środa, 9 czerwca 2021

Taniec z prawdą



9 czerwca 2021 r. przez Katarzyna Viel

8 czerwca 2021 r.
Tańczymy w kółko w pierścieniu i przypuszczamy,
Ale Sekret siedzi pośrodku i wie.
~Robert Frost, Tajemnica siedzi

 

Kiedy się do tego zabierasz, nie zawsze jestem miłą osobą, mimo że taki jest mój cel.

Smutne, ale prawdziwe.    

Przypomniało mi się to dzisiaj po odkryciu, że najwyraźniej nawet Wall Street Journal przyznał, że wirus został, być może, być może, stworzony w laboratorium w Wuhan.

Masowy wyciek e-maili Fauci w zeszłym tygodniu i trwający do tego tygodnia bezsprzecznie dokumentuje jego powiązania z laboratorium i prawdopodobne wytworzone pochodzenie wirusa. Ta szokująca wiadomość przeniknęła przez wcześniej nieprzepuszczalny pancerz całkowitego zaprzeczenia ze strony mediów głównego nurtu, które ostrożnie dopuszczają możliwość, że to może być prawda.

Alleluja. Czy to początek nowego związku między prawdą a konwencjonalnymi źródłami medialnymi? Jakże by to było rozkoszne.

*****

Oprócz poczucia nadziei, że orzech prawdy został wreszcie rozbity przez główny nurt, natychmiast pomyślałem o dwóch bliskich przyjaciołach, z którymi chciałbym podzielić się tą informacją.

Albo, bardziej dokładnie, rzucić w tłum: "A nie mówiłem!". (Jak już mówiłem, nie zawsze jestem miły).

Jeden z nich, zanim założył swoje podwójne maski, kiedy było to modne, prychnął drwiąco: "Nie jestem zaprzeczającym szczepionkom", po tym, jak z wahaniem wspomniałem, że może to nie był najlepszy pomysł, by się zaszczepić.

Zdyscyplinowany, zamknąłem usta i potulnie poszedłem z nim do kawiarni, gdzie musiał zdjąć swoje dwie maski, aby napić się kawy, otoczony innymi bezmaskowymi klientami.

Nie zwróciłem uwagi na absurdalny paradoks.

Ten przyjaciel, z jego oczywistym telegrafowaniem przez dwie maski, uwierzył w powszechną narrację, że był to naturalnie występujący, niezwykle niebezpieczny nowy wirus i lepiej użyć każdej broni, jaką dysponuje współczesna nauka, aby go pokonać. I oczywiście nie powstał on w laboratorium! Takie rzeczy się nie zdarzają.

Maski... nieważne, że liczne badania wykazały, że są nie tylko bezużyteczne w zapobieganiu rozprzestrzeniania się choroby, ale wręcz niebezpieczne dla zdrowia.

A szczepionka... nieważne, że to nawet nie jest szczepionka sama w sobie. Nie tylko, że nie jest zatwierdzona przez FDA, w dużej mierze nie jest testowana, jest eksperymentalna i nie zapobiega zarażeniu się chorobą ani jej rozprzestrzenianiu.

Rzeczywiście, jak bardzo chciałbym podzielić się tą ciekawostką z Wall Street Journal z tym ufającym mediom przyjacielem.

*****

Inna przyjaciółka, w marcu 2020 roku, była nieco mniej szydercza, ale nadal potrafiła być protekcjonalna.

"Wiesz," powiedziałem jej podekscytowany, "Jest całkowicie prawdopodobne, że cała ta sprawa pochodzi z laboratorium i została celowo wypuszczona!".

Spojrzała na mnie z politowaniem. "To nie pochodzi z laboratorium, Catherine".

Koniec dyskusji. "Nauka" i ci, którzy za nią podążają, zawsze mają rację.

*****

Ale teraz, czy but może się przestawić na drugą nogę? Czy to, co wcześniej było połykane w całości jako "prawda", okaże się, z tych samych źródeł, które dostarczyły "prawdy" w pierwszej kolejności, jako kłamstwo?

"Przepraszamy, popełniliśmy mały błąd. Wszystkie te czubki od 'teorii spiskowych', które desperacko uciszaliśmy i cenzurowaliśmy przez ostatnie półtora roku... dławi nas to, że to powiedzieliśmy... mieli... rację".

Myślę, że nie bylibyśmy ludźmi, gdyby wielu z nas nie wykonało małego tańca na ulicy na widok tego nagłówka.

Byłbym tam, z dzwoneczkami na głowie, nie dbając o to, czy okolica patrzyła.



*****

Ok, ten scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Przynajmniej mało prawdopodobne jest, aby wystąpił bez szeregu zabezpieczeń i zastrzeżeń, które będą towarzyszyć jąkaniu się mainstreamu, gdy będzie on próbował dalej obracać "nowe rewelacje" w taki sposób, aby współgrały z ich starymi reportażami, które stwierdzały coś dokładnie przeciwnego.

Albo, jak czytałem, dzieje się tak, że po prostu wracają i ukradkiem edytują swoje poprzednie zapowiedzi. Łatwo to zrobić z materiałem elektronicznym.

Chciałbym zobaczyć, jak robią to z wszystkimi drukowanymi gazetami, magazynami i książkami, które wciąż istnieją. Może, a la Rok 1984, zatrudniliby małe, upośledzone ludziki i kobiety do mozolnego wycinania obciążających wzmianek z każdego skrawka papieru, aż do samego początku.

A dowody zostaną wessane do gigantycznego pieca i zamienią się w popiół, aby nigdy więcej nie zostały zrekonstruowane ani nawet wspomniane. Stanie się "zniknięty".

To działało w 1984 roku. Na szczęście, to była fikcja. To, tak nam mówią, jest prawdziwe życie.

*****  

To jeszcze wczesne dni. Wygląda na to, że z każdym dniem coraz więcej się dzieje.

Czy będzie powódź? Czy będzie masowe mea culpa, główny nurt kaskadowo podający jedno źródło za drugim, myliliśmy się i wprowadziliśmy was w błąd...

Chociaż często przypomina się nam, że wszystko jest możliwe, to jest to tak dalece poza zasięgiem mojej wyobraźni, że nie wydaje się możliwe, aby mogło współistnieć z takimi realiami jak grawitacja i święta geometria.

Ale na wszelki wypadek, gdyby to było możliwe, i tak się dzieje, po trochu, przypominam sobie również, że w końcu liczy się tylko życzliwość.

 A uprzejmość oznacza nie rzucanie ludziom słów i czynów w twarz.

*****  

W kilku swoich podcastach Simon Parkes poruszył temat czasów, w których się teraz znajdujemy i tego, jak powinniśmy, a jak nie powinniśmy się zachowywać. Mówi coś w stylu: "Chociaż możesz mieć silną pokusę, aby powiedzieć: 'A nie mówiłem?', proszę, nie rób tego".

Zamiast tego zachęca nas, abyśmy zasugerowali, by poszczególne osoby zrobiły trochę rewizji w swoich duszach. Aby ci nasi zdumieni przyjaciele, nasi znajomi z mediów społecznościowych, nasze rodziny, sąsiedzi i współpracownicy, przyjrzeli się swoim własnym postawom i zachowaniom.

Dlaczego nie widzieli prawdy, podczas gdy my ją widzieliśmy?

Dlaczego odrzucili i wyszydzili każdą informację, którą wysłaliśmy w ich stronę, nie zadając sobie nawet trudu, by ją prześledzić lub zrobić choć odrobinę własnych badań?

Pracowite życie. Musiałam dużo pracować, mam bardzo odpowiedzialne stanowisko. Musiałam uczyć dzieci w domu. Muszę pracować na dwa etaty, żeby opłacić czynsz...

Powstrzymujemy się od wskazywania na podobną pracowitość naszego własnego życia, podczas którego mimo wszystko udało nam się zrobić trochę badań, które doprowadziły do naszych alternatywnych prawd.

Byłoby o wiele uprzejmiej po cichu skierować te osoby w stronę zasobów, które starają się dostarczać rzeczowych i prawdziwych informacji, najlepiej jak potrafią. Takie źródła istniały, zanim główny nurt zaczął wykrztuszać swoje kilka granulek rzeczywistych faktów, i nadal są najbardziej prawdopodobnym miejscem do znalezienia "prawdziwej prawdy" teraz.

Nie zaszkodziłoby uścisk lub dwa. Najlepiej osobiście. I nikt nie może zapytać: "Czy miałeś szczepionkę?".

Bo to już zupełnie inna sprawa, która prawdopodobnie będzie śmierdzieć pod niebiosa, kiedy wieko się urwie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz