środa, 11 sierpnia 2021

Przeżycie w trakcie cofania

 

 
 
***
Nawet kwiaty czczą boskość.

Jedną z rzeczy w ekstazie jest to, że jest ona tak decydująca, tak rozstrzygająca.  Nasze życie jako ofiary jest skończone. Nie ma co do tego wątpliwości. Skończone, tak po prostu.

Jak dużo wystarczy? Całkowita i absolutna satysfakcja, którą odczuwam w ekstazie jest wystarczająca.  To wystarczy, żebym zmądrzał pod każdym względem. Wystarczy, abym usiadł i zwrócił na siebie uwagę. Wystarczy, by zainspirować mnie do działania tam, gdzie nic innego nie może.

I nie ma to absolutnie nic wspólnego z niczym na zewnątrz. To jest całkowicie wewnętrzna robota.

Być może już nigdy nie uda mi się dotrzeć na plażę Kovalam w Indiach. Być może już nigdy nie wypiję takiego koktajlu kawowego, jaki wypiłem w barze hotelu Fontainebleu w wieku ośmiu lat; to była wielka sprawa. Być może już nigdy nie poprowadzę innego TR-4 ani nie zaspokoję żadnego innego pragnienia.

A jednak jestem jednoznacznie usatysfakcjonowany i kompletny, kiedy jestem w ekstazie.
***

Kiedy w ekstazie... .... Doświadczenie to stale się zmniejsza. A wraz z nim odchodzi moja pamięć o tym, co się stało. Pewnie musiałbym teraz sam sięgnąć po zapiski.

Nie trzymam się go kurczowo. Wiem, że to nie działa.

Nie mam też żadnych roszczeń do wiedzy w wyniku tego zdarzenia, z wyjątkiem tego, co pojawia się w danej chwili.

Ekstaza mogła zamknąć akta mojego życia jako "przypadku", ale nie przywróciła mi pamięci.

Powrót z jednego z tych doświadczeń jest zazwyczaj bardzo trudny. Może to być fizyczne zużycie i rozdarcie, ale bardziej uciążliwa jest tęsknota za utraconym stanem.

I wtedy oczywiście jest podniesienie emocjonalnego dna i poczucie, że wie się, co nadchodzi, które więcej niż rekompensuje.

And this in from Len:


 

Was it due to the Lion’s Gate?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz