sobota, 26 grudnia 2015

PRZECZYTAJCIE TĘ CUDOWNĄ PRZYPOWIEŚĆ.....




Dawno, dawno temu, był sobie świat położony z dala od naszego. Nie wiadomo jak daleko od nas się znajdował - w przestrzeni, czasie czy może nawet poza czasem. Ludzie zamieszkujący tamten świat żyli w stanie uniesienia i radości, jakich w naszym świecie mogą doświadczać tylko nieliczni - podczas tych ulotnych chwil, gdy potrafią dostrzec potencjał życia i umysłu.
Pewnego dnia szaman plemienny tamtego świata zwołał naradę. Gdy wszyscy zebrali się wokół niego, przemówił uroczyście:
"Przyjaciele, istnieje świat, który potrzebuje naszej pomocy. Nazywają go Ziemią i właśnie ważą się jego losy. Jej mieszkańcy osiągnęli punkt krytyczny w swoim zbiorowym przebudzeniu i bez naszej pomocy ich narodziny nie zakończą się szczęśliwie. Kto jest chętny do wzięcia udziału w naszej misji do tego miejsca i czasu, by służyć pomocą tamtejszej ludzkości?”
"Opowiedz nam więcej o tej misji" - poprosili.
"Cieszę się, że pytacie, ponieważ jest to spawa wysokiej wagi. Wprowadzę was w trans. Będzie on tak głęboki, że stracicie poczucie tego, kim jesteście. Będziecie żyć jak zamieszkujący Ziemię ludzie i na początku całkowicie zapomnicie o swoim pochodzeniu. Zapomnicie nawet naszego języka oraz nie będziecie pamiętać własnego imienia. Pozbawieni zdolności do zachwytu i dostrzegania piękna, które panują w naszym świecie oraz pozbawieni wszechogarniającej miłości, odczujecie ich wielki brak, nie zdając sobie przy tym sprawy, czego tak naprawdę wam brakuje. To co dla nas jest normalne - miłość i piękno - będziecie odczuwać jedynie jako tęsknotę w sercu. Gdy będziecie tak żyć zagłębieni w tym boleśnie popsutym świecie, wasze wspomnienia przybiorą formę intuicyjnej wiedzy, że jednak jest możliwy świat piękniejszy, niż ten, który będzie was otaczał.
W okresie dorastania, wasza wiedza będzie nieustannie kwestionowana. Na milion sposobów będzie wam wmawiane, że świat zniszczenia, przemoc, ciężka praca, niepokój i degradacja są normalnością. Może się zdarzyć, że będziecie całkowicie osamotnieni - pozbawieni sprzymierzeńców dzielących tę samą - jak wy - wizję lepszego świata. Może się również zdarzyć, że popadniecie w głęboka rozpacz, jakiej my w naszym świecie Światła nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. Jednak cokolwiek by się nie stało, zawsze towarzyszyć wam będzie iskierka mądrości, która nigdy was nie opuści. Pamięć o prawdziwym pochodzeniu zostanie zakodowana w waszym DNA. Iskierka ta będzie się w was nieustannie tlić, aż do czasu, gdy stanie się zalążkiem przebudzenia.
Wiedzcie jednak, że pomimo odczuwanej samotności, tak naprawdę nie będziecie sami. Ześlę wam wsparcie i pomoc, które jednak wy będzie postrzegać jako cud - jako coś, co przekracza granice waszego pojmowania. Na kilka chwil, godzin lub dni będziecie doświadczać przebudzenia, które pozwoli wam odczuwać radość i piękno takimi, jakimi one są w istocie. Mimo, że planeta Ziemia i jej mieszkańcy pogrążeni będą w cierpieniu, wciąż będzie można dostrzegać tam piękno, jego projekcję z przeszłości i przyszłości i owo piękno będzie obietnicą tego, co jest możliwe i przypomnieniem tego co jest prawdziwe.
Będziecie sobie wzajemnie pomagać. Kiedy rozbudzi się w was gotowość do spełnienia misji, rozpoznacie członków waszego plemienia. Waszym znakiem rozpoznawczym będą wspólny cel, wartości, intuicja oraz podobieństwo obieranych ścieżek. Gdy Ziemię ogarnie kryzys, wasze ścieżki zaczną przeplatać się coraz częściej. Czas osamotnienia oraz czas chwil, w których wydawało wam się, że zwariowaliście, będzie już za wami.
Wszędzie na Ziemi znajdziecie członków waszego plemienia, zaś rozwinięte technologie telekomunikacyjne umożliwią wam szybki wzajemny kontakt. Jednak prawdziwy przełom i rzeczywiste przyśpieszenie dokona się dopiero podczas spotkania każdego z was twarzą w twarz, które będzie miało miejsce w specjalnie wyznaczonych do tego celu miejscach na Ziemi. Następny etap waszej podroży rozpocznie się gdy już wielu z was zbierze się razem. Mogę was zapewnić, iż podroż ta zakończy się w tym samym miejscu, w którym się rozpoczęła. Misja, której nie byliście świadomi stanie się świadoma, zaś intuicyjny bunt przeciwko rzeczywistości odczuwanej wcześniej jako normalną, odczujecie jako wyraźną potrzebę stworzenia piękniejszego świata.
W chwilach samotności, będziecie usiłowali zapewnić samych siebie, że jeszcze nie zwariowaliście. Sposobem na to będzie informowanie innych, co złego dzieje się z ich światem. Albowiem Wiedza stanie się waszym udziałem. Będziecie też odczuwać wręcz jako zdradę, jeżeli nie będą chcieli was słuchać. Będziecie też rejestrować opowieści o błędach, okrucieństwie i zagładzie środowiska, które to wiadomości będą potwierdzać wiarygodność waszej intuicji o istnieniu lepszego świata. Po tym jednak, jak otrzymacie moją pomoc, nie będziecie musieli już tego robić. Od tej chwili wasza energia zamieni się w aktywny proces kreowania lepszego świata".
Jedna z kobiet z plemienia zapytała szamana: "Skąd wiesz że to się uda? Jesteś pewien, że Twoje moce szamańskie są wystarczająco silne, aby wysłać nas w taką podroż?"
Szaman odpowiedział: "Wiem, że misja się powiedzie, ponieważ wcześniej robiłem to już wiele razy. Wielu z was zostało już wysłanych na Ziemię, aby mieszkać z tamtejszymi ludźmi i przygotować grunt dla misji, której teraz wy się podejmiecie. Mam już w tym doświadczenie! Jedyną różnica jest to, iż teraz wielu z was podejmie się tego wyzwania jednocześnie. To, co będzie nową jakością w zamieszkałym przez was czasie, to fakt, że owe Zgromadzenia Członków Plemienia, o których wam mówiłem, zaczną się właśnie organizować".
Jeden z w współplemieńców zapytał: "Czy istnieje zagrożenie, że zagubimy się w tamtym świecie i nigdy się nie wybudzimy z szamańskiego transu? Czy istnieje niebezpieczeństwo, że rozpacz, cynizm i ból rozłąki będą tak wielkie, że ugaszą iskierkę nadziei oraz poczucie samego siebie i własnych korzeni, doprowadzając do wiecznej rozłąki z naszymi najbliższymi?"
Szaman odpowiedział: " Nie ma takiej możliwości. Im bardziej będziecie zagubieni, tym większa pomoc będzie wam zesłana. W tym czasie może wydawać się wam, iż zawalił się cały wasz świat. I że straciliście wszystko to co najcenniejsze. Później jednak dostrzegać będziecie to jako dar. Ja i nasza świat nigdy was nie opuścimy".
Inny mężczyzna zapytał: "Czy istnieje możliwość, że misja się nie powiedzie i cała planeta, Ziemia, zginie?"
Szaman odpowiedział: "Odpowiem na to pytanie paradoksem. Nie ma takiej możliwości. Prawdą jest, że jej sukces zależy od waszych poczynań. Los świata jest w waszych rekach. Klucz do tego paradoksu leży w was samych oraz w waszych uczuciach. Wszystkie wasze problemy z którymi się będziecie borykać - nawet wasza ukryta wewnętrzna walka - będą miały wymiar kosmiczny. Będziecie wiedzieć, tak jak teraz, że wszystko co robicie ma znaczenie. Bóg widzi wszystko."
Nie było więcej pytań. Gdy woluntariusze zebrali się w kręgu, szaman podszedł do każdego z nich. Ostatnią rzeczą, jaka pamiętali, to wydmuchiwany przez szamana dym prosto w twarz. Weszli w głęboki trans i zapadli w sen o świecie, w którym sami się dzisiaj znajdujemy.
Charles Eisenstein


 
 

Dzięki wprowadzaniu nowych kodów kosmicznego światła, które w swojej esencji oddziałują na Ziemię, ludzki kolektyw przebudzi się do wyższej świadomości. Zobaczycie jak każdy coraz intensywniej będzie odczuwał nowe potrzeby wyrażania siebie, otwarcia się na nową wizję i zjednoczenia z tym, co święte i boskie w waszym wnętrzu. Wielu zda sobie sprawę z istnienia energii, którą emanują, co spowoduje aktywację ich pól energetyczno-wibracyjnych i wywoła w nich panikę. Ale będzie również wielu innych, którzy tak jak wy, dokonają integracji i będą coraz bardziej emanować całym potencjałem kosmicznego promieniowania, a duchowy puls wygeneruje wspólny front działań wszystkich operatorów światła. W tym właśnie celu Ziemia przygotowuje was i będzie to robiła w następnych latach, abyście wraz z nią odkrywali nowe wymiary i rzeczywistości kosmiczno-duchowe w trzecim tysiącleciu. Razem, jesteście zjednoczeni w tej fascynującej podróży kosmicznej integracji z bardziej świetlistymi strefami.”

Ramaathis Mam – „Radyum Solaris. Most Kosmicznego Światła”

Human DNA


[Oto od dawna zapowiadany przekład tekstu Scientists find Extraterrestrial genes in Human DNA]
Czy istnieją rozproszone po galaktyce zaawansowane cywilizacje istot ludzkich?
John Stokes
Grupa badaczy pracujących nad Projektem Poznania Ludzkiego Genomu (Human Genome Project) wskazuje, że dokonała zaskakującego odkrycia: wierzą oni, że 97% niekodujących sekwencji w ludzkim kodzie DNA jest niczym innym, jak kodem genetycznym pozaziemskich form życia.
Niekodujące sekwencje są wspólne dla wszystkich żywych organizmów na Ziemi, począwszy od pleśni i ryb, a na istotach ludzkich skończywszy. W ludzkim DNA stanowią one większą część całego genomu – twierdzi profesor Sam Chang, szef badaczy. Niekodujące sekwencje znane pierwotnie jako „śmieciowe DNA” („junk DNA”) odkryto wiele lat temu, ale funkcja jaką pełnią pozostała zagadką. Przytłaczająca większość ludzkiego DNA jest nie z tego świata. W sposób oczywisty „pozaziemskie geny śmieciowe” zaledwie „cieszą się tylko przejażdżką”, podczas gdy przekazywane z pokolenia na pokolenie geny aktywne ciężko pracują.
Po dogłębnych badaniach z pomocą innych naukowców, programów komputerowych, programistów, matematyków oraz innych specjalistów profesor Chang zastanawiał się, czy aby ten „śmietnik ludzkiego DNA” nie został stworzony przez jakiegoś „pozaziemskiego programistę”. Jak zaobserwował prof. Chang obce odcinki w ludzkim DNA „posiadają swoje własne żyły, tętnice oraz własny system immunologiczny, który stanowczo opiera się naszym lekom przeciwnowotworowym”.
Prof. Chang: „nasza hipoteza zakłada, że w tworzenie nowego życia i umieszczenie go na różnych planetach została zaangażowana wyższa pozaziemska forma życia. Ziemia jest tylko jedną z nich. Być może po zaprogramowaniu, nasi stwórcy hodowali nas tak samo jak my hodujemy bakterie na szalce Petriego. Nie możemy poznać motywów jakimi się kierowali – czy był to eksperyment naukowy, czy też sposób na przygotowanie kolejnych planet pod kolonizację, czy też jest to na dłuższą skalę zaprojektowany plan rozsiewania życia we wszechświecie”.
Prof. Chang w dalszej kolejności wskazuje, że „jeśli pomyślimy o tym w kategoriach ludzkich to ci ‚pozaziemscy programiści’ najprawdopodobniej pracowali nad ‚jednym wielkim kodem’ składającym się z kilku projektów i te projekty powinny wytworzyć rożne formy życia dla różnych planet. Wypróbowali oni także wiele rozwiązań. Napisali oni ten ‚wielki kod’ wykonali go, nie podobały im się jego pewne funkcje, więc je zmienili i dodali nowe, powtórnie go wykonali i dodali więcej poprawek próbując ciągle od nowa”.
Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Changa konkluduje, że ‚ci pozaziemscy programiści’ być może otrzymali polecenie wycięcia wszystkich idealistycznych planów na przyszłość wtedy, gdy skupiali się na ‚projekcie Ziemia’ aby zdążyć przed nieubłaganie płynącym czasem. Bardzo możliwe, że w tym pośpiechu ‚pozaziemscy programiści’ znacznie uprościli ten wielki kod i dostarczyli podstawowy kod z zamiarem wykorzystania go na Ziemi.
Prof. Chang jest jednym z wielu badaczy i innych naukowców, którzy odkryli pozaziemskie pochodzenie ludzkości.
Prof. Chang i jego koledzy wskazują, że luki w pozaziemskim oprogramowaniu sekwencji DNA wywołane hipotetycznym pośpiechem w tworzeniu życia ludzkiego na Ziemi obdarzyły rodzaj ludzki nielogicznym wzrostem mas komórek, które znane nam są jako rak.
Prof. Chang wskazuje dalej: „to, co widzimy w naszym DNA jest programem składającym się z dwóch wersji: wielkiego kodu oraz kodu podstawowego”. Pan Chang twierdzi: „pierwszym faktem jest to, że kompletny ‚program’ zdecydowanie nie był napisany na Ziemi; jest to już fakt zweryfikowany. Kolejnym faktem jest to, że geny jako takie nie wystarczą do wytłumaczenia procesu ewolucji; w tej ‚grze’ musi być coś jeszcze”.
Jak głosi profesor Chang „Prędzej czy później musimy zmierzyć się z niewiarygodnym poglądem, że każde życie na Ziemi zawiera w sobie kod genetyczny swego pozaziemskiego kuzyna oraz że ewolucja nie jest tym, czym myślimy, że jest”.
Następstwa odkrycia projektu ludzkiego genomu kojarzone z „podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi”
Następstwa tych odkryć naukowych mogłyby wesprzeć twierdzenia innych naukowców i obserwatorów o wcześniejszych kontaktach z podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi.
Ta teoria zakłada, że humanoidalne istoty dostarczyły część materiału genetycznego dla ludzkiej ewolucji i wiele z tych pozaziemskich istot zezwoliło przedstawicielom swojej kadry na inkarnację na Ziemi w ludzkich rodzinach jako „gwiezdne nasiona”. Te „gwiezdne nasiona”, „gwiezdne dzieci” czy też „gwiezdni ludzie” opisywani są przez Brada i Francie Steiger jako istoty, których ‚dusze’ pierwotnie inkarnowały w innych światach systemu gwiezdnego, a następnie przybyły na Ziemię w celu przyspieszenia duchowej ewolucji ludzkości. Większa część ludzkości mogłaby uznać tę grupę istot pozaziemskich za życzliwe, jak to opisują ‚kontaktowcy’, do których należą George Adamski, Orfeo Angelucci, George Van Tassell, Howard Menger, Paul Villa, Billy Meier and Alex Collier. Każda z tych osób wyjaśnia naturę dobrowolnych spotkań z tymi podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi. „Kontaktowcy” często dostarczają dowodów fizycznych spotkań w formie fotografii, filmów i/lub świadków ich kontaktów z rasami pozaziemskimi. Najlepiej udokumentowanym i przebadanym ‚kontaktowcem’ jest Edward „Billy” Meier, który dostarczył wiele dowodów do badań.
Wizerunki „Starożytnych astronautów”
Pisarze zajmujący się ‚starożytnymi astronautami’ naprawdę przypuszczają, że rasa inteligentnych istot pozaziemskich odwiedziła i/lub skolonizowała Ziemię w dalekiej przeszłości i używając inżynierii genetycznej unowocześniła prymitywnego hominida Homo Erectus przekształcając go w rasę ludzką Homo Sapiens.
Dowodem przemawiający za tą ideą są następujące fakty: a) jest zupełnie nieprawdopodobne z punktu widzenia zasad ortodoksyjnego Darwinizmu, że Homo Sapiens pojawił się tak szybko; oraz b) że mity starożytnych cywilizacji opisują przybywających z niebios bogów z wyglądu podobnych do ludzi i tworzących rodzaj ludzki ‚na własne podobieństwo’ (podobnie zresztą opisuje ten fakt Biblia). Homo sapiens jest zatem uważany za będącą hybrydą istotę, zawierającą mieszaninę genów Homo Eerectusa oraz genów pozaziemskich, pochodzących od ‚rasy bogów’.
Teoria o pochodzeniu ludzkości nie mogła być zapoczątkowana przed nowoczesną erą inżynierii genetycznej oraz podróży w czasie. Nawet obecnie, w XXI wieku, jest wiele osób, które uważają ją za science fiction. Jednakże, w świetle problemów jakie nastręcza ortodoksyjna teoria ludzkiej ewolucji, idea genetycznej interwencji przez inteligentne humanoidalne gatunki (które same ewoluowały na innej planecie przez dłuższy okres czasu) wymaga rozsądnego potraktowania, jako dostarczająca potencjalnego rozwiązania zagadki.
Najsłynniejszymi propagatorami interwencji starożytnych astronautów są Szwajcar Erich von Daniken oraz Amerykanin Zacharia Sitchin. Ten drugi w szczególności szczegółowo omówił tę kwestię.
Oświadczenie naukowców z grupy „Egzopolitycznej”
Doktor Michael L. Salla jest jednym z założycieli egzopolityki, ruchu opowiadającego się za otwartym dialogiem z przybyszami z kosmosu, mającego na celu umocnienie „globalnej demokracji” oraz jakości życia ludzkości jako istot społecznie odpowiedzialnych. Dr Salla wskazuje, że „istnieje znacząca liczba znanych ras istot pozaziemskich (na co wskazują różne agencje oraz instytucje badawcze) będących w interakcji z Ziemią i ludźmi”.
Dr Salla jest także autorem dzieła zatytułowanego Exopolitics: Political Implications of the Extraterrestrial Presence (Dandelion Books, 2004) („Egzopolityka: polityczne implikacje pozaziemskiej obecności”).
Zajmuje on pełnoetatowe stanowisko naukowe na Australian National University i na American University, Washington DC oraz posiada tytuł doktora w University of Queensland w Australii. W czasie swojej kariery akademickiej był najlepiej znany z organizowania serii obywatelskich inicjatyw dyplomatycznych w sprawie konfliktu w Timorze Wschodnim, finansowanych przez Amerykański Instytut Pokoju i Fundację Forda. Jest również założycielem Exopolitics Institute oraz głównym wydawcą „Exopolitics Journal” oraz uczestnikiem „Pozaziemskich Cywilizacji i Światowej Konferencji Pokoju”.
W wywiadzie z 1998 roku Clifford Stone, emerytowany sierżant armii USA, który 22 lata służył w wojsku i któremu przypisuje się uczestnictwo w operacji tropienia rozbitych pozaziemskich pojazdów i pozaziemskich biologicznych bytów (EBE) ujawnił, że [według różnych instytucji i agencji] znane są różne rasy istot pozaziemskich. Dr Salla udowodnił wcześniej, że najbardziej atrakcyjne świadectwa o pozaziemskich formach życia pochodzą od takich „donosicieli” jak sierżant Stone i „kontaktowców”, którzy mieli bezpośredni, fizyczny kontakt i komunikowali się z nimi.
Dr Salla zauważył wcześniej, że sierżant sztabowy Bob Dean, który miał za sobą 27 lat wyróżniającej się kariery w wyższych kręgach wojskowych zwraca uwagę, że wśród znanych istot pozaziemskich jedna grupa „wygląda tak bardzo podobnie do nas, że gdyby ktoś z nich usiadł obok nas w samolocie lub w restauracji nigdy nie dostrzeglibyśmy żadnej różnicy”.
Jest więc oczywiste, że „humanoidalne rasy pozaziemskie mogą łatwo wmieszać się w ludzkie społeczeństwo w sposób opisany przez Deana i być dla innych nie do odróżnienia od reszty ludzkości” – wspiera go dr Salla.
Według Alexa Colliera, który rości sobie prawo do bycia „kontaktowcem”: „różnorodność ras istot pozaziemskich dostarczyła materiału genetycznego do przeprowadzenia ‚ludzkiego eksperymentu’”. Alex Collier podkreśla, że „ziemscy humanoidzi” są „produktem pozaziemskich manipulacji genetycznych i są posiadaczami ogromnej puli genów, pochodzących z bardzo wielu różnych banków pamięci rasowej, pochodzących od co najmniej 22 różnych ras”.
Wysiłki ludzkich ET mających na celu promowanie jedności ludzkości poprzez duchowość religijną
Alex Collier twierdzi, że ci rezydenci, „ludzkie ET”, pragną się upewnić, że „globalna jedność będzie ewoluowała w rozsądny sposób bez zagrażania sobie i większym galaktycznym społecznościom, w których skład wchodzi”. „Grupy exopolityczne i niezależni „kontaktowcy” też wskazują, że rezydujący tu „ludzcy ET” pragną wzniesienia ludzkiej świadomości oraz promowania jedności religijnej”.
Domniemany kontakt Alexa Colliera z ET sugeruje, że religijny fundamentalizm, zaczynając od chrześcijaństwa, poprzez judaizm, islam i inne zinstytucjonalizowane religie jak również jawne kulty (sekty?) zostały celowo zaszczepione przez „wrogie siły” w celu manipulowania i kontrolowania ludzkości.
Jezus, który wedle domniemań wielu grup był „ludzkim ET” chciał inspirować społeczną świadomość ludzkości w kierunku jedności i nie przybył, żeby tworzyć „religię chrześcijańską” z jej seksualnie represyjnymi i homofonicznymi odcieniami, które były także użyte w ideologii rasizmu oraz w celu uprawnienia takich okropności jak ‚handel niewolników’.
ET, które jakoby kontaktowały się z Alexem, także zastrzega, że Jezus żył naprawdę, spędził resztę życia w Massadzie oraz był ukrzyżowany jedynie przez religijną doktrynę oraz tworzenie mitów kojarzonych z ‚manipulacjami’ (‚palm’).
Jeśli chodzi o „scenariusz zbawiciela”, ET przekazało Alexowi, że umieszczono go w naszych systemach wiary, aby „nas osłabić”. Scenariusz zbawiciela w obrębie dogmatu zinstytucjonalizowanych religii uzasadnia utworzenie kierowanej przez elitę opresyjnej struktury władzy, elitę która samą siebie mianuje „sędziami moralności”. Te religijne elity używały w przeszłości swojej roli aby kontrolować społeczeństwo, co dopełnienia ich połączone skłonności, wraz z innymi elitami rządu i biznesu, do chciwości i splendoru.
Wysiłki zaawansowanych społecznie ludzkich ET, mających na celu potwierdzenie jakości życia „ziemskich ludzi” poprzez „emisariuszy” duchowych i innych, zostały osłabione przez wysiłki „kapitalistów” dążących do wykorzystania tego typu domniemanych inicjatyw w pogoni za realizacją ciemiężącego planu chciwości oraz władzy faszystowskiej.
Rezydenci ET chcą ‚pomóc ludzkości odnaleźć wolność poprzez edukację oraz zwiększanie świadomości’.
Oświadczenia osób które spotkały „ludzkie ET” na Ziemi
W artykule „Extraterrestrials among us” (Istoty pozaziemskie pośród nas) opublikowanym w październiku roku 2006, dr Salla twierdzi, że: „istnieje wstrząsający dowód pochodzący z wielu niezależnych źródeł, że „podobni do ludzi” wędrowcy pozaziemscy już zintegrowali się i żyją w głównych miastach i fakt ten jest znany pewnej liczbie instytucji.
Poza świadectwami ‚donosicieli’ jak sierżant sztabowy Robert Dean, pewna liczba osób utrzymuje, że spotkała obcych przybyszy udających zwyczajnych obywateli w większych miastach naszej planety.
George Adamski jako pierwszy pisał o obcych żyjących w tajemnicy pomiędzy ludźmi. W swojej drugiej książce opisującej jego doświadczenia z kontaktami z obcymi „Inside the Flying Saucers” („Wewnątrz Latających Spodków”), Adamski opisuje, w jaki sposób podobne do ludzi istoty umocniły swoją obecność pośród ludzi. Dr Salla spostrzega „oni prawdopodobnie byli do nas tak podobni, że mogli znaleźć pracę, mieszkać w sąsiedztwie, prowadzić samochody oraz łatwo wmieszać się w ludzką społeczność”.
Dr Salla: „Adamski opisał w jaki sposób kontaktowali się z nim w celu ustalenia spotkań, które doprowadziły do jego słynnych lotów na pokładach statków powietrznych istot pozaziemskich”. Jak wyjaśnia dr Salla „podczas gdy sprawa doświadczania kontaktów Adamskiego z tymi istotami z jednej strony wydaje się zarówno nieco kontrowersyjna, jak i wiarygodna, z drugiej strony jednak jego widzenia z UFO oraz kontakty z obcymi istotami zostały potwierdzone przez imponującą grupę świadków oraz zbiory fotografii i filmów, które, jak podaje niezależna grupa badaczy, nie były mistyfikacjami”.
Dr Salla dodaje: „oświadczenia Adamskiego dają możliwość wglądu w to, w jaki sposób istoty te mogą żyć incognito wśród ludzi. Po przedyskutowaniu przypadku Adamskiego oraz najmocniejszych dowodów przemawiających za nim, dr Salla omawia w artykule inne przypadki osób utrzymujących, że spotkały obcych zachowujących się jak zwyczajni obywatele. Ostatecznie dr Salla w książce „Extraterrestrials among us” bada oficjalne oświadczenia pewnej liczby ‚donosicieli’ dotyczące wiedzy, że obce istoty żyją wśród zwyczajnych obywateli.
Dowody na kontakty istot pozaziemskich z ludźmi
Słynne spotkanie Adamskiego 20 listopada 1952 roku w rejonie Desert Center (Kalifornia) z istotą wyłaniającą się ze ‚statku zwiadowczego’ było widziane przez sześciu świadków, którzy złożyli pisemne oświadczenia potwierdzające wersję wydarzeń Adamskiego w jego późniejszej książce Latające spodki wylądowały (1953). Czterech spośród tych świadków natychmiast złożyło relację z tego, co się stało, lokalnej gazecie Phoenix Gazette, która 24 listopada opublikowała tę historię umieszczając szkice i zdjęcia. Spotkanie w Desert Center, które było jednym z tych, jakich doświadczył Adamski, należało do gatunku, jak twierdzi badacz UFO Timothy Good, „dokladnie zrelacjonowanych” oraz „rozsądnych i weryfikowalnych”, jak komentuje dr Salla. Mając jasny dowód wspierający pierwsze spotkanie Adamskiego z istotą podróżującą w statku zwiadowczym, warto zbadać bliżej jego domniemane kolejne spotkania z obcymi, żyjącymi pośród ludzi na Ziemi.
W pierwszym rozdziale Inside the Flying Saucers („Wewnątrz latających spodków”), siedząc w fotelu na korytarzu hotelu w Los Angeles 18 lutego 1953 roku dr Salla powraca do oświadczenia Adamskiego na temat jego spotkania z dwoma obcymi.
„Spojrzałem na swój zegarek, była 10.30. Późna pora i fakt, że jak dotąd nie zdarzyło się nic, co miałoby jakieś znaczenie, odbiły się na mnie falą zniechęcenia. I właśnie w tym momencie załamania zbliżyło się dwóch mężczyzn, z których jeden zawołał mnie po imieniu. Obydwaj byli mi obcy, ale idąc nie wykazywali nawet śladu wahania, a ich wygląd nie różnił się od wyglądu zwykłych biznesmenów. Spostrzegłem, że obaj mężczyźni byli proporcjonalnie zbudowani. Jeden miał odrobinę powyżej 6 stóp (ponad 180 cm) i wyglądał na trzydziestolatka. Miał cerę o czerwonawym odcieniu, ciemnobrązowe oczy z błyskiem charakterystycznym dla ludzi cieszących się życiem. Jego spojrzenie było niezwykle przenikliwe. Miał czarne, falujące włosy przystrzyżone według naszego stylu. Miał na sobie ciemnobrązowy garnitur bez kapelusza. Ten drugi był niższy, wyglądał młodziej i na oko miał około 170 centymetrów wzrostu. Miał okrągłą, chłopięcą twarz, jasną cerę i szaroniebieskie oczy. Jego włosy, również falujące, miały kolor piasku i styl uczesania podobny do naszego. Ubrany był w szary garnitur i również był bez kapelusza. Zwracając się do mnie po imieniu uśmiechnął się. Po przywitaniu się wyciągnął rękę i gdy ta dotknęła mojej dłoni poczułem jak wypełnia mnie wielka radość. Sygnał był taki sam, jaki poczułem od człowieka, którego spotkałem na pustyni pamiętnego dnia 20 listopada 1952 roku. (Opisane w książce Flying Saucers Have Landed – Latające spodki wylądowały)”.
W opisie Adamskiego ważne jest to w jaki sposób ci dwaj obcy mogli uchodzić za biznesmenów. Nie uderzyło go nic nadzwyczajnego w ich zachowaniu poza przeszywającym wzrokiem. Adamski kontynuuje opowieść o tym, jak razem z nimi wyjechał na pustynię w tamto miejsce.
„Razem opuściliśmy korytarz, ja szedłem między nimi dwoma. Około jeden blok dalej na północ od hotelu, skręcili na miejsce parkingowe gdzie czekał na nich samochód.
Podczas tego krótkiego czasu nie wypowiedzieli ani słowa, mimo to wewnętrznie wiedziałem, że ci mężczyźni byli prawdziwymi przyjaciółmi. Nie czułem potrzeby pytania ich dokąd zamierzali mnie zabrać. Nie wydawało się też dziwne to, że dobrowolnie nie udzielili mi tej informacji. Osoba towarzysząca przyprowadziła auto, a ten młodszy mężczyzna wśliznął się na siedzenie kierowcy prosząc, abym usiadł obok niego. Nasz nowy towarzysz także dosiadł się do nas na frontowym siedzeniu. Naszym pojazdem był czarny czterodrzwiowy Pontiac Sedan. Mężczyzna, który usiadł za kierownicą prowadził umiejętnie i wydawał się doskonale obeznany z celem naszej podróży. Nie są mi znane wszystkie nowe główne autostrady odchodzące z Los Angeles, więc nie miałem pojęcia, w jakim kierunku zmierzaliśmy. Jechaliśmy w ciszy i już nie mogłem się doczekać, kiedy moi kompani się przedstawią i wyjaśnią powód naszego spotkania”.
„Co zasługuje tu na uwagę, to fakt że obaj obcy posiadali samochód i wiedzieli jak się poruszać po niedawno ukończonej sieci autostrad w Los Angeles. Jest to wyczyn nie podlegający dyskusji i sugeruje, że obcy poświęcili czas na naukę zasad ruchu drogowego oraz nawigacji w Los Angeles”.
Dr Salla wskazuje, że w książce Adamskiego Extraterrestrials Among Us („Istoty Pozaziemskie Pośród Nas”) Adamski dalej ujawnia: „światła i zabudowania stawały się coraz mniej widoczne wraz z oddalaniem się od przedmieść miasta. Wyższy mężczyzna przemówił po raz pierwszy. Jego głos był miękki i przyjemny oraz posługiwał się perfekcyjną angielszczyzną. Zauważyłem, że ten niższy mężczyzna też mówił miękko, ale miał wyższą barwę głosu. Zastanawiałem się, gdzie tak dobrze nauczyli się mówić w naszym języku”.
„Jesteśmy tymi, których na Ziemi nazywacie „Contact men” (‚kontaktowcy’, osoby kontaktujące się). Mieszkamy tutaj i pracujemy, bo jak wiecie na Ziemi trzeba zarabiać pieniądze, za które kupuje się odzież, jedzenie i wiele innych rzeczy, które ludzie muszą mieć. Żyjemy na waszej planecie już od kilku lat. Na początku mieliśmy obcy akcent. To już minęło i jak widzicie jesteśmy nie do odróżnienia od innych mężczyzn mężczyzn na Ziemi”. W czasie naszej pracy mieszamy się z ludźmi tu na Ziemi, nie zdradzając się, że jesteśmy mieszkańcami innych światów. Byłoby to niebezpieczne, jak z resztą sami dobrze wiecie. My rozumiemy was, ludzi, lepiej niż większość z was zna samych siebie i znamy przyczyny niekorzystnych warunków, jakie występują w waszym otoczeniu”.
Dr Salla wskazuje także, że „ten [wcześniejszy] ustęp jest ważny, gdyż opisuje sposób, w jaki obcy żyli przez lata na Ziemi, ucząc się języka, pracując i mieszając się z populacją ludzi. Co więcej, wygląda na to, że obcy mieszkający wśród ludzi mogą pracować w parach, jako systemie koleżeńskim, mającym zapewnić bezpieczeństwo i komunikację z ich światem, na wypadek gdyby kiedykolwiek pojawiła się sytuacja kryzysowa. Jeśli wspomnienia Adamskiego są dokładne, a obcy mówią prawdę, wyglądałoby na to, że być może istnieje znaczna liczba obcych żyjących incognito pośród ludzi w wielu, jeśli nie w większości głównych miast na planecie. Po przebadaniu innych przypadków kontaktów oraz oświadczeń demaskatorów wygląda na to, że to wszystko jest prawdą”.
Grupy exopolityczne dostarczają dowodów na to, że Adamski nie był jedynym ‚kontaktowcem’, poświadczającym, że obcy wmieszali się w ludzką populację. Dla przykładu Howard Manger też zarzekał się, że jakoby skontaktowali się z nim obcy wyglądający jak zwyczajni obywatele. W jednym przypadku obcy podawał się za agenta nieruchomości i poprosił Mangera, aby mu towarzyszył w jednym z pojazdów obcych.
Oprócz poszukiwania wiedzy o ludzkich wartościach i cywilizacji wydaje się, że odwiedzający Ziemię „ludzcy ET” prowadzili kampanię edukacyjną dla ograniczonej liczby kontaktowców, mającą na celu promowanie wiedzy o ich istnieniu.
Ci „pozaziemscy goście” często opisywani byli jako bardzo atrakcyjni fizycznie, a „pozaziemscy goście płci żeńskiej”, według opisu mężczyzn, były najpiękniejszymi istotami, jakie ci mężczyźni kiedykolwiek widzieli.
„Podobni do ludzi obcy” mają problem z opanowaniem lokalnego języka kultury, w której egzystują, ucząc się kierowania i nawigacji po autostradach i pracując przez kilka lat w nie przynoszących szkody zawodach.
Istoty pozaziemskie żyjące wśród nas wydają się egzystować w sposób zbliżony do „niebieskich korpusów pokoju”, w które starają się wmieszać. Przypuszczalnie chcą poznać ziemską kulturę i zachowanie oraz być może również pomagać przy dalszym przekazywaniu wybranym jednostkom informacji.
Ziemskie przedstawicielstwo ludzi pokrewnych ludziom nie pochodzącym z Ziemi
Zaawansowane ludzkie ET postrzegają Ziemian jako barbarzyńców i dzikusów, stanowiących zagrożenie dla samych siebie. Alex Collier twierdzi, że ET poinformowali go, iż w najbliższych nam 8 galaktykach żyje ponad 135 miliardów istot humanoidalnych.
Dodaje też, że „gdy za pierwszym razem wszedłem na jeden z ich [ludzkich ET] statków, gromadka ich dzieci zaczęła ode mnie uciekać. One wiedziały, że jestem z Ziemi”.
„Mamy bardzo złą reputację” podkreśla Alex Collier, „ponieważ jesteśmy jedyną w galaktyce ludzką rasą, która się wzajemnie zabija i zwraca się przeciw sobie samej. Jesteśmy jedyną [ludzką] rasą, która pozwala swoim obywatelom na życie w ubóstwie. Jesteśmy jedynymi, którzy pozwalają przedstawicielom swojej rasy na głodowanie. Jesteśmy jedynymi, którzy pozwalają przedstawicielom swojej rasy na bezdomność. Jesteśmy jedynymi, którzy sprzedają innych do niewoli. Nie podoba mi się ta ich refleksja na nasz temat. Nie chodzi o to, że oni nas osądzają. Oni po prostu nie rozumieją, dlaczego my to robimy. Jeśli ktoś zna odpowiedź, jestem otwarty. Oczywiście, wiem, że od zawsze byliśmy (i jesteśmy) manipulowani przez systemy wierzeń, ale dlaczego ciągle w nie wierzymy?”
Wedle oświadczenia Alexa Colliera w związku z domniemanymi kontaktami z ET „ludzie na Ziemi są jedyną rasą stosującą wobec siebie ucisk i wzajemnie się mordującą”.
Jeśli ludzkie ET rzeczywiście istnieją, jak sugerują uczeni i inni świadkowie, powstrzymanie samozagłady, włącznie z postępującym katastrofalnym globalnym ociepleniem, może w znacznym stopniu być uzależnione od tego, czy ludzie odsuną od władzy kierujące się chciwością bigoterie i zwrócą się w kierunku budującego dialogu.
——
Przekład: Patryk Olechno, redakcja tekstu: Maria Sobolewska

Naukowcy odkryli drugą, nieznaną dotąd sekwencję DNA, która kontroluje nasze geny!

dna-odkrycie

Potwierdziła się długo dyskutowana koncepcja, na temat kodu genetycznego – istnieje drugi sposób kodowania genów.
Od kiedy po raz pierwszy udało się rozszyfrować kod genetyczny człowieka, naukowcy byli przekonani, że służy on wyłącznie do zapisu informacji na temat protein. Biolodzy podejrzewali jednak, że jakiś rodzaj dziedziczenia epigenetycznego (czyli poza genowego), może występować na poziomie komórek, przez co przybierają one zróżnicowany kształt.
Komórki skóry oraz mózgu przybierają inną formę oraz pełnią odmienne funkcje pomimo, iż występujący w nich kod genetyczny jest taki sam. Przez dziesięciolecia dyskutowano, iż poza samym zapisem proteinowym, musi istnieć jeszcze jakiś system kontroli, genetycy nie zdawali sobie jednak sprawy jak może działać.
Odpowiedzialne za to zróżnicowanie, okazały się być niezakodowane fragmenty DNA, nazwane przez biologów śmieciowym DNA (junk DNA,) które nie służy do przekazywania informacji o budowie protein.
DNA zawiera instrukcje wykorzystywane do tworzenia białek, jednak ilość DNA zawartego w każdej komórce jest olbrzymia i tylko niewielka jego część rzeczywiście koduje proteiny. Blisko 98% ludzkiego DNA jest niezakodowana. Przez dziesięciolecia naukowcy sądzili, że ta niewykorzystana część stanowi wyłącznie biologiczne śmieci. Okazje się jednak, że to właśnie te fragmenty spełniają krytyczną rolę w kontrolowaniu zachowania komórek, tkanek oraz organów!
Niezakodowane DNA zawiera instrukcje dla komórek, tworząc złożony system kontrolujący geny. Naukowcy stwierdzili, że 80% niezakodowanego DNA jest aktywne oraz niezbędne w procesie kontroli genów. Pozostałe 15% do 17% spełnia w dalszym ciągu bliżej nieznane funkcje.
Nowy rodzaj zapisu genetycznego funkcjonujący w obrębie kwasu dezoksyrybonukleinowego, został zapisany tuż nad DNA, które naukowcy rozszyfrowali w latach sześćdziesiątych. Dziedziczony materiał, znajdujący się w każdej komórce ciała, zamiast kodować proteiny stanowi instrukcję dla komórki, w jaki sposób geny mają być kontrolowane.
„Przez ponad 40 lat uważaliśmy, że zmiany w obrębie DNA, wpływają wyłącznie na to, w jaki sposób zbudowane są proteiny” skomentował wynik John Stamatoyannopoulos, profesor genetyki z University of Washington, przewodzący grupie badawczej. „Teraz widzimy, że to podstawowe założenie, o sposobie odczytu ludzkiego genomu, pomijało połowę rzeczywistego obrazu”.
Odkrycie określane jako medyczny i naukowy przełom ma ogromne znaczenie dla ludzkiego zdrowia pomagając wyjaśnić powstawanie wielu chorób, których źródło leży w drobnych zmianach sekwencji genomu. Wiedza ta pozwoli na diagnozowanie oraz leczenie chorób w oparciu o interpretację tych fragmentów DNA.
Wiele zmian, które wpływają na sekwencje protein, mogą w rzeczywistości wywoływać chorobę nie tylko przez zakłócenie programu kontroli genu, a przez modyfikację protein, lub z powodu obydwu tych czynników na raz. Instrukcje kontroli genów wydają się pomagać w stabilizacji pewnych korzystnych właściwości białek oraz ich budowy.
Odkrycie niesie za sobą również bardziej daleko idące wnioski, które odmieniają nasz sposób postrzegania procesów ewolucji.
„Stało się dla nas oczywiste, że zasady ewolucji dla tych elementów regulacyjnych są zupełnie inne od zasad, którymi kierują się elementy kodujące białka. Elementy regulujące przekazywane są o wiele szybciej. Jeśli więc znajdujemy konkretne geny kodujące biało u ludzi, możemy liczyć, że znajdziemy prawie identyczny gen u myszy, jednak ta zasada nie działa w przypadku elementów regulujących” powiedział w wywiadzie dla portalu Scientific American Ewan Birney z European Bioinformatics Institute.
Odkrycie zostało dokonane w ramach projektu międzynarodowej współpracy Encyclopedia of DNA Elements Project, zwanego w skrócie ENCODE.

piątek, 25 grudnia 2015

Suchy od ponad 200 lat wodospad obudził się do życia


1

Wodospad Malham Cove, znany między innymi z filmu „Harry Potter i Insygnia Śmierci”, który wysechł ponad 200 lat temu, ponownie obudził się do życia.
Malhalm Cove był wodospadem tylko z nazwy i tradycji ale kiedy 6 grudnia 2015 nad wyspami przeszły burze i ulewne deszcze, powodując lokalne podtopienia, na krótko Malhalm Cove znowu stał się aktywnym i najwyższym wodospadem Wielkiej Brytanii. Jego wysokość to ponad 60 metrów. W czasie sztormu Desmond w okolicy spadło ok. 35 cm deszczu w ciągu 24 godzin.
Malham Cove to wapienna formacja na wyżynie Yorkshire Dales, leżącej w parku narodowym o tej samej nazwie. Zwykle jest tam sucho, ponieważ woda wpływa w szpary i spękania w skale i ścieka do podnóża klifu zanim w ogóle dotrze do jego krawędzi.

2
3
4
5
Źródło: dailymail.co.uk, imgur.com

Niespodziewanie odkryto znaczne wahania temperaturowe we wnętrzu Ziemi

Źródło: Dreamstime.com

Najnowsze wyniki badań przeprowadzonych przez specjalistów z Australian National University wykazały, że temperatura na głębokości 3 tysięcy kilometrów w głąb Ziemi jest znacznie bardziej zróżnicowana, niż wcześniej sądzono.

Naukowcy odkryli, spadek temperatury w dolnych warstwach płaszcza Ziemi na granicy z jądrem. Według naukowców, różnica pomiędzy nim, a ciekłym stałym płaszczem jest znacznie większa niż pomiędzy powierzchnią ziemi i atmosferą. Ponadto, jak twierdzą australijscy eksperci, w środku Ziemi występują temperatury nawet wyższe niż na powierzchni Słońca.

Dane, które to potwierdzają wskazują na to, że temperatura w dolnej części płaszcza Ziemi osiąga od 3000 do 3500 stopni Celsjusza, a ciśnienie wynosi aż 125 GPa, czyli jest mniej więcej 1,25 milionów razy większe od ciśnienia atmosferycznego. Warto w tym momencie zadać pytanie: skąd oni to wiedzą skoro ludzie spenetrowali najwyżej kilkanaście kilometrów skorupy ziemskiej. Tutaj z pomocą przychodzi matematyka i fizyka oraz dane sejsmiczne.

Zespół naukowców zbadał dane z ponad 4 tys. sejsmometrów zainstalowanych w różnych częściach świata. Przy zastosowaniu procesu podobnego do tomografii komputerowej, naukowcy stworzyli algorytm analizujący dane matematyczne i wykonali szczegółową mapę dolnych warstw płaszcza w kształcie półkuli, która ma średnicę 400 km.

Mapa wskazuje, że prędkość rozchodzenia się fal sejsmicznych zmienia się bardziej niż było to spodziewane przy takich odległościach. Być może przyczyną tego zjawiska jest wymiana ciepła między płaszczem i podstawowe procesy chemiczne, na przykład radioaktywność.

File 46228

Naukowcy uważają, że ich osiągnięcie przyczyni się do lepszego zrozumienia procesów wymiany ciepła pomiędzy powierzchnią Ziemi i głębokimi warstwami płaszcza Ziemi. Takie niejednorodności temperaturowe mogą być też powiązane z głównymi procesami odpowiedzialnymi za powstawanie życiodajnego pola magnetycznego Ziemi.

Ludzie z jaskini rudego jelenia, uważani za wymarłych dwa miliony lat temu, żyli pośród chińskiej wczesnej kultury rolniczej 12 tysięcy lat p.n.e.

O historii rodzaju ludzkiego wciąż wiemy bardzo niewiele. Dowodzi temu najnowsze, rewolucyjne odkrycie australijskich archeologów. W 1989 roku w dwóch jaskiniach w południowo-zachodnich Chinach znaleziono skamieniałe ludzkie szczątki, należące do nieznanego do tej pory gatunku z rodzaju homo. Jego przedstawicieli nazwano wówczas roboczo „ludźmi z jaskini rudego jelenia”


Ludzie_z_jaskini_rudego_jelenia1
Ilustracja: Peter Schouten, Ji Xueping, Darren Curnoe

„To przecież żadna rewolucja, takich odkryć było już mnóstwo” – mogliby wykrzyknąć sceptycy. Znalezione kości, w tym czaszka i kość udowa, przez wiele lat pozostawały zresztą poza obszarem zainteresowania zagranicznych archeologów, a ich wiek początkowo oceniano na ok. 100 tys. lat. Dopiero w 2012 roku znalezisko wróciło „do łask”. Zafascynował się nim archeolog Darren Curnoe z University of New South Wales w Sydney.
Jak się wkrótce miało okazać, chodziło o prawdziwy ewenement. W czym tkwi wyjątkowość znaleziska? Kości należały do przedstawicieli nieznanego wcześniej gatunku, jak zakładali archeolodzy, spokrewnionego z naszymi prehistorycznymi przodkami – Homo habilis i Homo erectus. Dokładne zbadanie kości udowej odnalezionej w jednej z jaskiń dowiodło, że zauważone podobieństwo jest niezaprzeczalne.

Ludzie_z_jaskini_rudego_jelenia

Sęk w tym, że Homo habilis i Homo erectus wymarły około dwa miliony lat temu. Tymczasem z badań przeprowadzonych przez zespół australijskiego archeologa wynika, że nowo odkryty gatunek żył w dzisiejszej Azji zaledwie… 14 tys. lat temu. Dotychczas za najpóźniej wymarłych przedstawicieli rodzaju Homo uznawano Neandertalczyków i tzw. ludzi z Denisowej jaskini. Ci jednak wyginęli około 40 tys. lat temu.
Zdaniem Curnoe’a odkrycie jego zespołu otwiera nowy, azjatycki rozdział w zgłębianiu historii rodzaju ludzkiego. – Młody wiek znalezionych szczątków świadczy o tym, że ten prymitywny gatunek człowieka żył obok ludzi o bardziej współczesnym wyglądzie. A wszystko to działo się w czasach, gdy kształtowały się najstarsze chińskie kultury rolnicze – mówi naukowiec.
Wielce prawdopodobne, że geny najmłodszego z prymitywnych gatunków homo współtworzą także nasz genom. Homo sapiens i „ludzie z jaskini rudego jelenia”, jak roboczo nazwano „nowy-stary” gatunek, byli bowiem sąsiadami przez dziesiątki tysięcy lat.
– Jeżeli to prawda, to jest to odkrycie o znaczeniu globalnym, które zrewolucjonizuje sposób badań nad ewolucją człowieka – powiedział w rozmowie z prestiżowym „New Scientist” Michael Petraglia z University of Oxford.

Jeśli wolność coś znaczy


biblia kontrowersyjne cytaty

Przedstawiam kilka nagrań video o tym, co tak naprawdę zawiera biblia, szczególnie stary testament. W biblii jest mnóstwo cytatów, które są absolutnie nie do przyjęcia przez cywilizowanych i uwrażliwionych Polaków XXI wieku. Jest tam mnóstwo okrucieństwa, zbrodni ludobójstwa, których dokonywał demon jahwe na niewinnych i bezbronnych ludziach.
Co zrozumiałe, te cytaty są skrzętnie pomijane na wszelkich katechezach i mszach. Zadziwiająca wybiórczość. Ktoś kiedyś policzył, że biblijny jahwe zgładził kilkanaście milionów ludzi. Biorąc pod uwagę ilość zaludnienia dziś i w starożytności, to jest to wynik lepszy niż Hitlera, Stalina i Mao razem wziętych.
Nie wiem kim jest osoba czy byt zwany jahwe. Możliwe, że jest to „zarządca” tej planety, który zajmuje się szkoleniem krnąbrnych i nie chcących się zdyscyplinować dusz. Jahwe ma prowadzić dla nas „program szkoleniowy” na zlecenie Wielkiego Architekta wszechświata (czyli prawdziwego Boga). Tak mówi wiedza gnostycka. Jahwe w mistycznych odłamach chrześcijaństwa utożsamiany jest z szatanem, w islamie – z allahem, w Babilonii był nazywany mardukiem. Masoneria nazywa biblijnego jahwe imieniem adonai.
Według nauk gnostyckich, przeciwieństwem jahwe jest istota, która najpierw upadła jako Lucyfer. Zaś ta sama istota później inkarnowała się w ziemskie ciało jako.. Jezus, by odrobić lekcje i błędy z poprzedniego wcielenia. Szerzej opisałem to w poniższym felietonie:
–I upadłem, niczym Lucyfer..
Symbolem Lucyfera jest „kobieca” planeta Wenus. W Nowym Testamencie w jednym miejscu Jezus został nazwany „gwiazdą poranka„. A gwiazda poranka to inna nazwa Wenus. Oba wcielenia tej istoty miały nieść światłość dla ludzkości. Oba skończyły się tragicznie. Jednak to drugie wcielenie było odrobieniem duchowej lekcji i zakończyło się wniebowstąpieniem.
Inna wersja mówi, że jahwe jest obcym najeźdźcą z przestrzeni kosmicznej. Ma on żywić się energią zła i cierpienia. I tak może być w istocie. Cały ziemski system, od „programów” okrutnej matki natury, po polityke, ekonomie itp, jest tak stworzony, by ludzie na Ziemi jak najwięcej cierpieli. Tu dosłownie wszystko stoi na głowie, wszystko jest nie tak jak trzeba.
Ziemia to modelowy przykład źle urządzonej planety. A może odwrotnie: perfekcyjnie urządzonej? Perfekcyjnie urządzonej planety czyśćca czy też piekła? Takie planety drugiej szansy, i jednocześnie planety które są szansą rozwoju dla niedojrzałych jeszcze dusz, też mają swój sens we wszechświecie. Universum ciągle ewoluuje, i to dążenie do ewolucyjnej doskonałości jest prawdziwym celem naszej egzystencji.
Wstęp: Jarek Kefir

Biblia jakiej nie znasz – cytaty, kontrowersje, szokujące fakty:

https://www.youtube.com/watch?v=DZBl-fjNQNU 

https://www.youtube.com/watch?v=0MM0a6DkWPs