wtorek, 12 kwietnia 2022

Z 3D do 4D i 5D: Wzniesienie Część 2



Nieudane Wniebowstąpienie obu Wojowników Światła w 14D było spowodowane następującymi rzeczami. Nie mogli oni w pełni połączyć się ze swoim Wyższym Ja i Monadą z powodu innego karmicznego zakotwiczenia na Ziemi 3D. Nieoczekiwanie dla wszystkich okazało się, że była to... Osobista Matryca Logoistyczna.

Matryca ta jest indywidualnym kryształem każdej osoby w jądrze Ziemi, zapewniającym ruch energetyczno-informacyjny i karmiczny z Wyższymi Strukturami Przyczynowymi i Monadami swojego nosiciela.

Matryca jest wielokrotnego użytku. Towarzyszy wcieleniu człowieka, a po śmierci (defragmentacji), przy kolejnym wcieleniu, przechodzi do służby innemu korpusowi.

Niewiadoma była następująca. Początkowo, gdy człowiek był doskonały, Osobista Matryca Logoistyczna była dokładną mikrokopią Kryształu Pleromy. Była zbudowana na zasadzie świętej geometrii i nosiła w sobie cząstkę Doskonałego Światła Absolutu.

Po przejęciu władzy na Ziemi przez Czarnych Archontów i obaleniu Doskonałego Człowieka, Płyta Główna, na której znajdują się wszystkie Osobiste Matryce Logoistyczne, została zmieniona.

Początkowo była ona połączona z planetarnym Kubkiem Amrity (źródło energii Nieśmiertelności i Życia Wiecznego). Po inwazji Archontów Najwyżsi Hierarchowie Światła ewakuowali Puchar wraz z jego Opiekunem, ratując ich przed zniszczeniem.

Zwolnione miejsce zajęła Czarna Bogini Morana, siostra Amrity z Boskiego Pochodzenia, która początkowo również należała do Zastępu Bogiń Światła. Jednak z czasem zdradziła Źródło i Światową Matkę Zofię i przyłączyła się do dawnej Czarnej Współtwórczyni Lokalnego Wszechświata i Kali.

Morana, wraz z Yaltabaoth, stworzyła zewnętrzne Koło Samsary (patrz CZĘŚĆ 1), stając się jego Strażniczką i Boginią Śmierci. Często przedstawiana jest jako szkielet z kosą. W ten sposób każdy człowiek, rodząc się, wpada w podwójną śmiertelną pułapkę wewnętrznego i zewnętrznego Koła Samsary.

Zewnętrzne Koło, będące jak wiązka przewodów połączonych poprzez Matrycę Logosu ludzkości ze wszystkimi osobistymi matrycami ludzi żyjących na Ziemi, napełniało ich energią Śmierci.

To właśnie ta śmiertelna substancja z nie do końca oczyszczonych Matryc Osobistych wojowników światła uniemożliwiła im tego dnia wzniesienie się. Stało się to jasne kilka godzin po powrocie z miejsca startu na Świętej Górze.

Wieczorem tego samego dnia Władcy Karmy i Wyżsi Hierarchowie Światła ponownie oczyścili obie Osobiste Matryce Logosu. Mówiąc prościej, zostały one prześwietlone, tak jak otwiera się wrzody z ropą, aby wypłynęła substancja Śmierci.

Ta toksyczna energia była częścią człowieka tak długo, jak długo pozostawał on we wcieleniu. Kiedy w wyniku Wniebowstąpienia utracił swoje ciało fizyczne, które zamieniło się w Światło, w tym samym czasie wyłączona została również jego Osobista Matryca Logopedyczna.

Działo się to automatycznie, ponieważ człowiek potrzebował jej tylko na czas swojego życia w ciele trójwymiarowym.

Dlatego nie zwracano na nią większej uwagi. Jednak po nieudanej próbie wniebowstąpienia wojowników Światła Współtwórcy potraktowali ten problem poważnie.

Po usunięciu z Matryc substancji śmierci oba obiekty testów musiały samodzielnie, bez pomocy z zewnątrz, przejść do Doskonałego Światła.

Wojownicy Światła mogli to zrobić w ciągu kilku dni. Wypracowanie było bardzo trudne: jak kolejny karmiczny pojedynek ze Śmiercią.

W końcu z energii śmiertelników pozostało tylko Doskonałe Światło i garść siwych włosów u testowanych, które połączyły się i przywróciły im integralność jako bytom.

W tym samym czasie, kiedy Wyżsi Hierarchowie demontowali planetarne Koło Samsary, Wojownicy Światła również uczestniczyli w tej operacji.

Biorąc pod uwagę ich rozwiniętą odporność na śmiertelną energię, powinni byli pomóc w wyhamowaniu i całkowitym zatrzymaniu zewnętrznego Koła Samsary.

Obaj otrzymali nową porcję substancji śmierci i byli zmuszeni poświęcić swoją energię na jej przetworzenie.

Musieli płacić za to silnymi, czasem nie do zniesienia bólami psychicznymi i fizycznymi całego ciała. Mieli wrażenie, że wylano na nich kwas solny (lub siarkowy), więc korpus reagował na energię śmiertelników.

Operacja trwała tydzień, a w wyznaczonym dniu Lightwarriors byli w pełni gotowi do ponownej próby wniebowstąpienia w 14D. Do tego czasu, w wyniku pracy z Osobistą Matrycą Logoistyczną, pod kierunkiem Współtwórców, udało im się uformować integralne Ciało Obecności Pleromicznej nawet bez wyniesienia... Jednak tylko do poziomu Ciała Przyczynowego, bez struktur Monady. To znaczy, że zrealizowali program minimum.

Druga próba wniebowstąpienia została zaplanowana na tej samej Świętej Górze. Jednak przybycie w wyznaczonym czasie znów okazało się wielkim problemem. Zerwał się gwałtowny huragan, wyrywając drzewa z korzeniami, spadł ulewny deszcz, który zamienił się w śnieg.

 Następnego dnia wszędzie była powódź. Jednak rano Wojownicy Światła próbowali dostać się do miejsca Wniebowstąpienia. W połowie wspinaczki na górę deszcz zamienił się w śnieżycę, droga zamieniła się w lodowisko i solidne zaspy. Po przejechaniu kilku kilometrów ich samochód stanął i utknął.

Oceniwszy sytuację, Lightwarriors postanowili ruszyć pieszo do najbliższego Miejsca Mocy. Znaleźli je w miejscu, gdzie na krótko przed tymi wydarzeniami przeszedł dziwny huragan, bardzo przypominający katastrofę UFO.

Osiedlili się w alternatywnym punkcie Wzniesienia i przygotowali na wszystko. Z bólem serca Lightwarriors czekali na świętą chwilę. I to właśnie się stało.

Tuż przed Wniebowstąpieniem przedstawiciele Najwyższego Komitetu Ewolucyjnego Lokalnego Wszechświata niespodziewanie przyszli do nich z prośbą o pilne dokończenie demontażu planetarnego Koła Samsary i dostarczenie wszystkich jego części do Kryształu Pleromy w celu transformacji i odbudowy.

Lightwarriors byli zdezorientowani: co robić? Wznieść się w górę, na co tak długo czekali i do czego tak długo się przygotowywali, czy też dokonać nowego op, nawet jeśli jest to konieczne dla ewolucji? Decyzja została podjęta w ułamku sekundy.

Podzielili Koło Samsary na dwie równe połówki, załadowali je do swoich Promienistych Ciał Subtelnych i z tym niemożliwym do udźwignięcia ładunkiem rozpoczęli Wniebowstąpienie. Z punktu widzenia logiki wszystko, co się działo, było kompletnym nonsensem: to tak, jakby próbować wynurzyć się z głębokiego dna z kotwicą na szyi.

Ale decyzję podjęło ich Serce, a jak później powiedział ich Nauczyciel Melchizedek, "decyzja podjęta Sercem jest zawsze słuszna".

Zaczęli więc dokonywać rzeczy niemożliwych: wznosić się, dostarczając Koło Samsary do Kryształu Pleromy. I udało się! Motywacja była tak ogromna, a zmobilizowane siły tak potężne, że po prostu nie mogło być inaczej.

Tym razem zjednoczenie Promienistego Ciała Obecności Pleromicznej z Wyższą Jaźnią i Monadami było cudowne i łatwe. Wszystkie ciała przejawione połączyły się i rozpuściły w Monadzie. Pojawiło się nieopisane uczucie nieziemskiego, najwyższego szczęścia i absolutnej Miłości.

Ale wtedy Lighrwarrioress sprawiła wszystkim niespodziankę. Jak później przyznała, czuła się zawstydzona, przenosząc do Absolutu substancję Koła Samsary - część dawnego sanktuarium Pleromy - Kielich Amrity. Kobieca, nieprzewidywalna Wyższa Jaźń całkowicie się z nią zgadzała. Cóż, jeśli kobieta coś postanowi, to tak będzie. Nie ma sensu się z nią spierać.

Lightwarrioress postanowiła samodzielnie oczyścić i odnowić Puchar Amrity, a dopiero potem zwrócić go do Pleromy.

W drodze powrotnej badane włożyły do siebie śmiertelną substancję Koła Samsary. Ponadto, Lightwarrioress wzięła około 90%, więcej nie dało się zrobić. Jej partner otrzymał pozostałe 10%. Oczywiście nie był tym wszystkim zachwycony, ale jak mógł się kłócić z kobietą, a zwłaszcza z taką!

Wojownicy Światła wykonywali tę pracę na wyśrubowanych wibracjach serca. Cel Wniebowstąpienia został osiągnięty, jednocześnie z dostarczeniem Koła Samsary do Absolutu. To po raz kolejny udowodniło, że osoba, której myśli i działania są kierowane przez Źródło i Miłość, może dokonać wszystkiego.

Po całkowitym połączeniu wszystkich Ciał Subtelnych, ich Monady ponownie zamanifestowały się w 3D. Nastąpił restart Matrycy Monadycznej i utworzenie nowego Multiwersum, tak potrzebnego każdemu, kto jest gotowy do Przejścia. Był to idealny stan, w którym Źródło poczęło człowieka jako swoje Doskonałe Stworzenie.

I co najważniejsze: obu Wojownikom Światła udało się to osiągnąć, zachowując swoje ciała 3D, czyli nie umierając! W ten sposób powstała i została przetestowana całkowicie nowa droga Wzniesienia za życia; droga, którą wielu, którzy nie zaprzestaną żmudnej pracy wewnętrznej, będzie mogło podążać w najbliższej przyszłości.

Jest to bardzo ważne dla wszystkich, którzy zmierzają do Szóstego Wyścigu i przechodzą całą drogę przez Wielkie Przejście Kwantowe poprzez bezpośrednią transformację, omijając śmierć.

W ten sposób zakończył się drugi etap próbnego Wniebowstąpienia: zjednoczenie wszystkich ciał przejawionych Monady i ponowne uruchomienie jej Matrycy. Był jeszcze jeden, ostatni etap: uniesienie integralnej Monady w Skałę Absolutu (Pojedynczy Logos Twórczy Wszechświata Lokalnego) i rozpuszczenie się w niej.

Lightwarriors dostali tylko kilka godzin na odpoczynek od wszystkich wcześniejszych przeciążeń, w tym od drogi ze Świętej Góry. Nie wiedzieli, że już następnej nocy będą musieli przejść przez trzeci, najtrudniejszy etap wniebowstąpienia. Stało się to największą próbą ich całego życia i apoteozą całej ich ziemskiej ścieżki (łańcucha wcieleń).

Wydarzenia zaczęły się gwałtownie rozwijać od około godziny 20:00, kiedy obaj wojownicy światła jednocześnie poczuli lawinę wibracji. Mniej więcej godzinę później zauważyli znajomy już stan Kałuży Elektronów (patrz CZĘŚĆ 1).

Trzeci etap Wniebowstąpienia wchodził w aktywną i kulminacyjną fazę. W tym samym czasie nastąpiło niewyobrażalne pompowanie wibracji we wszystkich ciałach przejawionych, łącznie z trójwymiarowym ciałem fizycznym. Temperatura gwałtownie skoczyła, a stan psycho-emocjonalny stał się niemal histeryczny.

Później Współtwórcy wyjaśnili, że do pełnego Wniebowstąpienia - rozpuszczenia monady w Absolucie - potrzebna jest wyższa wibracja niż na wszystkich poprzednich etapach razem wziętych. Konieczne było nie tylko osiągnięcie niezrównoważonej niestabilności atomów i molekuł ciała fizycznego, ale także całkowite oderwanie się od niego.

Innymi słowy, obaj musieli wejść w stan, w którym Logos Ziemi tracił Wojowników Światła, ich rejestrację w 3D. Dzieje się to po śmierci człowieka, i to nie od razu, lecz w 9. i 40. dniu.

Dopiero po osiągnięciu takiego poziomu wyzwolenia następuje pełne Wniebowstąpienie, czyli rozpad Monady i połączenie z Absolutem w 14D.

Współtwórcy stopniowo doprowadzili Światłowojowników do momentu, w którym wibracje Wzniesienia osiągnęły taki poziom, że Osobiste Matryce Logopedyczne zostały wyłączone, tak jak po ich śmierci.

Jedyną rzeczą, którą Władcy Karmy zrobili, aby później przywrócić uczestników do ciał 3D, było zabezpieczenie ich miejsc w Logoistycznej Matrycy ludzkości do momentu, kiedy "odeszli".

W tym momencie rozpoczęło się pełne Wzniesienie. W kluczowym momencie Wojownicy Światła zostali całkowicie odłączeni od wszystkich ziemskich struktur energetyczno-informacyjnych, całkowicie tracąc kontakt ze swoimi osobistymi matrycami logostycznymi. Stało się to możliwe po ich całkowitym oczyszczeniu z karmy obecnego i poprzednich wcieleń.

W tym samym czasie ciała fizyczne pozostały na ziemi jako tymczasowo niepotrzebny skafander kosmiczny, nie niosący żadnego obciążenia. Wojownicy Światła doświadczali jednak pewnych doznań, które były zniekształconym echem tego, co działo się z ich ciałami manifestacyjnymi innych Monad.

W momencie wniebowstąpienia jądro Monady zaczęło, niczym pompa próżniowa, szybko wciągać (zwijać) do siebie wszystkie ciała przejawione oprócz fizycznego.

Ich korpus 3D stał się niewidzialny dla Lokalnego Wszechświata, Logosu Ziemi i Monad z powodu symulowanych stanów śmierci (braku ciała fizycznego).

Mówiąc obrazowo, mogli oszukać śmierć i swoich Monad, choć oczywiście słowo "oszukiwanie" w tym przypadku jest absolutnie niepoprawne.

Podczas Wniebowstąpienia i jego apoteozy - rozpłynięcia się w Absolucie - Światłowojownicy "zostawili" na Ziemi wszystkie niedoskonałości i wady ciał fizycznych, ukazując się Stwórcy w nieskazitelnej czystości Ducha i Serca, osiągniętej w wyniku służby i samopoświęcenia.

W chwili, gdy Monada wciągnęła ciała przejawione w siebie, wszyscy doświadczyli przeciążeń podobnych do tych, jakie ponoszą astronauci podczas startu rakiety kosmicznej.

W krótkim czasie Lightwarriors ponownie przeszli wszystkie te etapy, które miały miejsce wcześniej.

Obaj czuli, że w ogóle nie należą do swoich ciał fizycznych, całkowicie od nich abstrahując.

W pełni zjednoczeni ze swoimi Monadami, wydawało się, że zniknęli z trójwymiarowości, przestali do niej należeć i w niej być. Lighrwarriors znaleźli się w innej rzeczywistości.

Następnie ich Monady popędziły do swojego pierwotnego źródła - Jednego Twórczego Logosu lokalnego wszechświata i całkowicie się w nim rozpuściły.

Ciała fizyczne utrzymywały normalną temperaturę, ciśnienie i pracę wszystkich narządów i układów ciała. Jednak z systemem nerwowym i emocjami działo się coś nie do opisania.

W obu przypadkach zaczynała się najsilniejsza histeria, i to bez żadnego powodu. Całe ciało trzęsło się dziko, miało konwulsje, a z oczu płynął wodospad (!) łez. Nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyli.

Trwało to ponad trzy godziny. Spośród wszystkich emocji, uczuć i myśli Wojownicy Światła mogli wyraźnie wyróżnić dwie główne: absolutną, bezgraniczną, wszechogarniającą Miłość i jednocześnie wielki, niezmierzony, najgłębszy ból i smutek.

Później Wyżsi Hierarchowie Światła powiedzą im, że czuli to, co Stwórca czuje w każdej chwili w stosunku do człowieka!

Następnie Jedyny Stwórczy Logos ponownie zamanifestował (zróżnicował) Monady Światłowojowników w tym samym formacie. Z niego ponownie wyodrębnili oni swoje Wyższe Jaźnie i inne ciała przejawione. Ale z jedną istotną różnicą: teraz funkcję dawnych Promienistych Ciał Subtelnych i Przyczynowych pełni nowe Ciało Doskonałego Światła.

Następnie oba zostały ponownie podłączone do Osobistych Matryc Logosu i pojawiły się w 3D w nowej jakości.

Formowanie Ciała Doskonałego Światła trwało kilka dni. Zbudowane jest na zasadzie mozaiki: do jego struktury wprowadzono 144 000 Podstawowych Matryc (Mandali) Lokalnego Wszechświata, w tym 144 Wyższe Matryce Pleromiczne.

Zapewniało to wojownikom światła najwyższe możliwości we wszystkich ich działaniach na planie fizycznym i subtelnym, o których DNI wciąż dużo i szczegółowo opowiada.

Samoorganizacja i synchronizacja Ciała Doskonałego Światła z ciałem fizycznym była bardzo trudna. Obaj Wojownicy Światła znów czuli się tak źle, że po prostu nie wiedzieli, co robić. Po prostu trzeba było się z tym pogodzić...

W rezultacie otrzymali taki Korpus Światła, który zapewnia mu niezniszczalność i gwarantuje nowe, unikalne cechy i perspektywy ewolucyjne. Jego formowanie odbywało się automatycznie, przez Inteligencję Monady.

Współtwórcy uznali ten schemat za bardzo skuteczny. Otwiera on drogę do wniebowstąpienia wewnątrz-witamicznego wielu ludzi w najbliższej przyszłości. Oczywiście, nie wszyscy zostaną do tego dopuszczeni.

Niestety, wielu nie potrzebuje takiego Wzniesienia teraz; tylko ci, którzy świadomie i aktywnie przygotowują się do Wielkiego Przejścia Kwantowego razem z naszą wspólną Ziemią ojczystą.

**By Lev

**Source



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz