
20 czerwca 2023 r. przez Catherine Viel
19 czerwca 2023 r.
...Wyobrażam sobie długą
wspinaczkę z ciemności...
aż do snu, który wciąż
gdzie jest południe przez cały dzień.
~Frank Steele, Sunflower

Obserwowanie mojego umysłu jest jak oglądanie wybryków nadpobudliwego dwulatka. Ponieważ jestem dorosły i mam poważne obowiązki, lubię udawać, że wybryki mojego umysłu są najważniejsze.
Zamiast z satysfakcją spoglądać przez przesuwane drzwi na wspaniały, słoneczny poranek po miesiącach mgły, mój umysł szturcha mnie, bym dodał więcej wody do karmy dla kotów. Posłusznie wstaję, robię to i muszę świadomie oprzeć się kolejnemu zadaniu. Dopóki jesteś w kuchni, równie dobrze możesz opróżnić zmywarkę...
To upokarzające (i irytujące), gdy zdaję sobie sprawę, jak dużą część mojego dnia wypełnia "dopóki tu jesteś, równie dobrze możesz...". Podczas gdy niektóre zadania są nienegocjowalne, jak robienie jedzenia, wszystko wokół takich nienegocjowalnych zadań jest otwarte na interpretację.
*****

Mój błądzący wzrok zawsze skupia się na kolejnym zadaniu. Nie na następnej radości. Moją następną radością byłoby ćwiczenie tai chi w słońcu. Ale widzę mój notatnik i wahadełko i czuję pociąg do obowiązków. Lepiej sprawdzę te dwa remedia, które stworzyłem... Potem zdałem sobie sprawę, że poranek ucieka, a ja nie wykonałem ćwiczeń wideo. Lepiej to zrobić, zanim zrobi się jeszcze później...
Moim pierwszym impulsem, tym niefiltrowanym wołaniem serca, było szukanie słońca. Zanim jednak podniosłem się z krzesła, do akcji wkroczył ponury nadzorca w przebraniu "niezbędnych i pożytecznych czynności".
To nawyk na całe życie, a nie chwilowa aberracja. Sądzę, że sięga czasów "musisz odrobić pracę domową, zanim będziesz mógł oglądać telewizję" i "nie dostaniesz deseru, jeśli nie skończysz całego obiadu".
Uważam to za fascynujące i dziwaczne, że nawyk "obowiązku przed zabawą", który został narzucony w dzieciństwie, nadal rządzi mną 60 lat później.
*****

Nawet jeśli przymus utrzymywania porządku może być generowany przez implant Archon (aby utrzymać mnie wiecznie niezadowolonym z mojego życia), jestem gotów nadal robić to, co musi być zrobione. Niezależnie od tego, skąd się to wzięło, jest to praktyczny nawyk utrzymywania pewnego rodzaju porządku w życiu.
Czuję jednak, że niektóre rzeczy wymagają ponownej oceny. Zachowywanie się tak, jakbyśmy w każdej chwili mieli otrzymać niespodziewaną wizytę z Good Housekeeping, nie jest relaksującym sposobem na życie. Zauważyłam, że jeśli myślę o zasiadaniu z moją frywolną, ale zabawną powieścią lub talią tarota, czynność ta zostaje podporządkowana ważnemu zadaniu, jakim jest odkładanie rzeczy na miejsce.
Ważne według kogo? Zadaniowy umysł jest wspaniałym towarzyszem, ale nie wtedy, gdy siedzi za kierownicą.
*****

Słońce wciąż świeci. Wrony ćwierkają na niebie, a w oddali jastrząb nawołuje swojego partnera. Koty się uspokoiły. Nic nie stoi na przeszkodzie, bym wyszedł na słońce i chłonął jego radość.
Mój umysł sięga do wszystkich zadań, o których pamięta, że trzeba je wykonać. To takie kuszące, by podążać za jego nakazami. Zgodność ze zinternalizowanym programowaniem jest łatwiejszą ścieżką, którą zwykle wybieram.
Czy socjalizacja - lub indoktrynacja, jak niektórzy mogą powiedzieć - zachęciła mnie do zaakceptowania tego ponurego zarządcy zadań? Łatwiej jest mi oprzeć się rażącym taktykom kontroli, takim jak noszenie masek i obowiązkowe szczepionki, niż wewnętrznym podszeptom, które wydają się organiczne, ale po refleksji okazują się przeszczepionym, pasożytniczym wpływem, którym są.
Odkładam to pismo na bok. Biorę głęboki oddech, otwieram drzwi i wychodzę na słońce. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz