czwartek, 1 października 2020

Spotkanie z własną mądrością

Obraz może zawierać: w budynku

 

Spotkanie z własną mądrością
[00:00-4:57 medytacja z Elanem Cohenem]
[Alcazar przez Prageet’a Harris’a] I oto ukochani jesteśmy z wami! Wiele, bardzo wiele żyć wcześniej, wiele, bardzo wiele ziemskich lat temu przybyliście tutaj, na Ziemię. Jak już wcześniej była o tym mowa, przybyliście tutaj z innych rodzin gwiezdnych, z innych oświeconych cywilizacji; zgłosiliście się na ochotnika; sami wybraliście, aby tutaj przybyć. Wybrano was i wasze przybycie na Ziemię zostało obwarowane pewnymi warunkami. Jednym z nich było to, że kiedy urodzicie się tutaj i obleczecie ciało fizyczne, wejdziecie w środowisko dwoistości i separacji. Innym warunkiem było to, że kiedy się urodzicie, zapomnicie, skąd przybyliście. Zgodziliście się także, że żyjąc tutaj szereg wcieleń będziecie powoli zanurzać się w nieświadomość. Wszystko to było wam wiadome, zanim się tutaj urodziliście, gdyż powyższe warunki stanowiły część zawartej przez was umowy.
Jak wspominałem na wstępie, pochodzicie z różnych konstelacji, z różnych oświeconych cywilizacji. Rodząc się, wnieśliście na tę Ziemię swoje DNA i od wielu pokoleń mieszacie je i ze sobą łączycie. Obecnie powoli wychodzicie ze stanu głębokiej nieświadomości, „duchowego średniowiecza.” Proces ten zachodzi u każdego z was stopniowo i obejmuje więcej niż jedno życie przygotowujące was na obecne. Przygotowujące każdego z was na istniejącą obecnie możliwość –gdyż w rzeczy samej, od tamtego czasu aż do paru lat wstecz, kiedy to jak to określa Kryon przekroczyliście linię demarkacyjną [roku 2012], była to jedynie możliwość –wniesienia tutaj zupełnie innej rzeczywistości. Chodzi tutaj o wniesienie wzorców energetycznych jedności, oświecenia, które odbywa się stopniowo. Zatem ukochani, każdy z was obecnie przechodzi przez proces przebudzenia. Może się on wam w tej chwili wydawać bardzo szybki, lecz uprzedzamy, że ulegnie on jeszcze większemu przyspieszeniu.
W naszym przekazie pragniemy podkreślić, że tworzycie wszystko, nad czym się głównie skupiacie; wszystko, nad czym się skupiacie będzie jeszcze bardziej podkreślone. To tak, jak o tym mówiliśmy przed chwilą. Prageet i Julieanne wyrazili intencję stworzenia centrum i ono powstało. Stało się to naturalnie, bez żadnego wysiłku. Ukochani, każdy z was poprzez wyrażenie odpowiedniej intencji, poprzez miłość do samego siebie, może w tej chwili zacząć kierować swym życiem w prostocie i bez wysiłku. Przez długi szereg żyć nauczono was, aby najpierw dawać innym, jednakże jeśli tylko dajecie z siebie i nie dbacie o samych siebie, to bardzo szybko się wyczerpujecie, spada poziom energii własnej i życie staje się ciężkie i pełne zmagań. Kiedy kochacie najpierw samego siebie, kiedy do samego siebie podchodzicie z miłosierdziem, to poziom energii własnej wzrasta i wtedy macie lepsze samopoczucie, jesteście naturalnie radośni i sami pragniecie dawać gdyż rozumiecie, że sam akt dawania przynosi wam coraz więcej, dawanie was napełnia, gdyż podchodzicie doń z perspektywy miłości do samego siebie, spełnienia samego siebie. Dawanie wtedy po prostu staje się samoistnie, cieszycie się na jego okazję, ciszycie się wszystkimi, którzy są gotowi od was otrzymywać, gdyż dawanie wtedy stanowi wielką ulgę, ponieważ niesie ze sobą jeszcze więcej radości i więcej do dawania.
Wszyscy obecnie – zarówno indywidualnie, jak i kolektywnie - znajdujecie się w bardzo krytycznym momencie swej ludzkiej podróży. Jak wspominaliśmy, linia demarkacyjna została już przekroczona, zatem cel waszej podróży jest niemalże pewny! Jako ludzkość, osiągniecie swój zamierzony cel, jednak od każdego z was zależy jak długo to wszystko będzie trwało, ile jeszcze wcieleń wam zajmie zanim wniesiecie na tę niesamowicie piękną Ziemię wzorzec energetyczny pełnego rozkwitu życia, dzięki któremu cała ludzkość harmonijne wtroi się ze wszystkim i stanie się częścią strumienia istnienia. W osiągnięciu tego wszystkiego posłuży wam wewnętrzny głos przewodni, który także pozwoli wam wyrazić wszystko, co macie do wyrażenia.
Czy potraficie sobie wyobrazić, jak to wszystko ma się stać? Czy potraficie wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało wasze życie w obfitości na wszystkich poziomach? Podoba nam się to określenie: „obfitość na wszystkich poziomach,” gdyż dla wielu obfitość to tylko pieniądze i wszystko, co można za nie kupić. Nam chodzi o inny rodzaj obfitości. Oczywiście, nasze pojęcie obfitości także włącza pieniądze i wszystkie rzeczy, posiadanie których przynosi wam radość, ale nasza definicja włącza także obfitość miłości, miłości własnej, miłości dla wszystkich w waszym otoczeniu. Obfitość pięknych głębokich przyjaźni, gdzie obaj przyjaciele wzajemnie się wspierają, oddają sobie wzajemnie cześć i wspólnie wzrastają. Obfitość wolności! Wolność wypowiedzi, wolność dzielenia się wszystkim, co pochodzi z serca, wolność pozwolenia innym wyrażenia ich własnych opinii nawet, kiedy są sprzeczne z waszymi i zrobienie tego z miłością i szacunkiem.
Wolność swobodnego poruszania się po tej przepięknej Ziemi, bez ograniczeń związanych z przekraczaniem granic. Tak, w przyszłości wciąż będziecie mieli państwa, gdyż jest to dobry sposób na zawiadywanie życiem społecznym, ale będziecie mieli także wolność poruszania się, wolność wyrażania się. Wszystkie te swobody są absolutnie konieczne tak samo, jak wolność wyboru bycia tym, kim sami wybieracie być. Może to być wolność skupienia się na jakimś projekcie, bądź wolność odprężenia się na jakiejś plaży, jest to wolność płynąca z przekonania, że niezależnie od tego co wybieracie, w każdej chwili wspiera was w tym wyborze kolektyw. Czy potraficie wyobrazić sobie taką przyszłość? Czy już teraz potraficie to sobie z wizualizować? Taka wizualizacja to bardzo ważny pierwszy krok ku stworzeniu tego, na co macie ochotę. Wcześniej opowiadałem wam jak Prageet i Julieanne z wizualizowali sobie ośrodek [Gwiezdnej Bramy]. Teraz ośrodek już istnieje i wciąż się rozwija, rozrasta i adaptuje do zmieniającej się wokół i wewnątrz rzeczywistości.
Zatem, pierwszym krokiem w urzeczywistnieniu jest pokochanie siebie samego w wystarczającym stopniu, aby można spokojnie sobie powiedzieć: „Zasługuję na to, to mi się należy.” „Zasługuję na to, zasługuję na obfitość na każdym poziomie i proszę swych przewodników, proszę samo istnienie, proszę swą nad-świadomość aby mnie wspierali i przywiedli tam, gdzie mogę to wszystko najpierw z wizualizować a następnie przyciągnąć do swego życia. Niech to będzie piękny partner życiowy, jeśli go pragniecie. Niech będzie to partner, który was wesprze i uszanuje was w tym samym stopniu, w jakim i wy go będziecie szanowali. Wzrastajcie wspólnie posiadając ze sobą wiele wspólnego, oraz ciesząc się wszystkim co każdy z was udzielnie kocha. Czy potraficie z wizualizować sobie taki związek? Czy potraficie z wizualizować sobie taki związek?
Czy potraficie z wizualizować sobie harmonię w stosunkach społecznych? Czy potraficie sobie z wizualizować, jak każdy człowiek na Ziemi osiąga swój własny potencjał? Jak wszyscy wspólnie, zamiast się krytykować, celebrują swe różnice? Czy potraficie to sobie wyobrazić, jak ludzie się wzajemnie nie ganią, ani nie krytykują wyboru innych? Czy potraficie sobie wyobrazić, jak ludzie nie potępiają się za kolor skóry? Czy potraficie wyobrazić sobie taką harmonię?
Ukochani, wizualizujcie sobie wszystko, gdyż jest to pierwszy krok do stwarzania. Wyobrażajcie to wszystko we własnym życiu, we własnym otoczeniu. Kiedy się przekonacie, że wasze wizualizacje i miłość skierowana do samego siebie zaczyna stwarzać wszystko, co sobie wyobraziliście, to będziecie wiedzieli, że jesteście na właściwej ścieżce, że jesteście o właściwej porze na właściwym miejscu. Wtedy doprawdy pogłębi się skupienie tylko na tym, co pragniecie sobie stworzyć. Kiedy nauczycie się stwarzać na poziomie indywidualnym, stworzony przez każdego z was wzorzec energetyczny rozszerzy się na cały świat. Rozumiecie?
Podobnie z Pregeet’em i Julieanne, właśnie teraz, w tej chwili, ich wspólna wizualizacja rozchodzi się po całym świecie. Czy rozumiecie więc, że każdy z was stwarza sobie własną rzeczywistość poprzez własne myśli, czyny, uczucia i słowa? Ważne, abyście to dobrze zrozumieli. Na przekór solidnemu wyglądowi pozornej rzeczywistości w której żyjecie, jak mówią wam to nawet naukowcy, wszystko co was otacza to tylko częstotliwość, tylko wibracja. Zatem to wy sami i wasze wibracje własne pochodzące od uczuć, słów, czynów myśli i intencji stwarzają rzeczywistość. Istnienie, pole kwantowe, Duch, Wszechświat, jakkolwiek pragniecie nazwać ogrom świadomości, tylko odpowiada na wibracje własne każdego z was w każdym momencie życia. Zatem jak z tego wynika, wasz punkt skupienia jest ogromnie ważny. Tak samo ważny, jak wszystkie wasze myśli i uczucia, które posiadają wibracje stwórcze. Czasem te wibracje manifestują się natychmiast, czasem najpierw powoli wzbierają w polu kwantowym aby potem pojawić się w waszym życiu jakby zaczarowane.
Na przykładzie Prageet’a i Julieanny dzięki wzbieraniu ich wspólnie wyrażonej intencji, ziemia pod ośrodek raptem stała się dostępna. Zatem, każdorazowe wyostrzanie swego skupienia na intencji stwórczej sprawia jej urzeczywistnienie. Tutaj nie chodzi o wyrażanie żadnych pragnień, czy marzeń, tutaj chodzi o to, co się rzeczywiście stwarza! Mówicie wtedy: „Oto, co swymi myślami, uczuciami, czynami i słowami stwarzam.” Zrozumiecie więc, że istnienie, Duch, Bóg, Wszechświat, pole kwantowe, odpowiada wam na wibracje, które w każdej chwili wytwarzacie. Jeśli więc wyrażacie intencję kochania siebie samego, jeśli wyrażacie intencję odnoszenia się do siebie z miłosierdziem, ten rodzaj wibracji zostanie wam odzwierciedlony. Odkryjecie wtedy, że całe wasze otoczenie podejdzie do was w bardziej kochający sposób. Rozumiecie, na czym to polega?
Jak była mowa wcześniej, wszystko nad czym się skupiacie staje się coraz szybciej. Dlatego bądźcie w każdej chwili bardzo energetycznie uważni. Sprawdzajcie, czym w każdej chwili promieniujecie na zewnątrz? Pytajcie się często, co przyciągają do was wasze własne wibracje? Każdy z was stwarza swą własną rzeczywistość, niezależnie od tego jak bardzo za jej kształt obwiniacie innych, sytuację z wirusem, czy szefa w pracy, współmałżonka, dzieci, czy kogo albo cokolwiek innego, poza sobą samym. Jeśli wciąż obwiniacie, stwarzacie tym samym bardzo negatywny wzorzec, który wam w niczym nie służy ani nie czyni waszego życia bardziej wygodnym, gdyż wszystko teraz ulega uwypukleniu i przyspieszeniu. Dlatego też tak bardzo podkreślamy konieczność kochania siebie samego, podchodzenia do siebie miłosiernie i z empatycznym wyczuciem. Jak była mowa na początku naszej pogadanki, kiedy kochacie siebie, wzbierająca miłość przelewa się wtedy na wszystko inne, wtedy miłosierdzie rozlewa się na wszystko inne. Wyzbywacie się chęci osądzania innych, nawet jeśli sami odnoszą się do was negatywnie. Wtedy z empatią mówicie sobie: „Rozumiem ich cierpienie, gdyż sam cierpiałem podobnie. Rozumiem, że w tej chwili tkwią w nieświadomości, gdyż sam do niedawna w tej nieświadomości tkwiłem i dopiero powoli się z niej wydobywam.” Widzicie, dzięki empatii dla samego siebie posiadamy pewien stopień zrozumienia dla postępowania innych, dzięki czemu odpowiadacie w wyważony sposób z poziomu miłości i zrozumienia, na zachowanie tych, którzy są do was nastawieni negatywnie.
W dzisiejszych czasach jest to niezmiernie ważne, aby żyć własną prawdą, a nie tym, co się słyszy, czy o czym donoszą media masowego przekazu. Bądźcie bardziej uważni na temat tego, co sami przyjmujecie za prawdę, za rzeczywistość. Sposoby bycia właściwe starej energii wciąż pragną wywierać na was wpływ, stare metody kontroli wciąż podnoszą głowę. Cały aresenał środków kontroli, które niegdyś przechodziły niezauważalne obecnie stają się bardzo widoczne.
Tylko przyjrzyjcie się temu, co się obecnie na świecie dzieje. Czy rozumiecie, że w pewnych religiach kontroluje się kobiety poprzez zasłanianie im twarzy? A co się teraz dzieje z nakazem noszenia maseczek? Dlaczego tak wiele ludzi nosi je nie zadając sobie pytania, czy to jest konieczne? Zatem ukochani, uważnie słuchajcie tego, co się wam mówi, co się wam nakazuje, co czytacie w gazetach. Słuchajcie się swej własnej wewnętrznej mądrości. Jeśli pragniecie dowiedzieć się prawdy, róbcie to sumiennie, prosząc własnych przewodników, aby pokazali wam prawdę, której powinniście być świadomi. Poproście ich o zrozumienie tego, co się naprawdę teraz na Ziemi dzieje z całym tym tak zwanym wirusem. Poproście przewodników o pokazanie wam jak ta sytuacja wygląda z wyższej perspektywy. Poczujcie, co w tej sytuacji jest dla was właściwe, zrozumcie że nad-świadmość, która istnieje w polu kwantowym taki obraz malowany z wyższej perspektywy posiada i może się z wami nim podzielić. Nad-świadomość może wam w obecnych czasach przewodzić, jeśli wyrazicie na to gotowość i będziecie na to przewodnictwo otwarci oraz kiedy się dostatecznie pokochacie.
Ukochani, kochamy was i wam błogosławimy. Celebrujemy wszystko, co teraz na Ziemi zachodzi. Do usłyszenia wkrótce!
[Kryon przez Lee Carroll] Witam was, kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Może się wam wydawać, że istoty które przez was i dla was przekazują nowiny znajdują się w jakimś określonym miejscu spotkań. Właśnie wysłuchaliście, co miał wam do powiedzenia Alcazar, sam będę ciągnął dalej na zapoczątkowany przez niego temat. Obecne czasy to naprawdę pora, kiedy przechodzicie z nieświadomości w świadomość. Obecne czasy dobrze opisuje metafora o rzeczach wibrujących wyżej. Alcazar wspomniał także, iż wewnątrz siebie nosicie nasiona z gwiazd. I tak jest rzeczywiście, człowiek jako istota zamieszkująca Ziemię nie wywodzi się od niczego, co tutaj żyje. Kochani, to nie tak, jak was się tego naucza, wcale nie wyewoluowaliście od żyjących tutaj zwierząt. Wasza ewolucja niezupełnie wyglądała tak, jak się ją wam przedstawia. Wasze DNA, o którym wspomina także Alcazar zostało celowo odmienione, dzięki czemu jesteście obecnie Człowiekiem noszącym w sobie gwiezdne nasiona. Wszystko o czym mowa w niniejszym przekazie stanowi powód, dla którego wielu wywraca oczami. A przecież współczesna nauka, badając ssaki naczelne, czyli zwierzęta od których rzekomo się wywodzicie, twierdzi obecnie, że ewolucja jest procesem trwającym za krótko aby z człekokształtnych mógł się wyłonić współczesny Człowiek, że wasze DNA różni się od tego wszystkich innych zwierząt. Nauka więc stoi na krawędzi odkrycia, które pewnego dnia zostanie przyjęte do powszechnej wiadomości.
Oto ciekawe i doniosłe wydarzenie, które dzieje się w życiu wielu z was: macie możliwość przeskoku w percepcji wymiarowości. Przeskok ten dostępny jest „zwykłym” Starym Duszom, w celu jego osiągnięcia wcale nie trzeba być medium, czy medytować od lat w celu wzniesienia się na wyższy poziom wibracyjny. Na Ziemi istnieje energia, która pozwala każemy, kto ma na to ochotę doświadczyć przebudzenia, które w starszej energii mogłoby zająć wiele, wiele wcieleń. A teraz coś takiego mogą osiągnąć nawet „nowi” [którzy ezoteryką zajmują się od niedawna]. Jest to energia oddająca cześć Starym Duszom, gdyż one pierwsze wezmą udział w przeskoku percepcji wymiarowości. Inni także posiadają podobne zdolności, gdyż w każdym z was drzemie gwiezdne nasienie, kochani. Obecnie wasza świadomość samoistnie się uaktywnia, gdyż jest to zjawisko idące w parze z przeskokiem świadomościowym; właśnie na tym ten przeskok polega, jak zresztą niejednokrotnie wam o tym mówiliśmy.
Przeskok się musi gdzieś zacząć i właśnie teraz przyszedł nań odpowiedni czas. Nawiasem mówiąc, to wszystko zaczęło się wcześniej, ale dopiero teraz Istoty Ludzkie zaczynają zauważać i uzmysławiać sobie sprawy, z których wcześniej nie zdawały sobie sprawy. Pierwszymi, którzy tego doświadczają są ci, którzy to oglądają, tego słuchają i to czytają później. Jak nadmienił Alcazar, nie ma żadnego „później!” Innymi słowy, wszystkie energie, które teraz czujecie promieniujące od przekazującego wam tę nowinę mego partnera są tak samo pełne mocy teraz, jak będą za pięć lat, za dziesięć lat, czy za tydzień. Czas nie ma tutaj żadnego znaczenia, gdyż tym właśnie cechuje się wielowymiarowość, ona nie zaciera się z upływem czasu, jest tak samo obecna w przyszłości jak i w chwili bieżącej. Zatem, jeśli słuchacie, bądź czytacie to w swoim teraz, wiedzcie, iż jest to także moje teraz! Jest to trudne do wytłumaczenia, ale to wszystko właśnie tak działa.
Zaczynacie otwierać pewien portal u ważności który potrafi przenieść was w inne wymiary. – „Kryonie, co to niby znaczy? Czyżbym wybierał się w jakąś podróż?” - jeśli wyrazicie taki wybór, to rzeczywiście możecie się udać w pewnego rodzaju podróż, jest to podróż w świadomości. Alcazar nazywa to nad-świadomością, czyli jest to coś, co istnieje ponad tym, co dla wasz wydaje się wszystkim. Dzięki portalowi u ważności dostajecie wgląd w wyższe wymiary świadomości, których wcześniej nie umieliście postrzec. Może to być przymierze z czymś najświętszym, co tyko możliwe, czyli z własną duszą, własną Akaszą, strukturą komórkową, z samym DNA.
Kilka miesięcy temu oznajmiłem memu parterowi, że Kryon obierze nowy kierunek. Kiedy mu to objawiłem, siedział dokładnie w tym samym miejscu, co teraz, w studio, przekazując nowiny podczas streamingu naszego spotkania z publicznością w domach. [mowa o czwartym przekazie o uzdrawianiu i leczeniu z Raleigh, transkrypcja z którego poniżej, w tej grupie- przyp. tłum.] Zrobiłem to celowo, gdyż inaczej Lee nie od razu zająłby się tym, o co go wtedy prosiłem, lecz odłożyłby to wszystko na później. On często tak postępuje, ale my go dobrze znamy więc o tym wszystkim poinstruowaliśmy go publicznie. Poinformowaliśmy go, że od tej pory będzie pomagał Ludziom grupowo przechodzić w inny wymiar, w którym odsłonięta będzie przed nimi ich własna wspaniałość. W tym innym wymiarze Ludzie będą mogli doświadczyć energii własnej duszy, odwiedzić miejsca wewnątrz niej, których dotychczas nigdy nie doświadczali, oraz zobaczyć własną wspaniałość. Dzięki podróży w ten wymiar Ludzie posiądą okazję zaznajomienia się z systemem, dzięki któremu można przyćmić własny strach, wyzbyć się z Akaszy niestosowności, dzięki czemu można następnie samemu porozmawiać z własną strukturą komórkową i osiągnąć spontaniczne uzdrowienie, czyli w tym wymiarze można dokonać wszystkiego, do czego wcześniej byli zdolni tylko Mistrzowie. Oto, dokąd obecnie zmierzacie, o czym przypominam wam od dłuższego czasu i te czasy właśnie nastały.
Poprosiłem mego partnera aby ustanowił cotygodniowe spotkania, jedno z których ma być darmowe dla całej planety. Podczas tych spotkań zabieram was w miejsce, którego, jeśli wyrażacie na to ochotę, sami możecie regularnie doświadczać, przechodzić przez - jak to określam -most łączący wiadome z niewiadomym. Po przejściu przez most zabieram was w miejsce, gdzie możecie siedzieć i doświadczać rzeczy majestatycznych oraz zrozumieć, że wszystkie one to wy sami. Teraz pragnę zrobić coś bardzo podobnego. Za dwa dni przekażę wam próbkę tego, czego doświadcza się w Kręgu Dwunastu, opiszę na czym polega przejście przez most.
Na razie jednak pragnę abyście zamknęli oczy, w tej chwili nie ma potrzeby przyglądać się postaci na ekranie. Pragnę teraz was gdzieś zabrać i coś pokazać. Co zobaczycie, niektórym będzie się wydawało nie dowiary, spójrzcie więc na to jak na być może film fabularny. Jest to film o tym, co nadchodzi, co jest każdemu z was dostępne, jak to jest głębokie. Pragnę abyście się na chwilę po prostu odprężyli. Zbliżcie się do mnie, jeszcze bardziej się do mnie zbliżcie. Poczujcie ogarniający was spokój. Kochani, poczujcie spokój.
Jeśli macie zamiar dokonać takiego wyboru, to chodźcie wraz ze mną w magiczne miejsce. Jest to ogromna sala, kochani i już u wejścia czujecie panującą tam moc i majestat. Niektórzy odbierają tę salę jak muzeum, choć to nie tak. Sala jest dobrze oświetlona, kolorowa i przepełniona posągami. Wszystkie posągi stoją na piedestałach. Mówię teraz w przenośni. Za chwilę sami zobaczycie, co ta przenośnia znaczy. Właśnie weszliście w swoją nad-świadmość. Jesteście w miejscu, do którego nigdy przed tem nie zaglądaliście, a przynajmniej nie tak, jak robicie to teraz. Nie tak, jak robicie to teraz.
Zanim będziemy ciągnęli dalej, pragnę zadać każdemu z was pytanie: Gotowi? Jeśli naprawdę nosicie w sobie zapis Akaszy, jak wam się wydaje, jak jest on rzeczywisty, na ile potrafi się przed wami objawić? A może wydaje sią wam, że ten zapis ukrywa się przed wami w jakimś niedostępnym dla was wymiarze? A może jednak jest inaczej? Stoicie teraz na tej magicznej, przepięknej sali, w której panuje ogromny spokój. Widzicie posągi i choć na razie nie rozumiecie co to za posągi ale widzicie, że jeden z nich ożywa i się poruszył. To niemalże tak, jakby nad posągiem zabłysł jupiter i pod wpływem tego światła posąg ożywa przekształcając się w żywą postać. Mężczyzna czy kobieta schodzi z piedestału i można ją zobaczyć w pełnym kolorze. Nie boicie się tej postaci, gdyż jakoś rozpoznajecie, że łączy was z nią pewna więź. Postać wyciąga do was rękę i prosi, abyście ją pochwycili, co chętnie robicie. Czujecie się bardzo bezpieczni, nie odczuwacie żadnego zagrożenia, czy niebezpieczeństwa. W obecności ożywionej postaci czujecie się bardzo dobrze, jakby był to ktoś dobrze wam znajomy. Zaglądacie postaci w oczy i ona się wam przedstawia, mówi, jak ma na imię: „Jestem ten i ten i jestem tobą.” Informuje was, że postać z piedestału to wy sami w innym wcieleniu. Oto właśnie spotkaliście się ze sobą w przeszłym życiu! Dusza każdego z was jest pełna takich postaci! Wszystkie one są piękne, każda stanowi oddzielną osobę, kochani i wszystkie one są młode! Każda z tych posągowych postaci przedstawia sobą młodość, pełnię sił i piękno. Opowiadają wam historię ich życia, czego się nauczyli i przez co przechodzili. Więcej, prócz tego wszystkiego zaczynają przekazywać wam porady. Będą wam mówić: „Oto czego nauczyłem się/nauczyłam się w tym życiu.” Słuchacie tych opowieści z uwagą, gdyż postacie ochoczo opowiadają wam o swym życiu i całej mądrości, którą zdobyli, po czym wracają na piedestał. Wtedy idziecie dalej i zatrzymujecie się przy kolejnej, która ożywa w świetle jupitera i schodząc z piedestału chwyta was za rękę, patrzy wam w oczy i mówi: „Chodź bliżej, oto co pragnę ci powiedzieć, oto czego się w tym życiu nauczyliśmy. Ja jestem tobą i tyś jest mną. Wspólnie się tego nauczyliśmy, gdyż mieszkam w twojej duszy i ty mieszkasz w mojej.” To samo dzieje się posąg za posągiem, wszystkie one ożywają i schodząc z piedestału opowiadają wam swe historie. Nieważne, ile to wszystko zajmuje czasu, zaczynacie czuć się napełnieni i uświadamiacie sobie, jak doprawdy jesteście ogromni, jak długo już tutaj żyjecie, stajecie się świadomi własnej roli w planie bożym, postrzegacie wymiar siebie samych, którego wcześniej nigdy nie zauważyliście. Och, cóż to za sala! Cóż za wspaniałą kronikę Akaszy posiada każdy z was!
Czy potraficie sobie to wszystko wyobrazić? Wszystko co widać to wy sami, poszerzająca się świadomość każdego z was. Postrzegacie cały system i dowiadujecie się jak działa. Zaczynacie to sobie sensownie kojarzyć, widzicie własny wzrost na przestrzeni wieków, gdyż każda z postaci dzieli się z wami wszystkimi przeżyciami i zdobytą mądrością. Sami widzicie, przez co w historii przechodziliście, co uczyniło z was ludzi, którymi jesteście w chwili obecnej. Zatrzymajmy tę wizję na chwilę.
Teraz chcę, by przed oczami zapanowała ciemność. Nie otwierajcie ich jeszcze, weźcie głęboki oddech. Ponownie wyobraźcie sobie tę samą salę, ale teraz zobaczcie siebie jako jeszcze jeden stojący na piedestale posąg. Tak, doświadczyliście przejścia, tak, umarliście i teraz jesteście posągiem na tej samej sali. Otwierają się drzwi i na salę wchodzi przepiękna dusza, nieważne, jakiej jest płci, jest młoda i pełna sił. Pierwszy posąg, do którego ta dusza podchodzi to wy! Teraz wy z posągu przemieniacie się w żywą osobę i schodzicie z piedestału. Gotowi jesteście przekazać całą zdobytą mądrość swej następnej inkarnacji! Opowiadacie jej o tym, kim jesteście, co przeżyliście i czego się nauczyliście.
Takie spotkania ciągną się dalej i dalej, jesteście w przepięknym miejscu gdzie mieszka nad-świadomość. Sala ta jest przepełniona prawdą, gdyż faktycznie wszystko to odbywa się tak, jak wam to opisałem. Za każdym kolejnym życiem stajecie się coraz bardziej mądrzy. Proces dzielenia się doświadczeniami istnieje od zawsze, jednak dotychczas nie był to proces aż tak wyraźny, jak go opisuję. Zatem czy to, co widzieliście to wizja, czy rzeczywistość? Tak właśnie wygląda wielu-wymiarowość. Na co dzień żyjecie w czterech wymiarach, choć są ich setki. Co więc stanowi rzeczywistość, a co nią nie jest? Wy żyjecie w bardzo uproszczonej rzeczywistości, której jesteście świadomi, lecz kochani, jesteście obecni w każdym z jej wymiarów! To od was zależy, czy macie ochotę przejść ponad to, co widać, co jest wam znajome.
Właśnie opisałem wam prawdziwy scenariusz tego, co każdy z was może doświadczyć jeszcze dzisiaj. Pod wpływem tego, co zostało tutaj przekazane wielu z was doświadczy dzisiejszej nocy różnych snów, gdyż właśnie połaskotaliśmy część waszej świadomości, która doprasza się: „Spójrz w mym kierunku, przypatrz się mnie, przypatrz się mnie! Wszystko co widać to prawda, tak się faktycznie może stać!” Nawet na niższym poziomie świadomości można spotkać swe przeszłe życia i z nimi porozmawiać, otrzymać informacje, zmazać z siebie przekonanie o własnej nicości o tym, że jesteście tutaj przez przypadek, gdyż to wcale nie tak! Każdy z was jest pod każdym względem wspaniały! Żyjecie na Ziemi celowo i każdy z was to cała grupa, cała grupa, Stare Dusze! Ciąg dalszy nastąpi.
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera

 

Wyjście poza postrzeganie czarno-białe

 Obraz może zawierać: noc

Wyjście poza postrzeganie czarno-białe
[Gwiezdne Matki przez Dr. Wolf] Kochani lśniący, oto kolejny raz stajemy przed wami w tym przepięknym świętym kręgu, tłumnie przybywając do was dzisiejszego południa jako kolektyw Gwiezdnych Matek. Jestem z wami w tym świętym kręgu cały dzień, lecz dajemy o sobie znać wtedy, kiedy mamy wam coś do przekazania. W chwili obecnej pragniemy przypomnieć wam o łasce tkwiącej wewnątrz waszej przepięknej duszy. Widzimy jak rozwija się ona w każdym z was, który poszukuje dróg poznania więcej tego, kim jesteście naprawdę, oraz po co tutaj żyjecie. Łaska istnieje naprawdę, można ją nawet określić jako chrzest, gdyż sama w sobie jest dopiero początkiem. Łaska to miejsce, w którym dotykacie własnej boskości, oraz w którym ta boskość dotyka was; zatem ona pochodzi z wewnątrz.
Wysłuchaliście już dzisiaj wielu nauk, jutro wysłuchacie ich jeszcze więcej, będziecie więc mieli okazję jeszcze nad sobą popracować, dostaniecie więcej prac domowych. Więcej nawet od tego, co zadała wam Mele’ha. Bardzo zachęcamy was do tej pracy, z każdym nowym rozdziałem wciąż rosnącej łaski zachęcamy, aby coraz bardziej się rozrastała. Gdyż niby dlaczego nie chcielibyście żyć życiem pobłogosławionym obecnością łaski? Wyraźnie widzimy, że obecnie wielu z was się waha i zmaga z życiem. Każdy człowiek w dzisiejszych czasach się na swój sposób z czymś zmaga. Zatem, czy wyłoni się z obecnej sytuacji łaska? TAK! Oczywiście, że się wyłoni!
W międzyczasie jednakże co robić z ludźmi, którzy są chorzy, którzy są głodni i nie mają co na siebie włożyć, którzy nie mają się gdzie bezpiecznie schronić? Jak, wobec tego wszystkiego podejść do obecnej sytuacji? A jak podchodzicie do własnych zmartwień? Kiedy odnajdziecie łaskę zaufania procesowi przemiany i sięgniecie tak daleko w przeszłość, że stworzycie przyszłość, to wtedy bieżąca energia się ustabilizuje. W tej chwili jest was wystarczająco dużo, aby tę przyszłość stworzyć. Co prawda, liczebnie jest was wystarczająco, lecz czy w wystarczającym stopniu każdy z was jest uważny? Nie wystarczy tylko przeczytać książkę, nie wystarczy tylko wziąć udział w warsztatach, wysłuchać słów. Tutaj chodzi o praktykowanie tego, czego się uczy.
Tutaj chodzi o praktykowanie życia w łasce na co dzień, na życie w radości, na dopuszczenie możliwości istnienia wsparcia i ukojenia, gdyż poprzez taką codzienną praktykę, dzięki każdemu z was, dzięki uzdrawianiu się na poziomie indywidualnym, dzięki odnajdywaniu coraz to nowych więzi, dzięki tak zrozumianej praktyce, wysyłacie całą tę energię w świat. Wiemy, że wszystko to jest wam wiadome, ale z całą czułością, ale także i z naciskiem pragniemy przypomnieć, że na każdym z was spoczywa wielki obowiązek na wypełnienie którego sami się zgłaszaliście, co wcale nie znaczy, że teraz musicie tylko pracować i pracować. To nie tak.
Trzeba doświadczać radości i zabawy. Trzeba celebrować. Lecz co się tyczy odpowiedzialności za ewolucję własnej, wyższej świadomości oraz zawieranie więzi z tymi, którzy robią to samo, właśnie codzienna praktyka sprawi, że odsunie się to, co się wydaje głazem zasłaniającym wejście do jaskini z której wywodzi się odrodzenie. Tutaj nie chodzi o energię pojedynczych osób, czy jakiejś garstki, tutaj chodzi o energię wielu, o intencje wielu; tutaj chodzi o praktykę wielu oraz o ich przebudzenie.
Stoimy przy was ramię w ramię i zawsze, w każdej chwili jesteśmy do dyspozycji każdego z naszych pięknych dzieci. Wystarczy o nas pomyśleć i już nawiązujemy z wami kontakt, odpowiadamy wam. Zapraszamy, abyście tak czynili, gdyż jest to dla was doskonała droga od przypomnienia sobie jak nieprzerwanie kroczyć drogą łaski, co wcale nie musi być trudne. Używajcie energii boskiej żeńskości, zamiast samemu usuwać głaz sprzed jaskini sprawcie, aby lewitując odsunął się sam. Używajcie pamięci kolektywnej Akaszy używajcie energii sha-women Lemurii. Pozwólcie, aby mężczyźni oddali wam cześć za to, kim jesteście, niech stworzą wam świętą przestrzeń i chronią was podczas kiedy wy same wnosicie na świat łaskę boskiej żeńskości w celu nie tylko łatwego usunięcia głazu, lecz jego zupełnej dezintegracji. Wy się do tego urodziłyście. Teraz nastał właściwy czas. Stoimy przy was ramię w ramię, mieszkamy w waszych sercach i wraz z wami ruszamy naprzód. Towarzyszymy wam każdego dnia, w każdej chwili, kiedy coraz bardziej przybliżacie się do stworzenia nowej planetarnej świadomości. Weźcie głęboki oddech, a my cofamy się teraz krok do tyłu, aby zrobić miejsce ukochanemu Kryonowi.
[Kryon przez Lee Carroll] Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Energia stworzona przez kolektyw czasem jest wręcz uzależniająca. Innymi słowy, podczas naszych spotkań wielu z was zaczyna czuć, że właśnie tutaj jest wasze właściwe miejsce. Być może, spotykacie tutaj rodzinę, ale ponad to, zaczynacie rozumieć, uzmysławiać sobie i odczuwać coś niesamowicie ulotnego, pewien rodzaj komunikacji, nawet na wielką odległość, nawet poprzez wirtualne spotkanie, która jest uzależniająca. Podczas naszych spotkań nie przekazujemy wam niczego ewangelizującego, nie są to spotkania proteolityczne, gdyż to nie same słowa was tutaj przyciągają. Tak naprawdę to nie są słowa. Biorąc udział w naszych spotkaniach wielu uzmysławia sobie masę rzeczy, których dotychczas nie byli świadomi. Inni z kolei mówią: „Przecież o tym wszystkim słyszałem już wcześniej, ale tutaj tkwi doś jeszcze, coś szczególnego.” Siedząc w domach bierzecie udział w wirtualnym spotkaniu i jednocześnie odczuwacie, że tkwi tutaj coś szczególnego. I tak jest.
Wczoraj, podczas przekazu wspomniałem wam o pewnym zagadnieniu. Powiedziałem, że cała ludzkość ogólnie, oraz szczególnie Stare Dusze, wszyscy zaczynacie poszerzać zdolności percepcyjne poza znane wam cztery wymiary. Wielu z was co mówię przyjmuje z trudnością i wywraca na to oczami. Jednak raz po raz będziemy wam powtarzać, że wymiarowość stanowiąca waszą codzienną rzeczywistość, wszystko co obieracie poprzez dotyk i inne zmysły, wszystko co na ten temat was nauczono, oraz co sami na ten temat sądzicie, co być może stanowi nawet podłoże tego, z czym się utożsamiacie, to bardzo wąski wycinek całej rzeczywistości. Obecnie wszystko to zaczyna się przemieniać. Przemianę tę można porównać do nieoczekiwanego podnoszenia się sufitu. Pod tą przenośnią należy rozumieć, że podnoszenie się sufitu obnaża przed wami pewne sprawy, istnienia których dotychczas się nie domyślaliście, ani nie byliście ich świadomi. Kochani, jest to metafora poprzez którą pragnę wam powiedzieć, że posiadacie teraz zdolność uchylenia nieco zasłony i ujrzenia zarysów tego, co się znajduje po jej drugiej stronie. Mowa o zasłonie, która dotychczas odgradzała was od percepcji innych wymiarów, oraz nie dawała zobaczyć większej prawdy.
Jakie pytanie zadajecie najczęściej? Jakie pytanie zadają nie tylko teologowie, ale wszyscy intelektualiści, którzy w swej dziedzinie zajmują się jej aspektem ezoterycznym? Wszyscy oni najczęściej zadają pytanie: Co jest sensem życia? Oczywiście, odpowiedziami no to pytanie przepełnione są całe biblioteki, gdyż mimo wszystko nikt z was nie rozumie, ani nie wie na pewno, co to takiego, choć wielu z was wydaje się, że już znaleźli definitywną odpowiedź na to odwieczne pytanie. Dobrze wiecie, że mam w tej chwili rację.
Co wy na to, że obecnie zasłona zaczyna się nieco unosić? Że można ją, jak kurtynę, trochę uchylić, dzięki czemu niektórzy z was po raz pierwszy zaczną widzieć, oraz w inny sposób postrzegać co się za nią ukrywa? Mówicie wtedy: „Ojej! O rety! Nigdy wcześniej nie widziałem niczego podobnego!” Jest to coś dobrego, istnienia czego wcześniej się nie domyślaliście, bądź nikt wam na ten temat niczego nie mówił. Być może, to co obecnie jest dostępne wam do wglądu jawi się w zupełnie innej postaci niż to sobie wyobrażaliście, czy na temat czego snuliście pewne przypuszczenia.
Obecnie u każdego z was poszerza się percepcja wymiarowości. Powtarzam jeszcze raz: istnieje wiele, wiele wymiarów. Wymiarowością zajmuje się wasza fizyka. Przy okazji badań nad strukturą atomową, naukowcy zaczęli się zastanawiać nad ilością wymiarów, oraz co się w nich może znajdować. Najpierw byli zdania, że cała znana rzeczywistość, wszystko nad czym prowadziło się badania zwierało się w czterech wymiarach: długości, szerokości, głębokości i czasie. Razem wzięte, opisują one świat zamieszkiwany przez Istotę Ludzką. Naukowcy jednak mówią, że wymiarów jest więcej. Opowiada się o piątym, szóstym i siódmym wymiarze. Parę lat temu, w oparciu o badania nad strukturą atomu, naukowcy doszli do przekonania, że wymiarów jest jedenaście. Ale nieco później już stwierdzili, że jest ich dwadzieścia sześć. Ha ha ha! Innymi słowy, im bliżej się te rzeczy bada, tym więcej wymiarów się odkrywa! Naukowcy więc uzmysławiają sobie, że tych wymiarów może być o wiele, wiele więcej.
A jaki to posiada związek z każdym z was, jakie to ma znaczenie w waszym życiu? Ponownie zadaję wam to pytanie, gdyż jest ono konieczne do zrozumienia tego, co pragnę wam następnie przekazać. Czy to możliwe, że jako Ludzie żyjecie tylko w wąskim wycinku prawdy? Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? Wielu z was twierdzi, że wierzycie tylko temu, co można dostrzec oczami, potraficie się odnieść tylko do tego, co namacalne. Ciągniecie więc dalej: „Kryonie, przekazujesz nam wszystkie te koncepcje i pojęcia, które dla nas nie mają żadnego sensu. Nie chcę niczemu z tych rzeczy dawać wiary, gdyż nie mogę ich ani zobaczyć, ani dotknąć.” Tak mówiąc, Człowiek daje do zrozumienia: „ Dobrze mi z tym, co jest mi wiadomo, więc nie zawracaj mi głowy z całą tą gadką o reszcie rzeczywistości.” Inni zaś powiedzą krótko: „Nie ma mowy o żadnej reszcie wymiarów, gdyż to co widać i czuć to wszystko, co jest.” - I mówią to nawet wtedy, kiedy nauka zaczyna mówić coś zgoła innego. Kochani, a to nie tak.
Czy wiadomo wam, że światło potrafi istnieć w dwóch miejscach na raz? Czy słyszeliście, co to takiego stan splątany? Jak często wam to powtarzam, czy potraficie sobie wyobrazić, że oto z kimś rozmawiacie albo pracujecie z obiektem, który się znajduje w dwóch miejscach na raz? Jeden tutaj na Ziemia drugi gdzie indziej w galaktyce a wy porozumiewacie się z nim, czy manipulujecie tym obiektem na bieżąco? Wam się wydaje, że to co mówię to herezja? Tylko się zapytajcie naukowców o stan splątany. Tak właśnie wygląda rzeczywistość w innym wymiarze. Niektórzy na to wszystko mają swą własną odpowiedź: „Mnie to nie interesuje, ja tam wolę pozostać przy rzeczywistości, którą dobrze znam.”
Pozwólcie zatem kochani, że wytłumaczę wam, na czym to wszystko polega. To, do czego jesteście przyzwyczajeni, co jest wam tak dobrze znajome pozostanie waszą podstawową rzeczywistością. Ona się nigdy nie zmieni, gdyż stawowi podstawę bycia Człowiekiem. Jednak przybliżając się do innych wymiarów, ta podstawowa percepcja wymiarów ograniczona do czterech, będzie się stopniowo poszerzać. To nie tak, że raptem wszyscy zmienicie się w promień światła, to nie o to chodzi. Tutaj chodzi o stopniowe poszerzenie zwykłej wam percepcji wymiarowej z równoczesnym zdobyciem na ten temat więcej wiedzy. Co wy na to, jeśli waśnie tak poszerza się pojęcie prawdy, które zaczyna się od samoistnego poszerzania się rzeczywistości, podczas którego zaczynacie zadawać pewne pytania. Kiedy mówicie: „Podoba mi się, co postrzegam teraz, ale jeśli istnieje coś, dzięki czemu moje postrzeganie może ulec poszerzeniu tak, abym się poczuł tutaj jeszcze bardziej wygodnie, to niech tak będzie! Daj mi to, o co proszę, albo coś jeszcze lepszego!” Ludzie wolą siedzieć w swojej szufladce, gdyż się obawiają, że kiedy ich percepcja zacznie się poszerzać, znajoma szufladka zniknie. Ale to nie tak, kochani! Ta szufladka zostaje tylko ulepszona.
To tak, jak w szkole, kiedy uczyliście się najpierw arytmetyki i przyszła potem kolej na algebrę, rachunek różniczkowy i całkowy, oraz całą resztę. Czy wtedy wyrzucacie arytmetykę, zaczynając się uczyć jakiegoś innego języka liczb? Odpowiedź: Nie, potraktowaliście arytmetykę jako podstawę wszystkich innych gałęzi matematyki, na jej podstawie dodawaliście do zdobytej wiedzy, dzięki czemu rozumieliście wszystko czego w kolejnych latach uczono was na lekcjach matematyki. Czyli w kolejnych klasach poszerzaliście zasadniczą wiedzę zdobytą na samym początku. Używam tej metafory abyście się nie obawiali poszerzenia ludzkiej percepcji o kolejny wymiar, co właśnie obecnie się zaczyna.
Wcześniej już tłumaczyłem na czym to obecnie polega, jakie to posiada znaczenie dla każdego z was. Ci z was, którzy posiadają największe doświadczenie w życiu na Ziemi zaczną odkrywać w sobie umiejętność odczuwania czegoś więcej niż kiedykolwiek indziej. Będziecie postrzegali coś kojącego i miłującego, będziecie odczuwali więcej bodźców duchowych, które będą się wam wydawały całkiem logiczne i sensowne, pomocne w doświadczeniach życia codziennego. Wiem, że niektórzy z was już czegoś takiego doświadczają, gdyż opowiadaliście o tym innym. Dobrze wiem, kto teraz przede mną zasiada! Już wcześniej, bądź po zakończeniu naszego spotkania będziecie się dzielić z przyjaciółmi mówiąc: „Wszystko wskazuje na to, że teraz powinien być zdenerwowany i się zacząć obawiać i chociaż od czasu do czasu coś takiego odczuwam, to ogólnie rzecz biorąc czuję wszechogarniające poczucie dobrostanu! Wiem doskonale, że cała obecna sytuacja sama się rozwiąże. Chociaż na razie nie widać z niej wyjścia, to ufam, że takie się znajdzie. Jestem wobec tego wszystkiego spokojny.” Na tym polega poszerzenie percepcji wymiarowej. Witajcie w innym wymiarze, kochani!
Wymiar w który wkraczacie polega na wgłębieniu się we własną duszę. Dusza stanowi waszą własność, oraz wielowymiarową część każdego z was. Jednakże, jak dotychczas, między wami jako Ludźmi i całą waszą resztą istniał mur, po drugiej stronie którego jest wiele rzeczy, które mogą ułatwić i wzbogacić wasze ludzkie życie. Obecnie zaczynacie coraz lepiej rozumieć działanie struktury komórkowej waszego ciała. Ilu z was tutaj zebranych wciąż bardzo liniowo podchodzi do ciała, gdyż cała wasza świadomość skupia się „w głowach” gdzie ulokowane są zmysły, odbywają się procesy myślowe, odczuwacie ból i przyjemność? Ilu z was z głowy spoglądając na resztę ciała mówi doń: „Mam nadzieję, że jakoś pociągniemy jeszcze kilka ładnych lat?” Ha ha ha! Pod tym względem wciąż jesteście bardzo linowi.
Co wy na to, jeśli raptem poczujecie całą resztę ciała i się okaże, że to wasz przyjaciel? Co wy na to, że zaczniecie czuć resztę ciała nie tylko jako przyjaciela, ale jako coś, nad czym posiadacie całkowitą kontrolę, gdyż wasza codzienna świadomość jest szefem komórek ciała? Ilu z was w tej chwili rozumie, że wasza percepcja wymiarowości może ulec przemianie do tego stopnia, że zaczniecie odczuwać, dotykać czy inaczej pojmować wielowymiarowe części własnej struktury komórkowej? – „Kryonie, co to znaczy, co nam chcesz przez to powiedzieć?
Pozwólcie, że wytłumaczę wam to inaczej. Wyobraźcie sobie, że stoicie na środku stadionu, na trybunach którego znajdują się tryliony kibiców. Wzrok każdego z nich jest skierowany na was. Nagle zapala się jupiter i uzmysławiacie sobie, że oto stoicie na boisku [w org. „field”, czyli gra słów boisko/pole- przyp. tłum.] w samym środku pola własnego DNA, że cząstki DNA przyglądają się wam z trybun, jakby chciały się zapytać: „Co chcesz? Przecież jesteś naszym szefem.” Każdy z was jest świadomością własnego ciała i teraz macie okazję powiedzieć: „Pragnę zdrowia, chcę abyście wszyscy zachowywali się porządnie. Chcę, aby mój układ odpornościowy był niebywale silny. Mogę wam nawet w tym pomagać, gdyż dzięki intuicji mogę zrobić dla was to, czy tamto, udać się tu i tam. Chcę dłuższego życia. Baczność, komórki, słuchać co się mówi! Cisza na trybunach, bo teraz mówi do was szef!” O to właśnie mi chodzi. Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście?
Macie jeszcze inną opcję, inny wybór: stoicie na środku boiska, trybuny są po brzegi wypełnione kibicami, ale nie zapala się żaden jupiter, tryliony znudzonych czekaniem na instrukcje cząstek DNA na własną rękę robią dalej to, co zawsze, starając się najlepiej, jak potrafią walczyć ze środowiskiem, z chorobami, gdyż ich szef nigdy nie odezwał się do nich ani słowem, nie wydał innych instrukcji!
Wymiarowość jest przeogromna, a jako Ludzie żyjecie w jej bardzo wąskim wycinku. Obecnie przechodzicie z tego, co znaliście od zawsze nie tylko w wymiar pięć, sześć, czy siedem, ale doświadczacie wielości energii i aspektów wszystkich wymiarów na raz! Kochani, nie numerujcie tych wymiarów! Jeśli macie ochotę to róbcie to nadal, gdyż jesteście liniowi. Jeśli macie ochotę mówić, że przechodzicie w piąty wymiar, gdyż jest to kolejny po czwartym, to niech wam będzie, ale wiedzcie także, iż to wcale nie tak! Wielowymiarowość sama w sobie nie jest liniowa. Wymiarów nie da się policzyć! One istnieją jako zupa umożliwiająca wam podjęcie własnej mocy. Pod wpływem stawania się coraz bardziej wielowymiarowymi, zaczynacie zadawać sobie pytania typu: „Co, jeśli przejdę w inny wymiar tak, abym mógł poczuć własną boskość, moją duszę?”
Zastanówcie się: czy dusza należy do was, czy do Boga, w związku z czym nie macie wtedy nad nią żadnego wpływu? Jest to bardzo ciekawe ezoteryczne zagadnienie, nieprawdaż? Oto odpowiedź: Dusza Człowieka od zawsze stanowi jego podłoże. Jak dotąd jednak jesteście świadomi jedynie długości, szerokości, głębokości i czasu. Jesteście świadomi tylko wycinka, wąskiego wycinka tego, kim jesteście naprawdę. Na takiej fragmentarycznej możliwości postrzegania polega istnienie na niskim poziomie świadomości. A teraz zaczął się przeskok świadomościowy i wszystko się odmienia. Zbliżając się do wielowymiarowości zauważacie, że osiągnięcie spokoju wewnętrznego przychodzi wam łatwiej. A jak to się stało, czy zdołaliście odkryć która część waszej duszy jest za to odpowiedzialna? Nie. Wiecie tylko, że odczuwacie coś, czego nie czuliście wcześniej,a co wybiega poza logikę. To tak jakby coś wam pomagało z zaświatów, choć tak naprawdę to jesteście wy sami, zbliżający się do własnej boskości. Wasza dusza pochodzi ze Źródła Stwórczego, od Boga, wasza dusza stanowi jednocześnie część was i Źródła Stwórczego. Każdy z was stanowi część Stworzenia, kochani. Oto, czym jest dusza.
Oto stoicie na przedprożu poszerzenia percepcji wymiarowości, która dotychczas wydawała się wam bardzo ograniczona. Rodząca się obecnie percepcja polepsza tę podstawową, świadomą tylko czterech wymiarów, do której jesteście przyzwyczajeni. Och, ale tutaj kryje się o wiele więcej! Właśnie dlatego stworzyłem Krąg Dwunastu i zmusiłem mego partnera, aby jak najszybciej go zorganizował. On nigdy by sam z siebie się czymś takim nie zajął, ale się przyzwyczai. Tak czy inaczej, sam zaczyna odczuwać poszerzanie percepcji wymiarowości, za każdym razem kiedy prowadzi ten Krąg. On wchodzi w ten Krąg wraz z wami, rozgląda się wokół i pyta się: „Gdzie to wszystko było wcześniej? Dlaczego tego nie widziałem? Gdzie się to ukrywało przez 31 lat, odkąd się tego uczę i nauczam innych?” Ja wiem, co on myśli! Często jest zdumiony, czasem nawet zły, że dopiero teraz się o tym wszystkim dowiaduje. Niejednokrotnie zadaje pytanie: „Dlaczego to wszystko wychodzi akurat teraz, dlaczego akurat teraz?” Odpowiedź: Dzieje się tak, gdyż dopiero teraz Ludzkość jest na coś takiego gotowa. Na tym polega przeskok w świadomości i dlatego obecne czasy nazwaliśmy „nową normalnością.” Och, ale tutaj kryje się coś więcej.
Pragnę teraz zapoznać was z waszą wielowymiarową przyjaciółką, Gają. Niektórzy ludzie byli mediami energii Gai. Nie mam zamiaru robić channelingu w channelingu, zamiast tego przekażę wam przesłankę Gai do każdego z was. Kochani, jest to przepiękna przesłanka, która swą głębią może was zaskoczyć i wprowadzić w zdumienie. Oto ona:
„Znam każdego z was. Prawdę powiedziawszy, wy mnie nie znacie, ale ja znam każdego z was... Znam wszystkie wcielenia każdego z was, wszystkie wasze tożsamości! Poznaję każdego z was, kiedy stawiacie na mnie pierwsze kroki... Kiedy wychodzicie z łona matki i czerpiecie swój pierwszy oddech, to ja napełniam wasze płuca powietrzem... i od razu was rozpoznaję, rozpoznaję waszą świadomość, waszą duszę i wiem, że jesteście z powrotem! Pamiętam wszystkie wasze przeszłe imiona, choć wy tak naprawdę jeszcze mnie nie znacie. A ja pamiętam i rozpoznaję was z dzieciństwa, kiedy z radością biegaliście po mnie na boso piszcząc z zachwytu, gdyż wszystko dokoła wydawało się wam takie nowe. Pamiętam, jak stawialiście pierwsze kroki na piasku plaży i na czarnej ziemi, pamiętam co wtedy czuliście podeszwami stóp ciesząc się z nowego doświadczenia.
Ci z was, którzy w dzieciństwie jeździli nad wodę - czy to jezioro czy morze- i pamiętają jak was obmywałam falami czyniąc czystymi i ochłodzonymi – też to pamiętam, gdyż byłam z wami! Byłam przy was za każdym razem, kiedy stawialiście pierwsze kroki, kochani. Pamiętam wszystkie przeszłe wcielenia każdego z was, pamiętam jak za każdym razem po raz pierwszy doświadczaliście kąpieli w wodzie. Raz, po raz, po raz witałam was z powrotem, jak tylko po raz pierwszy po urodzeniu otwieraliście oczy. Ja tam byłam, kiedy wychodząc z łona rozglądaliście się wokół i poprzez pierwszy płacz napełnialiście płuca powietrzem. To tak, jakbym wtedy mówiła wam: „Witaj z powrotem!” Znam każdego z was. Byłam przy każdych waszych narodzinach. Byłam przy was także, kiedy roniliście łzy na piach, czułam wasz smutek i otaczałam was swymi ramionami, mimo że wielu z was nawet tego nie zauważyło... ani niczego nie poczuło. Ale niektórzy z was mnie czuli.
Kiedy wchodząc na pole, czy łąkę wchodzicie i czujecie tam coś kojącego i cudownego... to ja! A przecież niemalże każdy człowiek na Ziemi w pewnym punkcie życia tego doświadczył. Może nawet czuliście wtedy chęć powrotu w miejsca gdzie się mnie wyraźniej czuje? Znam wszystkie wasze wcielenia, lecz widzicie, wy sami ledwie mnie rozpoznajecie... Moja ręka jest zawsze do was wyciągnięta w geście przyjaźni, gotowa wskazać wam drogę. Posłuchajcie, wszystko co uważacie za Gaję może wam pokazać drogę, gdyż was znam i poznaję. Och kochani, byłam nawet przy was, kiedy umieraliście – i to nie jeden raz.
Pamiętam jak podczas bitwy niektórzy z was padali na piach i ja przy was byłam. Byłam z wami jak w glebę wsiąkały wasze łzy, strach, pot i krew na każdym polu bitwy Ziemi, gdyż ja tam byłam, ja tm byłam! W każdym waszym wcieleniu!
Kiedy niektórzy z was na wojnie skakali ze statków i topili się w toni morza, kiedy płuca wypełniały się wodą a wy na próżno staraliście się zaczerpnąć powietrza i wasze oczy- nie widząc- otwierały się coraz szerzej... hmmm To dla mego partnera, gdyż on do dziś boi się utopić. To jego śmierć właśnie opisałem... a ja Gaja wtedy tam byłam, byłam zresztą przy wszystkich waszych śmierciach, kochani. Przy każdej z nich!
Byłam i jestem świadkiem waszych narodzin i śmierci, trzymam was za rękę i dostarczam powietrza na każdy oddech, który kiedykolwiek zaczerpniecie. Przyglądam się wam i waszej duszy raz po raz, po raz jak podchodzicie do wody, do jeziora, strumyka rzeki czy morza. Jak reagujecie na deszcze. Dzieliłam i dzielę wasz śmiech, zachwyt i ból. Mam na imię Gaja, jestem waszą partnerką, ja jestem planetą Ziemią. Czy chcielibyście się ze mną zapoznać bliżej? Ja znam was naprawdę dobrze. Zanm każdego z was.
Można mnie poznać w dzikich zwierzętach, które dla wielu z was wciąż stanowią główne źródło pożywienia, jestem w piachu pod waszymi stopami, to ja przykrywam nasiona z których wyrasta wasze pożywienie. Szukajcie mnie w lasach, które są źródłem wielu rzeczy specjalnie dla was, włączenie z doskonałymi lekami na wasze choroby. Mam dla was wszystko, rodzę wszystko specjalnie dla was, dla każdego z was we wszystkich waszych wcieleniach. Oto, kim jestem.
To ja napełniam was radością o zachodzie słońca, kiedy oglądacie mieniące się barwy i cały horyzont. A to ja. To ja koję kochanków, którzy ręka w rękę razem oglądają wschód, czy zachód słońca czyniąc to raz po raz, po raz i zastanawiają się, skąd pochodzi odczuwany przez nich majestat? Dlaczego czują wobec Ziemi to, co czują? Wtedy Ziemia chowającym się słońcem figlarnie puszcza do nich perskie oko. A to ja! Jestem świadkiem każdego waszego romansu, wszystkich narodzin. Kochani, byłam z wami, kiedy cierpieliście w bólach porodowych. Każdy z was żył tutaj zarówno jako mężczyzna, jak i kobieta i ja byłam świadkiem radości i cierpienia związanych z porodem. Byłam przy was, kiedy po raz pierwszy zaglądaliście noworodkowi w oczy! Za każdym razem wtedy byłam z każdym z was.
Stałam przy was błagając abyście na mnie zwrócili uwagę, gdyż mogę wam w życiu pomóc, uczynić je lepszym. Dzieje się tak, gdyż wy i ja żyjemy w symbiozie, kochane Istoty Ludzkie i mam wam doprawdy wiele do zaoferowania! Jednak wy mnie nie znacie... już nie...
A zatem kochani, w procesie poszerzania percepcji wymiarów zaczniecie także odczuwać i mnie. Podkreślam od razu jasno: nie lękajcie się tego, gdyż Jam Jest Gaja i każdy z was jest mi dobrze znany! Znam każdego z was.”
Oto przekaz Gai, kochani. Tak teraz zwraca się Ziemia do każdego z was. Przodkowie tej planety mieszkają w jej piachu. Oczywiście mówię w przenośni. Tam do dzisiaj mieszkają także wszystkie przeszłe życia każdego z was! Oczywiście, mówię w przenośni, choć z ezoterycznego punktu widzenia, to prawda. W Ziemi zapisana jest cała wiedza tego, kim tutaj byliście, czego się nauczyliście, co robić dalej, jak osiągnąć pokój, jak się uzdrowić. Wszystko to już tam jest. Obecnie Ludzie tego wszystkiego będą doświadczać.
Dla tych, którzy nie należą do Starych Dusz, obecne czasy mogą się wydawać okropne, gdyż wszędzie zachodzą zmiany. W wielu przypadkach Stare Dusze zaczynają zauważać podwyższoną wrażliwość percepcyjną, czyli zaczynacie być świadomi, że jesteście czegoś świadomi. Zaczynacie więc być świadomi zmian zachodzących w waszej świadomości. Nareszcie wszystko, co wam się pokazuje wymieniając różne sposoby na przejście przez most łączący to, co wiadome – to, co wam się wydaje, że jest wam wiadome, i rzeczywiste - z szerszą rzeczywistością. Jak to wspominałem i jeszcze nie raz będę powtarzał: przechodzicie z czarno-bieli na kolor, a to wymaga okresu przejściowego, mądrości, tolerancji i przyzwolenia. Oto, co się obecnie z Ludzkością dzieje. Jednym jest z tym niewygodnie, wielu zaś czuje się wobec tego wygodnie. Wszystko, co się dzieje jest stosowne.
Na zakończenie to. Wam się wydaje, że jesteście jedyni w całej galaktyce, a to nie tak. Jak wam o tym mówiłem wcześniej, to wy jesteście ci nowi; Ludzie żyjący na Ziemi są na razie najmłodszymi Ludźmi w galaktyce. W Drodze Mlecznej żyje także wasza ogromna rodzina. Ogromna. Ona powstawał zupełnie naturalnie, gdyż wszystkie elementy, które się złożyły na powstanie życia na Ziemi stworzyły to samo życie wszędzie indziej. Nie jesteście jedyni. Niektóre z planet, które rozwinęły podobną waszej cywilizację, gdzie ludzie wyglądają jak wy, tak samo wchodzili w to, w co wy wchodzicie obecnie. Pod wieloma względami ludzie na innych planetach przeżywali to samo co wy, prowadzili wojny, nawet dopuszczali się ludobójstwa, zatem wiele z tych obcych cywilizacji doświadczyło tych samych okropności wojny co na Ziemi. Ponieważ jednak oni są starsi od was, dawno wznieśli się ponad to wszystko i tak samo jak wy teraz, doświadczyli przeskoku świadomości i Przebudzenia, tak samo jak u was teraz, poszerzyła się i u nich percepcja wymiarowości. Zastanówcie się więc, czy doprawdy wciąż się wam wydaje, że jesteście w galaktyce jedyni, czy może nie? Czy to możliwe, że w ogromie galaktyki istnieją tryliony innych istot, które przeżyły to samo, co wy?
Powiem wam kochani, że wzorzec tego co obecnie doświadczacie i obserwujecie na własne oczy, że wzorzec waszej świadomości i wszystko, co z tym związane, całej rzeczywistości, wszystko, czego obecnie doświadczacie, ktoś inny przeżywał już wcześniej... Ja to widziałem i wiem, dokąd to zmierza. Gdybyście także mogli to zobaczyć, to nawet biorąc pod uwagę wolność wyboru – ja wiem, dokąd to wszystko zmierza. Gdybyście tylko mogli zobaczyć to, co ja widzę, wydaje mi się, że w stosunku do obecnej sytuacji poczulibyście się o wiele, wiele lepiej. Oto, na czym polega przeskok w świadomości. Kochani, rozbłyskuje światło, nie lękajcie się go! Stare Dusze, dobrze wiecie o czym mowa. Przyszła pora na odkrycie całej reszty was samych. Ha ha ha! Na tym zakończmy.
Obecne czasy są szczególne, przepiękne, choć dla wielu są to czasy próby, gdyż nie rozumieją niczego, co zostało tutaj powiedziane. Ale z czasem zrozumieją, zrozumieją wszystko co mówię, gdyż to co się dzieje obecnie wejdzie do historii. Patrząc wstecz pokiwacie głowami mówiąc: „Tak, pamiętamy te czasy naszego dzieciństwa, kiedy nasza świadomość dopiero co zaczynała ewoluować, kiedy dopiero zaczynaliśmy poznawać większą prawdę, która istnieje od zawsze. Stwórca kocha nas bez miary a teraz przyszła pora się z nim spotkać.
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera

Więź z Gają

 

 Obraz może zawierać: 1 osoba


Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Ponownie opowiemy wam dzisiaj o sprawach, które powinniście wiedzieć, o sprawach, które należy wam codziennie przypominać, gdyż są doprawdy ważne. Mówimy wam, że Bóg wcale nie istnieje gdzieś w próżni. Oczywiście, pod mianem Boga rozumiemy Stwórcę wszechrzeczy. Wyobraźcie sobie, że istnieje Źródło Stworzenia, które wcale nie jest wobec was bezstronne. Jest to źródło, które włącza w siebie Istotę Ludzką, jako aktywny czynnik miłości i miłosierdzia, z których składa się całe Stworzenie. Wyobraźcie więc sobie Źródło, które zna każdego z was z osobna. Niektórzy oczywiście, patrząc na ogrom i majestat Wszechświata będą się w tej chwili pytali: „Jak to jest możliwe, żeby Stwórca Wszechświata znał mnie osobiście?”- Odpowiedzią na to pytanie jest to, że stanowicie część systemu tego Źródła Stwórczego.
Każdy z was posiada duszę i niemalże cała ludzkość żyjąca na Ziemi przyjmuje ten fakt do wiadomości. W języku ludzi morza jako „duszę” od zawsze określa się człowieka. Innymi słowy, liczbę marynarzy na statku podaje się jako daną liczbę dusz. Dusza to wehikuł, który wydaje się wam jako istniejący w oderwaniu od was, z którym jednoczycie się dopiero po śmierci, gdyż wiecie, że dusza jest nieśmiertelna. Wiara w istnienie duszy tkwi w was na poziomie intuicyjnym, gdyż niemalże każdy rozumie, że jesteście nieco więksi i składacie się z czegoś więcej, jak tylko ciała. Dusza jest ogromna i nigdy nie umiera. Kochani, większość ludzi na świecie właśnie w ten sposób podchodzi do istnienia duszy, wiara w jej nieśmiertelność stanowi część niemal wszystkich religii na planecie.
Tylko się nad tym zastanówcie, cała monoteistyczna planeta przyjmuje do wiadomości istnienie Boga, kocha Boga, wie, że dusza jest wieczna, że jej życie trwa dalej, nawet po śmierci ciała, a przecież rzadko kiedy zastanawiacie się nad tym, z czego się ta dusza składa, co w sobie zawiera? W dzisiejszym przekazie pragnę wam opowiedzieć o tym, co tkwi w duszy, gdyż prawdopodobnie nigdy jeszcze mogliście się nad tymi sprawami nie zastanawiać. Zwykle myślicie o duszy jako waszej własnej, boskiej cząstce, jako o swym Wyższym Ja, o wszystkim z czego, w zależności od systemu wyznawanej wiary, może się ona składać. Istnieje jednak pewna jej część, której prawdę mówiąc nigdy nie braliście pod uwagę jako części was samych. Na planecie istnieje pewna więź partnerska, o której pragniemy z wami porozmawiać w dzisiejszym przekazie. Opowiadam wam o tym partnerstwie już od dawna, przy bardzo wielu okazjach, gdyż jest ono bardzo głębokie i konieczne dla waszego istnienia, choć na co dzień rzadko je przyjmujecie do wiadomości.
Zwracam się w tej chwili do wszystkich uczestników naszego wirtualnego spotkania i do wszystkich, którzy będą to czytać i słuchać później, którzy w większości należą do świata zachodniego: Wszyscy traktujecie Ziemię jako grunt pod nogami i na tym poprzestajecie. Większość z was podchodzi do Ziemi bardzo obojętnie. Przyglądając się zjawiskom pogodowym, traktujecie je jako coś przypadkowego, czym albo można się cieszyć, albo przed czym należy się schronić. A przecież Ziemia to coś znacznie więcej. Wasza brakująca partnerka, jak ją można określić, to Gaja. Gaja to nie sama planeta, lecz Matka Natura. W świecie zachodnim dobrze wiecie, co to Matka Natura. Jak wam się wydaje, czy ona posiada jakieś nastawienie? Wszyscy, którzy w jakiś sposób są z Ziemią związani, czy z nią współpracują od razu odpowiedzą, że faktycznie, Matka Natura posiada swój charakter i nastawienie.
Czy to możliwe, że Gaja, Matka Natura stanowi aktywną część boskości Człowieka? Czy to możliwe, że Matka Natura w jakiś sposób znajduje swe odzwierciedlenie w duszy ludzkiej? Odpowiem na te pytania twierdząco. Najlepszym tego przykładem są sieci energii wokół planety, o których często opowiadałem wam w przeszłości i o których będzie mowa poniżej. Pozwólcie, że dzisiaj przekażę wam coś, nad czym większość z was nigdy się nie zastanawia.
Jako dzieci uczono was w szkole, że drzewa wdychają to, co wy wydychacie, a wy wdychacie to, co one wdychają. Czyż to nie zdumiewające? Czyż zastanawiając się na tym faktem, nigdy nie przyszło wam do głowy, że to niesamowity zbieg okoliczności? Jak to możliwe, że wszystkie drzewa, wszystkie lasy na planecie, wszystkie mchy i porosty żyją tym, co wydobywa się z waszych płuc z każdym wydechem? Czyż to nie zdumiewające, że wasze potrzeby i ich potrzeby są do siebie idealnie dopasowane? Cóż to za zbieg okoliczności! A może jednak tylko nauczyliście się tej informacji na pamięć i przeszliście nad nią do porządku dziennego?
Pomyślcie sami: człowiek nie może istnieć bez wody. Ostatecznie, wasze ciała w dużym stopniu właśnie z niej się składają. Dobrze wiecie, że woda w morzu nie jest zdatna do picia, gdyż zawiera zbyt dużo soli, ale tylko spójrzcie: pitna woda spada prosto z nieba! Ha ha ha! A przecież to nie koniec, pitna woda wypełnia wszystkie strumyki, strumienie i rzeki! Ale zbieg okoliczności! Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. A skąd pochodzi wasze jedzenie? Niezależnie, czy macie coś przeciwko jedzeniu zwierząt czy nie, nie sprawia to najmniejszej różnicy, gdyż tak czy inaczej to Ziemia rodzi waszą żywność, ponieważ żywicie się także innymi płodami Matki Natury. Cóż to za zbieg okoliczności- możecie powiedzieć - że Ziemia i człowiek są do siebie tak wspaniale dopasowani i ze sobą sprzymierzeni! Matka natura was żywi, poi i daje wam wszystko, co potrzebne do życia; dostarcza wam powietrza. Lecz dla was to wszystko to tylko suche fakty, ciekawostki, którym nie poświęcacie zbyt dużo uwagi. A przecież waszą zależność od Matki Natury można posunąć dalej, gdyż ona dzieli się z wami swymi zasobami.
Na przestrzeni czasu nauczyliście się budować z drzew domy i zauważyliście, że jeśli robi się to ostrożnie, to te drzewa odrastają i służą budulcem kolejnym pokoleniom. Tylko się zastanówcie, Ziemia daje wam samoistnie odradzający się budulec na domy waszych dzieci i ich dzieci i dzieci ich dzieci. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, że wcale nie jest to dziełem żadnego przypadku? Co wy na to, że wszystko na Ziemi zostało pieczołowicie tutaj umieszczone właśnie z myślą o was? Czy kiedykolwiek przyszło to wam do głowy?
Według wielu z was ludzka natura sprawiła, że obecnie toczy się wojna między Ziemią i rodzajem ludzkim. Twierdzi się, że Ziemia i ludzie do siebie nie pasują. Chodźmy więc i zapytajmy o to ludność rdzenną, jak oni się na to zapatrują? Oni natychmiast wam odpowiedzą, że odbierają Ziemię, jako posiadającą swój własny charakter żywą istotę, że potrafią współżyć z nią w harmonii, że dzięki temu korzystając z jej zasobów nigdy ich nie wyczerpują w związku z czym potrafią żyć w jednym miejscu przez setki lat. A w przypadku, gdy musieli się przeprowadzać, to robili to w miejsca, które zdolne były ich utrzymać przy życiu czasem nawet przez tysiące lat.
Ludność rdzenna postrzega w planecie pomagającą w przetrwaniu partnerkę. Dzisiaj usłyszycie ode mnie jedno z oznajmień, które często wam przekazuję, a które przeczy temu, co się wam wydaje: Ludność rdzenna nigdy nie modli się o deszcz! Oni tańczą taniec deszczu, ale wcale nie w celu zwrócenia uwagi jakiegoś żyjącego gdzieś w niebiosach bóstwa, błagając o zesłanie deszczu. To nie tak. Chociaż właśnie tak to się przedstawia waszym oczom, gdyż to wy byście się w ten sposób zachowali. Poprzez taniec deszczu ludność rdzenna ustanawia równowagę i harmonię z zamieszkiwanym regionem, z naturą, z niebem. Bardzo szybko się zorientowali, że obserwując wędrówkę gwiazd po niebie można określić pory roku. Wszytko w otoczeniu ludów rdzennych, wszystko czym się zajmowali, zmuszało ich do wyciągnięcia wniosku, że Ziemia jest żyjącą i czującą istotą o własnym charakterze, która jest ich sprzymierzeńcem. I oni mieli rację.
Kochani, a wy wyrośliście w nowoczesnych społeczeństwach, i co ciekawe, w dobie obecnej, kiedy zapytać dziecko, skąd pochodzi jedzenie? - to wam odpowie, że z pudełka, czy z siatki, że to mama przynosi je ze sklepu. Dziecko więc obecnie nawet nie rozumie symbiotycznej więzi istniejącej między Człowiekiem i planetą. A ja przed chwilą powiedziałem, że więź ta nawet wchodzi w skład duszy ludzkiej! Czy zdajecie sobie sprawę, że kronika Akaszy- zapis wszystkich waszych ziemskich wcieleń - tkwi także w Ziemi? Czy rozumiecie teraz jak bardzo zażyła jest ta więź między każdym z was i planetą? Czy rozumiecie, że pewne zwierzęta przechowują część tego zapisu we własnych ciałach? Już wcześniej opowiadaliśmy wam o tym wszystkim.
Co to wszystko zdaje się wam mówić? Czy wiadomo wam, że wokół planety istnieje sieć subtelnej energii, która pamięta ludzkie emocje? Być może, wydaje się wam, że co mówię jest zbyt ezoteryczne? Pozwólcie więc, że ponownie zadam wam pytanie, które często wam zadaję, gdyż odpowiedź na nie na pewno was, jako słuchaczy tego programu zainteresuje. Wrażliwi, powiedzcie mi, jak to jest, że wchodząc na jakiś niezabudowany teren czujecie, że tam kiedyś toczył się jakiś bój, choć nie ma tam żadnego śladu, milczy nawet o nim historia? Wchodzicie tam i nagle czujecie jak coś chwyta was za serce, ogarnia smutek, odczuwacie strach i okropność masowej śmierci, czujecie wszystko, co się tam kiedyś wydarzyło. Jak to jest, że wszystko to potraficie odczuć? Możecie mi odpowiedzieć, że dzieje się tak, gdyż miał tam miejsce jakiś bój. Mnie jednak nie o to chodzi, mnie chodzi o to, co sprawia, że po tylu latach wciąż ten bój się tam odczuwa? Na czym polega proces pozwalający wrażliwym na pewne energie ludziom odczuć, że setki lat temu miał tam miejsce jakiś bój? Odpowiedź: siatka krystaliczna Ziemi. W ten sposób przemawia do was wasza obecnie brakująca partnerka. Ziemia więc przechowuje w sobie rzeczy, które pragnie przekazać ludziom i jest to głęboka mądrość, przewyższająca wszystko, co jest wam obecnie wiadome!
A teraz pragnę z wami poruszyć bardzo ważne zagadnienie, z którego dobrze sobie zdają sprawę wszyscy rdzenni mieszkańcy tej planety. Ziemia, piach pod waszymi stopami, to, o czym sami czasem mówicie: „Z prochu powstałeś w proch się obrócisz,” otóż ludy rdzenne wierzą, że ten piach pod stopami, ten proch, zawiera mądrość przodków! Znaczy to, że poprzez ten piach, który czasem bierzecie do ręki, czy przykładacie do ust, można się porozumiewać z całą mądrością przodków, właśnie dlatego, że Ziemia jest partnerką waszej duszy. Co wy na to?
Najsmutniejsze z tego, co się w waszych nowoczesnych społeczeństwach dzieje to nie sam fatk, że tej więzi z Ziemią nie pamiętacie, ale to, że się tej więzi daliście się oduczyć! Czy możecie mi teraz wymienić listę współczesnych religii wyznawanych w świecie zachodnim, które tę więź pamiętają i włączają planetę jako część składową waszej duszy? Odpowiedź, niemalże żadna religia nie bierze Ziemi pod uwagę. Kochani, one wszystkie ją odrzuciły, gdyż same tej więzi nie zrozumiały, ani nie odczuwały. W ustanowionych doktrynach opartych na pojęciu kary inne sprawy wydawały się ważniejsze. Wyście tę więź odrzucili. Świat bardzo by na tym skorzystał, gdyby udało się wam przywrócić pojęcie Ziemi jako waszej partnerki, na przypomnieniu sobie, że wasz związek jest oparty na symbiozie, że od Ziemi można się nauczyć bardzo, bardzo wiele. Tutaj nie chodzi tylko o podziwianie piękna świata natury. Każdy zapytany o to tulący się do drzew entuzjastyczny obrońca przyrody powie wam, że siedząc opartym o pień masywnego prastarego drzewa można usłyszeć, co ono pragnie wam powiedzieć : „Kochany, żyję tutaj setki lat i oto, co pragnę ci przekazać: planeta kocha każdego z was! Dziękuję, że siedzisz w moim towarzystwie.” Oto, jakie podejście ma do was wasza partnerka! Wystarczy się o to zapytać każdego, kto tuli się do drzew. Przecież oni dlatego się do nich tak tulą! Kochani, z Ziemią można prowadzić dialog.
Przekazałem wam świetną nowinę, nieprawdaż? Dałem wa sporo do przemyślenia. Opowiadam wam o tym już od 31 lat!
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera

Próbka energii Kręgu Dwunastu

 Obraz może zawierać: w budynku

 

Próbka energii Kręgu Dwunastu
Kochani, energia została ustawiona. Witam, Jam Jest Kryon. Podejdźcie bliżej, opowiem wam więcej o tym, co obecnie zachodzi na planecie, oraz o tym kim jest każdy z was. Nie tak dawno temu przekazałem wam pewną nowinę, fragmenty której teraz powtórzę, gdyż wtedy nie wszyscy mnie usłyszeli. Jest to przesłanka o zmianach zachodzących w Istocie Ludzkiej, zwłaszcza wewnątrz tych, którzy żyli tutaj niejednokrotnie, których określa się mianem Starych Dusz. Tacy Ludzie zaczynają te zmiany odczuwać jako pierwsi, gdyż posiadają ku temu lepsze zdolności, są tymi sprawami bardziej zainteresowani, można powiedzieć, że są do odczuwania tych spraw lepiej wyposażeni.
W niniejszym przekazie pokażę wam króciutką próbkę tego, na czym polega wchodzenie w wyższy wymiar, na czym polega zbliżenie się do bardziej całkowitej percepcji wymiarowości, zabiorę was do miejsca – jeśli można to tak określić – które niekonieczne jest wam znane z wcześniejszych podróży. Ci z was, którzy posiadają metafizyczne zacięcie, czyli ci, którzy na porządku dziennym rozmawiają o rzeczach leżących poza poznawalną zmysłowo rzeczywistością, często doświadczali stanów zwanych wychodzeniem z ciała. To, co pragnę wam za chwilę przedstawić nie polega na wychodzeniu z ciała. Jest to inny rodzaj doświadczenia, podczas którego wcale nie musicie przechodzić do wyższego wymiaru, czy zmienić percepcję wymiarowości.
Doświadczenie wychodzenia poza ciało to nic innego jak stan świadomości, jej przymiot, który tak czy inaczej już posiadacie. Wychodząc poza ciało dotykacie muru dzielącego was od wielowymiarowości, chociaż wcale nie przenosicie się w żaden inny wymiar, pozostając w swoim własnym. Zatem, doświadczenie takie to nic innego jak dojście do muru dzielącego was od własnej nad-świadomości. Przybliżacie się wtedy do muru dzielącego was od pełnej percepcji wymiarowości. Zwracam się teraz do tych, którzy nie zrozumieli niczego, co powiedziałem: wy to zrozumiecie później. Jako Ludzkość zaczynacie się budzić do pewnych możliwości i zaczynacie rozumieć, że rzeczywistość wygląda inaczej niż wam o niej mówiono; że wybiega poza wszystko, czego dotychczas zdołaliście doświadczyć.
Zwracam się teraz do słuchających mnie uzdrowicieli. Nawet słuchający i oglądający mnie teraz najbardziej utalentowani uzdrowiciele, nawet najbardziej utalentowani ludzie obdarzeni darem intuicyjnego uzdrawiania, którzy biorą udział w naszym spotkaniu, posłuchajcie: opiszę wam coś innego od tego, czego sami doświadczacie uzdrawiając. Można powiedzieć, iż jest to wszystko, czego oczekiwaliście jednakże doświadczenie to nie opiera się głównie na poznaniu intelektualnym. Tutaj nawet nie chodzi o to, czego możecie się domyślać dokąd to wszystko zmierza, gdyż zabiorę was tam, gdzie będziecie mogli zanurzyć się w mgiełce, albo w zupie. Jest to doświadczenie tak intensywne, tak namacalne, że może się wam zacząć wydawać, że tę mgiełkę, czy zupę zaczynacie wdychać, oraz się nią stawać. A przecież takie doświadczenie wybiega poza waszą codzienną rzeczywistość.
Wszystko co mówię, oczywiście to przenośnia. Wszystko. Wiecie, Ludzie czegoś podobnego już doświadczali. Wszystko to odbywa się poza rzeczywistością znaną wam jako cztery wymiary. Aby czegoś podobnego doświadczyć, trzeba czasem niemalże umrzeć, a następnie wrócić. Ale o tym za chwilę.
Wewnątrz ciała,wewnątrz struktury komórkowej, w DNA, zawarta jest cała boskość każdego z was. Jak wiele razy o tym wspominałem w przeszłości, a nawet bieżącego weekendu: jak wam się wydaje, co to takiego dusza? Jak byście ją zdefiniowali? Czy dusza wchodzi w skład ciała fizycznego, czy istnieje poza nim? Będąc liniowi odpowiecie mi na to ostatnie pytanie przecząco: Nie, dusza i ciało istnieją oddzielnie. Nawet narysujecie mi plansze i wykresy dowodzące, że dusza i ciało istnieją oddzielnie. Na jednym poziomie macie trójwymiarowe ciało a ponad nim jest dusza. Kochani, ten wasz wykres nigdy nie był poprawny! Nigdy! Wasz cały fizyczny byt opiera się na duszy. Ciało fizyczne stanowi część duszy. Dusza i ciało więc to jedność. Nawet wcześniej dzisiaj była mowa, że świadomość jest tak samo rzeczywista jak cała reszta waszej rzeczywistości, wasza wspaniałość więc, wasza wielowymiarowość istnieje cały czas ramię w ramię z ciałem. Tylko poziom obecnej świadomości decyduje o tym, ile z tej wspaniałości widzicie, czy jest wam dostępna na co dzień, czy nie. Rozumiecie?
Tak, jak teraz siedzicie i mnie słuchacie jesteście całkowici, stanowicie pełnię. Pełnia duszy towarzyszy wam, gdyż „stworzono was na Jego wzór i podobieństwo,” ten obraz was zewsząd otacza i mieszka w waszym wnętrzu. Większość Ludzkości jest tego zupełnie nieświadoma i w życiu codziennym używają tylko wąskiego wycinka własnej pełni. Żyjąc na Ziemi jesteście bardzo dumni z zamieszkiwanej rzeczywistości. Ci z was, którzy przysłuchując się temu, co mówię następnie to odrzucają czynią to właśnie dlatego, że dumni są z tego, że są głęboko osadzeni w rzeczywistości, są realistami, którzy nie bujają w obłokach, w które za chwilę zabierze was Kryon. Tacy Ludzie są dumni z szufladki własnych przekonań i cieszą się swą wąską domeną wymiarowości, będąc święcie przekonani, że to, czego doświadczają swymi zmysłami to Wszystko, Co Jest. Z góry zatem postanowili, że już wszystko wiedzą i ostrzegają: „Nie wprowadzaj mnie w zamieszanie pokazując mi to, czego nie widzę. Nie wprowadzaj mnie w zamieszanie pokazując mi rzeczy których nie mogę dotknąć.”
Jak wam się wydaje, jak tacy ludzie wytłumaczyliby istnienie bliźniąt identycznych? Przecież wiadomo wam, że żyjące w waszej 4D rzeczywistości bliźnięta identyczne posiadają niewytłumaczalne zdolności. Ich DNA jest ze sobą w jakiś sposób splątane, innymi słowy na poziomie intuicji takie bliźnięta zawsze wiedzą co się z tym drugim dzieje, nawet jeśli żyją na różnych krańcach świata. Są ze sobą tak bardzo złączeni, że kiedy w życiu jednego dzieje się coś, ten drugi dzwoni z pytaniem, czy wszystko jest w porządku? Oboje potwierdzą, że kiedy umierał rodzic, wiedzieli o tym jednocześnie. Kiedy się ze sobą spotykają, zawsze dzielą się wspomnieniami wspólnego przeżywania tych samych wydarzeń, opowiadają o intuicyjnej wiedzy co się dzieje w życiu drugiego. Jeśli należycie do osób wierzących tylko w to, co można zobaczyć i dotknąć, to w jaki sposób wytłumaczycie mi zjawisko bliźniąt identycznych? Wytłumaczcie mi to zjawisko używając terminologii świata 4D, z którego jesteście tak dumni. Wytłumaczcie mi to tylko w kategoriach tego, co można zobaczyć i dotknąć; jak wtedy wytłumaczycie mi takie bliźnięta?
Odpowiedź: Nie da rady! Widzicie, zjawisko istnienia bliźniąt identycznych odrobinę wybiega poza zaną wam rzeczywistość. Czy to możliwe, że samo DNA posiada aspekt wielowymiarowy? Och, przecież tak jest! Jego większość jest wielowymiarowa. Wszystko co otrzymaliście z gwiazd, od Gwiezdnych Matek, posiada wielowymiarowy przymiot, dzięki któremu jesteście czymś znacznie więcej, jak tylko jednym ze zwierząt zamieszkujących Ziemię. Najlepiej widać to właśnie na przykładzie bliźniąt identycznych, oraz tych, którzy opisują to, co się z nimi działo kiedy umarli i następnie wrócili z powrotem. [tutaj Kryonowi chodzi o zjawisko śmierci klinicznej – przyp. tłum.]
Wielu nie daje wiary w rzeczywistość zjawiska śmierci klinicznej, twierdząc, że coś takiego w ogóle nie istnieje. Psychologowie są zdania, że śmierć kliniczna to produkt umysłu starającego się na koniec odtworzyć wszystko, co kiedykolwiek za życia nauczono was na temat tego, co się dzieje po zaczerpnięciu ostatniego oddechu. Utrzymują oni, że mózg umiera trochę dłużej od reszty ciała, że to tylko wciąż przekazujące impulsy elektryczne synapsy mózgowe przedstawiają wam wizję wszystkiego, czego na temat życia po śmierci zdołaliście się nauczyć, a to wszystko nawet potem, kiedy lekarz ogłasza śmierć. Tak śmierć kliniczną opisuje współczesna nauka. Inaczej jednak opisują ją sami ludzie, którzy jej doświadczyli. Oni z kolei utrzymują, że przeżyli coś, o czym nie mogą przestać mówić! Co ciekawe, jeśli zebrać tych Ludzi w jednym pomieszczeniu, każdy z nich opowie wam podobną opowieść i jest to opowieść doprawdy zdumiewająca! Według niej Ludzie, którzy doświadczyli śmierci klinicznej w tym samym czasie - jak to można określić - uchylili rąbka zasłony i za nią zajrzeli.
Wszystko to odbywa się w sposób niecodzienny, poza rzeczywistością trzech wymiarów, zatem ich świadomość raptem przeogromnie się poszerza. Nikt z was nie ma pojęcia, jak to się odczuwa. Nie macie żadnego pojęcia jak bardzo ograniczona jest wasza codzienna świadomość 3D, ta stworzona przez was samych wygodna szufladka. Kiedy ta szufladka raptem znika, kochani, nagłe poszerzenie percepcji wymiarowości zatyka dech w piersiach! To tak, jakby uchylić rąbka kurtyny i spojrzeć na boskość, na prawdziwą rzeczywistość, a nie na to, co wam się wydaje rzeczywiste, nie szufladkę, którą zamieszkujecie na co dzień i z której jesteście tak dumni.
Tutaj chodzi o rzeczywistość Stwórcy. Tak wygląda wielowymiarowość, to tak, jakby wznieść się na zupełnie inny poziom tego, co wydawało się wam, że może tam być. Jak wcześniej wam to opisywaliśmy, to tak, jakbyście żyli tylko widząc na czarno-biało a tu raptem wszystko jest w kolorze. Wy przecież nawet się nie domyślaliście, że coś takiego jak kolor w ogóle istnieje! To nie tak, że tam tylko postrzeganie jest inne. Tego nie da się opisać, gdyż patrząc dokoła możecie tylko mówić: „O rety! Nigdy bym się tego nawet nie domyślał!” Ha ha! Nagle zaczynacie postrzegać wszystkie odcienie kolorów.
Ale to tylko jeden zmysł. Kochani, ci co byli pod drugiej stronie nie tylko posiadają wielowymiarowy wzrok. Dla nich wszystkie częstotliwości są widzialne, widzą światło i grającą tam muzykę, dźwięku której nie da się opisać. Jest to muzyka stwarzana dosłownie ze światła jako spływ energii z gwiazd. Wszystko nagle uderza w doświadczającego Człowieka miłością i miłosierdziem, a on sam nie może uwierzyć, że to rzeczywistość. I raptem to się urywa i budzą się uzmysłowiwszy, że oto z powrotem są w ciemności, gdyż znów wrócili do świata czarno-bieli i wtedy płaczą. Oni płaczą, że wrócili. Ha ha ha! Wszyscy dokoła – może rodzina, jeśli przy tym była - się cieszą, mówią „A już myśleliśmy, że cię straciliśmy!” – a ci, którzy przeżyli to doświadczenie w głębi siebie mówią: - „Ech, wcale nie chciało mi się stamtąd wracać, ponieważ zobaczyłem prawdę! Widziałem wszystkich, którzy umarli przede mną, wiem, że widziałem ich twarze, słyszałem ich głosy, na moment widziałem jak wyglądają ich dusze! Zobaczyłem co naprawdę tam jest! Czy mnie rozumiecie?
Oto, gdzie teraz pragnę was ze sobą zabrać. Oczywiście nie zabiorę was tam w pełni, lecz tylko częściowo. Czy to możliwe, aby wejść w komnaty własnej duszy? Mówię w przenośni. Czy możliwe jest przejście bez strachu poza granicę znanej świadomości? Czy możliwe jest udać się w to miejsce, gdzie przechadzali się Mistrzowie? Każdemu z nich to miejsce było dobrze znane. Czy czymś takim można się dzielić z innymi? Tak, tak, tak. I tak. Przyszła na to odpowiednia pora, aby Ludzkość zaczynała wchodzić w kolejne stadium ewolucji. W tym celu nie potrzeba wam żadnego przygotowania, żadnych kwalifikacji. Stare Dusze zobaczą więcej i szybciej od młodszych. Młode dusze także mogą to zobaczyć, jeśli wyrażą taki wybór i nie będą się bały, będą musiały trochę bardziej się wysilić. Coś takiego jest dla wszystkich; dla wszystkich. Pragnę w ten sposób popchnąć- jeśli można tak powiedzieć- każdego Człowieka w kierunku wiedzy i własnej mocy. Wybiega to poza przekaz samych informacji, jest to doświadczenie empiryczne.
Kochani, w celu wspólnego wzięcia udziału w tym doświadczeniu, będziecie musieli wyjść z siebie. Pozwólcie, że was tam na chwilę zabiorę i pokażę, o co mi chodzi. Pierwsze, co wam powiem, i będę to wam mówił za każdym razem, kiedy będziemy się w tę podróż wybierali jest to, że wchodzenie w ten nowy paradygmat należy powtarzać tak często, jak tylko możliwe. Zresztą sam prosiłem mego partnera, aby powtarzał to spotkanie jak najczęściej. Niech Ludzie przychodzą i tego doświadczają. Przychodzą i doświadczają. Przychodzą i doświadczają. Im częściej będą do nas przychodzić i zasiadać w Kręgu tym szybciej obudzi się w nich świadomość tego, kim są naprawdę. Prócz tego, oczywiście, ich ciało przyjmie do wiadomości, co poprzez te spotkania starają się uczynić. Zupełnie jak homeopatia świadomości.
Wrodzona inteligencja ciała zacznie sobie uzmysławiać : „Aha! On/ona to naprawdę robi! Ojej! On/ona przechodzi przez zasłonę między wymiarami!” Kiedy tak czynicie, kochani, zdobywacie niebywałą kontrolę nad własnym ciałem, nad wszystkim, nad czym wcześniej nawet nie przychodziło wam do głowy, że można sprawować kontrolę. Możecie się wyzbyć chorób, bardziej trwale się odmłodzić, zatrzymać „silnik zmartwień,” posiąść możliwość wymazania z pamięci wszystkiego, czego na razie nie możecie zapomnieć. I tak dalej, i tak dalej.... nagle uaktywniacie w sobie rodzaj u ważności i świadomości, którego nie mieliście wcześniej.
Chodźcie ze mną do Kręgu Dwunastu. Aby doprawdy tam wejść, musicie jego istnienie sobie uzmysłowić i wchodzić tam z całą rzetelnością. Niektórzy spośród słuchających nas teraz wcale nie mają zamiaru wybierać się z nami w tę podróż, więc pozostańcie tutaj, gdzie jesteście. Podróż do Kręgu odbywa się na zasadzie wolnego wyboru, kochani. Powiem wam jednak, że oto mam zamiar zabrać was teraz w inną rzeczywistość. Jest to doprawdy inna rzeczywistość. Możecie sobie siedzieć u siebie w 3D, ale po powrocie będziecie się zastanawiać, co to takiego rzeczywistość, a co nią nie jest?
Zaczynamy przechodzić przez most. Na razie, w roztaczającej się przed wami wizji, według waszej wolnej woli, według której możecie powiedzieć: „Tak,wybiorę się tam na chwilę,” zobaczycie most rozciąga się nad przepaścią. Przepaść może być różnego rozmiaru: od ogromnej do malutkiej. Most także może być dowolnie długi, dowolnie szeroki i dowolnie wysoki. Może to być jakikolwiek rodzaj mostu. Wszystko to będzie świadczyć o tym, co wam się wydaje będzie dalej. Oto jesteście niemal gotowi wkroczyć w nieznane. Nieznane to wszystko, czego na razie jeszcze nie jesteście świadomi. Mózg powie wam, że rzeczy niewiadome są często niebezpieczne. A co jeśli jest odwrotnie? Co jeśli nieznane jest cudotwórcze? Co, jeśli w naszym przypadki wchodzenie w nieznane oznacza, że jak tylko wchodzicie w pewną mgiełkę unoszącą się na środku most, to zaraz po wejściu w nią anioły biorą was za ręce gratulując wam odwagi, z którą wkraczacie w inną rzeczywistość? Co, jeśli właśnie to was tam czeka? Czemuż by się o tym nie przekonać samemu?
W połowie mostu unosi się mgiełka, poza którą nic nie widać. Niektórzy skomentują: „Kryonie wiedziesz nas w niedobre miejsce!” - Czyżby?- to zostańcie u siebie. Po tylu latach przekazywania wam pełnych miłości nowin i składania wam gratulacji za wrodzoną wspaniałość, nie zamierzam was zabierać nigdzie indziej, jak tylko przywieść was do następnego kroku w ewolucji waszej świadomości. Podnosicie stopę doskonale wiedząc, że macie zamiar wejść w tę mgiełkę. Stoicie w połowie drogi na moście stworzonym we własnej wyobraźni, wciąż jesteście w 3D, lecz wiadomo wam, że za chwilę wejdziecie w tę unoszącą się przed wami mgiełkę... zamknijcie teraz oczy. Pomogę wam w interpretacji wizji, które będą się przed wami roztaczały, każdy z was będzie widział co innego, gdyż każdy z was inaczej podchodzi do rzeczywistości tego, co widzi. Zapytam się więc każdego z was: „Czy to doświadczenie wydaje się wam rzeczywiste, czy też nie? Czy rzeczywistość musi tylko ograniczać się do tego, co w tej chwili można dotknąć i poczuć, a może jednak rzeczywistość to coś więcej, jak wam się wydaje? W tym „więcej, jak wam się wydaje” czy potraficie w tę rzeczywistość wejść nawet czując pod sobą krzesło, na którym siedzicie? Jeśli tak, to co teraz odczuwacie? Co się roztacza przed waszymi oczami? Co będzie dalej?
Zwracam się do tych, którzy pragną iść ze mną dalej: podejdźcie jeszcze bliżej i chodźcie ze mną. Przybliżcie się jeszcze bardziej i wejdźcie w tę mgiełkę. Zróbcie to teraz. Wejdźcie w mgiełkę wraz ze mną. Nagle uzmysławiacie sobie, że ta mgiełka wcale nie jest gęsta, ona co prawda ukrywa wszystko, co istnieje po jej drugiej stronie, ale ustępuje natychmiast, jak tylko w nią się wchodzi. I nagle widać kolor, o którym wcześniej była mowa. Kochani, tutaj jednakże mniej chodzi o to, co widać, a bardziej o to, co w tej chwili odczuwacie. Przede wszystkim, czujecie się bezpieczni. Czujecie dobroczynność, jeśli grunt pod stopami, powietrze i drzewa mogą być życzliwe, to właśnie to odczuwacie. Gdyby dobroczynność mogłaby być gęsta i można by było nią oddychać, to właśnie to teraz odczuwacie.
Każdy z was teraz staje się jednym z tych Ludzi na Ziemi, którzy wchodzą we własną boskość, oraz zaczynacie być świadomi tego, kim naprawdę jest Stwórca, czym naprawdę jest miłość boża, a o czym wcześniej nic nie wiedzieliście. Plan boży polega na tym, abyście się wszystkiego tego dowiedzieli o właściwej porze i oto ta właściwa pora nastała. Stoicie na moście i jeśli wyrażacie na to swą wolę, idźcie teraz dalej. Chodźcie ze mną! Idziemy do końca mostu i zaczynacie czuć wszystko, czego dotychczas nigdy nie odczuwaliście!
Przede wszystkim czujecie, że ktoś się o was troszczy. To tak, jakby sama Matka Natura chwyciła was za rękę. Niektórym nawet wydaje się, że zamiast chodzić, unosicie się w powietrzu. Znajdujecie się teraz w miejscu, gdzie wszędzie widać i słychać wasze imię. Gdzie tylko nie spojrzeć, widać własną boskość. Powtarzam. Kochani, świadomość jest matematyczna. Struktura całego Wszechświata jest oparta na systemie czwórkowym. Wszystko co teraz widać, a patrząc wstecz nawet w 3D, wszystko co widać jest podzielne przez cztery: Prawa fizyki, [grupy warstw]DNA, wszystko. Można powiedzieć, że system czwórkowy jest częścią systemu dwunastkowego, którego w historii sami używaliście, którego echa do dziś pozostały w mitologii gdyż 12 jest dla was liczbą boską. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć widać dwunastki.
W naszym, konkretnym przypadku jest to Krąg Dwunastu, który oznaczy każdego z was, jak wstępujecie w zupę własnej świadomości. Wzorem wyższej świadomości jest dwanaście. Tutaj nie chodzi i liczbę Mistrzów, tutaj chodzi o coś innego niż się tego spodziewacie. Wchodzicie teraz we własne Mistrzostwo, we własną boskość. Zaczynacie odczuwać, jak to jest, jak to się czuje. Weźcie głęboki oddech i odpowiedzcie mi, czy to, co czujecie wydaje się wam rzeczywiste, czy nie? Czy to jest rzeczywiste, czy nie? Wielowymiarowa wizja może być bardziej rzeczywista niż każdy z was siedzący sobie w domu na krześle. Kochani, możecie być w obu miejscach na raz! Tak samo zresztą jak każda inna wielowymiarowa energia. Być w dwóch miejscach na raz to łatwe! Oto więc właśnie wyszliście poza 4D.
Co się teraz roztacza przed waszymi oczami? Zapraszam, abyście przed sobą zauważyli świątynię. Jesteście u wrót świątyni. Jak duże są te wrota? A sama świątynia? Wszystko to już mówi o was samych. Za każdym razem, kiedy będziecie przychodzili w to bardzo święte miejsce, będziecie nawiązywali dialog z własną duszą, która będzie was trenować, zatem i sama świątynia będzie się zmieniała. Gwarantuję, że tak będzie!
Kiedy dojdziecie do przekonania, że to wy sami, że jesteście tutaj bezpieczni, wtedy możecie zbudować sobie wszystko, co tylko zapragniecie, gdyż nie ma tutaj niczego prócz was samych, wygląd tej świątyni się zmieni. Nad jedynymi wrotami wiodącymi do jej wnętrza widniej imię zapisane w języku, którego na razie nie potraficie odszyfrować. Jak duże są wrota świątynne? Po co w ogóle są, co symbolizują? Czy jest to wejście? Czy jest to coś, co należy otwierać i zamykać? A może się przez nie po prostu przechodzi? Wszystko to świadczy o was samych, o tym, jakie w tej chwili macie zdanie o samych sobie.
Wszystko,co w tej chwili robicie, to metafora waszej własnej rzeczywistości, którą wnosicie w rzeczywistość wielowymiarową. Jest to coś co zabiera was do granicy zdolności wyobraźni. Zostańcie przy mnie. Jak tam, chcecie wejść do świątyni, czy nie? Jeśli nie macie ochoty, wcale nie musicie tego robić. Jeśli jednak macie na to ochotę, tam panuje ogromna intensywność. Jest to intensywność, na doświadczenie której możecie nie mieć ochoty. Widzicie, to wszystko jest bardzo rzeczywiste...
Kiedy wstępujecie w taki paradygmat, wszystko zaczynacie doświadczać na poziomie komórkowym, a tego nie oczekiwaliście. Weźcie więc głęboki oddech. Czy powietrze tutaj pachnie inaczej? Czy to wszystko wydaje się wam rzeczywiste, czy nie? Czy tutaj widać światło słoneczne, czy może jakieś inne? Skąd się tutaj bierze światło? Tutaj jest inaczej, jak to sobie wyobrażaliście. Chodźcie ze mną, wejdźcie w te wrota. Choć na chwilę jeszcze bardziej się przybliżcie!
Kochani, to tylko próbka, nie zabiorę was tam, dokąd zabieram was podczas spotkania w Kręgu Dwunastu, gdyż wszyscy którzy tam podążają wyrażają na tę podróż intencję. Wy w tej chwili się po prostu rozglądacie dokoła. Poprosiłem mego partnera, aby ten rodzaj doświadczenia regularnie udostępniał dla wszystkich. W tej chwili po prostu pragnę wam pokazać, jak tam jest. Co wy na to, chcecie tam wejść, czy nie? Kochani, jeśli to, co widzieliście jest dla was rzeczywiste, to pragnę abyście się zastanowili nad wszystkim, co zdołaliście tam zobaczyć, gdyż przekraczając wrota świątyni możecie wyjść nas potkanie samego siebie! Możecie wyjść na spotkanie wspaniałości i wielkości i to spotkanie może pozostawić na was pewien ślad.
Takie spotkanie może sprawić, że się nieco otrząśniecie i zaczniecie sobie zadawać pytanie, co się dzieje? Nie rozumiejąc, że właśnie tak wygląda boskość! Tak właśnie wyglądają miłość i miłosierdzie. Wszystko to jest tak bardzo poza doświadczeniami waszego życia doczesnego, że na widok tego wszystkiego aż się otrząsacie, aż drżą wszystkie wasze komórki! Kochani, tutaj nic na was nie czyha, jesteście zupełnie i całkowicie bezpieczni. W tym drżeniu jest radość i wspaniałość. Choć na chwilę wjedźcie wraz ze mną przez te wrota... Pragnę wam coś pokazać.
Wchodząc zaczynacie sobie uzmysławiać, że wnętrze świątyni wygląda jak teatr. Tak, wnętrze świątyni wygląda jak z budowany na planie kręgu teatr ze sceną poniżej widowni, która układa się wzwyż nad nią, koncentrycznymi kręgami. Już wcześniej taki teatr widzieliście. Aktorzy muszą zejść na scenę wiodącą w dół nawą. Po środku sceny stoi jedno krzesło, a oświetlają je wszystkie jupitery. Następnie każdy z was będzie proszony, aby zejść nawą i zasiąść na stojącym na scenie krześle. Zasiadłszy na krześle doświadczycie pewnych rzeczy. Kiedy zaczniecie rozpoznawać, kto siedzi na widowni, zobaczycie coś, czego się nie spodziewacie.
Spotkacie tych, którzy są wami samymi, spotkacie siebie z różnych wcieleń! Być może, wtedy także stanie się z wami coś jeszcze, być może niektóre z tych żyć podejdą do was pragnąc porozmawiać. Inne postaci zaś będą błagać przebaczenia, dobrze wiecie, o co mi w tej chwili chodzi. To wszystko dzieje się naprawdę, mimo tego, że wiele z osób błagających przebaczenia wciąż może żyć na Ziemi. Inne zaś mogą obmywać wam stopy. Na scenę mogą podejść anioły! One mogą was się pytać, dlaczego nie chwytaliście ich rąk w pewnych okresach życia, kiedy było wam bardzo smutno, a one zbierały każdą ronioną przez was łzę... Dlaczego wtedy nic nie mówiliście? Dlaczego nie pozwoliliście im, aby wam pomogły?
Siedząc na scenie możecie także doświadczyć dialogu samego ze sobą, podczas którego wcale nie będziecie się skupiać nad tym, co przepuściliście, lecz nad tym, czego wciąż możecie dokonać, co będzie dalej, co robić dalej! Dowiecie się więc wszystkiego, dzięki czemu wróciwszy do 3D będziecie odmienieni, kochani! Oto wrota do wielowymiarowości, tutaj chodzi o kontakt ze sobą samym. Och, te wrota się otwierają dla coraz to większej liczby Ludzi! Wielu z was obecnie może się w to miejsce udać i zobaczyć majestat własnej duszy, która specjalnie została zaprojektowana tak, aby można ją było zobaczyć.
Wewnątrz niej tkwi wiele systemów. Wchodząc do świątyni można przedłużyć sobie życie, sprawić, że trawiąca was choroba zaczyna się cofać, wszystkie pomniejsze codzienne bóle i strzykania znikają. A wszystko dzięki podróży w bardzo święte miejsce, które rozpoznają wszystkie komórki waszego ciała. Wrodzona inteligencja ciała rozumie, że zażywacie w ten sposób homeopatii świadomości. Wydajecie polecenia swym komórkom, gdyż uzmysławiacie sobie świętość miejsca, w którym się znajdujecie, oraz uzmysławiacie sobie świętość tego, kim jesteście naprawdę. Następnie zaczynacie wydawać polecenia o tym, czego następnie pragniecie w życiu doświadczyć...
Na zakończenie pragnę, aby ten obraz zaczął wam stopniowo znikać z oczu. Jeśli macie ochotę, możecie teraz je otworzyć. Właśnie pokazałem wam próbkę tego, dokąd chcę aby mój partner regularnie zabierał każdego, kto tego pragnie. Nieważne, skąd pochodzą, jakim mówią językiem, co ich czeka. Niech to będzie co tydzień, odłóżcie sobie na taką podróż czas, gdyż jest bezpieczna i wygodna. Podczas niej czeka na was odmłodzenie, odświeżenie w Duchu wszystkiego, czym i kim jesteście. Podróż taka to stałe przypomnienie, że sprawy nie zawsze wyglądają na takie, jakimi się wam przedstawiają.
Jam Jest Kryon i mam dla każdego z was nowy cel na kolejne lata życia. Jam Jest zakochany w Ludzkości Kryon, gdyż przekroczyliście most, kochani i przyszła pora abyście wiedzieli co może być po jego drugiej stornie. A wszystko to jest wspaniałe i przepiękne i każdy z was na to wszystko zasługuje. I każdy z was na to wszystko zasługuje. I każdy z was na to wszystko zasługuje.
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera