
Nie pragnę takiej przyszłości dla ludzkości, jaką wyobrażają sobie nasi kulturowo wyznaczeni futuro-imaginatorzy. Nie chcę, aby ludzie żyli w koloniach Elona Muska na Marsie lub w kosmicznych cylindrach Jeffa Bezosa.Elon Musk Mars colonies or Jeff Bezos space cylinders. Nie chcę, abyśmy wylecieli w gwiazdy, zniknęli we wszechświatach wirtualnej rzeczywistości lub odeszli od naszego człowieczeństwa, stając się cybernetycznymi organizmami.
W każdym razie jeszcze nie teraz. Nie przez długi czas. Nie dopóki nie zrobimy najpierw tego, co musimy zrobić tutaj.
Czy zauważyliście kiedyś, że większość książek, programów i filmów osadzonych w przyszłości ma tendencję do przedstawiania ludzkości, która jest bardziej zaawansowana technologicznie niż nasza, ale myśli i zachowuje się w zasadzie tak samo? W przeciętnej opowieści sci-fi ludzie wciąż prowadzą wojny, wciąż walczą, podbijają, podporządkowują sobie ludzi, trudzą się i przeżywają tak samo jak dzisiaj, z tą różnicą, że robią to w kosmosie, otoczeni przez bandę kosmitów (którzy również są dziwnie uwikłani w te same egoistyczne wzorce, co ludzie w XXI wieku).
W tej wspólnej wizji przyszłości opanowaliśmy podróże kosmiczne, ale wciąż nie opanowaliśmy podstawowego zdrowia psychicznego. Nasza technologia pozwoliła nam zabijać, zniewalać, manipulować i wyzyskiwać wśród gwiazd, tak że nie jesteśmy już ograniczeni do zabijania, zniewalania, manipulowania i wyzyskiwania tutaj.
Tendencja ta wynika częściowo z ograniczeń wyobraźni; łatwo jest wyobrazić sobie bardziej zaawansowane wersje naszej własnej technologii, ale próba wyobrażenia sobie sposobu myślenia, który bardzo różni się od twojego własnego, jest jak próba wyobrażenia sobie, że jesteś dwa razy bardziej inteligentny niż jesteś. Próba wyobrażenia sobie życia w świadomej cywilizacji, podczas gdy twoja własna cywilizacja jest głęboko nieświadoma, przypomina próbę wyobrażenia sobie życia poza snem przez postać ze snu. Nie jest trudno ekstrapolować na istniejące wzorce, ale wyobrażenie sobie całkowitego rozpadu wzorców może być znacznie trudniejsze.
Ta tendencja wynika również z faktu, że pisarze science fiction opowiadają historie dla niedojrzałej cywilizacji pełnej niespokojnych umysłów, które łatwo zanudziłyby się opowieściami o spokojnej przyszłości bez większych problemów. Ale właśnie takiej przyszłości chcę dla ludzkości. Spokojnej, bez większych problemów. Takiej, która nie nadawałaby się na dobry hollywoodzki blockbuster.
I to jest właściwie pewien problem, że przyszłość, na którą ludzkość mentalnie się kieruje, to taka, w której utrzymuje się cały nasz niepokój i dysfunkcja. Nasze kroki w przyszłość będą kierowane przez naszą zbiorową wizję, a kiedy te wizje dotyczą kolonizacji kosmosu, wirtualnej rzeczywistości i transhumanizmu, nasz zbiorowy kompas będzie przechylony w stronę dysfunkcji.
W tej chwili, na przykład, większość ludzkich innowacji idzie w kierunku generowania zysków i/lub dominacji militarnej, co stawia nas na trajektorii coraz bardziej zaawansowanych technologicznie osobistych gadżetów, które można kupić w sklepie i coraz więcej sposobów zabijania dużej liczby ludzi na raz. Nie prowadzi nas to do znalezienia sposobów na zapewnienie każdemu wystarczającej ilości jedzenia, na pomoc ludziom w spędzaniu większej ilości wolnego czasu, na pomoc ludzkości w poruszaniu się w harmonii z naszym ekosystemem. Wszystkie te innowacje uczyniłyby nieskończenie więcej dla stworzenia przyjemniejszej przyszłości dla ludzkości niż statki kosmiczne i pistolety laserowe, ale nasze systemy ich nie tworzą, ponieważ nie są opłacalne i nie pomagają zwiększyć siły militarnej rządu.
Jest tak wiele założeń zawartych w naszych zbiorowych wizjach przyszłości i systemach, które stworzyliśmy, aby nas tam przenieść. Założenia takie jak to, że nigdy nie zapanuje pokój; że zawsze będziemy mieć do czynienia z przemocą, konfliktami i dominacją; że zawsze będziemy mieć ubóstwo i potrzebę niekończącego się trudu; że nigdy nie będziemy w stanie przestać zużywać naszej biosfery na śmierć, więc lepiej wyjdziemy w przestrzeń kosmiczną, aby kapitalizm mógł się dalej rozwijać. Wszystkie te założenia oddalają nas od zdrowej i harmonijnej przyszłości.
I oczywiście tego właśnie można by się spodziewać po głęboko nieświadomym gatunku, którym obecnie wciąż jesteśmy. Nadal w dużej mierze działamy na autopilocie, jak każde inne zwierzę, biczowani przez siły wzorców warunkowania, które rozbrzmiewały od najdalszych zakątków naszego ewolucyjnego rodowodu. Zbiorowa historia traumy i strachu w collective history of trauma and fear połączeniu z naszą nowo wyewoluowaną zdolnością do abstrakcyjnego myślenia pozostawiła nas zdezorientowanymi i zdezorientowanymi w sposób, którego jeszcze nie poznaliśmy; młodociany gatunek w niezręcznej fazie przejściowej. awkward transition phase.
I nie mogę powstrzymać się od myślenia, jak produktywne byłoby, gdyby zamiast poświęcać naszą energię na próby wyruszenia w kosmos lub zakopania głowy w wirtualnej rzeczywistości, nasz ruch w przyszłość skupiał się bardziej na rozwiązaniu tego wszystkiego? Gdybyśmy zamiast karmić się naszym nieświadomym niepokojem, dając sobie coraz więcej miejsc, do których moglibyśmy uciec, nauczyli się po prostu być tu i teraz?
Co by było, gdyby zamiast próbować być gdziekolwiek indziej niż tutaj, ludzkość podjęła szaleńcze dążenie do oświecenia? Co by się stało, gdyby zamiast spędzać kolejne stulecia na próbach ucieczki od obecnej rzeczywistości, nasze społeczeństwo zaczęło kłaść nacisk na takie rzeczy jak medytacja i badanie siebie, aby pomóc nam w końcu naprawdę spotkać się z obecną rzeczywistością? Co by się stało, gdyby nasza nauka mniej skupiała się na zysku i zniszczeniu, a bardziej na próbach znalezienia sposobów, aby pomóc ludziom być w porządku z samymi sobą? Co by było, gdyby na całym świecie powstały psychodeliczne instytucje, które pomagałyby każdemu zbadać jego wewnętrzne sfery i wprowadzić nieświadomość do świadomości za pomocą umiejętnych metod i związków enteogenicznych?
Mam na myśli to, że większość z nas nie może nawet usiedzieć spokojnie w medytacji przez godzinę, bez tego, że ich umysł ściga się wszędzie i robi wszystko poza tym, o co został poproszony. Czy to brzmi dla ciebie naturalnie? Czy brzmi to jak świadomy, zdrowy gatunek? Czy też brzmi to jak gatunek, który, gdyby podano mu raj na złotej tacy, natychmiast zniszczyłby go z nudów?
Wiele z tego, co widzimy, jak najbardziej wpływowe umysły przewidują dla naszej przyszłości, wygląda dla mnie jak niepokój, don’t even have any evidence nieustanny przymus bycia gdziekolwiek indziej niż tutaj, podobnie jak umysłowe drżenie osoby próbującej medytować. Nie mamy nawet żadnych dowodów na to, że ludzie mogą żyć całkowicie niezależnie od ziemskiej biosfery, a jednak przyjmuje się za pewnik, że uciekniemy w gwiazdy, aby nie musieć dokonywać drastycznych zmian w sobie, które będą konieczne do podtrzymania życia na tej planecie. Pomysł, by po prostu osiąść i nauczyć się być tutaj, brzmi niewyobrażalnie piekielnie dla umysłu zniewolonego niepokojem, do tego stopnia, że będzie on wymyślał nierealne fikcje na temat przyszłości, zamiast stawić czoła rzeczywistości.
Nawet gdyby udało nam się skolonizować przestrzeń kosmiczną, nie rozwiązałoby to żadnego z naszych problemów i nie uczyniłoby naszej przyszłości przyjemniejszą. Po prostu przenieślibyśmy nasze niespokojne, gwałtowne, nienasycone, niezadowolone umysły poza świat, gdzie natychmiast odtworzymy wszystkie te same problemy, które stworzyliśmy tutaj, tyle że będziemy to robić w sztucznych bańkach otoczonych ze wszystkich stron śmiertelnie czarną pustynią. Myślisz, że Święto Dziękczynienia to piekło? Wyobraź sobie, że jesteś zamknięty z rodziną przez cały dzień każdego dnia w czymś, co jest w zasadzie centrum handlowym, którego nigdy nie możesz opuścić. Czy twoja głowa jest na to gotowa?
Głowa roztrzęsiona umysłową paplaniną nie byłaby w stanie doświadczyć cudów w eksploracji kosmosu i nie byłaby w stanie doświadczyć radości w tworzeniu wirtualnych światów. Spokojny umysł doświadcza cudów i radości idąc przez parking. To, czego naprawdę pragniemy, to równowaga, a nie kolonizacja kosmosu i VR. W głębi duszy nie chcemy być gdzieś indziej, chcemy móc naprawdę być tutaj.
Naprawdę chciałbym zobaczyć, jak ludzkość zaczyna rekalibrować swoje wizje przyszłości z dala od tych ścieżek w kierunku gloryfikowanego eskapizmu, a w kierunku tworzenia zdrowego i harmonijnego świata. Być może nie sprzeda to książek i biletów do kina (przynajmniej nie od razu), ale skieruje nas w stronę tego, gdzie wszyscy naprawdę chcemy być w głębi serca.
**By Caitlin Johnstone
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz