sobota, 7 maja 2022

Świadomość jest wewnątrz głowy czy świat jest wewnątrz świadomości?

 


Czy kiedykolwiek byłeś zakochany? Czy pamiętasz, jakie to uczucie? A co z doświadczeniem radości? Jak to było? Przypuszczam, że doświadczenie bólu fizycznego też jest ci znane.

Neuronauki potrafią dokładnie określić, co robi Twój mózg, gdy odczuwasz miłość, radość lub ból. Wiemy, które obszary się świecą, skąd i dokąd płyną sygnały.

Ale to nie to samo, co doświadczenie miłości, radości czy bólu, które odczuwamy jako pierwszą osobę, czyli jak to jest.

W tym tkwi jeden z najtrudniejszych problemów nauki - zrozumieć, czym jest świadomość i skąd się bierze. W rzeczywistości jest on nawet znany jako "trudny problem świadomości", termin ukuty przez profesora filozofii Davida Chalmersa, jednego z najbardziej szanowanych żyjących obecnie filozofów.

Jednak dla większości z nas, a także dla większości naukowców, zakłada się, że świadomość powstaje w mózgu. Mówię "zakłada się", ponieważ sprawa jest bardzo daleka od rozstrzygnięcia. Zawodowi filozofowie, których zadaniem jest rozważanie tego rodzaju kwestii, wciąż gorąco o tym dyskutują.

Większość z nas nauczyła się po prostu akceptować tę ideę, ponieważ sprawdza się ona we wszystkich praktycznych celach (FAPP). Jest to termin często używany w nauce. Nie musi oznaczać, że coś jest poprawne, wystarczy, że wydaje się działać.

Pogląd, że świadomość jest wytwarzana przez mózg, jest ogólnie znany jako materializm lub fizykalizm. Dla materialistów świadomość jest czymś, co posiadamy, co wykorzystujemy do analizowania i interpretowania świata.

Jednak według Phillipa Goffa, profesora filozofii na uniwersytecie w Durham, źródło tego trudnego problemu sięga czasów Galileusza.

W swojej książce "Błąd Galileusza" zauważa on, że Galileusz uczynił matematykę językiem nauki, co oznaczało, że w nauce nie było "słów" na opisanie czegoś subiektywnego, jak świadomość, umysł, dusza. Wszystko, czego nie można było zmierzyć lub określić ilościowo w języku nauki, nie istniało zgodnie z metodą naukową.

Do dziś uważamy, że jest to generalnie prawda.

I sprawdza się to w praktyce, ponieważ doprowadziło do niewiarygodnego rozwoju medycyny i techniki. To, że teraz to czytasz, oznacza, że masz komputer lub smartfon, które w końcu powstały dzięki matematycznemu zrozumieniu praw fizyki. Ale oznacza to również, że nigdy nie mieliśmy "słów" (w matematyce), aby omówić niektóre z głębszych, osobistych pytań, które wszyscy mamy - pytań duchowych.

Dlatego w nauce na ogół nie doceniamy niczego, co nie jest fizycznie mierzalne, jak na przykład świadomość. W rzeczywistości nie mamy żadnego sposobu, aby ją zmierzyć. Dlatego większość z nas po prostu ignoruje ten trudny problem, ponieważ wydaje się on nie mieć większego znaczenia.

Ale dla wielu ma on znaczenie, i to całkiem spore. Jedne z najważniejszych pytań, które mają dla nas znaczenie, które napędzają wielu z nas na najgłębszym poziomie, to: "Kim jestem?", "Dlaczego tu jestem?", "Jaki jest mój cel?", "Jaki jest sens życia?".

Błąd Galileusza, który uczynił matematykę językiem nauki, sprawił, że w nauce nie mamy możliwości dyskutowania o tych głębszych pytaniach, dlatego też w większości przypadków są one ignorowane lub pozostawione do dyskusji przywódcom religijnym i filozofom, podczas gdy nauka zajmuje się poważniejszymi sprawami.

A przecież, gdybyśmy mogli odpowiedzieć na te pytania, być może nasz świat byłby nieco inny. Być może byłoby w nim więcej szczęścia, mniej lęków i depresji, a więcej ludzi miałoby poczucie celu i zadowolenia, opierając się wygodnie na fundamencie wiedzy o tym, kim jesteśmy i dlaczego istniejemy.

Odsunięcie świadomości na dalszy plan doprowadziło do materializmu. A materializm sprawdza się we wszystkich praktycznych celach. Ale jest też prawdopodobnie błędny! Tak twierdzi wielu zawodowych filozofów.

Istnieją inne rzeczy, które również sprawdzają się we wszystkich praktycznych zastosowaniach, a jednocześnie są błędne.

Weźmy na przykład grawitację. Większość z nas zakłada, że grawitacja to siła, która ciągnie przedmioty w dół. Wszyscy znamy historię o jabłku, które spadło na głowę Isaaca Newtona, co zaowocowało stworzeniem przez niego teorii grawitacji. Myślenie o grawitacji jako o sile sprawdza się w wielu praktycznych zastosowaniach w nauce i inżynierii.

Ale grawitacja nie jest siłą. Nie rozumiano tego aż do czasu, gdy Einstein w 1915 r. napisał Ogólną teorię względności. Grawitacja wynika z kształtu czasoprzestrzeni. Oto dobra analogia.

Jeśli potoczysz marmur po trampolinie, takiej, jaką wielu rodziców ma w swoich ogrodach i na której bawią się ich dzieci, będzie on poruszał się po linii prostej. Jeśli jednak na środku trampoliny umieścimy coś tak ciężkiego, że rozciągnie się ona aż do samej ziemi, a następnie potoczymy marmur, nie będzie on już poruszał się po linii prostej.

W rzeczywistości, jeśli potoczysz ją w dowolne miejsce na trampolinie, będzie kręcić się w kółko, a w końcu spiralnie spadnie do ciężkiego przedmiotu w centrum.

 Grawitacja działa w ten sposób. Gwiazdy i planety są ciężkimi obiektami i to nie tkanina trampoliny się rozciąga, lecz niewidzialna tkanina przestrzeni i czasu. Ziemia (i inne planety) porusza się po okręgu wokół Słońca, ponieważ spada w kierunku Słońca na trampolinie czasoprzestrzennej, ale jej prędkość kompensuje ten spadek, co oznacza, że po prostu okrąża Słońce co 365,25 dnia.

Powodem, dla którego lądujesz z powrotem na ziemi, gdy skaczesz w górę, nie jest to, że grawitacja jest siłą, która ciągnie Cię w dół, ale to, że ześlizgujesz się po czasoprzestrzeni w kierunku Ziemi jak marmur toczący się po trampolinie.

Myślenie o grawitacji jako o sile sprawdza się we wszystkich praktycznych celach, ale podobnie jak materializm (prawdopodobnie), jest również błędne.

Fizyka kwantowa doszła do czegoś podobnego do trudnego problemu. Spojrzenie do wnętrza dowolnego obiektu ujawnia, że jest on zbudowany z atomów.

Na przykład wewnątrz mózgu znajdują się neurony, które są zbudowane z cząsteczek takich jak białka, lipidy i zawierają DNA - wszystkie te cząsteczki są zbudowane z atomów.

Jeśli zajrzymy do wnętrza atomu, okaże się, że składa się on z protonów, neutronów i elektronów. Tego uczymy się w szkole.

Na studiach dowiadujemy się, że protony i neutrony składają się z kwarków, które są ze sobą połączone gluonami. Na najgłębszym poziomie naszego naukowego zrozumienia cząstki, z których składa się wszystko w naszym świecie fizycznym, w tym ja i ty, to kwarki, gluony i elektrony.

Ale czym one są? Zadając to pytanie w specjalnym wydaniu magazynu "New Scientist" z 2021 r., w artykule zatytułowanym "Czym jest rzeczywistość?", laureat Nagrody Nobla z fizyki Sir Roger Penrose napisał, że "na tym etapie najlepsze, co możemy zrobić, to odnieść się do równań matematycznych, które spełniają", oraz że to, czym są w rzeczywistości, "jest pojęciem, które można zrozumieć tylko w kategoriach matematyki użytej do ich opisu".

Innymi słowy - zauważył - wiemy, co robią te fundamentalne składniki rzeczywistości, ale nie wiemy, czym są. Nie wiemy nic o ich wewnętrznej naturze.

Zwiększając skalę tego zjawiska, napotykamy na trudny problem świadomości. Wiemy, co robi mózg, ostatecznie składający się z kwarków, gluonów i elektronów, podczas gdy ty masz doświadczenie, ale nie potrafimy wyjaśnić, czym jest to doświadczenie, jak ono wygląda. To, co robi mózg, to nie to samo, co odczuwane doświadczenie.

Być może podchodzimy do sprawy w niewłaściwy sposób.

Rzeczywiście, niektórzy fizycy, jak Lee Smolin, fizyk teoretyczny z Perimeter Institute for Theoretical Physics w Waterloo w Kanadzie, próbując rozwiązać trwający od stu lat problem rozbieżności między względnością (grawitacją) a mechaniką kwantową, zastanawiają się ostatnio, czy świadomość jest nieodłącznym elementem rzeczywistości, a wielu filozofów rozważa podobną możliwość.

Panpsychizm to pogląd, że cała materia ma doświadczenie. Kwarki mają duszę, że tak powiem. Nie sugeruje to, że kwark w atomie na mojej kanapie lubi oglądać ze mną Star Treka, ale że ma pewne podstawowe doświadczenie, choć znacznie mniej złożone niż moje.

Panpsychiści uważają, że to połączenie trylionów na tryliony cząstek tworzących złożone organizmy daje początek ludzkiej świadomości, świadomości zwierząt, świadomości roślin i świadomości owadów.

Ale oznacza to również, że wszystko jest świadome w takim czy innym stopniu, w tym skały, kryształy, woda, chmury, planety, gwiazdy, galaktyki, a nawet cały wszechświat, ponieważ wszystko jest zbudowane z cząsteczek, z których każda ma doświadczenie.

To właśnie zaprzątanie sobie głowy tymi sprawami sprawiło, że wiele osób przez tak długi czas wyśmiewało się z panpsychizmu i nie traktowało go poważnie. Jednak w świecie filozofii akademickiej jest on traktowany bardzo poważnie. Rozwiązuje on trudny problem świadomości.

Świadomość nie powstaje w mózgu. Atomy w mózgu już mają świadome doświadczenie. Według panpsychistów to połączenie trylionów z nich daje początek temu, co uznajemy za ludzką świadomość.

Inną ideą, która jest poważnie traktowana przez niektórych filozofów, jest idealizm. W tym przypadku świadomość jest podstawowym składnikiem rzeczywistości, a wszystko, co istnieje, jest jedynie pozorem świadomości.

Tak jak światło pojawia się w różnych kolorach, gdy prześwieca przez krople deszczu, dając nam tęcze, tak świadomość pojawia się w różnych formach i kolorach. Dla idealistów świadomość jest nieskończona i pojawia się w nieskończonej różnorodności form, takich jak ludzie, zwierzęta, rośliny, owady, góry, oceany, chmury, planety, galaktyki i wszechświaty.

Gdybym miał wyłożyć karty na stół, powiedziałbym, że wierzę, iż świadomość jest podstawowym składnikiem rzeczywistości (idealizm), ale że wszystkie rzeczy mają również świadome doświadczenie (panpsychizm), więc dla mnie odpowiedź leży gdzieś pomiędzy tymi dwoma poglądami.

Doświadczenie jest czymś naturalnym. To najbardziej podstawowa rzecz. Miłość, radość, ból - te rzeczy są naturalne.


Wiedza o tym, co robi mózg podczas zakochania, nie oznacza, że mózg tworzy świadomość, ale po prostu daje nam obraz tego, jak się ona objawia podczas tego doświadczenia. Zmieniający się stan mózgu odzwierciedla zmieniający się stan świadomego i nieświadomego doświadczenia.

Co to wszystko oznacza dla mnie i dla Ciebie?

Być może nie jest ważne to, co robisz w życiu, ale to, czego doświadczasz. To nie cel jest najważniejszy, ale to, jak wygląda podróż.

Szukajcie więc doświadczeń. Próbujcie nowych rzeczy.

Kochaj, śmiej się, baw się.

Żyj życiem. Doświadczaj go, chwyć się go.

Przytulaj swoich bliskich.

Bądź miły.

Uśmiechaj się do obcych ludzi na ulicy.

Wdychaj powietrze. Poczuj, jak to jest.

Namaluj obraz.

Zaśpiewaj piosenkę.

Wdychaj każdą chwilę.

Doświadczaj teraźniejszości.

Żyj swoim życiem!

Może właśnie o to chodzi.

Odnośniki: Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, przeczytaj rozdział 8 mojej książki "Why Woo-Woo Works", David R. Hamilton PhD (Hay House, Londyn, 2021).Why Woo-Woo Works

*By David R. Hamilton PhD

**Source

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz