Urzędnicy z Brukseli są dobrze opłacanymi sługusami koncernów farmaceutycznych.
Inaczej
nie można tego ująć, czytając prawa policyjne, jakie Komisja Europejska
z przewodniczącym Jean-Claude Junckerem, chce przyznać lekarzom i
pielęgniarkom.
Polecam zamienić szpitale i przychodnie na bunkry wojskowe. Lekarze i pielęgniarki chodziliby w mundurach wojskowych.
Najbardziej chronionym miejscem byłby punkt szczepień.
Przynajmniej naród wiedziałby, gdzie idzie i po co.
Dzisiaj farmaceutyczni oprawcy schowali się za białymi mundurami i udają naszych przyjaciół.
Skoro szczepionki to takie szczęście dla narodów, to dlaczego planują wdrożyć szczepionkowy przymus z elektroniczną kontrolą?
Dlaczego, jak coś jest zdrowe dla człowieka, musi być przymusowe?
Widocznie ani nie jest zdrowe, ani bezpieczne, dlatego wprowadzają terror szczepionkowy.
Sami swoim działaniem udowadniają, że coś jest nie tak ze szczepionkami.
Proszę przeczytać, co KE planuje.
Komisja zaapelowała do państw członkowskich o podjęcie 20 działań, w tym:
opracowanie i wdrożenie do 2020 r. krajowych lub regionalnych planów szczepień, zakładających co najmniej 95-procentową wyszczepialnośćw przypadku odry;
wprowadzenie rutynowych kontrolistatusu szczepień i regularnych możliwości zaszczepienia się w różnym wieku, np. w szkołach czy w miejscu pracy;
przedstawienie opcji wspólnejkarty szczepień w formacie elektronicznym, która miałaby zastosowanie transgraniczne;
ustanowienie do 2019 r. europejskiego
portalu informacyjnego na temat szczepień, aby zapewnić dostępne online
obiektywne, przejrzyste i aktualne informacje naukowe na temat korzyści
ze szczepień i bezpieczeństwa szczepień;
ograniczenie ryzyka niedoborów przez
stworzenie wirtualnej hurtowni danych UE dotyczących zapasów szczepionek
i zapotrzebowania na nie, tak aby ułatwić dobrowolną wymianę informacji
na temat dostępnych zapasów i niedoborów niezbędnych szczepionek;
zapewnienie wszystkim pracownikom służby zdrowianiezbędnego przeszkolenia, tak aby mogli śmiało przeprowadzać szczepienia ireagować na uchylanie się od szczepień;
powołanie koalicji na rzecz szczepień,
aby zrzeszyć europejskie stowarzyszenia pracowników służby zdrowia oraz
stowarzyszenia studenckie zajmujące się tą kwestią; celem koalicji
będzie zobowiązanie się do dokładnego informowania opinii publicznej,
zwalczanie mitów i wymiana najlepszych praktyk;
ustanowienie europejskiego systemu
wymiany informacji, aby zgromadzić wiedzę i opracować do 2020 r.
wytyczne na potrzeby podstawowego unijnego kalendarza szczepień,
obejmującego dawkowanie i przedziały wiekowe, wspólnie przyjęte przez
wszystkie państwa członkowskie;
zacieśnienie partnerstwa i współpracy w dziedzinie szczepień z partnerami międzynarodowymi.
Wniosek Komisji będzie omawiany przez Radę i ma zostać przyjęty przed końcem 2018 r. oraz natychmiast wejść w życie.
Komisja będzie następnie co trzy lata składać sprawozdanie z postępów w realizacji zalecenia.
Komisja sporządzi ponadto sprawozdanie w sprawie poziomu zaufania do szczepieńw UE.
Kochani Czytelnicy e-Wiadomości,
W ciągu ostatnich kilku tygodni zajęta byłam między innymi
przygotowaniami do naszego kolejnego programu medytacji Mistrza Morya,
tym razem o „optymizmie”. Aby przygotować się do takiego wieczoru,
sprawdzam, co jest napisane w książkach Mistrza Morya na ten konkretny
temat a potem obserwuję go również w swoim życiu. Co niezwykłe,
zazwyczaj jestem wcieleniem optymizmu i już od dzieciństwa zawsze
dostrzegam piękno we wszystkim oraz mam niezachwianą wiarę w to, że
wszystko, co się dzieje, służy dobremu celowi i że wszystko w końcu
dobrze się skończy… Ale w ciągu ostatnich tygodni mój „optymizm” został
poddany surowemu testowi. Duże i małe rozczarowania oraz przeciwności
nawarstwiały się i jeszcze nigdy nie było mi tak trudno uniknąć
pesymizmu albo nawału emocji. Owszem, to była dokonała okazja do tego,
aby praktykować zachowanie spokoju i opanowania, gdy widzi się, co
dokładnie się dzieje!
Niekiedy dzięki negatywnym emocjom zaczynamy rozumieć, że pewne
rzeczy nie pasują już do naszego życia, ale niekiedy emocje te mówią nam
ni mniej, ni więcej, że powinniśmy bardziej wziąć się w garść i zacząć
postrzegać rzeczy w inny sposób. Jedno jest pewne, nasze emocje i umysł
postrzegają wszystko inaczej niż serce, serce nigdy nie jest
zrozpaczone ani zgorzkniałe, ponieważ miłość zawsze jest konstruktywna i
pełna zaufania. Czasem, kiedy coś jest naprawdę trudne, możesz
najlepiej doświadczyć tego kontrastu: kiedy jesteś w sercu, jesteś
cierpliwy i pewny siebie, kiedy zaś wypadasz z serca, natychmiast
wpadasz w panikę. Wtedy powracasz do serca i znowu możesz odetchnąć, do
chwili, kiedy znowu z niego nie wypadniesz… i tak dalej. Zaufanie i
rozpacz są tak blisko siebie jak twój brzuch i serce. Pewnie najwyżej z
piętnaście centymetrów.
Jeśli mogę podsumować rozdział 8 z dziesiątej książki Mistrza Morya (Morya Kracht 10: Choosing to be yourself, Mądrość Mistrza Morya 10: Wybór bycia sobą)
– to Mistrz Morya mówi tam: Bycie optymistą jest lepsze niż bycie
pesymistą, ale to nie zawsze możliwe. Mimo to lepiej jest mieć
optymistyczne podejście, patrzeć na problemy z dystansu, zachować
spokój, nie poddawać się i wierzyć w cuda, które miłość zdolna jest
czynić.
Mój wniosek jest następujący: siła optymizmu leży w otwartości,
ktokolwiek da się uwieść pesymizmowi, zamyka się, zwija się w sobie, zaś
ten, kto przejawia optymizm, jest otwarty – otwarty na rozwiązania, na
to, co dobre, na głębię życia i na zmianę.
Na ten miesiąc wybieram dla was słoneczny tekst na pełnię Księżyca, o
tym, jak ważna jest pogoda ducha i podejmowanie własnych decyzji. Miłej
lektury! e-pozdrowienia od Marie
Medytacja na pełnię Księżyca 30 kwietnia 2018
Mistrz Morya
„Kiedy byłeś dzieckiem,
potrafiłeś cieszyć się słońcem, pięknym dniem, obietnicą spaceru lub
zabawy. Potrafiłeś cieszyć się drobnymi rzeczami w życiu, a kiedy byłeś
zajęty w ten sposób, nie przyglądaniem się innym, nie porównywaniem, ale
po prostu życiem z siebie, wówczas naprawdę byłeś w kontakcie z życiem i
właśnie to powinieneś odzyskać.
(…) Kiedy nad czymś
pracujesz, powinieneś nad tym pracować, dopóki nie odkryjesz: ‘to jest
ekscytujące, to jest interesujące. Chciałbym się o tym więcej dowiedzieć
albo chciałbym nadal się tym zajmować, aż odkryję w tym radość i
przekonam się, co naprawdę mogę z tym zrobić i czego doświadczyć dzięki
temu’. Chodzi o to, aby przez jakiś czas nie rezygnować z tego, co
robisz po to, żebyś mógł podążyć za tym w sobie i zobaczyć, jak się w
tym rozwijasz.
Ale jeżeli robisz coś
nudnego, coś, co się wyczerpało, co nic już dla ciebie nie znaczy – a
tak może zdarzyć się, kiedy robisz coś tylko dlatego, że ktoś tego od
ciebie oczekuje – to w rzeczywistości jesteś zajęty w niewłaściwy
sposób. Wówczas nie odkrywasz własnego życia, jesteś tylko imitatorem.
Przejmujesz wyobrażenie innych o sobie i być może chcesz spełnić ich
oczekiwania najlepiej jak potrafisz. Następnie w reakcji na ich prośbę
pragniesz być jak posłuszne dziecko, albo jak niegrzeczne dziecko. Ale w
ten sposób nie żyjesz naprawdę.
(…) Najważniejsza lekcja
to taka, abyś nauczył się jak odważyć się dokonywać wyborów i nie
dopuścić do tego, żeby zależały one od innych. Podejmuj decyzje
samodzielnie: ‘Uważam, że to miłe, uważam, że to dobre, uważam, że to
interesujące, to coś, co chcę robić’. Jeśli tak postąpisz, natychmiast
otrzymasz wsparcie od innych, przekonasz się. Nie od razu, najpierw
będziesz sam, wyrywasz się na wolność i idziesz swoją drogą. Ale inni w
końcu zaczną dostrzegać oryginalną wartość, którą reprezentujesz, twój
osobisty sposób postrzegania rzeczywistości, postrzegania świata. To
może być bardzo oryginalne i zawsze ma znaczenie, ponieważ otwiera coś
dla innych. A zatem kiedy idziesz swoją drogą, pokazujesz, kim jesteś a w
nieunikniony sposób różnisz się od innych, i możesz być pewien, że coś
otworzysz dla innych.
Kiedy jesteś pewien
swojej wartości jako jednostki, pewien swojej osobowości, siły
zamieszkującej w tobie, piękna swojej osobowości, daleko zajdziesz
dzięki temu. To ścieżka radości, właśnie dlatego jest taka ważna. Kiedy
umiesz i możesz być tu, na ziemi, radosną osobą, to podbiłeś siebie i
podbiłeś część świata, ponieważ będziesz mieć wówczas wielu zwolenników.
Kiedy umiesz być radosny, pomaga to także innym kobietom i mężczyznom.
Ale nie wolno ci tego robić dla bliźnich, zrób to dla siebie. Odważ się
być szczęśliwy ze swoją oryginalnością, swoją niezależnością, z mocą,
która jest w tobie, ze spokojem, z pięknem, z miłością i wszystkimi
innymi rzeczami w swoim życiu”.
9
milionów Chińczyków z niskim rankingiem SCS traci właśnie prawo do
latania samolotem. Tzw. System Zaufania Społecznego karze i nagradza na
podstawie danych o płatnościach, upodobaniach, znajomościach i
wykroczeniach obywateli. Komunistycznej Partii Chin udało się zrobić z
totalitaryzmem to samo, co Tinder zrobił z randkowaniem: zamienić w
intuicyjną apkę.
Mogłoby
się wydawać, że w wyścigu o nagrodę im. Georga Orwella za rok 2018 w
kategorii „Implementacja dystopijnego SF w warunkach późnego
kapitalizmu” nikt nie ma szans z Markiem Zuckerbergiem i Cambridge
Analitycą.
Niespodziewanie
jednak na prowadzenie wysunęła się Chińska Republika Ludowa, która
postanowiła od 1 maja tego roku wprowadzić zakaz podróżowania samolotem
dla dziewięciu milionów obywateli o niskim rankingu Social Credit
System, Systemu Zaufania Społecznego, zwanego też Systemem Wiarygodności
Społecznej. Ban na latanie to jednak dopiero prenatalne kopnięcia SCS –
najbardziej totalnej technologii władzy w historii ludzkości.
Konfucjusz z neoliberalnym twistem
Social
Credit System to innowacyjny chiński pomysł na połączenie totalnej
inwigilacji i kontroli przez państwo z możliwościami komercyjnych baz
danych i funkcjonalnością portalu społecznościowego. Big Brother spotyka
Big Data.
Pod angielskim słowem credit kryje się chińskie xinyong
– 信用, jedna z fundamentalnych koncepcji konfucjanizmu (sam Konfucjusz
używał pojęcia xin – 信). Oznaczało ono pierwotnie bycie uczciwym,
honorowym, godnym zaufania. W ostatnich dekadach jego znaczenie
rozszerzyło się jednak na kwestie finansowe, a dziś xinyong oznacza również „zasługujący na kredyt”. Karta kredytowa to po chińsku xinyongzheng 信用证, czyli „karta zaufania”.
Oficjalnym
powodem utworzenia systemu SCS jest deficyt zaufania w chińskiej
gospodarce. Rynek jest bowiem pełen nieuczciwych firm i podrabianych
produktów, a ponieważ do niedawna Chiny były biedne i zacofane, to aż
trzy czwarte Chińczyków nie ma historii kredytowej. Banki nie wiedzą,
komu mogą pożyczać.
Social Credit System stanie się obowiązkowy
dla wszystkich obywateli w 2020 roku. Na razie trwają pilotażowe
programy prowadzone we współpracy z korporacjami, np. z największą
aplikacją do czatowania, największą aplikacją do płatności, największym
serwisem randkowym, z chińskim odpowiednikiem Ubera itp.
Integracja baz danych zachodzi powoli, lecz nieubłaganie.
„Za złamanie zaufania w jednym miejscu restrykcje pojawiają się wszędzie”
SCS
przelicza na punkty różne zachowania i na ich podstawie wylicza każdemu
„ranking zaufania”, który jest powszechnie widoczny. Punkty można
zyskać za np.: terminowe płacenie rachunków, działalność charytatywną,
segregowanie śmieci, kupowanie produktów świadczących o byciu
„odpowiedzialną” osobą (np. pieluch), oddawanie krwi, a także…
posiadanie znajomych z wysokim rankingiem. To nie jest spojler Black Mirror:
Stracić
punkty można zaś za: przestępstwa, wykroczenia i mandaty, spóźnianie
się z płatnościami, marnowanie czasu (np. grę na komputerze przez cały
dzień), wystawianie nieprawdziwych recenzji online, ale także – za
posiadanie znajomych z niskim rankingiem oraz za publikowanie „fake
newsów” i „pomówień”. Oczywiście o tym, co jest „fake newsem” decyduje
władza, a przypominam, że mówimy o państwie autorytarnym, którego
prezydent Xi Jinping, równocześnie sekretarz generalny Komunistycznej
Partii Chin, wykreślił właśnie z konstytucji zapis o ograniczeniu liczby
prezydenckich kadencji.
Ranking SCS wpływa na twoje otoczenie.
Gdy zachowujesz się karygodnie (np. zbyt dużo grasz na komputerze,
awanturujesz się w pociągu lub krytykujesz władze w sieci), to spada nie
tylko twoja ocena, ale pośrednio również ranking twoich znajomych. Mogą
oni w związku z tym przekonywać cię do zmiany zachowania, lub też – po
prostu usunąć ze znajomych. Nie opłaca się przecież kolegować z osobami o
niskim rankingu.
SCS
wymiernie przekłada się na życie: osoby z wysokim rankingiem mają
dostęp do tanich pożyczek, mogą bez kaucji wynajmować mieszkania,
wypożyczać samochody i spać w dobrych hotelach, a także wysyłać dzieci
do prestiżowych szkół. Profile osób o wysokim rankingu są też bardziej
eksponowane w serwisach randkowych.
Osobom z niskim rankingiem
grożą zaś zakazy korzystania z komunikacji zbiorowej, nie mogą też
wysłać swoich dzieci do dobrych szkół, nie mogą kupić mieszkania czy
dostać kredytu… Ich zdjęcia mogą też być publikowane na „ekranach
wstydu” na ulicach oraz na rządowych stronach (np. tutaj można obejrzeć zdjęcia osób, który przeszły na pasach na czerwonym świetle). Ekran wstydu w mieście Changsha, na którym wyświetlane są zdjęcia i dane chińskich dłużników. Fot. screenshot CNNNiektóre z tych „kar” funkcjonują już od paru lat, np. krytycznemu wobec reżimu blogerowi Liu Hu na początku 2017 roku odebrano
możliwość latania samolotem, a także kupowania nieruchomości i
zaciągania kredytu. Zarzut: „rozsiewanie plotek i pomówień”. Od teraz
jednak restrykcje będą nadawane automatycznie przez algorytmy systemu
SCS.
Zgodnie z oficjalnymi założeniami Social Credit System oparty jest na zasadzie: „za złamanie zaufania w jednym miejscu restrykcje pojawiają się wszędzie”.
Nadzorować i nagradzać: zgamifikowane posłuszeństwo
SCS
przypomina grę RPG w bycie Chińczykiem, w której działania naszego
bohatera przeliczają się na wzrost i spadek ogólnej punktacji. Takie
wprowadzanie mechaniki gier do sfer wprost z nimi niepowiązanych nazywa
się gamifikacją. Jest to od dekady jeden z najgłośniejszych trendów w projektowaniu usług internetowych w Dolinie Krzemowej.
Wedle
zwolenników gamifikacji, dodawanie do usług elementów zaczerpniętych z
gier, takich jak: zbieranie punktów i odznak, dodatkowe wyzwania,
rywalizacja z innymi graczami itp., ma dodać element „zabawy” do
normalnie niezbyt „zabawnych” czynności. Może to być: obsługa systemu
bankowości internetowej (zbieraj odznaki za płatność kartą maestro!),
ekologiczna jazda samochodem (hoduj zielone drzewka na desce
rozdzielczej!), trening (podziel się swoim czasem ze znajomymi!) czy
rzucanie palenia (uzdrów swoje wirtualne płuca!). Sesame Credit, program punktowy prowadzony przez Alibaba Group, właściciela m.in. AliExpress.com.Gamifikacja
narodziła się więc w słonecznej Kalifornii jako modne hasło w
środowisku sieciowych marketeróww. Wygląda jednak na to, że – podobnie
jak wiele innych kapitalistycznych innowacji – najlepiej sprawdza się w
warunkach państwa autorytarnego. Nie trzeba wtedy martwić się prawem do
prywatności, ochroną danych osobowych ani konstytucyjną równością
obywateli wobec prawa, a przecież wszystkie te zachodnie wynalazki
okropnie spowalniają wdrażanie innowacji. Można też pozwolić sobie na
większy rozmach i zamiast gamifikować różne elementy życia z osobna,
zgamifikować całe życie naraz.
Totalna
gamifikacja życia oznacza przymus totalnego posłuszeństwa, jest to
jednak zupełnie inne posłuszeństwo niż w klasycznym totalitaryzmie. Cały
mechanizm opiera się bowiem na zasadzie „marchewka lepsza od kija”.
Utrzymywanie wysokiego rankingu to w końcu ekscytująca zabawa z
nagrodami. Chiny mogą oszczędzić miliardy na tajnych służbach: obywatele
będą gorliwie nadzorować się sami za pomocą własnych smartfonów.
Gdyby Foucault żył, napisałby pewnie książkę Nadzorować i nagradzać.
Bunt ludzkich maszyn (którego nie będzie)
Mój
brat miał kiedyś czołowe zderzenie jako pasażer w Uberze; nikomu nic
się nie stało, ale samochód był zupełnie zniszczony. Załamany kierowca
tępo gapił się na wrak. Zaraz po kraksie brat dostał informację „kurs
zakończony”; niewiele myśląc, ocenił jakoś kursu na pięć gwiazdek, by
nie czynić kierowcy dodatkowej przykrości. Ta historia pokazuje, że w
systemach opartym na punktach i rankingach ocena jakości usługi może
mieć niewiele wspólnego z jakością samej usługi. Inaczej mówiąc: system
oceniający życie nie jest tożsamy z samym życiem. I właśnie w szczelinie
między jednym a drugim rodzi się przestrzeń oporu.
Oczywiście,
na pewno pojawią się Chińczycy wyklęci, którzy świadomie odrzucą system
SCS godząc się na niski ranking i związane z nim restrykcje w zamian za
wolność od całej gry. Ten rodzaj oporu wobec despotycznego systemu
będzie jednak rzadki. Kto może sobie pozwolić na życie na marginesie,
bez mieszkania czy transportu publicznego?
Większość
społeczeństwa zdecyduje się więc, zamiast odrzucenia całego systemu, na
grę w szczelinie między życiem i oceną życia, czyli na mamienie,
naginanie i oszukiwanie systemu. Grę komputerową kupią na konto swojego
dziecka, a nie na swoje, będą w ramach barteru wystawiać sobie nawzajem
recenzje, by zyskać łatwe punkty, będą kupować fejkowe usługi na czarnym
rynku punktów zaufania, na oficjalnym koncie społecznościowym będą
szerować linki zgodne z linią władzy, a na anonimowym – pisać krytyczne
opinie itp.
Rozpocznie się wyścig zbrojeń. Z jednej strony –
algorytmy systemu SCS będą coraz inteligentniejsze, coraz bardziej
wszechwiedzące i coraz trudniejsze do oszukania. Z drugiej – chińskie
społeczeństwo będzie kreatywnie wymyślać nowe sposoby, by zyskać punkty
niskim kosztem, by ukryć przed systemem swoje przewiny i słabostki, by
wreszcie zachować minimum wolności, nie tracąc przy tym zdolności
kredytowej.
Nie łudźmy się jednak: mimo tego oporu, system będzie
działał skutecznie. Przeliczając różne zachowania na jedną abstrakcyjną
miarę zmusi wszystkich do gry w zdobywanie punktów, zamieniając każdą
chwilę życia w walkę o ranking SCS. Poprzez miękką presję, system pomoże
zdusić w zarodku ogniska buntu społecznego i skłonić przeważającą
większość Chińczyków do przyjęcia postawy łączącej konformizm z
koniunkturalizmem. Co więcej, system usankcjonuje klasowe nierówności:
bogatym będzie łatwiej o wysoką punktację, biedni zaś stracą dostęp do
części usług.
„Uff, całe szczęście, że nie mieszkam w Chinach i
nie muszę poświęcać każdej chwili na zabieganie o jakieś bezsensowne
punkty” – myśli zapewne czytelnik, który dobrnął do końca tekstu.
Przypominam jednak, że my na Zachodzie też mamy system, który różne
zachowania przelicza na abstrakcyjne punkty, bez których nie da się
kupić biletu na samolot, wynająć mieszkania czy posłać dziecka do
prestiżowej szkoły. Nazywają się „pieniądze”.
*** Dziękuję Tomaszowi Janystowi za konsultacje w sprawie chińskiego systemu bankowego, a także konfucjanizmu. Krzysztof Pacewicz – filozof, kulturoznawca, publicysta, doktorant na Wydziale Artes Liberales UW. Współredaktor książek Gamification: Critical Approaches (Warszawa 2015) i Foucault: źródła//ujścia (Warszawa 2015). Autor książki Fluks. Wspólnota Płynów ustrojowych (Warszawa 2017). Zajmuje się biopolityką. Dziennikarz OKO.press
Here's The Full Text Of Joint Declaration Issued At North, South Korean Summit Sat, 04/28/2018 - 10:55 Source: Zero Hedge | By Tyler Durden As previously reported, North Korean leader Kim Jong Un and South Korean President Moon Jae-in agreed Friday to finally end a seven-decade war this year,
and signed a declaration to pursue the “complete denuclearization” of
the Korean Peninsula, although they did not announce any concrete steps
to dismantle the North’s nuclear programs. The
two leaders embraced after signing the deal during a historic meeting
on their shared border, the first time a North Korean leader has set
foot on the southern side. They announced plans to formally declare a
resolution to the war and replace 1953 armistice that ended open
hostilities into a peace treaty by year’s end. But
the question now is whether the commitment will lead to lasting change.
Previous agreements have collapsed over inspections, weapons tests and
disputes over economic aid. Much of the agreement mirrors previous deals
between North Korea and Moon’s liberal predecessors. It appeared aimed
at restoring cooperation that had deteriorated over the past decade. Below is an unofficial translation of the full text of the joint declaration provided by South Korea's Yonhap News Agency. The
deal was signed and issued by both leaders at the end of their
bilateral summit held Friday at the Joint Security Area of Panmunjom
inside the heavily-fortified Demilitarized Zone that divides the two
Koreas. * * * Panmunjeom Declaration for Peace, Prosperity and Unification of the Korean Peninsula During
this momentous period of historical transformation on the Korean
Peninsula, reflecting the enduring aspiration of the Korean people for
peace, prosperity and unification, President Moon Jae-in of the Republic
of Korea and Chairman Kim Jong Un of the State Affairs Commission of
the Democratic People’s Republic of Korea held an Inter-Korean Summit
Meeting at the ‘Peace House’ at Panmunjeom on April 27, 2018. The
two leaders solemnly declared before the 80 million Korean people and
the whole world that there will be no more war on the Korean Peninsula
and thus a new era of peace has begun. The
two leaders, sharing the firm commitment to bring a swift end to the
Cold War relic of longstanding division and confrontation, to boldly
approach a new era of national reconciliation, peace and prosperity, and
to improve and cultivate inter-Korean relations in a more active
manner, declared at this historic site of Panmunjeom as follows: 1.
South and North Korea will reconnect the blood relations of the people
and bring forward the future of co-prosperity and unification led by
Koreans by facilitating comprehensive and groundbreaking advancement in
inter-Korean relations. Improving and cultivating inter-Korean relations
is the prevalent desire of the whole nation and the urgent calling of
the times that cannot be held back any further. South
and North Korea affirmed the principle of determining the destiny of
the Korean nation on their own accord and agreed to bring forth the
watershed moment for the improvement of inter-Korean relations by fully
implementing all existing agreements and declarations adopted between
the two sides thus far. South
and North Korea agreed to hold dialogue and negotiations in various
fields including at high level, and to take active measures for the
implementation of the agreements reached at the Summit. South and North Korea agreed to
establish a joint liaison office with resident representatives of both
sides in the Gaeseong region in order to facilitate close consultation
between the authorities as well as smooth exchanges and cooperation
between the peoples. South
and North Korea agreed to encourage more active cooperation, exchanges,
visits and contacts at all levels in order to rejuvenate the sense of
national reconciliation and unity. Between South and North, the two
sides will encourage the atmosphere of amity and cooperation by actively
staging various joint events on the dates that hold special meaning for
both South and North Korea, such as June 15, in which participants from
all levels, including central and local governments, parliaments,
political parties, and civil organizations, will be involved. On the
international front, the two sides agreed to demonstrate their
collective wisdom, talents, and solidarity by jointly participating in
international sports events such as the 2018 Asian Games. South
and North Korea agreed to endeavor to swiftly resolve the humanitarian
issues that resulted from the division of the nation, and to convene the
Inter-Korean Red Cross Meeting to discuss and solve various issues
including the reunion of separated families. In this vein, South and
North Korea agreed to proceed with reunion programs for the separated
families on the occasion of the National Liberation Day of August 15
this year. South
and North Korea agreed to actively implement the projects previously
agreed in the 2007 October 4 Declaration, in order to promote balanced
economic growth and co-prosperity of the nation. As a first step, the
two sides agreed to adopt practical steps towards the connection and
modernization of the railways and roads on the eastern transportation
corridor as well as between Seoul and Sinuiju for their utilization. 2.
South and North Korea will make joint efforts to alleviate the acute
military tension and practically eliminate the danger of war on the
Korean Peninsula. Alleviating the military tension and eliminating the
danger of war is a highly significant challenge directly linked to the
fate of the Korean people and also a vital task in guaranteeing their
peaceful and stable lives. South
and North Korea agreed to completely cease all hostile acts against
each other in every domain, including land, air and sea, that are the
source of military tension and conflict. In this vein, the two sides
agreed to transform the demilitarized zone into a peace zone in a
genuine sense by ceasing as of May 1 this year all hostile acts and
eliminating their means, including broadcasting through loudspeakers and
distribution of leaflets, in the areas along the Military Demarcation
Line. South
and North Korea agreed to devise a practical scheme to turn the areas
around the Northern Limit Line in the West Sea into a maritime peace
zone in order to prevent accidental military clashes and guarantee safe
fishing activities. South
and North Korea agreed to take various military measures to ensure
active mutual cooperation, exchanges, visits and contacts. The two sides
agreed to hold frequent meetings between military authorities,
including the Defense Ministers Meeting, in order to immediately discuss
and solve military issues that arise between them. In this regard, the
two sides agreed to first convene military talks at the rank of general
in May. 3.
South and North Korea will actively cooperate to establish a permanent
and solid peace regime on the Korean Peninsula. Bringing an end to the
current unnatural state of armistice and establishing a robust peace
regime on the Korean Peninsula is a historical mission that must not be
delayed any further. South
and North Korea reaffirmed the Non-Aggression Agreement that precludes
the use of force in any form against each other, and agreed to strictly
adhere to this Agreement. South
and North Korea agreed to carry out disarmament in a phased manner, as
military tension is alleviated and substantial progress is made in
military confidence-building. During
this year that marks the 65th anniversary of the Armistice, South and
North Korea agreed to actively pursue trilateral meetings involving the
two Koreas and the United States, or quadrilateral meetings involving
the two Koreas, the United States and China with a view to declaring an
end to the War, turning the armistice into a peace treaty, and
establishing a permanent and solid peace regime. South
and North Korea confirmed the common goal of realizing, through
complete denuclearization, a nuclear-free Korean Peninsula. South and
North Korea shared the view that the measures being initiated by North
Korea are very meaningful and crucial for the denuclearization of the
Korean Peninsula and agreed to carry out their respective roles and
responsibilities in this regard. South and North Korea agreed to
actively seek the support and cooperation of the international community
for the denuclearization of the Korean Peninsula. The
two leaders agreed, through regular meetings and direct telephone
conversations, to hold frequent and candid discussions on issues vital
to the nation, to strengthen mutual trust and to jointly endeavor to
strengthen the positive momentum towards continuous advancement of
inter-Korean relations as well as peace, prosperity and unification of
the Korean Peninsula. In this context, President Moon Jae-in agreed to visit Pyongyang this fall. April 27, 2018 Done in Panmunjeom Moon Jae-in Kim Jong Un President Chairman Republic of Korea State Affairs Commission Democratic People’s Republic of Korea [END]
Na swoje dziś 77 urodziny wreszcie doczekałem się końca wojny,
Pomiędzy Koreą Północną i Południową aż po siedmiu dekadach:
Nie
chodzą do lekarza, ale radzą sobie z biegunką, zakażeniami pasożytami
i potrafią wywołać poród. Zwierzęta praktykują zoofarmakognozję – leczą
się, jedząc owoce, zagryzając glinką i kąpiąc się w mrowiskach.
Szympansica Chausiku ewidentnie była chora.
Pozostawiła swego synka Chopina pod opieką innej samicy i oddaliła się
od stada. Zaczęła zrywać pędy jakiejś rośliny i żuła je, wysysając sok.
To zachowanie zelektryzowało Michaela Huffmana, który właśnie zaczął
pracę badawczą w Parku Narodowym Gór Mahale w Tanzanii: szympansy nigdy
do tej pory nie sięgały po tę roślinę. Gdy zapytał o nią członka zespołu
– Mohamediego Seifu Kalunde, pochodzącego z pobliskiego plemienia
Tongwe – usłyszał, że krzew Vernonia amygdalina jest uznawany
za silny lek. Tongwe używali go w wypadku dolegliwości brzusznych
i zakażeń pasożytniczych. „Czyżby szympansica wiedziała o leczniczych
właściwościach gorzkiej wernonii?” – zastanawiał się badacz. Już 24
godziny później był pewny, że Chausiku wiedziała, co robi, i była w tym
skuteczna – jej stan się poprawił. Odzyskała apetyt i znów opiekowała
się dzieckiem.
Dzik wie, które ziele uzdrawia
„Na długo przed odkryciem Huffmana ludzie obserwowali
przypadki samoleczenia u zwierząt” – mówi prof. dr hab. Tadeusz Kaleta
z Wydziału Nauk o Zwierzętach Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego
w Warszawie. W tekście Samoleczenie u dziko żyjących kręgowców,
opublikowanym w 2005 r. w piśmie „Życie Weterynaryjne”, przytacza m.in.
starochińską opowieść o rolniku z prowincji Junnan, który próbował
pozbyć się węża, raniąc go motyką. „Zwierzę ciągle powracało, jakby
w cudowny sposób uzdrowione. Chińczyk wyśledził, że aby odzyskać zdrowie
po urazach, wąż zjadał roślinę Panax notoginseng. Dzięki tej obserwacji
udało się stworzyć skuteczny i do dziś stosowany w ziołolecznictwie
chińskim środek do tamowania krwawień” – podaje prof. Kaleta. Hindusi
pisali w sanskrycie, że „dzik wie, które ziele uzdrawia, podobnie wie
o tym mangusta”. Chodzi prawdopodobnie o korzeń rauwolfii żmijowej
zawierający antidotum na jad węży, na które polują mangusty. W latach
70. XX w. prymatolog Richard Wrangham z Harvard University zaobserwował,
że szympansy z Parku Narodowego Gombe w Tanzanii jadły czasem liście Aspilia pluriseta i Aspilia rudis
(spokrewnionych ze słonecznikami). Wrangham przyjrzał się odchodom
szympansów i odkrył, że liście przechodzą przez ich układ pokarmowy
niestrawione. Szympansy połykały je w całości, nie gryząc, robiły w nich
jednak dziurki. Potem okazało się, że rośliny te zawierają duże ilości
antybiotyku tiarubryna-A. Wrangham przypuszczał, że małpy pozbywają się
dzięki niemu pasożytów, ale jego koledzy po fachu przyjmowali te opinie
sceptycznie. Niezniechęcony badacz zgłębiał temat, a z kolegą z Cornell
University, prof. Eloyem Rodriguezem, ukuł nawet pojęcie
zoofarmakognozja (grec. zoo – zwierzę, farma – lek i gnosis – wiedza)
oznaczające zwierzęcą wiedzę na temat leków.
Pomny doświadczeń Wranghama Huffman zgromadził próbki kału od stada
Chausiku. Przyjrzał im się bardzo uważnie i policzył, że po zjedzeniu
porcji Vernonia amygdalina liczba jaj pasożytów, zwłaszcza groźnego nicienia Oesophagostomum stephanostomum,
spadła w nich o 90%! „To, czy roślina zjadana jest jako lek, czy też
z głodu, można stwierdzić na podstawie tego, że zjadana jest w małych
ilościach i tylko przez zwierzęta wykazujące objawy choroby” – tłumaczy
prof. Kaleta. Małpy obserwowane przez Huffmana sięgały po roślinę
zdecydowanie częściej w porze deszczowej, gdy łatwiej złapać pasożyta,
a analizy biochemiczne potwierdziły, że wernonia zawiera substancje
działające antypasożytniczo i antypierwotniaczo. Huffman, dziś profesor
Kyoto University, stał się międzynarodowym ekspertem od samoleczenia
zwierząt, a zapoczątkowane przez niego badania pokazały, że wiele z nich
– od małp przez owce i słonie po motyle czy mrówki – używa leków. „Z
ewolucyjnego punktu widzenia zachowanie zdrowia jest podstawową zasadą
przetrwania i można oczekiwać, że wszystkie dziś żyjące gatunki mają
rozmaite sposoby chronienia się nie tylko przed drapieżnikami, ale także
małymi i dużymi pasożytami w ich środowisku” – mówi badacz.
Goryle znają sposób na biegunkę
Cindy Engel ze spokojem przyjmuje fakt, że jej kotu
Darwinowi zdarza się zwymiotować (nawet jeśli robi to na dywan).
Wykładowczyni Britain’s Open University od lat obserwuje, jak zwierzęta
same się leczą. Po co udomowione i dziko żyjące psy i koty jedzą trawę?
„Badania prowadzone na psach, które stosowały tę praktykę, wykazały, że
cierpiały one na stan zapalny żołądka, refluks gastryczny lub
niedrożność jelit” – wylicza Cindy Engel. I choć podtytuł jej książki
brzmi Jak zwierzęta utrzymują dobre zdrowie i czego możemy się od nich nauczyć (ang.
How Animals Keep Themselves Well and What We Can Learn from Them),
badaczka wcale nie zachęca ludzi do zjadania trawy. Pokazuje jednak, że
podobnie jak zwierzęta praktykujemy detoksykację organizmu: w wielu
kulturach zaobserwowano zjadanie ziemi (geofagię) lub glinki. I zjawisko
to nie dotyczy tylko ludów pierwotnych.
Jak zauważa prof. Kaleta, wielu z nas nawet nie wie,
że w czasie biegunki, przyjmując smectę, zjadamy glinokrzemian
diosmektyt, a zwierzęta (szympansy, tapiry, słonie, rezusy, goryle, ale
też ptaki) sięgają po glinkę kaolinową. Zawarte w niej minerały, m.in.
kaolinit, mika i smektyt, neutralizują kwasy żołądkowe i regulują pH
jelita, a także pochłaniają niepożądane substancje, np. taniny
i alkaloidy, tworzone przez rośliny jako środek obrony. James Gilardi
z University of California w Davis karmił papugi ary chinidyną,
nietoksycznym roślinnym alkaloidem. Niektórym podawał też glinkę,
a część musiała się bez niej obyć. „Po kilku godzinach ptaki, które
spożyły glinkę, miały we krwi 60% mniej alkaloidu” – pisze Cindy Engel
w Wild Health. Goryle górskie (Gorilla gorilla beringei),
w których diecie w porze suchej zaczynają dominować powodujące biegunki
pędy bambusa, uzupełniają jadłospis o trochę ziemi. Chodzi o jej
detoksykujący składnik – regolit.
Niedźwiedzie robią maść na komary
Skoro przyroda jest dla zwierząt jak wielka apteka,
to poza środkami doustnymi powinny się tam znajdować również preparaty
na problemy skórne. „I są! Niezwykle popularnym zabiegiem jest anting,
kąpiele w mrowiskach, stosowane przez ponad 200 gatunków ptaków, a także
małpy czy wiewiórki” – wylicza prof. Tadeusz Kaleta. Jak wygląda
mrówcze spa? Ptak tarza się w mrowisku, niektóre owady chwyta dziobem
i wyciera sobie nimi pióra. Mrówki dla obrony zaczynają pryskać
wydzieliną zawierającą kwas mrówkowy, który skutecznie zwalcza pasożyty
skóry i piór, np. wszy, działa też bakteriobójczo i grzybobójczo.
„Całkiem możliwe, że takie zabiegi stoją za mitem o Feniksie, który
odradza się z ognia. Kąpiel w mrowisku musi palić jak ogień, ale
przecież ptak wychodzi z niej jak nowo narodzony” – żartuje prof.
Kaleta. Wenezuelskie kapucynki oliwkowe nacierają się z kolei wijami
z gatunku Orthoporus dorsovittatus. Ich wydzielina zawiera benzochinony
odstraszające owady.
Zwierzęta tworzą nawet lecznicze maści. Niedźwiedzie
brunatne z Ameryki Północnej na ukąszenia owadów stosują pastę ze śliny
i korzeni osha. Roślina ta ma właściwości antybakteryjne i antywirusowe,
poza tym odstrasza insekty. Helen Morrogh-Bernard z University of
Cambridge zaobserwowała, że orangutany na Borneo żują rośliny z rodzaju
Commelina, a zmieszaną ze śliną papkę wcierają w ciało. Rdzenni
mieszkańcy Borneo także wytwarzają z niej balsam leczący bóle mięśni.
Roślin używa się też do „czyszczenia” otoczenia.
Nowik ciemnostopy, gryzoń występujący w Ameryce Północnej, pozbywa się
ze swoich gniazd pcheł, kleszczy i roztoczy za pomocą liści wawrzynu
kalifornijskiego. „Gryzonie najpierw nadgryzają liście, dzięki czemu
uwalniają się z nich substancje, których opary są szkodliwe dla larw
pcheł” – piszą Angie Trius i Mark Doran w książce Zwierzęta lekarze: niesamowite historie o tym, jak zwierzęta leczą się same.
Starannie rośliny do wyściółki gniazd selekcjonują też ptaki: szpaki
sięgają m.in. po krwawnik pospolity, podagrycznik pospolity, wierzbę
białą, marchew zwyczajną bądź przymiotno. Biolodzy Larry Clark i Russell
Mason odkryli, że aromatyczne związki zawarte w tych roślinach
wzmacniają układ odpornościowy piskląt i znacząco zmniejszają liczbę
roztoczy, które żywią się ptasią krwią. U młodych tak gniazdowanych
rzadziej występowała anemia. Badacze podrzucali też krwawnik pospolity
do gniazd nadobniczki drzewnej (niekorzystającej z tej strategii) – po
aplikacji „leku” liczba pasożytów znacząco zmalała. Sikory modre w tym
samym celu używają lawendy, mięty i astrów, a gdy badacze usunęli
w ramach eksperymentu te rośliny z gniazd, ptaki natychmiast przyniosły
nowe. Azjatyckie wróble za pomocą roślin chronią się przed malarią: gdy
ryzyko epidemii wzrasta, ptaki zmieniają wyściółkę gniazd, zastępując
melię indyjską bogatą w przeciwmalaryczną chininę brezylką nadobną.
Ptasia kreatywność zdaje się nie mieć granic: ptaki żyjące blisko
skupisk ludzkich znoszą do gniazd niedopałki papierosów – zawarta w nich
nikotyna pomaga tępić pasożyty, ale powoduje też prawdopodobnie
częstsze genetyczne nieprawidłowości u piskląt.
Motyle wolą zapobiegać, niż leczyć
Z leków korzystają zarówno ssaki czy ptaki, jak i owady oraz inne zwierzęta o mniejszej inteligencji. Motyl monarcha (Danaus plexippus)
zaatakowany zarodnikami Ophryocystis elektroscirrha ma poważne
problemy. Pasożyt ten nie tylko zmniejsza zdolność motyli do latania,
ale w dodatku znacznie skraca ich życie. Lepiej zapobiegać zakażeniu
zawczasu. „Gąsienice danaida żywią się wyłącznie roślinami z rodziny
toinowatych. Wielkim upodobaniem darzą zawierającą szczególnie dużo
trujących substancji chemicznych trojeść antylską. Roślina ta bogata
jest w glikozydy, które wykazują skuteczne działanie w stosunku do
pasożytów” – piszą Angie Trius i Mark Doran w książce Zwierzęta lekarze.
Motyle zakażają młode pasożytem, składając jaja. Aby zapewnić
gąsienicom ochronę, mając do wyboru w szklarni różne gatunki trojeści,
68% jaj składają na tej leczniczej. Zabieg ten znacząco zmniejsza
stopień zakażenia młodych. Z kolei muszki owocówki, jeśli wyczują
w pobliżu obecność pasożytujących na ich larwach muchówek, wybierają
pokarmy o wysokiej zawartości etanolu (np. fermentujące owoce).
Stadne nawyki dietetyczne jagniąt
Do jakiego stopnia samoleczenie zwierząt jest
świadome? „W wielu przypadkach wydaje się, że jest to zachowanie
instynktowne, zwłaszcza jeśli chodzi o owady, ale już ssaki mogą wiedzę
medyczną przekazywać, a młode mogą uczyć się przez obserwację starszych”
– mówi prof. Tadeusz Kaleta.
Juan Villalba, badacz z Utah State University,
zainspirowany badaniami Huffmana obserwował, jak wiedzę na temat
leczniczych roślin zdobywają jagnięta. Dawał im dwa rodzaje paszy –
pierwszą zwykłą, a drugą gorzkawą, z domieszką roślin bogatych w taniny
(substancje te, odpowiedzialne za smak czerwonego wina, mają działanie
m.in. antypasożytnicze). Jagnięta unikały gorzkiej paszy do momentu, gdy
badacz zakaził część z nich pasożytami i podawał im karmę z taninami.
Na takiej diecie liczba pasożytów znacząco spadła, a jagnięta chętniej
żuły niezbyt smaczny pokarm. Wybierały go tylko te, które doświadczyły
pozytywnych skutków terapii, i tylko do momentu pozbycia się pasożytów.
Odrobaczone z powrotem chętniej sięgały po zwykłą karmę. W kolejnych
badaniach Villalba zaobserwował, że owce uczą się szybciej leczniczych
nawyków, gdy wypasają się w stadach, a nie samotnie. Zauważył też, że
zakażone zwierzęta chętniej próbują nowych, wcześniej niejedzonych
roślin, tak jakby choroba skłaniała je do poszukiwania lekarstwa.
Jeżozwierze wyleczyły ludzi z krwawej biegunki
Całkiem możliwe, że człowiek pierwotny
ziołolecznictwa nauczył się od zwierząt, tak przynajmniej sugeruje
Stephen Buckley z University of York. Badacz analizował osad nazębny
u szkieletów 13 neandertalczyków z jaskini El Sidron w północnej
Hiszpanii (żyli i umarli około 50 tys. lat temu). Analiza resztek
pożywienia wykazała, że neandertalczycy uzupełniali dietę mało
odżywczymi i gorzkimi roślinami, m.in. krwawnikiem pospolitym
i rumiankiem, które mają działanie przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne
i bakteriobójcze. Jeśli nie neandertalczycy, to późniejsi ludzie na
pewno czerpali wiedzę z podglądania zachowań zwierząt. „Odkrycie
działania zarówno kofeiny, jak i amfetaminy opierało się na obserwacjach
zachowania zwierząt domowych zjadających owoce i liście określonych
roślin. Przypuszczalnie podobną genezę ma stosowanie liści coca
w Andach, tu człowiek naśladował lamę. Niemal cała medycyna ludowa
prawdopodobnie jest oparta na obserwowaniu przez znachorów czy szamanów
sposobów, w jakie leczą się zwierzęta” – wylicza prof. Tadeusz Kaleta
w tekście Samoleczenie u dziko żyjących kręgowców.
Z korzenia osha, z którego niedźwiedzie robią maść,
Indianie parzyli przeciwbólowy i zwiększający wytrzymałość napar.
Kobiety z Kenii, aby przyspieszyć poród lub dokonać aborcji, sięgają po
rośliny z rodziny szorstkolistnych (Boraginaceae). Tę samą roślinę
zjadają ciężarne kenijskie słonice, by wywołać poród. Michael Huffman
w czasopiśmie „Proceedings of the Nutrition Society” przytacza opowieść
wspomnianego już Mohamediego Seifu Kalunde, którego dziadek Babu,
zabiwszy w czasie polowania samicę jeżozwierza, zabrał do wioski jej
młode. Gdy wieś nawiedziła epidemia krwawej biegunki, zachorowały także
jeżozwierze. Babu zaobserwował, że jeden z nich wydostał się z zagrody
i w pobliskim lesie zaczął wykopywać i zjadać korzenie rośliny zwanej
przez Tongwe mulengele (łac. Aeschynomene sp.). Zwierzę zaczęło
zdrowieć, więc Babu zaaplikował korzeń sobie i innym ludziom w wiosce.
Do dziś jest powszechnie stosowany w Afryce Wschodniej.
Czy zoofarmakognozja może inspirować farmakologię?
„Leki, które stosujemy, przestają być skuteczne. Patogeny ewoluują,
uodporniając się np. na antybiotyki. Potrzeba nam nowych substancji” –
zauważa biolog Jaap de Roode. „Lasy deszczowe, ze swoim bogactwem
bioróżnorodności, to w niewielkim jeszcze stopniu wykorzystana przez
człowieka apteka, po której przewodnikiem mogą być zwierzęta” – sądzi
prof. Tadeusz Kaleta. Ale leki mogą się też kryć całkiem blisko, choćby
w pszczelich ulach. De Roode podaje przykład produkowanego przez
pszczoły propolisu, który ma szerokie działanie bakterio-
i grzybobójcze, jeden z jego składników blokuje zaś wirusa HIV-1. „A
skoro jeżozwierze mogły pomóc nam w walce z krwawą biegunką, to kto wie,
może kiedyś będziemy leczyć ludzi lekami, które zostały odkryte przez
motyle?”
Data publikacji: