piątek, 14 października 2022

Jezus - mechanizm kontroli populacji - Swaruu z Erra (Taygeta, Plejady) (część 2)

  The Crew



Tłumaczenie ze swaruu.org

Orginał: https://www.swaruu.org/transcripts/jesus-mechanism-of-population-control-swaruu-of-erra-taygeta-pleiades-part-2

Są też kanały, które nagrywają po polsku:

https://www.youtube.com/channel/UCh7eULw6RpzwsQxPz2zn2pw/videos
https://rumble.com/user/AgencjaKosmiczna

https://www.youtube.com/channel/UC4YyZ3h_RvUKGORwDEDl8gg/videos
https://odysee.com/@cosmicagencypl

Można też iść na Swaruu.org właczyć transcripts i skorzystać z autotłumacza

 Jesus - Mechanizm kontroli populacji - Swaruu z Erry (Taygeta, Plejady) (część 2)

Swaruu: Biorąc pod uwagę informacje starannie studiowane przez niezliczone lata, więcej niż mogę opublikować, a także opierając się na moich osobistych aktach, mówię wam wprost, że Jezus z Nazaretu nigdy nie istniał.

Informacje, którymi się z tobą podzieliłem, są tylko niewielką częścią materiału dowodowego, który jest znacznie większy i bardziej szczegółowy, a sam w sobie rozmontowałby każdy aspekt wszystkich pism, ewangelii i Nowego Testamentu krok po kroku.

Wiem, że wielu ludzi ma osobiste przywiązanie do swojej koncepcji Jezusa. Jest to osobiste przywiązanie i zależność i zostało im to wpojone od bardzo młodego wieku. Kościół i Klika, efektywnie rzymscy cezarowie, wykorzystali ludzką potrzebę wiary w coś większego niż oni sami, co się o nich troszczy i co darzy ich bezwarunkową miłością, przeciwko ludzkiej populacji całkowicie w celu utrzymania społecznej kontroli politycznej nad bardzo dużym imperium. Wykorzystanie stworzenia wewnętrznej "policji" w każdej osobie, aby zapobiec jej buntowi przeciwko ustalonym normom.

Wykorzystali oni ludzką potrzebę i ludzką słabość dla emblematu Jezusa Chrystusa jako istoty całkowicie z miłości, która jedynie wprowadza pokój.

Ale ta postać całkowicie stworzona z miłości została stworzona z wyraźnym celem zmodyfikowania umysłów poddanych, aby łatwiej było kontrolerom nie tylko wykorzystywać i kontrolować ich, ale także utrzymywać ich jako niewolników, całkowicie niezdolnych do obrony, ponieważ tylko nadstawiają "drugi policzek".

Nie ma żadnych dowodów, które mogłyby być podtrzymane, lub które mogą wspierać, bezpośrednią i obiektywną kontrolę na temat istnienia Jezusa z Nazaretu. Jest zbyt wielu Kristos, czyli mesjaszy, w całym regionie i od wieków wstecz, a jednocześnie żaden, który pasowałby do postaci Jezusa Chrystusa, a tak wiele przytłaczających dowodów na to, że była to fabrykacja ze strony Flawianów i wykorzystująca kampanie wojskowe Tytusa specjalnie, tylko modyfikując je, aby służyły historii lub agendzie, jak to było w zwyczaju w tamtych czasach.

Wszystkie postacie, które potwierdzają lub świadczą o istnieniu prawdziwego Jezusa, które znaleźli badacze i na które sam trafiłem w swoich badaniach, pochodzą z tych samych pism i Ewangelii i dlatego nie można ich przyjąć za prawdziwe, w tym rzekomy brat Jezusa Jaime, oraz sam Paweł apostoł.

Teologowie opierają się na nich, aby nadać autentyczność historii Jezusa wielokrotnie powołując się na wiele źródeł, które z kolei wszystkie ponownie wracają do samych Ewangelii. Powoływanie się na świadków w ten sposób jest równie absurdalne jak wykorzystywanie 7 krasnoludków i rzekomego świadectwa każdego z nich do nadania prawdy historii o Królewnie Śnieżce i jej zmartwychwstaniu przez pocałunek księcia. Postacie zawarte w tej samej narracji czy opowieści nie mogą być wykorzystywane jako świadkowie, a tak właśnie dzieje się w tym przypadku.

Innym stałym problemem jest duża ilość prac historycznych oraz badaczy i teologów, którzy opublikowali niezliczoną ilość rzeczy w ciągu nie mniej niż 2000 lat, ale którzy albo zostali opłaceni przez Watykan, albo przez Jezuitów, albo przez jakąkolwiek organizację religijną lub gałąź, która jest stronnicza w stosunku do historii Jezusa i dlatego ich wnioski są albo kierowane przez agendę, albo po prostu nie są obiektywne.

Obecnie bardzo niewielu badaczy przeprowadziło wyczerpujące i obiektywne dochodzenie na temat istnienia Jezusa jako prawdziwej osoby. A ci nieliczni, którzy odważyli się to zrobić, spotkali się z bardzo silnym sprzeciwem i izolacją społeczną i akademicką, a w niektórych przypadkach społeczną i rodzinną, również z powodu prostego faktu, że idą pod prąd.

W ten sam sposób jak w przypadku Jezusa, inne postacie w pismach świętych, a jak powiedziałem powyżej dotyczy to również rzekomych autorów ewangelii, również zostały wymyślone na potrzeby historii i to w szczegółach, z kompletnymi biografiami, które nie pasują do obiektywnej rzeczywistości historycznej w danym momencie. Będąc, że nawet prawdziwi autorzy ewangelii przyjmują, że to oni to napisali. Nie ukrywają tego. Widać to nie tylko bezpośrednio w innych pracach Józefusa, ale także we wskazówkach, które pozostawili w tych samych pismach jako znaczniki lub klucze, aby ludzie z odpowiednim przygotowaniem akademickim i wiedzą, a także rozumiejący, czego szukać, mogli rozszyfrować wspomniane znaczniki lub wskazówki i zrozumieć, kto i po co je napisał. Nie ukrywają tego, wprost i od początku chcieli, aby w przyszłości było wiadomo, kim są. Ale nie jest to wiedza celowo przeznaczona dla ludu, ale dla kolejnych pokoleń ludzi władzy, którzy mają wiedzieć, czyli ludzi z klubu, z elity kontrolującej.

 Dla wielu osób Jezus symbolizuje wszystko, co dobre w życiu i w samym istnieniu, dlatego nie tylko wiele gałęzi religii przyjęło jego koncepcję, pozostawiając wszystko inne na boku, ale także niezliczone osoby lub jednostki przyjęły ją jako coś, gdzie lub czego należy się trzymać w życiu. Mają oni osobisty związek z nim, lub z ich osobistą ideą Jezusa. Rozmawiają z nim codziennie, cały czas mają go na uwadze, jest on ich mechanizmem przetrwania, mechanizmem pozwalającym zmierzyć się z rzeczywistością surowości życia.

Dlatego nie chcą widzieć dalej i zaślepiają się na samą możliwość, że jest fałszywy. Ale jest więcej niż wystarczająco elementów, aby zapewnić, że nigdy nie istniał i że była to rzymska fabrykacja dla celów kontroli populacji. W ten sam sposób są ci, którzy twierdzą, że jest wystarczająco dużo dowodów, aby zapewnić, że istniał, ale opierają się na pracach innych wcześniejszych badaczy, którzy są stronniczy wobec interesów albo Kościoła i Jezuitów, albo ich osobistych przywiązań do Jezusa. Opierają się na wcześniejszych pracach, które z kolei opierają się na innych, jeszcze bardziej odległych, jak warstwy cebuli, jedne wzmacniają i potencjalizują pracę innych.

Dzisiaj w różnych miejscach lub kanałach New Age twierdzi się, że istnieje zorganizowany atak na Jezusa, który próbuje go wymazać, to ze strony ciemnych sił. Jest to po raz kolejny wykorzystywanie przywiązania ludzi jako broni do dalszego utrwalania swoich agend, obracanie silnych argumentów przeciwko jego istnieniu na swoją korzyść w celu dalszego wykorzystywania postaci, która służyła im przez tysiąclecia do kontrolowania ludzi.

Informacja jest tam, a dziś jest w większości dostępna dla każdego. Potrzeba tylko obudzonego umysłu i chęci do samodzielnego dochodzenia.

Mówi się, że Jezus jest emblematem wszystkiego, co dobre w życiu i w istocie ludzkiej i że trzeba widzieć tylko tę część, a nie tę związaną z nadużyciami Kościoła, że nie trzeba badać, czy istniał, czy nie. Ale to jest właśnie to, czego chcą kontrolerzy. To jest to, czego chce Watykan i czego chcą Jezuici. A Jezuici to nikt inny jak Illuminaci. Są tym samym. Jezuici = Illuminati. Fakt, że ludzie nadal używają Jezusa jako przedstawiciela wszystkiego co dobre, jest dokładnie tym, czego chcą, aby kontynuować swoje okrucieństwa przeciwko ludzkości.

Rzym nigdy nie upadł, nadal jest u władzy, jedynie przekształcił się z czasem. Rzymianie to Illuminaci, Rzymianie dzisiaj to Cabal, a Cezar to papież. Nie ma żadnej różnicy.

Nadal używają swoich bazowych religii do kontroli populacji, judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, ich 3 rogatego potwora, maszyny do kontroli tłumu. Te 3 religie są takie same, z wariantami lub modyfikacjami w zależności od potrzeb kontroli i potrzeb danej populacji, wszystko po to, by lepiej ją kontrolować lub mieć pretekst do promowania podziału między narodami.

Sam w sobie Jezus z Nazaretu jest symbolem opresji wobec ludzi. Ograniczeniem dla duchowego i osobistego wzrostu ludzi. Nie jest symbolem Pokoju, jest dostosowaniem się do tego, co jest społecznie akceptowane, symbolem absolutnego podporządkowania się kontrolerom i ustanowionej władzy.

Chęć zobaczenia tylko dobrej części jest po prostu wejściem w ich grę. Nie jest konieczne posiadanie takiego awatara, aby symbolizował bezwarunkową miłość i wzniesienie świadomości i duchowości. Koncepcja Jezusa trzyma was z tyłu bardziej niż jakakolwiek inna na Ziemi. Bądźcie wolni w myśleniu i wierzcie w siebie, nie delegując swojej mocy na nikogo innego.

Ilość okrucieństw dokonywanych w jego imieniu na przestrzeni wieków jest niemożliwa do opisania słowami. Nie karmcie dalej tego kłamstwa.

Gosia: A co z Belen? Czy w ogóle istniało?

Swaruu: Belen nie istniało, Rzymianie założyli to miasto tylko po to, aby nadać ważność swojej historii. Jezus nie narodził się nigdzie, tylko w umysłach Rzymian. Zostało założone za panowania cesarza Tytusa. Około 070 roku n.e.

Rzymianie stworzyli historię Jezusa jako coś, co wydarzyło się kilka lat wcześniej, dokładnie 33, potem zostało to przesunięte na 40, zawsze zauważaj liczby i symbolikę. I że historia Jezusa nie wydarzyła się za panowania żadnego Flawiana, tylko ich politycznych rywali Juliuszy-Klaudiuszów. Tak, że jeśli coś pójdzie nie tak przeciwko Rzymowi to będzie to wina Julio-Klaudyjczyków a nie ich. Czysta rzymska polityka tamtych czasów.

Gosia: A Jeszua? Czy to jest powiązane czy oddzielna historia?

Yazhi: Wszystko co wiem w tym momencie to to, że wszystkie te biblijne osoby były ludźmi o randze politycznej lub społecznej w społeczności egipskiej w ogóle. Wszyscy z nich. Ale nie zagłębiałem się w tę konkretną historię, chyba nigdy.

Wiem, że są to wszystkie współzależne postacie, które opierają się na tym samym wzorze. Nie muszę więc zagłębiać się w badania każdej z nich po kolei.
Bo z pamięci i badań wiem, że wszystkie postacie biblijne były oparte na prawdziwych ludziach, którzy mieli rangę w ówczesnym społeczeństwie, w Egipcie, Babilonii, Rzymie i Grecji. Tylko z parafrazowanymi i przesadzonymi atrybutami i dodaną historią, które są niczym innym jak wygodną strategiczną fikcją. Rzymianie mieli nawet nazwę dla tej fikcji wymyślonej po to, by podeprzeć narrację, by spełnić agendę. Miało to kilka nazw, ale jedną z nich jest biblijna 'Tajemnica' wykorzystująca tę właśnie nazwę jako wymówkę, by nie musieć wyjaśniać więcej (bo wszystko zostało wymyślone), więc badacze starego i nowego świata trafili by na ścianę, ślepy zaułek. Jak w "To jest 'tajemnica'". Kropka.

Dobrym przykładem postaci biblijnej opartej na prawdziwej osobie jest król Salomon (czyli: król słońca = czczenie słońca / atonizm), który w prawdziwym życiu był Amenhotepem III. Z pewnością nie uczą tego w "szkółce niedzielnej".

Gdzie tu jest Bóg? "Gdzie" nie ma zastosowania, ponieważ tutaj tym co ma zastosowanie jest pojęcie nielokalności, czyli jest we wszystkim co istnieje jako siła, która jest Eterem, a każda świadomość jest eterem i tworzy pod własną interpretacją i własnym postrzeganiem błędnie nazwany świat fizyczny i tylko zgodnie ze swoim poziomem postrzegania i szczególną częstotliwością. Dlatego nie posiada lokalności i sama jest podstawą zasady nielokalności eteru.

Gosia: Dziękuję. Jeszcze jedna kwestia. Jak powiedziałeś istnieją tysiące linii czasowych i wszystko istnieje jednocześnie. Czy jest możliwe, że Jezus nie istniał i wszystkie te informacje, które podtrzymują, że nie istniał, należą tylko do tej jednej, ale istniał w innych?

Swaruu: Mówienie, że "tak jak myślałem, istnieje wtedy w innej linii czasowej", choć ważne, z rozszerzonego metafizycznego aspektu, służy jedynie jako wymówka dla Kliki, aby narzucić swoje kłamstwa w celach kontrolnych. Widziałem wiele linii czasowych i żaden Jezus się nie pojawia...

Gosia: Ktoś powiedział, że podróżuje się do pewnych linii czasowych na podstawie swoich przekonań. Czy to możliwe?

Swaruu: Tak. Z osobistego punktu widzenia to, w co dana osoba mocno wierzy, jest jej rzeczywistością. Ale z drugiej strony, to jest dokładnie to, czego chce Klika, aby stworzyć zbiorową linię czasową na swoją korzyść. Więc ludzie muszą stworzyć coś innego, a nie poruszać się jak owce w kierunku tej samej społecznie akceptowanej koncepcji. Jezus czy Kosmiczny Kot mają taką samą ważność. A oni używają Jezusa do rozdzielania ludzi. To jest właśnie złe. Dlatego lepiej jest patrzeć na to z punktu widzenia tej linii czasu, jako na to, czym jest, fałszywe.

Robert: Dokładnie. Co więcej, mamy wszystkie zapisy historyczne, gdzie widać, że on nie istniał i wszystko było manipulacją w tej linii czasowej.

Gosia: Właśnie, jak wyjść i pogodzić to, że z jednej strony to, w co ktoś wierzy, jest jego rzeczywistością... a potem fakt, że Jezus historycznie nie istniał?

Swaruu: Mówienie, że "skoro wierzę w Jezusa, więc jest on prawdziwy", dla ludzi, którzy nie są zbytnio przygotowani na takie rzeczy, jest to dość niebezpieczna i niezdrowa wiedza dla zbiorowości, sprzyja separacji i wojnom. Spójrz na to prosto, on nie istniał w tej linii czasowej. Ten fakt przeciwstawiający się drugiemu jest niebezpieczny, ale prawdziwy. Ale to jest coś osobistego, wierzyć w coś, a wiara nie powinna być narzucana innym ludziom, a koncepcja Jezusa jest tym i dla tego, z tym tworzą kontrolę i dogmat.

Robert: Dokładnie. To, co wydarzyło się w innych liniach czasowych, to nie nasz problem.

Swaruu: Poza tym, tak Robert. Inne linie czasowe nas nie dotyczą.

Gosia: Tak, rozumiem. To chyba tak jakby powiedzieć ale Gosia, jesteś piosenkarką w innej linii czasowej, co robisz z tymi filmikami na YouTube? No tak, ja nie jestem tutaj piosenkarką, więc robię filmiki.

Robert: Dokładnie Gosia. Inaczej zawsze będziemy manipulowani, a te wszystkie wojny są po to, żeby ukryć przed nami prawdziwą historię, żebyśmy uwierzyli w cokolwiek.

Swaruu: Bycie powiedzianym, że to w co wierzymy jest ważne i istnieje może być wyzwalające. Albo może być użyte do promowania i wspierania Kliki i to jest to, co oni by zrobili. W tym przypadku wszystkie kłamstwa na świecie stają się prawdziwe. To nie jest tylko. Nie używajmy tego bardziej rozszerzonego punktu widzenia do zatwierdzania kłamstw. Jeśli wierzysz w coś, to istnieje to w twoim umyśle dla ciebie, ok. Ale tutaj to nie jest twoje, to jest coś, co zostało ci narzucone w celach kontrolnych. Ok, Jezus istniał w umysłach wielu... Ale to narusza prawa innych ludzi, bo narzuca się im historię wymyśloną 2000 lat temu przez narcystycznego Rzymianina.

Gosia: Rozumiem. A poza tym... tyle osób zbiorowo wierzy w Jezusa... jak myślisz, jaki metafizyczny wpływ miało to na świat "astralny"? Czy jakiś Jezus powstał tylko dzięki intensywnej myśli po tysiącach lat?

Swaruu: Egregor powstaje, ale w ich umysłach, albo w postaci idoli. Nie można jednak użyć go do uprawomocnienia swojego istnienia. Bo w takim przypadku Dzwoneczek też istnieje.

Gosia: Tak, ale czy nie tworzy się ona w świecie astralnym? Jako "niezależny" byt, pomalutku? I nie mówię tego jako potwierdzenie jego istnienia, tylko jako metafizyczną ciekawostkę.

Swaruu: Gdyby taki byt powstał... Komu miałby służyć? Kontrolerom. A Dzwoneczek?

Gosia: Ten byt nie mógłby później "komunikować się" z ludźmi? Czyli wtedy mielibyśmy różnego rodzaju channelingi np. z Jezusem. Albo wizje. Coś stworzonego zbiorowym umysłem przez układy na przestrzeni tysięcy lat. Niemal autonomiczny byt... a tak służący kontrolerom.

Swaruu: Kanały z Jezusem są już wszędzie. Myślę, że są one najbardziej obfite. Ale to służy kabale.

Gosia: Tak, służy Kliki, ale czy to jest możliwe? Oni stworzyli egregor. Dali mu życie.

Swaruu: Z najbardziej rozszerzonego punktu widzenia jest to możliwe. Ale jeśli skupimy się na tym bardziej rozszerzonym punkcie widzenia tutaj, zatwierdzając go, to najlepiej jest po prostu zakończyć całą naszą pracę tutaj, ponieważ nie ma nic więcej do zrobienia. Z punktu widzenia tej osi czasu... byłby to tylko pretekst do utrwalania kłamstwa.

Dlatego powiedziałem też, że każdy ma prawo wierzyć w to, co mu się podoba. Problem w tym, że to właśnie na to naskakują kontrolerzy i również kończy się to wykorzystaniem tego jako pretekstu do wojen.

Jeśli kilka osób wierzy w Great Crocketta (twojego psa), to tak, możesz stworzyć Great Crocketta. Możesz go wykorzystać na dobre lub na złe. Jezus został wykorzystany na złe <--- Bo służy do kontroli populacji. Z perspektywy tej linii czasowej, która nas dotyczy, Jezusa nie było. Reszta zostanie wykorzystana tylko do utrwalenia kłamstwa i nadużyć z nim związanych, bo nic nie wyrządziło ludzkości większej szkody niż ta koncepcja "Jezusa". Cała miłość i dobroć, kiedy jest pretekstem do prania ich umysłów, aby nie bronili się przed tym, co robi im Klika.

Dlaczego religia ogranicza wiedzę gwiezdną, taką jak Nawigacja?

Powodem, dla którego religia, w tym przypadku katolicyzm, ogranicza podróże poza światło jest to, że wszystko jest świadomością, a lot ponadświetlny wymaga złożonego zrozumienia eteru i częstotliwości. Zrozumienie kosmologii opartej na częstotliwościach i na świadomości jest niezgodne z religijnym modelem kosmologicznym.

Chociaż można hipokrytycznie wierzyć w religie i używać tylko pozostałej wiedzy o częstotliwościach jako odizolowanej nauki, przy założeniu ¨wszystko jest możliwe w "królestwie Bożym" ... jest wiarygodne, że tak właśnie działałby statek. Problem z tym stanowiskiem polega na tym, że przedstawia ono działanie statku jako coś czysto mechanicznego, jak np. przekroczenie bariery dźwięku.

Jednak w bliższej obserwacji nie jest to możliwe, a granica tego, co jest możliwe do osiągnięcia w sposób naukowo-mechanistyczny tą obłudną metodą, jest osiągnięta, ponieważ statek emuluje świadomość osoby, która nim steruje, jego właściciela, więc silniki statku emulowałyby prawdziwe przekonania jego pilota, z ograniczoną percepcją, a więc i to, co statek jest w stanie zrobić, będzie ograniczone.

Ale to jest czysto z punktu widzenia religijnego katolika wsiadającego na gotowy statek. Natomiast głębokie zrozumienie działania częstotliwości w stopniu umożliwiającym stworzenie i wyprodukowanie statku kosmicznego z silników magnetycznych o całkowitym zanurzeniu toroidalnym zasilanych przez reaktory energii punktu zerowego, jest niemożliwe przy świadomości z włączonymi hamulcami pochodzącej z umysłu religijnego. Ponieważ wchodząc w zrozumienie niezbędne do inżynierii i projektowania mechanizmów wewnętrznych statku, siłą rzeczy i natychmiastowo oczyściłoby to koncepcje religijne producenta.

Z punktu widzenia back-engineeringu, niemożliwe jest skopiowanie wielu systemów, materiałów i koncepcji, które są jak programy wewnątrz holograficznego komputera sterującego statkiem.

Czyli to jest tak, jakby w 1925 roku retroinżynierowali nowoczesny samochód, powielają wszystko, ale mają problemy z metalurgią, materiałami kompozytowymi, ale jeszcze większe problemy z produkcją i jeszcze większe problemy z wewnętrznymi programami komputerów sterujących wspomnianym nowoczesnym samochodem.

Stąd powrót do statku kosmicznego. Nie potrafią zreplikować komputera i jego "świadomości", które są niezbędne do sterowania silnikami, które z kolei sterują częstotliwościami wyjściowymi, które są podstawą nawigacji ponadświetlnej.

Uwaga boczna: Nie używam już tutaj słowa Warp jako odnoszącego się do lotu poza światłem. Jest to angielski termin, który odnosi się do zginania. I pochodzi z zakrzywionej przestrzeni Teorii Względności Einsteina z 1905 roku. Która jest w całości fałszywa. Nic nie wygina się podczas wchodzenia w lot ponadświetlny. To tylko zarządzanie częstotliwością.

Przywiązanie do religii
Dlaczego trzymają się jakiejś religii? Człowiek oddala się od Źródła poprzez proste zanurzenie w niskich, księżycowych częstotliwościach 3D. Ludzie zawsze byli uwarunkowani, aby polegać na zewnętrznych władzach, potężniejszych od nich samych. To już jako indoktrynacja od najmłodszych lat. To jest delegowanie ich wewnętrznej mocy, ich wartość, stają się własnością... Ciągle szukają kim są, nie pamiętają poprzednich wcieleń. Wiedzą, żeby być kimś innym.

Ludzie nie wiedzą, w co wierzyć, czego się trzymać. Wątpią w siebie. Więc z tym polegają na autorytetach, najpierw rodzice, potem nauczyciele w szkołach, szefowie w pracy, politycy i religia. O tym już była mowa. Łatwo jest podczepić ich pod religię starannie zaprojektowaną do kontroli umysłu oraz kontroli populacji i mas.

W przypadku Jezusa konkretnie... Ludzie potrzebują czegoś, co będzie im towarzyszyć, czuć bezwarunkową miłość. By nie czuć się samotnym. Dla wielu ludzi Jezus jest jedyną rzeczą, która trzyma ich przy życiu. Jedynym dobrem, jedyną nadzieją poza ich cierpieniem. Nie znają niczego innego.

Więc będą bronić swoich koncepcji religijnych swoim życiem, bo ci ludzie są samą religią. Jak w Matrixie. Oni są Matrixem, oni są religią. Bez nich, bez ogółu ludzkiej populacji, nie byłoby religii. Wszystkie zostały stworzone dla nich. Wszystkie religie.

W przypadku Jezusa będą go bronić swoim życiem, bo obraz Jezusa to czysta miłość, wszystko łagodne. I tak czują się zdradzeni czymś, co dawało im tylko stabilność emocjonalną. Popadają w uzależnienie i współuzależnienie. A ogromne poczucie winy i niesprawiedliwości jest im wpajane od dzieciństwa.

To, czego bronią, to nie to, co narzuca im Kościół w sposób obiektywny, ale osobista relacja z własnym wyobrażeniem o tym, jaki jest Jezus i co dla nich reprezentuje. To tak, jakby atakowana była ukochana osoba. Członek ich rodziny. Albo, co gorsza, sama esencja tego, co identyfikuje i definiuje ich jako ludzi.

Ludzie przywiązują się, ponieważ szukają czegoś więcej na temat tego, kim są, a ponieważ są przywiązani do tego, że mówi się im, co mają robić i w co wierzyć, będą posłuszni temu, co było im dyktowane od dzieciństwa.

Religie, a konkretnie katolicyzm jest jednym z największych filarów podtrzymujących Matrix. Zmniejszanie zdolności percepcyjnych ludzi i czynienie ich potulnymi. Zmuszanie ich do pozostawania w niskiej częstotliwości.

Gosia: Myślę, że oni również trzymają się religii, ponieważ wewnętrznie postrzegają ten duchowy wymiar, którego są częścią... to jest dla nich niezaprzeczalne. Ale to wrodzone odczucie zostało nadużyte przez kontrolerów, aby nakierować ich na coś ZEWNĘTRZNEGO jako źródło tego odczucia, Jezusa, Boga, a nie jako coś wewnętrznego, do czego należą bez potrzeby niczego na zewnątrz. Dlatego trzymają się, bo WIEDZĄ, że COŚ ISTNIEJE i to coś jest niemożliwe do wymazania ze świadomości człowieka. Ale do tego czegoś, do tej niezaprzeczalnej duchowej sensacji, kontrolerzy przykleili fałszywe bóstwa, takie jak Jezus. Wykorzystali niezaprzeczalną wrodzoną duchowość w ludzkiej podświadomości. Dlatego negując Jezusa i Boga czują się tak, jakby ktoś wymazywał w nich tę duchową część. Wrodzone duchowe uczucie PLUS pragnienie bycia prowadzonym i towarzyszącym w ich niedoli życia = Jezus.

Swaruu: Jasne, całkowicie się zgadzam. Samo w sobie można powiedzieć, że religia to duchowość uczyniona bronią przeciwko ludziom. I tu pojawia się to, o czym mówiliśmy wcześniej. Że oni mylą Religię z Duchowością.

Część mowy Gosi:

Poniżej znajduje się krótki klip, który nagrałam podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce. To jest moja mama, gorliwa katoliczka, która mówi o swoich przekonaniach. Pokazuje on bardzo wyraźnie dwie rzeczy. Pierwszą jest bardzo wyraźne pomieszanie Duchowości, wrodzonego popędu w ludzkim duchu, z Religią... mieszanie tych dwóch rzeczy, jakby były nierozłączne. Jak zobaczysz, moja mama jest wysoce uduchowiona i postrzega wszystko, co ją otacza jako część wyższej inteligencji, Źródła. Jednak z powodu uwarunkowań, jej uczucia, jak również uczucia wielu innych osób, zostały porwane i skierowane w stronę zinstytucjonalizowanej koncepcji oraz w stronę fałszywych bóstw, i teraz niemożliwe jest dla niej rozdzielenie tych dwóch rzeczy.

Drugą rzeczą, która jest tu oczywista, jest brak wiedzy historycznej na temat Jezusa. Jej wiara opiera się wyłącznie na podążaniu za tym, co jej powiedziano. I taka jest większość katolików, i chrześcijan. Przepraszam mamo, ale dziękuję, że pozwoliłaś mi użyć cię jako przykładu do tego filmiku.

Odtwarzane jest nagranie matki Gosi.

Gosia: Tak. Przyszła mi też do głowy inna rzecz. Widząc ludzi, takich jak na przykład moja mama, z takim oddaniem Jezusowi. Myślę, że to co się dzieje z tymi ludźmi to fakt, że oni naprawdę mają dostęp do świata duchowego... do obszaru eterycznego w sobie... ale mylą, że osoba JEZUSA, z którą czują się "blisko" to SAMI SOBIE na najbardziej wzniosłych płaszczyznach. Połączyli się ze sobą. Ze swoją wyższą jaźnią. Ale ich religijne programowanie przedstawia to ich umysłom jako JEZUS, czyli coś zewnętrznego. To tylko moja myśl.

Swaruu: Tak, i tutaj dodalibyśmy, że manifestują wszystko, w co naprawdę wierzą. I tak, akceptuje to. Jezus jest dla nich bardzo realny (tak jak kosmiczny kot jest dla kota na krześle za mną teraz).

Podążanie za tym, co im się mówi, jest bardzo wygodne. Nie musząc samodzielnie składać całej kosmologii rzeczywistości.

Innym problemem jest to, że mówi się, że Religia zrobiła w świecie wiele dobrego, a nie tylko złego. I że zrobiła coś dla pojedynczego człowieka. Dlatego mówi się, że zrobiła dużo dobrego i wielu będzie tego bronić pod tym kątem. I ja nie wątpię w to z indywidualnego punktu widzenia typu: "Jezus zrobił wiele dobrego dla mojej babci".

Pod tym kątem jest to prawda. Dlatego gdybyśmy "zabrali" Jezusa "mojej babci" to zostałaby z niczym, czego mogłaby się trzymać, żeby mieć życie, mieć pewność i wiarę w siebie. Jako mechanizm przetrwania. Nie mam wątpliwości, że na poziomie osobistym jest to coś "dobrego" dla ludzi. Przynajmniej dla niektórych. Ale z najbardziej rozszerzonego punktu widzenia wyrządziła ludzkości niezmierną i gigantyczną krzywdę. Jest najczęściej używanym pretekstem, od czasów starożytnych po dzisiejsze, do wszczynania konfliktów i wojen. Od między sąsiadami do między narodami.

To, o czym dziś tu dyskutujemy, jest dla mnie powodem, dla którego ludzie powinni być pozostawieni w spokoju, aby podążać swoją własną ścieżką duchową, ścieżką ekspansji czy jakkolwiek chcą to nazwać. Po prostu szanuj i nie krytykuj.

Ale jeśli pójdziemy tą drogą... Wyłączymy tę pracę przekazywania informacji. I bylibyśmy tacy sami jak inne rasy Federacji między innymi. Szanować, zamykać się, patrzeć w inną stronę.

TAK. Z najbardziej rozszerzonego punktu widzenia Jezus istnieje, oczywiście, że istnieje... Może nie jako człowiek, ale jako pojęcie. Szanuj go jak wszystko inne w takim razie. Nie mów nic. Ale potem nie mówcie też nic o wszystkim innym. Szanuj też to, w co wierzą Rothchildowie. Szanuj nazizm. Szanuj skrajne ideologie islamskie. Szanuj tego, kto zabija foki dla ich skóry. Z najbardziej rozbudowanego aspektu nic się nie liczy, są mikro-minutą dla kosmosu. Dlatego inni milczą.

"Panie", dla których Jezus jest jedyną osobistą relacją, jedyną "miłością" w ich życiu, samotnicy, nieszczęśnicy. Jakim prawem atakujemy? Albo jakim prawem mówimy to wszystko?

Musi być jakiś parametr, z jakiego punktu widzenia coś jest prawdą lub fałszem. Z tego parametru, który tu mamy, pojęcie jest fałszywe. Mamy wszystkie niezbędne dane, aby to zapewnić. Ale nigdy nie będą one wystarczające dla wielu. My po prostu oferujemy wam jeszcze jeden punkt widzenia, jak zawsze. Ale niech to będzie jasne. Że dla mnie, Swaruu, jestem pewien, że nie było żadnego Jezusa i że wszystko jest ustawione dla kontroli populacji przez Klikę, a w tym czasie Kliką był (i nadal jest) Rzym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz