niedziela, 11 lutego 2024

Judith Kusel: Nasze zmagania



Judith Kusel
http://www.judithkusel.com

Wiem, że wielu z was zmaga się teraz z trudnościami i to jest dobre. Oznacza to, że kiedy jesteśmy wypychani z naszych stref komfortu i w stan niewiedzy, jesteśmy przygotowywani na kwantowe zmiany w świadomości na wszystkich poziomach.

Jednak użalanie się nad sobą nigdy niczego nie rozwiązuje, a jedynie pogarsza sytuację.

Pamiętam wyraźnie, jak w 2004 roku, kiedy moje życie się załamywało i bardzo się nad sobą użalałam, odwiedziła mnie moja najlepsza przyjaciółka i powiedziała mi coś, czego nigdy nie zapomnę.

Powiedziała: "Możesz siedzieć tam w kurzu i błocie i użalać się nad sobą do końca życia, albo możesz wstać, otrzepać się z kurzu i zacząć żyć dalej!".

Cóż, wstałam i zaczęłam działać, a kiedy reszta upadła, a stare życie całkowicie się rozpuściło we wszystkich aspektach i formach, złożyłam sobie obietnicę: - Obiecałam sobie, że jeśli nie mogę zainspirować siebie, pójdę i zainspiruję innych ludzi.

Co ciekawe, okazało się, że inspirując ich, inspirowałam siebie. To sprawiło, że skupiłam się na sobie i nagle otworzyły się nowe drzwi, do których wcześniej nie zaglądałam. 

Pamiętam, że kiedy podjęłam ten skok wiary i zaufałem mojemu przewodnictwu, zaufałam temu, o co mnie poproszono, i wyruszyłem w moją podróż odkrywczą, która później stała się moją książką: "Dlaczego urodziłem się w Afryce: - nieznana wcześniej historia Elysium i Lwiego Królestwa", a także wykorzystując moje ostatnie pieniądze, które miałem, często po drodze siadałem w kawiarniach lub gdziekolwiek mogłem znaleźć miejsce na posiłek i zapisywałam w dzienniku to, co pobrałam, zrobiłam i doświadczyłam, ludzie przychodzili do mnie i pytali, co robię.

"Podążam za moim powołaniem, moją wizją, podróżuję i piszę książkę. Co chciałbyś robić i kim być?".

W ich oczach pojawiało się to odległe spojrzenie, a ja widziałam, że spoglądają w błękitny, dziki horyzont. Ich twarze zaczęły się rozjaśniać, a następnie zaczęli dzielić się swoimi najgłębszymi marzeniami i wizjami.

"Co powstrzymuje cię przed spełnieniem marzeń?".

Były to głębokie rozmowy, podczas których przemawiałam bezpośrednio do ich serc i dusz.

Tak, trzeba było przysłowiowego dywanu wyciągniętego prosto spod moich stóp, aby robić to, co robię teraz, robić to, co kocham, kochać to, co robię i z miłością służyć z mojego serca i duszy oraz Wszystkiego, Czym Jestem w prawdzie.

Dziś jestem bardzo wdzięczna za wszystko, co mi się przydarzyło, nawet za groźby śmierci, cokolwiek innego. Bo gdyby to wszystko się nie wydarzyło, nie obudziłabym się w znacznie wyższym stopniu i rzeczywiście wizja, którą wtedy otrzymałam, spełniła się.

Tuż przed tym, jak w końcu zrezygnowałem z pracy bibliotekarza, zostałam zabrana na ogromny klif przez moich Wyższych Przewodników i pokazano mi dolinę poniżej, wypełnioną tysiącami ludzi. "Czy widzisz tych wszystkich ludzi w dolinie poniżej? Wszyscy czekają, aż w końcu się obudzisz i zrobisz to, do czego twoja dusza przyszła?".

Następnie pokazano mi orła i to, jak mały orzeł zostaje wyrzucony z gniazda przez matkę, aby nauczyć się latać.

Cóż, nauczyłam się latać i ty też możesz.

Ten orzeł wciąż mnie inspiruje, bo jak pięknie jest powiedziane w Księdze Izajasza: "I wzbijesz się jak orzeł, i wzlecisz wyżej niż kiedykolwiek przedtem!".

Tak, to jest to!

Zostaliśmy poproszeni, aby wzlecieć wyżej niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ teraz jesteśmy proszeni o całkowite pozostawienie starej ziemi za sobą i podniesienie naszych poziomów świadomości, całego naszego życia i bytu do piątego poziomu, a nawet wyżej. Nie możemy tego zrobić, jeśli jesteśmy obciążeni całym nagromadzonym bagażem starego 3D i wszystkimi egzystencjami, jakie nasze dusze kiedykolwiek w nim miały.

Wszystko musi zostać zrzucone. Warstwa po warstwie.

Tak, odradzamy się w nowej formie ciała świetlnego, ponieważ nasze nowe 12 nici DNA i jego świadomość są teraz w pełni aktywowane.

A wraz z nią nadeszła wyższa wizja.

Wiem dokładnie, co mam zrobić, zakotwiczyć się w Nowym Złotym Wieku i trzymam tę wizję przed sobą, nawet jeśli wiem, że muszę wykonać więcej skoków wiary.
Jednak teraz nauczyłam się ufać wiatrowi pod skrzydłami, który unosi mnie w górę, wyżej, wyżej niż kiedykolwiek wcześniej i wierzę, że wszystko jest w porządku.

Wszystko jest w porządku.

I rzeczywiście, w zaufaniu zdarzają się cuda, ponieważ chodzimy i latamy w towarzystwie niebios, na więcej niż jeden sposób, i znowu, inspirując innych do robienia tego samego, my również jesteśmy inspirowani!

Nadszedł czas, aby rozwinąć skrzydła i polecieć wyżej niż kiedykolwiek wcześniej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz