środa, 4 maja 2022

Ćwiczenie samokrytyki.

 


Czy zdarza ci się krytykować samego siebie? Albo pozwól, że ujmę to inaczej. Czy zdarza ci się dawać sobie wycisk za to, że nie czujesz się dobrze, nie jesteś w najlepszej formie, popełniasz błędy lub pomyłki w ocenie?

Nie jesteś sam, jeśli tak robisz.

Niemal każdy, kogo znam, ma czasem skłonności do samokrytyki.

Co prawda, niektórzy mają to opanowane do perfekcji i gdyby istniała dyscyplina olimpijska w tej dziedzinie, bylibyśmy na samym szczycie listy pretendentów do medalu.

Niezależnie jednak od tego, czy samokrytyka zdarza Ci się sporadycznie, czy jesteś jej wielkim zwolennikiem, oto ćwiczenie, które powinno okazać się całkiem pomocne. Pomaga ono przełożyć samokrytykę na współczucie dla samego siebie.

Opiera się ono na fakcie, że samokrytyka jest wyuczonym nawykiem. Nie rodzimy się jako samokrytycy. Czasem uczymy się tego od rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, nauczycieli w szkole, a czasem po prostu czujemy się przytłoczeni okolicznościami życia. Niezależnie jednak od źródła, jest to nawyk, którego się uczymy.

Ale jeśli można się go nauczyć, to można się go też oduczyć. Właśnie nauczyliśmy się nawyku słuchania krytycznej części siebie. Inna część nas, w głębi duszy, wie, że to, co wmawiamy sobie w krytycznych momentach, po prostu nie jest prawdą.

Kluczem do poniższej techniki jest nauczenie się słuchania tej głębszej części siebie. Ja nazywam tę technikę techniką Wewnętrznego Buddy, ale w sieci można znaleźć jej odmiany pod różnymi nazwami.

Jak praktykować technikę Wewnętrznego Buddy

Oto jak praktykować tę technikę. Weź trzy długopisy w różnych kolorach.

Niech jeden kolor reprezentuje słowa Twojego wewnętrznego krytyka, drugi kolor niech reprezentuje tę część Ciebie, która czuje się zraniona lub skrzywdzona przez krytyka i sytuację, a trzeci kolor niech reprezentuje Twojego Wewnętrznego Buddę - głos Twojego najwyższego, najmądrzejszego i najbardziej współczującego "ja".

Pozwól wszystkim trzem częściom siebie wypowiedzieć się, zaczynając od wewnętrznego krytyka, odpowiadając zranioną częścią, a kończąc wewnętrznym Buddą, za każdym razem zmieniając długopis. Możesz pozwolić, aby "rozmowa" trwała tak długo lub tak krótko, jak to konieczne. Niektórzy piszą pół strony, inni kilka. To, ile napiszesz, będzie zależało tylko od Ciebie.

Ćwiczenie to można wykorzystać w momencie, kiedy jesteśmy surowi lub osądzamy siebie, albo po prostu w spokojniejszym czasie, kiedy przypominamy sobie, jak się czujemy i jakie rzeczy mówimy do siebie, kiedy się samokrytykujemy.

Oto jak to działa:

Zaczynając od wewnętrznego krytyka, wybierasz kolor długopisu, który ma reprezentować wewnętrznego krytyka, i zapisujesz, co by powiedział.

Pisz tak, jakby Twój wewnętrzny krytyk zwracał się do Ciebie. Używaj słów, których zwykle używasz, kiedy siebie krytykujesz. Nie powstrzymuj się. Jeśli mówisz do siebie nieprzyjaznym lub barwnym językiem, wypuść go na kartkę.

Pomocne może być myślenie o wewnętrznym krytyku jako o postaci. Możesz nawet nadać mu głos. Niektórzy używają śmiesznego głosu lub nawet głosu postaci z telewizji, ponieważ nadanie mu innego brzmienia może sprawić, że będzie mniej przypominał to, kim naprawdę jesteś.

Kiedy skończysz, zamień pióro na kolor, który reprezentuje tę część Ciebie, która czuje się zraniona przez krytyka.

Używając tego długopisu, pozwól tej części odpowiedzieć. Możesz na przykład powiedzieć, jak się czujesz, albo że robisz wszystko, co w twojej mocy, albo że czujesz się zraniony tym, co mówi krytyk.

Następnie możesz wprowadzić swojego Wewnętrznego Buddę albo na zmianę powtarzać słowa krytyka i zranionego tyle razy, ile chcesz, tak jakby prowadzili dialog, zanim wprowadzisz swojego Wewnętrznego Buddę.

Kiedy tylko poczujesz, że to właściwy moment, zamień długopis na kolor, który reprezentuje Twojego Wewnętrznego Buddę, i pozwól mu się wypowiedzieć.

Ponownie możesz pozwolić, by była to postać z telewizji. Ja udawałem, że mój to Bóg z filmu "Bruce Wszechmogący", a nawet wyobrażałem go sobie w głosie Morgana Freemana.

Możesz też po prostu myśleć o nim jako o swoim najwyższym Ja, swoim najgłębszym, najmądrzejszym ja. Pobaw się i sprawdź, którą z nich wolisz.

Następnie możesz pozwolić jednej lub obu częściom odpowiedzieć, tak jakby to była prawdziwa trójstronna rozmowa. Kontynuuj dialog między częściami ciała tak długo, jak zechcesz, aż poczujesz się lepiej.

Upewnij się, że Twój wewnętrzny Budda ma ostatnie słowo!!!

Oto przykład dialogu
Ten przykład został skrócony, aby uprościć i skrócić ten blog. Napisałem go tak, jakbym sam wykonywał to ćwiczenie, więc wstaw swoje imię tam, gdzie ja używam swojego i użyj własnego dialogu.

[Krytyk]: Wiedziałem, że to spieprzysz. Zawsze mówisz nie to, co trzeba. Ale z ciebie idiota.

[Ranny]: Naprawdę boli mnie, kiedy tak mówisz. Staram się jak mogę, ale czasami nie mogę się powstrzymać. Wiem, że nie jestem doskonały.

[Krytyk]: Masz rację! Zdecydowanie nie jesteś doskonały; daleko ci do tego. Spójrz na swoich przyjaciół. Oni wszyscy tak dobrze sobie radzą. Ty jesteś kompletnym nieudacznikiem. Gdyby tylko oni o tym wiedzieli. Jesteś oszustem.

[Ranny]: Staram się, jak mogę. W końcu jestem tylko człowiekiem. Wszyscy nawalają. Tylko nie wszyscy o tym mówią.

 
[Wewnętrzny Budda]: (zwracając się do Krytyka) Wiem, że chcesz dobrze, Krytyku. Wiem, że mówisz to, ponieważ naprawdę chcesz, aby Dawid [twoje imię] był najlepszy, jaki może być. On naprawdę ma wielki potencjał.

[Krytyk]: Cóż, chyba tak. Ale chciałbym tylko, żeby tak często nie nawalał.

[Wewnętrzny Budda]: (zwracając się do Krytyka) Wszyscy od czasu do czasu nawalamy. Dziecko upada kilka razy, zanim nauczy się chodzić, ale nie karzemy go. Pozwalamy mu się uczyć i rozwijać. Może ty też się trochę rozluźnisz. Zobaczmy, jak to będzie przez jakiś czas.

[Wewnętrzny Budda]: (zwracając się do Zranionego) David, to musi być dla ciebie takie trudne. Rozumiem, jak się czujesz. Wiem, że starasz się jak możesz. Proszę, wiedz o tym: Jestem tu dla ciebie, zawsze. I wiesz co? Nawet jeśli tego nie widzisz, wszyscy się zmagają, wszyscy ponoszą porażki. To się nazywa "bycie człowiekiem". Rzecz w tym, że tak naprawdę nigdy nie poniosłeś porażki, ponieważ wszystko, co robisz, jest tylko doświadczeniem, a ja kocham Cię takim, jakim jesteś.

To jest skrócony przykład, abyście mogli sobie wyobrazić, w jaki sposób poszczególne części mogą się komunikować. W przeszłości moje dialogi miały po kilka stron. Pozwól, by Twój był tak długi lub tak krótki, jak będzie trzeba, dopóki nie znajdziesz rozwiązania lub nie poczujesz się lepiej.

Jeśli chcesz, możesz pozwolić, by Twoje najmądrzejsze ja było prawdziwym mędrcem, mistrzem duchowym, głosem bardzo mądrej starszej osoby lub nawet reprezentacją tego, jak myślisz, że będziesz się czuł w podeszłym wieku. Spróbuj wyobrazić sobie, jak porozumiewałaby się istota o takiej mądrości.

Siła tego ćwiczenia wynika z uświadomienia sobie, że Twój wewnętrzny krytyk jest po prostu częścią Ciebie, której nauczyłeś się słuchać. A teraz możesz nauczyć się słuchać swojego znacznie mądrzejszego "ja".

Z czasem, zamiast ulegać wewnętrznemu krytykowi, zaczniesz automatycznie odczuwać wewnętrznego Buddę. Zamiast być samokrytycznym, zaczniesz odczuwać współczucie, cierpliwość i wyrozumiałość wobec samego siebie.

Weź więc kilka kartek papieru lub wyjmij dziennik i rozpocznij dialog na temat czegoś, co do tej pory krytykowałeś.

Copyright 2022 David R. Hamilton PhD.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz