poniedziałek, 7 czerwca 2021

Światło słoneczne w moich oczach



7 czerwca 2021 przez Catherine Viel

Światło słoneczne jest w moich oczach,
Każdy dom obwiedziony światłem;
Przede mną otwarte pola,
Góry na całym niebie.
~Alice Corbin Henderson, Pieśń o świetle słońca

 

Nawet jeśli jestem świadoma duchowej zasady polegania na naszym wnętrzu i boskiej suwerenności, aby stworzyć naszą pozytywnie nastawioną rzeczywistość, stwierdzam, że jest to o wiele łatwiejsze do zrobienia, kiedy jest słoneczny dzień.

Ostatnio było tu bardzo mało słonecznych dni. Typowa letnia pogoda Santa Barbara jest w pełni widoczna - majowa szarość, czerwcowy mrok. Mglisto, wilgotno, przygnębiająco.

Gdyby świeciło słońce, byłabym w ogrodzie z moją chudą kielnią, pozbywając się z nowo zasadzonego, tolerującego suszę "trawnika" resztek starej, inwazyjnej trawy.

Ale nie mam ochoty na tę zimną mżawkę. Nawet gazeta była dziś rano przemoczona (cięcie kosztów: wyeliminować plastikowy rękaw do dostarczania. Wymagać od kierownictwa, aby zawoziło suchą kopię do wielu domów).

Entuzjazm i przyjemne poczucie przemysłu są najwyraźniej uzależnione od słońca, przynajmniej dla mnie, przynajmniej w tym momencie.

To w rzeczywistości ilustruje mój obecny pogląd na świat: bardzo trudno jest odczuwać poczucie przyjemnego przemysłu i oczekiwania, kiedy ci, którzy kontrolują świat zewnętrzny, odmawiają zrzeczenia się swojej dominacji i nadal tupią na prawo i lewo nad żałosnymi resztkami ludzkiej wolności.

Przykładem tego jest gubernator Kalifornii, który obiecał, że stan zostanie w pełni otwarty, a większość restrykcji Covid wygaśnie 15 czerwca.

Utrzymuje swoje uprawnienia nadzwyczajne i prawdopodobnie będzie nadal rządził autokratycznymi dekretami, dopóki nie zostanie obalony w drodze odwołania na jesieni, czyli za wiele miesięcy.

*****

Tak cholernie blisko. Za nieco ponad tydzień czekały mnie rozkosze swobodnego chodzenia wszędzie bez maski, znoszenia pleksiglasowych barier, zdzierania wszędzie z linoleum i betonu znaków czerwonej taśmy - stygmatów społecznego dystansu. Buh-bye, good riddance!

Słońce mojego oczekiwania stało się nędzą szarej, mżawko wej mgły.

*****

Na blogu Simona Parkesa zamieścił on dziś krótką i nieco krytyczną notkę "So Close...".  Mówi on,

To stało się dość nudne liczba ludzi, którzy powiedzieli - "Jesteśmy prawie tam," lub "To prawie się dzieje ...".

Ale dziś już mówię, że rzeczywiście jest tak blisko i spodziewam się, że coś bardzo szybko trafi do głównego nurtu.

Pierwszy tydzień czerwca był częściowym sukcesem, teraz potrzebujemy tylko, aby to się dopełniło, aby przedarło się do mediów głównego nurtu. (simonparkes.org)

(Można bezpiecznie założyć, że Simon mówi o ujawnieniu e-maili od dr Fauci, dokumentujących jego rażącą dwulicowość w odniesieniu do pochodzenia wirusa i jego ogólnej odpowiedzi Covid, np. prywatnie mówi kolegom, że maski są bezużyteczne, ale mówi obywatelom USA, że muszą je nosić, aby być "bezpiecznym". Oto dobry przegląd od Tuckera Carlsona z Fox News, zamieszczony na stronie Charliego Warda: https://tinyurl.com/yprjmfkm.)

*****

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zdrowe, aby pozwolić, by na moją równowagę wpływały słowa, które czytam, opinie, które słyszę, lub proklamacje "należycie wybranego" władcy małego lenna, które zamieszkuję, zwanego Kalifornią.

Nie ma osoby, która byłaby w stu procentach wiarygodna przez cały czas. W ten sposób istnieje głębokie podobieństwo do channelingów.

Zarówno ci wtajemniczeni (ci, których nazwałbym dobrymi, ci, którzy nie są w tym po to, by zyskać rozgłos), jak i kanały mają tendencję do mówienia: nie wierz nam na słowo. Zróbcie własne badania.

Kanaliści często dodają: "Sprawdź swoją intuicję, swoją wewnętrzną wiedzę. Twoje wyższe ja. Jakkolwiek uzyskujesz dostęp do swojego połączenia ze Źródłem. To tam jest twoja prawda.

Prawda lub kłamstwa, lub coś pomiędzy. Wybieramy to, w co chcemy wierzyć.

*****

Po marudzeniu i patrzeniu na mgłę przez jakiś czas, dociera do nas zdrowy rozsądek. W porządku, jest szary, mglisty, nędznie wyglądający dzień. Jest mi zimno. Co mogę z tym zrobić?

Kilka komórek mózgowych się poruszyło i pomyślałem, żeby włączyć piec. Ryknął uspokajająco, a ciepłe powietrze zaczęło się wylewać z otworów wentylacyjnych.

Chodzę po domu, żeby trochę pobudzić krążenie krwi.

Głaszczę moje koty. Myślę o zjedzeniu jakiegoś śniadania.

To, jak sądzę, jest równoznaczne z robieniem własnego słońca.

Przez chwilę wyobrażam sobie gubernatora Kalifornii. Prawdopodobnie je jajka po benedyktyńsku i popija szampana za 100 dolarów w wytwornej restauracji z lnianymi obrusami i sztućcami ze srebra, a może przy wypolerowanym stole bankietowym w rezydencji gubernatora.

Przyjaciele i polityczni kolesie wypełniają atmosferę niedzielnego brunchu dobrze wychowanymi pomrukami najnowszych plotek i politycznych intryg. Świeże róże wypełniają wazony Waterford. Posłuszni kelnerzy w milczeniu podają gorące, doskonale przygotowane potrawy.

Zgodnie z nakazem mężczyzny, któremu służą, noszą eleganckie czarne maski na nosach i ustach.

 I wyobrażam sobie, że pod maskami, ci "słudzy" robią miny do władcy tego małego świata.

Nagle okazuje się, że nie jest tak szaro. Poczucie humoru to wspaniała forma słońca.

*****

Podgrzewam moją jednodniową babeczkę z jagodami w używanej mikrofalówce, którą zwędziłam z krawężnika kilka miesięcy temu, po tym jak moja stara mikrofalówka się zepsuła. Uprzejmy sąsiad, który postawił mikrofalówkę przy swoim krawężniku, odebrał ją dla mnie i włożył na tył mojego starzejącego się samochodu.

Muffinka jest rozgrzana do perfekcji. Krystaliczny cukier na wierzchu słodko chrupie o moje zęby.

Jakoś nie wydaje mi się, żeby jajka Benedykta Gavina Newsoma smakowały lepiej niż to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz