środa, 9 czerwca 2021

Listy Magdy

 

Jakże łatwo wyjść zupełnie na zewnątrz, dać się ponieść zmartwieniom, radościom, życiu... Dać się przytłoczyć.

Jak prosto wrócić do wewnątrz, znaleźć ciszę, oddać się sobie i pozwolić by pochłonęła mnie błogość... 
Dlaczego połączenie tych dwóch stanów jest tak trudne? A ja czuję, że tylko wtedy gdy znajdę tę harmonię będę czuła się pełna. Będę sobą. Kiedy w końcu scalę tę dwie skrajności stanę się całą "Ja", która tylko wygląda to z jednej, to z drugiej strony i czeka... Czeka aż się poskładam. Z cierpliwością matki i ciekawością dziecka. A ja się składam. I choć wcześniejsze parę miesięcy czułam jakby czas tak się zapędził, że czasami zapominał o niektórych dniach, to teraz, choć wiem, że tygodnie mijają, wszystko inne stoi w miejscu. Przyszedł czerwiec, a ja czuję, jakby maj dopiero rozkładał skrzydła. Bez pośpiechu, bez presji... A tu już kolejny miesiąc, podczas którego uczę się siebie. Uczę się obserwacji swoich zachowań, swoich myśli, swoich uczuć. Uczę się otwierać na intuicję oraz wyrażać siebie. Uczę się rozumieć siebie i innych...
A podczas nauki - spostrzegam. Już coraz częściej widzę, kiedy wracam do kokonu ofiary i nawet czasem udaje mi się uśmiechnąć się do siebie za tę nadzwyczajną upartość. Moja strefa komfortu, którą było/jest dążenie do konfliktu, jak na razie pozostaje strefa wyłączoną z użytku. Nie wiem na jak długo, ale bardzo mi przyjemnie kiedy tak jest. 
No i ważna sprawa - moja kocica zmienia się razem ze mną. Z kotki, która czaiła się na każdym kroku i nie za bardzo ceniła sobie pieszczoty przeistacza się w odważną kocicę okazującą miłość tak, że nawet ja(mająca z nią specjalne połączenie) jestem w szoku. Po 6 latach jak ją mam w końcu zobaczyłam sławne "oczy kota" np ze Shreka na żywo. Faktycznie, nie ma szans na odmowę takim oczom...

I tak przeistaczamy się obie, każda na swój sposób, z dnia na dzień zbliżając się coraz bardziej do siebie

 https://tamar102a.blogspot.com/p/listy-magdy.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz