
Kiedy 30 agentów FBI pojawiło się w Mar-a-Lago, aby wynieść pudła z dokumentami, była to autoryzowana, zgodna z prawem i uzasadniona procedura mająca na celu odzyskanie tajemnic bezpieczeństwa narodowego, które są tam nielegalnie przechowywane.
Albo był to bezprecedensowy nalot reżimu na dom i biuro głównego politycznego rywala prezydenta Joe Bidena, który przywodził na myśl "kraj trzeciego świata", wschodnioniemiecką "Stasi", KGB lub Gestapo.
A 6 stycznia 2021 roku?
To były zamieszki, haniebne naruszenie Kapitolu, obejmujące napady na policjantów Kapitolu, które zasługiwały i są karane.
Nie, to było coś więcej. O wiele więcej. To była "insurekcja", "faszystowski zamach stanu", akt zdrady prowadzony przez skrajnie prawicowych ekstremistów w celu przerwania przekazania władzy przez zwycięzcę wyborów w 2020 roku przegranemu. Plasuje się to tuż obok spalenia Kapitolu przez Brytyjczyków w 1814 roku.
Taka jest skala podziału w Ameryce, podziału, który rozciąga się daleko poza nasze sprzeczne poglądy na temat 6 stycznia i nalotu w Mar-a-Lago.
Weźmy pod uwagę aborcję. Przed latami 60. aborcja była niemal powszechnie uważana za czyn haniebny i przestępczy. Lekarze, którzy dokonywali aborcji byli okryci hańbą, a czasem trafiali do więzienia.
Ale po decyzji Dobbsa Sąd Najwyższy ogłosił, że Roe v. Wade w 1973 roku było błędne, przywrócenie prawa kobiet do aborcji jest orędownikiem połowy narodu.
Druga połowa Ameryki nadal uważa, że aborcja wiąże się z zabiciem nienarodzonego, niewinnego dziecka.
Część Ameryki świętuje decyzję Sądu Najwyższego o ogłoszeniu równości małżeńskiej dla homoseksualistów. Jednak tradycjonalistyczna mniejszość uważa, że taki mandat narzuca narodowi sekularystyczną moralność sprzeczną z doktrynami wiary chrześcijańskiej, która była podstawą praw przez pierwsze dwa wieki naszego istnienia jako narodu.
Nie tylko ścierająca się moralność nas dzieli.
Aby naród, państwo, lud, demokracja mogły przetrwać, potrzebna jest szeroka zgoda co do przekonań, kultury, obyczajów i polityki.
W kwestii prawa i porządku, bez których republika nie może się ostać, obecnie nie ma zgody co do roli i postępowania naszej policji.
Podczas lata George'a Floyda w 2020 roku, "Defund the Police!" było krzykiem lewicy, a wśród ulicznych śpiewów Black Lives Matter było "Pigs in a Blanket, Fry 'Em Like Bacon".
Dopiero oszałamiający polityczny odrzut spowodował jego porzucenie.
Dla narodu, zwłaszcza tak wielkiego światowego mocarstwa jak Stany Zjednoczone, pewne rzeczy są niezbędne do jego zachowania.
Demokratyczna republika musi zachować wartość swojej waluty, bronić swoich granic przed nielegalnymi masowymi migracjami i inwazjami, zachować prawo i porządek, zwłaszcza w swoich wielkich miastach.
Które z tych wymogów istnieją dzisiaj, gdy naród cierpi na 8% inflację; 250 000 nielegalnych cudzoziemców przekracza naszą południową granicę każdego miesiąca; a w naszych miastach codziennie dochodzi do "masowych strzelanin", podczas których co najmniej cztery ofiary zostają zastrzelone, ranne lub zabite?
Zachowanie demokracji wymaga również zaufania obywateli do instytucji ją określających.
Jednak od czasów Reagana zbiorowe zaufanie Amerykanów do naszych głównych instytucji spadło z jednej połowy narodu do jednej czwartej.
W 2022 roku zaufanie do Sądu Najwyższego spadło o jedną trzecią do 25%. Tylko jedna czwarta społeczeństwa zachowała wysokie zaufanie do prezydentury, a zaufanie do Kongresu spadło do 7%, czyli do jednego na 14 Amerykanów.
Jeden na 6 Amerykanów ma duże zaufanie do naszych gazet, a tylko 1 na 9 obywateli mówi to samo o wiadomościach telewizyjnych.
Podsumowując, jesteśmy krajem, którego obywatele mają coraz mniejsze zaufanie do prawie wszystkich instytucji, od wielkiego biznesu po kościoły, uniwersytety i media. Tylko mały biznes i amerykańskie wojsko cieszą się zaufaniem Amerykanów.
Publiczna aprobata dla działań Bidena jest na najniższym poziomie, jaki kiedykolwiek odnotowano w przypadku prezydenta w tym momencie jego pierwszej kadencji.
To prawda, że przechodziliśmy przez czasy pełne podziałów i wychodziliśmy z nich.
W latach 60. XIX wieku 11 z 33 stanów dokonało secesji i przez cztery lata walczyło o odzyskanie niepodległości od Unii.
Lata 60. były podzielone, ale lewica, z senatorem George'em McGovernem jako politycznym wyrazicielem, zdobyła mniej niż 40% głosów przeciwko Richardowi Nixonowi w 1972 roku. Ronald Reagan zdobył dwa osunięcia ziemi w latach 80.
Te czasy już dawno minęły.
Lewica dominuje dziś w środowisku akademickim i kulturze w większym stopniu niż kiedyś i jest bardziej oddalona od serca kraju w Ameryce Środkowej niż kiedykolwiek.
Kiedy, jak, Ameryka kiedykolwiek zjednoczy się ponownie? I co nas łączy, oprócz zewnętrznego ataku na kraj, jak Pearl Harbor czy 9/11?
Gdzie jest wspólny grunt, na którym można stanąć?
Czy taka podstawa w ogóle istnieje, biorąc pod uwagę podziały religijne, rasowe i etniczne oraz pozornie niemożliwe do pogodzenia spory na temat moralności, ideologii, kultury i polityki?
Czy wielki eksperyment dobiegł końca?
**By Buchanan
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz