
13 sierpnia 2021 r. - Steve Beckow
Bernadeta dzisiaj
(Zakończenie z wczorajszej części 1).
Bibliografia
ENS: Berandette Roberts, The Experience of No-Self. Kontemplacyjna podróż. Boston i Londyn: Shamballa, 1985.
PNS: Bernadette Roberts, Path to No-Self. Boston i Londyn: Shamballa, 1985.
PNS2: Bernadette Roberts, "The Path to No-Self" w Stephan Bodian, ed. Ponadczasowe Wizje, Uzdrawiające Głosy. Freedom, CA: Crossing Press, 1991.
Dwa ruchy
Jestem przekonany, że życie kontemplacyjne składa się z dwóch wyraźnych i odrębnych ruchów, dobrze zaznaczonych i zdefiniowanych przez naturę ich doświadczenia. Pierwszy ruch jest w kierunku zjednoczenia jaźni z Bogiem, który przebiega równolegle z psychologicznym procesem integracji, gdzie nacisk kładzie się na wewnętrzne próby i ciemne noce, przez które jaźń jest ustanawiana w trwałym zjednoczeniu z Bogiem - nieruchomym punktem i osią jej istoty. W tym procesie odkrywamy, że jaźń nie została utracona; raczej odnaleziona została nowa jaźń, która teraz funkcjonuje jako niepodzielna jednostka ze swego najgłębszego, wewnętrznego centrum.
Po tym pierwszym ruchu następuje przerwa (w moim przypadku dwadzieścia lat), podczas której to zjednoczenie jest testowane. ... Wydaje się, że pod koniec tego okresu [interwału] osiągnięty zostaje punkt, w którym jaźń jest tak całkowicie zestrojona z nieruchomym punktem, że nie może już być poruszona, nawet w swoich pierwszych ruchach, z tego centrum. Nie może być już testowane przez żadną siłę czy próbę, ani poruszane przez wiatry zmian, a w tym momencie jaźń oczywiście przerosła swoją funkcję; nie jest już potrzebna czy użyteczna i życie może toczyć się dalej bez niej. Jesteśmy gotowi iść dalej, wyjść poza jaźń, poza nawet najbardziej intymne zjednoczenie z Bogiem, i to jest miejsce, gdzie wkraczamy w kolejne nowe życie - życie najlepiej skategoryzowane, być może, jako życie bez jaźni. (ENS, 11-2.)
Początek tego drugiego ruchu charakteryzuje się odpadnięciem "ja" i przyjściem "tego", co pozostaje, gdy ono odchodzi. Ale to odejście jest przewrotem, całkowitym zwrotem w takich proporcjach, że nie może być przeoczone, niedocenione czy wystarczająco podkreślone jako punkt zwrotny w życiu kontemplacyjnym. Jest to o wiele więcej niż odkrycie życia bez własnego "ja". Natychmiastowym, nieuniknionym rezultatem jest zmiana świadomości, pojawienie się nowego sposobu poznania, który pociąga za sobą ogromne ponowne dostosowanie, kiedy "ja" nie może już być obiektem świadomości. Refleksyjny mechanizm umysłu - lub cokolwiek, co pozwala nam być samoświadomymi - zostaje odcięty lub na stałe zawieszony, więc umysł znajduje się zawsze w ustalonej chwili teraz, z której nie może się ruszyć w swoim nieprzerwanym wpatrywaniu się w Nieznane.
Ta podróż jest więc niczym więcej, ale też niczym mniej, niż okresem aklimatyzacji do nowego sposobu widzenia; czasem przejścia i objawienia, gdy stopniowo dochodzi się do "tego", co pozostaje, gdy nie ma jaźni. Nie jest to podróż dla tych, którzy oczekują miłości i błogości; jest to raczej podróż dla twardych, którzy zostali wypróbowani w ogniu i spoczęli w twardym, niewzruszonym zaufaniu do "tego", co leży poza tym, co znane, poza jaźnią, poza zjednoczeniem, a nawet poza samą miłością i zaufaniem. (ENS, 12-3.)
W pewnym momencie, kiedy zrobiliśmy już wszystko, co w naszej mocy [aby doprowadzić do trwałego zjednoczenia z boskością], boskość wkracza i przejmuje kontrolę. (PNS2, 131.)
Nie sądzę, że powinniśmy przywiązywać się do jakiejkolwiek teorii etapów [oświecenia]; zawsze jest to czyjś retrospektywny pogląd na własną podróż, który może nie obejmować naszych doświadczeń czy wglądów. Naszym obowiązkiem jest bycie wiernym naszym własnym spostrzeżeniom, naszemu wewnętrznemu światłu. (PNS2, 131.)
Absolutnie nic nie jest tym, czym wydaje się być, ponieważ prawdziwa natura rzeczy pozostaje głęboko ukryta pod pozorami rzeczywistości.
piątek, 13 sierpnia 2021
Bernadette Roberts opisuje swoje wzniesienie - część 2/2
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz