niedziela, 7 listopada 2021

W samym środku urzeczywistnienia



7 listopada 2021 r. przez Steve Beckow

Byłem w trakcie pisania artykułu, kiedy doznałem urzeczywistnienia. Zazwyczaj pisałem po tym doświadczeniu, ale rzadko byłem w stanie uchwycić je od samego początku.

Wyróżniającą cechą było to, co czułem jak delikatny pierścień ognia wznoszący się, pozostawiając "mnie", które było pod nim w zmienionym, bardziej rozszerzonym stanie.

Nie było to główne, ale pomniejsze urzeczywistnienie i stan ten ustąpił zanim skończyłem pisać. Mimo to było to urzeczywistnienie i rzadko udaje mi się uchwycić je w momencie, gdy się wydarza.  To znowu jest wpis w etnografii Wniebowstąpienia. My dołączamy do artykułu:

Michael ostatnio powiedział, żeby nie traktować wymiarowości tak, jakby to była seria przystanków tylko, ale żeby dodać w doświadczalnym przepływie, jak rzeka, którą to wszystko jest.

Steve: Więc jakaś inna pomoc w próbach mapowania tego?

Archanioł Michał: To, co chcemy, abyś zrobił, to nie mapował tego i rozumiemy to w ten sposób. Kochasz, Słodka Jedynko, być w stanie...

Steve: Do mapowania!

AAM: ...mapować i umieszczać rzeczy w ich małych, schludnych kątach i niszach.

Steve: Absolutnie!

AAM: ... Ale to, co to doświadczenie (a jest to piękne doświadczenie ...), co widzisz i jak chcemy, abyś to widział, to bardziej to, jak rzeka płynie - płynność, ruch.

Kiedy mapujesz to, co masz tendencję do robienia, to wprowadzanie Vancouver, Calgary, Toronto i mówienie: "Odwiedzę te miejsca". Raczej stwórz rzeki, które łączą wszystkie doświadczenia. (1)

[Doświadczenie zaczyna się tutaj] Idę z prądem w tym momencie, co jest niezwykłe dla mnie - przynajmniej jako coś, co świadomie robię.

[Tutaj pojawia się świadoma świadomość; zwana też urzeczywistnieniem].

Tak, właśnie stałem się tego świadomie świadomy i jestem w doświadczeniu urzeczywistnienia w tym momencie.

Podążanie z prądem oznacza tutaj podążanie za realizacją, a nie za tematem. Wielu doświadczalników mówi, że nikt ich nie rozumie, bo przepływają z tematu na temat. Jestem teraz w tej płynącej, doświadczalnej przestrzeni.

Pojawia się świadomość. To tak, jakby pierścień ognia zaczął się gdzieś, czego nie byłem świadomy, ale przeszedł przez moją głowę i poza nią, pozostawiając mnie w zmienionej przestrzeni. Czuję "więcej" wszystkiego w tym momencie.

Jestem bardziej spokojny, pewny siebie, stabilny. Jestem bardziej tym, kim naprawdę jestem, a nie tym, który wyłania się, gdy dręczą mnie troski i goni mnie czas.

Nie oczekuję, że ten stan będzie trwał, ale chcę go rejestrować w miarę jak się wydarza. Nazwałabym to momentem szczytowym lub świtem świadomości. Nie uważam tego za główne urzeczywistnienie (oświecenie), chociaż może to trwać i jestem na to otwarty.

Jest to jednak doświadczenie urzeczywistnienia.

OK, to już ustępuje. Więc to było bardziej jak petarda, "Aha!" Nazwałem to momentem szczytowym lub świtem świadomości. Mniejsza realizacja. Wszystkie są synonimami dla mnie, jako twórcy map wymiarowych.

To ustąpiło i pozostawiło mnie dokładnie tam, gdzie byłem. Ale mam zdobytą wiedzę.

Przypisy

(1) Archanioł Michał w osobistym odczycie ze Stevem Beckowem przez Lindę Dillon, 18 stycznia 2020.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz