czwartek, 7 marca 2019

NASZA MOC




 
Jednym z najbardziej “triki” tematów jest, kiedy ludzie kradną energię innych ludzi… a nawet duszę… i jest to bardziej powszechne zjawisko niż myślimy… niż to zagadnienie rozumiemy i wykracza poza strefę fizyczną wymiany energetycznej z ludźmi i rozciąga się poza fizyczny wymiar i niefizyczne istoty. To jest niczym pajęczyna, której ludzie ciągle nie mogą dobrze zrozumieć.

Ludzie mają to, co nazywają duszą, czyli ich osobistą moc.

I dusza ludzka to coś co można sobie wziąć po części… lub w całości.

Nie jest to tajemnicą, że duszę można ukraść. Takie przypadki widzimy w związkach między ludźmi, lub u innych dominujących nad nami osobami, np. mogą to być nasi przywódcy polityczni, religijni, nasi bossowie, mężowie, żony itd.

Ludzie mają również to, co nazywa się polem energetycznym lub aurą. Powszechnym problemem, z którym boryka się większość ludzi jest to, że gdzieś w swoim życiu zostali odłączeni od swojej mocy lub duszy (jak kto woli). Z tego powodu stali się zależni od innych energii, od innych mocy ludzi (niekoniecznie pozytywnych), tym samym tłumiąc swoje własne talenty, dary. Takie osoby zawsze są “wampirami” energetycznymi. Są to osoby, które nie są w stanie rozwinąć własnej energii i zdobywają inne, czasami zupełnie obce dla siebie i niech nie będą zdziwione, że czasami mogą ukraść od innej osoby nawet ich choroby. Łatwiej im podłączyć się do cudzej osobistej mocy (duszy), niż połączyć samego siebie na głębszym poziomie… nie potrafią połączyć się z samym sobą.

Kradzież energii to również posiadanie władzy nad tą osobą… dominacja i wykorzystywanie czyjejś energii… ale jest to niższy poziom świadomości…
i niestety przed takimi ludźmi musimy się bronić!

I wcale nie znaczy, że wampiry energetyczne muszą być negatywnymi ludźmi… nie ma to nic wspólnego z byciem negatywnym. Ta osoba ma niższą energię i w manipulacyjny sposób zabiera od innych ich energię, potrafi sobie radzić z innymi osobami, nawet przez manifestowanie swojej miłości (co często widać w naszym dzisiejszym świecie, te wszystkie deklaracje pustej miłości, często to się zdarza u tych wielce uduchowionych ludzi, którzy robią to na rzecz własnego biznesu, urabiają sobie klienta). I tak nasza energia zostaje przejęta i ten kto zaczął nią władać, robi z nami co chce, a my jeszcze za to płacimy mu kasę.

Człowiek na wyższym poziomie duchowym prosi o naszą energię, następuje zdrowa wymiana (podobnie się dzieje w kochających małżeństwach, nikt tu nikogo nie wykorzystuje)... ci ludzie już rozumieją jak działa energia, chociaż wcale o tym na co dzień nie myślą, ich dusze są na wyższym poziomie świadomości.

Złodzieje energii mają różne metody, między innymi - ściąganie na siebie uwagi… i nieustannie potrafią baderować upatrzone osoby, często im dokuczając… a my poświęcamy im uwagę, skupiamy się na nich, ale kiedy tą uwagę od nich odwracamy potrafi nastąpić na nas atak. A tu siłą rzeczy, kiedy nas atakują to my ten atak odpieramy, przez co ci atakujący czują się jeszcze bardziej nieszczęśliwi i szukają bardziej wyrafinowanych sposobów, aby przekroczyć nasze granice energetyczne.
I dzisiaj w świecie mamy np. stalking, gdzie taki energetyczny napastnik potrafi w różny sposób latami prześladować swoją ofiarę. Potrafi swoją ofiarę zaszczuć jak dzikie zwierzątko, które się boi stąpać po ziemi… i o to mu chodzi. Oczywiście ofiara po takim zetknięciu się ze swoim energetycznym katem czuje się kompletnie wyczerpana i niezdolna do dalszego życia… i to dzieje się nawet wtedy, kiedy uważamy go za swojego przyjaciela.

Kiedy chcemy mieć dobre energetyczne kontakty, przede wszystkim musimy w sobie otworzyć poziom dawcy. Taka osoba nie ma żadnego ukrytego planu, działa bezinteresownie, nie ma pragnienia kontrolowania lub władzy nad innymi.

A druga osoba, która korzysta z tego daru / energii, który daje mu dawca powinien mieć szacunek i wdzięczność do swojego dawcy - i tak powinni funkcjonować ludzie między sobą… a nie umieć tylko od niego wziąć, a później na niego… napluć.

Dawca zawsze jest związany ze światłem, ta osoba ma związek z własną wewnętrzną mocą / duszą i nie ma potrzeby wykorzystywać innych ludzi w uzyskaniu ich energii, ponieważ jego duchowa moc całkowicie zaspokaja jego życiowe i duchowe potrzeby. A jeszcze taki dawca podpowiada innym jak mają odzyskać własne moce.

Dawca ma pole energii (aurę), która rozwija swoją własną energię, a następnie przekazuje tą energię innym ludziom - za friko!
A są też między nami ludzie, którzy posiadają już znacznie szersze aury, które biorą nawet pod swoją opiekę 1000 osób.

To jest już wysoki duchowy poziom, to są osoby, które niosą ze sobą Merkaba i są połączeni ze swoją Jaźnią a nawet wyżej.

Ludzie na drugim poziomie chcący dominować, kontrolować, mieć władzę i wszystkimi zarządzać to zazwyczaj ci, którzy chcą zrekompensować własny brak mocy. To tym zazwyczaj brakuje siły i kradną na około wszystkim swoją energię… ale nic im to nie daje, ponieważ mają rozerwaną własną sieć dostawy… od własnej duszy, a to co komuś ukradną szybko “przecieka im przez palce”.
I tak sami są ofiarami, ponieważ ich życie jest skupione tylko na wyrównaniu własnej niemocy. Mnie osobiście przypominają telefony komórkowe, które bez przerwy trzeba ładować, ale spróbuj tylko być daleko od kontaktu, cała twoja “moc” pada…

… a zupełnie inaczej działają osoby, które są podłączony do tej wyższej sieci i potrafią porozumiewać się między sobą telepatycznie, w tych energia jest niewyczerpana, ponieważ połączeni są z wielką mocą.

Jednak dawcy, ci którzy czerpią moc własnej duszy z reguły unikają tego typu osób... ponieważ wiedzą, że ci “złodzieje” energii mają odwrócone pole energetyczne (co oznacza, że nie rozwijają własnej energii i co najgorsze nie chcą tego stanu wcale zmienić… łatwiej jest im przejąć energię od innych osób). Poza tym są podłączeni do negatywnego bieguna, brak im zrozumienia wyższej świadomości i co by dawca nie zrobił to taki “biorca” nie jest zadowolony… bo nie o to mu chodzi, woli pobierać energię z zewnątrz, niż zanurzyć się we własnej głębi.
Taka nierównowaga energii tworzy bardzo niezdrowy związek. W miarę czasu jedna osoba - biorca, może ukraść dawcy o słabszej mocy nawet całą duszę. Czym większa utrata duszy / mocy tym większe będą dziury w aurze tej osoby. Automatycznie te dziury stają się również otwartymi furtkami dla innych niefizycznych istot…
i tu zaczyna się osobisty dramat tego człowieka!

Musimy też wiedzieć, czym ktoś w sobie posiada więcej strachu tym mocniej wchodzi w “ciemną świadomość” (robi się coraz to bardziej zamulony). Jeśli ta osoba byłaby kochającą istotą nie znalazłaby się na takiej nędznej pozycji.

Dzisiaj również inną metodą bardziej popularną jest żerowanie na odległość… ale to jest od dawna znana metoda “sznureczkowa”, ktoś się przywiązuje mocno nicią energetyczną do nas, a to są takie macki, abyśmy innych karmili, tą metodę sznureczkową widać u wszystkich troli w internecie.

Innym sposobem jest przemoc i zastraszanie, czyli atak, aby cię skrzywdzić… a ty, który jesteś atakowany, nie masz wyjścia, musisz się jakoś bronić.

Są ludzie, którzy twierdzą, że ten przed którym się bronisz “opróżni” cię.
BZDURA! - to strach cię opróżnia, tak samo zemsta, nienawiść… to te niskie energie cię wydrenują, toteż takich ludzi nie należy się również bać, tylko mocno stawić im czoła, albo odciąć te ich sznureczki, szczególnie jak widzisz, że ciągle powielają te same zachowania.

Bądź też ostrożny z tymi, którzy cię straszą, starają się wywołać u ciebie lęk, tutaj najlepszą metodą jest rozpraszanie tej straszącej cię energii, aby nie skrzywdziła ciebie, ani żadnej innej osoby, ale nie dasz rady, jeżeli inna osoba zakotwiczy ją w swoim polu energetycznym.

Czasami to odejście od takiej osoby, która cię straszy, atakuje jest najlepszą metodą… broń boże nie wolno się nam od tych osób uzależniać. Strach to najlepsze narzędzie, za pomocą którego można ukraść innemu człowiekowi energię… wystarczy go wpędzić w ten stan.
Jak go odrzucisz to go rozproszysz i nie ma do ciebie dojścia.

I nie oszukujmy się… wiele ludzi lubi się bać… a jeszcze ilu jest takich, którzy robią wszystko, aby się jego bano, ale to ci ludzie utracili swoją moc / duszę.

Jak naprawić samego siebie… sięgnąć głębiej po swoją moc?

Czy szukać porządnego uzdrowiciela… i zmieniać ich jak rękawiczki… bo oczywiście żaden nie jest wystarczająco dobry? Znam osoby, które zaliczyły już prawie wszystkich w okolicy i dalej mają problemy.

Niestety, sami musimy zrozumieć co w nas jest nie w tą stronę… musimy odpowiedzieć sobie na pytanie - kim jesteśmy? I nauczyć się dokonywać właściwego wyboru… a nie skakać “z drzewa na drzewo” i mieć jeszcze do nich pretensje, że tymi swoimi ewolucjami opadliśmy zupełnie z sił (a często i z kasy). Musimy pokonać strach… jeśli uzyskamy poziom, kiedy pozbywamy się lęku wychodzimy z naszej nędzy. Może na początku małymi kroczkami, ale od czegoś trzeba zacząć i oczywiście wymaga to od nas pracy / samodyscypliny i cierpliwości.

Skoro tego nie dokonamy, trudno liczyć na cudownych uzdrowicieli i na własne pieniądze, są rzeczy, których za pieniądze nie kupisz… a nawet ostrzegam, nie wyciągajcie tych swoich portfeli tak łatwo, bo stracisz pieniądze i będziesz dalej na marnej pozycji a może na jeszcze gorszej.

Trzeba również mieć duchową inteligencję, nie tylko portfel wypchany kasą… sami zachęcacie oszustów i później na nich płaczecie.

I nie podsyłajcie mi tutaj długich list osób, abym ich demaskowała… bo ja ich nawet nie znam i nie mam zamiaru poznawać. Ich nazwiska, to dla mnie puste symbole i nie zamierzam ganiać ich dusz po Wszechświecie, aby się z nimi zapoznawać czy rozprawiać.

Za dużo ode mnie wymagacie... i tak to już przyjęło się na necie, że Wiesława musi robić wszystkim wszystko… za friko... i na cito. Ja nie chcę waszych pieniędzy, ale wy nie żądajcie ode mnie rzeczy, które są przeznaczone do zrobienia przez was. To wy musicie odzyskać własną moc, ale nie kraść mojej energii czy zdobywać ją siłą, czasami tylko bawiąc się mną, czy dokuczacie, ubliżacie, a później się dziwicie, że leżycie jak trupy i nie można wam pomóc, ponieważ źle się bawicie.

I też nie spodziewajcie się, że ja w taki głupi sposób pozwolę się komuś okraść z tego co mam najcenniejsze.
Vancouver
6 March 2019


WIESŁAWA

środa, 6 marca 2019

KU: NADCHODZĄ POWAŻNE AKTUALIZACJE



Witam serdecznie wszystkich i zapraszam na obiecującą zapowiedź dalszych informacji od Corey.

Donosi nam, że już niebawem możemy spodziewać się kolejnych aktualizacji wywiadowczych od Sojuszu oraz innych wiadomości o postępie jaki robimy my ludzie w walce z Władzą Realną.

Poniżej zamieszczam tłumaczenie oraz obietnicę kolejnych filmów na kanale Edge of Wonder.

Pozdrawiam,

SL


NADCHODZĄ POWAŻNE AKTUALIZACJE:

Pracuję nad nakreśleniem i szybkim zaprezentowaniem moich ostatnich doniesień wywiadowczych dla Edge of Wonder (Na Skraju Cudu). Nadchodzi bardzo dużo informacji po wielu miesiącach martwej ciszy. Otrzymałem szokujące odprawy wywiadowcze na temat wojny Sojuszu przeciwko Władzy Realnej (Deep State). Zakres na którym rozpościera się ta “zakulisowa wojna” jest oszałamiający. Wygląda na to, że Sojusz zwalcza armie proxy Deep Statu oraz usuwa ich enklawy na każdym kontynencie.


czytaj dalej >>

Bractwo Białego Smoka i obecna sytuacja na świecie - Benjamin Fulford


Hanna Kazahari i Fabiola Tsugami Shaba przeprowadziły w Japonii wywiad z Benjaminem Fulfordem o aktualnej sytuacji na świecie i o Bractwie Białego Smoka.

W filmie są polskie napisy od minuty 10:42, proszę je u siebie włączyć jeśli nie są widoczne.

Benjamin Fulford RAPORT TYGODNIOWY (całość PL): - 04 marca 2019 -




Opublikowane 2019-03-05 przez galacticjoel

WATYKAŃSKIE KONTA NA ŁAPÓWKI DLA 6000 TZW. ŚWIATOWYCH PRZYWÓDCÓW ZOSTAŁY ZAMKNIĘTE

Autor: 
Benjamin Fulford, 
White Dragon Society

Świat zmierza teraz do pewnych fundamentalnych zmian, dzięki trwającemu zamachowi stanu przeciwko tajnemu rządowi Zachodu, zgodnie ze źródłami tajnego stowarzyszenia zarówno Wschodu jak i Zachodu. Największą zmianą jest to, że skazany pedofil kardynał George Pell został zwolniony od kontroli nad Istituto per le Opere di Religione (czyli Instytutu Prac Religijnych) – to znaczy Banku Watykańskiego. Oznacza to, że rachunki łapówkarskie z ponad 6000 tak zwanych światowych liderów wypadły spod kontroli satanistycznej P2 Masonerii, według źródeł.

Jako przypomnienie, kiedy dana osoba zostaje premierem, prezydentem, dyrektorem banku centralnego itp., odwiedza ją ktoś z Banku Watykańskiego i otrzymuje książeczkę bankową z astronomiczną sumą pieniędzy, według P2 Masonerii i innych źródeł. Może to wahać się od 100 milionów dolarów dla głowy małego kraju, lub ponad 1 miliarda dolarów dla lidera dużego kraju, mówią źródła. Następnie mówi się: “Witaj w klubie bogaczy“, ale ostrzega się również, że jeśli on/ona odmówi pieniędzy, zostaną zabici. Jest to słynny wybór między srebrem lub ołowiem, którego tajny rząd używał do kontroli od niepamiętnych czasów.

Osoba, która teraz jest u władzy, członek rodziny królewskiej, której tożsamość utrzymam w tajemnicy ze względów bezpieczeństwa, zgodziła się poprzeć utworzenie agencji przyszłego planowania, która przeprowadzi rozległe projekty mające na celu położenie kresu ubóstwu, powstrzymanie zniszczenia środowiska i umożliwienie wykładniczej ekspansji życia na Ziemi w świecie. Istnieje również porozumienie, że proces ten rozpocznie się pewnego rodzaju jubileuszem lub jednorazowym anulowaniem długu i redystrybucji aktywów.

Zanim jednak rozpoczną się te działania, de facto wojna domowa na Zachodzie będzie musiała zostać zakończona. Wojna ta, na najgłębszym poziomie, obejmuje arystokratów z linii krwi przeciwko merytokratycznym Gnostyckim Iluminatom (komplex przemysłowo-wojskowy). Na pierwszy rzut oka widzimy marionetkowych rządzących, takich jak Theresa May z Wielkiej Brytanii, Emmanuel Macron z Francji, Angela Merkel z Niemiec i Justin Trudeau z Kanady pod ciężkim atakiem. W tym samym czasie linie krwi kontynuują swój nieustanny atak na figuranta Iluminatów, prezydenta USA Donalda Trumpa.

Zacznijmy od tego, jak toczy się walka z Trumpem. Trump jest szantażowany przez linie krwi za liczne zbrodnie, które popełnił. Opowieść poniżej Gordona Duffa zawiera kilka szczegółów, z których wiele niezależnie potwierdziliśmy. Zdajemy sobie sprawę, że Duff pracuje dla grupy Clinton/Rockefeller, ale mimo to nie opublikowałby tego gdyby nie sądził, że może podeprzeć się tym w sądzie, jeśli Trump pozwałby go do sądu.

https://www.veteranstoday.com/2019/02/28/blockbuster-the-secret-cohen-investigation-why-the-public-only-got-the-sideshow/

Źródła wysokiego szczebla wywiadu wojskowego USA (Illuminaci) uważają, że ​​tylko ktoś, kto może być szantażowany przez linie krwi, może kiedykolwiek mieć pozwolenie aby kandydować na prezydenta. Właśnie dlatego linie krwi pozwoliły Trumpowi kandydować. Jednak kompleks militarno-przemysłowy (Illuminaci) uważał go za mniejsze zło i postanowił wykorzystać go jako swojego frontmana, ponieważ mogli go wykorzystać do zdobycia najważniejszego “podpisu prezydenckiego“. Ponadto mówią: “Trzymamy go na bardzo krótkiej smyczy.”....


CZYTAJ DALEJ ➽
Opublikowano , autor:

POZOSTAWIENIE STAREGO PARADYGMATU ZA ∞ 9D RADA ARCTURIAN


LEAVING THE OLD PARADIGM BEHIND ∞THE 9D ARCTURIAN COUNCIL


POZOSTAWIENIE STAREGO PARADYGMATU ZA ∞ 9D RADA ARCTURIAN
"Pozdrowienia. Jesteśmy Arcturian Council. Z przyjemnością łączymy się z wami wszystkimi.


Wiele uwagi poświęcamy sposobowi, w jaki albo gratulujecie komuś, kto coś osiągnął, albo przeciwnie, czasami czujecie zazdrość. Czasami patrzy pan na porażkę innego, który nie daje panu poczucia, że w pana świecie jest lepiej. Byłeś w paradygmacie, w którym grałeś w grę z ograniczeniami. Ta gra z ograniczeniami została zakorzeniona w twoich umysłach.


Oznacza to, że wierzysz, że jest tylko tyle do obejścia. Jeśli ta osoba tutaj odniesie sukces, to muszę mieć mniejsze szanse na sukces w tej dziedzinie". To jest mentalność, w której zostałeś wychowany. Tego właśnie cię nauczono. Nauczono cię konkurowania ze sobą i nauczono cię, jak wygrywać i przegrywać, ale teraz jest czas, abyście teraz wszyscy szukali więcej możliwości współpracy między sobą.

Teraz jest to doskonały czas dla wszystkich, abyście zobaczyli sukces innego jako swój własny sukces, ponieważ wszyscy jesteście połączeni. Teraz jest dobry moment, abyście przypomnieli sobie, że jeśli ktoś inny może coś zrobić, to oni otwierają przed wami drzwi, abyście również mogli to zrobić. Sugerujemy, żebyście szukali powodów, żebyście lepiej się czuli gdzie jesteście w swojej podróży.


Na przykład, jeżeli nie odnieśliście jeszcze sukcesu w jakimś przedsięwzięciu w swoim życiu, to nadal macie na co czekać. Wciąż masz radość z podróży przed sobą i jesteś bardziej skłonny do odbycia tej podróży, aż do szczytu, na który chcesz dotrzeć, jeśli świętujesz sukcesy innych. Kiedy koncentrujesz się na sukcesie, będziesz wibrował w tej konkretnej częstotliwości. Kiedy widzisz czyjś sukces jako punkt odniesienia dla swoich niepowodzeń, wtedy będziesz nadal wibrować w harmonii z porażką, według własnej definicji, cokolwiek to jest.

Zatem świętujcie sukcesy waszych ludzkich odpowiedników i uświadomcie sobie, że zawsze jest wystarczająco dużo dla wszystkich, i mamy na myśli dużo wszystkiego. Żadnych braków. Bez ograniczeń. Teraz musicie porzucić te koncepcje, ponieważ to wam służy.

Jesteśmy radą Arcturian i cieszymy się z połączenia z tobą. "

Channeled by Daniel Scranton 06 MARCA 2019.

Jak opuścić system reinkarnacji


/ dla przypomnienia/

 .
Artykuł ten uważam za jeden z moich najważniejszych tłumaczeń.  Kobra powiedział w jednym ze swoich wywiadów, że siatka eteryczna archontów jest  usuwana.  Jednak na wszelki wypadek, jeśli ktoś odejdzie przed zakończeniem tego procesu, warto przyswoić sobie te informacje.  Warto też podzielić się nimi ze swoimi bliskimi.  Od jakiegoś czasu myślałam o tym jak przedstawić ten koncept i na szczęście znalazłam ten artykuł.  Inne wiarygodne źródła mówiące o tym samym to:
 1.  Kobra w swoich wywiadach
2. Hathorowie przez Toma Kenyona.  W paragrafie „Śmierć fizyczna”  http://tomkenyon.com/przejsciowe-stany-swiadomosci , dzięki Canou, za udostępnienie tego przekazu.
3.  Niezwykle ciekawa książka -wywiad  z kosmitką, Airl, w bazie lotnictwa amerykańskiego, której statek spadł na ziemię uderzony piorunem w 1947.  Książka została opublikowana dopiero po śmierci autorki, Matyldy ODonnell MacElroy,  ze względu na jej bezpieczeństwo.  Przeprowadziła ten wywiad telepatycznie. 
4.  Wywiad Kerry Kassidy z byłym członkiem illuminati wysokiego szczebla.(Projekt Kamelot)
5. Wywiady z Simonem Parkesem, który pochodzi z angielskiej rodziny iluminatów, gdzie nie stosowano czarnej magii, i z którym kosmici kontaktują się od czasu jego dzieciństwa.
6.  Artykuły Camerona
 
kr
 

.
Gregg Prescott
Redaktor strony In5D.com
8 sierpnia 2014
Wszyscy słyszeliśmy o tunelu światła, do którego nasza dusza podąża po opuszczeniu ciała fizycznego, ale jakie jest prawdziwe jego znaczenie? Dlaczego przegląd życia prawie zawsze zniewala nas z powrotem do ciągłej pętli tej 3W rzeczywistości i co możemy zrobić, aby powstrzymać te cykle reinkarnacji?
Podobieństwa w doświadczeniach śmierci klinicznej

Prawie każda osoba, która przeszła śmierć kliniczną powie, że nie chciała wracać na Ziemię ,że po drugiej stronie zasłony czuła się jak w domu”.  Więc, jeśli ktoś czuje się tak bardzo zadowolony po drugiej stronie zasłony, to dlaczego ciągle wracamy do tej piekielnej dziury?
Jak wynika z tysięcy doświadczeń śmierci klinicznej, istnieje wspólny wątek, jaki ludzie przechodzą po opuszczeniu ciała fizycznego:
Początkowa śmierć
Tunel i białe światło
Druga strona tunelu
Spotkanie „istot„, w tym aniołów, przewodników, przyjaciół i rodziny
Twój przegląd życia
Wysłanie z powrotem na Ziemię
Lekcje z drugiej strony

Tunel światła jest tak bardzo atrakcyjny, ponieważ daje nam możliwość spotkania się z bliskimi, którzy umarli wcześniejUczucie miłości jest opisane jako  o wiele bardziej powiększone jakiego nie możemy po ludzku doświadczyć w tym 3W.  W rzeczywistości ten tunel światła jest zbieraczem dusz, który wciąż powoduje recykling twojej duszy wraz z energią twojego ciała fizycznego w momencie reinkarnacji.

Przegląd życia 
Częścią tego procesu jest przegląd życia, gdzie możesz zobaczyć swoje życie w panoramicznym widoku tego wszystkiego, co robiłeś w ostatnim wcieleniu Następnie widzisz swoje życie z perspektywy wszystkich osób, które spotkałeś.  Możesz zobaczyć, jak zraniłeś czyjeś uczucia, widząc swoje życie z ich perspektywy i możesz zobaczyć, jak wiele szczęścia przyniosłeś komuś innemu dobrym uczynkiem, nie oczekując niczego w zamian.
Wielokrotnie, będziesz z istotą przypominającą Źródło, która wydaje się być wszechkochająca i będzie się z tobą śmiać podczas przeglądu życia, ale ta sama istota po przeglądzie wyśle ​​cię z powrotem do rzeczywistości 3W, bez względu na to jak bardzo czujesz się szczęśliwy po drugiej stronie zasłony.

Duchowi przewodnicy
Mamy wszyscy przypisanych przewodników duchowych, ale kim oni są, i ostatecznie, co jest ich głównym zadaniemCzy to możliwe, że są oni jedynie reprezentantami tych, którzy utrzymują nas uwięzionych w tych wiecznych cyklach wcieleń?
Według artykułów Wes Penre’a:
„Niezbyt jestem przychylny  duchowym przewodnikom„, którzy przychodzą i zabierają cię po opuszczeniu ciała w chwili śmierci; większość z nich to syriańscy pomocnicy, tacy jak nie-fizyczni Weganie i Szarzy.  Miej się szczególnie na baczności, jeśli mówią ci, abyś poszedł z nimi do światła” lub „do tunelu, czy poszedł zobaczyć swoich krewnych.  Jeśli zdecydujesz się iść z nimi, skończysz w syrianskim systemie inkarnacyjnego recyklingu, ponownie z pełną amnezją,  spuszczony w dół do nowego ciała na Ziemi.”

Miałem kiedyś sen, w którym miałem wcielić się do 3. wymiarowej rzeczywistości. Umieszczono mnie w pokoju podobnego do windy, który reprezentował proces zejścia na Ziemię Pamiętam, że bylem w tym miejscu wiele razy wcześniej, ale nie mogłem sobie przypomnieć co mam dalej robić.  Byłem na ostatnim piętrze (14-tym piętrze, co oznaczało 14-ty wymiar?).  Moja pamięć była tak bardzo wymazana, że nie mogłem sobie przypomnieć, jak zejść na Ziemię To jest test, jaki otrzymujemy po drugiej stronie, aby zobaczyć, czy jeszcze pamiętamy jakieś wspomnienia.  A  jeśli tak, to musimy wrócić i je znowu wymazać.  Były też inne testy, aby sprawdzić co jeszcze pamiętałem, ale nie mogę sobie przypomnieć co to było.
Były to ostatnie fragmentaryczne wspomnienia z drugiej strony, zanim się urodziłem.
Jest możliwe, że jest takie miejsce, podobne do windy przeznaczone do usunięcia całej twojej pamięci z poprzednich wcieleń i z drugiej strony zasłony.
Przyznaję, ze są pewni przewodnicy, którzy zgłosili się na ochotnika, aby tu być, i naprawdę cię z tego cyklu reinkarnacji wyprowadzić i prawdopodobnie, jeśli to czytasz, to twój duchowy przewodnik jest jednym z nich.
Rezonans Schumanna
Możesz pomyśleć:  „Jak to możliwe, aby Szary okazywał miłość będąc duchowym przewodnikiem?  Proszę pamiętaj, że oni używają technologii poza naszym zrozumieniem, aby wymazać pamięć z naszego poprzedniego życia. Rezonans Schumanna na Ziemi był  7.83hz, jak wiele osób uważa, przez tysiące lat. Ostatnio rezonans stale wzrasta nawet do 8,15 cykli na sekundę.
Można znaleźć tu codzienny Rezonans Schumanna. To jest na rosyjskiej stronie internetowej i jest przetłumaczony na język angielski.  Wystarczy kliknąć na odnośnik „Frequencypo lewej stronie.
Może tunel światła jest w stanie stworzyć rezonans 1.000, 10.000 lub nawet milion cykli na sekundę Może Szarzyodporni na Rezonans Schumanna, albo zostali zaprogramowani tak, aby pojawiać się jako duchowi przewodnicy w momencie śmierci ciała fizycznego i przekonywać nas do wejścia do tunelu światła.  W tym momencie poczułbyś ogromną miłość i naturalnie byś im zaufał na podstawie zaprojektowanego sztucznego programu, aby uwięzić nas w systemie recyklingu reinkarnacji Ostatecznie, to nie jest miłość, jaką się odczuwa, to tylko kolejny sztuczny system kontroli, aby utrzymać nas zamkniętych w obecnym systemie tej negatywnej energii.
Regresja przeszłych żyć i grupy dusz
Poprzez regresję poprzednich żyć, wiemy, że wszystkie nasze poprzednie wcielenia albo są przechowywane w naszym komórkowym DNA i/lub w naszej duszy, a pomimo tego nie jesteśmy w stanie natychmiast odzyskać tę pamięćPodczas hipnozy możesz pamiętać najdrobniejsze szczegóły z poprzedniego życia, ale gdy wyjdziesz z hipnozy, jest ci trudno przypomnieć sobie, co wczoraj jadłeś na obiad i kto do ciebie ostatnio zadzwonił.  Czy ktoś jeszcze oprócz mnie uważa to za szczególnie dziwne?  Jak to jest możliwe, aby pamiętać szczegółowo podczas hipnozy nasze przeszłe życie i dlaczego wciąż inkarnujemy z tą samą obsadą postaci?
Jak Wyjść z systemu reinkarnacji
Tylko poprzez posiadanie tej wiedzy przed śmiercią możesz zrezygnować z procesu reinkarnacji bez bycia namówionym do powrotu, aby spłacać negatywne karmiczne długiWielu z tych, którzy umarli przed nami dało się namówić do tego systemu, ale jeśli jeszcze się ponownie nie wcielili, albo zgodzili na kontrakt duszy, to mogą oni być również oszczędzeni z konieczności ponownego reinkarnowania. To naprawdę genialna strategia archontów używania energii miłości przeciwko nam, aby utrzymać nas w kieracie niewolników ekonomicznych w systemie, który karmi się naszymi energiami.
Pamiętaj, Jak na górze, tak na dole”Prawie wszystko to, czego nas nauczono jest kłamstwem, włącznie z tym dlaczego musimy nieustannie wcielać się do systemu służalczości ekonomicznej.
Po śmierci, bierzemy ze sobą to, czego się nauczyliśmy, w tym naszą osobowośćRównież wibrujemy na pewnym poziomie, więc jak zwiększysz swoją wibrację teraz, zabierzesz ze sobą całą swoją ciężką pracę.  Pamiętaj, aby połączyć się ze swoją nadduszą przed wejściem do tunelu światła lub poproś swojego przewodnika o pomoc w połączeniu się ze swoją naddusząJeśli chcesz, możesz powiedzieć innym ludziom o tunelu światła, zanim w nim się znajdą.
Jeśli wejdziesz do tunelu światła, nie pozwól żadnym doradcom przekonać cię, że musisz spłacić karmiczny dług. Wszelkie postrzegane długi karmiczne były częścią tego, co postanowiłeś doświadczyćTo nie znaczy, że nie powinieneś brać odpowiedzialności za celowe krzywdy wyrządzone drugiemu człowiekowi, gdyż ostatecznie powinniśmy kochać wszystkich i szanować wszystko.
Jeśli zdecydujesz się, aby wrócić i pomóc tej planecie, nie zgódź się, aby wrócić do tej 3W rzeczywistości kontrolowanej przez „kontrakty duszy„.  Wróć na własnych warunkach, które obejmują pamiętanie wszystkich poprzednich żyć i wszystkiego, czego nauczyłeś się w ciągu swoich inkarnacji, jak również po drugiej stronie zasłony.
Mógłbyś wrócić na 5W wersję Ziemi, ale tylko zdecyduj się na to, jeśli jesteś pewien, że jest to wersja, która nie jest pod kontrolą systemu archontów.  Możesz również zdecydować, aby wrócić jako niefizyczny przewodnik do starego 3W systemu, aby pomóc innym, tak jak nasi przewodnicy to zrobili.
Ostatecznie, odnajdziesz swój prawdziwy pokój, gdy zdasz sobie sprawę że jesteś ŹRÓDŁEM/TWÓRCĄ i masz zdolność tworzenia światów i galaktyk, które są harmonijnie wypełnione miłością poza tym systemem kontroli.
Uzupełnienie:
Natknąłem się dziś na to wideo, które pokazuje jak prawda czasami jest ukryta w widocznym miejscu na Star Trek Voyager, epizod Coda. Proszę znajdź czas, aby go obejrzeć.
 https://www.youtube.com/watch?v=ghSq2qlwrs0
Oto fragment opisu tego wideo:
Duch „ojca Janeway pojawia się, próbując przekonać ją, że to już koniec, że już nic tam dla niej nie pozostaje.  Ale Janeway nie jest gotowa do zaakceptowania tego.  Jej ojciec próbuje przekonać ją, że wszystkie jej próby negowania rzeczywistości jej sytuacji jedynie spowodują jej większy ból, gdyż z czasem zda sobie sprawę, jak silna i destrukcyjna jest samotność.  Widząc jak ludzie, których kocha zajmują się swoim życiem bez niej, będąc wiecznie odcięta od ich istnienia. Ale Janeway nie jest jeszcze przekonana, podkreślając, że jest ona po prostu jeszcze niegotowa, że raczej woli być tam duchem, niż w ogóle, gdyżkapitan nie opuszcza statku.
Podczas, gdy duch jej „ojca” ciągle naciska ją do podjęcia decyzji, by w końcu opuściła ten świat, nagle dostrzega ona wizję Chakotay i Doktora na powierzchni planety, którzy wydaje się, że chcą przywrócić do życiaDruga i trzecia wizja sprawia, że ​​jest oczywistym, że jej doświadczenia w zaświatach nie są rzeczywistościąZdaje sobie sprawę, że osoba leżąca na ziemi na owej planecie to prawdziwa Janeway, i że wszystko czego doświadcza od momentu jej rzekomej śmierci jest halucynacją.
Obca istota wreszcie odkrywa swoją prawdziwą tożsamość.  Twierdzi, że jego gatunek w chwili śmierci przychodzi z pomocą umierającym, aby zrozumieli to co się dzieje, i w celu aby przejście na drugą stronę było okazją do radościTwierdzi, że on był szczery, gdy mówił, że to miejsce jest cudowne, gdyż może być wszystkim tym czym tylko zechce być.  Maskując się jako jej ojciec, czy jako ktoś z jej bliskich, sprawia, że przekraczanie jest znacznie mniej strachliwe.
Janeway ma wątpliwości, że prawdziwe powody obcego mają coś wspólnego z wieczną radością i żąda, aby powiedział jej, co tak naprawdę od niej chce.
Obcy chwyta ją, mówiąc jej, że musi z nim iść, ale Janeway zdaje sobie sprawę, że jeśli mógłby ją zmusić to zrobiłby to już wcześniej.  W końcu ona rozumie, że musi się dobrowolnie zgodzić, aby z nim pójśćcoś, czego nie chce zrobićObcy staje się wyraźnie zdenerwowany, wracając do swojej sfery, ale daje ostatnie ostrzeżenie, że ponownie pojawi się, i że będzie na nią czekał, gdyż ostatecznie ona wejdzie do jego matrycy i będzie go karmić swoją energią przez długi, długi czas.  Na co Janeway odpowiada, ‚idź precz’.

link
Przetlumaczyla Krystal

W końcu wiadomo, skąd pochodzą Polacy! Jesteśmy potomkami twórców starożytnych cywilizacji. To historyczna rewolucja



Migracje ludów w rejonie basenu Morza Śródziemnego i Azji Zachodniej na podstawie analizy ich DNA
Migracje ludów w rejonie basenu Morza Śródziemnego i Azji Zachodniej na podstawie analizy ich DNA
Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej. Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy.
Najnowsze badania genetyczne w połączeniu z niedawnymi odkryciami archeologicznymi sprzyjają powstawaniu nowych koncepcji dotyczących dziejów cywilizacji. Niedawne odkrycia wykazały, iż Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom.
Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było.
Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat.
Po drodze tworzyli oni różnego rodzaju struktury społeczno-polityczne sytuujące się w różnych części Wielkiego Stepu i terenów do niego przylegających, rozciągających się na przestrzeni tysięcy kilometrów od Karpat po Ałtaj, od syberyjskiej tajgi po Kaukaz, Pamir i Tybet.
Pozostałości ich kultury od dłuższego czasu odkrywają archeolodzy, lecz dopiero od niedawna uzmysłowili oni sobie, iż nawiązują one bardzo wyraźnie do późnoneolitycznej kultury amfor kulistych, rozwijającej się przede wszystkim w dorzeczu Wisły i Odry. Scytowie i Sarmaci, uważani za ludy irańskie (zbieżność nazw Iran – Airan nie jest przypadkowa) byli częścią ludu Ariów, która pozostała na Wielkim Stepie.
Nasze związki z Sarmatami, w które wierzyła szlachta Rzeczypospolitej, znajdują obecnie potwierdzenie w faktach. Tym bardziej iż wśród ludów sarmackich zamieszkujących Wielki Step wymieniani byli przez starożytnych kronikarzy m.in. Serbowie i Chorwaci, którzy nieco później, ale jeszcze przed pojawieniem się na Bałkanach (i nad Łabą) zamieszkiwali prawdopodobnie południe dzisiejszej Polski.

Wielki Step był w owym czasie swego rodzaju śródziemnym „oceanem”. Niezbyt przyjazny do trwałego zamieszkania, wykorzystywany jednak w celach transportowych. Stało się to szczególnie proste, gdy ludzie na Wielkim Stepie udomowili konie. W czasach gdy nie opanowano jeszcze umiejętności żeglugi oceanicznej, pozwoliło to na względnie szybkie przemieszczanie się po „suchym oceanie” (jak nazwał step Adam Mickiewicz), co umożliwiło naszym kuzynom dotarcie do subkontynentu indyjskiego. Można to porównać do późniejszej ekspansji Europejczyków, już za pośrednictwem prawdziwego oceanu, do Ameryki. W przypadku Ariów sama podróż z Europy do Indii trwała oczywiście znacznie dłużej.

Niemcy, czyli mieszanka

Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami.
Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.

Odyseja polskich pradziadów

Cechą genetyczną wyróżniającą pra-Ariów, obecną dziś zarówno w Europie Wschodniej, Azji Środkowej, jak i Indiach, jest haplogrupa y-dna R1a. Tymczasem cechą charakterystyczną mieszkańców Europy Zachodniej jest haplogrupa y-dna R1b. Obie haplogrupy y-dna (a więc dziedziczone w linii męskiej) wywodzą się co prawda od wspólnego przodka, jednak żył on 20-30 tys. lat temu. Część badaczy uważa również, że wyodrębnienie obu haplogrup nastąpiło na południu Syberii, gdzieś w okolicach Ałtaju. Oznacza to, że ich nosiciele odbyli najpierw wędrówkę w kierunku zachodnim, by wziąć udział w zasiedleniu Europy.

Nosiciele R1b (amerykański badacz rosyjskiego pochodzenia Anatole Klyosov nazywa ich Arbinami) dotarli przede wszystkim do Europy Zachodniej (A. Klyosov sądzi, iż m.in. przez Afrykę i Półwysep Iberyjski). Nosiciele haplogrupy R1a (Klyosov nazywa ich Arainami) osiedlili się natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej (A. Klyosov sądzi, iż dotarli tam przez Azję Mniejszą i Bałkany), a następnie część ich potomków, już jako Ariowie, odbyła wędrówkę w przeciwnym kierunku, by zasiedlić Azję Centralną, Persję i Indie.
Napływający do Europy 4-6 tys. lat temu Arainowie i Arbinowie napotkali osiedlonych tu w okresie paleolitu (ok. 30 tys. lat temu) nosicieli haplogrup y-DNA I, oraz nosicieli haplogrup y-dna E, G i J, którzy ok. 7-10 tys. lat temu przynieśli z Azji Mniejszej neolityczną cywilizację rolniczą. Arainowie i Arbinowie częściowo się z nimi wymieszali, częściowo wyparli w bardziej niedostępne rejony (Alpy, Góry Dynarskie, wyspy śródziemnomorskie, Skandynawia).

Właściwa kultura praaryjska (kultura amfor kulistych), którą Ariowie rozprzestrzenili następnie na wschód, powstała ze zmieszania Arainów z ludnością wśród której przeważała haplogrupa y-DNA I. Ta ostatnia jest obecnie drugą co do liczebności haplogrupą wśród narodów słowiańskich Europy Środkowo-Wschodniej (posiada ją tu ok. 20% mężczyzn). O ile więc haplogrupa R1a była najliczniej reprezentowana wśród pra-Ariów i jest to niejako znak rozpoznawczy tej grupy, należy pamiętać, że na uformowanie ich ostatecznego kształtu złożyli się również nosiciele innych haplogrup męskich (I, E, G, J). Dodatkowo prawie cała linia żeńska pra-Ariów (haplogrupy mtDNA) była miejscowego pochodzenia (co najmniej od 10 tys. lat), co oznacza, że Arainowie niejako „wżenili” się w miejscową populację.
Uwidacznia to tym bardziej, iż Ariowie-Słowianie i ich kultura powstali ze zmieszania się w Europie Środkowo-Wschodniej wcześniejszych kultur neolitycznych z napływającymi ze wschodu Arainami. Dopiero ta ustabilizowana mieszanka stworzyła lud i kulturę Ariów-Słowian, którego część wyruszy

Kiedy powstał język prapolski?
Pojawia się w związku z tym pytanie, kiedy nosiciele haplogrup R1a i R1b zaczęli posługiwać się zbliżonymi do siebie językami (słowiańskimi, celtyckimi, italskimi, germańskimi), zaliczanymi do rodziny indoeuropejskiej. A. Klyosov uważa, iż nosicielami języka indoeuropejskiego byli Arainowie (R1a). W nawiązaniu do jednej z teorii mieli go przynieść do Europy z Anatolii, ale prawdopodobnie posługiwali się tym językiem już w swej środkowoazjatyckiej ojczyźnie. Według tego samego uczonego, Arbinowie (R1b) pierwotnie posługiwali się natomiast językiem zbliżonym do tureckiego.


Do dziś językiem z tej rodziny mówią Baszkirowie (Ural) i Turkmeni (Azja Środkowa), którzy są w większości – podobnie jak mieszkańcy Europy Zachodniej – nosicielami haplogrupy R1b. Klyosov uważa, iż wędrując ze wschodu na zachód, Arbinowie szybko porzucili jednak swój pierwotny język, a w miejscach swych kolejnych pobytów przyjmowali mowę miejscowej ludności. To oni przynieśli w Pireneje język baskijski (Baskowie charakteryzują się największym udziałem haplogrupy R1b w Europie), który został ostatnio uznany za bardzo bliski językowi Dogonów żyjących w zachodniej Afryce. Potwierdzałoby to hipotezę przybycia Arbinów do Europy przez Afrykę, tym bardziej iż haplogrupa R1b występuje w dużym odsetku u niektórych plemion afrykańskich (m.in. Hausa, Fulbe) żyjących w sąsiedztwie Dogonów.
Ci ostatni również charakteryzują się dominacją nietypowej dla plemion afrykańskich haplogrupy (E1a), która w znacznym odsetku występuje również u wspomnianego ludu Fulbe. Baskowie, Dogonowie i Fulbe są wiec spleceni nićmi pokrewieństwa jezykowo-genetycznego, które w jakimś sensie dotyczy również większości zachodnich Europejczyków (haplogrupa R1b). Można w związku z tym domniemywać, iż po przybyciu do Europy większość Arbinów (prócz Basków) porzuciła język, którym posługiwała się w Afryce, przyjmując od mieszkańców zachodniej części środkowej Europy języki celtyckie, romańskie i germańskie.
Zgadzając się co do Arbinów, nie można jednak odrzucić hipotezy, iż podobnie było z Arainami. Początkowo posługiwali się najprawdopodobniej językiem zbliżonym do pierwotnego języka Arbinów, który moglibyśmy zaliczyć do rodziny ałtajskiej (razem z tureckimi i mongolskimi). Do dziś niektóre ludy tureckojęzyczne (m.in. Kirgizi i Ałtajczycy) charakteryzują się dużym udziałem haplogrupy R1a (a więc w dużej części wciąż są Arainami). Oznaczać by to musiało, iż ci Arainowie, którzy weszli w skład ludu Ariów, językiem indoeuropejskim zaczęli porozumiewać się dopiero po przybyciu do Europy. Można to bardzo dobrze dopasować do teorii anatolijskiego pochodzenia tej mowy.

Kolejne fale ludów przynosiły do Europy nowe elementy językowe. Szczególną rolę odegrały tu ludy, które w neolicie przyniosły z Anatolii do Europy cywilizację rolniczą. Zasiedliły one przede wszystkim Bałkany i Europę Środkową. Nie byli to jednak Arainowie (którzy napłynęli później), lecz przede wszystkim nosiciele haplogrup G, E i J.
Ich język wymieszał się z językiem miejscowej ludności zbieracko-łowieckiej (haplogrupa I), tworząc w zachodniej części Europy Środkowej podstawy języków zachodnioindoeuropejskich (celtyckiego, italskiego), określanych mianem języków kentumowych (od brzmienia liczby sto – kentum – w języku łacińskim). W późniejszym okresie język ten przyjęli, na skutek podbojów celtyckich i rzymskich, osiedleni nad Atlantykiem Arbinowie.
 Na wschodzie Europy, pod wpływem zmieszania się tam wcześniej przybyłych ludów z napływającymi Arainami, powstała kultura Ariów-Słowian i ich odrębny język, nazwany satemowym (od brzmienia liczby sto – satem – w języku awestyjskim, czyli klasycznym perskim). Cześć tych Ariów-Słowian wywędrowała po pewnym czasie na wschód, przenosząc swój język do Azji Środkowej, Indii i Persji.

Czyści subnordycy znad Wisły
Migracje te miały również swe rasowe konsekwencje. Europejska ludność środkowego neolitu była typu nordycznego na północy, dynarskiego w centrum i litoralnego na południu. Napływ Arbinów do Europy Zachodniej i zmieszanie się ich z miejscową ludnością, spowodowały powstanie typu północno-zachodniego, w najczystszej postaci występującego na Wyspach Brytyjskich (według polskiego antropologa Jana Czekanowskiego). To m.in. Arbinowie mieli przynieść do Europy gen odpowiedzialny za rudy kolor włosów. Zmieszanie się Arainów z ludnością wschodniej Europy spowodowało natomiast powstanie typu subnordycznego, w najczystszej postaci występującego w Polsce. Mylili się więc naziści, uważając nordyków za najczystszych Aryjczyków. Najbardziej charakterystycznym dla Ariów typem rasowym musiał być bowiem typ subnordyczny.


Kultura Ariów-Słowian (amfor kulistych) wyłoniła się na podglebiu rozwiniętych kultur europejskiej cywilizacji rolniczej. W wyniku kolejnych przekształceń powstała później na tym obszarze kultura ceramiki sznurowej, po niej zaś unitecka, trzciniecka i łużycka. Dwie ostatnie także przez tradycyjną naukę wiązane są z ludnością prasłowiańską. Kultury te rozwijały się w silnym związku z cywilizacją egejską, o czym świadczą liczne znajdowane ostatnio budowle kamienne (np. na tzw. Górze Zyndrama).

Niczym nie ustępowały zachodniej części Europy czy cywilizacjom południowej Azji. Ariowie, napływając do zaawansowanych pod względem cywilizacyjnym Indii i Persji, narzucili miejscowym ludom swoją własną kulturę i język. Można to uznać za potwierdzenie wysokiego poziomu rozwoju kulturowego wszystkich Ariów na tle otaczających je ludów. Dopiero rozwój Imperium Rzymskiego i kolonizacja Europy Zachodniej przez to państwo zmieniły tą sytuację.
Zmieszanie Celtów, Rzymian i Germanów z Arbinami (Baskami) doprowadziło do powstania romano-germańskiej Europy Zachodniej, która dzięki przejęciu rzymskiego dziedzictwa i posiadaniu dostępu do Atlantyku uzyskała stopniowo przewagę gospodarczą, kulturową i polityczną nad mieszkańcami Europy Wschodniej.
Reklama / Advertisement

Rzymianie nie podbili Prapolski
Można na to jednak spojrzeć jeszcze w inny sposób. Rzymianom nigdy nie udało się podbić europejskiej kolebki Ariów. Sukcesu na tym polu nie odniosło również Cesarstwo Niemieckie (I Rzesza) i Cesarstwo Francuzów (Napoleon), uważające się z kontynuacje tradycji imperium rzymskiego. Kolejne Rzesze Niemieckie (II i III) potrafiły narzucić swoją dominację narodom Europy Wschodniej jedynie na chwilę. Nie wydaje się również, by długotrwały sukces mógł być udziałem kolejnego europejskiego imperium, czyli biurokratycznej Unii Europejskiej.
Bezpośredni potomkowie europejskich Ariów-Słowian, czyli my, Polacy, dobrowolnie przyjęliśmy cywilizację łacińską i uczyniliśmy z niej podstawę swego rozwoju, bez wątpienia dodając do niej również pewne nowe elementy. Mimo to zawsze byliśmy uważani za gorszą część Europy. Być może dla tego, iż nasze pochodzenie od Ariów poszło w zapomnienie (pochodzenie to próbowali natomiast przywłaszczyć sobie inni) lub dlatego, że pochodząc od Ariów, byliśmy po prostu inni niż romańsko-celtycko-germańsko-baskijscy mieszkańcy Europy Zachodniej.
Przez wieki wytworzyliśmy swoją własną cywilizację, powstałą z połączenia kultury europejskich Ariów (czyli Słowian) z kulturą łacińskiej Europy Zachodniej. Wobec pogłębiającego się kryzysu duchowego na Zachodzie, wydaje się również, że to właśnie Europa Wschodnia (z Polską na czele) staje się ostatnią nadzieją tej ostatniej.

A nawet czymś więcej. Świat egejski stworzył swoją cywilizację pod wpływem cywilizacji Bliskiego Wschodu, jako zupełnie nową jakość. Od Egejczyków (Kreteńczyków) kulturę przejęli starożytni Grecy, choć nie była to kopia poprzedników. Podobnie uczynili Rzymianie z cywilizacją grecką, a Europa Zachodnia z cywilizacją rzymską. Podobnie czynimy my od ponad tysiąca lat. Nie jesteśmy „uboższymi krewnymi”, lecz nową cywilizacją, w twórczy sposób adaptującą dorobek cywilizacji łacińskiej.
Nie musimy naśladować Francuzów, Niemców czy Włochów (szczególnie w ich dzisiejszym stanie) – jak wmawiają nam różni „oświeceni” doradcy. Mamy inne pochodzenie i jesteśmy na zupełnie innym etapie rozwoju (niejako równoległym). Bądźmy sobą, pamiętając o naszych dumnych przodkach Ariach-Słowianach oraz podtrzymując i wzbogacając kolejną cywilizację, jaka przy naszym udziale tworzy się w łańcuchu rozwoju kultury europejskiej.

Bo stara Europa przechodzi do historii.
Dr Mariusz Kowalski

https://nczas.com/2018/03/19/juz-wiadomo-skad-pochodza-polacy-jestesmy-potomkami-poteznego-ludu-tworcow-starozytnych-cywilizacji/8/