piątek, 10 marca 2023

Repertuar przestarzały



10 marca 2023 przez Steve Beckow


Z jakiegoś powodu doświadczam teraz przestrzeni pomiędzy czymś, co się dzieje, a moją reakcją.  Nie reaguję już automatycznie.  Wydaje się, że mam więcej przestrzeni w sobie, mniej szaleństwa.

To może być dlatego, że jestem bardziej spokojny i nie jestem tak bardzo napędzany przez vasanas (podstawowe problemy) i automatyczne wzorce reakcji, które powodują.

To może być wpływ wzrastających energii miłości.

To może być moja zmiana głosu z bycia trollem pod mostem (zrzędliwym starym f@rtem) na bycie w miarę miłym facetem. I to, co przynosi bycie miłym facetem.

To może być ta przestrzeń, w której jestem - cisza umysłu i spokój emocji.  Naprawdę nie wiem.

Jakkolwiek by nie było, mam teraz przestrzeń między "bodźcem" a "reakcją".  I to, co widzę, wywołuje u mnie śmiech i płacz.

Mam litanię "mądrych" lub "chwytliwych" rzeczy, które mówię. I łapię się na tym, że jestem o krok od powiedzenia jednej z nich. I patrzę na to i pytam siebie, dlaczego właśnie to mówię?

I widzę pięcioletniego chłopca, który chce uzyskać aprobatę rodziców.

Czy naprawdę chcę to dalej robić? Nie, nie chcę. I znajduję siebie mówić mniej te dni dla właśnie ten powodu.

Głaskanie ego nie jest już interesujące. To czyni mój repertuar chwytliwych rzeczy przestarzałym.

Jeszcze jedna rzecz do odpuszczenia.

***


Gdy obserwuję siebie reagującego na sytuacje i pojawia się chwytliwa odpowiedź, stwierdzam, że wyzwala ona we mnie "biznes" (problemy, zdenerwowania) w swoim pociągu. Jestem cały czas zajęty przechodzeniem od jednej wywołanej wazany do drugiej, dochodzeniem do siebie, naprawianiem szkód, zdobywaniem nigdzie....

Chwileczkę. To jest znajome.

To jest cykl znęcania się mojej mamy i taty: Pokłóćcie się, bądźcie osobno, zejdźcie się, bawcie się dobrze, pokłóćcie się, bądźcie osobno.... Nic nigdy nie zostało rozwiązane.

Użyję uniwersalnego prawa w tej sprawie. Nie potrzebuję go już, jeśli kiedykolwiek je miałem.

W miarę jak przechodzę od trolla do człowieka, odkrywam, że nawet szkodliwa lub irytująca myśl w tych dniach ma na mnie znacznie zwielokrotniony wpływ. Czuję się okropnie. Nie lubię już tego, o ile kiedyś lubiłem. Tresuje się mnie ze zrzędliwości jak psa Pawłowa.

Jeśli ma to na mnie taki wpływ na poziomie wyższego-czwartego wymiaru, to czy możecie sobie wyobrazić, jak nieprzyjemne byłoby dla wyższego wymiaru galaktyki odczuwanie naszych negatywnych wibracji?

Tak więc wszystko to musi odejść i nie mam żadnej instrukcji, jak to zrobić. No, właściwie to tak, mam: Uniwersalne prawa.

Pchanie mojej krawędzi w tych dniach wydaje się powracać raz po raz do wysyłania miłości do świata.  Jeśli nie jestem kochający, staje się to coraz bardziej bolesne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz