wtorek, 4 lipca 2023

St. Germaine i podpisanie Deklaracji Niepodległości



4 lipca 2023 r. przez Steve Beckow


Nieznany profesor

W tym rozdziale Great Secret: Count St. Germain śledzimy wyczyny St. Germaine'a jako Nieznanego Profesora, który zachęcał wahających się Ojców Niepodległości do podpisania Deklaracji.

Ponieważ St. Germaine dwukrotnie wspomniał o swojej roli "nieznanego profesora" podczas podpisywania Deklaracji Niepodległości w An Hour with an Angel 6 sierpnia 2015 r., mam wrażenie, że chce, abyśmy przyjrzeli się bliżej jego przykładowi i zrozumieli jego intymną rolę w założeniu tego kraju.  Dlatego zamieszczam tutaj artykuł na temat tej roli.

https://www.reversespins.com/rosicrucian.html.

Rozdział jedenasty z:
Great Secret: Count St. Germain
autorstwa Raymonda Bernarda

Przez całe życie największą nadzieją Francisa Bacona było stworzenie Utopii za Atlantykiem, urzeczywistnienie jego "Nowej Atlantydy" w postaci społeczeństwa wolnych ludzi, rządzonego przez mędrców i naukowców, w którym jego masońskie i różokrzyżowe zasady rządziłyby życiem społecznym, politycznym i gospodarczym nowego narodu. Z tego powodu, jako Lord Kanclerz, tak aktywnie interesował się kolonizacją Ameryki i wysłał swojego syna do Wirginii jako jednego z pierwszych kolonistów. Ponieważ to właśnie w Ameryce, poprzez pióro Thomasa Paine'a i pisma Thomasa Jeffersona, a także poprzez rewolucyjne działania jego wielu różokrzyżowców-masonów, wśród których najbardziej znanymi byli Jerzy Waszyngton i Benjamin Franklin, miał nadzieję stworzyć nowy naród poświęcony jego filozofii politycznej.

W swoim Secret Destiny of America, Manly Hall, najbardziej zrozumiały współczesny badacz Bacona, odnosi się do pojawienia się w Ameryce, przed podpisaniem Deklaracji Niepodległości w 1776 roku, tajemniczego różokrzyżowca, ścisłego wegetarianina, który jadł tylko żywność rosnącą nad ziemią, który był przyjacielem i nauczycielem Franklina i Waszyngtona i który wydawał się odgrywać ważną rolę w założeniu nowej republiki. Dlaczego większość historyków o nim nie wspomina, jest zagadką, ponieważ to, że istniał, jest pewne.

Był znany jako "Profesor". Wraz z Franklinem i Waszyngtonem był członkiem komitetu wybranego przez Kongres Kontynentalny w 1775 roku do stworzenia projektu flagi amerykańskiej. Stworzony przez niego projekt został zaakceptowany przez komisję i przekazany Betsy Ross do wykonania pierwszego modelu.

Rok później, 4 lipca 1776 roku, ten tajemniczy nieznajomy, którego imienia nikt nie znał, nagle pojawił się w Independence Hall i wygłosił poruszające przemówienie do zgromadzonych tam przerażonych ludzi, którzy zastanawiali się, czy powinni ryzykować życie jako zdrajcy, umieszczając swoje nazwiska na pamiętnym dokumencie, który napisał Thomas Jefferson i którego ideały Francis Bacon, założyciel masonerii i różokrzyżowców, był prawdziwym twórcą.



Flaga rozwinięta w Cambridge w stanie Massachusetts w 1775 r., którą zaprojektował profesor, symbolizowała unię kolonii; nazywano ją Wielką Flagą Unii, a jej projekt był następujący: Na niebieskim polu w lewym górnym rogu znajdował się biały ukośny krzyż św. Na nim nałożony był Czerwony Krzyż, któremu nadano imię św. Jerzego. Trzynaście pasów, siedem czerwonych i sześć białych, naprzemiennie na fladze, reprezentowało trzynaście kolonii.

Flaga była używana przez pewien czas, ale ze względu na jej podobieństwo do flagi brytyjskiej, która rzekomo symbolizowała jedność Anglii i Szkocji, pojawiły się wokół niej znaczne kontrowersje. Aby przezwyciężyć ten sprzeciw, w 1776 roku postanowiono zaprojektować inną flagę, która byłaby zgodna z duchem oryginalnego projektu; a odwrócony trójkąt nad pionowym trójkątem, powszechnie znany jako Krzyż Świętego Andrzeja, masoński symbol kabalistycznego pochodzenia i oznaczający, że pomysłodawca flagi był masonem i różokrzyżowcem, został zachowany przy użyciu sześcioramiennej gwiazdy, umieszczonej w nieregularny sposób na niebieskim tle w formie nowej konstelacji.



 

Kiedy generał Johnson i doktor Franklin odwiedzili panią Elizabeth Ross, znaną również jako Betsy Ross, aby uzyskać jej współpracę przy tworzeniu flagi, pięcioramienna gwiazda przemówiła do niej jako piękniejsza niż sześcioramienna gwiazda oryginalnego projektu profesora, który został zaakceptowany przez komitet.

W związku z tym, z szacunku dla jej poczucia piękna, zamiast niej użyto pięcioramiennych gwiazd, a trzynaście z nich umieszczono w okręgu na niebieskim polu ze standardowymi siedmioma czerwonymi i sześcioma białymi paskami uzupełniającymi flagę.

Ta przykładowa flaga została wykonana tuż przed Deklaracją Niepodległości, choć rezolucja ją zatwierdzająca została przyjęta przez Kongres Kontynentalny dopiero 14 lipca 1777 roku. 

 Po raz drugi ten tajemniczy nieznajomy, "Profesor", którego imię i pochodzenie nie były znane, odegrał istotną rolę w historii Ameryki. Tym razem było to podczas podpisywania Deklaracji Niepodległości. To właśnie 7 czerwca 1776 roku Richard Henry Lee, delegat z Wirginii, zaproponował w Kongresie pierwszą rezolucję deklarującą, że Zjednoczone Kolonie są i słusznie powinny być wolnymi i niepodległymi państwami. Wkrótce po tym, jak pan Lee przedstawił swoją rezolucję, zachorował i wrócił do swojego domu w Wirginii, po czym 11 czerwca 1776 roku Thomas Jefferson, John Adams, Benjamin Franklin, Roger Sherman i Robert Livingston zostali wyznaczeni jako komitet do przygotowania formalnej Deklaracji Niepodległości.

Pierwszego lipca 1776 roku komisja przedstawiła swój raport Kongresowi. Drugiego lipca rezolucja Lee została przyjęta w oryginalnym brzmieniu. Trzeciego lipca komisja przedstawiła formalną Deklarację Niepodległości, nad którą debatowano z wielkim entuzjazmem. Dyskusja została wznowiona czwartego lipca, a Jefferson został wybrany na przewodniczącego komisji.

4 lipca w całym kraju panowało wielkie napięcie. Wielu było przeciwnych zerwaniu więzi z krajem macierzystym; wielu obawiało się zemsty króla i jego armii. Stoczono już wiele bitew, ale rebelianci nie odnieśli decydującego zwycięstwa. Każdy członek Kongresu Kontynentalnego zdawał sobie sprawę, podobnie jak Patrick Henry, że albo wolność, albo śmierć. Pochopny ruch mógł oznaczać śmierć. W końcu nie byli wolni, ale poddanymi króla, który uważał ich za buntowników i mógł ich odpowiednio ukarać. Mogli zostać skazani za zdradę i straceni.

Jaki związek z Francisem Baconem lub hrabią Saint-Germain miał tajemniczy nieznajomy, który zaprojektował amerykańską flagę i zachęcał do podpisania Deklaracji Niepodległości? Pisząc na ten temat, Manly Hall stwierdza:

"Wiele razy zadawano pytanie, czy wizja "Nowej Atlantydy" Francisa Bacona była proroczym snem o wielkiej cywilizacji, która wkrótce miała powstać na ziemi Nowego Świata? Nie można wątpić, że tajne stowarzyszenia. Europy spiskowały w celu ustanowienia na kontynencie amerykańskim "nowego narodu poczętego w wolności i poświęconego tezie, że wszyscy ludzie są stworzeni równymi". Dwa incydenty we wczesnej historii Stanów Zjednoczonych dowodzą wpływu tego tajnego ciała, które tak długo kierowało losami narodów i religii. Dzięki nim narody są tworzone jako nośniki ideałów i dopóki narody są wierne tym ideałom, przetrwają; kiedy się od nich różnią, znikają jak dawna Atlantyda, która przestała "znać bogów" ".

W swoim godnym podziwu traktacie "Nasza flaga" Robert Allen Campbell ożywia szczegóły niejasnego, ale najważniejszego epizodu amerykańskiej historii - zaprojektowania flagi kolonialnej w 1775 roku. Relacja dotyczy tajemniczego mężczyzny, o którym nie ma żadnych informacji poza tym, że znał się zarówno z generałem Waszyngtonem, jak i doktorem Benjaminem Franklinem. Poniższy jego opis pochodzi z traktatu Campbella:

"Wydaje się, że niewiele wiadomo o tym starszym dżentelmenie; a w materiałach, z których skompilowano tę relację, jego imię nie jest ani razu wspomniane, ponieważ mówi się o nim lub nazywa go "profesorem". Był on najwyraźniej daleko poza swoimi trzydziestoma dziesięcioma latami; często odnosił się do wydarzeń historycznych sprzed ponad stu lat, tak jakby był ich żywym świadkiem; wciąż był wyprostowany, energiczny i aktywny - zdrowy, serdeczny i jasny umysł, tak silny i energiczny pod każdym względem, jak w kwiecie wieku.

Był wysoki, o pięknej sylwetce, doskonale swobodny, bardzo dostojny w swoich manierach, będąc jednocześnie uprzejmym, łaskawym i rozkazującym. Jak na tamte czasy i biorąc pod uwagę zwyczaje kolonistów, był bardzo osobliwy w swoim sposobie życia; nie jadł mięsa, ptactwa ani ryb; nigdy nie używał do jedzenia żadnych "zielonych rzeczy", korzeni ani niczego niedojrzałego; nie pił alkoholu, wina ani piwa; ale ograniczył swoją dietę do zbóż i ich produktów, owoców dojrzewających na łodydze na słońcu, orzechów, łagodnej herbaty i słodyczy miodu, cukru i melasy. [Uwaga redaktora: Takie samo wstrzemięźliwe zachowanie Comte de Saint Germain w odniesieniu do żywności było dobrze udokumentowane w Europie].
.
"Był dobrze wykształcony, wysoce wykształcony, posiadał rozległe i różnorodne informacje oraz był bardzo pilny. Spędzał dużo czasu na cierpliwym i wytrwałym skanowaniu wielu bardzo rzadkich starych książek i starożytnych manuskryptów, które zdawał się odszyfrowywać, tłumaczyć lub przepisywać. Ksiąg tych i manuskryptów, wraz z własnymi pismami, nigdy nikomu nie pokazywał, a nawet nie wspominał o nich w rozmowach z rodziną, chyba że w najbardziej zdawkowy sposób; i zawsze starannie zamykał je w dużej, staromodnej, sześciennej, oprawionej w żelazo, ciężkiej dębowej skrzyni, ilekroć opuszczał swój pokój, nawet na posiłki.

"Odbywał długie i częste samotne spacery, siadywał na szczytach okolicznych wzgórz lub rozmyślał pośród zielonych i ukwieconych łąk. Był dość liberalny - ale w żadnym wypadku nie hojny - w wydawaniu pieniędzy, w które był dobrze zaopatrzony. Był cichym, choć bardzo uprzejmym i interesującym członkiem rodziny; i wydawał się być w domu na każdy temat pojawiający się w rozmowie. Krótko mówiąc, był osobą, którą wszyscy zauważali i szanowali, z którą niewielu czuło się dobrze zaznajomionych i której nikt nie ośmieliłby się pytać o niego samego - skąd przybył, dlaczego się zatrzymał lub dokąd podróżował".

"Przez coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności, komitet wyznaczony przez Kongres Kolonialny do zaprojektowania flagi przyjął zaproszenie do bycia gośćmi, podczas pobytu w Cambridge, rodziny, u której przebywał profesor. To tutaj generał Waszyngton dołączył do nich w celu podjęcia decyzji o odpowiednim godle. Po znakach, które między nimi przechodziły, było oczywiste, że generał Waszyngton i doktor Franklin rozpoznali profesora, a dzięki jednogłośnej aprobacie został on zaproszony do zostania aktywnym członkiem komitetu.

"Podczas obrad, które nastąpiły później, profesor był traktowany z najgłębszym szacunkiem, a wszystkie jego sugestie zostały natychmiast uwzględnione. Przedstawił wzór, który uważał za symbolicznie odpowiedni dla nowej flagi i został on bez wahania zaakceptowany przez sześciu innych członków komitetu, którzy głosowali za niezwłocznym przyjęciem układu zaproponowanego przez profesora. Po tym epizodzie profesor szybko zniknął i nic więcej o nim nie wiadomo.



 

"Czy generał Waszyngton i doktor Franklin uznali profesora za wysłannika Tajemnej Szkoły, która tak długo kontrolowała polityczne losy tej planety? Benjamin Franklin był filozofem i masonem - prawdopodobnie wtajemniczonym różokrzyżowcem. On i markiz de Lafayette - również człowiek tajemnicy - stanowią dwa ważne ogniwa w łańcuchu okoliczności, których kulminacją było ustanowienie pierwotnych trzynastu amerykańskich kolonii jako wolnego i niezależnego narodu. Filozoficzne osiągnięcia doktora Franklina są dobrze poświadczone w Poor Richard's Almanac, publikowanym przez niego przez wiele lat pod nazwiskiem Richard Saunders. Jego zainteresowanie sprawą masonerii jest również widoczne w jego publikacji Konstytucji masonerii Andersona.

"To właśnie wieczorem 4 lipca 1776 roku miał miejsce drugi z tych tajemniczych epizodów. W starym State House w Filadelfii zebrała się grupa mężczyzn, którzy mieli wykonać doniosłe zadanie zerwania więzi między starym krajem a nowym. Była to poważna chwila, a nieliczni z obecnych obawiali się, że ich życie będzie zapłatą za ich zuchwałość.

"W środku debaty rozległ się zaciekły głos. Debatujący zatrzymali się i odwrócili, by spojrzeć na nieznajomego. Kim był ten człowiek, który nagle pojawił się pośród nich i zafascynował ich swoim oratorium? Nigdy wcześniej go nie widzieli, nikt nie wiedział, kiedy wszedł; ale jego wysoka postać i blada twarz napełniły ich podziwem. Jego głos rozbrzmiewający świętą gorliwością, nieznajomy poruszył ich do głębi duszy. Jego ostatnie słowa rozbrzmiały w budynku: "Bóg dał Ameryce wolność!".

"Gdy nieznajomy opadł na krzesło wyczerpany, wybuchł dziki entuzjazm. Nazwisko po nazwisku umieszczano na pergaminie: Deklaracja Niepodległości została podpisana. Ale gdzie był człowiek, który przyspieszył wykonanie tego nieśmiertelnego zadania - który na chwilę uchylił zasłonę przed oczami zgromadzonych i ujawnił im przynajmniej część wielkiego celu, dla którego powstał nowy naród?

"Zniknął, nigdy go nie widziano ani nie ustalono jego tożsamości. Ten epizod jest podobny do innych podobnego rodzaju odnotowanych przez starożytnych historyków towarzyszących założeniu każdego nowego narodu. Czy są to zbiegi okoliczności, czy też wskazują, że boska mądrość starożytnych tajemnic wciąż jest obecna na świecie, służąc ludzkości tak jak dawniej?"

Koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz