rydwan, na którym siedzi jedna z tych istot i dzięki niemu może ona się unosić. To właśnie na nim odlatuje i przylatuje z powrotem. 
CG: Niesamowite. 
WH: Spójrzmy na ten przykład. Ten jest niezwykły. Mamy tu Faraona siedzącego na tronie i trzymającego "klucz życia" lub inne narzędzia i znajduje się na łodzi. Jest ona nazywana "Łodzią Wieczności" lub "Arką Milionów Lat". Chcę tu podkreślić, że to o czymś świadczy. 
CG: To mówi bardzo wiele. 
WH: Tak, chodzi o to, że te istoty są nieśmiertelne. 
CG: Zgadza się. 
DW: Wygląda na to, że osoba po lewej stronie jest znacznie wyższa niż ta po prawej. Jedną z rzeczy charakteryzującą Niebieskich Awian jest to, że są oni od nas wyżsi. 
CG: Tak. 
DW: To może być więc to połączenie. 
CG: Tak, może tak być. 
WH: Faraon znajduje się w niebieskiej sferze. 
CG: Oczywiście. 
WH: Mamy tutaj przedstawioną niebieską osobę oraz niebieską sferę. Zważywszy na wszystkie fakty to jest Niebieska Istota Kulista, prawda? 
DW: Świat zwariował. Chodzi mi o to, że mamy tutaj pięknie przedstawiony kamień lapis lazuli. 
WH: Tak i dodatkowo też i złoto. 
DW: Tak.
WH: Zauważmy linię gwiazd znajdującą się u góry. W taki sposób przedstawiano niebo za pomocą Egipskich hieroglifów. Treść tego obrazu mówi nam, że była to niebiańska istota prowadząca swoją "Arkę Milionów Lat" na tronie w niebieskiej sferze. 
DW: Zgadza się. Pokład łodzi reprezentuje statek kosmiczny, prawda? Coś, co tak naprawdę …
WH: To jest tunel czasoprzestrzenny, tak to przynajmniej wygląda.
CG: Tak. 
WH: Pączki lotosu po obu stronach wyglądają jak wejście do tunelu czasoprzestrzennego. 
DW: Dokładnie. 
WH: Jest to więc portal, przez który ta istota podróżuje. Jest ona szczęśliwym podróżnikiem. Jest to cel wszystkich ludzkich poszukiwań odnośnie Wzniesienia. 
DW: Corey, przecież ty tak naprawdę podróżujesz w tych niebieskich sferach … 
CG: Tak to prawda. 
DW: … gdy udajesz się w przestrzeń kosmiczną, prawda? 
CG: Zgadza się. Pojawiają się one w moim pokoju, zygzakiem krążą wokół niego następnie zatrzymują się blisko mnie i czekają aż dam im znak, że jestem gotowy. Następnie tak się powiększa abym znalazł się w jej wnętrzu. 
WH: Proszę bardzo. Będziemy jeszcze o tym mówili w miarę przechodzenia do kolejnych faktów. Jest to kluczowe doświadczenie i każdy z nas posiada tak naprawdę możliwości przeżycia tego. 
CG: Och pewnie, że tak. 
WH: Możemy pochwycić jedną iskrę tego niebieskiego światła i powiększyć aż do rozmiarów sfery, do której będziemy mogli wejść i w niej podróżować. 
Przejdźmy jednak 300 lat do przodu. Porzućmy Egipt i popatrzmy co tutaj mamy. 
 
DW: Szaleństwo. Jest tam coś co wygląda jak skrzydła i niebieska sfera oraz mnóstwo pierścieni promieniujących z wnętrza wokół tej postaci jakby to był jakiś portal. 
WH: Tak, jest to obraz przedstawiający “Sąd Ostateczny”.  
DW: Skąd jest ten obraz? 
WH: Jest to ponowne zejście Jezusa na Ziemię. Wzniósł się na chmurze do nieba a w “Dziejach Apostolskich” powiedziane jest, że powróci tą samą drogą - czyli na chmurze. Widzimy, że jest ona niebieska. 
Obraz pochodzi z epoki Renesansu i namalowany został przez Fra Angelico. Mamy na nim Jezusa siedzącego na “Tronie Wzniesienia” otoczonego przez aureolę w kształcie migdała a przy nim są niebieskie, anielskie istoty - czyli Niebiescy Awianie. 
DW: Czy malarz uczęszczał do tajemnej szkoły? 
WH: Tak. Był on jednym z fundatorów rodziny Medici. Wydali oni obecną równowartość 50 milionów dolarów na poszukiwanie tajemnicy Wzniesienia. 
DW: Naprawdę? 
WH: Nazywało się to Corpus Hermeticum (link tutaj: http://hermetyk.pl/content/corpus-hermeticum-poimandres ) Rozszyfrowali to i udali się do Sandro Botticelli, Michała Anioła oraz Fra Angelico i powiedzieli: “Tutaj są kluczowe kody Wzniesienia. Teraz chcemy, żebyście ukryli to w waszej sztuce”. I to jest dokładnie co zrobili. 
CG: Dla mnie oznacza to, że wtajemniczeni w tajemne nauki musieli wiedzieć o Niebieskich Awianach. 
WH: Oczywiście. Każda osoba wtajemniczona w te nauki byłaby w stanie powiedzieć na pierwszy rzut oka: “Ten migdałowy kształt? To jest portal. Otwierany jest przez istoty zwane Niebieskimi Awianami. Odwiedzają oni Ziemię od wielu tysięcy lat”. 
Znajduje się tam też Jezus w roli nowego Horusa - tak by ona do niego się odniosła i połączyłaby go z Niebieskimi Awianami oraz podróżami kosmicznymi. Jezus przemieszcza się w kosmosie i podróżuje przez ten portal w otoczeniu tych niebieskich istot. To mówi mi, że należy on do tej samej tajemnej szkoły.
CG: Tak. Myślę, że każdy z nas wiele razy widział te obrazy, lecz bez odpowiedniej wiedzy nie połączylibyśmy ze sobą tych faktów. 
WH: Tak, zwykły chrześcijanin lub inna osoba po spojrzeniu na te obrazy powiedziałaby: “O, tutaj otaczają go niebieskie aniołki” - jeśli w ogóle by to zauważyła. Mogłaby to przeoczyć gdyż zostało to ukryte na otwartym widoku. Z początku nie widać, że Jezus jest otoczony portalem stworzonym przez te istoty. 
DW: Chcę coś bardzo szybko tu wtrącić, co sprawi, że niektórzy tropiciele “teorii spiskowych” opuszczą broń. Odczyty Edgara Cayce oraz seria “Prawo Jedności” mówią, że pierwotne nauki tajemnych szkół egipskich były bardzo pozytywne. Isis, Ozyrys i Horus byli bardzo pozytywnymi istotami, które nauczały tego samego co Chrześcijaństwo. Obydwie te serie odczytów o tym mówią. 
Później nastąpiło ich przeinaczenie oraz nakierowanie na negatywne tory. W rzeczywistości odczyty Cayce mówią, że Thot, Hermes Trismegistus jest wcześniejszą reinkarnacją Chrystusa. 
WH: Tak.
DW: Thot jest jedną z istot należących do Niebieskich Awian, prawda? 
WH: Definitywnie można go zobaczyć w postaci ptaka z głową ibisa. 
DW: Zgadza się.
WH: Nie jestem pewien czy mam jego obraz przedstawiający go na niebiesko, lecz nie musi on być koniecznie tego koloru, aby połączyć go z ptasim gatunkiem. 
DW: Ludzi-ptaków. Tak.
WH: Dokładnie. Kiedy po raz pierwszy udałem się do Egiptu, to nigdy nie zapomnę tego co nasz przewodnik powiedział: “Chrześcijaństwo jest religią egipską”. Zdawałem sobie wtedy pytania: O czym ty mówisz? Przecież wy wszyscy jesteście Muzułmanami. Jesteście Arabami.
CG: Tak. 
WH: Po tym jak usłyszałem to po raz trzeci w końcu zrozumiałem. Chrześcijaństwo jest religią Egiptu zaktualizowaną o Jezusa w zamian za Horusa. Wszystkie tajemne nauki po stronie mistyków i gnostyków Chrześcijaństwa pochodzą z Egiptu. Chcę przez to powiedzieć, że Chrześcijaństwo pochodzi z Egiptu. 
Jedną rzeczą jakiej pilnuje Kościół Chrześcijański jest zatracenie jego połączeń z Egiptem. Gdybyśmy nagle podążyli tropem Jezusa aż do Egiptu to nagle dochodzi do konfrontacji z rzeczami, które tutaj omawiamy. Kościół tego nie chce. 
CG: To rodzi zbyt wiele pytań. 
WH: Dosłownie, “nawet o tym nie myśl”. 
DW:  Wiesz William, że pamiętam również wykłady Grahama Hancocka, w których opisywał egipskie nauki duchowe. Przedstawiają one na jednej szali serce, a na drugiej pióro … 
WH: Tak. 
DW: … i mówią one, że serce musi ważyć mniej niż piórko, aby osiągnąć Wzniesienie. 
WH: Oczywiście, że tak. Cofnijmy się na chwilkę do jednego zdjęcia i popatrzmy na Maat, która przekazuje Faraonowi siedzącemu na tronie energię ozdrowieńczą lub Reiki.
Ma ona piórko na czubku głowy, to jest właśnie to samo piórko.
DW: O jej.
WH: To oznacza, że ta osoba zdała ziemski test. Jej serce jest lżejsze niż piórko i stała się ona najczystszą formą istnienia. Jest to jedyny sposób przy pomocy, którego możesz zasiąść na tronie; musisz mieć czyste serce. 
DW: Niesamowite.
WH: Jest to istota światła i miłości. 
DW: Czy sugerujesz zatem, że sztuka epoki Renesansu czerpie wiedzę z tajemnej szkoły Medyceuszy, którzy posiadali dostęp do ukrytych dokumentów gdzie pokazane były takie obrazy i bronili do nich dostępu innym ludziom? 
WH: Definitywnie tak. To nie ulega żadnej wątpliwości. Odkryli oni podczas studiowania Corpus Hermeticum pozyskanego z Egiptu i wierzyli, że pierwotne mistyczne nauki chrześcijańskie są potęgą wyobraźni. 
Ten zespół tekstów zawiera w sobie bardzo ważne zdanie: “Obraz wskaże ci drogę”. Byli więc bardzo mocno zdeterminowani, aby zaszyfrować obrazy z tą mocą, która może wyzwalać wspomnienia oraz połączenia, które można stworzyć. Wtedy zaczynasz łączyć ze sobą rzeczy. 
Wiesz o co mi chodzi, to tak jak w tych dziecięcych czasopismach „Hihglights”, które czytałem jako dziecko.
DW: Tak, wiem. 
WH: Siedziałem na podłodze i czytałem: znajdź 15 ukrytych rzeczy na tej stronie. Były one tam wyszczególnione. 
CG: Zupełnie jak w “Gdzie jest Wally“.
WH: Można było siedzieć nad tym godzinami. Ja tak to robiłem tak samo jak i teraz pomimo tego, że jestem dorosły. Patrzę na dzieła sztuki i staram się znaleźć 15 ukrytych tam rzeczy. Jedyną różnicą jest to, że nie ma tam listy rzeczy do znalezienia. Medyceusze posiadali taki spis rzeczy, ponieważ to oni je tam umieścili. Inni wtajemniczeni posiadali tę listę, którą my teraz musimy odnaleźć. To jest właśnie to, co obecnie robimy. 
CG: Musimy to odkodować bez klucza. 
WH: Dokładnie tak. 
DW: Słyszę, że mówisz o czymś podobnym do przekazów głoszonych przez gnostyków o tym, że informacja jest żywa. 
WH: Tak. 
DW: Gdy jesteś na nią wystawiony to wyzwoli ona w tobie metamorfozę.
WH: Dokładnie tak jest. W rzeczywistości gdy popatrzymy na obraz Jezusa na “Tronie Wzniesienia” to nie jest to obraz statyczny. 
WH: Jest to tak naprawdę tajemna szkoła - portal sam w sobie. Oczekuje się od ciebie, że wejdziesz na scenę i odkryjesz co musisz zrobić w swoim umyśle i w sercu, aby udać się w podróż niebieską sferą. Taka jest gra ziemskiego życia. To jest sfera Wzniesienia. Dopiero jak się w niej znajdziesz będziesz wiedział, że się Wznosisz. 
CG: Niebieskie Istoty Kuliste musiały mi udzielić ogromnej taryfy ulgowej, ha ha ha.
WH: Tak, jest to dla nas bardzo ważne przesłanie, które dzisiaj już rozumiemy. Posiadamy  pojęcie na temat podróży gwiezdnych wrót, tuneli czasoprzestrzennych i podróży międzygwiezdnych. Wiemy, że stoi za tym pewna fizyka. To jest właśnie zaszyfrowane w tych obrazach, ta cała fizyka międzygwiezdna, która jest rzeczywiście nową duchowością. Ja nazywam to metafizyką gwiezdnych wrót. To znajdujemy w Starożytnym Egipcie, Chrześcijaństwie, Buddyzmie i Islamie. 
DW: Nie wspominając już o przypadkach śmierci klinicznej, która jest tak częstym doświadczeniem wśród ludzi …
WH: Dokładnie.
DW: … gdzie ludzie widzą istoty światła ze sferycznymi aurami, które je otaczają. 
WH: Tunel światła przez który się przemieszczają jest tunelem czasoprzestrzennym.
DW: Tak.
WH: Jedno teraz możemy z całą pewnością stwierdzić, że jest to fakt. Za tym stoi jednak coś więcej. Chodzi mi o to, że wiemy o istnieniu tunelów czasoprzestrzennych i wiemy, że jesteśmy w stanie otworzyć taki tunel wewnątrz nas. Ten pomysł zamknięty jest w tych obrazach. 
Popatrzmy na ten obraz. Mamy Jezusa na tronie, znajduje się on w niebieskiej sferze i jest ona wypełniona gwiazdami. 
DW: Tron ten unosi się nad ziemią, prawda? Lewituje tam. 
WH: Tak, lewituje tam. Czasami wykazuję się mentalnością Foresta Gampa. Gdy widzę pierścień gwiazd to mówię “gwiezdne wrota”. Jezus znajduje się w "gwiezdnych wrotach". Ujmując to inaczej - znacznie delikatniej - co jeśli Jezus jest kosmicznym podróżnikiem a także przenosi się w czasie i jest to prawdziwe znaczenie tej niebieskiej sfery? 
DW: Myślę jednak, że to co nam chcesz powiedzieć to fakt, że pokazywane przez ciebie obrazy nie są  tylko sztuką ze względu na malarstwo. 
WH: Zgadza się. 
DW: Stworzono je na podstawie wiedzy ezoterycznej. 
WH: Oczywiście. 
DW: Nie przekazuje się nam pełnej tajemnicy. 
CG: Zbyt wielu artystów tworzy taką samą sztukę. 
WH: Wiesz skąd to wszystko wiemy? Malarze bardzo często pozostają anonimowi. 
CG: Och. 
WH: Autor nam przekazuje: "Ani ja, ani mój geniusz nie jest tu istotny. Istotny jest przekaz obrazu." Dlatego artyści pozostają nieznani.
CG: To jest ważny przekaz. 
WH: Tak. A my staramy się rozszyfrować prawdziwe przesłanie, które stoi za tym obrazem. Artyści wiedzą, że większość ludzi będzie na niego patrzyła i nie zastanowią się nad ukrytą wiadomością albo w ogóle się nim nie zainteresują. Gdy jednak wzbudzi on twoje zainteresowanie to powiesz sobie: "To jest właśnie sednem wiadomości płynącej z tego obrazu". 
DW: William, gdy patrzysz na czterech aniołów znajdujących się wokół Jezusa to jak myślisz kim oni są? Czy wiemy coś na ich temat? 
WH: Są to Archaniołowie, czyli strażnicy tego tronu. Czasami ukrywają się oni pod symbolem lwa, byka, mężczyzny lub orła, które są podstawowymi symbolami ewangelistów lub czterema stronami świata itd. Ich pierwotną rolą jest wskazywanie nam, że wszystko to odbywa się w królestwie niebieskim, a latanie oraz Wzniesienie dodatkowo wskazują na anielskie super moce.
DW: Wydaje mi się, że słowo “anioł” po Grecku to “aggelos”, co oznacza “wysłannik”, prawda? 
WH: Wysłannik, to się zgadza.   
DW: Corey, William mówi “stróż” i “wysłannik”. Czy coś ci to mówi? 
CG: A jeszcze wcześniej powiedział “nauczyciel”. Przychodzą mi na myśli ludzie, którzy doświadczyli kontaktu z Niebieskimi Istotami Kulistymi, które się przed nimi pojawiają. Czasami świadomie pamiętają lub przypominają sobie odbiór pewnych informacji od nich. 
WH: To się zgadza.
CG: Istoty te dzielą się z nimi wiedzą i wiadomościami. Zawsze to wiąże się z przyśpieszeniem ich wewnętrznych zmian oraz wzrostem świadomości. 
WH: Tak jest. 
CG: Co wychodzi z wnętrza. 
WH: Tak. Omawiałem ten temat w odcinku “Niebieskie Istoty Kuliste i Dusza” (“The Blue Sphere and the Soul”) w moim programie na gaia.com “Przebudzenie Duszy” (“The Awakened Soul”), co jest …
CG: A czy słyszałeś o Niebieskich Istotach Kulistych, odwiedzających ludzi i dostarczających im przesłanie? 
WH: Tak, jest to nieodłączny proces. Istnieje pewien Indyjski guru Swami Muktananda. 
CG: Tak, słyszałem to imię. 
DW: Definitywnie. 
WH: Swami Muktananda mówi o tym, że jednym z najbardziej dogłębnych doświadczeń medytacyjnych jakie można osiągnąć jest wytrenowanie siebie tak, aby zwiększyć swoje wibracje do tego stopnia, gdzie przyciągnięta zostanie Niebieska Istota Kulista lub doświadczy się błysku światła co jest jej manifestacją, a następnie rozrośnie się ona tak, że osoba z drugiej strony może do niej wejść …
CG: Żartujesz!
WH: … lub to ty możesz do niej wejść i w niej podróżować. 
CG: I to wszystko znajduje się w jego książce? 
WH: Mhm (potwierdzająco). 
CG: Och jej!
WH: Tak, to prawda. 
DW: Dla mnie ma to bardzo szczególne znaczenie gdyż kręcimy nasz program w Boulder w Kolorado. Gdy ukończyłem studia to przyjechałem pociągiem do Boulder, aby ubiegać się o miejsce na Uniwersytecie Naropa. Podczas tamtej podróży spotkałem dwóch chłopaków, którzy są uczniami Muktananda. 
WH: Och!
DW: Jeden z tych chłopaków zmęczył się ciągłym przebywaniem w aszramie i chciał przerwać swoje nauki. Siedział on po jednej stronie holu a Muktananda znajdował się po drugiej. Podszedł on do niego, wyciągnął zaciśniętą rękę a gdy ją otworzył to miał w niej kulę niebieskiego światła. 
WH: No tak. 
DW: Wtedy nauczyciel cisnął w niego tę kulę, a kiedy go uderzyła dostał spazmów ekstazy. Dosłownie leżał na podłodze w konwulsjach ekstazy. Powiedział mi to ten chłopak, który doświadczył tego osobiście … czy coś takiego zdarza się przypadkowo? 
Wtedy Muktananda mu powiedział: “Czyli teraz będziesz szczęśliwy i pełen radości z przebywania tutaj, czyż nie?” A on pośpiesznie odpowiedział: “Tak, tak”. Po tym zdarzeniu chłopak ten wykonywał wszystkie powierzone mu zadania. 
WH: Zgadza się. 
CG: Zgaduję, że jest to szybka metoda zwiększenia swoich wibracji. 
DW: Tak.
WH: Dokładnie. Jednakże płynie z tego pewne przesłanie, mówiące o udokumentowanej dwu i półtysiącletniej historii ludzkości odnośnie kontaktów z Niebieskimi Istotami Kulistymi, które zawsze tutaj były. Być może właśnie teraz nadszedł czas, abyśmy masowo zaczęli rozwijać te umiejętności po to, aby przeżyć tego typu doświadczenie. To jest niesamowite. 
CG: Tak.
WH: Wydaje mi się, że dla istot kosmicznych zdolność do przeżywania tego typu doświadczenia jest całkowicie naturalna. Powtórzę ponownie, że mówimy jak te gąsienice: “Nigdy mnie nie przekonasz, że mogę stać się czymś takim”.
CG: To doświadczenie przeznaczone jest dla każdego.
WH: Dokładnie.
DW: Wspomniałeś program “Przebudzenie Duszy” (The Awakened Soul)? 
WH: Tak, tutaj na gaia.com
DW: Dobrze wiedzieć.
WH: Tak nazywa się ten program, jak dotąd mam 13 docinków dotyczących zagubionej nauki oraz Wzniesienia. Zaczynam tam od samego początku. Staram się dostarczać fakty historyczne dotyczące przesłania o Wzniesieniu i cofam się w czasie mówiąc: “Mówiliśmy o tym od bardzo dawna. Popatrzmy teraz na historię, spójrzmy na sztukę”. 
Przejdźmy może do szczegółów gdyż bardzo często słychać określenia typu New Age jak “jestem gwiezdnym ziarnem”. 
CG: To prawda.
WH: To powoduje u wielu ludzi odruch zamykania się. Jednak wiele z nich nie wie, że określenie to zostało zapoczątkowane w Starożytnej Grecji przez Stoików około 200 lat p.n.e …
CG: Naprawdę? 
WH: … gdy zaczęto tam omawiać nasze dusze w kategoriach gwiezdnego ziarna. 
CG: Zakładałem, że należy to bardziej do określenia typu New Age.
WH: Zgadza się. Dlatego też częściowym celem programu “Przebudzenie Duszy” (The Awakened Soul) jest przesłanie wiadomości: “Ludzie! Konwersacja, którą tutaj prowadzimy toczy się od bardzo długiego czasu. Przedstawmy tutaj fakty historyczne, spójrzmy na niektóre dzieła sztuki i zastanówmy się jak wszyscy będziemy mogli tego dokonać”. 
CG: To będzie bardzo ciekawe. 
WH: Tak. Z tego powodu jestem bardzo podekscytowany. Cieszę się, że o tym wspomniałeś. 
DW: Dobrze, popatrzmy teraz na coś innego. Jakie jeszcze posiadasz asy w rękawie? 
WH: Przejdźmy teraz do IV wieku naszej ery. Ten obraz pochodzi z Egiptu i zrobiłem go w Muzeum Koptów w Kairze (link tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Koptowie ). 
WH: Koptowie są Egipcjańskimi Chrześcijanami i wierzą, że to oni znają prawdziwą historię religii Chrześcijańskiej, która jest inna niż ta, którą zna większość ludzi. Jednakże kluczową sprawą tutaj jest Jezus siedzący na tronie w niebieskiej sferze i trzymający w ręku książkę. Obraz ten przedstawia Wzniesienie. 
DW: Przypomnijmy tylko dla naszych sceptyków, czy możliwe jest, aby ci wszyscy ludzie widzieli nawzajem swoje dzieła czy może znajdowali się geograficznie zbyt daleko od siebie? 
WH: Byli odizolowani od siebie geograficznie. Jest jednak możliwe, aby ktoś w czwartym wieku udał się do Egiptu i namalował duplikat, jednakże, głównym przesłaniem tutaj jest fakt, że wszystkie te obrazy są częścią faktografii Chrześcijańskiej.  
DW: Zgadza się. 
WH: To właśnie mówią. Takie jest doświadczenie. Następnie zostało to potwierdzone przez innych ludzi, którzy również przeżyli coś podobnego między innymi przez ciebie. 
CG: W tamtych czasach sztuka zawsze była powiązana z tradycją. 
WH: Zgadza się. I ludzie również byli bardzo przywiązani do tradycji. Nie zaczną oni nagle wymyślać coś nowego wedle swojej interpretacji, gdyż sztuka ta jest dla nich święta. 
DW: Otóż coś jeszcze przychodzi mi na myśl. Biblia mówi o tym, że Jezus przemawiał do tłumów tylko i wyłącznie w formie przypowieści. 
WH: Zgadza się. 
DW: Jednak do swoich uczniów za kulisami mówił wprost i tego nie można przeczytać w skryptach. 
WH: Zgadza się. 
DW: Czy myślisz, że jest to częścią zawoalowanych nauk? 
WH: Myślę, że jest to częścią ukrytych nauk Chrześcijańskich gdyż przeciętny wyznawca tej religii prawdopodobnie nigdy nie widział tych obrazów. Istnieje ku temu powód, te nauki są tylko dla wtajemniczonych. 
CG: Tak, wyrosłem w tradycji Chrześcijańskiej i nadal uważam się za Chrześcijanina, ale nigdy nie widziałem większości tych obrazów. 
WH: Zgadza się. Tak jest, gdyż hierarchia kościelna powiedziała: “Dobrze, te rzeczy będziemy trzymać tutaj, a reszta ludzi być może sama to odkryje”. 
Patrząc na ten obraz prowokuje on do komentarzy gdyż Jezus znajduje się w niebieskiej sferze. Zwróćmy uwagę na pierścienie go otaczające.
Będąc znawcą symbolizmu, gdy widzę pierścienie to na myśl mi przychodzą dwie rzeczy. Przywodzi mi to na myśl dźwięk lub wibracje. Są to fale dźwiękowe w kształcie okręgu. 
CG: A to wszystko odnosi się do kamertonu, który widzieliśmy wcześniej. 
WH: Zgadza się. Wszystko to ma związek z kamertonem, czyli “kluczem życia”. Drugą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl jest portal, wir, gwiezdne wrota lub tunel czasoprzestrzenny. W ten sposób moglibyśmy to odczytać: “Jezus, który wydziela światło i miłość siedzi na tronie we wrotach stworzonych z dźwięku, podróżując w kosmosie”. 
Teraz dodajmy umieszczone na tym obrazie pierścienie obracające się w przeciwną stronę i czy nie otrzymamy pola torsyjnego? Czyli o czym tutaj rozmawiamy? 
CG: To może również oznaczać, że jest on istotą o wysokich wibracjach i to te wibracje mogą z niego emanować. 
WH: Zgadza się. Zauważamy, że jest to tutaj głównym przesłaniem, ponieważ te super-istoty o wysokich wibracjach znajdują się poza polem naszego widzenia. Z tego powodu muszą użyć one pewnych metod lub urządzeń, aby na tyle zwolnić, abyśmy mogli je dostrzec. Być może po części jest to rola Niebieskich Istot Kulistych. Definitywnie jest to funkcja jaką spełnia ten tron i przekażę wam tutaj prawdziwą, ezoteryczną tajemnicę. 
Ten tron z podnóżkiem jest Arką Przymierza. Według Chrześcijaństwa wierzący powinni darować sobie te powiązania, gdyż znajduje się ona w Starym Testamencie. No i przecież Jezus nie potrzebuje Arki Przymierza, prawda? 
CG: Zgadza się, nowego Przymierza. 
WH: Siedzi on jednak na tronie z nogami na podnóżku, a podnóżkiem Boga jest Arka Przymierza, tzn. Ziemia i Arka Przymierza. Co jeśli jest ona urządzeniem, która spowalnia go tak, abyśmy mogli go zobaczyć? W przeciwnym przypadku porusza się on zbyt szybko i znajduje się całkowicie poza zasięgiem naszych możliwości postrzegania. 
CG: W Starym Testamencie sposób w jaki jest ona opisana wskazuje na to, że jest to pewnego rodzaju urządzenie. 
WH: Oczywiście. Nie ulega to wątpliwości. Jest ona pewnego rodzaju urządzeniem. 
CG: Urządzeniem wielozadaniowym. 
WH: Dokładnie tak. Ja przejdę jeszcze krok dalej i powiem, że jest to urządzenie elektryczne, pewnego rodzaju broń wydzielająca promieniowanie radioaktywne lub jakieś inne w zakresie tej maszyny do teleportacji. To odsuwa nas daleko od tematu naszej konwersacji, lecz … 
DW: Otóż przy szturmie na mury Jerycha użyto również tej Arki z jednoczesnym dęciem w Trąby Jerychońskie co spowodowało, że mury te zamieniły się w błotnistą maź. Skały zamieniły się w płyn i spłynęły. 
CG: Użyto tam wibracji. 
DW: Tak.
WH: Definitywnie tak. Ale jak widzimy mamy tutaj tron razem z niebieskimi sferami. Jest to Egipskie wyobrażenie Niebieskich Awian. 
DW: Podczas podziwiania tych sferycznych obiektów wyzwoliłeś we mnie pewne odczucia. W kwietniu 2001 roku modliłem się: “Jedyną rzeczą jakiej jeszcze nie doświadczyłem jest to czego doświadczyli inni, czyli kontakt z niebieskimi sferami; chcę aby to także i mnie spotkało”. 
Wtedy zadzwoniłem do ojca, który właśnie wtedy rozmawiałam z moim bratem, więc zainicjowaliśmy rozmowę konferencyjną. Wtedy mój brat powiedział mi, że podczas medytacji widział niebieską sferę. 
WH: O jej!
DW: Pokazała się ona płynąc w pokoju, a następnie uniosła się aż pod sufit i rozciągnęła na kształt wiru. Mój brat opisał mi, że był on jaśniejszy na brzegach i robił się bardziej niebieski w kierunku środka. 
CG: Gdy David mi o tym powiedział, byłem zszokowany. 
DW: Zamieniła się ona w kosmiczne wrota. Wyglądała jak tunel czasoprzestrzenny wychodzący przez sufit. 
WH: Tak.
DW: Gdy wir ten rozpływał się w powietrzu, jakiś głos powiedział: “Wzniesienie, o którym pisze Twój brat nie nastąpi nagle. Będzie to szereg postępujących i wznoszących was wydarzeń. Dla ciebie to jest pierwszym.”
WH: Proszę bardzo.
DW: Myślałem wtedy, że się rozpłynę.
WH: Myślałeś, że się rozpłyniesz? Ha, ha. 
DW: Tak mnie mój brat wtedy postrzegał. Ha, ha. 
WH: Dobrze. Na tym obrazie widzimy jeszcze jeden szczegół. Chcę przez to powiedzieć, że Jezus trzyma Księgę Mądrości. Jest to księga, mówiąca o tym co zrobić by osiągnąć sukces. Ma on również napierśnik z krzyżem. Ten krzyż oznacza otworzony czakram serca, prawda? Przekazuje on również błogosławieństwo. 
Jeśli jesteśmy odpowiednio wrażliwi i czuli, to podczas patrzenia na tę symbolikę możemy powiedzieć sobie: “Jezus zachęca nas na otworzenie niebieskiej sfery wewnątrz nas samych lub do zaproszenia tej sfery do naszej świadomości tak, abyśmy mogli również przeżyć to doświadczenie”. 
CG: To jest wspaniałe. 
WH: To jest Wzniesienie. 
DW: Corey jakie mamy tutaj połączenia? Cały czas obracamy się w kółko tego tematu, a nie przeszliśmy jeszcze przez niego. Jakie są połączenia pomiędzy przesłaniem Chrystusa, Niebieskich Awian i Niebieskich Istot Kulistych a nawet ludzi z Wnętrza Ziemi? Chodzi mi o konwersację jaką odbyłeś z Kaaree. W jaki sposób to wszystko przeplata się ze sobą? 
CG: Ich przesłanie mówi o wybaczaniu innym oraz sobie i o nieustannym dążeniu do służenia innym. Mówi ono także o zwiększaniu swoich wibracji, abyśmy naszą uwagę kierowali do wewnątrz w znaczeniu, że najpierw musimy wyciągnąć belkę ze swojego oka, a później wskazywać na drzazgę w oku innej osoby. 
WH: Zgadza się. 
CG: Większość religii zawiera podobne przesłanie.
WH: Tak, oczywiście. A to co ja zrozumiałem z twojego przekazu to dodatkowa motywacja, aby to robić. Wiesz, obecnie żyjemy nie po to, by służyć ale po to, aby otrzymywać nagrody. Wiedza, że to doświadczenie ma być nagrodą bardzo motywuje - tak myślę. 
CG: Tak, popatrzmy na więcej twoich obrazów, są one niesamowite. 
WH: Super. Tutaj mamy Górę Synaj i wszyscy znamy związaną z nią opowieść o Mojżeszu. Tutaj mamy przepiękny klasztor i to jest tam gdzie zaczęto opracowywać wiele z tych wczesnych obrazów. Na tym obrazie mamy ponownie Chrystusa siedzącego na tęczowym pomoście w niebieskiej sferze wypełnionej gwiazdami. 
WH: Oczywistym jest, że przedstawia on kolejny portal lub gwiezdne wrota co oznacza, że podróżuje on przez królestwa niebieskie. 
CG: Hmm.
DW: Powiedziałeś między innymi, to co ja również krótko omawiałem w programie “Wisdom Teachings”, że siedzi on na tęczy. Co to oznacza? 
WH: To świadczy o tym, że znajduje się on w swoim Tęczowym Ciele Świetlistym (Rainbow Body of Light). Jest to określenie zaczerpnięte z pism Tybetańskich. Chrześcijanie nazywają go Ciałem Chwały Pana (glory body) lub Ciałem Zmartwychwstania (Resurrection body). 
DW: Zgadza się. 
WH: To jest ten motyl, do którego wcześniej nawiązywałem, czyli następny etap ludzkiej ewolucji. Wewnątrz nas znajduje się Ciało Świetliste, które przedstawiane jest jak promieniujące światło mieniące się wszystkimi kolorami tęczy. Dlatego też kiedykolwiek zobaczysz Jezusa siedzącego na tęczy lub spowitego swoim Tęczowym Ciałem Świetlistym oznacza to, że znajduje się on w Ciele Zmartwychwstania, co ukazane jest w formie kalamburu. Słowo “chwała” (glory) oznacza “promieniować poświatę” (to glow rays). Czyli promieniuje on na tym zdjęciu swoją poświatą. Znajduje się on w swojej formie Ciała Świetlistego. 
DW: Wygląda na to, że stoi on na niebieskiej sferze. 
WH: Tak, zgadza się. Na zdjęciu ukazany jest kolejny niebieski łuk znajdujący się pod nim, co ponownie przywodzi na myśl pomysł podnóżka Boga. Jest to portal do podróży kosmicznych lub nawet i w czasie. 
CG: O czym również świadczą gwiazdy w tle. 
DW: Czy mógłbyś nam ponownie powiedzieć jakimi nowościami możesz nas poczęstować tu w telewizji GaiaTV? 
WH: Program “Przebudzenie Duszy” (The Awakened Soul). 
DW: Dobrze.
WH: Jak dotąd nakręciłem 13 odcinków na temat zagubionych nauk Wzniesienia, gdzie zabieram ludzi w niesamowitą podróż historyczną dotyczącą tematu Wzniesienia. Obejmuje to pewne praktyki oraz odnosi się do wielu różnych tradycji: Chrześcijańskich, Buddystów, Egipskich oraz Boskiej Kobiecości. Ukazuję w tym programie w jaki sposób było postrzegane pojęcie Wzniesienia oraz w jaki sposób możemy sprawić, aby stało się ono częścią naszej rzeczywistości. 
DW: To wspaniale. 
CG: Jestem szczęśliwy, że temat ten został przywiedziony mojej uwadze, ponieważ tak jak wspomniałem wcześniej, kiedyś widziałem już te obrazy. My nigdy nie powiązalibyśmy tego ze sobą. 
WH: Tak, dziękuję wam. Ta historia naprawdę posiada ogromną moc. Myślę, że wiadomością naszych czasów jest to, abyśmy zwiększali wibracje być może po to, aby udać się w podróż jedną z tych niebieskich sfer. 
CG: Dziękuję.
DW: Dobrze. Jest to cały czas jaki mogliśmy poświęcić na ten odcinek. Mam nadzieję, że było wam tak samo przyjemnie jak i nam. Ja nazywam się David Wilcock i zaprosiłem do studia Williama Henry i Corey Goode. Dziękuję za uwagę. 
Prowadzący Program Kosmiczne Ujawnienie: 
David Wilcock - pisarz, profesjonalny wykładowca, reżyser i badacz starożytnych cywilizacji, naukowiec do spraw świadomości i nowych paradygmatów obejmujących materię i energię.  
Corey Goode - jest informatorem (z ang. whistleblower), który w serii rozmów przeprowadzanych z Davidem Wilcockiem w programie Cosmic Disclosure w Gaia TV ujawnia dotychczas nie znane opinii publicznej wydarzenia dotyczące działalności ludzi oraz istot pozaziemskich w naszym Układzie Słonecznym. 
TV internetowa programu Kosmiczne Ujawnienie: http://www.gaia.com 
Przetłumaczył: Sławomir Lernaciński
Copyright © 2012, Wszystkie prawa do kopiowania, używania, dystrybucji oraz przetwarzania powyższego tekstu zarezerwowane przez Sławomira Lernacińskiego

- Adamus Saint-Germain

 Zdjęcie użytkownika Marek Kaszuba.
,,Zakładacie, że to, co widzicie oczami, jest ciałem, włosami, podłogą, sufitem i wszystkim innym. Tymczasem tam nie ma prawie nic poza pustą przestrzenią. Czy to nie zdumiewające? Ale oczy wam mówią… oczy właściwie wykonują dobrą robotę, mówiąc waszemu umysłowi, że pokój wypełniony jest ludźmi. Tak nie jest. Przeważnie patrzycie w pustą przestrzeń. Są tacy, którzy powiedzą o istnieniu cząsteczek, a ja powiem, że nawet to nie jest prawdą. Jest plazma.
Otóż, żeby stworzyć rzeczywistość jakiej sobie zażyczcie, należy wydostać się z zoo, wyjść poza ograniczenia umysłu, nie martwić się o… ważne jest tutaj, żebyście robili to dla siebie. Przestańcie próbować zmieniać świat. To energetycznie jest przeciwskuteczne. Wielu z was było w przeszłości naprawiaczami świata, tymczasem w momencie, kiedy próbujecie zmienić świat, co, jak wiem, bywa pokusą nie do odparcia, chcecie wszystko uczynić dobrym i pięknym, tylko że on niekoniecznie chce być dobry i piękny. Świat niekoniecznie chce być definiowany według waszych pojęć.
Tak więc nadal próbujecie zmienić świat i myślicie, że robicie dobrze, czujecie się naprawdę dumni i przekonani o swojej słuszności oraz o tym, że jesteście dobroczyńcami, a tymczasem w odpowiedzi następuje naturalna reakcja energii, która będzie próbowała zmienić was. To powróci do was. Jeszcze bardziej was ograniczy. Jeszcze bardziej was stłamsi, zgnębi. Próbujecie zmienić czyjś porządek czy sposób postrzegania, a to oznacza działanie wyzbyte współczucia, a więc to samo zostanie zrobione z wami. A więc zaprzestańcie prób zmieniania świata. Dajcie przyzwolenie sobie na zmianę waszych własnych rzeczywistości. Wielu z was sobie myśli: „Muszę się stąd wydostać. Istnieje coś więcej. Muszę zmienić rzeczywistość” – i możecie to zrobić w każdej chwili poprzez coś tak prostego jak, no cóż, przyzwolenie na to.
Trudność polega na tym, znowu to przypomnę, że należałoby w końcu powiedzieć: „Nie będę próbował zmieniać wszystkiego wokół. Nie będę próbował zmieniać natężenia ruchu drogowego czy zmieniać źle wychowanych ludzi, ani niczego w tym rodzaju.” I oto, gdzie niektórzy z was napotykają problemy. „Przecież ja chcę, żeby to wszystko zmieniło się dla mnie.” Nie. Ażeby zmienić rzeczywistość, trzeba ją dla siebie zrobić, a to oznacza, że trzeba ją sobie naprawdę wyobrazić, wymarzyć albo wczuć się w inne wymiary, a inne wymiary nie istnieją, dopóki wy się w nich nie znajdziecie.
Nie myślcie o innych wymiarach jak o czymś gotowym, jak o istniejących już niebiosach, jak o czymś, co już jest określone, bo to pułapka. I kiedy w nią wpadniecie, okaże się ona jedynie przedłużeniem tej rzeczywistości. To dlatego właśnie jestem kategorycznie przeciwny tym wszystkim opowieściom ludzi o tym, że dostali się w piąty wymiar czy w szósty wymiar, czy inne, bo zwyczajnie nabierają się tylko na nieco bardziej wygładzoną ludzką rzeczywistość. Tak naprawdę nie rozumieją, że tych rzeczywistości nie ma.
Tam nie ma niczego dopóki was tam nie ma, a dopiero wtedy nowa rzeczywistość przybiera formę, nowa rzeczywistość się rodzi. I nie jest to rzeczywistość, do której sprowadzicie wszystkich pozostałych, nie ma co nawet martwić się o to teraz, ale taka rzeczywistość, którą tworzycie samodzielnie dla siebie.
Co to znaczy? To znaczy, że wiecie, iż istnieje coś więcej, i słusznie. Ale punktem wyjścia jest stworzenie własnych nowych rzeczywistości poprzez znalezienie się w nich: „Ja Jestem Tutaj.”
Zrozumienie, że nie ugrzęźliście tutaj, wyswobodzi was. Uwolnicie się, gdy zdacie sobie sprawę z piękna jakim jest umieszczenie świadomości w czymś, co było nicością i stworzenie czegoś, a potem obserwowanie, jak to się rozwija. Nie w ludzkich kategoriach, nie na stare ludzkie sposoby – będziecie obserwować rozwój zachodzący w sposób, który nie jest powiązany ani nie jest połączony z tą rzeczywistością”.
- Adamus Saint-Germain

czwartek, 2 marca 2017

Historia teleportacji



Teleportacja nie jest tym, czym wydaje się być. Choć powszechnie postrzega się ją jako zaawansowaną futurystyczną technologię zdolną do przenoszenia ludzi natychmiastowo na duże odległości, teleportacja mogła zachodzić przez miliony lat bez udziału jakiejkolwiek technologii.

Oczywiście, istnienie w przyrodzie czegokolwiek, w tym obiektów przemieszczających się szybciej niż światło bądź znikających i natychmiast się pojawiających, zwykle oznacza, że nauka w końcu odkryje, "jak to się dzieje" i nauczy się robić to samo, używając urządzeń. W świecie rzeczywistym opisywano jednak dziwne zdarzenia, a w odniesieniu do niektórych z nich ukuto właśnie określenie "teleportacja".

Słowo "teleportacja" nie powstało na użytek powieści fantastycznych. To poważna sprawa, a "teleportacja kwantowa" już teraz jest rzeczywistością w naukowych laboratoriach, przenosząc cząsteczki. Jeśli jednak dzieje się to w przyrodzie, to czy tajemnicze zniknięcia przedmiotów lub ludzi, którzy zniknęli bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, mogą być efektem działania dziwnych kosmicznych sił, które po prostu powodują "teleportowanie" przedmiotów?

Wbrew tropom prowadzącym do science-fiction, "teleportacja" - jak ją nazwał Charles Hoy Fort w 1931 roku - stanowi "siłę przenoszącą", która istnieje już we wszechświecie. Fort sugerował, że jest to zdarzenie naturalne, odpowiedzialne niekiedy za doniesienia o tak zwanej aktywności paranormalnej.

Przed Fortem, w 1878 roku, pojawił się prawdopodobnie pierwszy artykuł wykorzystujący słowo "teleportować", opisujący to zjawisko w całkiem odmienny sposób. Artykuł opisywał maszynę przyszłości, która byłaby w stanie natychmiast przenosić ludzi z miejsca na miejsce, w ferworze dzikich spekulacji, jakie nastąpiły po wynalezieniu telefonu dwa lata wcześniej. Jest to bardziej spójne z naszą wspomnianą już iteracją teleportacji w science-fiction, jaką widzieliśmy w Star Treku.

Pod wpływem spekulacji o teleportacji jako sile naturalnej, inną podobną tajemnicą jest spontaniczny samozapłon (z ang. spontaneous human combustion, SHC), aczkolwiek obecnie istnieją już naukowe i medyczne wyjaśnienia tego fenomenu. Piorun kulisty (nazywany również "kulą ognia" lub "kulą płomieni", gdy postrzega się go jako manifestację o charakterze nadnaturalnym) również był fenomenem fortowskim, do czasu gdy odkryto, że występuje rzeczywiście i go sfotografowano. Zjawisko to wciąż nie znalazło naukowego wyjaśnienia. Jeszcze dziwniejsza i rzadsza niż owe inne opisy, teleportacja cieszy się dużo mniejszą uwagą.

Wciąż pobudzają wyobraźnie zniknięcia bez śladu samolotów, takie jak zniknięcie Lotu MH370 linii Malaysian Airlines 8 marca 2014 roku. Co mogło spowodować, że tak duży obiekt i tak wielu ludzi po prostu zniknęli bez śladu i nie mogli zostać znalezieni podczas poszukiwań prowadzonych przez wiele państw? Podobnie jak ma to miejsce w przypadku wielu takich zniknięć, zagadka nie kończy się na samym zniknięciu, istnieje też powód by sądzić, że samolot przetrwał nienaruszony. Gdy próbowano się połączyć z telefonami pasażerów, uzyskano sygnał, jednak bez odpowiedzi. Siły poszukiwawcze nie były w stanie wskazać źródła sygnałów.

W 1880 roku rolnik o nazwisku David Lang rzekomo zniknął na oczach kilkorga świadków. Nigdy więcej go już nie widziano, chociaż później w miejscu, w którym stał, w niewyjaśniony sposób powstał "krąg". Kilka miesięcy później jego żona twierdziła, że słyszała jego głos wołający o pomoc z ostatniego miejsca, w którym go widziano.

[Od tłumacza: Istnieją uzasadnione podejrzenia, jakoby cała historia Davida Langa stanowiła jedynie fikcję opartą o opowiadanie science-fiction Ambrose Bierce`a "The Difficulty of Crossing a Field" (Jakże trudno przejść przez pole). Do dziś trwają dysputy, czy historia Davida Langa stanowi przeróbkę tego opowiadania, czy też może opowiadanie zostało zainspirowane rzeczywistym zniknięciem rolnika]

Jako ciekawostkę można podać, że większość ludzi przynajmniej raz w życiu miała do czynienia ze zniknięciem jakiegoś obiektu. Można zgubić ślubną obrączkę, i nieprawdopodobne jest aby jej właściciel łatwo zaprzestał poszukiwań. Jeśli zdarzyło się to poza domem, to jest wiele miejsc, w które obrączka mogła zawędrować. Jeśli jednak stało się to w pokoju, bez udziału osób które mogły ją ukraść, bez dziur w podłodze, bez okien, przez które mogłaby wypaść? Co jeśli przeczesano cały pokój centymetr po centymetrze, wciąż bez rezultatu? Zgodnie z naszą obecną wiedzą o wszechświecie, coś takiego jest niemożliwe - a jednak dzieje się przez cały czas.

Curtis Ellis pisze: "Pojawiały się dziwne doniesienia o materii organicznej oraz nieorganicznej, spadającej z nieba, takiej jak żaby, ryby, węże, muszle, robaki, aligatory, krew i mięso, słoma, orzechy laskowe, szlam, kamienie, artefakty i wiele innych materiałów". Ellis odnosi się po części do dziwnych deszczy żab czy ryb, które mogą być przenoszone przez gwałtowne burze, ale również do innych deszczy, których nauka nie potrafi wyjaśnić. Choć za deszcze żab i ryb z łatwością można obwinić huragany, bardzo odmienny rodzaj wiru byłby potrzebny do zrzucania kamieni lub innych ciężkich materiałów.

Możliwe wytłumaczenie zawiera teoria "robaczej dziury" (zwana też pomostem Einsteina-Rosena), uznawana hipoteza naukowa. Takie cechy mogłyby łączyć różne lokalizacje w czasoprzestrzeni i natychmiast przenosić obiekty. Obiekt może zniknąć, tylko po to, by pojawić się ponownie w innym czasie. Może zniknąć z jednej przestrzeni, tylko po to, by pojawić się w innej.

Jeśli przyjmiemy, że taki wir może istnieć, to wówczas mogą one być wszędzie. Mogłyby istnieć w większej ilości na mniejsze skale, gdzie są trudniejsze do wykrycia, podnosząc cząsteczki i pozostawiając je w innym miejscu w niewielkiej odległości. W rzadkich okazjach mogą być wystarczająco duże, by porywać rzeczy osobiste, takie jak Twój klucz. Jeszcze rzadziej mogą porywać pojazdy, co mogłoby tłumaczyć zgłaszane przez niektórych ludzi przypadki nagłego ich znikania. w najrzadszych przypadkach, w wyniku tak zwanych doświadczeń o charakterze paranormalnym, znikają całe budynki.

Jeśli takie przedmioty znikają, to dokąd trafiają? Jeśli odpowiedzialnym za to czynnikiem są robacze dziury, wówczas znikający obiekt może trafić gdziekolwiek. Może zostać pozostawiony na innej planecie, lub w głębokiej przestrzeni. Ponieważ nie ma ograniczenia co do tego, jak bardzo może się rozciągnąć robacza dziura, teoretycznie mogą one zabrać przedmiot z dowolnego miejsca we wszechświecie, bez szans na jego zwrot. W podobny sposób, wszystko - nieważne jak bardzo obce lub przypuszczalnie niemożliwe - może spadać z naszego nieba, przeniesione z dowolnego miejsca we wszechświecie.

Choć łatwo obalić pomysł znikających ludzi i przedmiotów, używając prozaicznych wyjaśnień i obwiniając histerię za bardziej zwyczajne przypadki zniknięć, niewątpliwie istnieją pewne zdarzenia, których nie da się wyjaśnić. Te nadzwyczajne przypadki, aby miały sens, wymagają nieprawdopodobnych wyjaśnień.

Mogą nie istnieć pojazdy z przestrzeni pozaziemskiej porywające ludzi, mogą też nie istnieć kosmiczne wiry zdolne do przenoszenia ludzi i przedmiotów z jednego miejsca w inne, niewątpliwie jednak we wszechświecie działają dziwne siły, zaś wiele z nich może wydawać się niemożliwych zgodnie ze znanymi faktami naukowymi. Jeśli jednak wykorzystamy pewne elementy kosmologii, takie jak teoria robaczej dziury, pojawi się dużo więcej możliwych wytłumaczeń.

Pomysł, że wszystko może zniknąć w dowolnym momencie, może wydawać się niepokojący, takie przypadki są jednak na tyle rzadkie, że szanse wystąpienia naturalnej teleportacji nadal byłyby astronomiczne.

Arnold Isen, unexplained-mysteries.com
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.https://www.paranormalium.pl/historia-teleportacji,1072,6,artykul.html

środa, 1 marca 2017

Prawdziwa historia konopi. Dlaczego doskonały lek i tani materiał pomocniczy (papier, ubrania, żagle, drewno, liny…), musiały odejść w niepamięć?

 
 Ruta
Czy znasz prawdziwą historie konopi i to, dlaczego doskonały lek i tani materiał pomocniczy (papier, ubrania, żagle, drewno, liny itd..), musiały odejść w niepamięć?
O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI Z TYMI KONOPIAMI ?
Free Hemp
Historia Konopii – Jack Herer. Od ponad tysiąca lat przed Chrystusem aż do 1883 roku naszej ery cannabis sativa, znana też jako konopie, była największą uprawą rolną naszej planety. Uprawa cannabis była najpoważniejszym źródłem tysięcy produktów, dostarczając większości światowego włókna, tkanin, oleju opałowego, papieru, kadzidła i leków, jak również podstawowym źródłem jadalnego białka dla ludzi i zwierząt. Według „Columbia History of the World”, „najwcześniejsza znana tkanina była najwyraźniej zrobiona z konopi, które zaczęto wykorzystywać w ósmym tysiącleciu przed naszą erą”. Cannabis jest najmocniejszym i najtrwalszym naturalnym miękkim włóknem na tej planecie. Jej liście i wierzchołki kwiatowe były – w zależności od kultury – jednymi z najważniejszych i najpowszechniej używanych leków dla dwóch trzecich ludności świata od co najmniej 3000 lat aż do obecnego wieku. Botanicznie konopie są członkiem rodziny konopiowatych, najbardziej zaawansowanej ewolucyjnie rodziny roślin na Ziemi. Są one jednoroczną rośliną trawiastą, wykorzystującą słońce faktycznie bardziej efektywnie niż jakakolwiek inna roślina na naszej planecie, osiągając w jednym krótkim sezonie wysokość 12 – 20 stóp, lub nawet większą. Mogąc rosnąć w faktycznie każdym klimacie i nasłonecznieniu, konopie są najważniejszym odnawialnym zasobem naturalnym Ziemi.ZASTOSOWANIA KONOPIDziewięćdziesiąt procent wszystkich żagli na statkach, od co najmniej V wieku p.n.e. do czasu grubo po nastaniu maszyn parowych w drugiej połowie XIX wieku, było robionych z konopi. Pozostałe 10 procent to był zazwyczaj len albo drugorzędne włókna takie jak sizal, juta czy manila. Mapy nawigacyjne, dzienniki okrętowe i biblie były, w Europie i Ameryce od czasów Kolumba (XV w.) do początku XX w., zrobione na ogół z papieru konopnego. W pierwszym wieku n.e. Chińczycy odkryli,że papier konopny jest 50 do 100 razy trwalszy od większości odmian papirusu i że jest on 100 razy łatwiejszy i tańszy do wykonania.
/Zobacz też:
♦ Linia czasu – praca z przeszłymi wydarzeniami
♦ Jak demontować negatywne kody ziemskiego Matriksa ♦ Metody Odpinania przyczyn zaburzeń fizycznych i emocjonalnych ♦/
Osiemdziesiąt procent wszystkich tkanin i płótna na ubrania, namioty, bieliznę, koce, draperie, kołdry, prześcieradła, ręczniki i obrusy było w większości świata aż do XX wieku robione głównie z włókna konopnego. Konopie są miększe, cieplejsze i bardziej pochłaniają wodę niż bawełna. Mają od niej trzy razy większą rozciągliwość i są wiele razy trwalsze. Od setek (jeśli nie od tysięcy) lat, do lat trzydziestych XX w., w Irlandii robiono z konopi najlepszą bieliznę, a we Włoszech najlepsze sukno odzieżowe na świecie. Jeśli rolnik chciał miękkiego włókna na bieliznę, zbierał konopie po dwóch – trzech miesiącach; na sznury i olinowanie po trzech – czterech miesiącach; na grube powrozy i brezent po sześciu miesiącach. Gęstość uprawy także wpływa na jakość włókna.
Po uchwaleniu w 1937 r. w USA ustawy marihuanowej (Marijuana Tax Act) większość produktów z włókna konopnego została zastąpiona przez nowe petrochemiczne „plastikowe włókna” produkowane przez DuPonta. DuPont opatentował nylon w 1935 r., ale mógł go rzucić na rynek dopiero w 1938 r. – po tym jak przemysł tekstylny wykorzystujący konopie został skutecznie zdelegalizowany. Trzeba podkreślić, że blisko 50 % wszystkich środków chemicznych używanych dziś w rolnictwie używanych jest w uprawie bawełny. W przeciwieństwie do bawełny konopie nie potrzebują chemikaliów, nie mając faktycznie żadnych wrogów w postaci chwastów czy owadów.
PAPIER Z WŁÓKNA I PULPY
Do 1883 r. od 75 do 100 % całego światowego papieru było robione z włókna konopnego. Konopie dostarczały papieru na książki, biblie, mapy, banknoty, papiery wartościowe i gazety. Dostarczyły papieru użytego w oryginalnych wydaniach Biblii Gutenberga (XV w.), Biblii Króla Jakuba (XVII w.), broszur „The Rights of Man”, „Common Sense” i „The Age of Reason” Thomasa Paine’a (XVIII w.), dzieł Marka Twaina, Viktora Hugo, Aleksandra Dumasa oraz „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla.
Koloniści amerykańscy i reszta świata zwykła była robić papier ze zniszczonych żagli i powrozów sprzedawanych przez właścicieli statków. Nasi przodkowie byli zbyt oszczędni, by cokolwiek wyrzucać, tak, że do lat osiemdziesiątych XIX w. jakiekolwiek zbywające skrawki i ubrania były mieszane i przetwarzane na papier.
POWROZY, FARBA I OLEJ
Faktycznie każde miasto i miasteczko na świecie miało kiedyś lokalny przemysł wytwarzający powrozy z konopi. Największym światowym producentem, wytwarzającym wyroby najwyższej jakości, była jednak Rosja, dostarczająca w latach 1740 – 1940 80% konopi wykorzystywanych w zachodnim świecie. W całej historii z konopi zrobionych było 70 – 90% wszystkich powrozów, sznurów i lin. Zmieniło się to raptownie w 1937 r., gdy naturalne włókna zaczęto zastępować włóknami syntetycznymi wytwarzanymi z ropy naftowej, produkowanymi głównie przez DuPonta. Do wytworzenia farby i pokostu użyto w Ameryce w samym tylko 1935 r. 58.000 ton nasion konopi. Konopne farby i pokosty zostały wkrótce zastąpione przez nowe środki wytwarzane głównie z petrochemicznych materiałów DuPonta.
Do około 1800 r. olej konopny był najpowszechniej zużywanym olejem opałowym na świecie. Do końca lat siedemdziesiątych XIX w. był on drugim co do popularności olejem opałowym (wyprzedzony przez tran).
MATERIAŁ BUDOWLANY I BUDOWNICTWO
Ponieważ z akra konopi można wyprodukować czterokrotnie więcej pulpy niż z akra lasu, konopie są doskonałym materiałem mogącym zastąpić drzewa w produkcji takich wyrobów jak deski z wiórów czy form do odlewania betonu. Konopi używano w historii do wzmacniania dywanów. Silne, odporne na gnicie dywany konopne mogłyby wyeliminować alergiczne reakcje związane z nowymi syntetycznymi dywanami oraz trujące wyziewy produkowane w pożarach domów i sklepów przez płonące syntetyki. Nawet plastykowe przewody instalacji wodnej mogą być wytwarzane z odnawialnej celulozy konopnej zamiast z ropopochodnych nieodnawialnych surowców chemicznych. Można wyobrazić sobie dom przyszłości zbudowany oraz wyposażony w instalację wodna, meble i dekoracje z odnawialnego surowca nr 1 na świecie – konopi.
KONOPIE NA RZECZ EKOLOGII
Używając odzieży zrobionej w 100 % z konopi można swe koszule, spodnie i inne części garderoby przekazać w spadku swym wnukom, Inteligentne zużytkowanie trwalszych, mocniejszych, tańszych, chłodniejszych, bardziej chłonących wodę, przewiewniejszych, podatniejszych na biodegradację włókien naturalnych mogłoby zasadniczo zastąpić używanie petrochemicznych włókien syntetycznych, takich jak nylon czy poliester. Produkty konopne mogłyby zastąpić prawie całą naftę, bez jakichkolwiek odwiertów i rozlewów ropy, metan, metanol, paliwa i plastiki, ograniczając tym samym zużycie paliw kopalnych i chroniąc środowisko. Plama oleju konopnego środowisku nie zaszkodzi, nie wymaga żadnego oczyszczenia i faktycznie użyźni glebę. Paliwo lub olej spożywczy można wyrabiać także z nasion konopi, które zawierają objętościowo do 30 % oleju. Ponieważ „paździerze” konopne to w 77 % celuloza i wydajność konopnej biomasy jest około dziesięciokrotnie większa od wydajności roślin mącznych, konopie są doskonałym źródłem paliwa. Przetwarzaniem konopi można by zastąpić faktycznie całą energię nuklearną i paliwa kopalne, produkując w drodze pirolizy węgiel drzewny, metanol a nawet „konopną naftę”. Farmy konopi mogą wyprodukować bez chemicznych nawozów dziesięć ton biomasy z akra w cztery miesiące i mogłoby zwrócić rolnikom bogactwo naturalne wartości miliardów dolarów, stwarzając na nowo miliony miejsc pracy w rolnictwie. Być może najbardziej przemawiającym ekologicznie argumentem za uprawa konopi jest przygotowywanie ziemi pod uprawę. Do obecnego wieku rolnicy używali konopi do oczyszczania pól, jako uprawę ugorową oraz do przeszkodzenia wysychaniu błot i ubytkowi wody po pożarach lasów. ponieważ konopie zapuszczają w ciągu trzydziestu dni 10 – 20 – calowe korzenie, są one o wiele skuteczniejsze w wiązaniu gleby niż używane obecnie przez rolników żyto czy jęczmień, z ich calowymi korzeniami.
PLAN OCALENIA NASZYCH LASÓW
Rewolucja Przemysłowa i rozwój zmechanizowanego żniwiarkowa przesunął konopie na dalsze miejsce w światowym handlu, gdyż nie znano żadnej technologii zbierania i przetwarzania konopi dla celów produkcji masowej. W 1916 r. dwaj amerykańscy naukowcy przydzieleni do Departamentu Rolnictwa USA (USDA) wynaleźli godną uwagi technologię wytwarzania pulpy konopnej do wyrobu papieru. Poprzednio papier konopny wyrabiano jedynie ze szmat i włókien z łodyg, podczas gdy bogate w celulozę i i włókno paździerze były palone dla użyźnienia gleby. Jeden akr konopi w corocznej rotacji przez okres 20 lat wyprodukowałby tyle pulpy, co 4,1 akra drzew ścinanych w ciągu tego samego okresu. USDA stwierdził także, że ten nowy proces zużywałby jedną piątą do jednej siódmej siarko-pochodnych i kwaśnych chemikaliów używanych do niszczenia drzewnika wiążącego włókna pulpy. Drzewnik musi zostać zniszczony, aby z pulpy można było zrobić papier. Konopie zawierają jedynie 4 % drzewnika, podczas gdy drzewa zawierają go od 18 do 30 %. Wybielanie papieru w celu wyeliminowania pozostałych resztek drzewnika jest źródłem dioksyn w ściekach fabryki papieru. Problemu skażenia dioksynami można uniknąć w procesie wyrobu papieru z konopi, który zastępuje wybielanie nadtlenkiem wodoru. Papier pulpowy wyrabiany ze szmat lub produkowany maszynowo w 60 – 100 % z paździerzy konopnych jest mocniejszy i bardziej giętki od papieru wyrabianego z pulpy drzewnej, jak też mniej kosztowny i bardziej ekologiczny. Jeśli wynaleziony w 1916 r. proces byłby dziś legalny, dostarczałby czterokrotnie więcej pulpy przy przynajmniej pięć do siedmiu razy niższym zanieczyszczeniu, zastępując około 70 % całego papieru z pulpy drzewnej, między innymi papier na książki, do wydruków komputerowych, pudła kartonowe i torby papierowe. Jednak z braku maszyn do zbierania konopi i usuwania zewnętrznych paździerzy z wewnętrznego włókna, proces wyrobu pulpy pozostawał w laboratorium, aż do wynalezienia takiej technologii w 1938 r., gdy magazyn „Popular Mechanics” przedstawił odpowiednie urządzenie.
CO PRZYTRAFIŁO SIĘ KONOPIOM
Gdy maszyny do zbierania konopi stały się pod koniec lat trzydziestych wystarczająco nowoczesne, ogromne spółki drzewne, papiernicze i gazetowe, takie jak Hearst Paper Manufacturing Division, Kimberly Clark czy St. Regis (obecnie wśród największych ponadnarodowych spółek świata) stanęły w obliczu strat miliardów dolarów i prawdopodobnego bankructwa. Zbiegiem okoliczności DuPont opatentował właśnie w 1937 r. nowy, wykorzystujący kwas siarkowy proces przetwarzania drewna w pulpę papierową. Jeśli nie zdelegalizowano by konopi 80 % biznesu DuPonta nigdy by się nie rozwinęło ( i nie pojawiłoby się 80 % zanieczyszczeń rzek na świecie). Amerykańscy baronowie przemysłowi i finansiści wiedzieli, że maszyny przetwarzające konopie w papier staną się dostępne pod koniec lat trzydziestych. Było jasne, że konopia musi odejść. Konkurencja bezpiecznej dla środowiska technologi wyrobu papieru z konopi i włókien zagroziłaby lukratywnym machinacjom finansowym Hearsta, DuPonta i głównego finansowego sprzymierzeńca DuPonta, Andrew Mellona z banku w Pittsburghu. Mimo ekonomicznego chaosu Kryzysu, Doroczny Raport DuPonta z 1937 r. namawiał usilnie akcjonariuszy spółki do aktywnego inwestowania, jako że DuPont oczekiwał „radykalnych zmian” ze strony „zwiększającej dochody władzy rządu (…) zmienionej w instrument wymuszania akceptacji nieoczekiwanych nowych idei przemysłowej i społecznej reorganizacji”.
USTAWODAWSTWO MARIHUANOWE
Nie jest szeroko znanym faktem, że furia wojenna, która doprowadziła do wojny hiszpańsko – amerykańskiej w 1898 r. była rozniecona i podsycana przez Williama Randolpha Hearsta przy pomocy jego ogólnokrajowej sieci gazet. Począwszy od wybuchu wojny gazety Hearsta praktykowały oczernianie ludności hiszpańskojezycznej, Meksykanów i Latynosów. Po zajęciu 800.000 akrów lasów Hearsta przez „palącą marihuanę” armię Pancho Villi, oczernianie to się wzmogło. W latach dwudziestych i trzydziestych XX w. gazety Hearsta prowadziły przemyślaną kampanię na rzecz delegalizacji konopi. Począwszy od około 1920 r. Hearst i inni adepci „żółtego dziennikarstwa” zaczęli opisywać Latynosów i Murzynów jako demony pod wpływem marihuany, grające anty – białą „voodoo – satanistyczną muzykę” (jazz) i popychane do takich przejawów braku szacunku jak następowanie na cień białego człowieka. Używanie potocznej meksykańskiej nazwy konopi, „marihuana”, pomagało zagwarantować, że nikt nie spostrzeże, iż oskrzydlone i wyjęte spod prawa zostać ma główne naturalne lekarstwo i podstawowa uprawa świata. Zeznania przed Kongresem w celu delegalizacji marihuany w 1937 r. składały się prawie w całości z sensacyjnych i rasistowskich artykułów gazetowych odczytywanych na głos przez dyrektora Federalnego Biura ds. Narkotyków (obecnie Drug Enforcement Administration), Harry Anslingera. Anslinger czytał na tych zeznaniach (bez skrupułów) historie o „grubowargich kolorowych” wabiących białe kobiety muzyka jazzową i marihuaną. Anslinger poinformował Kongres, że około 50 % wszelkich przestępstw z użyciem przemocy w USA popełniają Meksykanie, Latynosi, Filipińczycy, Murzyni i Grecy i że te przestępstwa mogą być bezpośrednio wywiedzione z marihuany. W rzeczywistości statystyki FBI pokazywały, że co najmniej 65 – 75 % wszystkich morderstw W USA było wówczas – i jest nadal – związanych z alkoholem. We wrześniu 1937 r. zakaz posiadania konopi stał się prawem. Wkrótce potem utworzono federalne siły policyjne do śledzenia i aresztowania obywateli amerykańskich posiadających marihuanę, w celu ochrony zysków trujących przemysłów; większość innych krajów niedługo dołączyło do orszaku. Intrygująca wiadomość DuPonta do swych akcjonariuszy, aby inwestowali w nowe technologie oparte na „wymuszeniu akceptacji nieoczekiwanych nowych idei przemysłowej i społecznej reorganizacji” nieoczekiwanie nabrała sensu.
Jack Herer, tekst opublikowany w „Earth Island Journal”
marihuana to przede wszystkim medycyna !!! a nielegalna tylko dlatego, ze nie można jej opatentować, czytaj: nie można na niej zarabiać. firmy farmaceutyczne popadały by natychmiast, a one wszak trzymają władze na świecie . Medyczna Marihuana leczy : ADHD, AIDS,alkoholizm, alzheimer, anoreksja, astma, arterioskleroza, artretyzm, bezsenność, biegunki, bóle, bóle menstruacyjne, bóle mięśniowe, bóle nowotworowe, bóle reumatyczne, Crohn ( Leśniowski ), demencja, depresja, dermatozy, dyskinezje, dystonia, dystrofia mięśniowa, egzemy, epilepsja, glejak wielopostaciowy, gronkowiec złocisty MRSA, MSSA, grzybica, HBV, hemoroidy, HCV, HIV, huntington, infekcje, jaskra, jęczmień oka, kachleksja, leukemia, łuszczyca, miażdżyca, migreny, nowotwory mózgu, nowotwory piersi, nowotwory płuc, nowotwory skóry, odleżyny, oparzenia, paraplegia, parkinson, plamica wątrobowa, porażenie mózgowe, PTSD, retinopatia cukrzycowa, skurcze spastyczne, stwardnienie rozsiane, szumy uszne, świąd, tetraplegia, tiki nerwowe, tinnitus, tourett, trądzik, udary mózgu, urazy mózgu, wymioty, wytrzeszcz, zapalenie gardła, zapalenie oskrzeli, zapalenie wątroby typu B, zapalenie wątroby typu C, zapalenie węzłów chłonnych, zapalenie żyły, zapalenie serca, zespół napięcia przedmiesiączkowego, zespół stresu pourazowego, żylaki.

wtorek, 28 lutego 2017

Saint Germain na temat miłości do własnego boskiego ja

protection-auras

„Największą i najważniejszą Działalnością Życia jest Miłość, Oddanie i Wdzięczność za wszystko co Życie nam daje.  Gdy nasza zewnętrzna świadomość zostaje wzniesiona przez utrzymywanie jej uwagi na nieustannym miłowaniu „Potężnej Obecności Jam Jest”, Boga w działaniu we wszystkim i ciągłym uznawaniu jedynej Doskonałości Życia, wszelkie ludzkie nawyki i błędne koncepcje znikają
Ludzki intelekt nabywa wiele szczególnych wynaturzeń w swoim myśleniu, a jednym z najbardziej katastrofalnych jest działalność ludzkiej świadomości odrzucającej i zapominającej, że należy kochać i dziękować Życiu czyli „Potężnej Obecności Jam Jest” za Błogosławieństwa, jakimi nieustannie obdarza ono ludzkość i Ziemię.
Przeciętna ludzka istota żyje Życie po Życiu nie kochając nawet raz, ani nie dziękując własnej „Potężnej Obecności Jam Jest” za energię, która nieustannie płynie przez jej umysł i ciało, za substancję, której używa w swoim ciele i świecie, czy za setki innych drobnych rzeczy, którymi jest nieustannie otaczana, których używa i którymi się cieszy, a jednak nie daje nic z siebie w zamian.
Wielu ludzi nosi w sobie uczucie osobowej urazy skierowanej pod adresem Życia, obwiniając Je za swe cierpienie i porażki, podczas gdy nawet bardzo niewielka ilość wdzięczności i Miłości wylana na „Obecność Jam Jest” przebywająca w każdym ludzkim sercu, w każdej ludzkiej komórce, przemieniłaby wszelki dysonans w Pokój i Miłość, wprowadzając Doskonałość Życia do zewnętrznej działalności jednostki.
Ludzie znajdują wiele czasu na kochanie psów, kotów, jedzenia, ubrań, pieniędzy, diamentów, innych ludzi oraz tysiąca i jednej rzeczy, lecz bardzo rzadko zdarza się, że jednostka poświęca chociażby pięć minut w przeciągu swojego wcielenia, na kochanie swojej własnej Boskości, choć w każdej sekundzie używa Jej Życia i Energii, za pomocą której jest w stanie cieszyć się tymi rzeczami. Nawet ci, którzy myślą, że kochają Boga prawie nie przekazują dziękczynienia „Potężnej Obecności Jam Jest”, przebywającej wewnątrz nich i nie okazują Jej wdzięczności za dobre rzeczy, jakie przychodzą do ich Życia.
Nie chodzi o to, aby nie wylewać Miłości na rzeczy znajdujące się na zewnątrz nas, lecz z całą pewnością powinniśmy na pierwszy miejscu i bardziej kochać naszą Boskość Wewnętrzną niż jakąkolwiek zewnętrzną rzecz, czy osobowość. Jest Ona samym Życiem i Świadomością, za sprawą której istniejemy.
Szczęśliwość nie może istnieć, jeżeli nie jest wylewana Miłość. Oto Prawo Życia. Gdy ludzie kochają coś lub kogoś, są szczęśliwi. Nawet skąpiec jest szczęśliwy, gdy kocha swoje złoto, ponieważ wylewa na zewnątrz uczucie miłości w kierunku rzeczy, które stara się utrzymać. To, co w rzeczywistości stara się utrzymać to szczęście, lecz nie jest świadom, że uczucie szczęścia nie jest zawarte w złocie, lecz w wylewaniu przez siebie uczucia miłości. W tym wylewaniu pozwala on płynąć Życiu nieprzerwanie i harmonijnie.
Jednakże otrzymawszy wszelkie dobro, jakie kiedykolwiek użytkowaliśmy, pochodzące od „Potężnej Obecności Jam Jest”, która jest budowniczym każdego fizycznego ciała, pierwszy i największy Wylew naszej Miłości należy jest zwrócić naszemu własnemu Zindywidualizowanemu Płomieniowi Boga – Potężnej Świadomości Życia wewnątrz nas. Czy możliwe jest, aby istniało cokolwiek ważniejszego, czy większego niż Wszystko, co Boskie? Tylko rozumienie i czucie tego może rozkuć samowytworzone kajdany ludzkości.
Prawdziwa modlitwa powinna być wyciszeniem intelektu i uspokojeniem uczuć, tak aby osobowość mogła czuć Wylew „Potężnej Obecności JAM JEST” i otrzymać odpowiedź od wewnątrz. Modlitwa powinna być wylewem Miłości i Wdzięczności dla „Obecności Jam Jest” za nieograniczone możliwości i dobro zawarte w życiu.
Zewnętrzny świat lubi schlebiać swojej próżności poprzez poczucie, że ma on zdolność osiągania wielkich rzeczy, lecz jeżeli chodzi o kontrolę i doskonałość uczuć, to znajduje się on wciąż w stanie dzikości. Istoty ludzkie żądlą innych, jak również siebie same poprzez brutalne uczucia tak pewnie, jak czyni to skorpion. Dominujące uczucie we współczesnym świecie jest przerażająco gwałtowne i polega na tym, że jedne osobowości przeciwstawiają się i krytykują inne, które się z nimi nie zgadzają. Tak zwani cywilizowani ludzi popełniają morderstwa każdego dnia tygodnia poprzez wysyłanie rozzłoszczonych i rozdrażnionych uczuć, które zabijają w innych wyższe impulsy.
Godne politowania jest to, jak ludzka rasa przez stulecia traciła czas i  zużywała swoją energię na budowanie rzeczy przy użyciu myśli, a jednocześnie rozdzierała swoją kreację poprzez nieharmonijne uczucia. Jest to dziecinne i jest to uporczywą odmową, aby wypełnić Wieczny Plan Doskonałości.
Dla istot ludzkich, które nie rozpoznają lub nie chcą rozpoznać „Potężnej Obecności Jam Jest” w sobie, użytkowanie, radość i wolność tej wielkiej szczodrości pochodzącej od bezpośredniej percypitacji pozostaje nie spożytkowana, ponieważ ich uczucia lęku, wątpliwości, nienawiści, gniewu, winy, egoizmu , czy żądzy tworzą ścianę nie do pokonania, zamykając je na Moc i Doskonałość Światła, które w przeciwnym wypadku by się do nich przedostało.
Tak długo dopóki ktoś nie dąży do Uwolnienia Światła wewnątrz siebie, nie jest on w stanie w pełni zrozumieć i docenić uczucia mówiącego, że tak naprawdę nic nie jest istotne poza „Wszystkim, co Boskie” i tymi doświadczeniami, przy pomocy których uwalnianie jest światło.”
Saint Germain – „Wyjawione Tajemnice tom II”

poniedziałek, 27 lutego 2017

Cud światła. Oculus rzymskiego Panteonu





Michał Anioł twierdził, że Panteon jest tak wspaniały, że musieli go zbudować aniołowie; Goethe pisał, że świątynia wręcz przytłacza swoim pięknem. Freud uznał budowlę za synonim id, a mieszkańcy Rzymu przez wieki uważali, że zamieszkuje ją siedem demonów.
Promień światła wędruje po wnętrzu rzymskiego Panteonu; gra światłocieni buduje potęgę świątyni. Iluminacja płynie z otworu wieńczącego sklepienie, zwanego oculusem. Wystarczy jedno spojrzenie, aby zrozumieć, dlaczego zwykło się mówić, że to on definiuje Panteon. 
Oculusy (oculus – łac. ‚oko’) – nieozdobione, okrągłe bądź owalne otwory w ścianie lub szczytowej części sklepienia – znane są w architekturze od czasów bizantyjskich. Od zawsze miały znaczenie praktyczne, bowiem wpuszczały do mrocznych pomieszczeń światło; symbolizowały także łączność z boską jasnością. Jeśli się przez chwilę zastanowimy, to okaże się jednak, że oculusy, w swej najbardziej pierwotnej formie, są tak stare, jak stare są wszelkie ludzkie budowle. Otwory w dachu mają przecież i leśne szałasy, i eskimoskie igloo. Najsłynniejszym, najbardziej znanym i podziwianym jest jednak bez wątpienia oculus z rzymskiego Panteonu.


Catherine Wilson
Fot. Catherine Wilson / Flickr
Prawie dwa tysiące lat historii
Panteon jest jednym z najlepiej zachowanych starożytnych zabytków. Pierwszą znajdującą się na Polu Marsowym świątynię ufundował w 27 r. p.n.e. bliski przyjaciel, zięć i współpracownik cesarza Augusta, Marek Agrypa. Niestety budynek doszczętnie spłonął w roku 80 naszej ery. Odbudował go czterdzieści pięć lat później cesarz Hadrian, zachowując przy tym ocalały od ognia prostokątny portyk z kolumnadą i napisem fundacyjnym. Według niektórych historyków starożytni Rzymianie wierzyli, że Panteon wzniesiono w miejscu, z którego Romulus, założyciel Wiecznego miasta, został wzięty do nieba podczas pewnej gwałtownej burzy.


Fot. Julia Wollner
Oculus widziany z ukosa. Fot. Julia Wollner

Panteon przetrwał dziejowe zawieruchy. Najpierw był świątynią, w której, zgodnie z nazwą przybytku (z greckiego Πάνθειον, pan – wszystko, theoi – bogowie), czczono wszystkie bóstwa – te rzymskie i te z krajów przez cesarstwo podbitych. Potem, w VII wieku, stał się kościołem pod wezwaniem Matki Boskiej i Męczenników. Zmianie ulegała aranżacja wnętrza – w okresie renesansu zajął się tym sam Rafael Santi. Bez względu na te modyfikacje, bryła pozostawała nienaruszona. Jak przed wiekami, także i dziś kopuła ma 42,2 metry średnicy i tyleż samo wysokości. Odlano ją z niezbrojonego betonu. To na niej wzorował się Filippo Brunelleschi, projektując kopułę katedry we Florencji. Uczynił ją jednak większą – kopuła florenckiego duomo ma 45,4 m średnicy i wysokości.



Wnętrze Panteonu. Fot. Michael Vadon/Flickr.
Wnętrze Panteonu. Fot. Michael Vadon/Flickr
Zapisany w genach kultur
Gdy wchodzi się na niewielki, wypełniony turystami plac della Rotonda, przy którym stoi Panteon, widać tylko jego fronton z kolumnadą w stylu korynckim. Cylindryczna bryła schowana jest za innymi budynkami, jakby skromnie przycupnęła w środku miejskiego gwaru. Tym bardziej nie dziwi fakt, że po wejściu do świątyni następuje zwykle chwila olśnienia. Wnętrze jest ogromne, pełne powietrza. Masywna kopuła zdaje się lekko unosić nad ścianami, z jej szczytu zaś, przez oculus, spływa światło. Ani fotografie, ani filmy, ani nawet dzieła Piranesiego nie oddadzą olbrzymiego wrażenia, które robi Panteon oglądany na własne oczy. Michał Anioł miał twierdzić, że Panteon jest tak wspaniały, że musieli go zbudować aniołowie. Wiedział, co mówi – wszak to on zaprojektował kopułę Bazyliki św. Piotra. Niemiecki romantyk Johann Wolfgang Goethe w swoich dziennikach pt. Podróż włoska napisał, że Panteon wręcz przytłacza swoim pięknem; psychoanalityk Zygmunt Freud uznał budowlę za synonim id, czyli tego, co pierwotne i zapisane w kulturowych genach.



Panteon widziany z Piazza Rotonda. Fot. Chrisobayda/Flickr
Panteon widziany z Piazza Rotonda. Fot. Chrisobayda/Flickr
Rzeczywiście nie da się odmówić Panteonowi więzi z tym, co pradawne. Konstrukcja budowli, przez umieszczony na szczycie kopuły oculus, pozostaje w głębokim związku z boskością natury. Spojrzenia, myśli i modlitwy mogą szybować bez skrępowania w górę. By poczuć to w pełni, trzeba stanąć w centralnym miejscu świątyni, tuż pod oculusem, a następnie spojrzeć w jego centrum.
Oculus jest duży, ma średnicę ponad dziewięciu metrów. Wpada przez niego światło i powietrze. Podczas deszczu strugi wody spływają z nieba do świątyni. Jednak nawet podczas ulewy w Panteonie nie znajdziemy większych kałuży, bowiem marmurowa posadzka tuż pod oculusem jest delikatnie wklęsła, a specjalny system rowków odprowadza wodę. We Włoszech popularne jest przysłowie, według którego szczęśliwa jest panna młoda zmoknięta (sposa bagnata, sposa fortunata). Jeśli więc narzeczonym podczas ślubu w Panteonie trafi się odrobina deszczu, szczęścia powinni mieć pod dostatkiem.


Thomas Shahan
Fot. Thomas Shahan / Flickr
Słoneczna świątynia 
Kopuła jest jak sklepienie nieba z oculusem słońcem, który zajmuje miejsce centralne. Stwierdzono, że każdego dnia roku, w południe, promienie słoneczne wpadające przez oculus zatrzymują się w innym miejscu w świątyni. Tak samo, rok za rokiem. Naukowcy kilka lat temu doszli więc do wniosku, że wnętrze Panteonu jest wielkim zegarem słonecznym, zaś najważniejszą rolę gra tu właśnie oculus – jest bowiem tego zegara wskazówką. Co więcej, wejście do świątyni umieszczono w takim miejscu, by 21 marca i 21 kwietnia oświetlały je promienie słoneczne. Nie są to daty przypadkowe – 21 marca to równonoc wiosenna, która w starożytnym Rzymie była początkiem nowego roku. Na dzień 21 kwietnia przypadają zaś urodziny Rzymu. W tych datach urządzano w Panteonie uroczystości, w których uczestniczył cesarz. Wchodząc do świątyni, był skąpany w słonecznych promieniach, co podkreślało jego rzekomą boskość.



Maria Eklind
Fot. Maria Eklind / Flickr
Potyczki z diabłem 
Starożytne budowle budzą ciekawość, a czasem także niepokój. Ludzie przez wieki starali się oswoić tajemnicę Panteonu. Powiadano na przykład, że oculus jest wynikiem działania… diabła, który w takim popłochu uciekał ze świątyni, że wybił dziurę w kopule. Stało się to, gdy mag Bailardo zakpił sobie z niego i dzięki podstępowi ocalił duszę, którą wcześniej złemu zapisał. Diabeł wystrzelił jak z procy wprost w sklepienie Panteonu, przebił je i strącił z niego wieńczącą całość złotą szyszkę – tę, którą teraz podziwiać można na Cortile della Pigna w Watykanie. Inna legenda mówi, że na początku siódmego wieku, podczas konsekracji Panteonu, obudziło się siedem demonów, które mieszkały tam od czasów pogańskich. I to one, uciekając w popłochu, miały z impetem zrobić otwór w sklepieniu.
Panteon i oculus kryją na pewne jeszcze niejedną tajemnicę. Badania naukowe będą je powoli wyjaśniać, ale nie da się ukryć, że mity i baśnie bardziej przemawiają do wyobraźni. W połączeniu z architektonicznym pięknem sprawiają, że rzymska świątynia jest jednym z najchętniej odwiedzanych zabytków na świecie – rocznie składa w nim wizytę około 7 milionów turystów. Włoski minister kultury Dario Franceschini zaproponował niedawno wprowadzenie opłaty za wstęp. Widok z oculusa na błękitne rzymskie niebo na pewno jednak złagodzi tę niedogodność.