czwartek, 4 listopada 2021

Odpuść sobie cierpienie



Gdy rozejrzymy się dookoła, możemy łatwo zauważyć, że energia cierpienia jest wszędzie na tej planecie. Wojny, bieda, choroby, brak równowagi psychicznej, depresja. I jest to przenoszone z pokolenia na pokolenie.  Ból i cierpienie stały się synonimem bycia człowiekiem i życia na Ziemi.

Jest to utrwalane przez wszelkiego rodzaju religie.  Historia Yeshua (Jezusa) w szczególności dotyczy cierpienia.  Chociaż to wcale nie było jego przesłanie dla ludzkości.

Czy jesteśmy religijni czy nie, nie możemy zaprzeczyć, że cierpienie było dużą częścią naszego życia w takiej czy innej formie.

Nawet nasz proces wznoszenia się/oświecenia/urzeczywistnienia był przesiąknięty bólem, walką i cierpieniem.  Przyznajemy, że ta transformacja wymaga pewnej ilości dyskomfortu, ponieważ nasze życie jest wywracane na drugą stronę, ponieważ nasza stara ludzka tożsamość jest rozrywana na strzępy.  Gdy nasze ciała integrują światło naszej świadomości i rzeczy się pojawiają, dyskomforty i choroby, które mają zostać przekształcone.

Nie jest to bynajmniej proces bezbolesny.

Wielu, którzy odnoszą się do tego bloga są doświadczonymi pionierami wniebowstąpienia, którzy przeszli przez pułapki tego procesu i są teraz w końcowych etapach swojej transformacji.

I końcowy etap jest najtrudniejszą częścią wszystkiego.  Jest to ostateczne oczyszczenie starych wzorców w naszej istocie, które nie mogą przyjść z nami do naszego wcielenia.  Mogą to być najbardziej oporne części i aspekty zarówno w naszym umyśle, jak i w naszym ciele.  To poczucie winy, wstyd i związany z tym ból i cierpienie.

Nasz umysł będzie interpretował intensywność tego ostatniego etapu jako złą.  Jako kontynuację i rozpad rzeczy, a może nawet pogorszenie się sytuacji w naszym ciele i życiu.  Czasami będziemy to zrzucać na karb starości, albo tego, że tak naprawdę nie jesteśmy wcale zaawansowanymi duszami, ale tylko kolejnym człowiekiem w matrixie.

Jest jeszcze część nas, która wierzy, że musimy znosić więcej bólu i cierpienia, tak jak to robi nasza ludzka rodzina.  Co czyni nas tak wyjątkowymi lub innymi, że możemy być wolni?  Wierzymy nawet, że nasza wolność przychodzi tylko przez więcej bólu i cierpienia. Że w jakiś sposób wciąż potrzebujemy ich do lekcji i duchowego rozwoju.

Czy istnieje część nas, która się tym cieszy?  To jeden ze sposobów, aby pozostać człowiekiem.  Aby uzyskać wsparcie od naszych bliźnich, a nawet ich współczucie.

Jak zauważyliśmy, ta transformacja polega na porzuceniu kontroli. I o pozwolenie naszemu boskiemu ja na zarządzanie naszą ucieleśnioną realizacją. Odkrywamy, że energia służy nam, a nie odwrotnie, i że to wszystko jest naszą energią. I jesteśmy zobowiązani do uwolnienia naszej lojalności z naszego umysłu do naszego serca i duszy, a nasz umysł zacznie służyć nam w nowy sposób.

Tymczasem nasz umysł jest bardzo sprytny w próbach utrzymania kontroli nad naszym życiem, a jednym ze sposobów jest przekonanie nas, że musimy jeszcze trochę pocierpieć, bo inaczej nie będziemy godni miłości naszej duszy ani obfitego życia.

A cierpienie może przybierać różne formy.  Czy to w związkach, w niewdzięcznej pracy, w finansach, czy też w naszym zdrowiu.

W ciągu najbliższych kilku dni zauważ, czy jest w twoim życiu coś, z czym nadal cierpisz. Nie podchodź do tego analitycznie, bo to tylko zatrzymuje naturalny proces.  Po prostu wczuj się w to.  Nie próbuj tego naprawiać ani się tego pozbywać.  Po prostu zauważ to.

Czy robisz wiele rzeczy, które nie przynoszą ci radości?  Czy pozwalasz innym przekraczać swoje granice?  Czy zaakceptowałeś depresję, chorobę lub stan fizyczny jako nieuniknione i niezmienne? Coś, z czym musisz żyć? Czy mówisz sobie: inni też cierpią, więc co mnie różni od nich?


ŻYJMY RÓŻNICĄ

My JESTEŚMY inni.  Przechodzimy transformację, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii WSZYSTKIEGO, CO JEST.  Wznosimy się, pozostając w tych ludzkich ciałach, pozostając tutaj, na planecie Ziemia. Jesteśmy tutaj, aby po prostu cieszyć się życiem w zdrowiu i obfitości, które rzuca światło świadomości na planetę, która jest w trakcie swojej własnej transformacji i potrzebuje naszego światła.

Po prostu nie jesteśmy tutaj w tym samym stopniu, co reszta ludzkości w tym czasie w historii.  Nie należymy już do masowej świadomości.  Nadal jesteśmy pod jej wpływem, ale możemy wybrać, aby być teraz tylko obserwatorami.

Ta droga nie jest dla lekkoduchów.  Wielu na tej ścieżce zrezygnowało z niej.  Wielu opuściło planetę lub zdecydowało się poczekać na kolejne życie, aby to zrobić.  Wymaga to ogromnego zaufania i zaangażowania.  Dokonuje się ogromna transformacja naszego umysłu i ciała.

Ale zrozumcie, to nawet nie człowiek dokonuje transformacji, to dusza i ciało świetlne.  Rolą człowieka jest pozwolić.  Po prostu pozwolić, aby to się stało.  I to pozwolenie pomaga uwolnić opór w nas, te części, które chcą trzymać się bólu i cierpienia.

TO JEST OPCJONALNE

 Nie sądzę, abyśmy nawet na poziomie duszy wiedzieli, jak żmudne to będzie i jak długo potrwa.  Wielu z nas odczuwa duże wątpliwości, poczucie przytłoczenia, czasami beznadziei, strach, że nigdy nie zobaczymy ani nie poczujemy żadnych namacalnych dowodów całego naszego oddania temu procesowi.

Ale w pewnym momencie uświadamiamy sobie, że nadszedł czas, aby zadeklarować: koniec z cierpieniem!

To jest opcjonalne.  Koniec z wymówkami, że pochodzi ono od innych ludzi, którzy próbują nas uciskać lub kontrolować, albo nawet od naszych własnych myśli, które próbują sprawić, że czujemy się szaleni.  To wszystko są formy cierpienia i nie jest ono konieczne.

Może nadszedł czas, aby zająć stanowisko i zadeklarować, że już z tym skończyłeś.  Nie skończyłem z życiem, ale skończyłem z cierpieniem.  Ból, poczucie winy i cierpienie zostały wyeksploatowane do cna, to stara energia, a każdy na planecie w niej gra.

I to jest właściwie zabawne.  Jakaś część nas naprawdę się tym cieszyła. Sprawiało, że czuliśmy się godni i zdobywaliśmy wiele współczucia od innych.  Ale tak naprawdę to ślepy zaułek.

Za cierpienie nie dostaniemy punktów od naszej duszy.  To niegrzeczne przebudzenie, ale nie możemy ruszyć naprzód ku naszej wolności, zdrowiu, obfitości i radości, jeśli wciąż trzymamy się energii winy, wstydu i cierpienia.

Ale dobra wiadomość jest taka, że to i tak się dzieje.  Nasza dusza wyciąga ją z nas.  To dlatego wielu z nas odczuwa teraz rzeczy jeszcze intensywniej. Nasza dusza wydobywa wszystkie stare energie cierpienia, z tego i innych żyć, i przekształca je.

I im mniej będziemy się opierać, tym łatwiejsze będzie dla nas życie.

Ale znowu, sprowadza się to do osobistego wyboru.  Możemy dalej grać w tę grę przez następną dekadę lub dwie, albo możemy sobie odpuścić.

© Copyright 2021 Maria Chambers, wszelkie prawa zastrzeżone. Proszę czuć się swobodnie, aby dzielić się tą treścią z innymi, ale zachować integralność artykułu poprzez skopiowanie go w niezmienionej formie oraz poprzez umieszczenie autora i linku do strony źródłowej: Maria Chambers.  Source

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz