
"Wina przez skojarzenie" nabrała nowych konotacji w erze technologicznej.
Wszystkie te fascynujące, genealogiczne wyszukiwania, które pozwalają prześledzić swoje drzewo genealogiczne za pomocą próbki DNA, mogą być teraz wykorzystane przeciwko tobie i tym, których kochasz.
W 2019 roku ponad 26 milionów ludzi dodało swoje DNA do baz danych przodków. Szacuje się, że te bazy danych mogą osiągnąć 100 milionów profili w ciągu roku, dzięki agresywnemu marketingowi firm takich jak Ancestry i 23andMe.
To kusząca propozycja: dostarcz jakiejś mega-korporacji próbkę plwociny lub wymaz z policzka, a w zamian dowiesz się wszystkiego o tym, kim jesteś, skąd pochodzisz i kto jest częścią twojej dalszej rodziny.
Możliwości są nieograniczone.
Możesz być czwartym raz usuniętym kuzynem królowej Anglii Elżbiety II. Albo nieślubnym wnukiem potentata naftowego. Albo rodzeństwem seryjnego mordercy.
Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, przesyłając swoje DNA do bazy danych przodków, dajesz policji dostęp do genetycznego makijażu, relacji i profili zdrowotnych każdego krewnego - przeszłego, obecnego i przyszłego - w twojej rodzinie, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek zgodzili się być częścią takiej bazy danych.
W końcu, odcisk DNA ujawnia wszystko o tym "kim jesteśmy, skąd pochodzimy i kim będziemy".
To jest to, co policja lubi określać mianem "nowoczesnego odcisku palca".
Podczas gdy technologia odcisków palców stworzyła przełomowy moment dla policji w ich zdolności do "złamania" sprawy, technologia DNA jest obecnie okrzyknięta przez organy ścigania magiczną kulą w rozwiązywaniu przestępstw.
Rzeczywiście, policja zaczęła korzystać z baz danych przodków, aby rozwiązać zimne sprawy, które pozostawały nierozwiązane przez dziesięciolecia. Kto by nie chciał pozbyć się psychopatów i seryjnych gwałcicieli z ulic i bezpiecznie zamknąć ich za kratkami, prawda? Przynajmniej taki jest argument używany przez organy ścigania, aby poprzeć ich nieograniczony dostęp do tych genealogicznych baz danych.
Tylko że nie tylko psychopaci i seryjni gwałciciele wpadają w śledczą sieć.
Każdy, kto pojawia się jako potencjalne dopasowanie DNA - włączając w to dalekich członków rodziny - nagle staje się częścią kręgu podejrzanych, którzy muszą być śledzeni, badani i wykluczani.
Kilka stanów zaczęło wprowadzać przepisy ograniczające to, kiedy i w jaki sposób policja korzysta z tych genealogicznych baz danych, jednak debata na temat prywatności genetycznej i tego, kiedy czyjeś DNA staje się towarem publicznym poza ochroną zakazu czwartej poprawki dotyczącego przeszukiwania i zajmowania bez nakazu sądowego, tak naprawdę dopiero się zaczyna.
Z pewnością jest to tylko kwestia czasu, zanim rząd wejdzie w posiadanie naszego DNA, albo poprzez obowiązkowe programy prowadzone w powiązaniu z organami ścigania i korporacjami amerykańskimi, poprzez bezwarunkowy dostęp do naszego rodzinnego DNA udostępnianego w serwisach genealogicznych takich jak Ancestry i 23andMe, albo poprzez zbieranie naszego "szopowego" lub "dotykowego" DNA.
Według badań opublikowanych w czasopiśmie Science, ponad 60 procent Amerykanów, którzy mają jakiś europejski rodowód, może być zidentyfikowanych za pomocą baz danych DNA, nawet jeśli nie przekazali swojego własnego DNA. Jak twierdzi profesor prawa Natalie Ram, jeden profil genealogiczny może prowadzić nawet do 300 innych osób.
To tylko na stronie komercyjnej.
Wszystkie 50 stanów utrzymuje obecnie swoje własne bazy danych DNA, chociaż protokoły pobierania danych różnią się w zależności od stanu. Coraz częściej dane z lokalnych banków danych są przesyłane do CODIS (Combined DNA Index System), ogromnej bazy danych DNA FBI, która stała się de facto sposobem na identyfikację i śledzenie Amerykanów od urodzenia do śmierci.
Nawet szpitale włączyły się do gry, pobierając i przechowując DNA noworodków, często bez wiedzy lub zgody rodziców. Jest to część rządowego systemu obowiązkowych badań genetycznych noworodków. W wielu stanach DNA jest przechowywane przez czas nieokreślony.
Dla tych, którzy urodzą się dzisiaj, oznacza to włączenie ich do rządowej bazy danych, która zawiera intymne informacje o tym, kim są, jakie jest ich pochodzenie i co czeka ich w przyszłości, w tym skłonności do bycia naśladowcami, przywódcami lub awanturnikami.
Przygotujcie się, ludzie, ponieważ rząd rozpoczął diaboliczną kampanię tworzenia narodu podejrzanych, opartą na ogromnej narodowej bazie danych DNA.
Konsekwencje tych baz danych DNA są dalekosiężne.
W minimalnym stopniu zlikwidują one wszelkie pozory prywatności i anonimowości. Lukratywne możliwości dla hakerów i podmiotów komercyjnych chcących czerpać zyski z czyjegoś rekordu biologicznego są nieograniczone.
Jeśli jeszcze nie połączyliście kropek, pozwólcie, że wskażę wam drogę.
Używając już technologii inwigilacji, aby uczynić całą amerykańską populację potencjalnymi podejrzanymi, technologia DNA w rękach rządu zakończy nasze przejście do społeczeństwa podejrzanych, w którym wszyscy jesteśmy tylko czekającymi na dopasowanie do przestępstwa.
Nie możemy już uważać się za niewinnych, dopóki nie udowodni się nam winy.
Teraz wszyscy jesteśmy podejrzanymi w linii DNA, dopóki okoliczności i nauka nie powiedzą inaczej.
Podejrzane społeczeństwo, poznajcie amerykańskie państwo policyjne.
Każdy dystopijny film sci-fi, jaki kiedykolwiek widzieliśmy, nagle zbiega się w tej chwili w niebezpieczną trifectę pomiędzy nauką, technologią i rządem, który chce być wszechwidzący, wszechwiedzący i wszechmocny.
Żadna z tych technologii nie jest niezawodna.
Nie są też odporne na manipulacje, hakowanie czy uprzedzenia użytkowników.
Niemniej jednak, stały się one wygodnym narzędziem w rękach agentów rządowych, aby unieważnić wymagania Konstytucji dotyczące prywatności i jej zakazów przeciwko nieuzasadnionemu przeszukiwaniu i zatrzymywaniu.
Oznacza to scenariusz, w którym mamy niewiele do obrony przed zarzutami o wykroczenia, zwłaszcza gdy "skazany" przez technologię, a nawet mniej ochrony przed rządem zamiatanie się nasze DNA w znacznie sam sposób zamiatanie się nasze rozmowy telefoniczne, e-maile i wiadomości tekstowe.
Jak pokazuje historia, prawdopodobieństwo, że nasz rząd będzie działał w sposób, który jest nie tylko nielegalny, ale i niemoralny, staje się mniej pytaniem "czy", a bardziej pytaniem "kiedy".
Z technologią, sądami, korporacjami i Kongresem spiskującymi, by naruszać naszą prywatność na poziomie komórkowym, nagle krajobraz staje się o wiele bardziej dystopijny.
Jak jasno przedstawiam to w mojej książce Battlefield America: The War on the American People, jest to śliski stok prowadzący do dystopijnego świata, w którym nie ma gdzie uciekać i gdzie się ukryć.
**Przez John W. Whitehead & Nisha Whitehead
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz