[Oto od dawna zapowiadany przekład tekstu
Scientists find Extraterrestrial genes in Human DNA]
Czy istnieją rozproszone po galaktyce zaawansowane cywilizacje istot ludzkich?
John Stokes
Grupa badaczy pracujących nad Projektem Poznania Ludzkiego Genomu
(Human Genome Project) wskazuje, że dokonała zaskakującego odkrycia:
wierzą oni, że 97% niekodujących sekwencji w ludzkim kodzie DNA jest
niczym innym, jak kodem genetycznym pozaziemskich form życia.
Niekodujące sekwencje są wspólne dla wszystkich żywych organizmów na
Ziemi, począwszy od pleśni i ryb, a na istotach ludzkich skończywszy. W
ludzkim DNA stanowią one większą część całego genomu – twierdzi profesor
Sam Chang, szef badaczy. Niekodujące sekwencje znane pierwotnie jako
„śmieciowe DNA” („junk DNA”) odkryto wiele lat temu, ale funkcja jaką
pełnią pozostała zagadką. Przytłaczająca większość ludzkiego DNA jest
nie z tego świata. W sposób oczywisty „pozaziemskie geny śmieciowe”
zaledwie „cieszą się tylko przejażdżką”, podczas gdy przekazywane z
pokolenia na pokolenie geny aktywne ciężko pracują.
Po dogłębnych badaniach z pomocą innych naukowców, programów
komputerowych, programistów, matematyków oraz innych specjalistów
profesor Chang zastanawiał się, czy aby ten „śmietnik ludzkiego DNA” nie
został stworzony przez jakiegoś „pozaziemskiego programistę”. Jak
zaobserwował prof. Chang obce odcinki w ludzkim DNA „posiadają swoje
własne żyły, tętnice oraz własny system immunologiczny, który stanowczo
opiera się naszym lekom przeciwnowotworowym”.
Prof. Chang: „nasza hipoteza zakłada, że w tworzenie nowego życia i
umieszczenie go na różnych planetach została zaangażowana wyższa
pozaziemska forma życia. Ziemia jest tylko jedną z nich. Być może po
zaprogramowaniu, nasi stwórcy hodowali nas tak samo jak my hodujemy
bakterie na szalce Petriego. Nie możemy poznać motywów jakimi się
kierowali – czy był to eksperyment naukowy, czy też sposób na
przygotowanie kolejnych planet pod kolonizację, czy też jest to na
dłuższą skalę zaprojektowany plan rozsiewania życia we wszechświecie”.
Prof. Chang w dalszej kolejności wskazuje, że „jeśli pomyślimy o tym w
kategoriach ludzkich to ci ‚pozaziemscy programiści’ najprawdopodobniej
pracowali nad ‚jednym wielkim kodem’ składającym się z kilku projektów i
te projekty powinny wytworzyć rożne formy życia dla różnych planet.
Wypróbowali oni także wiele rozwiązań. Napisali oni ten ‚wielki kod’
wykonali go, nie podobały im się jego pewne funkcje, więc je zmienili i
dodali nowe, powtórnie go wykonali i dodali więcej poprawek próbując
ciągle od nowa”.
Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Changa konkluduje, że ‚ci
pozaziemscy programiści’ być może otrzymali polecenie wycięcia
wszystkich idealistycznych planów na przyszłość wtedy, gdy skupiali się
na ‚projekcie Ziemia’ aby zdążyć przed nieubłaganie płynącym czasem.
Bardzo możliwe, że w tym pośpiechu ‚pozaziemscy programiści’ znacznie
uprościli ten wielki kod i dostarczyli podstawowy kod z zamiarem
wykorzystania go na Ziemi.
Prof. Chang jest jednym z wielu badaczy i innych naukowców, którzy odkryli pozaziemskie pochodzenie ludzkości.
Prof. Chang i jego koledzy wskazują, że luki w pozaziemskim
oprogramowaniu sekwencji DNA wywołane hipotetycznym pośpiechem w
tworzeniu życia ludzkiego na Ziemi obdarzyły rodzaj ludzki nielogicznym
wzrostem mas komórek, które znane nam są jako rak.
Prof. Chang wskazuje dalej: „to, co widzimy w naszym DNA jest
programem składającym się z dwóch wersji: wielkiego kodu oraz kodu
podstawowego”. Pan Chang twierdzi: „pierwszym faktem jest to, że
kompletny ‚program’ zdecydowanie nie był napisany na Ziemi; jest to już
fakt zweryfikowany. Kolejnym faktem jest to, że geny jako takie nie
wystarczą do wytłumaczenia procesu ewolucji; w tej ‚grze’ musi być coś
jeszcze”.
Jak głosi profesor Chang „Prędzej czy później musimy zmierzyć się z
niewiarygodnym poglądem, że każde życie na Ziemi zawiera w sobie kod
genetyczny swego pozaziemskiego kuzyna oraz że ewolucja nie jest tym,
czym myślimy, że jest”.
Następstwa odkrycia projektu ludzkiego genomu kojarzone z „podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi”
Następstwa tych odkryć naukowych mogłyby wesprzeć twierdzenia innych
naukowców i obserwatorów o wcześniejszych kontaktach z podobnymi do
ludzi istotami pozaziemskimi.
Ta teoria zakłada, że humanoidalne istoty dostarczyły część materiału
genetycznego dla ludzkiej ewolucji i wiele z tych pozaziemskich istot
zezwoliło przedstawicielom swojej kadry na inkarnację na Ziemi w
ludzkich rodzinach jako „gwiezdne nasiona”. Te „gwiezdne nasiona”,
„gwiezdne dzieci” czy też „gwiezdni ludzie” opisywani są przez Brada i
Francie Steiger jako istoty, których ‚dusze’ pierwotnie inkarnowały w
innych światach systemu gwiezdnego, a następnie przybyły na Ziemię w
celu przyspieszenia duchowej ewolucji ludzkości. Większa część ludzkości
mogłaby uznać tę grupę istot pozaziemskich za życzliwe, jak to opisują
‚kontaktowcy’, do których należą George Adamski, Orfeo Angelucci, George
Van Tassell, Howard Menger, Paul Villa, Billy Meier and Alex Collier.
Każda z tych osób wyjaśnia naturę dobrowolnych spotkań z tymi podobnymi
do ludzi istotami pozaziemskimi. „Kontaktowcy” często dostarczają
dowodów fizycznych spotkań w formie fotografii, filmów i/lub świadków
ich kontaktów z rasami pozaziemskimi. Najlepiej udokumentowanym i
przebadanym ‚kontaktowcem’ jest Edward „Billy” Meier, który dostarczył
wiele dowodów do badań.
Wizerunki „Starożytnych astronautów”
Pisarze zajmujący się ‚starożytnymi astronautami’ naprawdę
przypuszczają, że rasa inteligentnych istot pozaziemskich odwiedziła
i/lub skolonizowała Ziemię w dalekiej przeszłości i używając inżynierii
genetycznej unowocześniła prymitywnego hominida
Homo Erectus przekształcając go w rasę ludzką
Homo Sapiens.
Dowodem przemawiający za tą ideą są następujące fakty: a) jest
zupełnie nieprawdopodobne z punktu widzenia zasad ortodoksyjnego
Darwinizmu, że
Homo Sapiens
pojawił się tak szybko; oraz b) że mity starożytnych cywilizacji opisują
przybywających z niebios bogów z wyglądu podobnych do ludzi i
tworzących rodzaj ludzki ‚na własne podobieństwo’ (podobnie zresztą
opisuje ten fakt Biblia). Homo sapiens jest zatem uważany za będącą
hybrydą istotę, zawierającą mieszaninę genów
Homo Eerectusa oraz genów pozaziemskich, pochodzących od ‚rasy bogów’.
Teoria o pochodzeniu ludzkości nie mogła być zapoczątkowana przed
nowoczesną erą inżynierii genetycznej oraz podróży w czasie. Nawet
obecnie, w XXI wieku, jest wiele osób, które uważają ją za science
fiction. Jednakże, w świetle problemów jakie nastręcza ortodoksyjna
teoria ludzkiej ewolucji, idea genetycznej interwencji przez
inteligentne humanoidalne gatunki (które same ewoluowały na innej
planecie przez dłuższy okres czasu) wymaga rozsądnego potraktowania,
jako dostarczająca potencjalnego rozwiązania zagadki.
Najsłynniejszymi propagatorami interwencji starożytnych astronautów
są Szwajcar Erich von Daniken oraz Amerykanin Zacharia Sitchin. Ten
drugi w szczególności szczegółowo omówił tę kwestię.
Oświadczenie naukowców z grupy „Egzopolitycznej”
Doktor Michael L. Salla jest jednym z założycieli egzopolityki, ruchu
opowiadającego się za otwartym dialogiem z przybyszami z kosmosu,
mającego na celu umocnienie „globalnej demokracji” oraz jakości życia
ludzkości jako istot społecznie odpowiedzialnych. Dr Salla wskazuje, że
„istnieje znacząca liczba znanych ras istot pozaziemskich (na co
wskazują różne agencje oraz instytucje badawcze) będących w interakcji z
Ziemią i ludźmi”.
Dr Salla jest także autorem dzieła zatytułowanego
Exopolitics: Political Implications of the Extraterrestrial Presence (Dandelion Books, 2004) („Egzopolityka: polityczne implikacje pozaziemskiej obecności”).
Zajmuje on pełnoetatowe stanowisko naukowe na Australian National
University i na American University, Washington DC oraz posiada tytuł
doktora w University of Queensland w Australii. W czasie swojej kariery
akademickiej był najlepiej znany z organizowania serii obywatelskich
inicjatyw dyplomatycznych w sprawie konfliktu w Timorze Wschodnim,
finansowanych przez Amerykański Instytut Pokoju i Fundację Forda. Jest
również założycielem Exopolitics Institute oraz głównym wydawcą
„Exopolitics Journal” oraz uczestnikiem „Pozaziemskich Cywilizacji i
Światowej Konferencji Pokoju”.
W wywiadzie z 1998 roku Clifford Stone, emerytowany sierżant armii
USA, który 22 lata służył w wojsku i któremu przypisuje się uczestnictwo
w operacji tropienia rozbitych pozaziemskich pojazdów i pozaziemskich
biologicznych bytów (EBE) ujawnił, że [według różnych instytucji i
agencji] znane są różne rasy istot pozaziemskich. Dr Salla udowodnił
wcześniej, że najbardziej atrakcyjne świadectwa o pozaziemskich formach
życia pochodzą od takich „donosicieli” jak sierżant Stone i
„kontaktowców”, którzy mieli bezpośredni, fizyczny kontakt i
komunikowali się z nimi.
Dr Salla zauważył wcześniej, że sierżant sztabowy Bob Dean, który
miał za sobą 27 lat wyróżniającej się kariery w wyższych kręgach
wojskowych zwraca uwagę, że wśród znanych istot pozaziemskich jedna
grupa „wygląda tak bardzo podobnie do nas, że gdyby ktoś z nich usiadł
obok nas w samolocie lub w restauracji nigdy nie dostrzeglibyśmy żadnej
różnicy”.
Jest więc oczywiste, że „humanoidalne rasy pozaziemskie mogą łatwo
wmieszać się w ludzkie społeczeństwo w sposób opisany przez Deana i być
dla innych nie do odróżnienia od reszty ludzkości” – wspiera go dr
Salla.
Według Alexa Colliera, który rości sobie prawo do bycia
„kontaktowcem”: „różnorodność ras istot pozaziemskich dostarczyła
materiału genetycznego do przeprowadzenia ‚ludzkiego eksperymentu’”.
Alex Collier podkreśla, że „ziemscy humanoidzi” są „produktem
pozaziemskich manipulacji genetycznych i są posiadaczami ogromnej puli
genów, pochodzących z bardzo wielu różnych banków pamięci rasowej,
pochodzących od co najmniej 22 różnych ras”.
Wysiłki ludzkich ET mających na celu promowanie jedności ludzkości poprzez duchowość religijną
Alex Collier twierdzi, że ci rezydenci, „ludzkie ET”, pragną się
upewnić, że „globalna jedność będzie ewoluowała w rozsądny sposób bez
zagrażania sobie i większym galaktycznym społecznościom, w których skład
wchodzi”. „Grupy exopolityczne i niezależni „kontaktowcy” też wskazują,
że rezydujący tu „ludzcy ET” pragną wzniesienia ludzkiej świadomości
oraz promowania jedności religijnej”.
Domniemany kontakt Alexa Colliera z ET sugeruje, że religijny
fundamentalizm, zaczynając od chrześcijaństwa, poprzez judaizm, islam i
inne zinstytucjonalizowane religie jak również jawne kulty (sekty?)
zostały celowo zaszczepione przez „wrogie siły” w celu manipulowania i
kontrolowania ludzkości.
Jezus, który wedle domniemań wielu grup był „ludzkim ET” chciał
inspirować społeczną świadomość ludzkości w kierunku jedności i nie
przybył, żeby tworzyć „religię chrześcijańską” z jej seksualnie
represyjnymi i homofonicznymi odcieniami, które były także użyte w
ideologii rasizmu oraz w celu uprawnienia takich okropności jak ‚handel
niewolników’.
ET, które jakoby kontaktowały się z Alexem, także zastrzega, że Jezus
żył naprawdę, spędził resztę życia w Massadzie oraz był ukrzyżowany
jedynie przez religijną doktrynę oraz tworzenie mitów kojarzonych z
‚manipulacjami’ (‚palm’).
Jeśli chodzi o „scenariusz zbawiciela”, ET przekazało Alexowi, że
umieszczono go w naszych systemach wiary, aby „nas osłabić”. Scenariusz
zbawiciela w obrębie dogmatu zinstytucjonalizowanych religii uzasadnia
utworzenie kierowanej przez elitę opresyjnej struktury władzy, elitę
która samą siebie mianuje „sędziami moralności”. Te religijne elity
używały w przeszłości swojej roli aby kontrolować społeczeństwo, co
dopełnienia ich połączone skłonności, wraz z innymi elitami rządu i
biznesu, do chciwości i splendoru.
Wysiłki zaawansowanych społecznie ludzkich ET, mających na celu
potwierdzenie jakości życia „ziemskich ludzi” poprzez „emisariuszy”
duchowych i innych, zostały osłabione przez wysiłki „kapitalistów”
dążących do wykorzystania tego typu domniemanych inicjatyw w pogoni za
realizacją ciemiężącego planu chciwości oraz władzy faszystowskiej.
Rezydenci ET chcą ‚pomóc ludzkości odnaleźć wolność poprzez edukację oraz zwiększanie świadomości’.
Oświadczenia osób które spotkały „ludzkie ET” na Ziemi
W artykule „Extraterrestrials among us” (Istoty pozaziemskie pośród nas)
opublikowanym w październiku roku 2006, dr Salla twierdzi, że:
„istnieje wstrząsający dowód pochodzący z wielu niezależnych źródeł, że
„podobni do ludzi” wędrowcy pozaziemscy już zintegrowali się i żyją w
głównych miastach i fakt ten jest znany pewnej liczbie instytucji.
Poza świadectwami ‚donosicieli’ jak sierżant sztabowy Robert Dean,
pewna liczba osób utrzymuje, że spotkała obcych przybyszy udających
zwyczajnych obywateli w większych miastach naszej planety.
George Adamski jako pierwszy pisał o obcych żyjących w tajemnicy
pomiędzy ludźmi. W swojej drugiej książce opisującej jego doświadczenia z
kontaktami z obcymi „Inside the Flying Saucers” („Wewnątrz Latających
Spodków”), Adamski opisuje, w jaki sposób podobne do ludzi istoty
umocniły swoją obecność pośród ludzi. Dr Salla spostrzega „oni
prawdopodobnie byli do nas tak podobni, że mogli znaleźć pracę, mieszkać
w sąsiedztwie, prowadzić samochody oraz łatwo wmieszać się w ludzką
społeczność”.
Dr Salla: „Adamski opisał w jaki sposób kontaktowali się z nim w celu
ustalenia spotkań, które doprowadziły do jego słynnych lotów na
pokładach statków powietrznych istot pozaziemskich”. Jak wyjaśnia dr
Salla „podczas gdy sprawa doświadczania kontaktów Adamskiego z tymi
istotami z jednej strony wydaje się zarówno nieco kontrowersyjna, jak i
wiarygodna, z drugiej strony jednak jego widzenia z UFO oraz kontakty z
obcymi istotami zostały potwierdzone przez imponującą grupę świadków
oraz zbiory fotografii i filmów, które, jak podaje niezależna grupa
badaczy, nie były mistyfikacjami”.
Dr Salla dodaje: „oświadczenia Adamskiego dają możliwość wglądu w to,
w jaki sposób istoty te mogą żyć incognito wśród ludzi. Po
przedyskutowaniu przypadku Adamskiego oraz najmocniejszych dowodów
przemawiających za nim, dr Salla omawia w artykule inne przypadki osób
utrzymujących, że spotkały obcych zachowujących się jak zwyczajni
obywatele. Ostatecznie dr Salla w książce „Extraterrestrials among us”
bada oficjalne oświadczenia pewnej liczby ‚donosicieli’ dotyczące
wiedzy, że obce istoty żyją wśród zwyczajnych obywateli.
Dowody na kontakty istot pozaziemskich z ludźmi
Słynne spotkanie Adamskiego 20 listopada 1952 roku w rejonie Desert
Center (Kalifornia) z istotą wyłaniającą się ze ‚statku zwiadowczego’
było widziane przez sześciu świadków, którzy złożyli pisemne
oświadczenia potwierdzające wersję wydarzeń Adamskiego w jego
późniejszej książce
Latające spodki wylądowały (1953). Czterech spośród tych świadków natychmiast złożyło relację z tego, co się stało, lokalnej gazecie
Phoenix Gazette,
która 24 listopada opublikowała tę historię umieszczając szkice i
zdjęcia. Spotkanie w Desert Center, które było jednym z tych, jakich
doświadczył Adamski, należało do gatunku, jak twierdzi badacz UFO
Timothy Good, „dokladnie zrelacjonowanych” oraz „rozsądnych i
weryfikowalnych”, jak komentuje dr Salla. Mając jasny dowód wspierający
pierwsze spotkanie Adamskiego z istotą podróżującą w statku zwiadowczym,
warto zbadać bliżej jego domniemane kolejne spotkania z obcymi,
żyjącymi pośród ludzi na Ziemi.
W pierwszym rozdziale
Inside the Flying Saucers
(„Wewnątrz latających spodków”), siedząc w fotelu na korytarzu hotelu w
Los Angeles 18 lutego 1953 roku dr Salla powraca do oświadczenia
Adamskiego na temat jego spotkania z dwoma obcymi.
„Spojrzałem na swój zegarek, była 10.30. Późna pora i fakt, że jak
dotąd nie zdarzyło się nic, co miałoby jakieś znaczenie, odbiły się na
mnie falą zniechęcenia. I właśnie w tym momencie załamania zbliżyło się
dwóch mężczyzn, z których jeden zawołał mnie po imieniu. Obydwaj byli mi
obcy, ale idąc nie wykazywali nawet śladu wahania, a ich wygląd nie
różnił się od wyglądu zwykłych biznesmenów. Spostrzegłem, że obaj
mężczyźni byli proporcjonalnie zbudowani. Jeden miał odrobinę powyżej 6
stóp (ponad 180 cm) i wyglądał na trzydziestolatka. Miał cerę o
czerwonawym odcieniu, ciemnobrązowe oczy z błyskiem charakterystycznym
dla ludzi cieszących się życiem. Jego spojrzenie było niezwykle
przenikliwe. Miał czarne, falujące włosy przystrzyżone według naszego
stylu. Miał na sobie ciemnobrązowy garnitur bez kapelusza. Ten drugi był
niższy, wyglądał młodziej i na oko miał około 170 centymetrów wzrostu.
Miał okrągłą, chłopięcą twarz, jasną cerę i szaroniebieskie oczy. Jego
włosy, również falujące, miały kolor piasku i styl uczesania podobny do
naszego. Ubrany był w szary garnitur i również był bez kapelusza.
Zwracając się do mnie po imieniu uśmiechnął się. Po przywitaniu się
wyciągnął rękę i gdy ta dotknęła mojej dłoni poczułem jak wypełnia mnie
wielka radość. Sygnał był taki sam, jaki poczułem od człowieka, którego
spotkałem na pustyni pamiętnego dnia 20 listopada 1952 roku. (Opisane w
książce Flying
Saucers Have Landed – Latające spodki wylądowały)”.
W opisie Adamskiego ważne jest to w jaki sposób ci dwaj obcy mogli
uchodzić za biznesmenów. Nie uderzyło go nic nadzwyczajnego w ich
zachowaniu poza przeszywającym wzrokiem. Adamski kontynuuje opowieść o
tym, jak razem z nimi wyjechał na pustynię w tamto miejsce.
„Razem opuściliśmy korytarz, ja szedłem między nimi dwoma. Około
jeden blok dalej na północ od hotelu, skręcili na miejsce parkingowe
gdzie czekał na nich samochód.
Podczas tego krótkiego czasu nie wypowiedzieli ani słowa, mimo to
wewnętrznie wiedziałem, że ci mężczyźni byli prawdziwymi przyjaciółmi.
Nie czułem potrzeby pytania ich dokąd zamierzali mnie zabrać. Nie
wydawało się też dziwne to, że dobrowolnie nie udzielili mi tej
informacji. Osoba towarzysząca przyprowadziła auto, a ten młodszy
mężczyzna wśliznął się na siedzenie kierowcy prosząc, abym usiadł obok
niego. Nasz nowy towarzysz także dosiadł się do nas na frontowym
siedzeniu. Naszym pojazdem był czarny czterodrzwiowy Pontiac Sedan.
Mężczyzna, który usiadł za kierownicą prowadził umiejętnie i wydawał się
doskonale obeznany z celem naszej podróży. Nie są mi znane wszystkie
nowe główne autostrady odchodzące z Los Angeles, więc nie miałem
pojęcia, w jakim kierunku zmierzaliśmy. Jechaliśmy w ciszy i już nie
mogłem się doczekać, kiedy moi kompani się przedstawią i wyjaśnią powód
naszego spotkania”.
„Co zasługuje tu na uwagę, to fakt że obaj obcy posiadali samochód i
wiedzieli jak się poruszać po niedawno ukończonej sieci autostrad w Los
Angeles. Jest to wyczyn nie podlegający dyskusji i sugeruje, że obcy
poświęcili czas na naukę zasad ruchu drogowego oraz nawigacji w Los
Angeles”.
Dr Salla wskazuje, że w książce Adamskiego
Extraterrestrials Among Us
(„Istoty Pozaziemskie Pośród Nas”) Adamski dalej ujawnia: „światła i
zabudowania stawały się coraz mniej widoczne wraz z oddalaniem się od
przedmieść miasta. Wyższy mężczyzna przemówił po raz pierwszy. Jego głos
był miękki i przyjemny oraz posługiwał się perfekcyjną angielszczyzną.
Zauważyłem, że ten niższy mężczyzna też mówił miękko, ale miał wyższą
barwę głosu. Zastanawiałem się, gdzie tak dobrze nauczyli się mówić w
naszym języku”.
„Jesteśmy tymi, których na Ziemi nazywacie „Contact men”
(‚kontaktowcy’, osoby kontaktujące się). Mieszkamy tutaj i pracujemy, bo
jak wiecie na Ziemi trzeba zarabiać pieniądze, za które kupuje się
odzież, jedzenie i wiele innych rzeczy, które ludzie muszą mieć. Żyjemy
na waszej planecie już od kilku lat. Na początku mieliśmy obcy akcent.
To już minęło i jak widzicie jesteśmy nie do odróżnienia od innych
mężczyzn mężczyzn na Ziemi”. W czasie naszej pracy mieszamy się z ludźmi
tu na Ziemi, nie zdradzając się, że jesteśmy mieszkańcami innych
światów. Byłoby to niebezpieczne, jak z resztą sami dobrze wiecie. My
rozumiemy was, ludzi, lepiej niż większość z was zna samych siebie i
znamy przyczyny niekorzystnych warunków, jakie występują w waszym
otoczeniu”.
Dr Salla wskazuje także, że „ten [wcześniejszy] ustęp jest ważny,
gdyż opisuje sposób, w jaki obcy żyli przez lata na Ziemi, ucząc się
języka, pracując i mieszając się z populacją ludzi. Co więcej, wygląda
na to, że obcy mieszkający wśród ludzi mogą pracować w parach, jako
systemie koleżeńskim, mającym zapewnić bezpieczeństwo i komunikację z
ich światem, na wypadek gdyby kiedykolwiek pojawiła się sytuacja
kryzysowa. Jeśli wspomnienia Adamskiego są dokładne, a obcy mówią
prawdę, wyglądałoby na to, że być może istnieje znaczna liczba obcych
żyjących incognito pośród ludzi w wielu, jeśli nie w większości głównych
miast na planecie. Po przebadaniu innych przypadków kontaktów oraz
oświadczeń demaskatorów wygląda na to, że to wszystko jest prawdą”.
Grupy exopolityczne dostarczają dowodów na to, że Adamski nie był
jedynym ‚kontaktowcem’, poświadczającym, że obcy wmieszali się w ludzką
populację. Dla przykładu Howard Manger też zarzekał się, że jakoby
skontaktowali się z nim obcy wyglądający jak zwyczajni obywatele. W
jednym przypadku obcy podawał się za agenta nieruchomości i poprosił
Mangera, aby mu towarzyszył w jednym z pojazdów obcych.
Oprócz poszukiwania wiedzy o ludzkich wartościach i cywilizacji
wydaje się, że odwiedzający Ziemię „ludzcy ET” prowadzili kampanię
edukacyjną dla ograniczonej liczby kontaktowców, mającą na celu
promowanie wiedzy o ich istnieniu.
Ci „pozaziemscy goście” często opisywani byli jako bardzo atrakcyjni
fizycznie, a „pozaziemscy goście płci żeńskiej”, według opisu mężczyzn,
były najpiękniejszymi istotami, jakie ci mężczyźni kiedykolwiek
widzieli.
„Podobni do ludzi obcy” mają problem z opanowaniem lokalnego języka
kultury, w której egzystują, ucząc się kierowania i nawigacji po
autostradach i pracując przez kilka lat w nie przynoszących szkody
zawodach.
Istoty pozaziemskie żyjące wśród nas wydają się egzystować w sposób
zbliżony do „niebieskich korpusów pokoju”, w które starają się wmieszać.
Przypuszczalnie chcą poznać ziemską kulturę i zachowanie oraz być może
również pomagać przy dalszym przekazywaniu wybranym jednostkom
informacji.
Ziemskie przedstawicielstwo ludzi pokrewnych ludziom nie pochodzącym z Ziemi
Zaawansowane ludzkie ET postrzegają Ziemian jako barbarzyńców i
dzikusów, stanowiących zagrożenie dla samych siebie. Alex Collier
twierdzi, że ET poinformowali go, iż w najbliższych nam 8 galaktykach
żyje ponad 135 miliardów istot humanoidalnych.
Dodaje też, że „gdy za pierwszym razem wszedłem na jeden z ich
[ludzkich ET] statków, gromadka ich dzieci zaczęła ode mnie uciekać. One
wiedziały, że jestem z Ziemi”.
„Mamy bardzo złą reputację” podkreśla Alex Collier, „ponieważ
jesteśmy jedyną w galaktyce ludzką rasą, która się wzajemnie zabija i
zwraca się przeciw sobie samej. Jesteśmy jedyną [ludzką] rasą, która
pozwala swoim obywatelom na życie w ubóstwie. Jesteśmy jedynymi, którzy
pozwalają przedstawicielom swojej rasy na głodowanie. Jesteśmy jedynymi,
którzy pozwalają przedstawicielom swojej rasy na bezdomność. Jesteśmy
jedynymi, którzy sprzedają innych do niewoli. Nie podoba mi się ta ich
refleksja na nasz temat. Nie chodzi o to, że oni nas osądzają. Oni po
prostu nie rozumieją, dlaczego my to robimy. Jeśli ktoś zna odpowiedź,
jestem otwarty. Oczywiście, wiem, że od zawsze byliśmy (i jesteśmy)
manipulowani przez systemy wierzeń, ale dlaczego ciągle w nie wierzymy?”
Wedle oświadczenia Alexa Colliera w związku z domniemanymi kontaktami
z ET „ludzie na Ziemi są jedyną rasą stosującą wobec siebie ucisk i
wzajemnie się mordującą”.
Jeśli ludzkie ET rzeczywiście istnieją, jak sugerują uczeni i inni
świadkowie, powstrzymanie samozagłady, włącznie z postępującym
katastrofalnym globalnym ociepleniem, może w znacznym stopniu być
uzależnione od tego, czy ludzie odsuną od władzy kierujące się
chciwością bigoterie i zwrócą się w kierunku budującego dialogu.
——
Przekład: Patryk Olechno, redakcja tekstu: Maria Sobolewska