
Jeśli obecna dynamika się utrzyma, to po 21 grudnia 2022 roku na Ziemi w pełni uaktywni się wysokowibracyjny Matrix 4D i nowy scenariusz dla ludzi o świadomości czwartego wymiaru.
Przebudzenie i świadomość każdego z nas zadecyduje o tym, do której linii czasu przeniesiemy się w wyniku postrzegania siebie, swojego świata wewnętrznego i przestrzeni zewnętrznej.
W jaki sposób to przebudzenie odbywa się teraz, obejmując coraz więcej ludzi? Co się stanie, jeśli wszyscy nagle uświadomią sobie, że są częścią jednej całości świadomości? Czy zadziała to dla najwyższego dobra wcielonych Dusz?
Przebłyski świadomości, które falami ogarniają planetę, zrywają zasłony ze świadomości ludzi, pozwalając im zobaczyć i poczuć to, co przez długi czas pozostawało niewidzialne i nieuchwytne.
Dla niektórych jest to wielki wgląd i łzy radości z przywróconej pamięci kosmicznej. Dla innych rzeczywistość nie jest tak różowa, ponieważ znajdują się sam na sam z tym, co tworzyli w sobie przez wiele lat.
W takich chwilach uświadamiamy sobie, że w naszym życiu nigdy nie zdarzyło się nic przypadkowego. Każdy z naszych wyborów miał kilka opcji, a ich łańcuch doprowadził nas do warunków i okoliczności, w których się teraz znajdujemy.
I każdy znalazł się w towarzystwie swojego rodzaju. To już tak wyraźnie przejawia się jako WIEDZA w każdej z naszych komórek, że nie da się już temu zaprzeczyć ani tego ukryć. Wszystko, co tajne, staje się jasne, żadne kłamstwo nie może już istnieć.
Oto demonstracyjny przykład.
W renomowanym międzynarodowym kanale telewizyjnym ważny, pompatyczny komentator nadaje wiadomości finansowe z inteligentnym spojrzeniem - o rynkach, kryzysie, sankcjach, obligacjach i akcjach, stopach i cenach...
Nieopodal stoi zaproszony analityk-ekspert: owszem, są problemy, wyzwania, ale wszystko jest pod kontrolą.
Organy regulacyjne są czujne. Nie ma powodów do niepokoju...
Ale uważny widz widzi: obaj rozumieją, że są nafaszerowani bzdurami, że cały ich paradygmat nie ma najmniejszego związku z rzeczywistością, a oni sami są intelektualnie nadzy i szczerze kłamią, ponieważ absolutnie nie mają pojęcia, co przyniesie najbliższa przyszłość...
Jednak jest transmisja na żywo, a obaj starają się jak mogą i nadal mówią do kamery, choć w ich oczach widać strach i przerażenie: "co teraz będzie?".
Żadne z nich nie rozumie w pełni tego, co się dzieje, ale oboje zdają sobie sprawę, że całe życie spędzili na próżno, i to jest w nich wyraźnie odczytywane jako słabo skrywany wstyd przed sobą, pracownikami studia i widzami.
Dziś wielu odkryło, że świat, do którego przywykli, stał się zupełnie inny. Idole, ideały, prestiżowe nagrody, samochody i jachty, wille i konta bankowe, garnitury, krawaty i zegarki najlepszych firm, plany na weekend w elitarnym klubie, uwielbienie - to wszystko nie ma już sensu jako treść i cel życia.
Wszelkie bariery i maskowanie prawdziwej istoty przestały istnieć, ponieważ teraz każdy jest widoczny na wylot. Nic nie może być ukryte - ani jedna myśl, ani jeden czyn, ani jeden szkielet w szafie - wszystko jest jak w otwartej księdze.
Sekrety skrywane dotąd pod maskami pobożnych obywateli i arystokratycznych manier, pedofilia i satanizm, korupcja i podłość, zdrada, zawiść, okrucieństwo, narcyzm, chciwość, arogancka pogarda dla wszystkich z wyjątkiem siebie samych wypływają strumieniami żółci i demagogii.
Występuje brak synchronizacji w postrzeganiu czasu i informacji. U jednych praca mózgu uległa znacznemu przyspieszeniu, u innych - spowolnieniu. Pierwsi paplają, nie mając czasu na ubranie w słowa odbieranego intuicyjnie przepływu, drudzy niewyraźnie bełkoczą.
Faktem jest, że mózg filtruje szybkość postrzegania, a bez tego synchronizacja poszczególnych typów Dusz w jednej rzeczywistości jest niemożliwa.
Różne typy myślenia pracują na różnych kanałach percepcji, logiki, intuicji, odbierają i przekazują informacje według swoich specyficznych protokołów, mają różne prędkości przetwarzania.
Dlatego teraz w umysłach wielu osób panuje chaos, kompletny chaos, istny dom wariatów. Wielu ludzi, których nie dotknął proces epifanii, pozostało takich samych.
Nietrudno sobie wyobrazić, jak postrzegają to wszystko, co dzieje się dzisiaj.
Z tego powodu nie zdejmują swoich zasłon. Ale ci, którzy noszą opaski, powinni pamiętać, że w zestawie jest też gag-bit i bicz.
Niektórzy dziękują Źródłu i Współtwórcom za epifanię i przebudzenie ze snu, sobie samym - za pracę wewnętrzną, doświadczenie i akceptację, usunięcie blokad i wtyczek, niekończące się możliwości rozwoju, za Dar Życia.
Dla innych podział rzeczywistości na 3D i 4D stał się szokiem, choć otrzeźwiającym, ale bardzo bolesnym dla psychiki, ponieważ prawdy o sobie i świecie nie da się już ukryć ani zniekształcić, jak to było w przeszłości...
Żadne argumenty i dowody prezydenckie/historyczne/naukowe/religijne nie mogą być przyjęte jako usprawiedliwienie wszystkich okrucieństw i zbrodni, które mają miejsce na Ziemi od tysięcy lat.
Żadne armie, służby specjalne, tajne stowarzyszenia, pieniądze, podziemne bazy i technologie nie uchronią przed nieuchronnym rozliczeniem za straszne czyny. Każdy dostanie to, na co zasłużył, i wszyscy to rozumieją.
Obecna cywilizacja przestaje istnieć na naszych oczach. Współtwórcy kontrolują jej demontaż i nie dopuszczą do gorącego bałaganu.
Nasila się ewakuacja z Ziemi tych, którzy z tego czy innego powodu nie pasują do tego miejsca. Następuje separacja częstotliwościowa rzeczywistości i Ziemian na zasadzie podobne do podobnego, włączając w to tych, którzy są bardziej martwi niż żywi, ponieważ energia ich Ducha jest minimalna.
Przebudzenie to uświadomienie sobie (często nagłe), że jest się czymś więcej niż tylko ciałem; to przypomnienie sobie siebie, swojej prawdziwej istoty. Dla ilustracji, oto historia innej typowej kobiety, opowiedziana w pierwszej osobie.
Pewnego dnia w 2010 roku przeżyłam swoje pierwsze świadome przebudzenie. To była noc, nagle się obudziłam, i to bardziej niż potrzebowałam, i zdałam sobie sprawę, że wiele osób śpi spokojnie, nawet w ciągu dnia. Nawet w pracy, a tak naprawdę chodzą do pracy głównie tylko dlatego, że śpią.
Czułem też ludzi bezsennych. Nie wiedziałem, kim oni są. Wszyscy, których znałem, spali.
Wyostrzyły się wszystkie moje zmysły. Na nowo poczułem, czym jest życie. Zrobiło mi się tak boleśnie smutno z powodu wszystkiego, co trzeba zrobić, i beznadziei, że płakałam przez kilka godzin, a potem zasnęłam na wszystkie sposoby.
Teraz traktuję to jako przebudzenie, jako podpowiedź od mojej Wyższej Jaźni. Coś podobnego wydarzyło się wiele lat później.
Rok 2012 z wszystkimi jego przepowiedniami upłynął mi we śnie. Nie interesowałem się niczym transcendentalnym, nie słyszałem nawet o końcu świata. Miałem dużo pracy i różne ważne sprawy do załatwienia.
Ale od stycznia 2013 r. zaczęła się najciekawsza rzecz: mój mózg uaktywnił się bardzo gwałtownie, a ja zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas na mnie. I zaczęły się dzwony.
Resztę opisuję w odcinkach; odstępy między nimi są nie większe niż jeden dzień.
1) Przechodziłem przez przejście podziemne i nagle zacząłem widzieć plecami. To znaczy, nagle poczułem całym ciałem wszystkich ludzi, którzy mnie otaczali.
Wiedziałem, ile osób idzie za mną, czy są to mężczyźni czy kobiety, czy za rogiem są ludzie, w których zaparkowanych samochodach ktoś siedzi, a które są puste, czy w okolicy są koty lub psy, czy przelatuje nade mną ptak, gdzie w supermarkecie jest właściwy produkt itd.
Schodzenie do metra w takim stanie było fizycznie nieprzyjemne. Ludzie poruszali się grupami, stadami, jak w horrorze, jak w "Ptakach" Hitchcocka. Czułem, w którym kierunku pójdą, i ilu mężczyzn wysiądzie na stacji z nadjeżdżającego pociągu.
W tym momencie uświadomiłem sobie, jak zwierzęta odczuwają innych - poprzez fizyczne wibracje. Ale w moim przypadku stało się coś dziwnego: Zdałem sobie sprawę, że wszyscy ci ludzie nie należą do mojego biologicznego gatunku i zaczęło mi się robić niedobrze.
2) Następnego dnia szedłem przez miasto i nagle cały świat zwolnił: ludzie, samochody - wszystko wydawało się zatrzymane w galarecie. Tylko niektóre dzieci i zwierzęta nie były w tej galarecie, ale poruszały się z normalną prędkością.
Mogłem manewrować między nimi i wyprzedzać je, nie przyspieszając tempa.
Pomyślałem wtedy, że prawdopodobnie tak właśnie czują się sportowcy, którzy pokonali swoje ciało i poruszają się z ogromną prędkością. Duch przezwycięża ciało, a wtedy praca z rzeczywistością trwa dalej.
3) Wieczorem w domu, już nie logicznie, ale fizycznie zrozumiałem, że muszę się wyprowadzić z mojego wieżowca, bo tu wiszę w powietrzu, to jest jak zagroda dla bydła, po prostu nie da się w tym żyć.
Zacząłem odczuwać wszystkich sąsiadów i zdałem sobie sprawę, że w nocy udaje mi się wykarmić swoją energią pół domu, a budzę się zmęczony. Nie wiedziałam wtedy nic o ochronie energetycznej, po prostu spływały na mnie nowe odkrycia i doznania.
4) W tamtych czasach postanowiłem nie wsiadać za kierownicę, jeździłem tylko metrem. W przepływie ludzi czułem się coraz gorzej, a mój wzrok stawał się coraz ostrzejszy.
Nagle stało się coś, co wywróciło do góry nogami całe moje postrzeganie świata: Zobaczyłem, że wielu ludzi nie żyje. To znaczy, dosłownie, nie żyje fizycznie, ale nadal chodzi, pracuje, a nawet cieszy się życiem.
Na początku patrzyłem z przerażeniem na tłum maszerujących zombie, sterowanych z jednego centrum i idących wyznaczoną trasą, i zdałem sobie sprawę, że horrory o buntownikach i gnijących trupach to prawda dokumentalna.
Przeżyłem prawdziwy szok, ale po tym, co działo się przez poprzednie trzy dni, moja psychika trochę stwardniała. Złapałem więc oddech i wszedłem do wagonu metra. Trupy nie były tam aż tak straszne, bo przeważnie siedziały z zamkniętymi oczami, inne coś przeżuwały, a jeszcze inne były pochowane w smartfonach.
I wtedy - o, cud! - Zobaczyłem, że nie wszyscy są martwi. Oprócz mnie w wagonie były jeszcze dwie żywe osoby! Jedna urocza kobieta czytała książkę i nawet nie podejrzewała, że jest otoczona przez umarłych.
Resztki mojego zdrowego rozsądku wystarczyły, aby taktownie zachować milczenie i nie informować jej o tak nieprzyjemnej okoliczności. Po prostu przyjrzałem się jej uważniej i zdałem sobie sprawę, że śpi spokojnie, a ja nie byłbym w stanie jej teraz obudzić, nawet gdybym miał ze sobą wiadro lodowatej wody. Wtedy przypomniałem sobie oba moje poprzednie krótkie przebudzenia i stało się dla mnie jasne, do czego to zmierza.
5) I wtedy pojawił się strach. Zaczął się, gdy zdałem sobie sprawę, że jestem teraz widoczny dla tych, którzy wszystkich uśpili. To tak, jakbym szedł w tłumie z jasną żarówką na głowie.
Byłem przerażony i przez kilka dni się trząsłem; nie było z kim porozmawiać. Zaczęłam spać przy zapalonym świetle. Znamienne jest to, że po każdej takiej nocy musiałem wymieniać wszystkie żarówki w pokoju, bo urządzenia w promieniu 50 metrów przestawały wytrzymywać moją obecność. Od skoku moich emocji żarówki pękały i przepalały się.
Strach się wzmógł. Jakby na deser czarujących doznań, moja ręka zwinęła się w pięść i uderzyła mnie w twarz. To znaczy, w magiczny sposób sam rozciąłem sobie wargę. Stało się to jeszcze straszniejsze.
6) Następnego dnia, już z rozciętą wargą, znów poszedłem gdzieś, jak przypuszczam, po żarówki. I zobaczyłem film "Matrix" w akcji. Zrozumiałem, że ludzie są jednym organizmem. System wykrył, że się obudziłem, i ludzie, których nie znałem, jego wyznawcy, zwrócili się przeciwko mnie.
Niezależnie od tego zaczęli mnie straszyć. Jakiś bezimienny przechodzień z tłumu mógł na mnie szczekać lub krzyczeć bez powodu.
Pamiętam, jak na ulicy podszedł do mnie jakiś mężczyzna i wypowiedział mi do ucha połowę groźby, a kilka minut później inna, niby przypadkowa osoba dokończyła mi ją do drugiego ucha. Groźba była z serii "przestań to robić, bądź ostrożny w ciemności".
Matryca dla mnie wtedy pękła w szwach. Czas zwalniał i przyspieszał, przestrzeń była albo twarda, albo miękka, okresowo zamieniała się w jakąś zupę lub galaretę.
A oto inny ciekawy przypadek z tego samego tygodnia zabawy. Wychodzę z wejścia i widzę piekielnie wyglądającego staruszka z laską. Po paru minutach wsiadam do mikrobusu, a ten piekielny jegomość już siedzi w środku i dalej się na mnie gapi.
Brzmi to nierealnie, ale wyglądało to jeszcze bardziej nierealnie i w ogóle przez cały ten niezapomniany tydzień trwał Truman Show w pełnej krasie.
I znowu: co jest prawdziwe, a co nie? Świat przedstawiony w telewizji nie jest bardziej realny i nie mniej absurdalny niż wydarzenia, które opisuję. Wszystko jest względne. Tylko osoba o bardzo stabilnej psychice może zobaczyć i znieść prawdziwy świat - uświadomiłem sobie to w tym samym momencie.
7) Kiedy wyostrzył się mój subtelny wzrok, System zaczął mnie coraz subtelniej przerażać. Z nieznanych mi przechodniów patrzyli na mnie ich posiadacze, czasem po kilku naraz. Delikatnie mówiąc, nie miałem wtedy wszystkiego czystego.
Były też chwile przyjemne. Dzieła sztuki stały się dla mnie jasne, zrozumiałem, który z pisarzy czy artystów nie spał; że bezsenni i żywi pozostawiają sobie wskazówki nawet na przestrzeni wieków; zacząłem dostrzegać ludzi i coraz częściej spotykać żywych i bezsennych. Zaczęli mnie przyciągać i pomagać mi na wiele sposobów.
To był taki fajny okres: bardzo zwiększona wrażliwość i doznania fizyczne - ciągłe brzęczenie w uszach, pieczenie z tyłu głowy. Nie było żadnych innych szczególnych zmian. Stopniowo nauczyłem się kontrolować swoje ciało, żeby nie wybijać prądu, wyłączać subtelne widzenie i intuicję, kiedy było to konieczne.
Ogólnie rzecz biorąc, życie po przebudzeniu zaczęło się gwałtownie zmieniać. Zacząłem dbać o siebie, a nawet wpadałem w tarapaty. Nie będę opisywał następnych dwóch lat wglądów - kolejne doznania nie były już tak szokujące.
Ale mój rozwój przebiega w ogromnym tempie; mój światopogląd rozszerzył się globalnie i z każdym dniem rozszerza się nadal. Były różne praktyki i sesje hipnozy. Wtedy zrozumiałem, że przebudzenie ma wiele aspektów, a proces ten jest nieskończony. Wszystko płynie, wszystko się zmienia.
Chcę powiedzieć, że jestem normalnym człowiekiem, nie opuściłem społeczeństwa (choć czasem chciałem), nie idę na pustynię, nie wstępuję do rad galaktycznych i nie jestem fanem ezoteryki.
Robię, co mogę, aby przebudzić innych ludzi i czuję, że taka praca trwa teraz na całej planecie. Jednocześnie z powodzeniem zajmuję się zwykłymi sprawami, nie głoszę prawd na placu, a jeśli nie jestem proszony, nie wtrącam się.
Sam zrozumiałem, że aby zachować równowagę i nie wywoływać agresji, lepiej nie rozmawiać ze zmarłymi o tym, że wielu ludzi nie żyje. Chociaż czasami z tego wszystkiego atakuje mnie rozpacz, chcę zauważyć, że w porównaniu z tym, co było kilka lat temu, teraz jest o wiele więcej obudzonych i żywych.
Latarnie morskie nie biegają po całej wyspie w poszukiwaniu łodzi, którą można by uratować - one po prostu stoją i świecą.
Były też inne odkrycia. Jeśli w rodzinie są jakieś kłótnie, ciężkie przeżycia emocjonalne, choroby - wszystko to wisi w skupiskach energii wokół domu. Podczas kłótni, stresu itp. wokół nas tworzą się ciężkie myślokształty, które służą do tworzenia prymitywnych szkodliwych bytów.
Wyobraźmy sobie, że wszystkie myśli ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na Ziemi, nagle materializują się, stają się dla nas namacalne. Potwory rozpusty i krwawych porachunków, larwy religijnej nienawiści i rasizmu, chupacabry korupcji i złych oczu, strzygi próżności i zdrady, złomiarze chciwości, lenistwa i łakomstwa oraz inne demony ludzkich myśli, intryg i wewnętrznych walk zamanifestują się w kosmosie, na ulicach i w naszych domach, wypierając zwierzęta domowe z górnych półek szyfoniery, ze swoimi spasłymi, oślizgłymi ciałami, w których płynie skondensowany strach przed nieznanym.
I tak właśnie się stanie, gdy zaczniemy uświadamiać sobie, że jesteśmy częścią jednej całości. W końcu ta całość nie jest w naszej rzeczywistości tak wspaniała, jak wielu chciałoby wierzyć.
Będziemy nosić ze sobą to egzotyczne zoo, dopóki sami nie usuniemy go z naszego życia, oczyszczając je ze wszystkiego, co zrobiliśmy i o czym myśleliśmy.
Z humanitarnych pobudek Współtwórcy rozciągnęli ogólne przebudzenie w czasie, aby nie wywoływać traumy u Ziemian. Niewidzialnie kontrolują procesy planetarne i głośno podpowiadają wszystkim gotowym do przebudzenia, że nadszedł czas. Potem wszystko zależy od wyboru każdego z nas.
Możemy zmienić wszystko. Jedni obudzą nielicznych. Nieliczni obudzą wielu. Wielu obudzi wszystkich.
**By Lev
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz