
Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zapewnił zwolenników w piątek, że pozostaje na czele sił zbrojnych kraju, i zapewnił, że wojsko będzie po stronie ludzi, jak jego przeciwnik certyfikacji wyborów zbliża.
"Jestem najwyższym dowódcą sił zbrojnych" - powiedział Bolsonaro zwolennikom otaczającym pałac prezydencki w Alvoradzie.
"Siły zbrojne są ostatnią przeszkodą dla socjalizmu. Jestem pewien, że są zjednoczone. Są winni lojalność wobec narodu i szacunek dla konstytucji. I są odpowiedzialne za naszą wolność" - powiedział Bolsonaro do zwolenników, według brazylijskiego dziennika Metrópoles.
"Kto decyduje, gdzie ja idę, to wy. Kto decyduje, w którą stronę idą siły zbrojne, to wy" - powiedział Bolsonaro do tłumu.

"W przeciwieństwie do innych ludzi, zamierzamy wygrać" - powiedział, dodając, że "nic nie jest stracone".
Przemówienie do zwolenników przychodzi po tygodniach protestów, gdy Brazylijczycy kwestionowali swoje skradzione wybory, gdzie wątpliwe wyniki pokazały zwycięstwo socjalistycznego prezydenta-elekta Luiza Inacio Lula da Silva.
Dochodzi do tego kilka dni po tym, jak armia w nietypowym posunięciu wkroczyła do faweli w Rio de Janeiro i zabiła głównych przywódców kartelu narkotykowego Comando Vermelho (Czerwone Dowództwo), który wspiera Silvę, wcześniej skazanego i przebywającego w więzieniu za pranie pieniędzy i korupcję.
Wojskowi odmówili też wykluczenia "ewentualnego oszustwa" jako przyczyny zwycięstwa Luli.
Bolsonaro nie uznał rzekomego wąskiego zwycięstwa Luli w październikowych wyborach w związku z doniesieniami o nieprawidłowościach w głosowaniu w stanach kontrolowanych przez kartele.
Brazylijski krajowy organ wyborczy ma potwierdzić wybory w poniedziałek.
**By Jamie White
**Source



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz