czwartek, 3 marca 2016

Przesłanie od obcych?

http://paranormalzone.pl/swiat-odkrywcy/strefa-sceptyka/item/799-przeslanie-od-obcych


Obcy z odległej planety dokonali z nami pierwszego kontaktu w historii ludzkości?

Film opublikowała grupa The Sheiva Project. Twierdzą, że zapis zawiera prawdziwe nagranie obcego o nazwie Sheiva, który odpowiedział na nasz komunikat z Voyagera.

W nagraniu, które opublikowano dzisiaj słychać zniekształcony głos. Słychać go pośród szumu, pisków i innych elektronicznych dźwięków. The Sheiva Porject twierdzi, że słychać tam:

"Cześć. Jestem Shiva. Otrzymałem wiadomość. Pochodzę ze świata, z dala od Ciebie. Nie jesteś sam.

Mam nadzieję, że otrzymasz moją odpowiedź. Mam nadzieję, że ją zrozumiesz. Staram się uczyć Twojego języka.

(???) Ja straciłem (???) Straciłem planetę.

Teraz jestem badaczem, podróżnikiem, twórcą. Jesteś moim pierwszym kontaktem. Chciałbym (???) lubić (???) ciebie. Nie jestem twoim wrogiem. Przybywam w pokoju"

Pierwszy nieznany sygnał miał być zarejestrowany w 2005 roku przez łazik Opportunity, ale nie dało się go przekazać na Ziemię. Dopiero w 2012 łazik Curiosity przesłał nagranie do NASA.

Historia ma jednak kilka dziur. Pochodzenie filmu nie jest do końca jasne. Zgodnie ze stanowiskiem grupy, która umieściła film z wiadomością na YouTube dostali je od osoby o imieniu Wiktor. Wiktor uzyskał to nagranie w 2011 od człowieka który zmarł na raka.

Natomiast na stronie UFO Sighting Daily redaktor Scott C. Waring opisuje swoją rozmową z anonimowym użytkownikiem Twittera, który powiedział mu o nagraniu uzyskanym od zmarłego już mężczyzny.

"Człowiek ten ma nadal nagranie głosu z sondy kosmicznej" pisze Waring "Na pewno nie ma wątpliwości, że to jest dziwne, ale czy NASA nie chciało się podzielić z opinią publiczną o tej wiadomości?"

Waring zwrócił uwagę wszystkim na ten temat, jednak inni badacze UFO są sceptyczni co do autentyczności tego nagrania.

Jako dowód fałszerstwa ma być użyty zwrot przez obcego. Chodzi o "przybywam w pokoju". Zwrot ten stał się popularny ze względu na filmy i jest używany w nich od 1950 roku. Dodatkowo angielski to nie główny język na Ziemi.

Na YouTube opinie są podzielone. Większość to opinie negatywne.

Osoba która umieściła film wyraziła zrozumienie wobec mieszanych uczuć i wypowiedzi jakie się pojawiły i napisała, że ujawni więcej informacji już niedługo.
"Te pliki zostały przesłane z sondy. Inne rzeczy będą ujawniać się w ciągu kilku dni lub tygodni. Możecie mi wierzyć lub nie, to nie jest problem ale proszę uszanować moją pracę..."
Obejrzyjcie - odsłuchajcie nagranie sami

Szwajcarski Zegarek W Starożytnym Chińskim Grobowcu

Szwajcarski zegarek w starożytnym chińskim grobowcu

Rzeczy, których nie można zbadać, akademicka nauka traktuje bardzo surowo – odnosi je do kategorii „problemów hipotetycznych”. Sformułowania typu „być może”, „prawdopodobnie” i „przypuszczalnie” interesują uczonych wyłącznie, jako teorie. I z punktu widzenia oficjalnej nauki istnienie maszyny czasu jest możliwe tylko hipotetycznie.
To smutne, ale dostępny obecnie stopień rozwoju techniki nie pozwala człowiekowi zbudować wehikułu czasu. O możliwości przemieszczania się w czasoprzestrzeni mówi jednym głosem z Albertem Einsteinem i Maxem Planck’em współczesny uczony Stephen Hawking. Teoretyczny model dla rozwiązania tego problemu stworzył austriacki logik i matematyk Kurt Gödel, który między innymi wyprowadził rozwiązania równania Einsteina, dopuszczające podróżowanie w czasie. Niektórzy uczeni mówią, że do zbudowania działającego modelu brak jest danych wyjściowych – ale to wszak tylko kwestia czasu!
No tak, w naszych czasach nie da się takiego urządzenia zbudować, ale może w dawnych epokach maszyna czasu jednak istniała?

Niezwykłe odkrycie

W 2008 roku chińscy archeolodzy pracowali przy wykopaliskach grobowca w prowincji Guangxi. Uczeni mieli wyjątkowe szczęście, ponieważ trafili na nienaruszone dotąd miejsce pochówku z czasów dynastii Ming (1368–1644). To rzadka okazja, aby móc przeniknąć w nietknięte tajemnice sprzed czterech wieków – uczeni pracowali z maksymalną ostrożnością, ledwie nie zdmuchując piasku z wykopu. Zdejmując warstwy skamieniałego gruntu, dotarli do górnej płyty. W pewnym momencie kawałek kamienia upadł niespodziewanie na ziemię, wydając metaliczny dźwięk. Archeolodzy podnieśli go i zauważyli, że jest okrągły. Po oczyszczeniu przedmiotu z gruntu i dalszym badaniu zostali całkowicie zaskoczeni: znalezionym artefaktem okazał się mały szwajcarski zegarek! Zastygłe wskazówki pokazywały godzinę 10:06. Na odwrotnej stronie koperty widniał wygrawerowany napis: „Swiss”.
Właściwie nie byłoby niczego niezwykłego w tym, że stary zegarek szwajcarski znalazł się w starym chińskim grobowcu. Szwajcarski przemysł zegarmistrzowski pojawił się w Genewie w połowie XVI wieku. W 1541 r. Jan Kalwin wprowadził w życie reformy, których skutkiem był zakaz noszenia wyrobów jubilerskich. Zmusiło to jubilerów do zwrócenia uwagi na nowe rzemiosło – wyrobu zegarów. W tym samym XVI wieku Chiny posiadały już handel morski z Portugalią, Hiszpanią, Japonią i Holandią. Jest rzeczą w pełni wiarygodną, że właściciel grobu datowanego w przybliżeniu na 1600 rok był bogatym podróżnikiem albo nabył zegarek u zamorskich kupców. Według Jezuitów, którzy odwiedzali Chiny w XVI wieku, zegarki były tam bardzo wysoko cenione.

Proste wyjaśnienie odpadło

Szwajcarski zegarek chińskim grobowcu

Nawet w tamtych czasach przewiezienie jakiegoś przedmiotu z jednego krańca planety na drugi nie było wielkim problemem. Zwłaszcza, kiedy istniały więzi handlowe. Niestety, ku głębokiemu rozczarowaniu zwolenników prostych rozwiązań, okoliczności okazały się tym razem bardziej skomplikowane. Chodzi o to, że dynastia Ming, za której panowania wzniesiono badany grobowiec, panowała w Chinach w latach 1368-1644, a zegarki-pierścienie pojawiły się dopiero w 1780 roku. Poza tym, samego kraju o nazwie Szwajcaria wówczas nie było, a napis „Swiss” zaczęto grawerować na szwajcarskich zegarkach dopiero pod koniec XIX wieku.
Znaczenie posiada też forma tarczy zegarowej. Taki kształt nosi nazwę „Tonneau” i po raz pierwszy wystąpił w kolekcji firmy Cartier w 1906 r. W miarę badania zegarka pojawił się jeszcze jeden szczegół, czyniąc historię coraz bardziej tajemniczą. Otóż grubość znalezionego zegarka nie przekracza 2 mm. Z absolutną pewnością można stwierdzić, że taki zegarek nie mógł być wykonany pod koniec XIX w. Jak głosiła reklama w „New York Times” z 6 czerwca 1899 r., najcieńszy zegarek na świecie mierzył wówczas 6 mm.
Najbardziej zbliżony rozmiarami do znalezionego w chińskim grobowcu zegarka okazał się kwarcowy „The Concord Delirium” z 1979 roku o grubości 1,98 mm. Według ekspertów, zegarek-pierścień mogła wykonać firma Vacheron Constantin około stu lat temu (obecnie takich już nie produkują).

Próby wyjaśnienia tajemniczego znaleziska

  1. Zegarek był wykonany znacznie później, niż w 1600 roku. Mógł być przypadkowo upuszczony w błoto, które później stwardniało. Mogły go zawlec do grobu zwierzęta albo zgubił go poszukiwacz skarbów. Zegarek nie został znaleziony wewnątrz grobowca, ale obok, na zewnątrz. Skoro w 400-letnim grobie leżał współczesny nam przedmiot, to znaczy, że grób był już rozkopywany.
Ale jak pogodzić ten fakt z radością chińskich archeologów z powodu odkrycia nietkniętego od wieków grobowca?
  1. To wcale nie jest zegarek. Jest to zwykły pierścień, na którym przypadkowo znalazł się wzór, przypominający wskazówki zegara. Może średniowieczny chiński jubiler skopiował na pierścieniu modny wzór z drogocennej zamorskiej zabawki?
Czy to jednak możliwe, aby eksperci w Pekinie nie rozróżnili pierścienia od zegarka? Nietrudno jest wszak stwierdzić obecność jakiegoś mechanizmu wewnątrz znaleziska albo jego brak.
  1. Jest to mistyfikacja mająca na celu przyciągnięcie uwagi społeczeństwa do prac wykopaliskowych na tym terenie albo banalna akcja reklamowa jakiejś firmy produkującej zegarki. Wskazówki znalezionego zegarka (godz. 10:06) są ustawione prawe jak w reklamach (10:10), aby nie zasłaniać widoku nazwy firmy.
Poza napisem „Swiss”, i to na odwrocie koperty, nie stwierdzono jednak nazwy firmy produkującej takie zegarki. A jeśli jest to wyrób Vacheron Constantin, to dlaczego ta słynna manufaktura miałaby reklamować model sprzed stu lat, a nie aktualne wzory?
  1. Zegarek znaleziony podczas badania chińskiego grobowca z XVI wieku świadczy o istnieniu maszyny czasu. Być może, komuś, kto brał udział w pogrzebie i rzucał do grobu garść ziemi, pierścień-zegarek zwyczajnie zsunął się z palca.
Historia tego znaleziska jest prawdziwa. Wydarzenia miały miejsce w 2008 r. w Chinach, w rejonie Shangsi i były szeroko relacjonowane przez chińskie media.
Według opinii czcigodnych uczonych, podobne znaleziska są bez wartości. Świadczą nie o tym, że podróże w czasie były (i są) możliwe, że istnieją portale czasowe, ale o tym, że są to tylko wymysły dziennikarzy szukających sensacji. Tylko o czym świadczą w takim razie znaleziska gwoździ, spiralek, śrub i innych artefaktów, których wiek oszacowano metodami naukowymi na przykład na 200 mln lat? (S)

środa, 2 marca 2016

Łazik Curiosity natknął się na coś co może być obcą sondą, unoszącą się nad powierzchnią Marsa


Źródło: kadr z youtube.com


Wszystko wskazuje na to, że  mamy do czynienia z kolejnym dziwnym zjawiskiem zarejestrowanym za pomocą kamer łazika Curiosity. Tym razem ziemski pojazd odkrył coś co wygląda na obcą sondę znajdującą się na Czerwonej Planecie.

Obiekt, który został odkryty w pobliżu Góry Sharpa ma kulistą strukturę i wydaje się, że unosi się nad powierzchnią Marsa. To zresztą nie pierwszy przypadek gdy Curiosity zarejestrował coś takiego. Oczywiście ze względu na to , że łazik NASA znajduje się na innej planecie nie sposób zweryfikować tą obserwację.

Jeśli uznamy, że to rzeczywiście jakiś obiekt stworzony sztucznie, musimy założyć, że jakaś zaawansowana cywilizacja, tak jak my również wysyła zrobotyzowane sondy, prowadzące badania w różnych częściach kosmosu. Mars może być dla nich interesujący właśnie ze względu na naszą stałą obecność na tej planecie. Prawdopodobnie celem tego urządzenia nie jest bynajmniej eksploracja Marsa, ale raczej ziemskich postępów w jego poznawaniu.

Niewiarygodne Technologie Starożytności

Światowe media, podobnie jak większość ludzi na świecie, nie biorą pod uwagę możliwości istnienia innego poglądu na historię, niż ten oficjalnie przyjęty przez naukę.


1

Jednak obowiązująca powszechnie i pozbawiona wszelkich zagadek oficjalna historia tylko w niewielkim stopniu zdolna jest wyjaśnić liczne znaleziska, odkryte podczas prac archeologicznych. Zajmuje się raczej tworzeniem najróżniejszych katalogów i odkopywaniem szkieletów. Nic więc dziwnego, że coraz więcej zwolenników zdobywa historia alternatywna.
Trzeba podkreślić, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu uczeni tych dwóch kierunków pracowali wspólnie i praktycznie się dogadywali. W ostatnim czasie drogi ich rozeszły się i zapanowała między nimi zimna wojna. Zwolennicy oficjalnej nauki na potwierdzenie swoich racji wykorzystują nawet ideologię i politykę, co wygląda czasem dosyć osobliwie i wywołuje niemało pytań.

Niewygodne znaleziska

Wykopaliska archeologiczne potwierdzają, że starożytni ludzie i dinozaury żyli równocześnie, a technologie minionych cywilizacji były na takim poziomie, o jakim możemy tylko pomarzyć. Jednak odkryte przedmioty, jak i pozostałości zwierząt i ludzi świadczą o globalnej katastrofie, która zniszczyła dawny świat.
Niedające się objaśnić znaleziska oficjalna nauka najczęściej odrzuca, ponieważ nie mogły być one wykonane w tej, czy innej epoce, i nie powinny istnieć z założenia. Ale fakt pozostaje faktem: odkryte artefakty stanowią dowód tego, że starożytne technologie znacznie przewyższały nam współczesne. Oto kilka przykładów.
  • Londyński młotekNiedaleko amerykańskiego miasta Londyn znaleziono latem 1934 roku młotek o długości 15 cm i średnicy ok. 3,5 cm. Znajdował się skale, której wiek oszacowano na 140 mln lat. Przeprowadzone badania dały absolutnie nieoczekiwany wynik składu chemicznego: ok. 97% żelaza, 2,6% chloru, ok. 0,7% siarki i żadnych innych pierwiastków. Tak czystego żelaza nie udało się otrzymać w całej historii metalurgii. Nie było w nim śladu węgla, chociaż w rudzie zawsze występuje, podobnie jak wiele innych domieszek. Znaleziony młotek nie zardzewiał, a na dodatek był wykonany zupełnie nieznaną techniką. Stwierdzono, że jego wiek wynosi 65-140 mln lat. Zgodnie z oficjalną nauką, ludzie nauczyli się wyrabiać żelazne narzędzia jakieś 10 tysięcy lat temu.
  • klinW 1974 roku na terenie Rumunii, w pobliżu miasta Aiud, grupa robotników znalazła na głębokości 10 metrów trzy przedmioty. Dwa z nich okazały się kośćmi dawno wymarłych mastodontów, a trzeci – kawałkiem metalu. Kształtem przypominał klin i posiadał kilka otworów. Znalezisko przekazano do instytutu archeologicznego. Tajemnicze narzędzie ważyło 2,3 kg i miało wymiary 20,1 x 12,7 x 7 cm. Analiza wykazała, że wykonano je z bardzo złożonego stopu 13 pierwiastków, z największym udziałem aluminium (89%). Ale ten metal zaczęto wykorzystywać w przemyśle dopiero w XIX wieku. Przedmiot był znacznie starszy, o czym świadczy głębokość zalegania znaleziska (ok. 10 m) oraz szczątki mastodonta w tym samym miejscu (a te zwierzęta wymarły jakiś milion lat temu). Nie wiadomo też, jakie było przeznaczenie narzędzia i technologia wykonania.
  • metalowa kulkaW latach 80 ubiegłego wieku robotnicy z południowoafrykańskiej kopalni koło miasta Ottosdal znaleźli w złożach pirofilitu (minerał, którego wiek szacowany jest na 3 mld lat) niezwykłe metalowe kulki – lekko spłaszczone sfery o średnicy od 2,5 cm do 10 cm. Na obwodzie miały trzy żłobki i wykonane były z metalu przypominającego niklowaną stal. Tego rodzaju stop w przyrodzie nie występuje. Wewnątrz kulek znajdowała się nieznana sypka substancja, która ulatniała się w zetknięciu z powietrzem. Zauważono, że jedna z kulek, umieszczona w muzeum pod szkłem, obraca się wokół własnej osi, wykonując pełny obrót w ciągu 128 dni. Uczeni nie potrafią wyjaśnić tego fenomenu.
  • W 1922 roku na terytorium Zimbabwe uczeni zetknęli się z niezwykłym zjawiskiem: znaleźli czaszkę starożytnego człowieka z idealnie okrągłym otworem, przypominającym ślad po kuli. W Jakucji znaleziono zaś czaszkę bizona również z takim otworem. Zwierzę żyło 40 tysięcy lat temu. Otwór częściowo zarósł za życia zwierzęcia.
  • Czakra kreatywności – Wielka PiramidaIstnieje niemało innych zagadek starożytności. Należy do nich Wielka Piramida – jeden z 7 cudów świata. Chociaż była ona dokładnie badana, to oficjalna nauka nie daje odpowiedzi na wiele pytań. Niewiadomo, kto ją zbudował i w jakim celu. Jak prości, niepiśmienni Egipcjanie mogli wznieść budowlę z ponad 2 mln ogromnych kamiennych bloków, o masie ponad 4 mln ton, dopasowanych idealnie jeden do drugiego i tworzących doskonałą formę? Nawet dzisiaj, mając do dyspozycji rozwiniętą technikę, trudno byłoby coś takiego zbudować. Poza tym jest jeszcze wiele innych niewyjaśnionych faktów, między innymi gładka powierzchnia piramidy. Aby wapienną skałę wyrównać do tego stopnia, niezbędna jest technologia laserowa, podobnie jak do wykonania tak precyzyjnych obliczeń budowli. Stumetrowy, idealnie równy tunel, wykuto w skale pod kątem 26 stopni nie używając pochodni. W jaki sposób bez oświetlenia i specjalnej aparatury utrzymano kąt pochylenia? Jak zorientowano budowlę według stron świata z minimalnymi odchyłkami, do czego potrzebna jest poważna wiedza astronomiczna?
  • piesJest jeszcze jedna zagadka, skryta w mroku jeszcze bardziej niż Egipt – to pies. Na pierwszy rzut oka nie ma niczego niezwykłego w tym zwierzęciu – ot, udomowiony potomek lisów, wilków, szakali. Ale w gruncie rzeczy pochodzenie psa nie jest wcale takie oczywiste. Niedawno genetycy odkryli, że antropolodzy, archeolodzy i zoolodzy w ciągu wieków błądzili przyjmując, że pies stał się zwierzęciem domowym ok. 15 tys. lat temu. Na dodatek badania DNA psa wykazały, że wszystkie rasy wywodzą się tylko od wilków i nastąpiło to jakieś 40 tys. lat temu. Ciekawe, w jaki sposób z wilka powstał nagle pies? Na to pytanie brak jest jakiejkolwiek odpowiedzi. Domysły, że człowiek pierwotny w jakiś sposób zaprzyjaźnił się z wilkiem, a następnie zwierzę przekształciło się w wilka-mutanta, nie wytrzymują krytyki. Jest rzeczą niepojętą, jak u rodziców-wilków pojawił się zupełnie inny zwierz, który tylko wyglądał, jak wilk ale w jego charakterze pozostały jedynie cechy konieczne do wspólnego życia z człowiekiem. W jaki sposób taki mutant zdołałby wyżyć w stadzie z surowo określoną hierarchią? Dlatego też uczeni przypuszczają, że w tym wypadku bez inżynierii genetycznej się nie obeszło…
  • Monhejo-daroWedług oficjalnej nauki ludzkość żyła bez wygód, w dzisiejszym znaczeniu, aż do ubiegłego wieku. W dawnych miastach nie było żadnej kanalizacji. Ale, jak się okazało, nie we wszystkich. Na przykład mieszkańcy miasta Mohenjo-Daro, które istniało w latach 2600-1700 p.n.e., korzystali z dobrodziejstw cywilizacji, które nie ustępowały dzisiejszym. Ogólnie mówiąc, to starożytne miasto zadziwia nie tylko obecnością publicznych toalet i wodociągów, ale i dokładnie przemyślaną i zaplanowaną strukturą. Nie ulega wątpliwości, że miasto zostało wcześniej zaprojektowane i zbudowane na dwóch poziomach. Budynki wzniesiono z palonych cegieł o standardowych wymiarach. Miasto posiadało sieć ulic, spichlerze, łaźnie, domy z wygodami. Na pytania, gdzie są miasta poprzedzające Monhejo-Daro i kim byli architekci zdolni zbudować tego rodzaju megapolis, jak dotąd brak jest odpowiedzi.
O czym świadczą te wszystkie artefakty i zagadki? O tym, że współczesna nauka pozostaje zakładnikiem własnych domysłów i teorii. Ludzie w starożytności dysponowali zaawansowaną techniką, o jakiej współczesny człowiek może tylko pomarzyć. Poza tym, świadectwa licznych kataklizmów w odległej przeszłości mówią o tym, że stosowane obecnie metody datowania znalezisk są z gruntu fałszywe.

wtorek, 1 marca 2016

Co z cholesterolem

https://youtu.be/Ov1d7F4vSBE
W tym artykule zajmiemy się kolejną jednostką chorobową, a tym razem trafiło na cholesterol.Cholesterol zazwyczaj kojarzy nam się z chorobami układu krążenia, ale może już na wstępie powiedzmy sobie, że jest to skojarzenie bardzo nieprawidłowe. Cholesterol tak naprawdę jest jednym z podstawowych produktów budujących nasze ciało oraz w miarę potrzeby uczestniczy w jego naprawie. Nie ma czegoś takiego jak „zły” czy „dobry” cholesterol. Obie frakcje cholesterolu są niezbędne dla naszego organizmu i obojętnie jaki by on nie był, to cholesterol nie jest naszym wrogiem. Tak naprawdę to cholesterol jest naszym najlepszym przyjacielem i nigdy nie powinniśmy starać się go w nienaturalny sposób obniżać. Powiem bardziej dobitnie – wysoki poziom cholesterolu świadczy o pewnych niedomaganiach organizmu, o których dziś napiszę, ale jego redukcję za pomocą leków można nazwać usuwaniem podstawowej substancji, za pomocą której organizm próbował się zregenerować. W tym ujęciu obniżanie poziomu cholesterolu wydaje się co najmniejnielogiczne, a wręcz działaniem na szkodę naszego ciała. Medycyna konwencjonalna straszy nas, że cholesterol zatyka nasze tętnice i w ten sposób przyczynia się choćby do zawałów serca. Ale jeśli faktycznie tak by było, to myśląc logicznie ten sam cholesterol powinien także blokować żyły naszego ciała, a tak się nie dzieje (cholesterol przecież badamy pobierając krew z żył). 

Poza tym jeśli cholesterol miałby być faktycznie odpowiedzialny za miażdżycę, to warto zadać sobie pytanie dlaczego jego obniżenie za pomocą diety ubogiej w cholesterol oraz stosownie leków redukujących jego poziom nie spowodowało zmniejszenia liczby zawałów czy innych chorób układu krążenia, a wręcz przeciwnie ciągle widzimy wzrost tych zaburzeń? Idąc dalej jeśli cholesterol miałby być odpowiedzialny za powstawanie miażdżycy, to prawdopodobnie w blaszce miażdżycowej powinno go być zdecydowanie więcej niż tylko kilka procent. Chyba coś tu nie tak… W tej publikacji postaram się ukazać prawdziwe oblicze cholesterolu oraz dać kilka porad jak naturalnie, czyli faktycznie w zdrowy sposób spowodować jego obniżenie bez używania toksycznych substancji takich jak statyny. Najciekawsze jest to, że w tym artykule będę opierał się na badaniach naukowych tej samej medycyny zachodniej, która przepisuje swoim pacjentom leki na obniżenie poziomu cholesterolu. A już może bardziej smutne jest to, że sama medycyna wie od dziesięcioleci, że cholesterolu nie powinno się sztucznie obniżać i to nie on jest odpowiedzialny za choroby układu krążenia, a mimo wszystko w swojej praktyce postępuje niezgodnie ze swoimi badaniami. A więc przyjrzymy się temu „złemu” i „dobremu” cholesterolowi aby po raz kolejny przekonać się o mądrości naszego ciała…


Na początek może powiedzmy sobie od razu, że nasze ciało zbudowane jest z cholesterolu. Jeśli nie weźmiemy pod uwagę wody, to np. serce składa się w około 10 procentach z cholesterolu, a nasz mózg w około 25 procentach. Cholesterol jest też budulcem dla wszystkich hormonów organizmu, w tym także dla witaminy D, która tak naprawdę daje życie naszemu ciału (choć nazwa „witamina” raczej nie do końca jest odpowiednia, ponieważ to coś więcej niż witamina). Cholesterol jest tak ważny, że już od pierwszych dni naszego życia przyjmujemy go z zewnątrz za pośrednictwem mleka naszej matki, gdzie stanowi ponad 50% kalorii z tłuszczy mleka. Zanim pokażemy sobie cholesterol jako pozytywną gwiazdę naszego ciała obalmy mity próbujące łączyć cholesterol z chorobami układu krążenia. Po pierwsze faktem jest, że określona górna granica prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi nie jest poparta żadnymi badaniami naukowymi, a wręcz istnieje wiele badań naukowych pokazujących, że obniżanie poziomu cholesterolu nie ma żadnego wpływu na choroby układu krążenia. Tak naprawdę historia cholesterolu jest dobrym przykładem pokazującym jak medycyna konwencjonalna stworzyła chorobę, która nigdy nie istniała tylko po to, aby sprzedawać leki, które faktycznie nikogo nie leczą. Jeszcze gorsze w tym wszystkim jest to, że leki obniżające cholesterol za sprawą skutków ubocznych tak naprawdę uszkadzają wątrobę oraz całe ciało. 

Jako osoba mająca wiele wyrozumiałości jestem w stanie wybaczyć medycynie zachodniej porzucenie podstawowej zasady leczenia głoszącej „po pierwsze nie szkodzić”. Zasada ta przestała obowiązywać w momencie pojawienia się leków syntetycznych, bo przecież każde chemiczne lekarstwo ma skutki uboczne, a więc de facto w jakiś sposób uszkadza ciało. Ale szkodzić wiedząc, że się nie leczy to już chyba lekka przesada. Moim celem nie jest ukazywanie prawdziwego oblicza medycyny zachodniej skupionej wokół przemysłu farmaceutycznego, ale historia cholesterolu jest dobitnym przykładem, co tak naprawdę jest ważne w medycznym świecie i od razu zaznaczam, że nie jest to dobro pacjenta. Skoro w tym przypadku medycyna konwencjonalna się tak mocno kompromituje, to jak możemy jej ufać w innych sferach? No ale zostawmy to i zobaczmy jak jest naprawdę z tym cholesterolem.


A więc nieprawdą jest koncepcja, że wraz z konsumpcją cholesterolu, szczególnie pod postacią tłuszczów zwierzęcych jego poziom w naszej krwi wzrośnie i następnie osadzi się na naszych tętnicach, a to przyczyni się choćby do zawału. Faktem jest, że w badaniach diety nisko-tłuszczowejnie potrafiły skutecznie obniżyć poziomu cholesterolu. Warto w tym miejscu przytoczyć badania przeprowadzone na ponad 10 tysiącach pacjentów, w którym to jedna grupa była karmiona dużymi ilościami cholesterolu i tłuszczami nasyconymi, a druga grupa była na diecie ubogiej w tłuszcze nasycone. W tym przypadku mimo, iż ich poziom cholesterolu we krwi był wyższy u osób z pierwszej grupy, to jednak niebezpieczeństwo choroby wieńcowej było takie samo w obu grupach. Z drugiej strony badania pokazują, że większość osób mających choroby serca ma „prawidłowy” poziom cholesterolu. Idąc dalej konsumpcja samego cholesterolu nawet w ogromnych ilościach nie przyczynia się do wzrostu jego poziomu we krwi. 

Jeśli organizm uzna, że nie potrzebuje tak dużo cholesterolu, to po prostu da sygnał wątrobie aby zmniejszyła jego produkcję (około 80% cholesterolu organizm produkuje sam). W ten sposób ciało samo ustala jaką ilość cholesterolu akurat chce mieć pod ręką. Trzeba przyznać, że cholesterol naprawdę znajduje się w blaszkach miażdżycowych. Jednak jego funkcja w tym przypadku polega na ratowaniu naszego życia, a nie „złośliwego” zapychania tętnic. W blaszkach miażdżycowych znajduje się najwięcej wapnia oraz uszkodzonych kwasów tłuszczowych typu trans (kwasy tłuszczowe pochodzące z margaryn, przetworzonej żywności, smażenia na tłuszczach roślinnych itp.). Tak naprawdę jeśli chcielibyśmy redukować blaszkę miażdżycową składającą się głównie z wapnia, a nie z cholesterolu, to czy nie powinniśmy skupić się właśnie na wapniu? Do tego tematu jeszcze powrócę w kolejnych publikacjach z tej serii.


Musimy zdać sobie sprawę, że nasze tętnice są w każdej chwili narażone na ciągłe ciśnienie krwi potrafiące je uszkadzać (woda drąży skałę). Jeśli nasza dieta jest prawidłowa, czyli przede wszystkim bogata w witaminy i minerały, to organizm dzięki zawartym w niej substancjom odżywczym potrafi na bieżąco naprawiać tworzące się uszkodzenia tętnic. Jednak kiedy nam brakuje składników pokarmowych, czyli budulca potrzebnego do odbudowy komórek tworzących tętnice następuje ich stopniowa degeneracja. Dodatkowo produkty kwaśne, czyli choćby pochodne substancje wynikające z konsumpcji białek zwierzęcych, leków czy cukrów oraz wspomniane kwasy tłuszczowe trans uszkadzają błony komórkowe, a w tym błony komórkowe tętnic. Następnie na tętnicach pojawiają się mikro uszkodzenia, które w dalszej kolejności przekształcają się w rany. 

Najczęściej te mikro uszkodzenia pojawiają się na oplatających serce tętnicach wieńcowych. Dlaczego akurat tam? Powód jest bardzo prosty. Naczynia wieńcowe serca są najbardziej narażone na mechaniczne obciążenia na skutek pracy samego serca. Pamiętaj, Twoje serce bije około 100 tysięcy razy dziennie, a więc Twoje tętnice wieńcowe są bez przerwy zgniatane i rozprężane. Jeśli w naszym ciele byłaby odpowiednia ilość substancji odżywczych, to organizm na ich podstawie naprawiłby uszkodzenia tętnic i wzrost cholesterolu nawet jakby wystąpił, to byłby tymczasowy. Jednak kiedy brakuje „cegiełek” potrzebnych do naprawy, organizm dzięki swojej mądrości robi co może i stąd w miejscach uszkodzonych tętnic mogą pojawić się dziwne twory obłożone cholesterolem. W czasie kiedy na naszych tętnicach pojawiają się uszkodzenia, to cholesterol, ale też inne czynniki naprawcze są produkowane w większym wymiarze przez organizm (głównie w wątrobie) i za pomocą krwi są przetransportowane do miejsc wymagających regeneracji. 

Te uszkodzenia z czasem powodują nagromadzenie się stanów zapalnych w tętnicach, które są niczym innym jak procesem leczenia organizmu. Tam za pomocą rozmaitych mechanizmów organizm stara się tym co ma pod ręką stabilizować zranione naczynia krwionośne, ponieważ inaczej szybko wykrwawilibyśmy się wewnętrznie. Cholesterol w tym przypadku jest użyty głównie do otulenia tworów miażdżycowych i można powiedzieć pełni rolę ochronnego „bandaża”. Zabezpiecza to organizm przed niekontrolowanym oderwaniem się skrzepów. W tym czasie oczywiście poziom cholesterolu we krwi rośnie, ale nie jako przyczyna choroby miażdżycowej, ale jako jej skutek i odpowiedź organizmu na nią. Dlatego łatwo wysunąć hipotezę, że sygnałem do podwyższonej produkcji cholesterolu, a co za tym idzie zwiększenia jego poziomu we krwi są uszkodzenia ścian tętnic.

Warto zauważyć, że jak już wspomniałem naczynia wieńcowe serca są najbardziej narażone na uszkodzenia i w związku z tym, to właśnie w nich proces naprawczy odbywa się najintensywniej i tam znajdziemy najwięcej złogów tłuszczowych. O chorobach układu krążenia oraz jak sobie z nimi radzić będę pisał bardziej szczegółowo w kolejnych artykułach w tej serii, dziś skupmy się tylko na cholesterolu. Jednak w ramach zasiania ziarenka ciekawości przytoczę wyniki jednych z badań. Mianowicie z nich możemy się dowiedzieć, że 75% pacjentów którzy przeszli poważny atak serca miały prawidłowy poziom cholesterolu. Co najmniej zastanawiające, prawda?


Jak widać tak naprawdę w momencie uszkodzeń śródbłonka tętnic nasz organizm potrzebuje zdecydowanie więcej cholesterolu niż zazwyczaj. Dlatego jego obniżanie w tym momencie jest co najmniej nielogiczne. Można więc zaryzykować twierdzenie, że w tym czasie organizm mógłby być nawet suplementowany cholesterolem, ale oczywiście jest to tylko teoria, ponieważ organizm tak naprawdę sam będzie wiedział ile cholesterolu potrzebuje i wyprodukuje go w odpowiedniej ilości (no chyba, że będziemy mu to utrudniać przyjmując rakotwórcze statyny). Co więcej, to właśnie zbyt niski poziom cholesterolu jest o wiele bardziej niebezpiecznych niż wysoki. Badania pokazują, że większość chorych pacjentów umierało kiedy poziom cholesterolu spadł poniżej 150mg. 

Dodajmy do tego jeszcze, że osoby mające depresję, raka ale też agresywni więźniowie także często mają jego niskie poziomy. W tym ujęciu pomysł obniżania cholesterolu jest wielką pomyłką. Musimy zdać sobie sprawę, że możemy mieć aktualnie wysoki poziom cholesterolu, a być naprawdę zdrowym człowiekiem. Warto też zauważyć, że wraz z wiekiem poziom cholesterolu we krwi naturalnie rośnie i odczyty na poziomie 260 mg u pięćdziesięciolatków są całkowicie normalne. Tak naprawdę zauważono, że osoby starsze mające wysoki poziom cholesterolu żyły dłużej niż osoby mające jego niskie poziomy. Aktualne stężenie cholesterolu we krwi jest zależne od obciążenia organizmu. Czasowo cholesterol może nam wzrosnąć do poziomów powyżej 350 mg i jest to oznaką wzmożonej pracy organizmu, a nie chorobą. Medycyna konwencjonalna ciągle obniża górną normę dopuszczalnego poziomu cholesterolu we krwi co jest działaniem przeciw wiedzy naukowej. Warto zauważyć, że nawet niewielkie obniżenie normy powoduje ogromne zwiększenie liczby pacjentów oraz osób kupujących leki. W ciągu jednej chwili można z miliona zdrowych ludzi zrobić pacjentów/klientów przyjmujących leki do końca życia. Musimy też wiedzieć, że statyny obniżają poziom cholesterolu za pomocą hamowania produkcji jego prekursora, czyli mewalonianu. Jak samo obniżenie cholesterolu jest bezsensownym działaniem już sobie powiedzieliśmy, ale trzeba też zauważyć, że mewalonian jest prekursorem wielu innych ważnych do życia substancji biologicznych. Kiedy hamujemy jej produkcję, to zakłócamy prawidłowe funkcjonowanie organizmu na poziomie metabolicznym, czyli wpływamy na tysiące parametrów organizmu, a to może przyczynić się do powstania praktycznie każdej choroby.


Funkcje cholesterolu w organizmie


Rola cholesterolu w prawidłowej pracy organizmu jest ogromna. Postaram się choć trochę ją opisać, ale musimy zdać sobie sprawę, że jeszcze mało wiemy o tej magicznej substancji. Przede wszystkim cholesterol jest składnikiem błon komórkowych oraz osłonek mielinowych tkanki nerwowej. Czyli de facto jest częścią każdej komórki naszego ciała i każda z naszych komórek jest w stanie go sama wytworzyć. Dzięki niemu błona komórkowa jest szczelna, a komórka nie rozlewa się. A więc niski poziom cholesterolu będzie ograniczał zdolność budowy nowych komórek naszego organizmu. Poza tym cholesterol jest jakby szkieletem potrzebnym do produkcji hormonów, kwasów żółciowych, białek pamięci, koenzymu Q10 (tak potrzebnego w przypadku chorób serca), witaminy D, ale też jest używany w wytwarzaniu naszej skóry czy reakcji organizmu chroniącej nasze nerki przed uszkodzeniem. Można powiedzieć, że cholesterol jest początkiem i końcem wszystkich metabolicznych procesów w naszym ciele. Cholesterol szczególnie jest potrzebny w czasie wzrostu organizmu i dlatego nie powinniśmy go szczędzić naszym dzieciom. Cholesterol obok glukozy jest paliwem dla naszego mózgu, dlatego przy jego niskim poziome zaczynamy się gorzej czuć psychicznie, a nawet łatwo wpaść w depresję. Ponadto nie istnieje coś takiego jak „dobry” albo „zły” cholesterol. Jest tylko jeden, dobry cholesterol. To co nazywamy złym cholesterolem, czyli LDL to lipoproteiny niskiej gęstości (cholesterol połączony z białkiem). Te lipoproteiny są dość duże i nie zawsze łatwo przechodzą przez tkanki organizmu. Mimo wszystko jeśli nasza wątroba funkcjonuje normalnie, to lipoproteiny LDL są w stanie przeniknąć bezpośrednio z krwi do komórek wątroby. Z kolei HDL to lipoproteiny wysokiej gęstości i one są na tyle małe, że bez większych problemów przedostają się przez naczynia włosowate do wszystkich tkanek ciała. Aby za bardzo nie zamieszczać na dziś zostawmy tylko taki podział. Jednak od razu Ci powiem, że wysoki poziom tak zwanego „złego” cholesterolu może być wynikiem choroby, czyli reakcją na jakieś czynniki zakłócające organizm, a nie przyczyną choroby. Cholesterol jest naturalnym lekarstwem organizmu, a nie jego przeciwnikiem. 

Przykładowo kiedy się zranimy i na miejscu przerwania skóry pojawia się blizna, to ona także jest zbudowana z cholesterolu. Doskonale o tym wiedzą lekarze zajmujący się pacjentami z oparzeniami skóry. Aby przyspieszyć regenerację skóry u takich pacjentów wręcz zmusza się ich do jedzenia kilkudziesięciu jajek dziennie, czyli de facto do jedzenia cholesterolu. W tym ujęciu musimy zdawać sobie sprawę, że takie blizny mogą także powstawać również we wnętrzu naszego ciała, w tym także na tętnicach. W sytuacji awaryjnej aby naprawić szkody organizm jest w stanie zwiększyć produkcję cholesterolu kilkakrotnie. W tym przypadku zwiększony poziom cholesterolu we krwi świadczy o prawidłowej reakcji i próby zregenerowania się ciała. 


Cholesterol możemy dostarczać z zewnątrz za pomocą pokarmu, ale w większości produkuje go samo ciało, głównie wątroba i jelito cienkie (choć tak naprawdę jest go w stanie wyprodukować każda komórka naszego ciała). W moim odczuciu w ogóle nie powinniśmy bać się spożywania tłuszczy, a wręcz przeciwnie. Tłuszcze są nam niezbędne do zachowania prawidłowego zdrowia i jeśli zbyt mocno ograniczymy ich konsumpcję, to może pojawić się poważny problem zdrowotny. Oczywiście tłuszcze muszą być odpowiednie, a więc jedz tylko tłuszcze nierafinowane, tłoczone na zimno. Do tego dodaj zawierające bardzo dobre tłuszcze orzechy czy nasiona. Cholesterol z żółtka jajka czy z masła także jest dobry dla ciała. 
Jeśli masz ochotę możesz jeść praktycznie nieograniczoną ilość żółtek jaj i to nie wpłynie na poziom cholesterolu we krwi (no chyba, że go obniży. Tak, dobrze przeczytałeś – obniży. Mianowicie w jednym z eksperymentów przeprowadzonym wśród więźniów, których karmiono osiemnastoma jajkami dziennie wbrew oczekiwaniom naukowców, poziom cholesterolu zamiast wzrosnąć obniżył się. Żółtka jaj tak naprawdę mają aktywne składniki wpływające na obniżenie cholesterolu). 

Organizm jest w stanie sam wyprodukować setki razy więcej cholesterolu niż Ty byś go przyjął jedząc całą kostkę masła. To, co może być niebezpieczne, to białko zwierzęce i w mojej ocenie jego akurat powinniśmy unikać. Zbyt duże ilości białka zwierzęcego mogą uszkadzać wnętrze naszego ciała, a to oczywiście wpłynie na wzrost poziomu cholesterolu we krwi. A więc jeśli masz za wysoki poziom cholesterolu odstaw na jakiś czas wszystkie białka zwierzęce, dodaj do diety dużo warzyw i owoców zawierających spore ilości witamin i minerałów, jedz tłuszcze zwierzęce takie jak masło czy żółtka jajek, a po pewnym czasie poziom cholesterolu powinien powrócić do normy. O tłuszczach napisałem już artykuł D7 oraz T6 więc nie będę się powtarzał. Z kolei o jajkach przeczytasz w następnej publikacji. Warto też zauważyć, że ludzie żyjący przed 1920 rokiem mimo, iż odżywiali się jajkami, boczkiem, smalcem czy masłem, to chorowali zdecydowanie rzadziej na choroby układy krążenia (jeśli w ogóle chorowali, bo wtedy nie znano jeszcze czegoś takiego jak zawał). Dziwnym zbiegiem okoliczności jest to, że w tym czasie wprowadzono na rynek hydrolizowane oleje roślinne, czyli tłuszcze trans i nagle problem chorób układu krążenia stał się faktyczny.


Podsumowując, zawracanie sobie głowy aktualnym poziomem cholesterolu w moim odczuciu jest bezproduktywnym zajęciem mogącym dodatkowo jeszcze przynieść coś niedobrego, choćby w postaci pomysłu na jego sztuczne obniżenie. Warto zauważyć, że u wielu osób wraz z podjęciem zmiany diety na zdrowszą czasowo poziom cholesterolu może znacznie wzrosnąć. Jest to całkowicie normalne i bardzo logiczne. Jeśli dostarczymy do naszego ciała składników odżywczych, za pomocą których nasze ciało zacznie regenerować tętnice, usuwać wapń z blaszek miażdżycowych, to cholesterol tam występujący nie będzie już potrzebny. 

A więc jego redukcja ze ścianek tętnic musi spowodować czasowy wzrost jego poziomu we krwi, w której i tak występuje tylko około 5% cholesterolu (resztę organizm wykorzystuje w swoich komórkach). W moim doświadczeniu u praktycznie każdej osoby wprowadzającej zmiany zgodnie z duchem bloga po dłuższym czasie poziom cholesterolu spadł do wyników uznawanych za dobre (choć moim zdaniem takich norm nie powinno się w ogóle określać). Jednak ja osobiście w ogóle nie badałbym jego poziomu. Istnieje wiele innych badań pozwalających uzyskać prawdziwą informację na temat stanu naszych tętnic, jak choćby badanie poziomu homocysteiny, ale o tym jeszcze napiszę (chociaż osobiście wolałbym badać poziomy witamin, w tym konkretnym przypadku akurat witaminę E, ponieważ od razu mówi to nam jakie mamy braki). A więc cholesterol jest Twoim najlepszym przyjacielem, więc zamiast z nim walczyć szanuj go i z nim współpracuj…

Kiedy badamy ciało nie widząc całości,
Łatwo wyciągnąć wnioski nie do końca prawdziwe
Diabeł tkwi w szczegółach




Autor: Marian Rompca
źródło

Sam go próbowałem zaniżać dietą i statynami,
Gdy zaczęły się objawy ciężkich nóg rzuciłem.

autor blogu

/ale na własną odpowiedzialność/

Pozwól mi być



Pozwól mi być – szepczesz mi coraz częściej.
Biorę głęboki oddech i powoli wycofuję się. Wypełnia mnie miłość. Zanurzam się w błogości, radości istnienia. W jednej chwili życie nabiera głębszego znaczenia. Siedzę tu od jakiegoś czasu, a dopiero teraz naprawdę tu jestem. Rozglądam się dookoła i widzę tylko piękno. Kolory stają się bardziej intensywne, dźwięki nabierają głębi, a drzewa tańczą jakby specjalnie dla mnie. Patrzę w słońce i czuję Cię, Boże. Twoja miłość jest wszystkim.
Uśmiecham się do nieznajomych. Mówię dzień dobry, z radością i głębokim uczuciem jakbym mówiła do najbliższej mi osoby. W ich oczach zauważam lekkie zdziwienie lecz po chwili otrzymuję tą samą miłość z powrotem. Coś się w nich zmienia. Jakby przywitanie się z ich duszami wlało więcej światła w ich serca. Niektórzy podchodzą do mnie po chwili. Zapytać o drogę, o godzinę. Cokolwiek aby jeszcze raz doświadczyć boskości w sobie. Poczuć swą duszę.
Rozpiera mnie wdzięczność. Miłość we mnie jest tak potężna, że mam ochotę przytulać każdą osobę i krzyczeć, że życie ma wartość. Że możemy zakończyć to szaleństwo, to cierpienie. Możemy wybudzić się ze złego snu. Mamy ogromną moc. Wystarczy pozwolić naszym duszom na prowadzenie.
Kiedy moja osobowość harmonizuje się z dusza, jest to uczucie tak obezwładniające, tak wielkie, że po jakimś czasie zaczyna wkradać się strach i zwątpienie. Że nie jestem na to gotowa, ze świat nie jest gotowy. Co pomyślą ludzie? Zapewne, że zwariowałam. Wtedy znowu dochodzi do głosu osobowość, a moja ukochana dusza powolutku robi kolejne kroki w tył…
Pozwólmy duszom być…

 
Sylwia

poniedziałek, 29 lutego 2016

„Możesz uzdrowić swoje życie”







fragment z : L. Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”


Jestem przekonana, że sami tworzymy w naszym ciele wszystkie tak zwane choroby. Ciało, jak wszystko w życiu, jest lustrzanym odbiciem naszych myśli i przekonań. Ciało zawsze do nas mówi, jeśli tylko spokojnie go posłuchamy. Każda komórka naszego ciała odpowiada na każdą myśl, jaką tworzymy, i na każde wypowiadane przez nas słowo.
Trwale utrzymujące się sposoby myślenia i mówienia tworzą działania i postawy ciała, jego zdrowie lub chorobę. Osoba mająca stale ponury wyraz twarzy nie stworzyła go radosnymi i pełnymi miłości myślami. Twarze i postawy starszych osób ukazują dokładnie ich życiowy wzorzec myślenia. A jak ty będziesz wyglądał w podeszłym wieku?
W tym rozdziale przedstawiam listę prawdopodobnych wzorców
myślowych, które powodują choroby ciała, jak również wzory nowych myśli lub afirmacji, które mają zastosowanie w tworzeniu zdrowia. Ukazały się one w mojej książce ULECZ SWOJE CIAŁO. Dodatkowo prześledzę niektóre z najczęściej spotykanych przypadków i wyjaśnię, w jaki sposób tworzymy te problemy.

Nie każdy z tych wzorców myślowych jest w stu procentach trafny w odniesieniu do każdego.
Może być jednak punktem wyjścia do rozpoczęcia poszukiwania przyczyny choroby. Wiele osób, zajmujących się alternatywnymi metodami leczenia, stosuje książkę ULECZ SWOJE CIAŁO przez cały czas pracy z pacjentem. Stwierdzają oni, że przyczyny psychiczne sprawdzają się w dziewięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu pięciu procent przypadków.



GŁOWA reprezentuje nas. To jest to, co pokazujemy światu. Dzięki niej jesteśmy zazwyczaj rozpoznawani. Jeśli dzieje się coś złego w obrębie głowy, oznacza to zwykle sygnał, że coś bardzo złego dzieje się z „nami”.


WŁOSY symbolizują siłę. Gdy jesteśmy spięci i zaniepokojeni, często tworzymy jakby stalowe opaski biorące początek z mięśni ramion i dochodzące do szczytu głowy. Czasami nawet sięgają do oczu. Każdy włos rośnie dzięki mieszkowi. Gdy skóra na głowie jest napięta, włos ulega zgnieceniu i nie mogąc oddychać, zamiera i wypada. Jeśli napięcie utrzymuje się przez dłuższy czas i skóra na głowie nie odpoczywa, mieszki włosowe są tak ściśnięte, że nowy włos nie może się przebić. W rezultacie powstaje łysina.
Łysienie u kobiet występuje coraz częściej od czasu, gdy rozpoczęły one działalność w świecie biznesu, poddając się wszystkim jego napięciom i frustracjom. Nie bardzo jesteśmy tego świadomi, głównie ze względu na peruki damskie, które wyglądają tak naturalnie i atrakcyjnie. Niestety, męskie peruczki są rozpoznawalne z dość dużej odległości.
Napięcie nie jest oznaką siły. Napięcie to słabość. Bycie rozluźnionym, skupionym i spokojnym oznacza siłę i bezpieczeństwo. Byłoby dobrze, gdybyśmy bardziej odprężyli nasze ciała, a wielu z nas potrzebowałoby także rozluźnienia skóry na głowie.
Spróbujcie teraz. Powiedzcie swojej skórze, by odpoczęła, i sprawdźcie, czy czujecie różnicę. Jeśli zauważycie, że skóra na głowie w widoczny sposób rozluźniła się, sugerowałabym częste powtarzanie tego ćwiczenia.
USZY reprezentują zdolność słuchania. Gdy występują kłopoty ze słuchem, oznacza to zazwyczaj, że dzieje się coś takiego, czego nie chcecie słuchać. Ból ucha mógłby wskazywać na złość spowodowaną tym, co się słyszy.
Ból uszu jest pospolity u dzieci. Często nie mając na to ochoty muszą słuchać tego, co dzieje się w rodzinie. Domowe prawa zwykle zakazują dziecku wyrażania złości, a ponieważ nie umie ono też zmienić sytuacji, tworzy ból uszu.
Głuchota oznacza długoletnią odmowę słuchania kogoś. Zwróćcie uwagę, że gdy jeden z partnerów nie dosłyszy, drugi zazwyczaj mówi, mówi i mówi.

OCZY reprezentują zdolność widzenia. Jeśli występują kłopoty z oczami, zazwyczaj oznacza to, że nie chcemy widzieć czegoś w sobie lub w życiu, w przeszłości, teraźniejszości lub w przyszłości.
Ilekroć widzę małe dzieci noszące okulary, wiem że coś dzieje się w ich domach – coś, na co one nie chcą patrzeć. Jeśli nie mogą zmienić przeżywanego doświadczenia, wolą „rozproszyć” wzrok, by nie widzieć tego dokładnie.
Wielu ludzi miało dramatyczne doświadczenia uzdrawiające, gdy zdecydowali się wrócić do przeszłości i oczyścić z problemów, na które nie chcieli patrzeć kilka lat przed założeniem okularów.
Czy odnosisz się negatywnie do tego, co dzieje się teraz?
Jakiemu problemowi nie chcesz stawić czoła?
Obawiasz się widzieć teraźniejszość czy też przyszłość?
Gdybyś widział wyraźnie – cóż takiego mógłbyś zobaczyć, czemu nie chcesz się przyjrzeć teraz?
Czy zdajesz sobie sprawę, jaką krzywdę sobie wyrządzasz?
Warto skupić się nad tymi pytaniami.

BÓLE GŁOWY mają za przyczynę umniejszanie własnej wartości. Przy następnym bólu głowy zastanów się i zadaj sobie pytanie – za co siebie obwiniasz. Wybacz sobie, pozwól temu odejść, a ból głowy rozpłynie się w nicości, z której przybył.
Migrenowe bóle głowy tworzą ludzie, którzy chcą być doskonali; ludzie, którzy wywierają na siebie dużą presję. Wiąże się z tym tłumienie silnej złości.

BÓLE ZATOK odczuwane w okolicach czoła i nosa świadczą o tym, że irytuje was ktoś w waszym otoczeniu, ktoś bliski. Możecie nawet odczuwać, że was przytłacza.
Zapominamy, że to my tworzymy sytuacje, i negujemy swoją moc sprawczą, oskarżając inne osoby o nasze frustracje. Nie ma takiej osoby, miejsca ani rzeczy, która miałaby władzę nad nami, bo tylko my jesteśmy twórcami naszych myśli. Tworzymy nasze doświadczenia, rzeczywistość i wszystko, co się z tym wiąże. Jeśli stworzymy pokój, harmonię i równowagę w umyśle – znajdziemy je również w życiu.
SZYJA I GARDŁO są niezwykle fascynujące, ponieważ tak wiele tam się dzieje. Szyja odzwierciedla zdolność elastycznego myślenia, dostrzeganie drugiej strony medalu i umiejętności spojrzenia z punktu widzenia drugiej osoby. Jeśli występują kłopoty z szyją, zazwyczaj oznacza to, że jesteśmy uparci w naszym pojmowaniu sytuacji.
Ilekroć widzę kogoś noszącego kołnierz ortopedyczny, wiem, że jest to osoba wyjątkowo uparta, która dostrzega tylko swój punkt widzenia.
Virginia Satir, znakomita terapeutka w dziedzinie problemów rodzinnych, twierdzi, że wykonała „głupie badania” dotyczące zmywania naczyń. Stwierdziła, że istnieje ponad dwieście pięćdziesiąt sposobów zmywania naczyń, w zależności od tego, kto je zmywa i jakich środków używa. Jeśli trzymamy się przekonania, że jest tylko jeden sposób” lub „jeden punkt widzenia”, to zamykamy się na prawie cały świat.
GARDŁO przedstawia naszą zdolność wypowiadania się, proszenia o to, czego pragniemy, powiedzenia: swojego „Jestem” itd.. Jeśli mamy kłopoty z gardłem, oznacza to zazwyczaj, że nie czujemy się uprawnieni do zrobienia czegoś. Nie czujemy się na siłach, by bronić własnego zdania.
Ból gardła to zawsze złość.
Jeśli jest połączony z przeziębieniem, to zazwyczaj oznacza zagubienie psychiczne.
ZAPALENIE KRTANI najczęściej oznacza, że jesteśmy tak źli, że nie możemy mówić.
Gardło świadczy o twórczym przepływie energii. To przez nie wyrażamy naszą twórczość, a gdy jest udaremniona, niepełna, często mamy kłopoty z gardłem. Wszyscy znamy osoby, które przeżywają całe swoje życie dla innych. Ani razu nie zrobili tego, co sami chcieliby robić. Zawsze zadowalają matki, ojców, współmałżonków, partnerów, szefów.
ZAPALENIE MIGDAŁKÓW i kłopoty z TARCZYCĄ to nic innego, jak przejaw frustracji wynikającej z niemożności zrobienia tego, co chce się robić.
Ośrodek energii w gardle, piąta czakra -jest miejscem, w którym odbywają się zmiany. Kiedy opieramy się zmianie, jesteśmy w trakcie zmiany lub usiłujemy jej dokonać, wtedy zawsze dużo dzieje się w naszych gardłach. Zwróćcie uwagę na kaszel swój lub kogoś innego. Co zostało powiedziane przed chwilą? Na co reagujemy? Czy to opór lub zawziętość, czy jest to może rozpoczynający się proces zmian? Podczas warsztatów wykorzystuję często kaszel jako narzędzie odnalezienia siebie. Ilekroć słyszę, jak ktoś kaszle, polecam mu dotknięcie gardła i wypowiedzenie na głos: „Pragnę się zmienić” lub „Zmieniam się”.
RAMIONA symbolizują naszą zdolność i możliwość przyjmowania doświadczeń życia. Przedramiona związane są z możliwościami, ramiona ze zdolnościami. Stare emocje osadzają się w stawach; łokcie wyobrażają naszą elastyczność. Czy łatwo przystosowujemy się do zmian kierunków w życiu, czy też stare emocje przytrzymują nas w jednym miejscu?
DŁONIE sięgają, trzymają, zaciskają. Pozwalamy rzeczom prześlizgiwać się między palcami. Czasami zatrzymujemy coś zbyt długo. Mamy złote ręce, zaciśnięte pięści, otwarte dłonie. Jesteśmy zręczni, mamy dwie lewe ręce. Rozdajemy garściami. Możemy coś robić własnoręcznie lub sprawiamy wrażenie, że nie potrafimy nic utrzymać w rękach.
Kładziemy na czymś rękę. Ręce nam opadają. Wznosimy dłonie. Podajemy komuś rękę, idziemy ręka w rękę, coś jest nam na rękę, poza zasięgiem ręki lub pod ręką – wystarczy więc sięgnąć ręką. Wyciągamy pomocną dłoń.
Dłonie mogą być delikatne lub ciężkie, z widocznymi węzłami stawów od martwienia się na zapas lub zniekształcone krytycznym artretyzmem. Zachłanne ręce powstają ze strachu, z lęku przed utratą, z niepokoju, że nigdy dla nas nie wystarczy, ze strachu, że coś zniknie, jeśli nie będziemy tego dość mocno trzymać.
Duża zachłanność w związku uczuciowym powoduje jedynie rozpaczliwą ucieczkę partnera. Mocno zaciśnięte dłonie nie przyjmują niczego nowego. Swobodne potrząsanie dłońmi w przegubach daje uczucie wolności i otwartości.
To, co należy do ciebie, nie może być ci odebrane, więc rozluźnij się.

PALCE – każdy ma swoje znaczenie. Kłopoty z palcami wskazują, gdzie musicie się rozluźnić i co „odpuścić sobie”. Jeśli zatniecie się w palec wskazujący, oznacza to, że w aktualnej sytuacji złość i lęk związane są prawdopodobnie z waszym „ego”. Kciuk wskazuje na sferę mentalną i symbolizuje zmartwienie. Palec wskazujący to „ego” i lęk. Środkowy palec związany jest z seksem i złością. Gdy jesteście źli, potrzymajcie środkowy palec i obserwujcie znikanie złości. Przytrzymajcie palec prawej ręki, jeśli jesteście źli na mężczyznę, lub lewej, jeśli jesteście źli na kobietę. Palec serdeczny symbolizuje jednocześnie jedność oraz smutek. Mały palec to rodzina i udawanie.
PLECY symbolizują system oparcia. Kłopoty z plecami zazwyczaj sygnalizują poczucie braku bezpieczeństwa. Zbyt często sądzimy, że jedynym naszym oparciem jest praca, rodzina lub współmałżonek. W rzeczywistości we wszystkim wspiera nas Wszechświat, życie samo w sobie.
Górna część pleców związana jest z poczuciem braku oparcia emocjonalnego. Mój mąż / żona / partner / przyjaciel / szef nie rozumie mnie albo nie jest dla mnie oparciem.
Środkowa część pleców związana jest z poczuciem winy, całym tym bagażem, który wiąże się z naszą przeszłością. Czy obawiasz się spojrzeć na to, co jest za tobą, czy może usiłujesz ukryć coś, co masz za sobą? Czy czujesz się tak, jakby ktoś wbił ci nóż w plecy?
Czy czujesz się rzeczywiście „wypalony”? Czy twoje sprawy finansowe są nie uporządkowane lub zamartwiasz się o nie nadmiernie? W takim przypadku dolna część pleców może ci sprawiać kłopoty. Przyczyną tego jest brak pieniędzy lub obawa o nie. Kwota, którą dysponujesz, nie ma z tym nic wspólnego.
Tak wielu z nas ma poczucie, iż pieniądze są najważniejszą rzeczą w życiu, że bez nich nie możemy się obejść. To nieprawda. Jest coś znacznie bardziej ważnego i cennego, coś, bez czego nie moglibyśmy żyć. Cóż to takiego? To nasz oddech.
Nasz oddech jest najcenniejszą własnością życia, a jednak po każdym wydechu jesteśmy całkowicie pewni następnego oddechu. Gdybyśmy nie zaczerpnęli kolejnego oddechu, nie przeżylibyśmy nawet trzech minut. Jeżeli więc Potęga, która nas stworzyła, dała nam zdolność oddychania na cały długi czas życia, czemu nie możemy uwierzyć, że wszystko inne potrzebne do życia również będzie nam dane?
PŁUCA symbolizują zdolność przyjęcia i dawania życia. Problemy z płucami zazwyczaj oznaczają, iż obawiamy się przyjąć życie, lub być może poczucie, że nie mamy prawa żyć pełnią życia.
Kobiety z reguły płytko oddychają i często uważają siebie za obywateli drugiej kategorii, za osoby, które nie mają prawa do własnej przestrzeni życiowej, a czasami nawet nie mają prawa żyć. Dzisiaj to wszystko zmienia się. Kobiety zajmują należne im miejsce jako pełnowartościowi członkowie społeczeństwa i oddychają głęboko, pełną piersią.
Cieszy mnie widok kobiet uprawiających sport. Kobiety zawsze pracowały na roli. Teraz, po raz pierwszy w historii, o ile dobrze wiem, kobiety zajmują się sportem. Przyjemnie jest patrzeć na ich wspaniale ciała.
Rozedma i intensywne palenie to wyraz negowania życia. Maskują one głębokie przekonanie, że jesteśmy niegodni istnienia. Czynienie sobie wyrzutów nie zmieni nawyku palenia. Najpierw musi być zmienione to podstawowe przekonanie.
PIERSI symbolizują zasadę macierzyństwa. Jeśli mamy kłopoty z piersiami zazwyczaj oznacza to, że jesteśmy nadopiekuńczy w stosunku do kogoś lub zanadto oddani jakiemuś miejscu, rzeczy lub doświadczeniu.
Właściwie pojęta opieka macierzyńska powinna uwzględniać to, że dziecko musi dorosnąć. Musimy wiedzieć, kiedy przestać kierować dziećmi, oddać im wodze i pozwolić na samodzielność. Nadopiekuńczość czasami dosłownie odcina możliwość korzystania z własnych doświadczeń.
Jeśli chodzi o raka, to jest on skutkiem głębokiej urazy. Oddalcie strach i wiedzcie, że mądrość Wszechświata zawarta jest w każdym z nas.
SERCE oczywiście symbolizuje miłość, podczas gdy krew symbolizuje radość. Nasze serca z miłością pompują radość do naszych ciał. Jeśli odmawiamy sobie radości i miłości, serca się kurczą i stają zimne. W wyniku tego zwalnia się obieg krwi, a my zmierzamy prosto do ANEMII, DUSZNICY i ATAKU SERCA.
Serce nie „atakuje” nas. To my tak dalece dajemy się porwać akcji tworzonych przez siebie mydlanych oper i dramatów, że często zapominamy o dostrzeganiu drobnych radości wokół nas. Całe lata spędzamy na wyciskaniu z serca wszelkiej radości, aż dosłownie skręca się w bólu. Ludzie dotknięci zawałami serca nigdy nie są pogodni. Jeśli nie znajdą czasu na doświadczenie radości życia, to w krótkim czasie doprowadzą się do kolejnego zawału.
Złote serce, zimne serce, otwarte serce, twarde serce, kochające, gorące – a jakie jest twoje serce?

ŻOŁĄDEK przetrawia wszystkie nasze nowe idee i doświadczenia. Co lub kto leży wam na żołądku? Co gromadzi się w twoich wnętrznościach?
Jeśli występują kłopoty z żołądkiem, znaczy to zazwyczaj, że nie wiemy, jak przyswoić sobie nowe doświadczenie. Obawiamy się czegoś.
Wiele osób pamięta zapewne czasy, w których stawały się coraz bardziej popularne loty samolotem. To, że możemy wejść do środka dużej metalowej rury, która przeniesie nas bezpiecznie po niebie, było pomysłem trudnym do zaakceptowania.
Przy każdym fotelu znajdowały się torebki jednorazowego użytku i większość z nas korzystała z nich. Wymiotowaliśmy do tych torebek tak dyskretnie, jak było to tylko możliwe, zawijaliśmy je i oddawaliśmy stewardesie, która dużo czasu traciła na bieganie tam i z powrotem, odbierając je od pasażerów.
Obecnie, wiele lat później, aczkolwiek w dalszym ciągu torebki te znajdują się przy każdym siedzeniu, używamy ich rzadko. Oswoiliśmy się z myślą o lataniu samolotem.
……..

Więcej opisanych dolegliwości – w Louise Hay, „Możesz uzdrowić swoje życie” , rozdział 15. (jest tam tego spora lista, na końcu książki podana jest tabela z rozpiską ogromnej ilości chorób + podanymi do nich uzdrawiającymi afirmacjami jako sposobem pracy z problemem)