Alex Collier
Ludzkie istoty pozaziemskie z Andromedy
Wywiad prywatny z Alexem Collierem, przeprowadzony w Phoenix w Arizonie w październiku 1994.
Prowadzący: Rick Keefe
Pierwotne tłumaczenie: ja-kub-a.deviantart.com
Korekta i ponowne tłumaczenie fragmentów: Kot Wasyl
– Alex, czy możesz zacząć od opowiedzenia nam trochę o sobie? I o twojej przeszłości?
– Cóż, na moją przeszłość składają się rozmaite rzeczy. Tak jak wiele
innych osób zajmowałem się wieloma różnymi sprawami. Odbywałem praktyki
rachunkowości. Zarządzałem kilkoma komercyjnymi przedsiębiorstwami
przemysłowymi. Aktualnie staram się ukończyć 3 książki i zorganizować
wykłady w południowej Kaliforni i kilku zachodnich stanach, starając się
przekazać informacje – które zgodziłem się przekazać – odnośnie
dylematu ziemskiego, sytuacji, z którą wszyscy mamy tu do czynienia.
Muszę przeprosić tu za 2 lata opóźnienia, powinienem rozpocząć te
wykłady już wtedy, a tak naprawdę zacząłem wszystko dopiero w
październiku 1993 roku – to prawie rok temu. Tym aktualnie się zajmuję,
zatem większość mojego czasu i wysiłku jest temu właśnie poświęcone.
– Jesteś w kontakcie z Andromedanami. Kim on dokładnie są?
– To jest pewna rasa, która zamieszkuje konstelację Andromedy. Są oni
jedną z tysięcy podobnych, które istnieją wokoło. Ta konkretna rasa, z
którą miałem kontakt – która przekazywała i dzieliła się ze mną
informacjami – jest rasą ludzką. Kolor ich skóry mieści się w spektrum
od jasnobiałego do jasnoniebieskiego, przedział wzrostu to 1,2 do 2,4
metra. Są oni ludźmi, pod każdym względem.
– Skąd oni się wywodzą, Alex?
– Całe ludzkie życie wywodzi się z konstelacji Liry (Lutni). Kiedy Lira
została opanowana w trakcie wojny, jeszcze na długo przed eksplozją
jednej z gwiazd tam, ludzie zaczęli stamtąd migrować, kierując się w
różne miejsca naszej galaktyki, w celu ocalenia swojej rasy. Tak więc
pierwotnie całe ludzkie życie wywodzi się z Liry. Z powodu wpływów
środowiska, z pokolenia na pokolenie, będą występować u nich zmiany
fizyczne, w zależności od rodzaju powierzchni, czynników organicznych,
warunków planetarnych itd. Różne kolory poszczególnych ras związane są z
genetyką, na którą wpływa rodzaj gwiazdy, na promieniowanie której są
wystawieni. Tak więc stamtąd właśnie się wywodzą.
– Zatem ich rodzimym gwiazdozbiorem jest Lira?
– Tak, pierwotnie tak.
– Czy wciąż stanowi ona ich dom?
– Nie ma już ludzkiego życia w konstelacji Liry…
– Gdzie w takim razie ono istnieje?
– W konstelacji Andromedy.
– Rozmieszczone w całej tej konstelacji?
– Tak.
– Musi tam więc tętnić życie. To musi być miejsce wspaniałej, rozległej cywilizacji.
– W istocie tak jest. To bardzo starożytna rasa.
– Czy opisywali ci swoją cywilizację?
– Opisywali.
– Czy możesz przybliżyć jakieś szczegóły, które wywarły na tobie największe wrażenie?
– Zasadniczo bez względu na to gdzie się znajdują, tworzą wspólny światowy rząd. Ich społeczeństwo jest mniej więcej 4700 lat bardziej zaawansowane od naszego na poziomie duchowym. Na poziomie technicznym będą 50 000 lat przed nami. Ale oni potrafią utrzymać równowagę pomiędzy technologią, a duchowością. Innymi słowy, fundamentem rozwoju ich technologii są ich potrzeby duchowe, warunkujące ich ewolucję, a nie potrzeby obrony własnej, chociaż również może ona zostać użyta także i w tym celu.
– Powiedziałeś 4700 lat bardziej zaawansowani duchowo…
– Tak.
– Jak mierzysz rozwój duchowy w latach?
– Tego nie wiem. W taki sposób mi to przekazali. Sami nie używają
koncepcji czasu w swoim świecie. W istocie nie ma tam takiej potrzeby.
Jednak używają tych liczb, aby się do nas dostosować i umożliwić nam ich
użycie jako punktu odniesienia.
– Jak nazywają swój świat w swoim własnym języku?
– Oni nie mówią. Wszystko jest tam symbolem. Cała rasa jest
telepatyczna. Chciałbym jeszcze zarysować tło. Istnieje tam 28 różnych
ras, nie wszystkie są ludzkie. Wiele z nich można określić jako
wymiarowe, plazmatyczne, organiczne istniejące tam jeszcze zanim pojawił
się aspekt ludzki w postaci Andromedan. Istnieje tam mnóstwo życia na
różnych poziomach, wymiarach. Kiedy trafimy do 5 gęstości, będziemy dla
siebie równie fizyczni, mimo że stąd, z 3 gęstości postrzegamy takie
byty jako duchy. Zatem na każdym z poziomów istnieje bogactwo życia,
które kompletnie różni się od tego, w jaki sposób jesteśmy je w stanie
postrzegać stąd, ponieważ naszą percepcję ogranicza charakter 3
gęstości. Nawet 4 gęstość jest zupełnie inna, choć będziemy posiadać w
niej fizyczną formę.
– Czy 3 gęstość jest najniższa, czy są jakieś od niej niższe?
– Niższymi byłoby królestwo zwierząt i owadów oraz systemy planetarne,
chociaż jeśli mam być szczery, nie znam dokładnych definicji na ten
temat, ponieważ o to nie pytałem. W głównej mierze skupiałem się na nas i
na tym, dokąd stąd zmierzamy.
– Jaka jest główna różnica pomiędzy 3 a 4 gęstością?
– Podstawową różnicę stanowi poziom świadomości. W 4 gęstości jesteś w
stanie natychmiastowo urzeczywistniać swoje myśli. Niezależnie od tego, o
czym byś nie pomyślał, będziesz to w stanie zamanifestować prawie
natychmiastowo. Wiąże się to z tym wysoki poziom odpowiedzialności. W 4
gęstości stajemy się również czymś w rodzaju grupowego umysłu. W 4
gęstości jesteśmy telepatyczni. Inaczej mówiąc, każdy potrafi czytać w
umysłach innych. Co oznacza, że musisz być prawdziwy. Nie możesz mieć
ukrytych planów, ponieważ ludzie będą widzieć cię na wylot. W 4 gęstości
również wszyscy stajemy się jasnowidzącymi. Będziemy w stanie widzieć
pola energetyczne, widzieć inne istoty. Co oznacza, że jeśli cokolwiek
ukrywasz, zostanie to natychmiast zauważone. Również powiedzieli mi coś
takiego, że po przejściu do 4 gęstości nasz system sądowniczy ulegnie
zmianie. Wciąż istnieją pozytywne i negatywne tendencje. Jest tak przez
całą drogę do 5 gęstości, gdzie doświadczasz tych dualności w wysokim
stopniu w codziennym środowisku. Wygląda na to, że masz sędziego i ławę
przysięgłych, którzy wszyscy są jasnowidzami. Potrafiąc czytać pola
energetyczne, będą w stanie określić, kto mówi prawdę, a kto nie.
Wszystko będzie oceniane w taki właśnie sposób – na podstawie energii,
nie słów. W 4 gęstości przechodząc obok kogoś, czy też dotykając czyjejś
ręki, będziesz w jednej chwili wiedzieć wszystko na temat tej osoby.
Zatem jeszcze raz – nie będzie żadnych tajnych intryg. Wszyscy będą
musieli być prawdziwi. Ale jeśli zdecydują się zachować lub w dalszym
ciągu knuć swoje intrygi, jakiekolwiek by one nie były, to będą mieli na
to własną przestrzeń. Ale od razu będziesz wiedział, ludzie będą
wiedzieli, ja będę wiedział – z kim mamy do czynienia.
– Czy istnieje tam ekonomia? Jakie są jej podstawy, czy jest to
rodzaj jakiejś duchowej ekonomii? Słyszałem wypowiedzi niektórych ludzi,
jakoby inne pozaziemskie cywilizacje miały coś w rodzaju duchowej
ekonomii, gdzie ilość psychicznej energii, jaką jesteś w stanie w coś
włożyć, jest traktowana jako wartość. Czy przekazali ci coś na temat
działania ich systemów społecznych?
– Wiem coś na ten temat. Zasadniczo każdy otrzymuje tam wszystko to, co
jest mu niezbędne do jego ewolucji. Istnieje wiele różnych ras, ale
każda z nich jest unikalna, ze względu na właściwy sobie rodzaj systemu
wierzeń. Rozumiem to tak, że wszystko stanowi system wierzeń. Jeśli
chodzi o środowisko Andromedan, ich dzieci chodzą do szkół. Andromedanie
przechodzą proces poczęcia podobnie jak my – ci, którzy są fizyczni.
Chodzą do szkół przez okres 120 do 150 lat. Przyswajają tam wszystkie
główne nauki ścisłe i humanistyczne. Ekwiwalentem wiedzy przez nich
osiągniętej mógłby być nasz stopień doktora lub profesora, ze wszystkich
przedmiotów humanistycznych. Dopiero na tym etapie, po zakończeniu tej
całej edukacji, wybierają co tak naprawdę chcieliby robić, w jakim
kierunku chcieliby ewoluować. A zdanie mogą zmienić w każdym momencie.
Jedynym celem jest ewolucja duszy. I życia. Są zaopatrywani we wszystko,
co tylko może im pomóc tego dokonać. Nic mi nie wiadomo o
przestępczości, zupełnie… Czy czymkolwiek w tym rodzaju. Są całkowicie
skupieni na edukacji, nie na rozrywkach. Z tego co zauważyłem, jeśli
istnieje coś, co nie jest związane z edukacją, po prostu nie są tym
zainteresowani. Odkryli coś wewnątrz siebie, co każe im stale przeć do
przodu na poziomie ewolucyjnym oraz duchowym. Czegokolwiek by nie
potrzebowali, jest dla nich dostępne. Nie wiadomo mi nic na temat
potrzeby płacenia za cokolwiek. Nie, na tyle, na ile wiem, tak potrzeba
po prostu nie istnieje.
– Czy sztuka i muzyka są dla nich równie ważne?
– Tak, wszystko to jest ważne. Ale te rzeczy są zupełnie odmienne od
tego, jak my je tu postrzegamy. Sztuka jest dla nich tworzeniem.
Rzeczami tworzonymi za pomocą myśli. Kreowanymi z Jestestwa. To, czym
dla nich jest Jestestwo, Plejadianie nazywają Kreacją, a my Bogiem.
Rzeczy tworzone z pomocą myśli – kreowane naturalnie – traktowane są
przez nich jako sztuka. Obficie korzystają z technologii holograficznej.
Ich muzyką natomiast jest muzyka wszechświata. Muzyka, którą tworzą
określone planety, orbitując wokół swoich słońc. Muzyka, którą tworzą
całe systemy planetarne, krążąc wokół słońc. Ich energie, dźwięki, jakie
wytwarzają, stanowią dla nich muzykę. Później składają je razem –
dźwięki z różnych konstelacji, z różnych systemów – i nakładają je na
siebie, tworząc muzykę. To jest zupełnie różne od tego, co my tu
tworzymy z czystego powietrza.
– Czy przekazali ci coś na temat ich codziennego życia? Czy mają tam
okres dobowy, czy istnieją noc lub dzień? Jak wygląda ich dzień
powszedni lub okresy życia?
– Z tego co wiem, taki schemat nie istnieje. Podam ci przykład czegoś,
co zaobserwowałem na pokładzie jednego z ich statków baz. Oni nie
potrzebują wiele snu, według mojej wiedzy, po prostu dlatego, że jak
sądzę są bardzo „uzdrowieni”. Ich formy fizyczne są po prostu niezwykle
„uzdrowione”. Pozostają w kontakcie. Noc czy dzień nie istnieje. Nie
mają potrzeby tego doświadczać. Chociaż jestem pewien, że inne rasy mają
okres dobowy. Andromedanie nie mają. Oni po prostu nieustannie się
rozwijają, starając się ewoluować i doświadczać coraz więcej, więcej i
więcej. Cały czas. Są ludźmi szczęśliwymi, nie posiadają takich
skrajnych emocji, jakie my jesteśmy skłonni przejawiać. Co więcej,
powiedziano mi, że w istocie jedynie kilka ras w całej galaktyce
przejawia zakres emocji podobny do naszego. Oni po prostu zawsze
przebywają zatopieni w tym cudownym rodzaju przestrzeni. Nie są
cywilizacją, która faktycznie osądza. Akceptują rzeczy takimi, jakimi
są. Z wyjątkiem sytuacji, kiedy coś stanowi zagrożenie dla ich stylu
życia, dla ich zamierzeń czy dla ich esencji. A także sytuacji, w
których coś jest postrzegane przez inne rasy jako zagrożenie.
– Alex, mówiłeś, że ewoluują duchowo. Ku czemu starają się zmierzać w tym procesie? Jaki duchowy cel im przyświeca?
– Myślę, że celem jest osiągnięcie doskonałości – aby całkowicie stać
się jednością ze Wszystkim Co Jest – na zawsze. Istnieje 11 gęstości
kreacji (poziomów istnienia). Tak jak ja to rozumiem, w każdej z tych
gęstości zmieniasz swoją fizyczną formę. Ich celem – jako rasy – jest
przejście z gęstości, których doświadczamy obecnie, czyli 3, 4, 5 do
poziomów 6, 7, 8, później 9 i 10, a stamtąd do 11. A teraz powstaje nowa
gęstość – 12, stanowiąca kontynuację ewolucji. Jednak tak naprawdę nikt
na każdym z tych pośrednich poziomów nie ma pojęcia, jaki jest jego
ostateczny cel duchowy. Ponieważ esencje, z którymi oni sami są w
kontakcie (z 9, 10 i 11 gęstości) wciąż kontynuują ewolucję. A teraz
okazało się, że w naszym wszechświecie pojawiła się 12 gęstość, której
wszyscy teraz zapragnęli doświadczyć. Zatem nikt tak naprawdę nie ma
pojęcia, jaki jest ostateczny cel duchowy. Oni sami poszukują
odpowiedzi, czym jest Bóg. Wiedzą. Że istnieje. Ale czym jest, tego
wciąż tak naprawdę nikt nie wie. Dlatego nazywają go „JESTESTWEM”
(IS-NESS). To pewna siła, która po prostu istnieje. A to, w jaki sposób
my ją postrzegamy, wynika z tego jak postrzegamy sami siebie oraz nasze
własne struktury wierzeń. To jest właśnie sposób, w jaki wykorzystujemy
naszą energię twórczą.
– Wspomniałeś, że są oni w kontakcie z esencjami z 9, 10 i 11 gęstości?
– Tak.
– Czy możesz określić czym te esencje są w ich postrzeganiu i czym byłyby dla nas?
– To po prostu czysta świadomość. Jak może wyglądać ich styl życia – nie wiem. Nie mam pojęcia.
– Czy sami opisywali ci ich bardziej szczegółowo?
– Po prostu światło.
– Tylko światło?
– Po prostu światło, to wszystko co wiem.
– Jakie zdolności przewyższające umiejętności ludzkie posiadają Andromedanie? Wspomniałeś telepatię…
– To jest interesujące pytanie, ale nie jestem pewien, czy podoba mi się
sposób, w jaki to ująłeś. Zdolności, jakie posiadają są one ukryte u
każdego z nas. Oni po prostu nie wzrastali w społeczeństwie, które było
tak manipulowane i oszukiwane, jak dzieje się to w naszym przypadku.
Wszyscy są telepatyczni, jasnowidzący. Są uzdrowicielami, ponieważ
wszyscy są tego nauczeni. Stanowią całość, kompletną całość. To chyba
jedyny sposób, w jaki mogę to ująć: są kompletną całością. Każda dusza
wie – kim jest i kim była, jaka była jej reinkarnacyjna przeszłość.
Każdy z nich – jako dusza – posiada swój własny plan, którego każdej
kolejnej inkarnacji jest w pełni świadomy. W ten sposób wiedzą, dokąd
zmierzają. Dostrzegają swoje postępy, życie po kolejnym życiu. My,
gdybyśmy nie byli tutaj tak wodzeni za nos, mielibyśmy dokładnie takie
same umiejętności. Z powodzeniem moglibyśmy być tam gdzie oni. Niestety
byliśmy niezwykle manipulowani przez ostatnie 5 700 lat. I to bardzo
intensywnie, dzień za dniem. Początki tej manipulacji zaczęły się 14 000
lat temu, kiedy Grupa Oriona rozpoczęła manipulacje strukturami naszego
DNA. Zatem to nie jest tak, że Andromedanie są od nas lepsi – jesteśmy
po prostu różni. Jesteśmy też trochę za nimi w tyle z powodu tych
manipulacji tutaj. Ale ostatecznie wszyscy jesteśmy duchem. Posiadamy
duszę. Ta dusza jest cząstką Wszystkiego Co Jest. Ta dusza w każdym z
nas naprawdę stara się zostać rozpoznana. A nie zostaje z powodu naszych
materialistycznych systemów wierzeń, obracających się wokół tego, że
jesteśmy tak „ziemscy”, tak fizyczni… Oraz przez to, że rzeczywiste
prawdy na temat naszej esencji, naszego istnienia – tego kim jesteśmy –
zostały przed nami ukryte i pogrzebane – w naszych naukach duchowych, w
naszych religiach. Jak również przez to, że tak bardzo uwierzyliśmy, że
jesteśmy czymś, czym nie jesteśmy – że jesteśmy fizyczni, że jesteśmy
formą zwierzęcą… A to nieprawda. Jesteśmy duchem. Nasz duch ożywia te
fizyczne formy. Kropka.
– Alex, czym jest Rada Andromedan?
– To jest ciało polityczne, które reprezentuje obecnie 133 różne rasy i
kultury z różnych systemów planetarnych i różnych ras. Istnieje tam
ponad 1200 systemów planetarnych i różnych ras. Ras wciąż ewoluujących,
które również mogłyby być częścią tej rady, ale nie są. Na Ziemi mogłaby
być ona porównywalna (w naszym postrzeganiu) do ONZ. Z wyjątkiem tego,
że nie posiada politycznej struktury ONZ. Jedynym celem Rady Andromedan
jest umożliwienie i ułatwienie ewolucji wszelkiego życia w galaktyce.
Taki jest właśnie ich główny cel – pozwolić wszelkim formom życia
rozwijać się po swojemu, bez manipulacji. Najwyraźniej tutaj na Ziemi
mamy z tym problem. Nie jesteśmy jednak jedyni – podobna sytuacja ma
miejsce na 22 innych planetach naszej galaktyki. Ale te inne planety nie
utknęły w tym bagnie do tego stopnia, co my tutaj. A to dla nich
stanowi powód do obaw, ponieważ nie posuwamy się w kierunku, w jakim
powinniśmy zmierzać. Istnieją tu pewne czynniki, które definitywnie nas
powstrzymują. Dlatego Ziemia stała się teraz rodzajem pewnej cennej
wygranej. I nie tylko Ziemia, ale my również. Zbaczam trochę z tematu.
Chciałbym trzymać się pytań.
– Tak więc wszystkie działania Rady Andromedan są skupione wokół
podnoszenia stopnia uduchowienia wszystkich istot, w sposób zgodny z ich
określonym charakterem?
– Ewolucyjnym charakterem, tak. Ewoluują zgodnie ze swoim poziomem świadomości.
– Jak i dlaczego powołano pierwszy raz Radę Andromedan?
– Nie wiem. Wiem tylko tyle, że została powołana wkrótce po Wojnach
Orońskich. Była to gigantyczna wojna, która trwała w naszej galaktyce
600 000 lat. W głównej mierze trwała ona pomiędzy ludźmi – rasą ludzką,
która dzieli się na najprzeróżniejsze typy, setki miliardów rodzajów – a
pomiędzy tymi z rasy Reptilian, którzy koegzystują z ludźmi w tej
galaktyce. Tak przy okazji – nie było zwycięzcy tej wojny. Najwyraźniej
obie strony tak znużyły się wzajemnym zabijaniem, że spauzowały, po czym
nastąpiło coś w rodzaju niezadeklarowanego rozejmu. W konstelacji
Oriona, skupiającej dużą społeczność, też posiadają swoją Grupę Oriona. A
ludzie wraz z pozostałymi istotami wspólnie utworzyli Radę Andromedy.
Istnieją też inne – utworzone w różnych częściach galaktyki. Pozostałe
galaktyki podobno również mają swoje grupy, gdzie różne istoty gromadzą
się, rozstrzygając swoje problemy lub komunikując się z innymi grupami.
Istnieje wymiana, handel, dzielenie się mądrością, wiedzą. Tak, aby
wszystko mogło razem ewoluować. Praca. Praca w przestrzeniach
bezwarunkowej miłości.
– Masz szczęście. Jesteś szczęśliwą osobą, według mnie. Wiem, że
przed tobą bardzo ciężkie zadanie, ale myślę, że to szczęście, że
przekazano ci tę wiedzę. Kiedy zaczęły się ich kontakty z ludźmi na
Ziemi?
– W 1980.
– W 1980?
– W 1980.
– W jaki sposób one się zaczęły i co stanowiło istotę tych kontaktów?
– Tak naprawdę wszystko kręciło się wokół Plejadian. Ziemia była
przedmiotem dyskusji już od długiego okresu czasu. Poważnie
zainteresowali się nami po raz pierwszy, odkąd zaczęliśmy detonować
nasze pierwsze bomby jądrowe. My, nasza obecna rasa. Broń nuklearna była
już używana wcześniej, w naszej starożytnej przeszłości, setki tysięcy
lat temu, ponieważ prowadzone były tu wojny pomiędzy wieloma różnymi
odłamami – w przeważającej części ludzkimi. Plejadianie zgodzili się lub
zaoferowali wrócić tu i pomagać podnosić świadomość planety. Widocznie
stało się jednak tak, że kiedy to dotarli, zostali skonfrontowani z
własną przeszłością. Plejadianie prowadzili niesłychane wojny – pomiędzy
sobą oraz pomiędzy innymi. Dopiero co osiągnęli 4 i 5 gęstość
świadomości i nie bardzo chcieli wracać tutaj – na kolejne pole bitwy.
Również z powodu zaangażowania Szarych i Orionów, niewielkiej grupy z
Syriusza B, Grupy Oriona, grupy z Riegel oraz innych – Plejadianie nie
chcieli tu wracać i znowu wkraczać w tę przestrzeń wojenną. Zaczęli więc
powłóczyć nogami. Inaczej mówiąc, nie robili tyle, ile powinni byli
robić. W tym samym czasie zmiany w pozostałych częściach naszej
galaktyki również zachodzą, wszystko zaczyna się rozwijać się coraz
szybciej. Andromedanie zapytali ich w końcu: „Co się dzieje? Co
zrealizowaliście”. Plejadianie odpowiedzieli „Napotykamy własne
konflikty, zajmując się tym”. Dzieje się tak, ponieważ Plejadianie
dźwigają ogromną ilość karmy powiązanej z naszym układem słonecznym. Z
Marsem i Ziemią. Nie byli zmotywowani tak, jak powinni lub jak mogliby
być, aby zacząć wprowadzać tutaj zmiany. Nawiązywali również kontakty z
niektórymi ziemskimi rządami, które nie ułożyły się najlepiej.
Ostatecznie stwierdzili, że nie wiedzą, co robić dalej. Zatem
Andromedanie odpowiedzieli wtedy „OK., to my się tego podejmiemy”.
„Zajmiemy się tym, ponieważ to ma wielkie znaczenie dla wszystkich”.
Było to znacznie lepsze rozwiązanie, bo Andromedanie nie posiadają
żadnej karmy związanej z nami. Są całkowicie neutralni i z tego powodu
są również lepszymi obserwatorami. Tak więc zaczęli przejmować to
zadanie, angażując się w 1980 roku, pracując wraz z Plejadianami, z
Syrianami…
– Z którą grupą Syrian?
– Z tymi z Syriusza A. Zatem zajęli się zadaniem, którym jest
podnoszenie poziomu świadomości. Cofnęli się w czasie do roku 1964, aby
nawiązać ze mną kontakt. Ale nie jestem jedyny – są też inni. Istnieje
jeszcze wiele innych osób – mediów, channelingowców – jakkolwiek
zechcesz ich nazwać. Oni również odbierają informacje na poziomie
duchowym… Arkturianie są również zaangażowani. Rzecz polega na tym, że
oni pragną ewolucji całej naszej lokalnej części galaktyki, a tym co ją
powstrzymuje jest nasz Układ Słoneczny. A tym co powstrzymuje nasz Układ
Słoneczny, jest poziom świadomości ludzkości, tutaj na Ziemi. Ziemia –
sama w sobie – jest bytem duchowym, pragnącym transformacji do 4 i 5
gęstości. Ale i Ona wciąż nie może tego dokonać, z powodu poziomu
świadomości ludzi. Aby jej to definitywnie umożliwić, musi zostać
spełniona jedna z dwóch rzeczy: ludzkość musi się wziąć w garść –
„dorosnąć” – jak mawiają Andromedanie, albo musi zostać przemieszczona.
Usunięta z drogi.
– Oczyścić Ziemię.
– Dokładnie. Jakiegokolwiek określenia zechcesz użyć. Ale te opcje
niekoniecznie wiążą się z egzekwowaniem naszej wolnej woli. To jest
właśnie nasz dylemat – przez to, że jesteśmy tak okopani w naszych
systemach wierzeń, nasz wykreowany przez nie model rzeczywistości musi
być dzień za dniem pozbawiony po kawałeczku z tego, co uważamy za
rzeczywiste. W tym samym czasie zostają zapuszczone korzenie nowego
poziomu myśli i energii, dzięki którym – jeśli dobrze pójdzie –
wystarczająca ilość osób otworzy oczy na nowe perspektywy, abyśmy byli w
stanie doświadczyć prawdziwego skoku w świadomości tutaj. I musimy tego
dokonać szybko. Musimy tego dokonać przed rokiem 2001.
– Czy jest jakiś określony miesiąc?
– Pomiędzy lipcem, a sierpniem. To tylko prawdopodobieństwo.
– Co ma nastąpić pomiędzy lipcem i sierpniem 2001 roku?
– Cóż, zasadniczo nic takiego, jednak to my sami tworzymy naszą
przyszłość. Rozległy obszar naszej przyszłości, naszych systemów
wierzeń, jest oparty na Księdze Objawień (Księdze Apokalipsy Św. Jana) i
na innych przewidywanych katastrofach, które rzekomo mają nadejść.
– Chodzi ci o samospełniającą się przepowiednię?
– Tak. Dosłownie ją stworzymy. Dosłownie sami stworzymy naszą własną
zagładę. Ponieważ „kupiliśmy” system wierzeń, który głosi, że nie
jesteśmy wystarczająco dojrzali, aby dorosnąć na tyle, aby o siebie
zadbać, że potrzebujemy kogoś, kto przyjdzie nam z pomocą i o nas zadba.
A to właśnie jest idealna recepta na katastrofę. Ponieważ kto chciałby
zstępować tu i ratować nas przed nami samymi, będąc później zobligowanym
do mówienia nam, co i jak mamy robić. Nie bierzemy sami za siebie
odpowiedzialności. Andromedanie mawiają, że… Planem boskim jest plan
wolności. Jakikolwiek „zbawca”, wprowadzający tu nowe rządu, aby nas
„zbawić”, tym samym automatycznie odbierze nam naszą wolność.
– Zatem te systemy wierzeń były pierwotnie częścią planu systemu kontroli?
– Dokładnie. Wiele z nich to wynik manipulacji Szarych i Grupy Oriona.
Ale jeśli posiadasz dostęp do podróży w czasie, po cofnięciu się o wiele
prościej manipulować przeszłością. To bardzo proste. A przeprowadzili
to w niezwykły sposób. Nie było ich tu wcale przez tysiące lat, jak
utrzymuje nasz rząd. Szarzy byli tu jedynie przez 59 lat. Ale mieli
technologię – cofnęli się w czasie, uzyskując możliwość manipulacji
serii historycznych wydarzeń, doprowadzając nas do miejsca, w którym
znajdujemy się obecnie – kiedy sami wyczekujemy i błagamy o kogoś, kto
nas uratuje. A oni już tu są. A skoro prosimy „uratujcie nas” z naszej
własnej woli, to w końcu doprosimy się tego. Tak więc dostajemy
dokładnie to, na co zasłużyliśmy. Ponieważ nie wzięliśmy za siebie
odpowiedzialności jako rasa. Aby samodzielnie naprawić własne problemy,
aby poradzić sobie z nimi. Zaczęliśmy rozglądać się na zewnątrz nas
samych. Dlatego też Andromedanie tak stanowczo radzą nam dojrzeć i
naprawdę wziąć za siebie odpowiedzialność.
– Z iloma osobami na Ziemi jest w kontakcie Rada Andromedan? Pamiętam, że wspominałeś o czterech…
– Z tego co wiem istnieją na Ziemi 4 osoby. Poza nimi – nie wiem. Nie
wiem, czy jest ich więcej, ani czy będzie ich więcej. Wiem, że jedna
jest w USA, druga w Ameryce Południowej, trzecia w Azji, a czwarta w
Europie. Ale działają tu także inne grupy, ponad 170,które również na
różnych poziomach mogą kontaktować się z ludźmi – na poziomie fizycznym i
telepatycznym, czy poprzez medium, wykorzystując różne poziomy duchowe.
Jest bardzo duża ilość informacji, które są tu teraz „zsyłane”.
– Czy są zadowoleni z ich efektywności? Czy te działania przynoszą skutek?
– Do pewnego stopnia. Jednak to wszystko nie działa tak szybko, jakby
tego pragnęli. Prostą tego przyczyną jest ogromna apatyczność większości
ludzi. Ludzi, którzy utknęli w swoich standardach: „Chcę po prostu
spłacić hipotekę i posłać dzieci do szkoły. Reszta mnie nie obchodzi.”
Niestety ten sposób myślenia długo nie pociągnie. Nie uchroni nas i nie
uratuje. O tyle więcej się tutaj dzieje, a my jesteśmy tylko małą
częścią tego wielkiego pejzażu. I musimy się obudzić. Kropka.
– Jedna z kontaktujących się z tobą istot o jasnoniebieskiej skórze,
mająca 1,5 metra wzrostu, przedstawia się imieniem Vissaseus.
– To prawda.
– Opisz proszę szczegółowo jego/jej osobowość.
– Vissaseus… Jest bardzo poważny, bardzo życzliwy. W swoim świecie jest
uznawany za mędrca. Jest niezwykłym uzdrowicielem. Opanował pewne
rzeczy, które przekraczają możliwości kogokolwiek, czegokolwiek, co jest
mi znane. Jest bardzo bezpośredni, bardzo skromny i łagodny. Kiedy
wchodzi do pomieszczenia – ze mną lub z innymi, kiedy przemieszczamy się
po różnych strefach jednego z ich statków baz – następuje zmiana
energii. Ludzie wyczuwają go. Oczywiście tam wszyscy są w bliskim
kontakcie z energiami, ale momentalnie rozpoznają jego obecność. I
kłaniają się. Myślę, że mógłby być rozważany jako Ishwish, czy Jahwe.
Admirał albo… Nie chcę używać słowa „bóg”.
– Nestor?
– Nestor. O potężnej mądrości i przenikliwości. Andromedanie bardzo
poważnie podchodzą do tego, co tutaj się dzieje. Z powodu tych
manipulacji Szarych, Orionów oraz Reptilian. Są zatrwożenie wydarzeniami
tutaj. Natomiast drugą istotą jest Morenae.
– Do Morenae dojdziemy za moment. Wspomniałeś bezpośredniość dwa razy. W związku z tym jak była twoja najbardziej pamiętna interakcja z Vissaseusem?
– Wszystkie są pamiętne. Wybierając jednak jedną spośród… Były takie dwie – jedna całkiem niedawno. Ale spośród tych wcześniejszych jedną z najbardziej istotnych była sytuacja świeżo po kontakcie, kiedy to spędziliśmy wspólnie około godziny. Byłem w stanie depresji, bardzo przygnębiony. Podczas opuszczania statku płakałem i spojrzałem na niego. Patrząc na mnie uśmiechnął się, a jego słowa brzmiały: „Miłość, którą powstrzymujesz, jest bólem który niesiesz”. To było najbardziej pamiętne. Głownie z powodu implikacji, jakie niesie ze sobą znaczenie tych słów. Wiele szkół katolickich uczy nas, że po opuszczeniu naszej fizycznej formy, jesteśmy sądzeni przez Boga. To po prostu nieprawda – sądzimy się bowiem sami. Osobiście rozumiem tę wypowiedź tak, że po przejściu na drugą stronę spoglądamy na miejsca w naszym życiu, w których powstrzymaliśmy się od miłości lub w których nie wyraziliśmy jej wystarczająco mocno. Sami sądzimy samych siebie z tego powodu. Było to dla mnie najbardziej głębokie.
– Morenae mierzy około 2,3 metra, ma skórę jasnobiałą i nie posiada włosów.
– Skórę ma również jasnoniebieską.
– Jasnoniebieską, przepraszam. Czy możesz opisać szczegółowo również jego/jej osobowość?
– Jest także poważny, ale posiada również doskonałe poczucie humoru.
Potrafi mnie wyrwać z moich depresji w jednej chwili. Posiada również
inny punkt widzenia na wiele rzeczy. Występuje też w roli członka ich
ekspedycji badawczych. Kiedy istnieje jakaś potrzeba obrony lub są
skonfrontowani z jakąś sytuacją, przyjmuje coś w rodzaju postawy
militarnej. Jest bardzo ojcowski, kimś w rodzaju starszego brata. Jest
też… On okazuje więcej emocji. Uściśnie cię, albo obejmie ramieniem.
Jest naprawdę wspaniały pod tym względem. Jest bardziej… Bardziej
ludzki. Nie jest taki sterylny, jaki czasami wydaje się być Vissaseus.
To nie tak, że nie są kochający. Ale czasami Morenae jest o wiele
bardziej żywy. Mogę więc…
– Odnieść się?
– Odnieść się bardziej do niego. I chyba on również potrafi lepiej
odnieść się do naszych emocji, których tu doświadczamy. Zwłaszcza do ich
krytycznych skrajności. Wydaje się być w tym lepszy niż okazuje się być
czasami Vissaseus.
– Jaka była twoja najbardziej pamiętna interakcja z Morenae?
– Nie mogę o tym opowiedzieć. Nie opowiem o tym.
– Opisz proszę miejsce i czas swoich narodzin, oraz swoją młodość.
– To coś, o czym również nie chcę opowiadać. Ponieważ ten wywiad nie dotyczy mnie, ale informacji.
– W porządku. Opisz szczegółowo swój pierwszy kontakt w 1964 roku, kiedy miałeś 8 lat.
– Nie miałem o niczym pojęcia. Pamiętam tylko to, że nagle usnąłem, a
kiedy się obudziłem, był już wieczór. Wszyscy mnie szukali. A mnie nie
było tam, gdzie pozornie leżałem. Przyprowadziłem ich pokazać im mój
ślad. Bawiliśmy się wtedy w chowanego. To było na płw. Michigan, w
Woodstock. Ludzie szukali mnie tam, w tym miejscu i nie było mnie tam.
Dostałem lanie – bo nie było mnie tam, gdzie powinienem leżeć. Zniknąłem
na dobre kilka godzin. Nie miałem pojęcia, co się naprawdę wydarzyło,
aż do drugiego kontaktu, który miał miejsce, kiedy byłem w wieku 14 lat.
Wtedy to wyjaśnili mi, że poddali mi sugestię, abym zapomniał o tym, ze
względu na członków mojej rodziny, którzy po prostu nie byliby w stanie
tego zrozumieć. I mieli rację. Mieli oczywistą rację.
– Dlaczego kontakt fizyczny był konieczny?
– Często tak robią. Praktycznie z każdym. Aby mogli się upewnić, że
jesteś fizycznie przystosowany, ponieważ szczerze dbają o twoje zdrowie
fizyczne. A jeśli istnieją jakieś problemy, pragną je nam uświadomić.
Sugerują „może powinieneś spróbować tego lub tamtego”. Niektórzy z tych,
z którym się kontaktowali nawet doświadczyli uzdrowień. To po prostu
autentyczna troska, poszanowanie tego, kim jesteś – nie tylko na
poziomie fizycznym, ale także na duchowym.
– Jak była natura drugiego kontakty, gdy miałeś 14 lat?
– Zostałem zabrany z łóżka. Obudziłem się leżąc na stole w pomieszczeniu
na ich statku. Było to moje pierwsze spotkanie z Morenae i Vissaseusem,
przynajmniej pierwsze świadome. Spoglądali na mnie i coś we mnie na
poziomie duchowym rozpoznało ich. Nie czułem żadnego strachu.
Rozmawialiśmy. Pokazali mi kilka szczegółów na temat mojej fizycznej
formy. Wręczyli mi również kulę, która zaczęła rejestrować całe moje
pole energetyczne, moją przeszłość, moje poprzednie wcielenia. W trakcie
tego „zapisu” byłem w stanie oglądać na ekranie różne sytuacje, przez
które przechodziłem. Zachowali to. Zapisali to wszystko w swoim
komputerze, aby w razie potrzeby mogli skontaktować się ze mną, bez
względu na czas i miejsce. Zostałem zapytany, czy chciałbym im pomóc.
Zgodziłem się to zrobić. Choć wtedy jeszcze nie byłem do końca świadomy,
z czym to się będzie wiązać. Jednak pozostawiono mi możliwość
zrezygnowania w dowolnej chwili. Ale było to dla mnie bardzo niezwykłe
doświadczenie.
– Alex, zakładam, że skoro rozpoznałeś ich na poziomie duchowym,
zapewne żyłeś wśród nich podczas jednej z wcześniejszych inkarnacji.
– To prawda.
– Czy chciałbyś o tym porozmawiać?
– Nie. Każdy na Ziemi pochodzi z jakiegoś innego miejsca. Nikt z nas nie
został tu „wysiedziany ani wykluty”. Żadna z naszych dusz nie została
tu stworzona. Wszyscy pochodzimy z innego czasu i miejsca. W wersji, w
jakiej to zrozumiałem, wszelki świadomy duch istniejący w tym
wszechświecie, dotarł tu przez czarne dziury z innych wszechświatów w
czasie i przestrzeni, w wiedzę o których po prostu nie jesteśmy
wtajemniczeni. Jesteśmy zatem starożytni. Nie posiadamy wieku. Nie
zostaliśmy stworzenie wraz z wszechświatem. Przybyliśmy z innego
uniwersum poprzez czarne dziury. Przybyliśmy w to miejsce, które obecnie
nazywamy „naszym wszechświatem”, aby kontynuować tu ewolucję. To
dotyczy wszystkich, naprawdę wszystkich.
– Czy ten kontakt z tobą, gdy miałeś 14 lat był efektem podróży w
czasie Andromedan, przygotowujących cię psychologicznie do przyszłych
kontaktów?
– Tak. Wszystkie kontakty opierają się na tej zasadzie, ponieważ oni
dotarli tutaj dopiero w 1980 roku. Muszą więc cofnąć się w czasie. I
robili coś takiego z wieloma ludźmi. Zrozumiałem to, że do pewnego
stopnia Plejadianie również tak postępowali – wracali w czasie, aby
wcześniej przygotować ludzi do przyjęcia odpowiedzialności czekającej
ich w przyszłości. W przeciwieństwie do uderzenia w nich tym wszystkim
naraz mówiąc „Proszę bardzo”. Wiesz, zrzucenia tego wszystkiego naraz na
głowę, a ty: „O rany, co to jest?! Moja cała rzeczywistość się…”
Uruchomiono więc proces przyrostu przygotowań, który odbywał się i wciąż
się odbywa. A dzieje się to na skale całej ludzkości, w zbliżony
sposób. Informacje zostają rozsiane w małych dawkach, w kawałeczkach,
zalążkach. Ludzie zaczynają zbliżać się do siebie i naprawdę wyczuwać
jakąś odmianę. Bardzo powoli, ale zdecydowanie zostają podniesieni na
poziom, na którym – kiedy uderzy ich realny stan rzeczywistości – będą
go w stanie doświadczyć, poradzić sobie z nim i zasymilować. Dla naszego
dobra.
– Od roku 1985 twoje kontakty z Vissaseusem i Morenae stały się coraz częstsze. Opisz proszę naturę tych kontaktów, tematy waszych dyskusji oraz sposób komunikacji z nimi.
– Nie mamy na to wystarczającej ilości czasu. Złożyliśmy jednak kilka serii (serię 1 i 2) wykładów, w których zawarte są te informacje. W 1985 zaczęło się od informacji dotyczących bardziej fizycznych aspektów, dotyczących Szarych, planów związanych z Ziemią, naszej duchowości, religii, ziemskich rządów, historii Ziemi, stworzenia naszej genetyki, 22 różnych ras, które w różnych okresach kolonizowały Ziemię, a po których dzisiaj mamy w naszym DNA genetyczną pamięć ich cywilizacji. Informacje dotyczyły też czasów obecnych, jak i przypuszczalnych – powtarzam: przypuszczalnych – wydarzeń w przyszłości. Ponieważ przyszłość jest tworzona każdego dnia. I każdego dnia jest również zmieniana. Zależnie od naszych myśli. Jeśliby to wszystko zsumować, potrzebowałbym około 10 godzin. Nie jest to temat, który mogę streścić w kilku zdaniach. „Series of Eight” zwiera wszystkie te informacje.
– Jaką rolę w kontaktach z nimi odgrywa symbol, który ci dali? Podobno ofiarowali ci symbol, którego możesz użyć, kiedy chcesz…
– Porozmawiać z nimi? Ten symbol był czymś co sam wybrałem.
– Czy w twojej obecności porozumiewają się między sobą w języku, którego nie jesteś w stanie zrozumieć?
– To prawda, ale to nie do końca język. Andromedanie są telepatyczni.
Tak, zwykli stawać w kręgach, kiedy rozmawiają. Kiedy się porozumiewają,
w miejscach ich trzeciego oka widać błyski światła w różnych kolorach. W
kolorach, których nawet nie posiadamy w trzeciej gęstości. Bum, bum,
bum, bum, rozbłyskują tymi kolorami, po czym następuje błyskawiczna
wymiana informacji. Występują też skłony głową, czasem na boki, czasem
przytakujące, czasem jakiś gest. Ale przez cały czas trwają te błyski.
Te błyski są właśnie ich językiem. To przywilej, że zostałem w to
wtajemniczony, ponieważ dzieje się to tak szybko, że nie potrafiłem tego
zasymilować.
– Zatem istnieją pewne uniwersalne gesty.
– Tak. Wszystkie ludzkie istoty są bardzo ożywione. Tak, uśmiechają się,
ale również się krzywią. Potrafią też wyglądać na bardzo zasmuconych,
gdy coś ich dręczy. Doświadczają więc tego. Doświadczają też wiele
emocji, jednak nie w tak wysokim stopniu jak my tutaj. Pod koniec takich
dyskusji jeden z nich, zazwyczaj jest to Morenae, odwraca się do mnie i
zaczyna rozmawiać ze mną w sposób werbalny, tak jak ja z tobą.
Właściwie zagłębia się w bardzo długie wypowiedzi przemawiając do mnie.
Innym razem odbywa się to telepatycznie. Spogląda wtedy na mnie… Przez
jakiś czas nie mogłem skupić się na przekazie, ponieważ całą moją uwagę
przykuwał rozbłyskujący kolor. Oglądałem go sobie: „Wow, to naprawdę
niesamowite”. Czasami musiał więc coś powtarzać. Po pewnym czasie
niezwykłość tego efektu trochę się zatarła, więc byłem w stanie skupić
się na samym przekazie. Vissaseus za to jest prawie zawsze telepatyczny.
I tak to wygląda.
– O co porosili cię w kontekście pomocy?
– Jedynie o rozpowszechnienie informacji. Obecnie jestem w trakcie
studiowania wszelkich aktualnych informacji na temat UFO, jakie są
dostępne. Jestem w stanie je później weryfikować, pytając ich, czy to
lub tamto jest prawdą. Odpowiadają wtedy „tak” lub „nie”. Istnieje
bowiem mnóstwo dezinformacji. Starałem się więc przyswajać to, co jest
prawdziwe korzystając z ich punktu widzenia na to, w jaki sposób to na
nas wpłynie. Mamy tu naprawdę ogromny bałagan.
– Porozmawiajmy więc na ten temat. Według źródeł Andromedańskich istnieją trzy grupy istot pozaziemskich, zaangażowanych w bardzo niepokojące plany, tu na Ziemi. Jedną z nich są szaroskórzy renegaci, Zeta – Reticulanie. Drugą stanowi Giza Inteligence, dawniej pochodzący z Plejad. Trzecią grupę stanowią Reptilianie z Alfa Draconis. Czy są też inne?
– Tak. Jest również Grupa z Oriona (i jest ich tutaj 141). Pochodzą oni z Małej i Wielkiej Niedźwiedzicy, Riegel i Betelgezy. Ci składający się na tę grupę, pochodzą z tych poszczególnych rejonów gwiezdnych. Istnieje też mnóstwo planów, tajnych planów. Trzeba jednak zrozumieć, że niektóre rasy… Wieźmy za przykład Draconian. Draconianie jako forma życia nie wyewoluowali w naszym wszechświecie. Zostali tu wyrzuceni. Zostali to zesłani, ponieważ są po prostu „drzazgą w oku”. Są niezwykle inteligentni, posiadają niesamowite zdolności parapsychiczne, są wspaniałymi budowniczymi, ale są również tyranami. Ich głównym celem jest kontrola i dominacja. A ponieważ w naszym wszechświecie nie istnieje rasa, która byłaby w stanie ich pokonać i wyrzucić, nie muszą trzymać się stref światła lub ciemności. Są po prostu tam gdzie są. Wybrali jednak polaryzację przeciwną. Są twardą paczką. Manipulowali wieloma cywilizacjami w naszej galaktyce. Jak również są odpowiedzialni za trwającą ponad 600 000 lat wojnę, która prawie wyniszczyła gatunek ludzki w naszej galaktyce. I nie okazują w związku z tym zbyt wielu wyrzutów sumienia. Jest jednak nadzieja, że niedługo się stąd wyniosą. Jednak istnieją inne rasy, które tutaj ewoluowały, jak np. Orionidzi – Grupa Oriona, która była manipulowana genetycznie. Zostali oni głęboko „nasączeni” systemami wierzeń Draconian. Zatem teraz to oni niosą tę energię, tę „pochodnię” – czymkolwiek dla nich się stała – poza własnymi, pierwotnymi planami. Szarzy – Reticulanie – z kolei ulegli manipulacjom Grupy Oriona. Istnieje więc pewien „system klasowy”, który został tu utworzony. Są to bardzo powszechne struktury we wzajemnych stosunkach nieżyczliwych lub agresywnych ras. Tworzy się system klasowy: robotników, wojowników, zarządców (lub kapłanów) oraz teokracji (władzy królewskiej). A im niżej jesteś, tym gorzej jesteś traktowany. Mamy tego dobre przykłady w naszej własnej historii. A zostaliśmy tego nauczeni przez samych obcych. Plejadianie również byli tego częścią. Przez pewien czas samu utkwili w podobnym systemie wierzeń.
– Skupmy się na moment na renegatach, Zeta – Reticulanach. Co leży u podstaw planów tej grupy?
– Po pierwsze bardzo istotnym jest, aby zaznaczyć, że nie wszyscy
Reticulanie są „źli”. Są wśród nich także niezwykli uzdrowiciele, istoty
niesamowicie życzliwe. Niestety, większość z nich zbiera teraz złą
reputację przez to, co robią tu Szarzy. Istnieje 5 różnych podtypów
Szarych…
– Czy mogę ci przerwać na moment? Słyszałem taki zwrot „długonosi Szarzy”. Opisywano nią ich fizyczne cechy…
– To nie są życzliwi Reticulanie. Życzliwi Reticulanie wyglądają jak dzieci.
– Zatem ci „długonosi” będą tymi nieprzyjaznymi?
– Racja.
– Tak myślałem.
– Istnieje bardzo wiele informacji na ten temat. Niektórzy przeżyli
pozytywne doświadczenia z tymi istotami albo wmówiono im, że były one
pozytywne, kiedy faktycznie takie nie były. Może nie przeszli jeszcze
regressingu albo nie zbadali wystarczająco swojej podświadomości, żeby
dowiedzieć się jak to było naprawdę. To są naprawdę mistrzowie w
technikach manipulacji umysłami. Tak czy inaczej ich rasa jest na
wymarciu. Zostali w taki sposób zmanipulowani genetycznie przez istoty z
Grupy Oriona, że nie są już dłużej zdolni do reprodukcji. Zostali
poinstruowani przez Grupę Oriona (tak zostało mi to przedstawione), aby
przybyć tutaj i przygotować grunt. Zdemontować istniejące struktury
społeczne na tyle, że kiedy Grupa Oriona i Draconianie powrócą,
uformowały się dwie klasy: robotnicy i władza królewska. Co właśnie
dokładnie robią. Możesz już dostrzec pierwsze objawy tego porządku u nas
w USA, w początkach administracji Ronalda Reagana. W największym
stopniu skupiono się właśnie na Stanach Zjednoczonych. Wyłącznie.
Istnieje tego przyczyna, którą zajmiemy się za parę chwili, tylko
dokończę myśl. Tak więc Szarzy robią dokładnie to, co im kazano. W
międzyczasie jednak znajdują czas na realizowanie swych własnych planów.
Korzystając z naszej „genetycznej kopalni” – posiadanych przez nas DNA
22 różnych ras – starają się odhodować, wypełnić braki w swoich
genetycznych zasobach, w celu odzyskania zdolności prokreacyjnych
własnej rasy. Rasy, która według Andromedan jest skazana na wymarcie.
To, co robią, nie będzie miało jednak żadnego długotrwałego efektu na
przedłużenie istnienia ich rasy. Tak czy inaczej, desperacko starają się
robić co mogą, zanim powrócą tu pozostałe dwie grupy. Szarzy pragną
również uwolnić się od jarzma manipulacji Grupy Oriona. Podobnie jak my,
jako rasa, pragniemy być wolni od ich manipulacji. Mamy więc ten wielki
trójkąt komplikacji wiszący nad nami wszystkimi. Wszystkie te ukryte
plany… To pranie mózgów, wszelkie dziwaczne systemy wierzeń, które nam
ponarzucali… To wszystko powinno odejść. Nieważne – dobrzy, czy źli –
wszyscy oni powinni odejść. Zostawić nas w spokoju. Tego ostatecznie
właśnie pragną Andromedanie. Niestety, na razie na to się nie zanosi.
Przynajmniej tak długo, dopóki nie nastąpią pewne zmiany.
– Musimy wznieść się na wyższy poziom świadomości.
– Dokładnie. Musimy to zrobić. A pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić,
to przestać prowadzić wojny ze sobą. Musimy zjednoczyć się jako rasa i
bez względu na to, co nas czeka, skończyć z tym całym politycznym
śmietnikiem i powiedzieć sobie głośno: jeżeli przyjdzie co do czego,
wszystko co tak naprawdę posiadamy, to tylko my sami [jako rasa].
Kropka.
To jest nasza planeta, to jest nasz dom. A tylu z nas zanieczyszcza ten
dom – musimy przestać to robić. Ponieważ jeśli nie przestaniemy
zanieczyszczać swojej planety, nie będziemy mieli miejsca do życia.
Kropka.
– Czy renegaci Zeta Reticulanie naruszyli obowiązującą dla Ziemi kwarantannę?
– Tak.
– Czym była ta kwarantanna?
– Kwarantanna była… Była tym samym, co obowiązuje dla wszystkich
rozwijających się planet: żadnych interwencji w ewoluującą rasę. Ale
Szarzy ją złamali, z powodu naszych genetycznych zasobów. Ale złamali ją
w taki sposób, że wcale nie naruszyli naszej wolnej woli. Po prostu
pomachali rządowi przed nosem „technologiczną marchewką”, a rząd połknął
haczyk. Odpowiedzieli „Jasne”. Połknęli tę przynętę dla własnych
korzyści. Miała miejsce wymiana technologii, zostało podpisane
porozumienie. To jest właśnie dylemat, przed którym stoi Rada
Andromedan. Gdyby Armia USA powiedziała Szarym : „Odejdźcie!”, ci
musieliby odejść.
– Czy była to inicjatywa kogoś z Sił Powietrznych, czy też raczej
Eisenhowera lub jego reprezentantów? Czy to ta sytuacja z lat 50?
– Tak.
– I było to z „długonosymi Szarymi”.
– To prawda. Choć łącznie były dwie grupy ET. Było jeszcze 17 Syrian z
Syriusza B (którzy wciąż tu są). Częściowo pełnili oni tutaj rolę
świadków, aby umowie nadać prawomocność.
Ciekawostka: Andromedanie mówili, że w roku 1933, kiedy Szarzy naprawdę
przybyli tu po raz pierwszy, w pierwszej kolejności odwiedzili Niemców.
Niemcy jednak odpowiedzieli „Nie. Jazda stąd. My już mamy umowę”.
Najprawdopodobniej Niemcy utrzymywali kontakt z Giza Intelligence. Zatem
Szarzy odeszli, nie naciskali ani trochę. Następną szansę znaleźli
tutaj, w USA.
– Zróbmy dygresję. Wspomniałeś tych z Syriusza B. Są oni w jakiś
sposób spokrewnieni z afrykańskim plemieniem Dogonów. Czy to prawda?
– Tak. Rozumiem, że istnieje tam jakieś dziedziczne powiązanie genetyczne.
– Czy odgrywa to jakąś rolę w skali globalnej, czy to jedynie poboczna informacja bez większego znaczenia?
– Sądzę, że w tym momencie mają gdzieś Dogonów i resztę ludzi. Wszyscy
oni mają bowiem swoje własne plany. A przez to jesteśmy traktowani…
Fakt, że nie ma dla nas żadnego wsparcia ze strony rządu, ani żadnych
informacji niosących ze sobą takie wsparcie. Czy nawet prawdy, na temat
której chcieliby podyskutować, mówiąc: „Słuchajcie ludzie, nawaliliśmy”.
„Potrzebujemy waszej pomocy. Musimy podnieść poziom naszej świadomości,
wprowadzić to w życie”. To, że nie raczą komunikować nawet tego, daje
pewne wyobrażenie ich intencji. Wiem też to, że między Syriuszem A a
Syriuszem B trwa obecnie wojna domowa. Istnieje również 21 innych
systemów gwiezdnych – w chwili, kiedy rozmawiamy, trwa wojna w
Perseuszu. Te 21 systemów gwiezdnych również poszukuje rozwiązania, a
wszystko to jest związane z faktem, że obecnie w naszym wszechświecie
następuje podniesienie poziomu energii, podczas którego dwa równoważne
potencjały – strach i miłość – potężnie ścierają się ze sobą.
Intensywność tego ścierania się stale rośnie. Narasta w każdej chwili. A
my jesteśmy zaledwie mikrokosmosem tego procesu.
– Słuchając tych wszystkich informacji, którymi się z nami dzielisz,
powinniśmy odczytywać je w duchu miłości, abyśmy nie dokarmiali energią
ducha strachu.
– Odpowiedzią jest miłość. Koniec, kropka. Miłość przenosi góry. Potrafi
dokonywać zmian w świadomości. Ale musi wyjść od nas samych.
– Czyli pomimo tego wszystkiego, co dzieje się wokół nas, powinniśmy pamiętać o skupieniu się na miłości…
– Miłości do samego siebie, miłości do Ziemi, miłości do naszej rasy. Słusznie.
– Kiedy Zeta Reticulanie zaczęli tworzyć swoje pierwsze genetyczne
potworności? Gdzie to miało miejsce na Ziemi i jakie były tego
rezultaty?
– Dzieje się to wszędzie. Większość dzieje się pod ziemią. Część w
oceanach. Część ma miejsce na Księżycu. Część na Fobosie, księżycu
Marsza. Dzieje się to w bardzo wielu różnych miejscach.
– Czy to jest sztuczny księżyc?
– Tak. Podobnie jak nasz. Nasz Księżyc jest również całkowicie sztuczny.
Został tu przeniesiony z Małej Niedźwiedzicy pomiędzy 11 000 a 12 000
lat temu.
– W celu..?
– W celu pełnienia funkcji satelity oraz bazy. Bazy, która została
ewakuowana jakiś czas temu, która obecnie jednak znów jest aktywna.
Zgłębiam szczegóły tego tematu w „Series sof Eight”. Pochodzi on z
systemu gwiezdnego, zwanego Cha – Taa. To słowo, którego sami używają:
Cha – Taa. Należał do 17 planety w układzie słonecznym mającym 21
planet. Był jednym z jej czterech księżyców. Został to przeniesiony.
Jest starszy od Ziemi, pokrywa go mnóstwo ruin i posiada podziemne bazy.
Jest wszystkim tym, czym wmawiano nam, że nie jest. Swoją drogą, to
następna interesująca historia.
– Jakie były rezultaty tych genetycznych potworności i czy będzie pojawiać się ich więcej?
– Cóż, Szarzy próbują stworzyć subgatunek, który będzie połączeniem ludzkiej oraz ich rasy.
– Rodzajem hybrydy…
– Dokładnie. Nie osiągają w tym wielkiego sukcesu. Jedną z rzeczy,
której nie mogą odnaleźć w tym procesie, jest dusza. Nie rozumieją
aspektu duszy. Nie mogą ogarnąć również skrajności naszych emocji,
ponieważ tak bardzo jesteśmy od siebie różni. Wiele eksperymentów nie
powiodło się – wiązało się z nimi wiele problemów emocjonalnych.
Ponieważ to, co naprawdę czyni nas istotami ludzkimi, to nasz esencja.
Duch, który ożywia tę fizyczną formę. Istnieje jeszcze inny czynnik.
Chodzi o to, że oni żywią się energią. Są „wampirami”.
– Szarzy z Zeta Reticulan?
– Szarzy… Tak. Są „wampirami”.
– Czy to stąd mogą pochodzić nasze legendy o wampirach?
– Tego nie wiem. Nie wiem, czy ma to coś z tym wspólnego. Po prostu nie
mam pojęcia. Nie byłbym zdziwiony, jeśli mam być szczery. Żywią się
energią. Potrafią ją nawet składować, w celu użycia jej w przyszłości.
Próbowali również kradzieży witalnych ciał ludzi, oraz ich
przechowywania. Dopuszczają się więc naprawdę okropnych rzeczy, o
których inne rasy nie byłyby w stanie nawet pomyśleć.
– Czy jest ci znane nazwisko Salvador Versado?
– Nie, nigdy o nim nie słyszałem.
– Jest byłym kapłanem Jezuitów, który wysunął teorię, że wydarzenia
sportowe na stadionach są idealną okazją do żywienia się energią tłumu.
– Nie zdziwiłoby mnie to w najmniejszym stopniu.
– Twierdził również, że ofiary z ludzi w starożytnych kulturach na
Ziemi były częścią systemu wierzeń, ustanowionego dla korzyści istot
pożywiających się energią.
– To również by mnie nie zdziwiło. Wojna, nasze wojny tutaj. Dokładnie
ta sama rzecz. A dla wszystkich widzów mam zadanie domowe. Absolutnie
koniecznie zdobądźcie książkę „Bogowie Edenu” Williama Bramleya. Stanowi
ona doskonałą pozycję wprowadzającą, która pomoże wam nabrać prędkości w
tym co się dzieje. Jest w ponad 80% precyzyjna, jeśli chodzi o
autentyczność informacji. I wyraźnie sugeruję, by ludzie ją przeczytali.
Jest doskonała.
– Te 20% treści, która nie jest precyzyjna, skupia się wokół jakich tematów?
– Wokół duszy i postaci Jezusa, w co nie będę się tutaj zagłębiał.
– Jak stoimy z czasem, mamy jeszcze wystarczająco dużo czasu?
– Minęła nam już godzina, kontynuujmy.
– Daj mi znać, jeśli będziesz chciał zrobić przerwę.
– W porządku.
– Jakim sposobem manipulacji renegaci z Zeta Reticuli byli w stanie
postawić najpotężniejsze ziemskie rządy w takiej sytuacji? Zaszachować
je?
– Ta część była najłatwiejsza. Po pierwsze, ich technologia jest o 2500
lat bardziej zaawansowana niż nasza. Po drugie, dzięki czynnikowi naszej
chciwości. Pewne elitarne grupy posiadają przywilej fizycznych
kontaktów z nimi. Wielu z nich zostało zaimplantowanych. Niektórzy z
nich nawet do tego stopnia, że stali się już częścią grupowego umysłu
Szarych. Andromedanie nie traktują już takich ludzi jako Terran (tak nas
określają). Nie są już niczym więcej, niż klonami – ku satysfakcji
Szarych. Wydają rozkazy, mówią innym, co mają robić, puszczając w ruch
ten nasz ziemski łańcuch dowodzenia. I tak to właśnie wygląda. Co do
czynnika chciwości – ci, którzy wciąż są ludźmi, patrzą na fakty w ten
sposób: „Cóż, są tutaj, oni tu rządzą, pomimo tego wciąż możemy
utrzymywać naszą pozycję w świecie poprzez utworzenie nowej formy
kapłaństwa. Będziemy pośrednikami pomiędzy robotnikami, a bogami”. Tak
jak to obserwowaliśmy w Babilonie, Syrii, Egipcie… Wszystko od nowa. To
wciąż powtarzająca się historia.
– Przez wzgląd na czynnik kontroli, struktura władzy, hierarchia u
tych negatywnych ras musi być kluczem do utrzymania przez nie władzy.
– Tak jest. Poza tym jest jeszcze jeden czynnik. Głodne władzy istoty ludzkie, sprzedające własną rasę.
– Klub Światowy…
– Po prostu sprzedający resztę z nas. Swą własną rasę. Za swój krótki
moment chwały. Za przywilej bycia pośród „bogów”. Wśród obcych. O to w
tym chodzi. Za technologię, która pozwoli im się dostać na Księżyc,
dostać się na Marsa. Czy za technologię, która umożliwi podróże w czasie
– sprzedali całą naszą rasę, naszą historię, wszystko. Za krótką chwilę
w słońcu. Wkurza mnie to.
– Myślę, że kiedy spojrzą na swoje życia już po wszystkim, pożałują swoich wyborów…
– Nie wiem, nie wiem…
– W jaki sposób możemy pozbyć się tych renegatów, Zeta Reticulan?
– Jeśli stworzymy… Jeśli ludzkości uda się poświęcić na tyle, aby
utworzyć to środowisko bezwarunkowej miłości – po prostu odmawiając
wyrażania nienawiści, uczestnictwa w wojnach, wzajemnego zabijania się
oraz niszczenia własnej planety – sami będą zmuszeni odejść, ponieważ
nie będą w stanie znieść tej wibracji. Jeśli zaś nie będziemy w stanie
tego dokonać, potrzeba będzie zewnętrznej interwencji, aby ich stamtąd
wykurzyć. Kropka.
– Czy Zeta Retulanie będą próbowali zwieść ludzkość, imitując sytuacje lub wydarzenia religijne?
– Powtórne przyjście (Jezusa), tak. Powiedziano mi, żeby być tego naprawdę świadomym. Są zdolni do odegrania drugiego nadejścia Mesjasza, przygotowując klona o wyglądzie zgodnym z wizerunkiem na Całunie Turyńskim. Całunie, który tak przy okazji, był ich pomysłem. Istota ta będzie posiadać holograficzne piętna oraz informacje dotyczące wszystkich religii świata. Nie będzie jednak posiadać duszy. I rzeczywiście, byliśmy cały czas popychani tą drogą, aby na końcu uwierzyć, że Apokalipsa Św. Jana to święte słowa Boga, że tak właśnie ma się to wypełnić. Ale wiecie ci? To nie Bóg napisał biblię, spisali ją ludzie. Kropka. ET również jej nie napisali, chociaż niektórzy ET mieli wpływ na ludzi, którzy formułowali jej treść. Byliśmy więc celowo naprowadzani na tę drogę, dzięki której nasza wolna wola albo ulegnie całkowicie, albo zostanie podporządkowana. Nie jestem tu po to, aby kogokolwiek obrażać, ale naprawdę zastanówcie się nad tym. Naprawdę przemyślcie, czego dokonaliśmy, czy też to jak wyglądała nasza historia. Byliśmy tu wcześniej tak wiele razy, a wciąż niczego się nie nauczyliśmy. I dalej niczego się nie nauczymy, chyba, że zaczniemy inaczej funkcjonować jako rasa i skończymy z całym tym nonsensem. Kropka.
– Przeskoczę jedno pytanie. Czy oni posiadają kontrolę nad światowymi mediami?
– Chciwość posiada. Chciwość. Nie wiem, czy to oni osobiście. Program został zapoczątkowany, teraz ludzie inicjują go masom.
– Więc to ludzie, którzy się sprzedali.
– Właśnie. To nowe kapłaństwo. Tam leży odpowiedzialność.
– Jaki byłby efekt, gdyby gatunek ludzki uwierzył, że Zeta Reticulanie stanowią nadzieję dla ludzkości?
– Doświadczylibyśmy tyranii i niewolnictwa, jakich nie jesteśmy w stanie
sobie nawet wyobrazić. Mówiąc bez ogródek – już nigdy nie bylibyśmy
wolni. Nigdy nie bylibyśmy wolni. Utknęlibyśmy, dopóki ktoś by nam nie
pomógł. Jakaś zewnętrzna siła. Samodzielnie nie bylibyśmy w stanie się z
tego wyzwolić. Taki byłby ostateczny rezultat. A obecnie posiadamy taką
możliwość. Istnieje okno czasu, umożliwiające nam wyzwolenie się.
Własnoręcznie. Samodzielnie dokonać tego niesamowitego skoku, dzięki
czemu sami osiągniemy korzyść przejęcia za siebie odpowiedzialności.
– A propos pasji, z którą opowiadasz… Jeśli chodzi o naszą pasję w
dążeniu do bycia wolnym – czy ta pasja powinna być wyrażana w duchu
miłości?
– Tak. Miłość to podstawa. To braterstwo. Świadomość tego, że jesteśmy
rasą. Nieistotne są kolory naszej skóry. Stanowimy rasę. Rasę, w którą
usiłuje się ingerować, na szeroką skalę. Jesteśmy manipulowani w
naprawdę bezczelny sposób. Nabijają się z nas, jacy głupi jesteśmy.
Kiedy wcale tak nie jest. Ale nikt nie powie ci prawdy. Nikt nie wystąpi
i nie powie: „Hej, nic z tego nie trzyma się kupy”. „Nigdy nie
zamierzaliśmy żyć w ten sposób”. Bo oni nie mają żadnego prawa, aby tak
nami manipulować. Nasza prawdziwa siła – jako rasy nieustannie
ewoluującej – pochodzi od nas samych, od nas, wstających i reagujących:
„Wiecie co? Nie ma mowy, nie zrobimy tego. Nie zamierzamy zniszczyć
samych siebie dla własnej przyjemności, abyście mogli na nas żerować.
Nie macie prawa manipulować naszymi rządami, ani pomagać w wywoływaniu
wojen”. Nic z tego nie jest w porządku. Dość więc. Musimy stanąć jako
rasa i użyć naszej wolnej woli, stwierdzając: „Wiecie co, nie chcemy już
dłużej żyć w taki sposób. Chcemy tworzyć prawdziwą przyszłość, w której
nasze dzieci będą mieć możliwość stania się kimkolwiek tylko zapragną”.
„Chcemy życia w czystym, wolnym środowisku, posiadania pitnej wody,
możliwości jedzenia owoców prosto z drzewa, czy zabawy w brudzie bez
niebezpieczeństwa skażenia radioaktywnego”. Bez tego wszystkiego, co
robimy tu sami sobie.
– Czy ludzie pracujący używając broni – policja, wojsko – powinni
zostać przekonani do odłożenia tej broni, do braku konieczności jej
używania przeciwko innym ludziom, do pokochania innych i pokojowej
integracji z nimi bez potrzeby używania przemocy lub kontroli?
– Nie twierdzę, że nie istnieją osoby, które nie miałyby ze sobą
poważnych problemów. Istnieją tacy ludzie, którzy je posiadają. Ale
zrozumiesz podstawową rzecz, kiedy spojrzysz na cały obraz, wspinając
się po szczeblach drabiny. Że to nie my jesteśmy wrogami. Wróg w ogóle
nie jest człowiekiem. Ale trzyma łapy na naszych przyciskach, więc
jesteśmy tak zajęci patrzeniem na samych siebie, że nie dostrzegamy
prawdziwego oblicza naszej rzeczywistości. Prawdziwej przyczyny, którą
są gierki prowadzone tu z nami przez inną rasę lub rasy, które karmią
się naszą energią, mające nadzieję, że zniszczymy samych siebie, a wtedy
oni będą mogli zachować planetę dla siebie.
– Wyjaśnijmy jeszcze raz, kim oni są. Jest tam Grupa Oriona…
– Jest Grupa Oriona, jest też grupa, która jest obecnie w drodze z Alfa Draconis – to są prawdziwi winowajcy całego zamieszania.
– Alfa Draconianie, Grupa Oriona, czy oni razem?
– Alfa Draconianie – prawdziwi sprawcy wszystkich kłopotów.
– Czy oni są ponad Grupą Oriona?
– Tak. Grupa Oriona jest pod nimi, a jeszcze niżej są Szarzy.
– A jaką pozycję w tym układzie zajmuje Giza Intelligence?
– To była całkowicie niezależna grupa, która przybyła i zrobiła, co
miała do zrobienia. Byli postrzegani jako bogowie, skorzystali z tej
roli i utknęli w niej. Utknęli w tym „aspekcie – ego”: „Jesteśmy bogami,
potrafimy robić to i tamto, mamy całą technologię”. Skorzystali z tej
roli dla wszystkiego, co było tego warte. Będąc jednak szczerym, na tym
etapie Giza Intelligence nie stanowią już istotnego czynnika.
– Jak powinien zachować się człowiek, który napotka na renegata z Zeta Retuculi? Jaka byłaby twoja rada?
– Stań w obronie swej prawdy. Jeśli nie możesz uciec, stań w obronie
swej prawdy. Spójrz na nich. Jeśli poczujesz, że projektują swe myśli do
twojego umysłu, stań pewnie w obronie swojej tożsamości i powiedz:
„Nie! Nie macie prawa wstępu do mojej głowy, ani do przejmowania nade
mną kontroli! Nie macie prawa naruszać mojej wolnej woli”. „Nie obchodzi
mnie to, kim jesteście. Zostawcie mnie w spokoju”. Kropka. Ponieważ
żadna życzliwa istota nie próbowałaby tego zrobić. Nie próbowałaby cię
opanować i wypełniać twojego umysłu jakimiś bzdurami, aby móc karmić się
twoim strachem. Kropka.
– Dobrze. Opuszczę więc pytanie na temat Giza Intelligence i przejdę od razu do Alfa – Draconian…
– Czy możemy zrobić krótką przerwę?
– Naturalnie.
– Dziękuję.
– Wiesz co, Rick, jest jeszcze coś, co pragnę podkreślić, a na co Andromedanie sami wyraźnie kładli nacisk. Nie istnieje żadna rasa, która byłaby od nas lepsza. To, że oni są od nas nieco inni, że trochę bardziej wyewoluowali, wcale nie oznacza, że są lepsi. Jesteśmy równi. Możliwe, że nie jesteśmy tak świadomi, jak oni. Nie jest to jednak wyznacznikiem tego, że jakaś rasa jest lepsza lub gorsza. W rzeczywistości wszyscy jesteśmy równi.
– Nie powinniśmy więc nikogo czcić.
– Nie! Zdecydowanie nie! Właśnie w taki sposób wpadliśmy w cały ten
bałagan. Jeśli pragniesz kogoś czcić, to czcij Boga wewnątrz samego
siebie. To wszystko. Nie oddawaj czci nikomu innemu. A jeśli pojawi się w
twoim życiu tyran, niech to będzie tylko i wyłącznie twój wewnętrzny
krytyk. Niech to będzie twój jedyny tyran. Nie pozwól nikomu innemu,
żadnej potędze na zewnątrz twojej fizycznej formy na bycie tyranem, na
kontrolowanie ciebie, czy manipulowanie tobą w jakikolwiek sposób. Bądź
sobą. Ponieważ jeśli jesteś sobą, jesteś też cząstką Boga, a ta część
doskonale wie, co robić. Zna właściwy sposób życia. I kolejna
interesująca rzecz. Dzięki naszej strukturze genetycznej, odziedziczonej
po tych 22 rasach, dzięki ich pamięci rasowej zakodowanej w naszym DNA
oraz dzięki faktowi, że w swojej istocie jesteśmy duchem, czy wiesz że… A
to jest niesamowita rzecz… Czy wiesz, że Andromedanie uważają nas za
rasę królewską? Uważają nas za rasę królewską! Oczywiście zaprzeczamy
temu naszym zachowaniem, ale jako jedyna rasa w galaktyce, posiadamy
taką genetykę oraz możliwości i zdolności do osiągnięcia wszystkiego na
co nas dzięki temu stać. Jesteśmy wyjątkowi. Każdego z nas uznają za
przedstawiciela rodu królewskiego. Zastanów się nad tym.
– Sądzę, że królewskimi można nazwać wszystkie istoty, które rozwinęły i wzniosły swoją duchową esencję.
– Myślę, że to prawda.
– Zajmiemy się trochę podżegaczami tej całej ziemskiej aranżacji.
Według twojego źródła – Andromedan – pierwotnie Ziemia była kolonizowana
przez 22 rasy. Pierwszą z nich byli Reptilianie z Alfa Draconis. Jaka
była natura ich tubylczych kolonii?
– Byli hyperborianami. Co oznacza, po pierwsze, odkrywców. Są również
inżynierami genetycznymi. Zakładają kolonie, zbierają próbki, wbijają
flagi oznaczające: „To miejsce należy do nas”. Podobnie jak my
zrobiliśmy to z Księżycem. Z wyjątkiem tego, że wcale nie byliśmy tam
pierwsi. Oni robią to samo, co robimy my. Są odkrywcami, docierają do
jakiegoś miejsca, eksplorują je. Rozpoczynają badania w poszukiwaniu
potrzebnych im minerałów i nowych form życia. Cokolwiek potrzebnego
znaleźli, korzystali z tego do woli, a po wszystkim podróżowali dalej.
Dalej eksplorowali, poszerzając wymiary swego obszaru badawczego.
– Powiedziałeś, że zostali tu zesłani.
– Pierwotnie tak. Wyrzucono ich w Alfa Draconis. Nikt dokładnie nie wie,
skąd pochodzą. Według mnie, nawet jeśli chodzi o ich własną starożytną
przeszłość, sami nie wiedzą, skąd właściwie przybyli. A pozostawiono ich
w Alfa Draconis, ponieważ ten konkretny system oferował im największe
szanse na przetrwanie. Będąc w tamtym miejscu byli w stanie stworzyć
statki zdolne do podróży kosmicznych. Są świetni w tym, co osiągnęli. Za
to należy im się pochwała. Ale fakt, że potrzebują kontroli, dominacji i
manipulacji do takiego stopnia – przykro mi, ja mam z tym problem.
Podobnie jak połowa galaktyki. Tacy po prostu już są. Są największymi
tyranami. Nikt nie potrafi ich pokonać, czy wykurzyć, nie mają więc
motywacji, aby się zmienić. Są właśnie na takiej pozycji. Swoją drogą,
Andromedanie uważają ich za największych wojowników. Wiele to o nich
mówi, z różnych powodów.
– Wielu tyranów skończyło tak, że zniszczyli sami siebie.
– Możliwe, że jest to coś, na co powinniśmy mieć nadzieję. I że nastąpi to szybko. Ponieważ musimy stać się wolni, musimy uwolnić się od jarzma, które na nas wepchnięto. Potrzebujemy tego, aby naprawdę ewoluować. Posiadamy wspaniały potencjał. Jest tak w istocie. Jako rasa przeszliśmy tutaj przez tak wiele rzeczy, zebraliśmy tyle doświadczeń… Do tego ten wachlarz naszych emocji, w którym naprawdę tkwi nasza siła i który naprawdę odróżnia nas od tych wszystkich ras dookoła. Nawet od innych ludzkich ras. Posiadamy niezwykłe zdolności tworzenia rzeczy, Najpierw musimy jednak dotrzeć do tego, co jest prawdą, a co nią nie jest. Musimy to wiedzieć, aby być w stanie budować naszą własną przyszłość. Aby tworzyć własną rzeczywistość, bez obcych opinii w stylu: „To jest dla mnie niekorzystne, powinieneś raczej robić to”. Bez odgrywania roli boga, czy władcy.
– Istotnym czynnikiem jest tutaj poczucie odpowiedzialności.
– Racja. Z każdym rodzajem władzy, czy wiedzy przychodzi
odpowiedzialność. Dokładnie tak właśnie jest. A boski plan jest planem
wolności, wolności ekspresji. Wolności wyrażania samego siebie. To nie
jest plan implantowania nas, czyli decydowania: „Ty będziesz
robotnikiem, ty będziesz robił to i tamto”. Przykro mi, nie o to w tym
chodzi. A jeśli ktokolwiek próbuje to na tobie wymusić – walcz z tym.
– Zatem Andromedanie przekazali ci, że Alfa Draconianie są tutaj także teraz. Gdzie dokładnie się znajdują?
– Jest ich 1833, żyjących pod powierzchnią Ziemi, na głębokości od 160
do 320 km. Niektórzy z nich są tu już od długiego czasu. Długość ich
życia możemy mierzyć w tysiącach lat. Są mięsożerni i nie są przyjaźni
ludziom. Przynajmniej ci, którzy tutaj są.
– Czy masz na myśli to, że mogą się żywić ludzkim mięsem?
– Tak. Nie ruszą martwego, człowiek musi być jeszcze żywy w momencie
pobierania energii, gdy jest zabijany. Najbardziej preferują dzieci.
Mówiono nam: „Nie powinniście o tym mówić”. Inni dodają: „Lepiej nie
rozmawiajcie o Reptilianach”. Gówno – dlaczego nie? Według Andromedan są
oni odpowiedzialni za zaginięcia 31 712 amerykańskich dzieci w
przeciągu ostatnich 25 lat. Te dzieci stały się ich pożywieniem. A ja
mam się zamknąć i to przemilczeć? Ponieważ ludzie nie chcą tego słyszeć?
To jest trudne. W samym Hrabstwie Westchester stanu Nowy York w ciągu
ostatnich 5 lat zniknęło bez śladu 3000 dzieci. Gdzie one się podziały?
Dlaczego na to pozwalamy? Czemu ludzie wciąż to wypierają?
– W jaki sposób są w stanie to robić? W jaki sposób wydostają się na powierzchnię?
– Istnieją różne systemy kanałów, pomagają im Szarzy… Istnieją też pewne
grupy z wyższych szczebli, które również im w tym pomagają.
– A więc ludzie porywają dzieci, oddają je Szarym, którzy z kolei przekazują je Alfa Draconianom?
– Dokładnie właśnie tak jest, taka jest część umowy. Nie wyjdą tak
długo, dopóki karmimy ich tam na dole. Rozumiesz? To dotyczy ludzi
sprzedających samych siebie. Postawa tych z wyższych szczebli jest taka:
„Potrzeby jednostki przewyższają potrzeby ludzkości”. Przepraszam, to
nie jest w porządku. Ale to ludzkość będzie musiała powstać. Będzie
trzeba wyłączyć swoje TV, powsiadać w samochody, pozwalniać tych
wszystkich w Waszyngtonie, którzy o tym wiedzą i nic nie robią. Ta
apatia musi się zakończyć, w przeciwnym razie skończy się sposób naszego
życia. Kropka. Tak to wygląda.
Nie chcę przyjmować pozycji siewcy strachu, w rzeczy samej jestem jednak
dość wściekły z powodu tej apatii. Ludzie jeżdżąc z wykładami na ten
temat, natykają się na ludzi, którzy chcą ich za to bić. Spójrzcie na
to, co się wokół nas dzieje. Przejawy tego da się dostrzec już
praktycznie wszędzie. Wszędzie. Prawda stała się dziś bardzo mętna.
Kłamstwo stało się normą. Coś tu jest nie tak. Co w tym wszystkim jest
nie tak? Przepraszam, zaczynam przesadzać.
-Nie sądzę, myślę, że wyrażasz jedynie swoją frustrację. Pomijając
aspekt mięsożerności, w jaki jeszcze inny sposób Alfa Draconianie
stanowią dla nas zagrożenie?
– Ponieważ nas nie lubią.
– Co zatem zamierzają zrobić z ludzkością?
– Zjeść nas. Oni nas nie potrzebują. Spójrz gdzie jesteśmy. Popatrz na
nas w tej chwili, jako cywilizację. Jako społeczeństwo. Oni niczego nie
potrzebują. Mają technologię, jakiej potrzebują. Nie mamy im czego
zaproponować, może oprócz wykonywania dla nich jakiejś pracy. Ale do
tego nie potrzebują nas wszystkich. Nie znają żadnego szacunku dla
ludzkiego życia. Taka ich postawa sięga czasów Liry, gdzie miała miejsce
ta pierwsza wojna. Kiedy dotarli do Liry, odkryli tam ludzką rasę
bogatą w źródła pożywienia, bardzo uzdolnioną rolniczo. Ludzkość jako
rasa jest w swej istocie rolnicza. Gdyby od początku zostawiono nas w
spokoju, opiekowalibyśmy się Ziemią, żyjąc w plemiennych
społecznościach, tak jak rdzenni Indianie. To jest nasza prawdziwa
esencja, taka jest nasza prawdziwa natura. Nasza kultura – miasta, w
których obecnie żyjemy – totalnie odcięła nas od naszej Ziemi. Od naszej
prawdziwej esencji – natury. Powoli zaczynamy się żywić sobą. To jest
tak dziwaczne, nie potrafię… Kiedy widzę, jak Andromedanie (jak również
Plejadianie) potrafią żyć ze sobą, nauczać, szanować się nawzajem. A
potem wracam tutaj, przypomina mi się coś, co powiedział raz Abraham
Lincoln: „Jeżeli spojrzałbyś na Ziemię z góry, zostałbyś ateistą”. Kiedy
ja stoję na Ziemi, spoglądając w górę, w niebo, to wiem, że Bóg
istnieje. Rodzaj dualności. Myślę, że więcej z nas powinno poważnie brać
pod uwagę fakt, że to, co tutaj robimy nie jest dla nas zbyt dobre.
Powinniśmy odnaleźć się bardziej w kwestiach takich jak to, skąd się
tutaj wziąłem, co sprawiło, że tu jestem. W przeciwieństwie do wracania
do domu po pracy, do oglądania przez 3 godziny TV, do kładzenia się spać
i wstawania następnego poranka, wychodzenia do pracy i powtarzania tych
samych rzeczy w kółko, bez ustanku. Jak roboty. Wyrzućcie telewizory.
Pozbądźcie się ich.
– Jaka jest charakterystyka fizyczna postaci Alfa Draconian? Jak oni wyglądają?
– Możemy… Nie mam tego. Być może zostało w samochodzie. Są paskudni.
Natomiast oni sami nas uważają za szpetnych. Przypuszczam, że to
wszystko kwestia punktu widzenia, czy też kwestia systemu przekonań.
Bazując na moim własnym systemie wierzeń – biorę odpowiedzialność
wyłącznie za siebie – oni są naprawdę brzydcy. Mierzą od 2,1 do 6,7
metra. Ważą do 800 kg. Są Reptilianami. Ci, którzy mają krótkie ogony
oraz ci, którzy w ogóle nie mają ogonów są z klasy wojowników. Lub z
klasy robotników. Im dłuższy ogon, tym ich wyższa ranga. Jeśli zobaczysz
jakiegoś z długim ogonem, z odrostami skrzydeł – to jest on z klasy
królewskiej. Jeżeli kiedykolwiek spotkałbyś jednego z nich, uciekaj
gdzie pieprz rośnie. Nie stawaj im na drodze, nie prowokuj, po prostu
wynoś się stamtąd. Zejdź mu z drogi, odejdź. Istnieje sposób na ich
zabicie. Jeśli nie uda się ściąć im głowy, mają oni dwa serca – jedno
tutaj, pod prawym ramieniem, a drugie pod lewym. Jeśli jednak nie masz
dostępu do tych miejsc, a chcesz jakiegoś spowolnić, musisz uderzyć
zaraz ponad kroczem. Posiadają bardzo dużą wątrobę. Musisz ranić to
miejsce, aby któregoś z nich spowolnić. Nie ma to nic wspólnego z walką
człowieka z człowiekiem, z którą mógłbyś sobie poradzić, ponieważ oni
posiadają siłę 12 – 15 ludzi. Są niezwykle szybcy i mają zdolności
parapsychiczne – wiedzą, co zamierzasz zrobić, zanim to zrobisz. Jeśli
przybędą tu masowo, będziemy wtedy w poważnych tarapatach.
– Co doradzają nam Andromedanie w przypadku natknięcia się na jednego z Alfa Draconian?
– Opuścić tę przestrzeń, wycofać się.
– A co, jeśli nie można?
– Wtedy nie można…
– I co wtedy?
– Przeważnie taka osoba zostaje zabita.
– Czy Andromedanie wspominali coś, lub czy podawali jakieś szczegóły,
odnośnie losu człowieka, który znalazł się w takiej sytuacji? Może w
kontekście karmicznym?
– Tu nie wchodzi w grę karma. Zrozum, większość tych metafizycznych
aspektów, że „sam wybrałeś, że chcesz tu być” itd., w wielu wypadkach to
prawda, kiedy kreujesz własną rzeczywistość we własnej przestrzeni. Ale
w przypadku inwazji, to żadna karma, to pogwałcenie wolnej woli.
– Jeżeli została naruszona twoja wolna wola, Alex, co powinieneś wtedy zrobić?
Powinieneś poprosić o pomoc. Wyślij sygnał do Boga. Wyślij prośbę do
Niebios. Wyślij prośbę do Andromedan lub Plejadian – do kogo zechcesz.
Po prostu wyślij sygnał i pogódź się z tym. Nie wiem… Taka jest po
prostu natura bestii… Nie lubią nas. Jesteśmy traktowani jako źródło
pożywienia dla nich. Stanowimy też źródło pokarmu dla Szarych, ale w
zupełnie inny sposób.
– Czy to oni rozwinęli w nas mięsożerność, wykorzystując nasze systemy wierzeń? Praktyki spożywania mięsa, jedzenia i „ciała”?
– Obniża to wibracje ciała. Gdyby nasze zachowały wyższy poziom
wibracji, ewoluowalibyśmy duchowo niezależnie od tego, czego nas uczą
nasze religie. A do tego oni nie mogą dopuścić. Nie mogą pozwolić,
żebyśmy osiągnęli wolność, abyśmy odrzucili kontrolę. Ponieważ wtedy
przyjęlibyśmy za siebie odpowiedzialność.
– A więc odchodząc od spożywania mięsa bardziej w stronę
wegetarianizmu, zaczynamy podnosić poziom naszych wibracji i przerywamy
cykl?
– To pomaga. Nie wszyscy muszą zaprzestać jedzenia mięsa. To nie jest
absolutnie wymagane. To istotnie pomaga, ale niektóre ludzkie systemy
wierzeń po prostu potrzebują kawałka mięsa. Z jakichkolwiek powodów by
to nie było, w porządku. Jeśli potrzebujesz zjeść kawałek mięsa, w
porządku. Ale wiesz co? Karm swój umysł. Karm swój umysł duchem,
pytaniami egzystencjalnymi: „Co tu robimy? Dlaczego tu jesteśmy? Co tak
naprawdę się tu u diabła dzieje, czemu mam tyle tych materialnych rzeczy
i wciąż czuję się tak marnie w swoim życiu…”
– Znam wielu ludzi z tysiącami takich pytań. Gdzie mogą znaleźć
zgodne z prawdą odpowiedzi? Wspomniałeś jedną książkę „Bogowie Edenu”,
którą polecasz bardzo pewnie. Jakie znasz jeszcze inne dostępne nam
źródła, oprócz rzecz jasna naszych wnętrz, które są najlepszym miejscem
do rozpoczęcia poszukiwań. Czy poza tym istnieją jeszcze jakieś źródła, o
których wiesz?
– Wspomniałem „Bogów Edenu”. Poza tym książki George’a Andrewsa np. „ET
wśród nas”. Jest tam masa informacji, nie tylko na temat ET, ale również
na temat rządu i polityki globalnej. Co w obecnym czasie stanowi duże
zagrożenie dla ludzkości, jako kolejna cześć wielkiego planu. Jako część
planu tych agresywnych, obcych istot – zamknięcia nas w więzieniu. Bez
przepustek. Trzymania nas w niewoli. Nagle straciłem wątek…
– Jeżeli coś ci się przypomni, wtrąć to po prostu do rozmowy.
– W porządku.
– Mówiłeś o pozbyciu się telewizorów. Czy programy TV warunkują w
naszych dzieciach akceptację tych wrogich istot, czy raczej to po prostu
ludzie, robiący co się da dla pieniędzy?
– Tego raczej nie wiem, ale przemoc jest „odwrażliwiaczem”. Przemoc
stała się po prostu stylem życia. Jesteśmy tego uczeni. Zaprogramowali
nas, że przemoc to po prostu styl życia. Kiedy więc widzimy zbyt ostrą
scenę, mówimy: „Jakie to okropne”, a potem: „Kochanie, zobacz kanał 7”.
Albo: „Jaki wypożyczymy dziś film?”. Do tego już doszło. A to błąd.
Absolutny błąd. Nie ma żadnego powodu, żeby coś z tego w ogóle miało
miejsce. Naprawdę nie ma. Jednak większość odpowiedzialności ponoszą za
to ludzie. Ponieważ, jeśli producenci w Hollywood widzą, że kupujemy
bilety na takie filmy, to nie przestaną ich robić, ponieważ są
motywowani zyskiem. Jeżeli wydaliby 20 milionów dolarów, a nikt nie
kupiłby biletu, przestaliby robić takie filmy. Więc chodzi to o ludzi,
biorących osobistą odpowiedzialność za to, co myślą, w co decydują się
wierzyć i co pragną tworzyć.
– Czy Andromedanie naprawdę wierzą, że będziemy w stanie osiągnąć to „okno”?
– W tej chwili to jest jeszcze nierozstrzygnięte. I to jest rzecz najbardziej bolesna – oni nie wiedzą.
– Co pomogłoby popchnąć to do przodu?
– Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Oprócz, rzecz jasna, woli słuchania
ludzi, którzy chcą mówić. Zwracania uwagi na to, co się dzieje. Mój
dziadek mawiał: „Nie wierz w nic co słyszysz i wierz tylko w połowę tego
co widzisz”. Osobiście nie wierzyłbym ani jednej rzeczy pochodzącej z
Waszyngtonu. Jeżeli zaś chodzi o moje osobiste przekonania, to
nadchodzące za rok wybory (1996) w listopadzie, każdy Amerykanin
powinien dołączyć do marszu na Waszyngton i wywalić wszystkie osoby tam
pracujące. Które doprowadziły ten kraj do ruiny, całkowicie sprzedały
nas ONZ. Za dolara. Wiesz, za dług. A przecież nawet system monetarny to
tylko następny system wierzeń. Moglibyśmy zmienić go choćby jutro,
gdybyśmy tylko zechcieli. Jesteśmy dostatecznie inteligentni, aby
stworzyć coś innego. Ale wciąż wierzymy, że: „Musimy mieć pieniądze”.
Czy wiesz, że jesteśmy jedyną rasą, jedyną w naszej galaktyce, gdzie
ludzie głodują? Gdzie ludzie są bezdomni? To taka bzdura! Nie musi wcale
tak być. Jeśli żyjesz i mieszkasz na planecie wspólnie ze swoją
cywilizacją… Nawet rasa Draconian dba o swoich. Oni nie sprzedają
swoich, jak my tutaj. Nie wyrzucają nikogo na ulicę, bo nie posiada
jakiegoś papierka. Bo tym w istocie jest. Jedyną wartością jaką ma, jest
ta, w którą chcemy wierzyć. Oni tego nie mają. Nie pozwalają dzieciakom
głodować. Nie dają zboża bydłu, którym potem karmią 20% populacji,
pozwalając innym 25% populacji głodować z braku tego zboża. To jest
niedorzeczne. Nigdy nie przyszłoby im to do głowy. Ale my właśnie tak
robimy. Dla papierka. Dla władzy.
– Czy to nie jest część tego procesu manipulacji trwającego od 5 700 lat?
– To jest jego część. Rzecz w tym, że siedzą w tym ludzie, którzy wiedzą
co się dzieje, a mimo to grają w to dalej. Brak im odwagi, żeby
powiedzieć: „Słuchajcie ludzie, spójrzmy prawdzie w oczy”. Brak nam
człowieka z odpowiednim autorytetem – jak sam prezydent – który wstałby i
powiedziałby: „Wiecie co, panie i panowie, sprzedano nas”. Istnieją
siły w naszym rządzie, z którymi nawet Kennedy próbował coś zrobić,
które chcą zniszczyć USA, bo jesteśmy za dobrzy. Ponieważ mamy za dużo.
Zamiast podnosić poziom świadomości… życia… codziennego życia… Uciekło
mi słowo… standardów życia. Zamiast rozprzestrzeniać standard naszego
życia globalnie, wolą raczej zniszczyć Stany Zjednoczone, zniszczyć ten
nasz standard życia tutaj, aby był porównywalny do wszystkich innych.
Aby odtąd już wszędzie był tylko poziom 3 świata. I dokładnie do tego
zmierzają. A robią to dla władzy. Z chciwości sprzedajemy swoich
własnych ludzi. Po prostu… Coś musi zostać zrobione.
– Czy możesz przytoczyć opis Andromedan dotyczący ludzkich baz
wojskowych po ciemnej stronie Księżyca, sytuacji na Marsie oraz sond
Marsa, oraz jak Alfa Draconianie wpasowują się w ten scenariusz?
– Sondy Marsa – rosyjskie i amerykańskie – zniknęły. Zostały zniszczone,
są już historią. To nie jest tak, że wciąż robią w tajemnicy zdjęcia.
Nie ma znaczenia, czy w to uwierzysz, czy nie. One są historią. W marcu
1989 Rosjanie zrobili zdjęcia inwazji Marsa. Mięliśmy tam kolonię około
300 000 ludzi. Jedna baza była pod powierzchnią, druga na powierzchni:
„Adam” i „Ewa”. Zostały podbite. Przejęli je. Ludzie z Ziemi, którzy
zgłosili się na ochotnika lub zostali zmuszeni do tej wyprawy, są teraz w
poważnych tarapatach. Wielu z nich zostało zjedzonych, wielu zostało
zabitych. Nie ma nic, co moglibyśmy tu zrobić jako rasa, aby im pomóc.
– Czy Mars został opanowany przez Draconian?
– Tak. Przybyli tam w liczbie około 100 000. Posiadają 2111 statków
zwiadowczych. Przebywają w podziemnej strefie na przestrzeni 100 km2,
znanej na Marsie jako strefa Tempe Terra. Tam mają swoją bazę. To
starożytna baza, którą od dawna posiadali. Ma ona ponad milion lat, a
ostatni raz była w pełni aktywna 317 000 lat temu.
– Jeśli skierowalibyśmy wszystkie nasze teleskopy w tamto miejsce, czy bylibyśmy w stanie dostrzec jakąś aktywność?
– Przypuszczam, że tak. Myślę, że już teraz obserwujemy tam niesamowitą
aktywność, tylko nie mamy prawa nikomu o tym mówić. Zresztą kto
zaryzykuje trafienie do więzienia, ośmieszenie, zwolnienie z pracy,
oddanie wszystkiego co miał za te kilka słów: „Jestem astronomem i
podczas obserwacji Marsa zarejestrowałem obcy statek, wiem też, że
istnieje tam baza, która została podbita przez reptiliańskich obcych”.
Kto ma na tyle jaja, żeby z czymś takim wystąpić? Na pewno nikt z elit
władzy. Nikt nie chce stracić swojej hipoteki.
– Ale ktoś w końcu będzie musiał, prawda?
– No tak, ostatecznie.
– Tylko że wtedy będzie to już za późno, aby coś zrobić? Tego się obawiasz?
– Tak. I tego samego obawiają się Andromedanie. Ludzie pewnie mówią:
„Boże, czemu więc nie przybędą, aby nam pomóc?”. Wiąże się z tym wiele
rzeczy. Po pierwsze, jeśli nam pomogą, to nie rozwiniemy się na trwałe.
Po drugie, nie weźmiemy wtedy za siebie odpowiedzialności. Jeśli zaś
cokolwiek pójdzie źle, zawsze będziemy mogli ich o to obwinić. Po
trzecie, to nie tylko zmieni naszą rzeczywistość, ale również wpłynie na
ich rzeczywistość. Po czwarte, Andromedanom oraz większości innych
przyjaznych ras nie uśmiecha się przybywać tu, aby nas niańczyć. To nie
jest ich zadanie. Nie na tym polega ich praca. A po piąte, tylko
dokończę, spójrz jak traktujemy swoją Ziemię. Spójrz, jak sami ją
zaśmiecamy. Myślą tak: „Dlaczego mamy wam pomagać, skoro wy nawet nie
chcecie pomóc sami sobie, albo chociaż nie próbujecie tego zrobić”.
Oczyszczanie planety pozostawiamy rządowym biurokratom. Trzy miliardy
dolarów tutaj, dziesięć miliardów tam. Oto super fundusz do oczyszczania
toksycznych odpadów – 20 miliardów dolarów. A miejsce i tak się
pogarsza. Bo nie w tym rzecz, problem tkwi na poziomie jednostkowym. Nie
produkujmy już więcej plutonu, przestańmy wytwarzać styropian. Wpłyńmy
na te gałęzie przemysłu, korporacje… Ponieważ to my to kontrolujemy – to
my kupujemy nasze produkty. Przestaniemy więc, dopóki ich nie
poprawicie. Koniec historii. Musimy to zmienić. To jest nasza planeta.
To my jesteśmy większością ludzkości. To nie są korporacje. To nie
Fortune 500, Komitet 300 czy Komisja Trójstronna. Moglibyśmy wyrzucić
ich wszystkich, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Kropka. Chodzi o wspólne
połączenie sił i zrobienie z tym czegoś. I mówię tu o „zwykłych
ludziach”, którzy będą musieli wkrótce się z tym zmierzyć.
– Jeśli ludzie zorganizowaliby takie „powstanie” czy przywódcy nie
wysłaliby wojska w celu zduszenia strajku, tak jak to było w przypadku
masakry w stanie Kent lub podczas innych politycznych demonstracji?
– Prawdopodobnie próbowaliby to zrobić. Masz całkowitą racją. Ale wiesz
co? Weźmy na przykład Amerykańską Wojnę Rewolucyjną. Tylko 4% populacji
kolonii wspólnie powstało i zaczęło walkę z Brytyjczykami. Jedynie 4%.
Cała reszta została w domach i pubach, pijąc piwo, robiąc byle co,
czekając, aby zobaczyć kto zwycięży w tej wojnie. A kiedy w końcu
wygraliśmy, każdy chciał przygarnąć sobie część uznania. Ale prawdziwi
bohaterowie stanowili jedynie te 4%. I to te 4% kolonii zmieniło oblicze
świata. A teraz, 210 czy 212 lat później, jesteśmy dokładnie w takim
samym miejscu, popychani do zrobienia dokładnie tych samych rzeczy.
– Ale paradoks, Alex, tkwi w tym, że jeśli teraz rozpoczęlibyśmy
wojnę przeciwko sobie nawzajem, to w obecnym czasie byłoby to jak
gaszenie ognia benzyną.
– Może przez krótki czas właśnie tak będzie. Dopóki jedna ze stron się
nie podda albo nie zobaczy „światełka”. Czy wiesz cokolwiek na temat New
World Order? Czy wiesz, że budują obozy koncentracyjne dla milionów
ludzi? Czy wiesz o tym, że ONZ posiada w tej chwili w USA 300 000
żołnierzy, którzy będą konfiskować broń? I że specjalnie wysyłają nasze
własne oddziały poza granice kraju, żeby ich tu nie było, kiedy to się
zacznie dziać? Jesteś tego świadomy? Czy wiesz o tym, że niedaleko
wybrzeża, na południe od granicy przy Vera Cruz, czeka 300 to
sowieckiego sprzętu wojskowego, gotowego do inwazji? Istnieją stany,
które już w tej chwili pragną wyjść z Unii. Tak. Istnieje dziewięć
różnych regionów. Stany Zjednoczone zostały już przygotowane do
podziału. Przygotowują się na kompletne rozmontowanie USA. A jedyną
prawdziwą częścią USA – i tak mnie to drażni – jest Waszyngton, 110 km2.
To wszystko, czym naprawdę są Stany Zjednoczone. My znajdujemy się w
republice Arizony. Ludzie z Kaliforni są w republice Kaliforni. To te
pojedyncze republiki budują Stany Zjednoczone. Poprzez Waszyngton
wszystko całkowicie zmanipulowali. Nie jesteśmy już dłużej Stanami
Zjednoczonymi naszych Ojców Założycieli. Zupełnie tak nie jest. W 1992
roku amerykański Kongres zatwierdził czarter ONZ. Ale ludzie się o tym
nie dowiedzieli – bo nie wydrukowali tego w prasie, nie podali tego w
naszych kontrolowanych mediach – to, że ponieważ to jest traktat, jest
on ponad Konstytucją USA. Czarter ONZ jest teraz prawem tego kraju, a
nie jak wcześniej – Konstytucja. A w traktacie ONZ, artykuł 55 oraz 56 –
sprawdźcie sami, udowodnijcie, że się mylę – stwierdza, że Kongres
Stanów Zjednoczonych nie musi dłużej przestrzegać Konstytucji USA. W
roku 1992 Ameryka jaką znaliśmy przestała istnieć. Po prostu nie
powiedzieli jeszcze tego ludziom. I nie powiedzą, dopóki nie pozbawią
ludzi całej broni. Dopóki nie poradzą sobie z Drugą Poprawką, aby mogli
pozbawić wszystkich broni palnej, aby nie mogli walczyć. Aby nie mogli
powstać w obronie swej wolności. To wszystko jest częścią planu. Dlatego
Andromedanie tak naciskają na próby uświadomienia ludzi tutaj w USA, bo
nie tylko mamy tutaj kontrolowane media, ale również niezwykle potężne
esencje duchowe. Ludzi tutaj. Byliśmy już w takiej sytuacji nie mniej
niż 200 lat temu, a wiele dusz, które były tu wtedy, inkarnowało
ponownie. I są tutaj – Jefferson (jego dusza), Franklin żyje, Bobby
Kennedy wrócił, Martin Luter King, Andrew Jackson, Lincoln – oni wszyscy
powrócili w fizycznych formach. Wszyscy wcielili się ponownie i wszyscy
tutaj, w USA. Ponieważ to tuja toczy się obecnie walka światła z
ciemnością. Masz Szarych nad nami, Reptilian pod nami, a pomiędzy nimi
tkwi ludzkość. Amerykanie, oraz ludzie z całego świata, ludzie wciśnięci
w kanapkę i zastanawiający się: „Co się do diabła tutaj dzieje?”.
Porozmawiajmy jeszcze 10 minut.
– Jaki jest ostateczny cel planów Alfa Draconian w odniesieniu do Ziemi i reszty galaktyki?
– Nie chcą dopuścić do przejścia naszej galaktyki w 4 i w 5 gęstość świadomości, ponieważ wtedy utracą nad nami swą władzę.
– Ale to i tak nastąpi?
– Niekoniecznie. Nie ma żadnych gwarancji. Nie ma gwarancji, że Ziemia
przejdzie do 4 czy 5 gęstości. Nie ma gwarancji, że w całej galaktyce
się to powiedzie. Ponieważ gdyby to było takie jasne, pewnie zostawiliby
nas tutaj, nie dbając wcale o to, co się z nami dalej stanie. Nie.
Widzisz, Draconianie są z 3 gęstości, są fizyczni tak samo jak my. Do 4
gęstości mogą wstępować tylko w sposób czysto mechaniczny. Jeżeli
przejdziemy do 4 i 5 gęstości, wtedy stracą swój plac zabaw. Utracą
kontrolę nad wszystkim, na czym im tutaj zależy. Zajadle więc walczą,
próbując wszystko przyhamować, ponieważ jeśli im to się uda… Jest to
pewna forma władzy. Kontroli. To taki bałagan…
– Alex, jak Andromedanie planują pozbyć się Alfa Draconian? Mówiłeś,
że są najpotężniejszymi tyranami. Czy nie można się ich jakoś pozbyć?
– Najwyraźniej sam wszechświat posiada na to swój własny sposób. I może
to jest dobre miejsce na zakończenie. Na początku… Jeśli chodzi o
historię naszego wszechświata – sposobu w jaki powstał – teoria
Wielkiego Wybuchu jest w zasadzie prawidłowa w swojej prostocie.
Najwidoczniej jednak, stało się tak, że kiedy wibracje… Kiedy
wszechświat zaczął się sam z siebie rozwijać… Istniały kieszenie… Musisz
na to spojrzeć, jak na hologram, jak na holograficzną projekcję
światła. Kiedy włączasz do światła cień, tworzy on wariacje tego
światła. Najwyraźniej stało się tak, że rzeczy, które nie wznosiły się
lub nie chciały przyjąć wyższej świadomości, stawały się bardzo, bardzo
ciężkie w świetle, w masie – jakkolwiek zechcesz to nazwać. Kiedy
wszystko zaczęło przyspieszać w górę, ruch ten przyczynił się do
powstania wybrzuszeń i depresji w świetle, w jego częstotliwości.
Negatywności, ze względu na swą wagę, ciężar, zaczęły więc skupiać się w
tych kieszeniach. Z czasem zaczęły one pęcznieć w coraz większe worki,
które w końcu popękały. Ponieważ jednak wszystko jest duchem i nic nigdy
nie ginie, kiedy eksplodowały, wyrwały się gdzieś i uformowały nowe
wszechświaty. Utworzyły nowe przestrzenie dla kontynuacji swego bytu.
Tym właśnie są nasze czarne dziury, tak właśnie powstały. Gdybyśmy
przebyli czarną dziurę, znaleźlibyśmy się w innym wszechświecie. To są
portale, które nas tam wyrzuciły. Tak właśnie powstał również nasz
wszechświat. A dzięki tej nowej, pojawiającej się teraz energii, te
„kieszenie oporu” dojrzewają obecnie w całym wszechświecie. W naszej
galaktyce dzieje się to obecnie pomiędzy nami, a Syriuszem.
– Tak więc planem Andromedan na pozbycie się Alfa Draconian byłoby…
– Głównie wyhamowywanie ich, dopóki ich własna energia nie wessa ich do
tych miejsc ciemności, skąd będą mogli dalej kontynuować swoją ewolucję.
Szarzy, Grupa Oriona… Tak właśnie się stanie. Zdarzyło się to już
wcześniej. Sami wiedzą, że to dzieje się teraz. Dlatego wszyscy
odczuwają ten wzrost energii, rzeczy nagle zaczynają nabierać ostrości.
Zresztą dosłownie jej nabierają…
– Zatem wcześniej zostali oni zassani tutaj, z jakiegoś innego wszechświata, do Alfa Draconis, czy tak?
– Zostali wessani, skądkolwiek pochodzą, do jeszcze innego wszechświata.
W jakiś sposób ten wszechświat, czy też raczej jego mieszkańcy,
stwierdzili: „Musimy pozbyć się tych gości”. Po czym dosłownie
przetransportowali ich ze swojego wszechświata tutaj i zostawili,
mówiąc: „Zostajecie tutaj”. Ponieważ znaleźli się tutaj w swojej
fizycznej formie. Co oznacza, że musieli zostać tu sprowadzeni. Nie
wyewoluowali tutaj, jak wszystkie pozostałe formy życia. Zostali tu
sprowadzenie w pełni swoich fizycznych form, co oznacza, że powstali w
jakimś innym miejscu. Tutaj zostali tylko zesłani ze słowami: „jesteście
historią”.
– Zatem gdzieś tam żyją bardzo nieodpowiedzialni ludzie…
– Cóż, może w jakimś punkcie naszej wiecznej historii będziemy w stanie wyjaśnić tę sprawę. Póki co, musimy zająć się własnymi.
– Na zakończenie przejdźmy więc do „Klubu Światowego” i przyszłych wydarzeń. Według Andromedan, ludzkość była manipulowana od 5724 lat. Ludzcy agenci również mieli w tym swój udział, w tej historii. Kim byli najwięksi gracze w tym wielkim oszustwie? Wspominałeś Hitlera i Giza Intelligence…
– Większość faraonów. Większość tych starożytnych bogów egipskich… Jest ich tylu, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Nasza historia jest ich pełna. Ludzie powinni przyjrzeć się temu, co obecnie nazywamy „mitologią” i naprawdę spojrzeć na to z nowego punktu widzenia. Richard Thompson – nie czytałem jego książki, słyszałem jedynie opisy innych ludzi – o jego drążeniu historii wydarzeń. Należy również pamiętać o tym, że tylko z tego powodu, że coś nazywamy „historią”, nie oznacza to wcale, że jest to wierne, dokładne. Udowadniano to bardzo wiele, wiele, wiele razy: Ktokolwiek wygrywa wojnę, ten przepisuję historię. A przepisują ją dla własnych korzyści, wychwalając samych siebie. Niekoniecznie więc oznacza to, że coś się wydarzyło… Według Andromedan, nasz kolejny wielki skok w świadomości nastąpi dzięki nauce oraz archeologii. Nie będzie zapoczątkowany żadnymi naukami duchowymi. Nadejdzie on dzięki nauce, która powie: „Spójrzcie, tu jest dowód. Taka jest prawda. To jest rzeczywistość. Tamtego zaś wciąż nie wiemy, bo nie potrafimy tego udowodnić”. Nadszedł czas, abyśmy naprawdę zaczęli być uważni. Może w przyszłości będziemy mogli spędzić więcej czasu, zrobić kolejny wywiad…
– Opisz proszę szczegółowo, czym jest ten „Klub Światowy”, jego członków oraz sposoby w jakie kontrolują resztę z nas. Może kręgi bankowe…
– Tak, wszystko kręci się wokół pieniądza. Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zadłużyli cały świat. Rządy na zawsze oddają swoje prawa do zasobów mineralnych. Rząd USA jest teraz w sytuacji poprzedzającej ogłoszenie stanu wyjątkowego, zawieszenie Konstytucji i nacjonalizacji. A przyczyną konieczności tej nacjonalizacji jest to, że nasz dług przekracza możliwości spłacenia go.
– Kto jest naszym wierzycielem? Jakim krajom jesteśmy winni?
– Żadnemu z krajów ani grupie ludzi. To jest grupa pewnych osób, istot ludzkich. Obcy nie potrzebują pieniędzy. Nie jest im potrzebna karta American Express. To jest rzecz zrobiona przez ludzi.
– Jeśli więc reszta z nas powie: „Nie spłacamy tego długu i tyle, zaczynamy od początku. Zapomnijcie o całym tym systemie”. Moglibyśmy być może wtedy anulować całą tę rzecz i naprawdę zacząć wszystko od nowa.
– Racja. Jeśli mielibyśmy prawdziwego prezydenta na urzędzie – a Kennedy był prawdopodobnie ostatnim takim – powinien on wystąpić w TV i ujawnić to wszystko. Otoczyć się ludźmi, którym być może ufa, że będą chronić jego życie. Wystąpić w TV, przed kongresem, przed wszystkimi izbami parlamentu oraz Izbą Reprezentantów. Przed wszystkimi. Spędzić 3 godziny, dając wszystkim prawdziwą edukację. Po pierwsze: Rezerwa Federalna jest systemem prywatnym. Po drugie: nasz dług nie jest prawdziwy. Po trzecie: znaleźliśmy się w tym bałaganie, ponieważ nasi eksprezydenci sprzedali nas dla swego komfortu oraz pieniędzy. Powinien przeprosić. Następnie zaś stwierdzić: „Nacjonalizuję wszystkie banki mocą skarbca Stanów Zjednoczonych. Wracamy do standardu srebra, tak jak mówi to Konstytucja”. Każdemu dać w ten sposób możliwość wyprostowania tej sytuacji. Utrzymania naszych standardów życia oraz rozpoczęcie okresu gojenia ran. Następnie powinien upewnić się, że wszyscy żywi jeńcy wojenni (POW) powrócili do domów. Powinien zacząć uzdrawiać cały ten bałagan. Do tego fakt, że nasi jeńcy wojenni zostali sprzedani, z powodu naszych długów. Z powodu tego, że obiecaliśmy Wietnamowi 3 miliardy dolarów, a które przepuściliśmy. I to na tak głupie rzeczy, jak badanie zachowań seksualnych much Tse – Tse, czy łączeniem się w pary żab. To niedorzeczne, że pozwalamy na to własnemu rządowi.
– Alex zostało nam 5 minut. Sprawdźmy, czy uda nam się znaleźć kilka
zwięzłych odpowiedzi na kilka z tych ostatnich pytań. Naprawdę
zwięzłych. USA, Wielka Brytania oraz Rosja, według twoich źródeł są
zaangażowane w tworzenie tajnych technologii oraz w budowę tajnych baz
na Ziemi oraz na Marsie. Gdzie znajdowałyby się one na Księżycu?
– Gdzie one są? Na ciemnej stronie Księżyca.
– Czy znasz ich lokalizacje, nazwy?
– Tak. Jedna jest pod kraterem Juliusza Verne’a. Przydałyby mi się moje notatki… Wróćmy do tego później.
– Czy dowiedziałeś się czegoś na temat Strefy 51 albo bazy Dulce w Nowym Meksyku?
– Tak, działo się tam wiele. Właściwa podziemna baza znajduje się pod
Arcaleda Mesa, ale 30 kilometrów na północny zachód. Wcześniej jest
tylko punkt wylotowy.
– To jest Strefa 51?
– Nie. To Nowy Meksyk, Dulce. Niekoniecznie jednak wciąż jest w tym
samym miejscu. Co do strefy 51, tak, działo się tam mnóstwo rzeczy.
Wiele z tych projektów zostało jednak przeniesionych stamtąd i obecnie
odbywają się one w podziemnych laboratoriach Sandea w Nowym Meksyku.
– Wyspa Diego Garcia.
– Na wyspie Diego Garcia znajduje się również baza Pine Gap. Mają tam również miejsce anomalie grawitacyjne. Jest to efektem używania technologii, pozwalającej wystrzeliwać stamtąd na orbitę masy sprzętu bez używania rakiet. Posiadają statki typu UFO, które sami już budujemy dzięki przekazanej nam technologii. Przyczepiają łańcuchy do ładunków i holują je na Księżyc, jak barkami. A ten cały sprzęt jest zasilany technologiami Wolnej Energii, odkrytymi już w 1920 roku. W co wcale nie zostaliśmy wtajemniczeni. Od późnych lat dwudziestych nie potrzebowaliśmy wydobywać spod Ziemi nawet 1 galona ropy. Mieli już wolną energię. Ale z powodu pieniędzy, pozwolili nam pozostać pod kontrolą, zanieczyszczać środowisko i dewastować oceany ropą naftową, której nie potrzebujemy. Dla pieniędzy.
– Co w skrócie sprowadza nas do alternatywy dla…
– Kiedy upadła baza na Marsie, elity światowych rządów doszły do
wniosku, że nie mają dokąd dalej zmierzać. Księżyc nie jest odpowiedni
do bardziej długotrwałego zasiedlenie, tak jak jest i mógłby być Mars.
Kiedy więc to upadło, pomyśleli tak: „Musimy wykombinować coś tutaj na
miejscu, ponieważ nie mamy dokąd pójść”. Andromedanie przekazali mi, że
ci ludzie, którzy się uważają niemal za bogów, wyszli z nową
alternatywą. Pomyśleli, że mogliby przeprowadzić kontrolowane
przesunięcie biegunów, detonując ładunki nuklearne albo kobaltowe pod
południową pokrywą lodową, powodując jej ześlizgnięcie się. Co
poskutkowałoby zmianą biegunów w ciągu 24 godzin i zatopieniem 83 – 85%
populacji.
– Czy Andromedanie powiedzieli, że nie dopuszczą, aby to się stało?
– To nie nastąpi. Jeśli Ziemi się powiedzie, nastąpi to z Jej własnej
woli w naturalny sposób. I to jest jedna z możliwości naszej
przyszłości.
– Jak brzmi główne przesłanie Andromedan?
– Dorośnijcie wreszcie. Otwórzcie oczy. Otwórzcie uszy. Weźcie
odpowiedzialność za własne życie, weźcie odpowiedzialność za swoją
planetę. Uświadomcie sobie, że to jest wasz dom, wasza rasa. Jeśli
jesteście szczerzy w podjęciu wysiłku w kierunku rozwoju, spotkają się z
nami w połowie drogi. Ale nie przybędą tu, aby wykonać tę całą pracę za
nas. Pojedynczą najważniejszą rzeczą jest to: „Miłość, którą
powstrzymujesz jest bólem, który niesiesz”.
Musimy zacząć obcować ze sobą jako rasa. Musimy przestać pozwalać sobie na bycie manipulowanym.
– Co może zrobić przeciętna osoba? Jak możemy wyciągnąć dłoń do Andromedan?
– Modlitwą, medytacją. Każdy przejawia swoją własną formę modlitwy. Ale
jeszcze raz – Andromedanie są w stanie pomóc, ale oni nie są Bogiem, nie
są naszymi zbawcami. Musimy sami się zbawić. Możemy poprosić ich o
przewodnictwo i pomoc. Ale oni nie są Bogiem. Kropka. Nie czcijcie ich.
Nie czcij nikogo, oprócz Boga w swoim wnętrzu.
– Co stanie się z ludźmi, którzy nie dokonają tego skoku?
– Trafią w inne miejsce.
– A co stanie się po skoku z tymi, którzy go dokonają?
– Trafią do 4 i 5 gęstości. Ci z nas, którzy przetrwają tę niezwykle
ciężką próbę, której doświadczenie nas czeka, zostaną nowymi
nauczycielami. Będziemy w stanie odwiedzać różne światy, nauczając
innych tego, co wiemy. Będziemy mogli uczyć inne ewoluujące rasy, czego i
w jaki sposób, aby nie wpędzić się w kłopoty. Czeka nas niezwykła
przyszłość, jeśli sobie tutaj poradzimy. Jeśli tylko 10% populacji
planety wystarczająco zewrze siły, nastąpi efekt „syndromu setnej
małpy”. Nagle będzie 11, 12, 13%… Ludzie zaczną chwytać w lot. Wystarczy
te 10% – to jest 600 milionów ludzi w tej chwili. A wszystko zaczyna
się na poziomie jednostkowym. Rząd ci tego nie powie. Będą odgrywać
drugie przyjście Mesjasza, pokażą Zbawiciela. Postarają się wyświetlić
na niebie holograficzne obrazy, mówiące: „Jesteśmy tu, aby was ocalić”.
Zainscenizują jakieś walki, słowem pieprznie się z nami zabawią.
(wydupczą nas w wielkim stylu) Przepraszam, wymknęło mi się to słowo.
Ludzie, musimy po prostu zacząć zwracać uwagę. Nie bierzcie niczego za
dobrą monetę, każcie im udowadniać. Niezależnie od tego, czy wierzycie w
jakiekolwiek moje słowo, to nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli ktoś wam
mówi, że cokolwiek jest prawdą – niech to udowodni. Prawda nie potyka
się podczas analizy. Jeśli coś nie jest prawdą, potknie się. Ponieważ
prawda zawsze potrafi ustać na własnych nogach, nie wymaga podparcia.
Nie potrzebuje kłamstw, aby ustać. Zakończmy na tym. Dziękuję za ten
czas. To był dla mnie prawdziwy zaszczyt.
– Dziękuję Alex.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz