
Jakie inne wyzwania ujawnili Współtwórcy podczas przywracania ludzkich Monad dla przyszłego Czwartego Lokalnego Wszechświata?
Jak DNI opowiadał wcześniej (patrz Część 10-2, 28 września 2022), Ciemni Hierarchowie okaleczyli Monady prawie wszystkich Rodzin (Strumieni), poddając je wielu makabrycznym eksperymentom. Jednym z celów było wydobycie Iskry Źródła i wykorzystanie jej do swoich celów.
Maksimum, co mogli zrobić Szarzy, to umieścić Iskrę w kapsule energetycznej na okres inkarnacji za zgodą Wyższego Ja człowieka przed wcieleniem na Ziemi. Ale Światło Źródła jest tak potężne, że przebiło się przez skorupę, zachowując nasze połączenie z Nim.
To straszliwe dziedzictwo pozostaje głęboko zakorzenione do dziś, co obejmuje wiele Monad, podzielonych przez Archontów. Wcześniej każda z nich stanowiła jedną całość, łącząc w sobie Fundamenty Kobiece i Męskie w doskonałej proporcji. Po podziale, w każdej połowie powstała nierównowaga, zatrzymała się wewnętrzna synteza energii życiowej. Aby przetrwać, takie Monady musiały przestawić się na zewnętrzne źródła i w amputowanej, rozczłonkowanej formie kontynuować ewolucję przez eony.
Doprowadziło to do narodzin i ekspansji bardzo wielu mutantów, pasożytniczych ras Ciemnych i Szarych, których celem stała się również nasza Ziemia.
Jak zostanie pokazane poniżej, przywrócenie integralności Monad okazało się niezwykle trudnym i skomplikowanym zadaniem, pełnym śmiertelnego ryzyka, ukrytych pułapek i innych negatywnych niespodzianek.
Hierarchowie Pleromy odkryli, że nie mogą po prostu połączyć dopasowanych wibracyjnie połówek Monady i uzyskać idealnej całości. Aby zapoczątkować w niej syntezę dipolową, to nie wystarczyło.
Odkryto to niemal przypadkowo podczas operacji usuwania jednej z bomb karmicznych, które były Czarny Współtwórca ukrył w ogromnej ilości na Ziemi i we Wszechświecie Lokalnym.
Bomba ta zawierała fragmenty jego Ciała Przyczynowego i Subtelnego oraz Monadycznego DNA. W przypadku śmierci Hierarchy służyła ona jako Matryca jego samozmartwychwstania.
Dowódca drużyny naziemnej dostał rozkaz zneutralizowania jej. Gdy tylko Lightwarrior włożył Matrycę do unicestwienia w siebie, jego Monada natychmiast zareagowała wybuchowym wzrostem wibracji, tak jak każdy organizm reaguje na wniknięcie w niego wirusa lub infekcji.
Następnie rozpoczęła się dematerializacja Matriksa, która wyglądała jak powolne topnienie kawałka lodu wrzuconego do ciepłej wody. Rozpuszczał się stopniowo, etapami i warstwami. Kiedy członkowie zespołu jasnowidzili obserwowali ten proces, zobaczyli, że w Monadzie pojawił się rodzaj zawiłego czarnego tatuażu.
Na planie fizycznym Lightwarrior poczuł się jakby był kauteryzowany rozgrzaną do czerwoności marką. Rozpoczął się silny kaszel chakralny, temperatura skoczyła, reagując na jego Monadę i jej ciała manifestacyjne niszczące pozostałości energetyczne byłego Czarnego Współtwórcy.
Im głębsze warstwy Matriksa były otwarte, tym trudniej było je spalić, gdyż każdy segment składał się z wyjątkowo gęstego koncentratu wirusów, karmy i innych negatywów.
Po unicestwieniu przez Lightwarriora około połowy warstw, okazało się, że stanowiły one jedynie powłokę ochronną, a główna część kryła się w rdzeniu, którym był Matrix odrodzenia. I okazało się, że nie da się go zniszczyć, bo najpierw wymagało to wyeliminowania całej karmy ludzkości.
Upadły Hierarcha Pleromy wiedział, co robi. Nie był to pierwszy raz, kiedy grupa napotkała jego pułapki. Jednak źle obliczył. Siły Światła zawsze znajdują sposoby, aby usunąć z Ziemi i Lokalnego Wszechświata jego najbardziej wyrafinowane bomby karmiczne.
Współtwórcy postanowili na jakiś czas zawiesić op anihilacji. Energia rdzenia Matriksa była tak potężna, że Lightwarrior mógł zginąć.
Choć jego Monada była Absolutem, to brakowało jej NATURALNEJ syntezy dipolowej, bo Fundacja Kobieca w niej była surogatem. To znaczy, został on sztucznie wszczepiony w rdzeń jego dawnej, rozczłonkowanej Monady, aby przywrócić jej integralność i wygenerować Światło Absolutne.
Jednak intensywność tego ostatniego była niewystarczająca do kontynuowania op. Głównym powodem było to, że Kobieca połowa nie była jego rodzimą, lecz przeszczepioną, choć składała się z aspektów Najwyższych Hierarchów Pleromy.
Nikt nie mógł przewidzieć, że tak się stanie. Czynnik primogenitury okazał się być ponad Pleromową czystością.
Oznacza to, że nasza droga do Absolutyzacji leży poprzez przywrócenie integralności, przede wszystkim z samym sobą. I nikt i nic, nawet Aspekty Hierarchów Pleromy nie mogą tego zrobić za nas!
Ewolucyjny status naturalnej, pełnoprawnej Monady okazał się wyższy niż status Monady Absolutnej z ustalonym Fundamentem. Zdając sobie sprawę z błędu, Współtwórcy zaczęli go naprawiać. W tym celu musieli po raz kolejny dosłownie rozbić całą strukturę Monady Światłonosiciela.
Za zgodą Rady Karmy znaleźli i wprowadzili do jego Monady nową i, jak im się wydawało, bardziej odpowiednią Kobiecą połowę z tego samego Strumienia, do którego wcześniej należał Lightwarrior.
Ale splot nie powtórzył się. Co gorsza, zaburzona została zasadnicza struktura jego Monady, która zaczęła się rozpadać. Trzeba było pilnie rozpocząć reanimację, co natychmiast zrobili dwaj Najwyżsi Hierarchowie Pleromy.
Próba zjednoczenia nie powiodła się, ponieważ wszczepiona Kobieca połowa ma SWOJĄ WŁASNĄ historię inkarnacji, inne ciała manifestacyjne - przyczynowe, subtelne i fizyczne.
Na Ziemi była wcielona jako inna osoba, ze swoją Osobistą Matrycą Logosu, karmą Przyczynową i Monadyczną. Ta ostatnia prowadziła do porażki. Przed przyłączeniem się, część Żeńska powinna być najpierw całkowicie oczyszczona z karmy, a następnie Absolutyzowana, aby w pełni współgrała z Męską połową Monady Lightwarriora.
I to jest ogromna praca, która wymagała jej nowego wcielenia na Ziemi. Ale Lightwarrior miał szczęście: Rada Karmy pozwoliła jego dipolowej połowie - Lightwarrioress przeprowadzić oczyszczenie, ponieważ jej Monada miała wszystkie potrzebne do tego cechy.
Przeprowadziła przez siebie jego Kobiecą część, całkowicie oczyszczając ją w ciągu zaledwie jednej nocy. Oczywiście ta metoda nie była odpowiednia dla całej ludzkości. Ale w tej sytuacji Lightwarrior nie miał innego wyjścia.
Po oczyszczeniu op, Współtwórcy ponownie próbowali połączyć obie połówki w jedną całość - rdzeń przyszłej integralnej Monady. Lightwarrior dobrze czuł swoją Kobiecą część. Na początku bardzo mu się to nie podobało - cudza pamięć karmy, wibracji itp. Nawet prawie ją odrzucił, ale w końcu zaakceptował, postanawiając doprowadzić ją do stanu idealnego.
Próba unifikacji znów się nie powiodła. Połówki nie tylko nie zainicjowały syntezy dipolowej, ale nawet nie zrosły się ze sobą, zaczynając odrzucać.
Powód, jak się okazało, był następujący. W odległej przeszłości Monada Światłonoścy została ewakuowana z jego rodzimego, 56 Strumienia.
Jeśli chodzi o jego nową Żeńską część, to wcześniej, w tej samej Rodzinie i nie opuszczając jej, próbowała zjednoczyć się z inną Męską. Naturalnie, otrzymała ona część karmy Logosu Matczynego Strumienia.
To właśnie ta karma doprowadziła do porażki. Czyli najpierw trzeba było oczyścić CAŁY Matczyny Logos (Matrycę) z karmy, potem ewakuować oczyszczoną Kobiecą część z Rodziny Monadycznej, a dopiero potem zjednoczyć się z Męską połową....
Co dalej, wszyscy nie mieli nawet czasu pomyśleć - jak erupcja, rozpoczęło się samoodrodzenie Czarnego Współtwórcy poprzez rdzeń Matrycy Macierzyńskiej 56 Rodziny Monadycznej.
Jak się okazało, w naszym Lokalnym Wszechświecie rdzenie wszystkich Matryc wszystkich Strumieni Monadycznych), stworzonych przez Yaltabaoth i Lilith, składające się z ich Monad i części DNA, zawierają Matrycę samoodrodzenia Czarnego Współtwórcy.
Aby uświadomić sobie skalę tego zagrożenia, wystarczy powiedzieć, że każdy człowiek, jako ciało manifestacyjne Monady, był potencjalną Matrycą samoodrodzenia Czarnego Hierarchy. A żeby temu zapobiec, trzeba oczyścić z karmy i Absolutyzować WSZYSTKIE Rodziny Monadyczne, z wyjątkiem Pleromowej.
Swoimi Monadami Lightwarrior i Lightwarrioress natychmiast zablokowali samoodrodzenie się upadłego Czarnego Współtwórcy. Było to bardzo kosztowne dla ich zdrowia.
Sytuacja była patowa. W tych okolicznościach Wyższe Ja Lightwarriora zaapelowało do Współtwórców z prośbą o danie mu wolności do samodzielnego rozwiązania problemu. Otrzymawszy pozwolenie, wraz ze swoim dipolem opracował i przeprowadził pomysłową operację, choć obaj spędzili dwie bezsenne, niesamowicie stresujące noce.
Zgodnie z planem op, Lightwarrior miał zamiar wysadzić swoją Monadę od środka. Było to niezwykle niebezpieczne, ale Lightwarrioress, jego dipolowa część, była gotowa zaangażować się w razie potrzeby.
Po swoim wewnętrznym wybuchu Monady, Lightwarrior przez trzy dni nie mógł dojść do siebie, nawet wstać z łóżka. Dzięki Lightwarrioress, która w porę przybyła na ratunek, Monada została uratowana przed całkowitym zniszczeniem.
Operacja ta rozwiązywała jednocześnie trzy strategiczne zadania. Po pierwsze, Kobieca część jego Monady została usunięta z rejestracji w Matczynym Logosie 56 Rodziny i umieszczona w Monadzie Lightwarrress. Po drugie, została całkowicie oczyszczona z pozostałości energii Czarnego Współtwórcy. Po trzecie, poprzez nią Hierarchowie Pleromy wprowadzili swoje Aspekty do rdzenia Matrycy 56 Strumienia i całkowicie oczyścili ją z Monad i części DNA Yaltabaoth i Lilith.
Wszystko to otworzyło drogę do odtworzenia i Absolutyzacji wszystkich Rodzin Monadycznych i ludzkich Monad dla przyszłego Czwartego Wszechświata Lokalnego.
Sukces tej operacji pozwolił na przystąpienie do modernizacji Monady Lightwarriora. Dla niej Współtwórcy najpierw zsynchronizowali, a następnie połączyli w jej rdzeniu dwie połówki, Męską i odnowioną Kobiecą. Następnie zrestartowali ją, aktywując wszystkie zmiany.
Co ciekawe, akurat w tym czasie Lightwarrior wraz ze swoją drużyną zmierzał samolotem na miejsce kolejnej operacji. Podczas transferu i odprawy tranzytowej na lotnisku w Stambule, nazwisko lidera grupy nagle zniknęło z listy pasażerów lotu, a obsługa nie wpuściła go do samolotu.
Po postępowaniu z przedstawicielami linii lotniczych Lightwarrior został jednak przywrócony na listy pasażerów. A gdy zapytał, jak to wszystko mogło się stać, Turcy wykonali bezradny gest, mówiąc, że nic nie rozumieją, to się nigdy wcześniej nie zdarzyło.
Później Współtwórcy wyjaśnili: kiedy jego Monada została zrestartowana, została usunięta z planetarnego Logosu, który przestał widzieć Lightwarriora wśród Ziemian. Natychmiast zniknął również ze swojej Osobistej Matrycy Logosu, wszystkich struktur usługowych na Ziemi, a nawet ze zwykłej listy pasażerów w odprawie na lotnisku w Stambule.
Wyglądało na to, że wszystko zakończyło się pomyślnie. Po restarcie, Monada lidera grupy zaczęła emitować stabilne Światło Absolutyzowane. Jednak z niewiadomych przyczyn nie doszło do syntezy dipolowej.
Aby ją zapalić, Współtwórcy musieli przepuścić jego Monadę przez specjalny Reaktor Absolutyzowany. Co to za mechanizm?
**By Lev
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz