poniedziałek, 19 czerwca 2017

Iluminaci, czyli loża trzymająca władzę

Zakon Iluminatów, atak na WTC, JFK
 fot. PAP/EPA, PAP/DPA/Hubert Michael Boesl, Wikimedia  /  źródło: PAP/ EPA
Tomasz Stawiszyński
Co łączy powstanie Stanów Zjednoczonych, rewolucję francuską, drugą wojnę światową, zabójstwo JFK, śmierć księżnej Diany i atak na World Trade Center? Odpowiedź jest prosta – zakon iluminatów.
Celem zakonu iluminatów jest całkowite podporządkowanie sobie ludzkości, uczynienie z niej bezwolnej masy ochoczo spełniającej wszystkie zachcianki władców. Władcy ci występują w licznych wcieleniach, reprezentując niekiedy grupy na pozór sobie wrogie czy ze sobą skłócone. Ten sprytny kamuflaż pozwala im na jeszcze bardziej skuteczną realizację zbrodniczych celów. Masoni, Żydzi, naziści, jezuici, urzędnicy watykańscy, bankierzy, politycy najwyższego szczebla, szefowie tajnych służb, generałowie armii, królewskie rody – na co dzień pogrążeni w pokazowych konfliktach, wyznający zupełnie inne systemy wartości – wszyscy, bez wyjątku, grają tak naprawdę w jednej drużynie o nazwie zakon iluminatów.
I chociaż autentyczny zakon iluminatów, jedno spośród wielu tajnych stowarzyszeń, jakie pojawiły się na zachodzie Europy w XVIII wieku, istniał tylko kilka lat, legenda urosła do rozmiarów wręcz niewyobrażalnych

Krótki żywot małej loży

W przeciwieństwie do najpopularniejszych obecnie specjalistów od teorii spiskowych – Amerykanina Jordana Maxwella (będącego ponoć pierwowzorem postaci Roberta Langdona w „Kodzie Leonarda da Vinci” Dana Browna) i Brytyjczyka Davida Icke’a, którzy historię najstraszniejszego spisku w dziejach wywodzą albo ze starożytnego Egiptu, albo wręcz epoki kamiennej – historycy są w tej kwestii nadspodziewanie zgodni. Zakon iluminatów powstał 1 maja 1776 roku w Bawarii, a założycielem był Adam Weishaupt, wówczas 28-letni profesor prawa kanonicznego na uniwersytecie w Ingolstadt.

REKLAMA

Ten niezwykle ambitny młody człowiek, wywodzący się z rodziny typowych oświeceniowych wolnomyślicieli, kształcił się pod srogim okiem jezuitów. Szybko rozwijającą się karierę akademicką zawdzięczał natomiast szerokim znajomościom swojego dziadka barona Johanna Adama von Ickstatt, racjonalisty i ateisty. Po dokonanej w 1773 roku przez papieża Klemensa XIV kasacie zakonu jezuitów Weishaupt objął katedrę prawa kanonicznego jako pierwszy w historii świecki profesor na dodatek żywiący nader postępowe i antyklerykalne poglądy.
Czytaj także

Prawdopodobnie to właśnie wciąż jeszcze bardzo silne na uniwersytecie wpływy jezuitów skłoniły Weishaupta – obdarzonego wyjątkowo egocentryczną i niepokorną osobowością – do zawiązania stowarzyszenia, które początkowo miało stanowić zaplecze pomocne w licznych konfliktach z przedstawicielami Kościoła. Przez moment szukał wsparcia wśród rozwijającego się wówczas wolnomularstwa, szybko jednak doszedł do wniosku, że najlepszym wyjściem będzie rozpoczęcie sekretnej działalności na własną rękę.
Początkowo zakon iluminatów bawarskich nosił nazwę zakonu perfekcjonistów (Bund der Perfektibilisten) i liczył zaledwie pięciu członków. Po trzech latach działalności ich liczba wzrosła do pięćdziesięciu czterech, a oddziały iluminatów pojawiły się w czterech innych miastach bawarskich. Paradoksalnie, Weishaupt – szczerze nienawidzący jezuitów – tworząc strukturę swojego stowarzyszenia, pełnymi garściami czerpał z jezuickich wzorców czy raczej z tego wszystkiego, co o jezuitach (o których opowiadano wówczas najdziwaczniejsze historie) pisali ich najbardziej zagorzali wrogowie. Choć więc ideologia iluminatów przeniknięta była XVIII-wiecznym oświeceniowym racjonalizmem, republikanizmem, sprzeciwem wobec wszelkich form absolutyzmu i dominacji Kościoła katolickiego, struktura stowarzyszenia była skrajnie hierarchiczna i zakonspirowana.

Nie ma także wątpliwości, że Weishaupt ogarnięty był autentyczną żądzą władzy. W 1777 roku wstąpił do jednej z bawarskich lóż masońskich, marzył bowiem o tym, że w niedalekiej przyszłości, wraz z pozostałymi członkami swojego stowarzyszenia, całkowicie podporządkuje sobie światową masonerię. Ze względu na ograniczone możliwości finansowe i raczej mizerne działania strategiczne plan ten, rzecz jasna, szybko spalił na panewce. Mimo to iluminaci wciąż się rozwijali, a przełomowym momentem w ich historii okazał się rok 1780, kiedy to dołączył do nich baron Adolph von Knigge, bogaty i doświadczony niemiecki mason. Dzięki jego działalności – tak teoretycznej, polegającej na rozbudowie ideologicznego przesłania zakonu, jak i praktycznej, związanej z wzmocnieniem pozycji w świecie ówczesnej arystokracji – w ciągu dwóch lat iluminaci stali się kilkusetosobową grupą posiadającą swoich przedstawicieli w kręgach akademickich i urzędniczych. Wkrótce wpływy zakonu wzrosły na tyle, że duża część niemieckich wolnomularzy stała się jego członkami – wśród nich między innymi Johann Wolfgang Goethe, autor „Fausta” (podobno pierwowzorem tytułowego bohatera jest właśnie Weishaupt), a iluminackie loże powstały także w Szwecji, Rosji, Danii, Polsce, na Węgrzech i w Austrii.

Upadek i narodziny legendy

Pragnienie zapanowania nad masonerią, a następnie przejęcia władzy nad światem i fundamentalnej przebudowy rzeczywistości społecznej, doprowadziło ostatecznie iluminatów do upadku. Niemieccy masoni stawali się wobec Weishaupta coraz bardziej nieufni. Jego pewność siebie i skłonność do nadmiernej konspiracji wydała się w pewnym momencie podejrzana także baronowi Knigge, który w 1784 roku oskarżył go, że jest zakamuflowanym jezuickim szpiegiem, a następnie opuścił szeregi zakonu w atmosferze skandalu. Jeszcze w 1784 roku – wskutek licznych oskarżeń kierowanych pod adresem iluminatów – zakon został oficjalnie rozwiązany przez elektora bawarskiego. Weishaupt stracił katedrę, przeniósł się do miasta Gotha i publikował antymonarchistyczne pamflety, opiewające moc ludzkiego rozumu.
Ten krótki żywot zakonu iluminatów przypadał na wyjątkowo gorący okres w dziejach świata. W 1776 roku zostaje podpisana Deklaracja Niepodległości, powołująca Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, w 1789 roku we Francji wybucha rewolucja, która całkowicie zmienia dzieje Europy. Te dwa wydarzenia odgrywają w rozwoju legendy iluminatów fundamentalną rolę, dają bowiem początek ogromnej popularności rozmaitych teorii spiskowych. Szok, jakim była rewolucja, jej skala, a także gigantyczna zmiana społeczna, jaką wywołała, niemal natychmiast zaowocował rozwojem rozmaitych fantastycznych koncepcji dotyczących sił, które za tym wszystkim musiały stać. Tymczasem niedługo po rozwiązaniu zakonu Weishaupta większość tajnych dokumentów bawarskiej loży została – między innymi za sprawą Kniggego – opublikowana. Ideały głoszone przez iluminatów – przede wszystkim równość, wolność i republikanizm – przyświecały tak sygnatariuszom amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, jak i francuskim rewolucjonistom. Ożywiona przez ujawnienie iluminackich pretensji do objęcia władzy nad światem wyobraźnia europejskiej i amerykańskiej opinii publicznej natychmiast połączyła ideologię zakonu z przełomowymi zdarzeniami historycznymi. Pisma Weishaupta i jego współpracowników szybko przeniknęły do Stanów Zjednoczonych, na wizerunku dolara pojawił się zaś domniemany iluminacki symbol: oko w piramidzie. Symbol – rzecz jasna – stary, wywodzący się jeszcze z czasów renesansu i niemający tak naprawdę nic wspólnego z niewielką bawarską lożą. Ale idea tajnych przywódców dążących do gruntownego przemodelowania tradycyjnego społeczeństwa stała się już w tym czasie jednym z dominujących tematów angażujących nawet bardzo poważnych myślicieli i polityków, z George’em Washingtonem na czele.

Gadzie źródło wszelkiego zła

W XIX wieku legendę iluminatów ożywił na nowo Eliphas Lévi – wybitny francuski okultysta – który w 1860 roku opublikował słynną „Historię magii”. Przypisywał w niej Weishauptowi zainteresowanie okultyzmem, nekromancję, czyli praktyki kontaktowania się ze zmarłymi, a także wywodził rodowód iluminatów od templariuszy i różokrzyżowców. Kilkanaście lat później zakon iluminatów został restytuowany przez Theodora Reussa, późniejszego założyciela magicznej loży Ordo Templi Orientis (Zakonu Świątyni Wschodu), której najbardziej znanym członkiem był skandalizujący angielski mag, zmarły w 1947 roku Aleister Crowley, jeden z ulubionych bohaterów kontrkultury lat 60. (jego zdjęcie pojawia się m.in. na okładce albumu The Beatles „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”), do dzisiaj często – i mylnie – uważany za satanistę. Także Crowley w swoich pismach nawiązywał do iluminatów – i prawdopodobnie właśnie dzięki niemu współcześnie przeżywają oni swój gigantyczny renesans.
Jordan Maxwell, niestrudzony tropiciel spisków i tajnych stowarzyszeń, od kilkudziesięciu lat publikujący książki i artykuły, w których demaskuje iluminackie knowania, nie ma najmniejszych wątpliwości, że zakon iluminatów odgrywa zasadniczą rolę w dziejach ludzkości.
Weishaupt to jednak dla Maxwella zaledwie jeden z wielu przywódców zakonu, raczej zresztą figurant, wystawiony na pierwszy plan głównie po to, żeby odwrócić uwagę od właściwych, skutecznie ukrywających się w cieniu szefów stowarzyszenia. Wspólnie z Davidem Icke’em – byłym komentatorem sportowym BBC, który w 1991 roku doznał głębokiego duchowego oświecenia i ogłosił się synem bożym, następnie zaś zaczął wydawać kolejne książki poświęcone głównie właśnie iluminatom – Maxwell szczegółowo opisuje udział iluminatów w najważniejszych wydarzeniach historycznych. Ich książki osiągają gigantyczne nakłady, a publiczne wystąpienia – organizowane przez wielbicieli niemal na całym świecie – zawsze przyciągają tłumy. Rewolucja francuska czy podpisanie Deklaracji Niepodległości to według nich oczywiście sprawka iluminatów. Tajna sekta stoi także za wszystkimi wojnami, rządami, bankami, a także przemysłem rozrywkowym. Trudno właściwie wskazać jakąkolwiek przestrzeń życia publicznego, której iluminaci by nie kontrolowali. – Nic, co się dzieje, nie jest przypadkowe – lubi powtarzać Maxwell, a wtóruje mu w tym David Icke.
Obaj są zgodni co do innej jeszcze kwestii. Iluminaci to nie tylko przebiegli spiskowcy. Są także przedstawicielami całkowicie obcej rasy, mianowicie reptilian, zmiennokształtnych, gigantycznych jaszczurów przybyłych na Ziemię przed tysiącami lat wprost z odległego gwiazdozbioru Smoka.
Ktokolwiek czytając te słowa puka się w czoło, powinien zapoznać się z opublikowanym na początku kwietnia bieżącego roku raportem Public Policy Polling, jednej z największych amerykańskich instytucji zajmujących się badaniem przekonań i wierzeń Amerykanów. Wedle tego raportu w reptiliański spisek wierzy dzisiaj około dwunastu milionów obywateli USA.
David Icke twierdzi, że posiada nawet złożone pod przysięgą zeznanie anonimowej kobiety, która szczegółowo opisuje, jak członkowie rodzin Bushów, Clintonów, Rotszyldów i Rockefellerów na jej oczach przyjmowali swoją właściwą postać – klasyczny reptilianin mierzy od półtora do trzech metrów i wygląda jak człekokształtny, pokryty łuską zielony jaszczur – a następnie zabijali niewinnych ludzi i ze smakiem wypijali ich krew. Z podobną pewnością siebie Icke tłumaczy także, że śmierć księżnej Diany nie była bynajmniej przypadkowa. Reptilianie postanowili ją zlikwidować, ponieważ poznała ona ich przerażający sekret. Na szczęście – tuż przed śmiercią – zdążyła wyjawić go Icke’owi, który dzięki temu wie już z całą pewnością, że członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej są bez wyjątku członkami tego odrażającego, jaszczurczego plemienia. Nocami przemieniają się w ogromne gady, piją ludzką krew i oddają się innym plugawym rozrywkom, w ciągu dnia zaś przyjmują dobrotliwe postacie królowej Elżbiety czy księcia Karola.
Również zabójstwo JFK ma związek z reptiliańskim spiskiem. Tutaj zdania są podzielone – nie wiadomo bowiem, co było przyczyną wydania wyroku na Kennedy’ego (niektórzy wyznawcy teorii spiskowych przekonują, że on także był iluminatą, tyle że zbuntowanym) – bez wątpienia jednak jego zabójstwo miało charakter rytualny, w którym niejasną, ale z pewnością decydującą rolę odegrał niejaki Umbrella Man. Na zdjęciach dokumentujących zamach w Dallas pojawia się mianowicie tajemnicza postać człowieka z parasolem (pamiętajmy, że był to dzień pogodny i słoneczny), który w momencie, kiedy limuzyna z prezydentem przejeżdża przez główną ulicę, na kilka sekund przed śmiertelnym strzałami z niewiadomych powodów rozkłada parasol. Czy był to tajny sygnał dla zamachowców, czy też – jak twierdzą niektórzy – działanie magiczne, które było właściwą przyczyną śmierci JFK, tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Dość powiedzieć, że z całą pewnością Umbrella Man – którego wprawdzie zidentyfikowano po trzynastu latach, i który twierdził, że parasol był formą politycznego protestu przeciwko polityce Kennedy’ego, ale, jak się łatwo domyślić, Maxwell i Icke uważają, że chodziło o coś zupełnie innego – był na usługach iluminatów.

Doskonały kamuflaż

Dlaczego zatem – warto na koniec zapytać – to zakamuflowane stowarzyszenie stało się jednym z ulubionych tematów hollywoodzkich produkcji? Cykl filmów o Larze Croft z Angeliną Jolie w roli głównej, książki Dana Browna i filmy powstałe na ich podstawie, „Skarb narodów” z Nicolasem Cage’em i Diane Kruger – to tylko kilka obrazów z ostatnich lat, w których iluminaci przedstawiani są jako bezwzględna grupa wpływowych konspiratorów, odpowiednio: albo już władających światem, albo do tej władzy skutecznie dążących.
Otóż, iluminaci – jak już wcześniej wspominałem – trzymają w garści amerykański przemysł filmowy, a najdoskonalszą metodą zakamuflowania swojego istnienia jest przecież uczynienie z siebie bohaterów popularnej fikcji. W ten sposób temat zostaje przeniesiony w sferę niepoważną, w sferę popkultury, a prawdziwi spiskowcy mogą spokojnie żerować na otumanionej filmową papką publiczności. Ktokolwiek się jednak z tego hollywoodzkiego spisku wyłamie, tego czeka bardzo surowa kara. Jakim więc cudem Jordan Maxwell i David Icke, bez żadnych ogródek obnażający spisek drapieżnych jaszczurów, wciąż cieszą się dobrym zdrowiem? Odpowiedź jest arcyprosta. Likwidacja każdego, kto w sposób otwarty opisuje iluminatów, byłaby z ich strony niedopuszczalną autodemaskacją. Jest to bez wątpienia pocieszające dla każdego autora – z piszącym te słowa włącznie – który próbuje przybliżać czytelnikom temat tego wszechpotężnego, przerażającego stowarzyszenia.
Korzystałem z: Juan Carlos Castillón, „Panowie świata. Dzieje teorii spiskowych”, 2007; Daniel Pipes, „Potęga spisku. Wpływ paranoicznego myślenia na dzieje ludzkości”, 1998.

niedziela, 18 czerwca 2017

SEN – PRZEKAZ Z INNYCH WYMIARÓW

Ludzkość od zawsze z zaciekawieniem patrzyła na podróże, które każdy z nas przeżywa podczas snu. Baśniowe krainy, nielogiczne sytuacje czy najmroczniejsze koszmary, to niekoniecznie splot wymyślonych przez odpoczywający umysł sytuacji. Sam sen może się okazać równie ważny, jak codzienne życie każdego z nas.

INNA STRONA ŚNIENIA

Od wieków wielu znachorów, wróżbitów czy wiedźm starało się rozwikłać przekazy sennych scen.
Powtarzające się schematy doprowadziły do powstania niezliczonych przypisów i przepowiedni.
Praktycznie każdy parę razy w życiu zahaczył o białego rumaka jako zwiastun śmierci, czy wypadające zęby przepowiadające problemy.


biały-rumak-sen.jpg
Biały rumak fot.shutterstock.com

Jednak czy aby na pewno, scenki to tylko symboliczne przypowiastki nadchodzących zdarzeń?
Cywilizacja wchodzi w nową erę nauki, polegającą na zrozumieniu nieodłącznego połączenia samych ludzi, z całym wszechświatem.
Powoli, coraz większa ilość populacji zaczyna zdawać sobie sprawę, że ciało fizyczne, to tylko jeden z wielu elementów naszego prawdziwego jestestwa.
Jednym z prekursorów tego sposobu patrzenia był Robert Monroe, który w drugiej połowie ubiegłego wieku zaczął badać zjawisko OOBE.


sen-oobe.jpg
Oobe fot.shutterstock.com

Zrozumiał, że każdy człowiek podczas snu, oddziela się swoją świadomością od ciała fizycznego i udaje się do innych rzeczywistości.
Same sny, są pamięcią takich podróży.

SEN DROGĄ DO EWOLUCJI

Sytuacja na Ziemi jest bardzo ciekawa.
Oto mamy gatunek Homo Sapiens, który przechodzi proces ewolucji na wszystkich poziomach istnienia.
Zmienia się nasz umysł, DNA i sposób patrzenia na rzeczywistość.


świadomość.jpg
fot.shutterstock.com

Dzięki świadomości, że każdy ma nieśmiertelną duszę, a jej część to po prostu nasza świadomość, możemy zrozumieć, że to nie zwykły przypadek, iż jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.
Sami, na wyższych poziomach świadomości zdecydowaliśmy się uczestniczyć w tym procesie, najwidoczniej taka lekcja jest każdemu z nas bardzo potrzebna.
Ziemia jest przez to bardzo wyjątkowym miejscem, niezliczona ilość obcych cywilizacji postanowiła w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyć w przedstawieniu.
Niektórzy przeszkadzają, inni pomagają, a ci z kolei swoje wskazówki nie umieszczają tylko w kręgach w zbożu.
Wiele istot pomaga nam również na płaszczyźnie innych wymiarów.
I tu właśnie wkracza sen.

LEKCJE

Ewolucja gatunku ludzkiego to złożony proces, gdzie głównym elementem napędzającym zmiany jest nasza świadomość.
Powoli orientujemy się w świecie energii i naszym połączeniu z nią.
Rzeczywistość z twardego bloku betony zmienia się w gibką tkaninę, a to głównie za sprawą naszych myśli.


szczęście.jpg
fot.shutterstock.com

Zrozumienie tego procesu musi następować stopniowo, powoli ukazując przed nami nasz prawdziwy potencjał.
Krainy, do których udajemy się każdej nocy, są również swojego rodzaju szkółkami, uczących nas zależności i zasad świata energetycznego.
Istoty, które w nich spotykamy, bardzo często naprowadzają nas, ku lepszemu poznaniu metod obcowania z materią, jak i ukazują to, co sami jeszcze musimy przerobić w naszym sposobie myślenia.
Tak oto, goniący nas potwor podczas koszmaru, może okazać się lekcją odwagi, której brakuje w naszym życiu.
Zauważmy, że za każdym razem, kiedy przeciwstawimy się czynnikowi wywołującego strach, zmora lub potwór po prostu zamierają.
Spotkanie ukochanej osoby, może pokazać nam kwestie, które zaniedbujemy w rodzinie czy związku.
Każdy element takiej sceny nie jest przypadkowy i to od nas zależy czy przyjrzymy mu się dokładnie.

ŚWIADOME SNY

Zmiana sposoby patrzenia na sny może pomóc nam lepiej zrozumieć samych siebie.
Ogromnym skokiem świadomości jest nauczenie się śnić świadomie.


świadomy-sen.jpg
fot.shutterstock.com

Wtedy to, dzięki wiedzy jak ważny jest sam sen, możemy lepiej uczestniczyć w lekcjach.
Dzięki świadomości przebywania w innej rzeczywistości ukazuję się przed nami nowa paleta możliwości.
Przez nazwijmy to – mniej sztywnej materii, możemy nauczyć się wielu zaskakujących rzeczy.
Od tworzenia przedmiotów, poprzez wpływanie na pogodę, po latanie za pomocą umysłu kończąc.
Możemy to potraktować jako plac zabaw, przystanek przed idącą zmianą ku nowymi możliwościami ewoluującego gatunku ludzkiego.
Kiedy zrozumiemy, jakie zasady obowiązują w naszym świecie, będziemy mogli tak samo, jak podczas snu, dowolnie z nim obcować.
Dostajemy dostęp do samych nauczycieli i w zależności od poziomu rozwoju, na którym jesteśmy, możemy z nimi świadomie rozmawiać.
Jednak nie spodziewajmy się od razu dialogu przy kawie.
Pojawiające się sceny śnienia to sposób komunikacji, jaki najczęściej istoty te obierają.
Świadome śnienie to narządzie rozwoju każdego szczebla świadomości.
Polecam założenia notatnika, w którym będziemy zapisywali nasze spostrzeżenia, sny i odczucia z nimi związane.
Zrozumienie procesu ewolucji to istotna kwestia naszej przyszłości a sny, to furtka ku poznaniu.
Gdzie doprowadzi nas studiowanie przemiany świata, w którym żyjemy?
Być może odpowiedź dostajemy każdej nocy, tylko trzeba lepiej się temu przyjrzeć

sobota, 17 czerwca 2017

Zatopienie Tytanica i powstanie Banku Rezerw Federalnych

Wszyscy słyszeliśmy historię tragicznego rejsu Tytanica ale mało kto zna fakty o tragicznych skutkach zatonięcia „niezatapialnego” liniowca, na którego pokładzie znajdowali się najbogatsi ludzie ówczesnej epoki.

rothschilds-sank-the-titanic-federal-reserve

FAKT: W 1898 roku pisarz Morgan Robertson napisał książkę zatytułowaną „Wrak Tytana”, była to powieść o losach luksusowego liniowca uznawanego za niezatapialny. Tytułowy statek z opowieści pływał po wodach Północnego Atlantyku, gdzie zderzył się z górą lodową zabijając prawie wszystkich pasażerów znajdujących się na pokładzie z powodu braku łodzi ratunkowych.
https://en.wikipedia.org/wiki/Futility,_or_the_Wreck_of_the_Titan
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/68816/futility-or-the-wreck-of-the-titan
FAKT: 14 lat później opisana fikcyjna opowieść stała się scenariuszem prawdziwych wydarzeń. Zatonięcie Titanica miało poważne konsekwencje polityczne, ponieważ na statku znajdowali się najbogatsi ludzi ówczesnego świata, zginęło wielu członków arystokratycznych rodów, którzy byli przeciwko utworzeniu Banku Rezerw Federalnych (FED).

81Gj-5BWWtL

FAKT: Statki typu Olympic – trio bliźniaczych liniowców parowych, jakie armator White Star Line zamówił w irlandzkiej stoczni Harland and Wolff w 1909 roku.
W skład typu Olympic wchodziły trzy jednostki: Olympic – zwodowany w 1910, Titanic – zwodowany w 1911 oraz Britannic – zwodowany w 1914.
Właścicielem White Star Line była firma International Mercantile Marine należąca do bankiera JP Morgana. „Olympic” uległ kolizji z brytyjskim krążownikiem”HMS Hawke”, po czym  został sprowadzony do suchego doku. „Olympic” został na tyle poważnie uszkodzony, że rozważano czy naprawa będzie opłacalna, autorzy filmu dokumentalnego „Evidence The Titanic Was Sunk on Purpose” udowodnili, że JP Morgan zamienił statki w celu wyłudzenia gigantycznego odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej. (film dokumentalny pod tekstem)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Statki_typu_Olympic
https://pl.wikipedia.org/wiki/RMS_Olympic
FAKT: W odczytanym po śmierci testamencie JP Morgana istniał zapis mówiący, że 81 procent jego majątku stanowią aktywa należące do rodziny Rothschild.
http://de.metapedia.org/wiki/Familie_Rothschild
FAKT: JP Morgan miał zarezerwowany bilet oraz prywatną kajutę, jednak właściciel i niedoszły pasażer w ostatniej chwili odwołał swój rejs.
FAKT: Przyjaciel JP Morgana, Milton Hersey, również anulował w ostatniej chwili swój bilet na rejs, niedoszły pasażer Tytanica został właścicielem giganta spożywczego, koncernu Hersey.
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Hershey_Company
https://en.wikipedia.org/wiki/Milton_S._Hershey
FAKT: Na pokładzie statku nie znalazły się czerwone race, używane do sygnalizacji niebezpieczeństwa jako sygnał do jakichkolwiek celów ratowniczych. Były tylko race białe, których użycie sygnalizują, że wszystko jest w porządku, były one najczęściej wykorzystywane podczas przyjęć na pokładzie statku.
FAKT: Kapitan Edward Smith, był jednym z najbardziej utytułowanych kapitanów swego czasu.
FAKT: Autor powieści został otruty, umarł krótko po tym jak Titanic zatonął.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Morgan_Robertson
FAKT:  Bank Rezerw Federalnych, prywatny bank centralny emitujący amerykańskiego dolara powstał w grudniu 1913 roku, rok po zatonięciu Tytanica
FAKT: Rodzina Astor była jedną z najbogatszych rodzin ówczesnego świata, na pokładzie statku zatonął John Jakub Astor IV, pisarz, wynalazca, przyjaciel Nikola Tesli, był on zdeklarowanym przeciwnikiem utworzenia Banku Rezerw Federalnych. John Astor był najbogatszym pasażerem, jaki zginął na pokładzie Tytanica, jego zmasakrowane ciało  odnalezione zostało 22 kwietnia tego samego roku przez statek MacKay-Bennett.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Jakub_Astor_IV
FAKTY: Inni wpływowi krytycy powstania Banku Rezerw Federalnych to Benjamin Guggenheim oraz ISA Strauss, oni także utonęli na pokładzie Tytanica. Majątek zaledwie 3 oponentów FED wycenia się na 11 miliardów  (bilionów amerykańskich) dolarów dzisiejszych.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Guggenheim
https://en.wikipedia.org/wiki/Isidor_Straus

cq4i3bmveaangbs

FAKT: Bank Rezerw Federalnych pożycza rządowi USA pieniądze co sprawia, że jest to jedna z najbardziej wpływowych organizacji na świecie.
FAKT: W 1910 roku, siedmiu mężczyzn spotkało się na wyspie Jekyll Island tuż u wybrzeży Georgii aby zaplanować powstanie prywatnego Banku Rezerw Federalnych. Nelson Aldrich i Frank Vanderclip reprezentowali interesy rodziny Rockefeller. Henry Davidson, Charles Norton i Benjamin Strong reprezentowali interesy JP Morgana (81 procent majątku JP Morgana stanowiło własność rodziny Rothschild). Paul Warburg reprezentował interesy rodziny Rothschildów.
https://en.wikipedia.org/wiki/Jekyll_Island
Titanic i Bank Rezerw Federalnych
Zatonięcie Titanica było wydarzeniem otoczonym dużą dozą tajemniczości. Przyczyny zatonięcia „niezatapialnego” statku były analizowane przez prawie 100 lat. Wielu historyków i śledczych twierdzi dziś, że ​​tragedia Titanica została zaaranżowana na zlecenie kartelu bankowego, którego celem była „prywatyzacja” amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
FAKT: W 2015 roku magazyn finansowy Business Insider opisał większość wymienionych powyżej faktów w artykule zatytułowanym : Teoria Spiskowa, Rothschildowie zatopili Tytanica aby stworzyć Bank Rezerw Federalnych
http://uk.businessinsider.com/conspiracy-theory-that-the-rothschilds-and-federal-reserve-proponents-sank-the-titanic-2015-10
http://comparic.pl/titanic-zatonal-aby-powstac-mogl-fed/
FAKT: Utworzony przez bankierów w 1913 roku Bank Rezerw Federalnych USA jest prywatną instytucją.
Film dokumentalny  (j.ang) opiera się na dokumentach zebranych przez brytyjskich i amerykańskich historyków: „Evidence The Titanic Was Sunk on Purpose”.
Przygotował: Michał KK

piątek, 16 czerwca 2017

Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
system

Wklejam ciekawy artykuł ze strony Truthism.com sprzed lat. Jego przesłanie jest niesamowitą diagnozą społeczeństwa i systemu. Na pewno, jak każdy z nas, masz problem ze zrozumieniem ludzkiej natury i jej problemów.. Ten wpis trochę rozjaśnia sprawę. To przesłanie jest aktualne aż po dziś dzień. I będzie aktualne jeszcze długie lata. Czyta się je jak przesłanie wręcz nie z tego świata, choć jego słowa są banalnie proste. Piękno i prawda zawsze tkwią w prostocie. To kłamstwo wymaga skomplikowanych słów, badań, analiz polityków i ekspertów, nachalnej reklamy.
Jak wygląda tzw „sukces po polsku„? Można wpaść w rozpacz gdy się to podsumuje. Ślub, rodzina, dzieci. Auto na kredyt. Mieszkanie też na kredyt. Praca po 12, 14 godzin na dobę by to utrzymać. Nierzadko na dwa etaty. Przychodzisz z pracy i padasz wykończony. A tu obowiązki domowe, po których pijesz te pięć piw, bo inaczej nie zaśniesz. Jakiś dziennik w TV, film i spać. Hobby, pasja, zabawa, szczypta szaleństwa, seks? Zapomnij. Nie ma na to ani czasu, ani siły, ani pieniędzy.

Ignorancja i kierat dnia codziennego powodują zależność od systemu

Robiono nawet badania, w których stwierdzono, że zwykłe, proste chłopaki pracujące fizycznie, np na budowach lub magazynach, są zdrowsi i szczęśliwsi niż biurowo-korporacyjne lemingi. Choć zarabiają mało i trochę dziadują, czują się lepiej niż pełen stresu pracownik korporacji. W Polsce niewolnictwo wobec systemu opisane w poniższym artykule, jest szczególnie spotęgowane. Dzięki z premedytacją urządzonemu systemowi ekonomicznemu (nie, to wcale nie są prawa wolnego rynku, ale manipulacja polityczna), lęk przetrwania jest w naszym kraju szczególnie wysoki.
Ignorancja ludzi jest bardzo duża. Ludzie stale dają się nabierać na ten prosty patent co w obrazku wklejonym poniżej – tylko na niego spójrzcie. A przecież nic nie jest za darmo, ani bon za 1000 zł do sklepu z ciuchami, ani nawet wpierdol, bo do niego też musi być jakiś tam powód. A przecież organizacje zajmujące się cyber-bezpieczeństwem alarmują o tym od czterech lat. Poziom ignorancji w społeczeństwie jest właśnie taki jak ten obrazek. To jej symbol.

A tymi „zasobami ludzkimi” czy raczej „zasobami owczymi” też trzeba jakoś zarządzać. Jakoś zajmować im czas, odwracać uwagę, podawać jakieś telewizyjne wersje prawdy. By nie doprowadzili oni do jakiejś ogromnej anarchii. Przykładowo: po rewolucji, o której wielu z Was marzy.. Jak poradzilibyście sobie z tymi ludźmi? Jak utrzymalibyście homeostazę systemu przed całkowitą zapaścią?

Czy jest alternatywa wobec tego wydawałoby się potężnego systemu? Odpowiedź Cię zaskoczy..

Każdy system musi mieć swoją.. alternatywę. Więc z tym jednym stwierdzeniem z poniższego artykułu się zgadzam. Alternatywa wobec systemu istnieje i nazywa się samodoskonaleniem. Składa się na to poznawanie wiedzy o społeczeństwie i uwolnienie się od niego. Przepracowywanie własnych lęków i traum. Nabywanie dystansu wobec świata i spokoju. Kierowanie się ku wewnątrz, bo tam są odpowiedzi. Dodać do tego należy wiedzę o duchowości, metafizyce.
Ważne jest wykorzystywanie tej wiedzy w praktyce. Przychodzi wtedy spokój, wybaczenie, zrozumienie. Nie szarpiesz się już z życiem, nie chcesz zmieniać partnera w telewizyjny ideał, nie gonisz już za tym przysłowiowym króliczkiem. Niech to wszystko robią inni. Niech milion razy wznoszą się na wyżyny sztucznej, chemicznej euforii. I niech milion razy upadają na samo dno upodlenia, bo to jest nierozłącznie ze sobą związane. Ekstaza i upodlenie – to dwie strony tego samego medalu, zwanego życiem.
Całość wiedzy o systemie i wszystkich jego podsystemach (np polityka, ekonomia, patriarchat, kapitalizm, hierarchia itp itd) zamyka się w przysłowiu Winstona Churchilla o demokracji. Brzmi ono: „Demokracja to najgorszy z ustrojów, ale nie wymyślono niczego lepszego.” To samo możesz powiedzieć o każdym innym podsystemie zarządzającym poszczególnymi sferami życia – jest to najgorszy z podsystemów, ale niczego lepszego nie wymyślono. A dlaczego nie wymyślono? Bo nie da się, bo taka jest ludzka natura i jej problemy.

Wolne media i ujawnianie wiedzy, czyli.. globalny eksperyment

Warto to po prostu przyjąć do wiadomości. Nie próbować zmienić na siłę. Ani się nie lękać, nie straszyć wojnami, spiskami. Pomagać i zmieniać możesz to i tych ludzi, gdzie nie ma oporu, sprzeciwu i aktywności mechanizmów obronnych. Jak pisałem powyżej – system ma alternatywę. Musi ją mieć. Wolne media i ujawnienie wiedzy, jest czymś w rodzaju eksperymentu laboratoryjnego. Badane są wpływy nowych informacji i nowych idei na społeczeństwo i na homeostazę systemu.
Głupie i straszne teorie spiskowe, czy teorie spiskowe które stały się, lub powoli stają się faktami opinii publicznej. Wiedza o psychologii, emocjach, NLP, relacjach damsko-męskich. „Cukierkowe” i naiwne formy nowej duchowości – new age. Czy w końcu wartościowa wiedza ezoteryczna i gnostycka. Znalazłeś i dostałeś od systemu to, czego w głębi duszy poszukiwałeś, i na co byłeś gotowy. Warto czasami jednak zrobić mały krok naprzód. Lub najlepiej – nieco większy krok.
Co nowego da Ci czytanie tysięcznego artykułu o tym, że jakieś żarcie jest szkodliwe? O czytaniu milionowego z kolei tekstu o niechybnej wojnie i zagładzie nawet nie śmiem mówić. Bo to nie tylko nie rozwija. Ale degeneruje strachem, kreuje poczucie wszechpotęgi zła – a taki jest ukryty, niewidzialny na pierwszy rzut oka cel takich teorii. To zwyczajnie cofa w rozwoju. Nie stajesz się człowiekiem szczęśliwszym i potężniejszym, ale zahukanym i wystraszonym cieniem człowieka. Czy tak ma to całe dążenie do prawdy wyglądać?

Może zabrzmi to cynicznie, ale prawda jest dla nielicznych, którzy są na nią gotowi

Nie ma też sensu rozmawianie o tym, co nazywamy prawdą w szerszym gremium. Ani nie ma potrzeby rozmowy o tym z ludźmi, którzy śpią snem kamiennym, zniewoleni przez społeczeństwo i jego struktury. Co najwyżej spowoduje to włączenie się mechanizmów obronnych u tych ludzi. Zostaniesz wyśmiany, zwyzywany, uraczony ostracyzmem, nazwany np satanistą, czy pobity. Te mechanizmy obronne nie są czymś złowrogim, ale koniecznym. Pilnują one młodych i słabo rozwiniętych dusz, pilnują ich drogi ewolucyjnej. Dzieci nie są gotowe na przebudzenie, dzieci potrzebują dużej ilości snu.
Tu nie chodzi do końca o jakieś przebudzenie świata, ani tym bardziej o jakieś pójście na barykady i krzyczenie „stop NWO„. Nie, tego nie będzie, co najwyżej zgromadzisz dwudziestoosobową grupkę entuzjastów ze swojego miasta. I ochraniani przez cztery razy większą ilość służb porządkowych, pomaszerujecie sobie. Na legalnej demonstracji którą będziecie musieli zgłosić kilkanaście dni przed w urzędzie miasta, którego prezydent jest z PO. Przy czym późniejsze pójście na piwo i na blanta będzie chyba jedyną sensowną i… przynoszącą jakiś rozwój częścią takiego wydarzenia. Bo odstresujecie się, nabierzecie pozytywnej energii itp.
Chodzi tutaj o Twoją wewnętrzną przemianę. Stanie się lepszym człowiekiem. Taki, który ma owszem, potężną wiedzę, który ma gdzieś społeczeństwo, nie podporządkowuje się mu i jest wolny. Ale jednocześnie takim, z którym można się napić wódki, zajarać zioło, wyjść na miasto, opowiedzieć chamski kawał, potańczyć, zwierzyć się, poradzić się, czy wypłakać się. O to chodzi. By paradoksalnie być w systemie i z ludźmi, i czerpać pełnymi garściami to, co chcesz i lubisz, ale nie być od nich zależnym. Żywot spiskowego oszołoma czy lewitującego z dupą w chmurkach guru jest chyba tak samo cofający w rozwoju, jak żywot biurowego leminga.

Nie rewolucja, nie polityka, ale wiedza i wewnętrzna przemiana uwolnią Cię z systemu

Skoro życie, system społeczeństwo… Ale też wolne media i ujawnianie wiedzy, to tylko eksperyment laboratoryjny, forma gry, w zasadzie.. żart, to co w końcu jest realne i prawdziwe? Odpowiadałem kiedyś na to pytanie. Ty i Twoje przeżycia, emocje, relacje, doświadczenia są prawdziwe. Twoja przemiana i odrodzenie jest prawdziwe. Zdobywanie wiedzy jest prawdziwe. Ważne tylko by mieć świadomość, że my wszyscy, na czele z wolnymi mediami i projektami ujawniającymi wiedzę, jesteśmy elementem wielkiego eksperymentu, żartu.
Skoro już to wiesz, nie jesteś myszą, a raczej lemingiem laboratoryjnym. Jesteś świadomym i wyluzowanym obserwatorem eksperymentu o nazwie Laboratorium Ziemia. Nie musisz już sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna, jak w tym przysłowiu polskim. Nie musisz też spełniać wielu innych tego typu wymagań ze strony społeczeństwa czy reprezentanta tego społeczeństwa wewnątrz Ciebie, czyli ego.
Zobaczysz sam, jak wiele trosk i pragnień nie do spełnienia zniknie. Jak wiele wymagań i żądań wszystkich którzy „wiedzą lepiej” a naprawdę gówno wiedzą, zacznie Cię co najwyżej bawić. A ich autorom będziesz co najwyżej współczuł. To jest olśnienie świadomości – pierwszy etap przed przebudzeniem a drugi przed oświeceniem. To jest prawdziwa wolność i prawdziwe odłączenie od systemu.

Poniżej przesłanie o systemie / matrixie sprzed lat, które będzie aktualne jeszcze długo:

Cytuję: „Aby zaakceptować prawdę, musisz użyć swojej wolnej woli i wolności myślenia. Nie pozwól aby Twój umysł został schwytany w pułapki religijnych i naukowych paradygmatów. Religia i nauka są prostymi formami kontroli, stworzonymi przez elity na długo przed Twoimi narodzinami. Poprzez fakt, iż przyszedłeś na świat na tej planecie, twoje wychowanie opierało się o przynajmniej jedną z tych form kontroli. Naturalnie z tego powodu, przez całe Twoje życie okłamywano Cię w sprawie rzeczywistości, w której przyszło Ci żyć.
Ludzie są tak upartymi istotami żywymi, dla których własne ego ważniejsze jest od czegokolwiek innego. Dotarcie do prawdy jest z tego powodu bardzo trudne. Zamiast poznawać i odkrywać rzeczy, które nie pasują do naszego światopoglądu, wolimy eksponować nasze ego dając innym do zrozumienia, że w swoich poszukiwaniach zeszli zbyt daleko od utartej ścieżki wiedzy.

Ludzie tkwią w zbiorowej hipnozie, która „zabezpiecza” ich przed poznaniem prawdy

Ludzie na Ziemi lubią naśmiewać się z prawdy. Często bez głębszego osądu traktują ją jak nonsens. Prawda bywa nazywana “zabawną” lub “komiczną”. Często, starają się także zdyskredytować posłańca prawdy przez szufladkowanie go jako wariata lub szaleńca. To rzeczywiście bardzo praktyczna i prosta droga do szybkiego pozbywania się niewygodnych informacji z naszego życia.
Dodatkowo, w rzeczywistości ludzie są wystarczająco napuszeni aby sądzić, że ich punkt widzenia oraz ograniczone umysłowo rozumowanie, jest w rzeczywistości bardziej racjonalne niż prawda – bez względu na to jaka by nie była. Kiedy otrzymujemy informacje podobne do tych, jakie zostaną przedstawione w tej serii artykułów, zaczynamy błędnie sądzić, że nasz intelekt przewyższa tego typu treści i na wstępie odrzucamy je jako niewiarygodne. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich własny punkt widzenia wydaje się racjonalny tylko dlatego, że opiera się o nadmiar kłamstw i zniekształceń. Z tego powodu, w tej największej ze wszystkich ironii, ludzie myślą, że kłamstwa, którymi są karmieni w rzeczywistości są prawdą, a prawdę z kolei traktują często jak coś nierzeczywistego, szalonego i dziwacznego.
Ten świat to dużo więcej niż tylko nauczanie naszych szkół, świat ukazywany w mediach lub ten proklamowany przez kościoły i rząd. Większość ludzi żyje w hipnotycznym transie, biorąc za rzeczywistość to, co jest tak naprawdę tylko jej symulacją, snem, którego wartości zostały odwrócone. Kłamstwa są brane za prawdę, a tyrania jest akceptowana jako bezpieczeństwo.

Ze względu na ludzką naturę, prawdę trzymaj dla siebie i dla tych którzy są gotowi ją poznać

Jedynym powodem, dla którego akceptujemy wszelkie ziemskie autorytety jest społeczna powszechność takiego postępowania lub obawa przed możliwością użycia wobec nas siły lub przemocy, w razie braku podporządkowania. Bez tych przyczyn, wszelkie sylwetki autorytetów byłyby pozbawione swojej siły. Oczywistym staje się zatem fakt, że nie powinniśmy szanować innych z natury, lub dlatego, że “tak wypada”.
Niestety, z uwagi na psychologię człowieka i to jak zbudowana jest ta planeta, prawdę najlepiej trzymać wyłącznie dla siebie na swoim własnym prywatnym poziomie. Jest praktycznie niemożliwym, aby czysta prawda, która jest często niewygodna lub nie do ogarnięcia dla innych, stanowiła temat do dyskusji w szerokim gronie. W takim przypadku, prawie zawsze zetkniemy się z osobami, które usilnie będą starały się zdyskredytować informacje, które odbiegają od schematów światopoglądowych. Wygodniej i lepiej dla każdego z nas jest żyć swoimi przekonaniami i nie dzielić się nimi z innymi.
Oczywiście byłoby wspaniale dzielić się, ale szanse na to, że zostaniemy zrozumiani przez wszystkich, są minimalne. Nie warto także stawiać sobie za cel, próby przekonania innych do naszych poglądów. W rzeczywistości, to inni mogą łatwiej przekonać nas, że nie mamy racji. Tak działa ten system. Celem jest własne przebudzenie. To TY stanowisz cel tej gry. Żaden człowiek nie ma dostatecznych możliwości i sił aby “ratować z letargu” innych ludzi. Musimy martwić się o własne przeznaczenie.

Ludzkość wykonuje masę nonsensownych i rozpaczliwych w swej istocie działań. Często też destrukcyjnych

Ludzkość została tak “zaprogramowana” aby nie szukać prawdy i nie zawracać sobie nią specjalnie głowy. Próby poszukiwania odpowiedzi lub głębszy rozwój duchowy są zagłuszane przez takie aspekty życia jak polityka, sport, seks, telewizja i rozrywka. Dodatkowo istnieją jeszcze inne bariery, będące swoistymi pochłaniaczami energii i czasu. Wszystkie one trzymają nas w klatce matrixa. Zaliczamy do nich: pracę, szkołę i wszystkie metody zdobywania środków finansowych. Jak na ironię, ludzie, którzy nazywają sami siebie “sceptykami” nie są nimi do końca. Możemy ich nazwać sceptykami selektywnymi. To dlatego, że sceptyczni stają się tylko wobec “skrajnych idei”, lecz nigdy w przypadku idei popularnych stanowiących tzw. główny nurt naszego życia.
Sposób działania ludzkości jest bardzo prosty: “wykonywać wiele niczego”. Świat pochłonięty jest całą masą czynności i aktywności prowadzonej przez ludzi. Ludzkość spędza mnóstwo czasu poświęcając się nonsensownym czynnościom.
W świecie liczącym kilka miliardów ludzi, tylko garstka należy do prawdziwych poszukiwaczy. W Internecie istnieją biliony stron, a tylko mała ich część przedstawia prawdę. Klienci wydają miliardy dolarów każdego roku, podczas gdy nie wydaje się złamanego grosza na poszukiwanie prawdy. Na Ziemi napisano miliardy piosenek, a tylko część z nich dotyczy prawdy. Na Ziemi wydano miliardy książek, a tylko garstka porusza tematy naprawdę ważne.
W serwisie YouTube.com znaleźć można tysiące filmów, a tylko mała ich część ukazuje autentyczny świat. W telewizji oglądać możemy miliony programów i audycji podczas gdy prawie żadna z nich nie dotyka prawdy. Na Ziemi istnieje tysiące tytułów zawodowych i karier, ale żadna z nich nie nazywa się “poszukiwacz prawdy”. Dzień trwa 1440 minut, a prawie nikt z nas nie ma czasu aby choć przez minutę w ciągu dnia zadać sobie pytanie “czym jest życie”. Ludzie żyją średnio 70 lat i podczas tego czasu, tylko nieliczni otarli się o prawdę.

Bierz od systemu to, co chcesz, co Cię rozwinie i uszczęśliwi

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że popularność często nie jest niczym dobrym. Jeśli coś lub ktoś jest popularny, nie oznacza to, że jest autentyczny lub prawdziwy. Jak na ironię, znaczy to raczej, że to coś jest złe lub jest kłamstwem. Jest tak dlatego, że zanim cokolwiek stanie się na Ziemi popularne, elity (zarządzający Ziemią) muszą to wypromować lub wydać przyzwolenie.
Niektórych z popularnych rzeczy, takich jak samochody nie można odrzucić, co wydaje się oczywiste – stanowią one uproszczenie naszego życia, w końcu musimy czymś dojeżdżać do pracy. Jednak są rzeczy, które możemy świadomie odrzucić pozbywając się choćby kontroli mentalnej. Wiara w jedną z fałszywych religii ziemskich to wiara w fałszywą wersję historii ziemi. Branie za prawdę wszystkiego co przekazują media to oddawanie się świadomemu zniewoleniu i akceptacja kłamstwa.

Fizycznie jesteśmy podporządkowani, ale mentalnie możemy uwolnić się w każdej chwili

Warto zdać sobie sprawę, że zdecydowanie łatwiej kontrolować umysł niż fizyczne środowisko i choć ciągle jesteśmy fizycznymi niewolnikami, możemy wyzwolić się z kontroli mentalnej. Nikt nie trzyma przy naszej skroni broni i nie zmusza nas do określonego myślenia.
Podczas gdy Ziemia jest zniewoloną kolonią, ludzie uwielbiają marnować swój czas, pieniądze i środki na coś, co jest w swej ostateczności – nonsensem. Bogaci ludzie marnują swoje pieniądze na używki i uciechy, zamiast przeznaczyć je na rozwój wiedzy. Ludzie inteligentni kochają marnować swój czas w celu zdobywania kolejnych tytułów naukowych, zamiast studiować zagadnienia związane z szeroko pojętą duchowością i dochodzeniem do prawdy. Każdy z nas, uwielbia marnować czas i pieniądze na oglądanie sportu, filmów czy telewizji, zamiast poszukiwać prawdy.
Jako istoty marnotrawiące i niszczące naszą planetę, ludzkość stanowi opozycję do istot rozwiniętych w sposób duchowy. Dla przykładu, wszystkie terabajty dysków serwerowych, zapełnionych erotyką, mogłyby być zapełnione publikacjami lub artykułami poświęconymi wiedzy. Erotyka stanowi kolejny przykład nic nie wartego nonsensu stanowiącego nasze zniewolenie umysłowe.

Wymagania i oczekiwania wobec mnie nie będą realizowane. Nikt ich ze mną nie konsultował!

Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).
Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.
Poprzez wyeliminowanie innych opcji, Ci, którzy stworzyli system mają pewność, że uda się utrzymać pełną kontrolę nad ludzkością i nikt nie będzie zadawał niepotrzebnych pytań. System jest na tyle sprawny, że w dzisiejszych czasach całe nacje oddają się bezustannej pracy, która wysysa z nich energię. Nikt nie ma czasu na doskonalenie swojej sfery duchowej. Czy lubisz taki stan rzeczy czy nie, nie masz wyjścia. Musisz płacić rachunki i zbierać materialne dobra.

Presja otoczenia.. Po co?

Nie mamy dostępu do innych opcji takich jak wymiana barterowa, możliwość uprawy i produkcji własnego pożywienia i dóbr, lub pracy tylko dla siebie w uwolnieniu od podatków. Niczym chorągwie na wietrze, bez żadnych oporów poddajemy się trendom i kroczymy ścieżkami utartymi na długo przed naszymi narodzinami. Już czas uświadomić sobie, że świat nie jest naszą kreacją i nie został stworzony dla naszego interesu.
Któż z nas nigdy nie potrzebował społecznego przyzwolenia, chociażby ze strony rodziny czy znajomych, aby móc zmienić coś w swoim życiu? Któż z nas nie odczuwał presji otoczenia, która ciągnęła nas w ten sam wir, w którym tkwią wszyscy wokół nas. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych kultur i lokalnych społeczeństw. Nie boimy się prawdy, lecz raczej jesteśmy przez nią przygniatani. Jej ciężar jest dla nas zbyt duży, bo lubimy spać spokojnym snem. Jak możemy poznać sens naszego istnienia, kiedy jesteśmy więźniami na Ziemi?”
„Twoim zadaniem nie jest ciągnięcie wrzeszczącego i kopiącego świata w stronę nowej świadomości.
Twoim zadaniem jest dobrze wykonywać swoja pracę, tu i teraz. Wtedy Ci, których oczy widzą a uszy słyszą odpowiedzą”
Źródło: Tłumaczenie tekstu (fragmenty) ze strony Truthism.com
Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów na temat duchowości, metafizyki, iluzji społecznych i systemowych. Być może pomogą Ci one zrozumieć prawdziwą, choć skrzętnie ukrywaną naturę rzeczywistości.. Linki zamieszczam poniżej:
Jaki jest sens życia? Nie ma go w ślepej służbie społeczeństwu i systemowi
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz
Ludzie są wykończeni informacjami. Świat polityki, ideologii i nadmiernej filozofii prowadzi do upadku
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Ego odpowiada za naszą zależność od systemu. Jak się uwolnić?
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Autor: Jarek Kefir

PIRAMIDA ZDROWEGO OCZYSZCZANIA


Znamy chyba wszyscy piramidę zdrowego żywienia. W 2016 roku zaszła w niej rewolucyjna zmiana: została poprawiona aby być w zgodzie z najnowszymi ustaleniami badaczy i w jej podstawie zamiast produktów zbożowych znalazły się wreszcie właściwe produkty, czyli warzywa i owoce. Trochę długo zajęło naukowcom dotarcie do tej prawdy (znanej od pokoleń i opisywanej w starych świętych księgach), ale cieszmy się, że się to w ogóle stało. 😉
Nawet jednak jeśli odżywiamy się zdrowo unikając pokarmów szkodliwych, a spożywając te korzystne – zazwyczaj przynajmniej raz lub dwa w roku warto zdecydować się na okres dłuższej diety oczyszczającej w takiej lub innej formie. Przy czym innymi prawami rządzi się zdrowe odżywianie, a innymi zdrowe oczyszczanie. Stąd też użyteczna będzie znajomość praw związanych z oczyszczaniem, a tu obowiązuje całkiem inna piramida – tym razem piramida zdrowego oczyszczania, którą dzisiaj przedstawię czytelnikom.
Wiedza ta przyda się każdemu z nas (chyba, że jesteśmy kobietą ciężarną lub karmiącą, wtedy oczyszczanie jest raczej niewskazane). Nawet bowiem jeśli jesteśmy przewlekle zdrowi, to żyjemy w tak zanieczyszczonym środowisku (a i grzeszki dietetyczne się zdarzają nawet w najlepszej rodzinie), że profilaktyczne wewnętrzne sprzątanie jest każdemu z nas równie potrzebne co wiosenne porządki w domu czy ogrodzie.

czwartek, 15 czerwca 2017

Rewolucja odbędzie się w sposób cichy. We wnętrzach Naszych Serc.



Jeśli Dusza/ wewnętrzny głos/ intuicja prosi, żebyście coś zrobili i jest to zgodne z Waszym sercem, zróbcie to. Jeśli jest w Was prawda, którą nosicie w sobie i chcecie o tym mówić – róbcie to. Jest na to właściwy czas. Będziecie wspierani. Będziecie poprowadzeni. Każdy wedle zadania, które obrała Dusza.

Rewolucja odbędzie się w sposób cichy. We wnętrzach Naszych Serc. 

Z falą przmian na Ziemię przybywają określone Dusze - gwiezdni wolontariusze. Dusze, które wcielają się w tym czasie w konkretnym celu, z konkretnymi zadaniami. Są to Dusze Pracownicy Światła. Dusze, które chcą uczestniczyć/ pomagać Ziemi i ludzkości w procesie wzniesienia. Niektórzy z Was już to robią, inni są na przejściu, inni się przygotowują, a dla niektórych czas realizacji jeszcze się nie zaczął.
Z każdym dniem jest Nas więcej. I będzie więcej. Proces wyzwolenia powiedzie się, ponieważ taka jest Wola Boga Matki-Ojca. Zniewolenie ludzkości, szkody dla Ziemi, działania sił uzurpujących stały się na tyle duże, że powstała potrzeba ingerencji w drogę ludzkości. I dobrze. Dokąd ten świat zmierza w obecnej formie? Do zagłady. Część ludzkości doświadczy tego.
Zadaniem Pracowników Światła jest praca w kierunku przesunięcia świadomości zbiorowej. Rewolucja odbędzie się w sposób cichy: w Przestrzeni Naszych Serc.
Nadszedł czas, kiedy oprócz indywidualnej drogi duchowej oczekuje się od Nas konkretnych działań na rzecz ogółu.

Jeśli ten przekaz wywołuje w Tobie rezonans, wyraź swoją wolę. Będziesz poprowadzony.
 Jeśli się boisz, nie czujesz się pewny, jeśli nie wierzysz w siebie, pomocne będą następujące intencje:
- Chcę uwolnić strach odnośnie widzenia przyszłości.
- Chcę uwolnić strach odnośnie widzenia prawdy.
- Jestem bezpieczny, gdyż podążam za moja Duszą, by zobaczyć prawdę.
- Moja wizja jest idealnie uporządkowana i oświetlona miłością.
- Możliwość widzenia jest dla mnie bezpieczna.
- Uwielbiam patrzeć na piękny blask uzdrawiającego światła moich aniołów.
- Ufam temu, co widzę, wiedząc, że jest to zawsze dla mojego najlepszego dobra./ (Afirmacje Doreen Virtue)
Odwagi, pewności, zaufania.

Kosmici są już na Ziemi – twierdzi amerykański miliarder

 

Robert Bigelow – miliarder z Los Angeles, przyznał niedawno w programie telewizyjnym "60 minutes", że wierzy w obecność kosmitów na Ziemi. Jego słowa wywołały poruszenie wśród internautów, ponieważ Bigelow to jeden z potentatów w branży kosmicznej i współpracownik agencji NASA.
REKLAMA
Zapytany o to, czy wierzy w Obcych, Bigelow stwierdził, że jest przekonany, iż są oni tuż pod naszym nosem i nie trzeba ich szukać daleko między gwiazdami.
– Wierzę, że coś w tym jest. Na Ziemi była od dawna i ciągle widoczna jest ich obecność – powiedział, dodając, że choć sam nigdy nie widział "latającego talerza", spotkanie z dziwnym, szybko poruszającym się obiektem zaliczyli jego dziadkowie.
Ale to nie rodzinne opowieści sprawiły, że Bigelow, którego firma pracuje nad rozwojem stacji orbitalnych, uwierzył w kosmitów. Przed laty wydał on mnóstwo pieniędzy na stworzenie prywatnego odpowiednika "Archiwum X" mającego zdobyć dowody na istnienie UFO.
Zagadka BBD
Robert T. Bigelow (dla znajomych Bob) urodził się w 1945 r. Przez większość życia zajmował się nieruchomościami i hotelarstwem, gromadząc ogromny majątek. W 1999 r., kiedy o przemyśle kosmicznym myślano jeszcze w kategoriach science-fiction, założył on firmę Bigelow Aerospace – dziś współpracującą z NASA i skupiającą się na tym, na czym jej twórca zna się najlepiej – tworzeniu przestrzeni do życia, tyle, że na orbicie.
Oprócz tego Bigelow znany jest z zaangażowania w różne "nietypowe" projekty. Wiele lat temu przekazał ponad 3 mln USD na badania nad życiem pośmiertnym. Zjawiska niewyjaśnione od zawsze były bowiem jego "konikiem". W 1995 r. postanowił pójść o krok dalej i powołał specjalistyczną organizację skupiającą się na badaniu anomalii i fenomenów z pogranicza.
Tak powstał NIDS (ang. National Institute of Discovery Science, pol. Krajowy Instytut Nauki Odkrywczej), który posiadał własną radę naukową oraz wykwalifikowany zespół złożony z naukowców i techników.
– Nie szukamy Obcych. Badamy anomalie – mówił dr Colm Kelleher – biochemik wybrany na koordynatora NIDS. – Znaczna część naukowców neguje tego typu badania jako bezwartościowe. Środowisko naukowe z reguły odrzuca wszystko to, na co brak jednoznacznych dowodów.
Kelleher, za pieniądze Bigelowa, postanowił mu takich dowodów dostarczyć. Szczególną uwagę NIDS poświęcił obiektom UFO, na temat których przez lata zgromadził tysiące zgłoszeń.
Większość z nich – jak wyjaśniali badacze – dało się wytłumaczyć w prosty sposób obserwacjami meteorów, satelitów czy pojazdów wojskowych. Istniała jednak szczególnie interesująca kategoria doniesień w postaci BBD – czyli Big Black Delta – latających maszyn o kształcie zbliżonym do trójkąta. Relacje na ich temat napływały niemal masowo, a najsłynniejsza z nich wydarzyła się w marcu 1997 r., kiedy ogromny obiekt, nieco przypominający kształtem bumerang, przeleciał nad rejonem Phoenix (Arizona). NIDS sporządził dwa raporty na temat latających trójkątów, które okazały się bardzo interesujące.
"USA doświadczają fali ich obserwacji, która nasiliła się w latach 90. i trwa nadal. Obiekty te widywano w pobliżu obszarów gęsto zaludnionych oraz międzystanowych autostrad" – wspominał raport z 2004.
Było to dziwne w świetle popularnej hipotezy, że latające trójkąty to zaawansowane maszyny Sił Powietrznych USA. Ich zachowanie nie pasowało do zwyczajowego postępowania lotnictwa z niegdysiejszymi nowinkami technicznymi jak B-2 czy F-117, które testowano nad pustkowiami południowo-zachodniej części Stanów.
"Szczególnie w sprawach z lat 90. widoczna była chęć otwartej demonstracji swego istnienia ze strony tych obiektów. W niektórych przypadkach można było mówić wręcz o celowej ekspozycji na widok publiczny" – dodawał w swoich wnioskach NIDS, nie potrafiąc jednak odpowiedzieć, czym konkretnie są BBD.
Choć w raporcie z 2002 r. badacze Bigelowa uznali, że latające "delty" to zaawansowane wojskowe sterowce o napędzie elektrokinetycznym lub jądrowym, dwa lata później zmienili zdanie, oświadczając, że nie są pewni, czy to tajne prototypowe samoloty czy raczej nowy rodzaj UFO. Mimo to nie ma wątpliwości, że obiekty te istnieją i są widywane także poza Ameryką.
Po co kosmici zabijają krowy?
Kolejną zagadką, jaką zajęli się eksperci z NIDS były okaleczenia zwierząt, o których od lat 70. donoszono z rolniczych regionów USA. Zwykle ich ofiarą padało bydło (choć nie tylko), a skala zjawiska kilkakrotnie skłoniła do reakcji władze, a nawet CIA. Wyjaśnienia, jakie zaoferowano, były jednak niewystarczające.
Okaleczenia od początku przypisywano kosmitom przeprowadzającym jakieś "brudne" eksperymenty. Rany na ciałach krów i byków zadawano z chirurgiczną precyzją. Niektóre zwierzęta miały połamane kończyny, jakby ktoś zrzucił je z dużej wysokości. Eksperci twierdzili z kolei, że sprawa jest wyolbrzymiana i przekoloryzowana przez ranczerów, a za wszystko odpowiadają po prostu padlinożercy lub owady.
Kelleher i jego grupa postanowili rozprawić się z tą zagadką, po raz kolejny natrafiając na potencjalne ślady tajnych rządowych albo wojskowych projektów. NIDS zbadało kilka przypadków okaleczeń, dokonując zaskakujących odkryć. Okazało się, że zwierzęta były zabijane i pozbawiane określonych organów – najczęściej oczu, języka oraz narządów płciowych. Choć wykluczono działanie drapieżników, trudno było ustalić, kto za to odpowiada, gdyż "widmowi chirurdzy" prawie w ogóle nie pozostawiali śladów. Prawie. W kilku przypadkach przy zabitych krowach znaleziono bowiem resztki substancji o działaniu zwiotczającym i uspokajającym.
Czyżby kosmici używali ziemskich leków do ogłuszania krów? – pytał Kelleher, dodając, że udało mu się zauważyć kilka innych dziwnych zbieżności. Fala okaleczeń rozpoczęła się po 1964 r., kiedy Gaylord Hartsough na konferencji Narodowego Instytutu Zdrowia ogłosił, że amerykańskie bydło może nosić w sobie priony odpowiadające za przypadłość pokrewną kołowaciźnie i kuru – chorobie kanibali z Nowej Gwinei. Dekady później tzw. choroba szalonych krów będzie siała postrach w Zachodniej Europie.
Zdaniem Kellehera ogniska chorób prionowych i okaleczeń w dziwny sposób nakładały się na siebie. Ponadto organy, które wycinano zwierzętom stanowią główny rezerwuar chorobotwórczych białek w zakażonym organizmie. Wniosek – okaleczeń najprawdopodobniej nie dokonują kosmici, ale nieokreślona jednostka specjalna działająca poza nadzorem weterynaryjnym i poszukująca czegoś, o czym nie wolno informować społeczeństwa.
Trzecim głośnym projektem NIDS były badania na tzw. Ranczu Skinwalkera w Utah – posesji, na której miało dochodzić do regularnych manifestacji pełnego spektrum zjawisk nadprzyrodzonych – od UFO po złośliwe duchy. Sugerowano, że na tym odludnym obszarze istnieje "portal" pozwalający na wizyty bytów z innego wymiaru w naszej rzeczywistości albo że mieszkańcy odludnego rancza obserwują wyniki tajnych wojskowych eksperymentów.
NIDS zakupiła posesję i zainstalowała tam sprzęt rejestrujący. Mimo kilku dziwnych incydentów, które odnotowali badacze, aktywność zjawisk nadprzyrodzonych na ranczu z czasem zanikła.
Z bliżej nieokreślonych przyczyn w 2004 r. Bigelow zdecydował o zamknięciu swojego prywatnego Archiwum X. Czy powodem było to, że w swoich badaniach "nadepnął na ogon" służbom i wojsku przeprowadzającym tajne projekty? To prawdopodobne, choć nie da się wykluczyć, że za część relacji o UFO odpowiadają będący poza naszym zasięgiem kosmici, którzy nie dążą do kontaktu z ludźmi. Prawda o ich obecności na Ziemi – mówił jeden z członków NIDS, były astronauta Edgar Mitchell, znana jest tylko nielicznym dygnitarzom na szczytach władzy i nawet tak "grube ryby" jak Bigelow nie mają do niej dostępu.
Mimo to miliarder twierdzi, że, wydawszy krocie na poszukiwania Obcych, zyskał pewność, iż są oni od dawna między ludźmi…