
Autor: Sofia Falcone
Współcześnie słyszymy wielu ludzi nazywających siebie "przebudzonymi"; co ciekawe, ludzie ci wpadają w swój własny sztywny sposób myślenia, ale w jakiś sposób otaczając się innymi, którzy nie kwestionują ich przekonań, czują, że są "wyewoluowani".
- Tymczasem patrząc z zewnątrz, można zauważyć, że tak naprawdę nie ma dużej różnicy między tymi, których krytykują, a tym, kim sami się stali - obaj rządzeni przez dogmaty i potrzebę posiadania racji, zamiast pragnienia poszerzania i utrzymywania otwartego umysłu i serca, w celu lepszego rozeznania poprzez uczenie się i doświadczanie innych punktów widzenia...
Jedynym podobieństwem między woke i awakening jest to, że ich terminologia oznacza, że się budzisz. Ale przebudzenie jest jak obudzenie się ze snu. Myślisz, że masz kontrolę. Myślisz, że znasz rzeczywistość, ale wciąż jesteś w stanie snu. Jogini i mędrcy definiują przebudzoną osobę jako kogoś, kto lubi być miły dla wszystkich, ale myli to z byciem wyrozumiałym. Jego przeciwieństwem jest sztywny obudzony, który myśli, że stał się oświecony, patrząc z góry na drugą skrajność wahadła. Żyjąc między skrajnościami, społeczeństwo staje się coraz bardziej podzielone i mniej pokojowe, ale ci na przeciwległym końcu spektrum - jak już wspomniano - nie lubią patrzeć na to, jak bardzo ich podejście do życia przyczynia się do obecnego stanu rzeczy na całym świecie.
Wokeness jest nadal mylona z iluminacją, ale pozostaje częścią iluzji. To w porządku; nawet Platon próbował uczyć nas o Maju, czyli iluzji rzeczywistości, ale ta iluzja poprzez doświadczenia może katapultować cię do przebudzenia ze stanu wycieraczki (sztywności); tylko wtedy może rozwinąć się życiowe dążenie do oświecenia. Podobnie jak budząc się we śnie, zdajesz sobie sprawę, że chociaż nadal śnisz, stałeś się bardziej świadomy... bardziej wolny.
Podzielę się z wami fragmentami książki, którą czytałem, a która moim zdaniem lepiej wyjaśnia, czym naprawdę jest przebudzenie, a czym nie jest. Kiedy ją czytasz, zdajesz sobie sprawę, że fałszywa akceptacja fałszywego buntu (nie służy żadnemu celowi) nie jest przebudzeniem; nie budzisz się również, gdy ze zmęczenia, bólu, samotności, obowiązku lub poczucia porażki ulegasz sztywnemu/dogmatycznemu punktowi widzenia. Można mieć powinowactwo z konkretnym wyznaniem; jest to nie tylko naturalne, ale konieczne, ponieważ każda osoba jest wyjątkowym światem; jednak przebudzenie oznacza, że nadal można pozostać otwartym na inne ścieżki, rozumiejąc, że nie wszyscy są tacy sami i chociaż twoja ścieżka może przynieść ci spokój, może nie być ścieżką, której potrzebuje ktoś inny - to jest znak duchowej i psychologicznej dojrzałości, które są głównymi oznakami duchowej świadomości lub przebudzenia....
.
Być może żadne słowo nie było tak nadużywane i źle rozumiane przez osoby na ścieżce duchowej jak "oświecenie". Niezrozumienie znaczenia i użycia tego słowa może w rzeczywistości stanowić przeszkodę na duchowej ścieżce; a zrozumienie, dlaczego jest to niewłaściwe słowo i dlaczego "przebudzenie" jest lepsze, pociąga za sobą wgląd w cel duchowej praktyki, który stanowi znaczące atuty w podróży.
Definicja słowa "oświecenie", w jego duchowym znaczeniu (w przeciwieństwie do jego racjonalistycznego znaczenia), jest podana w Oxford Dictionary of English (i kilku innych) jako: "czynność lub stan osiągnięcia lub posiadania duchowej wiedzy lub wglądu". Zgodnie z tą definicją słowo to jest zdecydowanie bliskim wrogiem prawdy. Po pierwsze, biorąc pod uwagę założenie, że wiedza jest czymś wyrażonym słowami lub innymi symbolami, nie ma wiedzy, którą można by przekazać, która przyniosłaby oświecenie. Gdyby tak było, wiedza ta zostałaby już odkryta, a większość ludzkości byłaby oświecona, tak jak większość ludzkości potrafi wykonywać podstawowe działania arytmetyczne. Ważniejszą kwestią jest jednak to, że istnienie rzeczownika "oświecenie" implikuje ostateczny stan, w którym ktoś osiągnął ostateczny wgląd i poznał tajemnicę istnienia, a ponadto implikuje binarną opozycję ze stanem "nieoświecenia".
W tym błędnie rozumianym paradygmacie istnieją tylko dwa stany: albo jesteś oświecony, albo nie. Jeśli wierzysz, że tak właśnie jest, to prawdopodobnie będziesz usilnie dążył do osiągnięcia tej ostateczności, co jest problemem, ponieważ zarówno działanie polegające na dążeniu, jak i koncepcja osiągnięcia podważają możliwość duchowego przebudzenia. Co więcej, prawdopodobnie uwierzysz również, że to rzekome osiągnięcie wyniosłoby cię ponad masę ludzi lub w jakiś sposób wywyższyło, a tego rodzaju hierarchiczne myślenie jest również sprzeczne z duchowym przebudzeniem.
Istnieje jednak jeszcze bardziej podstępny skutek tego nieporozumienia. Zdecydowana większość tych, którzy przyjmują tę definicję oświecenia, wyobraża sobie, że nie reprezentuje ona niczego, co jest dla nich możliwe w tym życiu. Innymi słowy, domniemany stan oświecenia stał się tak przesadnie gloryfikowany i mitologizowany, że większość praktykujących jogę i medytację nie uważa go za poważną możliwość dla siebie, a ci, którzy to robią, mają zwykle mocno napompowane ego. A te starożytne i współczesne postacie powszechnie uważane za przykłady "całkowitego oświecenia", takie jak Budda i Ramana Maharshi, są tak bardzo wyniesione na piedestał, że ludzie nie widzą w nich zwierciadła tego, co jest możliwe dla każdej wystarczająco zainteresowanej istoty ludzkiej.
Sugerowałbym, że "oświecenie" jest bliskie wrogowi prawdy, którą ja (i niektórzy inni) lubię nazywać "trwałym przebudzeniem". Nie chodzi tu jednak o używanie "właściwego" języka. Chodzi o zrozumienie, co rozumiemy przez te słowa, a konkretnie, dlaczego konotacje jednego terminu mogą być bardziej korzystne niż innego. Tutaj chcę argumentować, że duchowe przebudzenie stanowi spektrum z nieokreśloną liczbą punktów wzdłuż niego, a w konsekwencji przebudzenie jest możliwe dla każdego, a więcej przebudzenia jest możliwe dla każdego, kto już się obudził.
Pierwszym zadaniem jest więc zdefiniowanie, co dokładnie rozumiemy przez słowo przebudzenie i jego pokrewne formy, takie jak "przebudzenie". Słowo przebudzenie (i jego odpowiedniki) stało się obecnie tak powszechne, że łatwo zapomnieć, że jest to w rzeczywistości metafora czegoś, na co dosłownie nie mamy żadnego rodzimego słowa w języku angielskim (ani w żadnym innym języku europejskim). Jest to metafora, która sugeruje, że cokolwiek, o czym mówimy, jest analogiczne do budzenia się ze snu. Analogia jest dobra z powodów, które opiszę poniżej, ale pamiętajmy, że żadna analogia nigdy nie jest idealna.
W tym momencie niektórzy czytelnicy bez wątpienia zastanawiają się nad sanskryckim słowem, które uczeni z XIX i XX wieku przetłumaczyli jako "oświecenie". Tym słowem jest bodha (lub jego synonim bodhi), które w rzeczywistości oznacza "bycie przebudzonym". Na wybór tłumaczenia tego słowa jako "oświecenie" w XIX wieku duży wpływ miało europejskie użycie tego słowa w odniesieniu do ruchu filozoficznego z XVIII wieku znanego jako Oświecenie, mimo że miało ono niewiele wspólnego z buddyjskimi i hinduskimi filozofiami używającymi słowa bodha.
Dla tych, którzy chcą poznać pełny zakres semantyczny tego sanskryckiego terminu, jest on opisywany w słownikach jako: przebudzenie, stawanie się lub bycie przebudzonym, stan przebudzenia, świadomość, otwarcie kwiatu, mądrość, percepcja, zrozumienie, myśl, wiedza, zrozumienie, inteligencja, instrukcja lub rada, w zależności od kontekstu. Tak więc w oryginalnym języku nie ma jasnej granicy między pojęciem przebudzenia a pojęciem świadomości per se. Znaczenie słowa bodha zależało od kontekstu, podobnie jak jego odpowiednika buddha, które oznaczało po prostu "przebudzony", nie tylko w sensie duchowym, ale częściej w codziennym fizycznym znaczeniu przebudzenia ze snu.
Po ustaleniu, mam nadzieję, że tłumaczenie "przebudzenie" lub "przebudzenie" jest najbardziej odpowiednie dla bodhy, czym ona właściwie jest? Zdefiniuję to poniżej na cztery sposoby, ale najpierw muszę powiedzieć to: jeśli jeszcze nie wszedłeś w proces przebudzenia, najprawdopodobniej uznasz to za mit lub marchewkę wyciągniętą przez guru, który chce twoich pieniędzy, lub psychologiczne złudzenie, lub wyimaginowaną koncepcję wykorzystywaną przez samozwańczych duchowych typów do samo wywyższania się i angażowania w dynamikę władzy, lub być może tymczasowe doświadczenie, takie jak zmieniony stan świadomości. Ale do ciebie mówię, że przebudzenie jest prawdziwe i nie ma nic wspólnego z żadną z tych rzeczy (chociaż wszystkie te rzeczy również się zdarzają). Nie jest to stan psychologiczny ani doświadczenie szczytowe: w rzeczywistości, choć może to zabrzmieć dziwnie, nie jest to w ogóle doświadczenie. Przebudzenie jest specyficznym sposobem doświadczania; można powiedzieć, że jest to inny paradygmat bycia.
Teraz język, którego właśnie użyłem, wydaje się zaprzeczać temu, co powiedziałem wcześniej, że przebudzenie jest spektrum, a nie binarnym. Ale teraz nadszedł czas, aby wyjaśnić, że jest to jedno i drugie. Jest binarny w tym sensie, że proces przebudzenia albo się rozpoczął, albo nie, i jest spektrum w tym sensie, że gdy już się rozpocznie, stanowi spektrum z nieokreśloną liczbą punktów. Ważne jest również, aby zauważyć, że to spektrum ma kilka punktów krytycznych, które możemy nazwać "etapami przebudzenia", o ile rozumiemy, że nie zdarzają się one w tej samej kolejności dla każdego, kto je przechodzi (i oczywiście nie każdy, kto się budzi, przechodzi je wszystkie). Ważne jest również, aby pamiętać, że wiele osób, które wierzą, że są przebudzone, nie rozpoczęło jeszcze faktycznego procesu przebudzenia. To nieporozumienie pojawia się, gdy ludzie mylą zrozumienie i wiarę w filozofię duchową z przebudzeniem, co jest bardzo powszechne. Zjawisko to zostanie omówione w kolejnym rozdziale.
Czym więc jest przebudzenie, jeśli nie jest to doświadczenie lub szczególny rodzaj wiedzy? To zmiana paradygmatu, która rekonfiguruje sposób, w jaki doświadczasz wszystkiego. Bywa mylone z rodzajem doświadczenia, ponieważ często występują znaczące, a nawet dramatyczne elementy doświadczalne, które towarzyszą tej zmianie paradygmatu. Ale te elementy doświadczenia są nietrwałe, podczas gdy samo przebudzenie może stać się stałym miejscem zamieszkania. Jak to możliwe? Czy Budda nie nauczał, że wszystko jest nietrwałe? Nie, nauczał, że nirwana jest trwała, właśnie dlatego, że nie jest obecnością czegoś, ale nieobecnością czegoś, a mianowicie złudzenia i pomieszania co do natury rzeczywistości i / lub natury jaźni. Wszystko, co powstaje, oczywiście przemija, ale coś, co może przestać istnieć, może zniknąć na zawsze. Dlatego nirwana dosłownie oznacza "ustanie". Złudzenie ustało, a jego ustanie stanowi inny paradygmat bytu. Ale oczywiście dla większości ludzi nie ustaje ono od razu (pomimo mitycznych opowieści o "nagłym oświeceniu"): może wystąpić nagła nieciągłość w naturze doświadczenia, która inicjuje proces przebudzenia, ale złudzenie jest zużywane powoli poprzez proces ścierania napędzany (właściwym rodzajem) praktyki duchowej.
Tak więc przebudzenie, któremu towarzyszą doświadczalne fajerwerki i przebudzenie, któremu nie ma o czym pisać, są takie same pod względem tego, gdzie lądują. Ale gdzie to jest? Podczas gdy dyskurs wokół słowa "oświecenie" (i dyskurs rynku duchowego) sprawia wrażenie, że przebudzona osoba wie coś - lub ma coś - czego nie ma osoba nie przebudzona, w rzeczywistości jest odwrotnie. Przebudzenie pociąga za sobą utratę czegoś - w szczególności głęboko uwarunkowanych przekonań na temat tego, kim jesteś i czym jest świat - i nie zyskuje nic poza jasnością widzenia, która naturalnie wynika z tej utraty. W tym sensie można to porównać do operacji usunięcia zaćmy z oka.
Oczywiście to, co właśnie powiedziałem, jest nadmiernym uproszczeniem, ale nie można o tym mówić bez nadmiernego uproszczenia. Jakiejkolwiek metafory byśmy nie użyli, jest ona w pewien sposób nieadekwatna.
Teraz omówię cztery różne wersje przebudzenia, które można postrzegać jako etapy lub punkty krytyczne w tym procesie. Pamiętaj, że naszą podstawową metaforą, używaną przez niezliczonych nauczycieli duchowych, jest przebudzenie ze snu. Dlaczego jest to główna metafora? W normalnym śnie nie wiesz, że śnisz i nie wiesz, że wszystko, co się dzieje, jest generowane przez twój własny umysł. Nie wiesz, że wszyscy we śnie to ty, więc czujesz strach, gdy zagraża ci złoczyńca lub potworne stworzenie, i czujesz pożądanie w stosunku do seksownej osoby. Ale kiedy budzisz się z dosłownego snu, zdajesz sobie sprawę z jego natury. Możesz kontemplować sen, a nawet przeszukiwać go w poszukiwaniu potencjalnych spostrzeżeń, ale nie boisz się już, nie jesteś podniecony ani podenerwowany (choć w przypadku intensywnych snów może minąć trochę czasu, zanim twój układ nerwowy uspokoi się po przebudzeniu - co jest również istotną częścią tej analogii). W pewnym sensie oceniasz teraz sen jako nierzeczywisty, przynajmniej nie w porównaniu z twoim obecnym doświadczeniem.
W ten sam sposób duchowe przebudzenie zmienia twój stosunek do całej rzeczywistości. Nie wydaje się ona realna w taki sposób, jak wcześniej i nie może już wpływać na ciebie w taki sposób, jak wcześniej. Często pojawia się również ogromne poczucie ulgi, jak po przebudzeniu się ze złego snu. Ale pod pewnymi względami duchowe przebudzenie nie jest tak analogiczne do fizycznego przebudzenia, jak przejście do świadomego śnienia. Nadal jesteś we śnie, ale wiesz, że to sen, więc wiesz, że wszystko jest manifestacją twojej świadomości i nie ma się czego bać, więc możesz w zasadzie robić, co chcesz i po prostu cieszyć się jazdą. Ale tak też nie jest, bo jeśli potraktować tę metaforę zbyt dosłownie, to przebudzenie jest po prostu przejściem do solipsyzmu, a nie o tym mówimy. Niezależnie od tego, w jaki sposób użyjemy tej metafory, w pewnym momencie się ona kończy i musimy przyznać, że nawet najlepsza metafora nie jest w stanie w pełni uchwycić tego, o czym mówimy. Przejdźmy więc do innego sposobu opisu.
Cel próby opisania tych wersji lub etapów przebudzenia, pomimo faktu, że nie da się tego zrobić idealnie, jest dwojaki: po pierwsze, aby ludzie, którzy je przeszli, rozpoznali, że to, co przeszli, jest w rzeczywistości częścią uniwersalnego procesu, który jest po prostu wewnętrzną potencjalnością ludzkiej świadomości; a po drugie, aby ci, którzy jeszcze ich nie przeszli, zostali wyposażeni w drogowskazy, aby w przyszłości wiedzieli, że tak naprawdę nie wariują. Jest to bowiem proces uniwersalny: chociaż szczegóły mogą się różnić, a jego elementy są z pewnością zapośredniczone przez specyficzny kulturowo kontekst, w którym następuje przebudzenie, jest to proces, który może przejść każdy w dowolnej kulturze. Niektórzy ludzie muszą usłyszeć o jego możliwości, zanim proces przebudzenia może się rozpocząć, podczas gdy dla innych zaczyna się on po prostu dziać niespodziewanie.
Fakt, że proces ten może zainicjować się spontanicznie u prawie każdego, w tym u kogoś bez wcześniejszej ekspozycji na rodzaje pomysłów zawartych w tej książce, stanowi głęboką tajemnicę. Mam nadzieję, że tajemnica ta stanie się głównym przedmiotem badań neuronauki, ponieważ proces przebudzenia u wielu osób ma również objawy fizjologiczne lub skutki uboczne, które wskazują, że jest to tak samo proces neurobiologiczny, jak duchowy lub psychologiczny.
Wreszcie, przedstawiając te wersje lub etapy przebudzenia, nie twierdzę, że oferuję ostateczną lub kompletną mapę, tylko jasną i użyteczną, która obejmuje większość terenu w prostym języku.
Pierwsza wersja/etap: przebudzenie ze społecznie skonstruowanej jaźni. To znaczy, przebudzenie się z przekonania, że twoje myśli, wspomnienia, wyobrażenia o sobie lub narracje o twoim życiu definiują cię, ograniczają cię, a nawet opisują. Innymi słowy, przebudzenie się ze snu, że treść myśli ma cokolwiek wspólnego z tym, kim zasadniczo jesteś. Wiąże się to z wyraźnym dostrzeżeniem, że nie ma konkretnego odniesienia do myśli "ja" - to znaczy dostrzeżeniem, że pojęcie "ja" w rzeczywistości nie wskazuje na nic innego, jak tylko na źle zdefiniowaną, w dużej mierze sfabrykowaną (lub konfabulowaną), mglistą i sprzeczną ideę siebie; to znaczy myśl. Myśl, która w jakiś sposób siedzi na wierzchu i zasłania głębszą istotę.
Podobnie jak wszystkie wersje lub etapy przebudzenia, to urzeczywistnienie jest w rzeczywistości niekonceptualne, ale z konieczności brzmi konceptualnie, gdy jest wyrażone słowami.[1] Widząc, że "ja" jest konstruktem umysłowym, można zareagować nagłym strachem i oporem lub nagle doświadczyć stanu czystej istoty, który możemy również nazwać świadomością-obecnością. Niektóre tradycje nazywają ten stan czystej istoty wolnej od obrazu siebie lub samoświadomości "prawdziwym ja" lub autentycznym odniesieniem koncepcji "ja".
Druga wersja/etap: przebudzenie z nieświadomego nakładania pojęć. Oznacza to, że nie rzutujesz już swoich koncepcji rzeczy na rzeczy, nie zdając sobie sprawy, że to robisz. Jest to po prostu naturalne rozszerzenie pierwszego etapu. Moglibyśmy go scharakteryzować jako uświadomienie sobie, że tak jak ty nie jesteś swoją opowieścią o sobie, tak nikt inny nie jest twoją opowieścią o nim, a świat nie jest twoją opowieścią o nim. Nic nie jest twoją koncepcją. Koncepcje mogą być użyteczne z pragmatycznego punktu widzenia, ale nic, nawet najprostsza rzecz, taka jak stół czy drzewo, nie sprowadza się do twojej koncepcji. W końcu zdajemy sobie sprawę z implikacji tego: myśli są narzędziami, a nie prawdą. Nawet po uświadomieniu sobie tego, wyjście z nawyku nieświadomego nakładania pojęć zajmuje dużo czasu.
Trzecia wersja/etap: przebudzenie ze snu o oddzieleniu. Po uświadomieniu sobie, że wszystko jest częścią procesu, który zawsze wymyka się konceptualizacji (można powiedzieć, że w rzeczywistości istnieją tylko czasowniki, a nie rzeczowniki) i że wszystkie rozgraniczenia są konstrukcjami umysłowymi, widzimy, że oddzielenie jest samo w sobie przekonaniem. Bez wiary w odrębną jaźń niemożliwe jest doświadczenie jakiegokolwiek rodzaju egzystencjalnej alienacji. Porzucając przekonanie, że cokolwiek może być od ciebie oddzielone, budzisz się do zawsze istniejącej prawdy o płynnej jedności ze wszystkim, co jest.Chociaż ta konkretna wersja lub etap przebudzenia jest często gloryfikowana w literaturze, ponieważ ma tendencję do wytwarzania całkiem sporej błogości i radości jako produktu ubocznego, w rzeczywistości jest to po prostu nasz naturalny stan bycia: widzenie wyraźnie bez filtra uwarunkowanego kulturowo i językowo umysłu. Aby być technicznie dokładnym, nie osiągasz jedności; doświadczalnie rozpoznajesz, że nigdy nie byłeś oddzielony od niczego. Pełne zaabsorbowanie implikacji tego faktu trwale zmienia paradygmat.
Czwarta wersja/etap: przebudzenie z wiary w (i poczucia) "obiektywną rzeczywistość". Na tym etapie istnienie niezależnego od obserwatora wszechświata obiektów materialnych jest postrzegane jako niepotrzebny postulat i odpada, pozostawiając doświadczenie, że wszystkie zjawiska są niczym innym jak formami świadomości. Ta świadomość, która jest wszystkim, nie jest własnością, co oznacza, że nie możesz twierdzić, że jest twoja, ale jednocześnie nie jesteś niczym innym, jak tylko nią. Nie trzeba dodawać, że ten tryb doświadczenia jest prawie niemożliwy do opisania, a na pewno jeszcze dziwniejszy niż się wydaje, dopóki się do niego nie przyzwyczaisz.
Piąta wersja/etap: przebudzenie do podłoża bytu. Na tym etapie (choć tutaj jesteśmy daleko poza wszystkim, co można scharakteryzować w kategoriach etapów), bezpośrednio odczuwamy, że wszystkie zjawiska są w jakiś sposób utrzymywane i możliwe dzięki nieskończoności wciąż cichej, przestronnej nicości. Niektórzy odczuwają to jako wciąż cichą obecność, ale absolutnie bezosobową obecność, która jest jednocześnie zawsze bliższa niż nasz własny oddech. Wszystkie zjawiska razem wzięte są postrzegane jako maleńkie zmarszczki na powierzchni oceanu nieskończonego spokoju. Na tym etapie ma się również poczucie, że wszystko, co kiedykolwiek umiera lub rozpuszcza się, w rzeczywistości nie znika, ale raczej łączy się z powrotem z podłożem bytu, z którego może wyłonić się ponownie w rozległych cyklach nieskończonego czasu. Brzmi to oczywiście jak przekonanie, ponieważ odczucie, o którym mówię, jest tutaj ubrane w słowa, ale nie jest to nic podobnego do przekonania.
Choć może się to wydawać oczywiste, mylenie mapy z terytorium jest powszechne: to właśnie nazywamy fundamentalizmem religijnym lub jakąkolwiek formą dogmatyzmu.
Powtarzam, że te pięć wersji przebudzenia może przydarzyć się ludziom w innej kolejności niż opisana tutaj, a ktoś może mieć tylko jedno z tych przebudzeń, a nie inne. Istnieją również inne sposoby mapowania tego terenu. Jedna tradycyjna mapa przedstawia to, o czym tutaj mówiłem, w zaledwie trzech etapach, inne uczą wielu etapów (w tym etapów integracji powyższych urzeczywistnień z codziennym życiem), a jeszcze inne deklarują, że myślenie o procesie przebudzenia w kategoriach etapów jest nieważne. Myślę, że mapy są wartościowe tak długo, jak długo się o nich pamięta.
Starałem się tutaj wyjaśnić, że te wersje lub etapy przebudzenia nie mają empirycznej jakości pobierania wiedzy lub osiągania jakiegokolwiek rodzaju. Mają empiryczną jakość coraz większego pozbywania się, pozostawiając rzeczywistość całkowicie obnażoną, surową, a jednak w jakiś sposób o wiele bardziej żywą. Niewymownie lśniącą. Niektórzy nazywają to "nagą świadomością".
Przebudzenie nie jest więc kolejną interpretacją rzeczywistości, którą ktoś nabywa, a następnie znajduje sposób na pogodzenie jej z istniejącą wiedzą. Biorąc pod uwagę wszystkie wspomniane powyżej wersje i traktując je jako część jednego procesu, możemy powiedzieć, że przebudzenie jest zmianą paradygmatu, która zaciera wszystkie twoje historie i pomysły na temat rzeczywistości i wprowadza cię w nieopisany tryb bycia, w którym jedyna prawdziwa wiedza opiera się na niewiedzy o wszystkim, co kiedykolwiek myślałeś, że wiesz. Ta niekonceptualna, empiryczna wiedza jest rodzajem spontanicznej bezpośredniości, w której rozróżnienie między wiedzą a byciem załamuje się, co skutkuje surową i żywą bliskością z absolutnie wszystkim, wolną od potrzeby zrozumienia lub interpretacji oraz wolną od potrzeby zaakceptowania lub odrzucenia.
Kiedy jednak ludzie słyszą ten opis, wyobrażają sobie, że musi to stanowić rodzaj transcendentalnego, bezmyślnego stanu, który nie może być kompatybilny z funkcjonowaniem w świecie. Jest to jednak całkowicie nieprawdziwe i jest to przypuszczenie oparte na braku bezpośredniego doświadczenia zmiany paradygmatu, o której tutaj mowa."Wolny od potrzeby rozumienia i interpretowania" i innych tego typu zwrotów nie oznacza, że nie masz myśli i nie oznacza, że nie możesz wykorzystywać pojęć tak umiejętnie, jak ktokolwiek inny.Oznacza to tylko, że te myśli i koncepcje nie determinują twojego doświadczenia rzeczywistości.
Jesteś wolny od przymusu poszukiwania prawdy w umysłowych reprezentacjach rzeczywistości.W trybie przebudzenia myśli nie stanowią już prawdy, ale najlepsze z nich stanowią narzędzia, a niektóre z nich są bardziej skuteczne niż inne.Z tego punktu widzenia myśl, która jest bardziej skuteczna niż inna w określonym kontekście, może być uważana za prawdziwszą, nawet jeśli nigdy nie jest dosłownie prawdziwa.Tak więc osoba może istnieć w radykalnie odmiennym paradygmacie opisanym powyżej i nadal skutecznie funkcjonować w naszym złożonym społeczeństwie - po przejściu przez okres dostosowawczy, w którym niektóre rodzaje funkcjonowania (zwłaszcza interakcje społeczne) mogą być tymczasowo upośledzone.
Powiedziawszy to, jest również tak, że ktoś, kto jest przebudzony w jakimkolwiek znaczącym stopniu, odkryje, że teraz niemożliwe jest kontynuowanie robienia czegokolwiek, co wydaje się nieprawdziwe lub "niezgodne", z braku lepszego wyrażenia. Nie można już skutecznie okłamywać samego siebie. Tak więc niektórzy, którzy wchodzą w proces przebudzenia, odkrywają, że byli strasznie nieszczęśliwi w swoim małżeństwie lub karierze, ale udało im się przekonać samych siebie, że takie jest po prostu życie i trzeba się z tym pogodzić - i już nie mogą. Dlatego w niektórych przypadkach życie danej osoby może wydawać się po prostu rozpadać na wczesnych etapach przebudzenia, a jej przyjaciele i rodzina są, co zrozumiałe, zaniepokojeni.Ale dla niektórych osób jest to po prostu niezbędna część procesu. Nie powinno to oczywiście oznaczać, że czyjeś rozpadające się życie samo w sobie jest dowodem przebudzenia.
Jest coś w tej zmianie paradygmatu zwanej przebudzeniem, co zmusza cię do podążania w kierunku prawdy, czasami niemal wbrew twojej woli. Uświadamiasz sobie, że istnieje coś takiego jak prawda, choć nie jest ona doktrynalna ani ideologiczna, i masz poczucie bycia zmuszonym do rozpoznania jej natury najlepiej jak potrafisz, we wszystkich możliwych wymiarach, niezależnie od tego, czy to, co zostało rozpoznane, jest ostatecznie możliwe do wyartykułowania.
Zakończę ten rozdział, rozwiązując pozorną sprzeczność w tym nauczaniu. Przebudzenie jest ze swej natury zarówno nagłe, jak i stopniowe.Jest nagłe w tym sensie, że niekonceptualna prawda jakiegokolwiek rodzaju jest koniecznie widziana od razu, ale proces integrowania tego, co ktoś urzeczywistnił ze swoją psychiką i życiem, jest z konieczności stopniowy.
Wglądy i urzeczywistnienia są przyjemną częścią tego procesu. Integracja jest dla wielu trudną częścią.Ale to właśnie proces integracji tych głębokich wglądów w naturę rzeczywistości najbardziej zmienia życie. Bez integracji nawet potężne spostrzeżenia mogą po prostu ... zniknąć.A bez nauczyciela i/lub terapeuty wspierającego integrację, twoje urzeczywistnienia mogą być kooptowane przez umysł i przekształcane w przekonania, które wzmacniają zawyżony obraz siebie lub "duchowe ego".
Co najważniejsze (w każdym razie dla tych, którym zależy na dobrobycie innych), bez integracji twoje przebudzenie raczej nie przyniesie znaczących korzyści nikomu innemu. To prawie tak, jakby po odkryciu w sobie najwspanialszej fontanny wspaniałego światła, nie mogło ono skutecznie wypływać, aby podnosić i przynosić korzyści innym, dopóki psychika nie zostanie bardziej zestrojona z tym światłem. To oczywiście tylko metafora. Wydaje się jednak, że wszystko musi zostać ponownie skalibrowane w świetle tego, co uświadomiłeś sobie na każdym głównym etapie przebudzenia.
Ta kalibracja może być bardzo subtelna w niektórych aspektach i oczywista w innych, w zależności od osoby. Jak to się dzieje?Poprzez spojrzenie na wszystko w swoim życiu i we własnej psychice na nowo, z perspektywy tego, co zostało urzeczywistnione.Jeśli naprawdę chcesz to zrobić - a czasami nie jest to łatwe, ponieważ nieuchronnie skończysz żałując nieświadomych zachowań, przez które sprawiłeś innym ból - wtedy transformacja nieuchronnie następuje.
Ważne jest również zwrócenie uwagi na niekonceptualne urzeczywistnienie. Niekonceptualne urzeczywistnienie to takie, które ma miejsce, można powiedzieć, w sub itystyczny sposób, to znaczy w taki sam sposób, w jaki widzimy, że trawa jest zielona bez konieczności myślenia "zielona" lub że istnieją trzy przedmioty bez konieczności ich liczenia. Może się to zdarzyć spontanicznie lub ktoś może to wskazać, a jeśli jesteś dojrzały do urzeczywistnienia - co oznacza zdolność do zakwestionowania swoich przekonań i zintegrowania całej swojej psychiki i duszy nagromadzonej przez lata, patrzysz i po prostu widzisz, że to prawda - nie dlatego, że ktoś to wskazał, to było pośrednie, ale dlatego, że zintegrowałeś wcześniej wyuczone lekcje.... wszystko, czego potrzebował, to pchnięcie. (Tutaj "dojrzały do urzeczywistnienia" jest terminem artystycznym, który oznacza tajemniczy aspekt tego zjawiska przebudzenia).
Podobnie jak nie można zmienić programu komputerowego poprzez walenie w ekran, nie można zainicjować procesu przebudzenia poprzez powtarzanie samych koncepcji; co gorsza, ograniczenie się tylko do jednej koncepcji jest tym samym, co próba ułożenia puzzli bez wszystkich głównych elementów.
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz