środa, 2 stycznia 2019

Żyj w 5D , będąc w szalonym świecie 3D

Opublikowano , autor:

Jesteś w wysokiej częstotliwości | 9-Wymiaru Arkturiańska Rada -01 stycznia 2019



Jesteś w  wysokiej częstotliwości | 9-wymiaru Arkturiańska Rada za pośrednictwem Daniela Scrantona

Jesteście energią( nadajecie ,odbieracie) wysokiej częstotliwości energie∞ 9-wymiaru Rada Arkturu 

1 STYCZNIA 2019 

"Pozdrowienia. Jesteśmy Arcturian Council. Z przyjemnością łączymy się z wami wszystkimi. 
Przywiązujemy ogromną wagę do tego, jak ludzkość poradzi sobie z napływem energii, które obecnie otrzymujesz. Powodem, dla którego ważne jest, abyśmy zauważyli, w jaki sposób radzisz sobie z energiami, jest to, że musimy stale monitorować, na ile jesteście gotowi na transformację. Teraz niektórzy z was są gotowi całkowicie stać się waszymi wyższymi ja i wznieść się do piątego wymiaru, ale większość z was nie jest. Większość ludzkości musi doświadczyć znacznie więcej energii czwartego wymiaru, zanim będzie gotowa do całkowitej transformacji.


Czasami, gdy dodajesz energię o wysokiej częstotliwości do równania, nie zawsze daje to wyniki, których możesz się spodziewać. Więc większość ludzkości powoli wciąga się do gorącej kąpieli energii piątego wymiaru. Ale kiedy ci z was, którzy się przebudzili, są w stanie poradzić sobie więcej, filtrujecie energie dla reszty zbiorowości. Energie poruszają się przez ciebie, przekształcają cię, a następnie zostają udostępnione reszcie ludzkości w tej przefiltrowanej formie, która jest nieco rozwodniona. Drzewa i zwierzęta też to robią, a ty przyłączyłeś się do nich w ich misji, aby pomóc ludzkości, aby przygotować was wszystkich, na energie o bardzo wysokiej częstotliwości, które nadchodzą w czasie zmiany.



Teraz, kiedy dokonujesz uzdrowienie energetyczne na kimś, wysyłasz im najwyższej częstotliwości energie, na które są gotowi.Kiedy wysyłasz komuś przekaz miłości, dosłownie wysyłasz tę miłość z najwyższą częstotliwością, z którą są w stanie poradzić sobie. Obserwujemy. Monitorujemy i pracujemy z wami. 


Możesz więc odpocząć i wiedzieć, że robisz wystarczająco dużo, będąc tam i będąc otwartym na odbiór. Ta zmiana nie polega na działaniu i nie polega na pokonywaniu jakichkolwiek ciemnych sił. Ta zmiana polega na tym, że wszyscy jesteście przewodami energii o najwyższej częstotliwości, jaką możecie być.

Jesteśmy radą Arcturian i cieszymy się, że możemy się z tobą połączyć. "

Kanał -  Daniel Scranton 

Źródło: Rainbow Wave of Light

Opublikowano , autor:

RV / INTELIGENCE ALERT - 01 stycznia 2019




RV / INTELIGENCE ALERT - 01 stycznia 2019

(Zastrzeżenie: Poniżej przedstawiono przegląd obecnej sytuacji w oparciu o dane wywiadowcze otrzymane z kilku źródeł, które mogą być lub mogą nie być dokładne. W tym przeglądzie można również uwzględnić inne potwierdzone źródła.) 

Wiele źródeł twierdzi,  że akt oskarżenia w sprawie [HRC] został doręczony.

Oczekuje się, że w tym miesiącu nastąpi znaczny postęp w dążeniu do "zakończenia Fed".

Większość źródeł milczy, ponieważ amerykańska część Earth Alliance przygotowuje się do "push".

 Obserwuj jak "Fed" staje się popularnym słowem kluczowym przez cały styczeń.


Statut Banku Rezerwy Federalnej został odwołany w 2012 r., w związku z czym wszystkie waluty drukowane od 2012 r. są uznawane za fałszywe.

Bank Rezerw Federalnych dopuszcza się oszustw od momentu jego założenia.


 Wiele agencji  i organizacji rządowych będzie sądzonych za zdradę zarówno finansowo, jak i politycznie.

 Fed trzyma większość integralności strukturalnej domu kart Cabal. 

Cabal polega na tym, że Fed finansuje ich program. 

Gdy Fed odejdzie lub zostanie uzurpowany przez Trump, reszta kart upadnie.

Wszystko zostanie wydmuchane z wody. 

Czas zdarzenia RV pozostaje zależny od wyniku niektórych zdarzeń. 

Źródło: 

ujawnienie operacji

wtorek, 1 stycznia 2019

EFEKT MANDELI ŚWIATY RÓWNOLEGŁE




Efekt Mandeli uznawany jest za jedną z najbardziej oryginalnych i specyficznych “teorii spiskowych” w ostatnich latach. Sama nazwa zjawiska pochodzi od nazwiska nieżyjącego polityka i prezydenta RPA – Nelsona Mandeli. Na czym tak naprawdę opiera się efekt Mandeli?
Otóż wedle specyfiki teorii tegoż zjawiska zakłada się, że część ludzkości regularnie zostaje poddawana zmianom rzeczywistości w związku, z czym tworzy alternatywne wersje przeszłych wydarzeń i pamięta przeszłość zupełnie inaczej niż jest ona przedstawiana
(Nie)zwykły wpis na blogu Siedem lat temu, Fiona Broome, na swoim blogu opisała zjawisko zbiorowego zafałszowania pamięci, nadając mu termin „Mandela Effect”.
Podczas konwentu Dragon Con, Broome odkryła, że wielu jej współrozmówców żyje w przeświadczeniu, iż Nelson Mandela zmarł w 1980 roku podczas pobytu w więzieniu: „(…)myślałam, byłam pewna, że Nelson Mandela zmarł w więzieniu.




Pamiętałam to wyraźnie, wraz z nagłówkami wiadomości o jego pogrzebie i żałobie w Afryce Południowej, jakimiś zamieszkami w miastach.
Pamiętam też serdeczną przemowę wdowy po nim. Potem okazało się, że on jeszcze żyje”. Fiona postanowiła rozpocząć dokumentowanie podobnych przykładów tegoż efektu i w tym celu stworzyła stronę internetową mandelaeffect.com.
Broome podchodzi do sprawy bardzo poważnie, gdyż jak sama pisze: „To nie jest teoria spiskowa, ma to związek z alternatywną historią i równoległymi rzeczywistościami.
Zgłębianie mechaniki kwantowej pokazuje moim zdaniem, że świat złożony jest z nakładających się na siebie rzeczywistości, które ludzie jakoś składają w to, co nazywamy codziennością”.
Kwantowa teoria wielu światów:
Próbę wytłumaczenia powstawania efektu Mandeli, oprócz opierania się na efekcie uszkodzonej pamięci zbiorowej, wsparto także na fizyce kwantowej, a dokładnie na kwantowej teorii wielu światów amerykańskiego fizyka Hugh Everetta II.
W skrócie – Everett II twierdził, że podczas każdego zderzenia kwantowego wszechświat ulega podziałowi.
W związku z tym to, co się zdarza w naszym świecie, ma miejsce także w jakimś innym świecie. I tak powstaje nieskończenie wiele alternatywnych rzeczywistości, różnych światów, z żyjącymi na nich kopiami nas samych, realizujących wszystkie dostępne scenariusze swojego życia.
I… w takim razie jak zakładał Everett – nas samych nieśmiertelnych, gdyż zgodnie z tą teorią nawet po śmierci będziemy żyć w alternatywnej rzeczywistości.
Wielu fizyków wierzy w istnienie wszechświatów równoległych. W 2008 roku uruchomiono Wielki Zderzacz Hadronów, największą i najdroższą maszynę zbudowaną przez człowieka.




Miała ona na celu pomóc naukowcom w odkryciu tzw. boskiej cząstki i zrozumieniu specyfiki powstania wszechświata.
Jaki związek ma efekt Mandeli z Wielkim Zderzaczem Hadronów?
Otóż niektórzy eksperci uważają, że podczas prac w maszynie doszło do awarii, która spowodowała powstanie czarnej dziury.
W efekcie zostaliśmy na sekundę przeniesieni do innego wymiaru…

Podłoże psychiczne:

Większość przykładów efektu Mandeli opiera się na bezpośrednich relacjach ludzi, którzy uparcie twierdzą, że pamiętają inną przeszłość, inny przebieg wydarzeń, inne położenie rzeczy, inny ich wygląd etc.
Najczęściej dotyczą one drobnostek i spraw błahych, ale zdarzają się osoby, które uważają, że pochodzą z innego wymiaru.
Tak było w przypadku hiszpańskiej kobiety, Leriny Garcii, która w 2008 roku stwierdziła, że obudziła się w zupełnie innym świecie. Na jednym z hiszpańskich portali zamieściła relację z tego wydarzenia:
“Pewnego dnia obudziłam się i odkryłam, że wszystko wygląda inaczej, ale nie miało to nic wspólnego z podróżą w czasie.
Był to na pozór normalny dzień, ale wiele rzeczy wydawało się nie takich, jak zwykle.
Były to drobne, ale bardzo istotne „odchylenia od normy”. Cztery miesiące temu obudziłam się o poranku. Byłam w wynajętym domu, gdzie mieszkałam już siódmy rok.
Wszystko początkowo wydawało się normalne i nie zwróciłam uwagi, że mam na sobie nie swoją piżamę.
Potem pojechałam do pracy i zaparkowałam na tym samym miejscu, co zawsze, ale kiedy udałam się na stanowisko robocze, okazało się, że… nie ma go.
Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami, ale mojego tam nie było. Pomyślałam, że pomyliłam piętra, ale przecież byłam na swoim.
Następnie przeszłam do innej części budynku. Okazało się, że nadal tam pracuję, tylko… w innym dziale.
Powiedziałam nawet dyrektorowi, że nic nie wiem o przenosinach!
Przeszłam potem we wskazane miejsce, ale powiedziałam, że czuję się źle i wyszłam.
Wszystko inne, w tym zawartość mojej torebki wyglądało normalnie: dowód osobisty, karty kredytowe itp., ale zmiany pracy nie pamiętałam.
Zaraz potem poszłam do lekarza i poddałam się testowi na obecność alkoholu i narkotyków. Byłam czysta.
Następnego dnia poszłam do pracy, (…) wyjaśniając, że wcześniej źle się czułam”
W dalszej relacji Lerina opisała swój związek w nowej rzeczywistości z mężczyzną, z którym rozstała się tak naprawdę rok wcześniej.
Jej „obecny” partner (ten, którego pamiętała z innego wymiaru) zapadł się pod ziemię.
Wyjaśnienia przypadku owej Hiszpanki opierano głównie na zaburzeniach podłoża psychicznego lub uszkodzeniach prawidłowej pracy mózgu.
Zakładano, że być może w ten sposób manifestuje ona chorobę psychiczną, ma schizofrenię lub pod wpływem stresu pojawiły się u niej halucynacje. Spekulowano również o zaburzeniach pamięci a nawet amnezji.
Rzeczywiste (?!) przykłady:
Relacji doświadczania efektu Mandeli i dowodów na istnienie podwójnej rzeczywistości jest wiele. Są jednak takie przykłady tego zjawiska, które u jednych budzą trwogę a u innych niedowierzanie, jednych zastanawiają a na innych nie robią zupełnie żadnego wrażenia. Sami zobaczcie i oceńcie. Oto kilka z nich:

  • Niektórzy twierdzą, że USA miało 51 lub 52 stany (tak naprawdę jest ich 50).
  • W słynnym cytacie z „Gwiezdnych Wojen”: „Luke, I am your father” nie ma słowa „Luke”! Zdanie brzmi „No, I am your father”.
  •  Święta Matka Teresa z Kalkuty „świętą” została tak naprawdę dopiero we wrześniu 2016 roku, chociaż wiele osób uważa, że jej kanonizacji dokonał w latach 90. papież Jan Paweł II.
  • Niemal wszyscy kojarzą logo popularnej gry planszowej „Monopoly” ze starszym panem w meloniku, który spogląda przez trzymane w ręku szkiełko. Niestety – ten starszy pan nigdy szkiełka w ręku nie trzymał.
  •  I do tego zmiany w logo Forda i Volkswagena…



http://niewiarygodne.com.pl/efekt-mandeli-swiaty-rownolegle/?fbclid=IwAR1msvRuGsGkUxdZycOSWnbcidImDpy7mwQxIChhbc7Yrucwcut3ICoNLfk


Osobiście w tym zjawisku nie widzę nic zaskakującego,
Przecież nasza rzeczywistość wirtualna to postrzeganie.

A, że przy tym zależne od przekonania, nakładamy nie tylko własne,
Ale i zasłyszane opowieści, napisane książki historyczne i legendy.

Sam też choć nie mogę nikomu udowodnić,
Podróżowałem po światach równoległych ...

autor blogu

Szybki i stały rozwój

 

Steve Beckow - Rapid and Steady Progress
1/01/2019 09:05:00 AM
Szybki i stały rozwój 1 stycznia 2019 Źródło: Golden Age of Gaia | Przez Steve Beckow

Jak zamknąć 2018, może przyjść otrzeźwienie myśleć, że mamy zamknięty już ostatni rok, w którym groźba zawisła nad światem światowej wojny nuklearnej.
III wojna światowa została zaplanowana tak, że tylko 500 milionów ludzi miało przetrwać, aby służyć jako niewolnicy dla elity. Niektóre elity odstąpiłyby od kataklizmu i skutkującej nuklearnej zimy w naszych istniejących bazach na Księżycu i Marsie; inni w głębokich podziemnych bunkrach wojskowych (
1) Dla nich byłby to wielki finał Kali Yugi lub Dark Age. Niecierpliwie oczekiwali czasów ostatecznych.
Matthew Ward umieszcza tę historię w kontekście i mówi nam, czego się od nas oczekuje,
gdy wkraczamy w przyszłość: "Narody Ziemi nie rozumiały, dlaczego trwały nieustające wojny, które spowodowały tak wiele śmierci i rozległych zniszczeń, i jak zmodernizowano uzbrojenie punktu potencjalnej globalnej zagłady, coraz bardziej obawiali się tego, co nas czeka. ...
"Ich historia nie zapisuje, że przez wieki wojny i wszystkie formy ucisku były powodowane przez przywódców politycznych, którzy byli uwięzieni w ciemnościach i ciągle rozszerzali swoje imperium, dopóki nie kontrolowali wszystkich instytucji, które wpływają na życie na Ziemi.

"Naszą misją jest wyjaśnić, co zrobił ten tajny rząd i jego globalna sieć, a także oświecić was, kim jesteście - jedynymi, nienaruszonymi, wiecznymi duszami nierozerwalnie związanymi z Najwyższą Istotą tego wszechświata i wszystkich innych dusz.

"Twoją misją jest dzielenie się tą wiedzą ze wszystkimi, którzy są otwarci i przykładem, że miłość i jedność są drogą do świata, który spełnia pragnienia cywilizacji Ziemi."
(2) Świat, który faktycznie działa dla wszystkich. Oczekuje nas po Wniebowstąpieniu (Sahaja Samadhi). Naszym obowiązkiem jest powiedzieć prawdę o nim i o naszych obecnych okolicznościach. Dlaczego mam taką nadzieję na temat naszej przyszłości jako świata?
Pozwól mi przejrzeć to, co osiągnęły same galaktyki.
Pozbyli się atmosfery zubożonego uranu, który zabiłby planetę.
(3) Zapobiegali wybuchowi bomb atomowych w kosmosie (a większość z nich wystrzeliwano w kosmos) od zakończenia II wojny światowej. Sprzątają, jak tylko mogą i mogą, po naszych wyciekach ropy i katastrofach nuklearnych. Zneutralizowali chemtrails, sztuczne toksyny pandemiczne i toksyczne szczepionki. Zniszczyli podziemne bunkry wojskowe elity po ewakuacji całego personelu. Mógłbym iść naprzód - wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, promieniowanie w Fukushimie, wojna pogodowa HAARP. (4) Są to tylko operacje, o których wiemy. Większość należy zachować w tajemnicy ze względów bezpieczeństwa. Dokąd zmierzamy, dopóki ten rok nie będzie już tam, gdzie będziemy zmierzać.
Na powierzchni Ziemi okazuje się, że wiele tysięcy wojskowych i innych pracowników rządowych obecnie łączy się, by położyć kres panowaniu ludzi, którzy przywieźliby nam III wojnę światową. Egzekwowanie prawa zbliża się do nich. Michael powiedział mi, że niebiańscy i galaktyki działają na całej planecie, aby złagodzić sytuację w każdy możliwy sposób, na przykład chodząc po korytarzach Białego Domu. W połączeniu z tym, Ziemia jest bombardowana energiami, które podnoszą populację, nie przeciążając obwodów ciała. Stopniowe, stopniowe. Ale coraz trudniej jest być złym facetem. A wkrótce będzie to niemożliwe.
Obserwujemy zmierzch bogów, upadek samozwańczych mistrzów wszechświata. Bez względu na to, jaki indywidualny wysiłek dręczy lub zdaje się zawodzić wśród lightworkers, to, co uważam za ogromną falę miłości, przenosi cały dramat do jego ostatecznego wniosku - Złotego Wieku.
Myślę, że wszyscy spodziewamy się, że wczesne części przyszłego roku będą nieco chaotyczne, ponieważ stara struktura finansowa spada, a nowa powstaje. Możemy zobaczyć zamieszki.
Ale z czasem przyczyny zamieszek zostaną usunięte. Kiedy przekroczyliśmy już przepaść finansową, widzę tylko szybki i stały postęp, jak start samolotu odrzutowego.

Przypisy
(1) Cheyenne Mountain daje im całkiem niezły pomysł.
(2) Przesłanie Mateusza, 6 lutego 2017 r.
(3) Steve Beckow: Gdyby galaktyka nie zneutralizowała zubożony uran, czy ta planeta umarłaby? Archanioł Michał:
Tak. Teraz pozwól mi wyjaśnić. Nie chodzi tylko o to, że umarłaby. Byłoby tak, że jej wola kontynuacji nie byłaby obecna.
SB: Wow, co? To poważne.
AAM: Tak, to poważne. (Archanioł Michał przez Lindę Dillon, osobiste czytanie dla Steve'a Beckowa, 6 sierpnia 2013 r., Na stronie http://goldenageofgaia.com/…/haarp-chemtrails-and-depleted-… or-gone/ . )
(4) Moje źródła tego podsumowania znajdują się w bazie danych First Contact pod adresem http://goldengaiadb.com/index.php?title=First_Contact

http://goldenageofgaia.com/2019/01/01/rapid-improvement-and-steady-progress/ 

NIEPOROZUMIENIE?


Odwiedziny z kosmosu... - A MOŻE BŁĄD W MATRIKSIE?





Rok 1990.
- Przed okienkiem kontroli paszportów na lotnisku w Tokio staje białoskóry mężczyzna legitymujący się paszportem państwa które... nie istnieje. Zatrzymany pasażer niecierpliwi się, denerwuje nie rozumiejąc z jakiej przyczyny został zatrzymany.
- Irytują się także urzędnicy reprezentujący japońskie władze. po wielokrotnym sprawdzeniu wynik jest ten sam: paszport tego pasażera został wystawiony przez nieistniejące państwo. Sprawdzony dokument podróży był bez zarzutu. Japończycy znaleźli w nim wbite pieczęcie urzędników celnych, ale także ,świadczące o wcześniejszych odwiedzinach tego pasażera w Japonii i
o kontrolach celnych jego bagażu.
- Mężczyzna uparcie twierdził, że jest Europejczykiem, obywatelem państwa, które istnieje od tysiąca lat.
- Twierdził, że odwiedził różne kraje w tym także Japonię.- Miał przy sobie walutę z państw europejskich oraz międzynarodowe prawo jazdy. Władał swobodnie kilkoma językami i zniecierpliwiony twierdził, że jest ważnym członkiem rządu w swoim kraju (który na jego niekorzyść nie istniał dla Japończyków). Gość na koniec rozsierdził się jeszcze bardziej wierząc, że urzędnicy pozwalają sobie na żarty z jakiejś przyczyny.
- Widział jednak, że i oni są skonsternowani zaistniałą sytuacją. Minęło już 14 godzin od jego zatrzymania i nie wiedziano co z tym fantem zrobić. W końcu urzędnicy z urzędu imigracji postanowili zawieźć go do hotelu i poinstruowano go, żeby nie opuszczał pokoju. Przed drzwiami pokoju hotelowego postawiono strażników, którym wydano rozkaz nie wypuszczać na korytarz "Europejczyka", ale z rana okazało się, że pasażer znikł z zamkniętego, strzeżonego pokoju.  Gość nie mógł wyjść na zewnątrz także przez okno pokoju znajdującego się na piętnastym piętrze hotelu stojącego przy bardzo ruchliwej ulicy.
- Japońska policja nigdy nie znalazła śladu po tym człowieku.
- To działo się w realności XX wieku.
- W filmie 12 Małp, Bruce Willis znika z zamkniętej celi w szpitalu psychiatrycznym. Ze scenariusza wynika, że jest uczestnikiem eksperymentów polegających na podróżach w czasie.
- W realności XX wieku, wydrukowaliśmy kiedyś kilka paszportów "ONZtowskich
   w celu przeprowadzenia kilku osób na druga stronę Berlińskiego Mutu.
- Oczywiście takie paszporty nigdy nie istniały i nie istnieją. Robiliśmy to z czci dla wolności.
- Warto pomyśleć o tym, czy błąd w matriksie jest częścią oprogramowania, czy też swoistym nowotworowym zjawiskiem parapsychologicznym?
ttp://tinyurl.com/85suylir [Before it's News]

* * * * * * * *
- Jak można już dziś dowiedzieć się nie tylko z Encyklopedii UFO, nasza planeta była i nadal jest bardzo często odwiedzana z różnych przyczyn przez różnego wzrostu istoty ludzkie, albo człekopodobne czyli humanoidy. - Wśród informacji napływających na biurka rządowych, wojskowych
i prywatnych badaczy z wszystkich prawie państw (nawet "3-go świata") tego  zjawiska roi się od raportów o niskiego wzrostu "ludzikach", czyli istotach inteligentnych z misją albo tylko im znaną, albo współpracujących z rządami mocarstw XX/XXI wieku.
- Osobiście nie posługuje się pojęciem "obcy" wszczepionym przez amerykańską CIA, jako że kosmos jest naszym wspólnym domem i wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Stwórcy - Świętego, Wszechobecnego Życia.
- Oto co donosi malezyjski ufolog, Ahmad Jamaluddin, członek amerykańskiej organizacji MUFON zrzeszającej tysiące badaczy z całego świata, zjawiska zwanego potocznie UFO:
- W niniejszym protokole zwracam uwagę zainteresowanym na raporty
z królestwa Malezji. U nas spotkania z człekopodobnymi istotami są ograniczone do niskiego wzrostu humanoidalnej rasy; ich wzrost waha się między 15 a 18 cm. (Przypominam sobie, że taką istotkę ledwo żywą znalazła pewna kibucniczka w Galilei z początkiem lat 90-ch XX w. - dop. tłum. RN). - Spotkania z tymi istotami w Malezji różnią się od innych spotkań
z humanoidami udokumentowanymi w innych krajach świata, ponieważ najwyższy wzrostem członek załogi miał nieco ponad 15 cm, a rozmiar największego pojazdu kosmicznego zaobserwowanego u nas wynosił 10 metrów.
- Jak następuje prezentuję siedem raportów z bliskich spotkań z tymi, nieznanymi istotami. Doniesienia te nie są doskonałe ze względu na trudne zlokalizowanie świadków.

- Przypadek #1: w BohorBahru w roku 1970. Czterech chłopców idąc z rana do szkoły zauważyło malutko pojazd kosmiczny (UFO). W pobliżu pojazdu znajdowały się wręcz malutkie istotki o wzroście nieco ponad 15 cm. Chłopcy pobiegli do szkoły i opowiedzieli dyrektorowi co widzieli. Teren na którym wylądował stateczek kosmiczny należał do ich szkoły i wszyscy uczniowie rozbiegli się w terenie w poszukiwaniu gości z kosmosu.
- Po pewnym czasie uczniowie zauważyli mały, wypalony ślad w miejscu lądowania (tak jak w innych przypadkach na świecie, ale ten ślad był mały. (Ziemia w takich miejscach badanych przez badaczu zjawiska w innych krajach była zawsze mocno odwodniona - dop.tłum. RN. Np. w Izraelu, w miasteczku Kadima badacz cierpiący z powodu artrozy doznał uzdrowienia stojąc na miejscu lądowania, co opisałem w mojej książce pt. "Izrael - co tu będzie jutro". Oczywiście nie należy pochopnie z tego wyciągać wniosku, że takie miejsce jest "świętą ziemią"!).

- Przypadek #2:Przypadek w Gambang w roku 1973. Także tu dwaj uczniowie zauważyli na terenie należącym do szkoły małe istoty wzrostu około 8 cm. Jedną z nich udało im się złapać, ale gdy zaalarmowany przybiegł na miejsce zobaczył, że istotce tej udało się wyzwolić i uciec.  
- Przypadek #3: Rok 1970. W miejscowości Bukit Mertajam, na oczach kilkunastu chłopców wylądował mały pojazd kosmiczny, z którego wyszła na zewnątrz istota o wzroście około 8 cm. - Jeden z chłopców starał się złapać malutkiego przybysza, ale z pojazdu wysłano w kierunku wyciągniętej ręki człopca wiązke świała i UFO odleciało. Chłopiec został ze sparaliżowana ręką. (Najwidoczniej nie tak wyobrażały sobie te istoty bliski kontakt z Ziemianinem. Dop. tłum. RN).

- Przypadek #4:Rok 1973, Ipoh. Na szkolnym boisku wylądował mały obiekt latający. Uczniowie zauważyli wewnątrz małe istotki człekopodobne.
- Niestety zaalarmowani nauczyciele nie zdążyli nawet zobaczyć jak UFO odlatuje. 
(Być może istotki te chciały zostawić ślad po sobie w pamięci Ziemian i dlatego wybrały na obserwatorów dzieci. Dodam tu, że w tamtych latach tajne laboratoria w USA kontrolowane przez wywiad prowadziły badania w kierunku miniaturyzacji ludzkiego organizmu. - Dop. tłumacza. RN ).

- Przypadek #6: Rok 1973 w Miri Sarawak kilku chłopców zauważyło malutkiego gościa z kosmosu ubranego w białego koloru kombinezon. Wzrost istoty oszacowali na około 15 cm. Malutki humanoid przeciął wiązka światła druciane ogrodzenie. Chłopcom nie udało się złapać kosmonauty, który zniknął
w pobliskich zaroślach.
 

- Przypadek #5:Rok 1973. Kilka osób zauważyło na plaży grupę siedmiu małych istot ubranych w białe kostiumy. Istoty te wyglądały jak malutcy ludzie. Obserwatorzy donieśli, że grupa ta składała się z reprezentantów obu płci, bo istoty żeńskie miały długie włosy.
- Także i tym razem ludziom nie udało się schwytać tych istot (zamiast spróbować skomunikować z nimi w łagodny, kulturalny sposób. Żadna cywilizowana  istota nie chce być upolowana.  Dop. tłum/ RN).



- Przypadek #7:Rok 1979.Bukit Bukit Mertajam. 
Tutaj UFO wylądowało na oczach bawiących się na polu kilkunastu chłopców. Także i tu z pojazdu wyszła istota wysokości około 8 zm.  Gdy jeden z chłopców starał się ją pochwycić, także i tym razem także i tym razem Ziemianinowi udzielono lekcji, że nie należy w ten sposób kontaktować się z gośćmi z kosmosu. Wiązka światła sparaliżowała na pewien czas prawą rękę chłopca. Po chwili pojazd odleciał. (Podobnych lekcji bracia z kosmosu udzielili pilotom sił powietrznych USA i innych państw, gdy ci z rozkazu starali się zmusić do lądowania pozaziemski obiekt latający zamiast w cywilizowany sposób nawiązać z nimi łączność. Wspomniałem o takich wypadkach w mojej książce pt. "UFO a ziemska świadomość" Ich przekaz jest łatwy do zrozumienia dla przedstawicieli gatunku homo sapiens - nie odwiedzamy was po to, żeby na nas polować! - Dop.tłum.).
- Dodam jeszcze, że Malezja jest państwem muzułmańskim. Gdy z końcem lat 1960 na przełomie lat 1970 nad krajami muzułmańskimi pojawiały się eskadry UFO nazywane w slang angielskojęzycznych badaczy tego zjawiska UFO dlaps, jeden z doradców ówczesnego prezydenta USA, prof. Paul Woronoff i jego zespół ds. badań parapsychologicznych twierdził, że zjawisko to zapędzi niedojrzałych muzułmanów do meczetów, a stamtąd skierują się w kierunku niewiernego Allahowi Judeochrześcijańskiego Zachodu.

[Pamiętam,że o tych wydarzeniach donosił przed laty wspaniały magazyn NEXUS]
https://omnigraphics.com/shop/ufo-encyclopedia-3rd/#description

Jeśli jesteś orędownikiem idei Międzymorza, koniecznie TO przeczytaj!



Fragment wywiadu, który został opublikowany w 130 numerze Dwumiesięcznika ARCANA.
Jakub Maciejewski: Międzymorze to dziś marzenie wielu komentatorów politycznych, zapewne też wielu Polaków. Nie jest to idea nowa – wprost przeciwnie, od czasów Polski Jagiellonów kulturowo, a od Polski Piłsudskiego zostawiła w naszej myśli politycznej wyraźny ślad.
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Ja sam w przeszłości bardzo zaangażowałem się w ideę Międzymorza – nie jestem bezstronnym ekspertem w tej kwestii. Byłem założycielem i redaktorem naczelnym podziemnego czasopisma „Nowa Koalicja”, wydawanego w latach 1985–1989. Periodyk stał się ośrodkiem działań na rzecz współpracy narodów Międzymorza, wspieraliśmy nawet wydawanie odrębnego czasopisma o takim właśnie tytule – dosłownie „Międzymorze” – a także nawiązywaliśmy kontakty z wszystkimi podobnymi inicjatywami w Polsce, w tym czasopismami „ABC” (A – Adriatyk, B – Bałtyk, C – Morze Czarne) i „Obóz”, którego redakcja jako problem traktowała cały blok komunistyczny, włącznie z Kubą i Wietnamem. W kręgu zainteresowania „Nowej Koalicji” były także te czasopisma ogólnopolityczne, które dużo uwagi poświęcały Europie Środkowo-wschodniej, jak na przykład „Niepodległość”.
Podejście „Nowej Koalicji” okazało się trafne, skoro wybuchły prawie równoczesne rewolucje demokratyczne i niepodległościowe w zewnętrznym i wewnętrznym imperium sowieckim, a mimo że nie powstał żaden centralny ośrodek współpracy między wychodzącymi z komunizmu i bloku krajami, istniała silna i solidarna współpraca krajów Międzymorza. Jedyny przypadek quasi-federalizmu, jaki wystąpił, to była Wspólnota Niepodległych Państw, ale w formie bardziej karykatury, niż realnej federacji. Na całej przestrzeni rozpadającego się bloku wschodniego federacyjność mogła być tylko narzędziem jednego kraju do zdominowania innych krajów. Borys Jelcyn potrzebował WNP jako pozoru trwania imperium wewnętrznego w oczach większości Rosjan.
(...)
Pamiętajmy, że NATO stanowczo odrzucało przyjęcie Polski w swoje szeregi aż do roku 1994, gdy Stany Zjednoczone zmieniły zdanie. Struktura będąca dzisiaj Unią Europejską co prawda dopuszczała członkostwo Polski, ale w dalekiej i nieokreślonej przyszłości. Stąd pomysł wielu polityków, ekspertów i dziennikarzy, aby próbować przekształcić Trójkąt Wyszehradzki – być może powiększony, w szczególności przez dodanie Rumunii, Mołdawii i Bułgarii na południu, a Litwy, Łotwy i Estonii na północy, i może krajów byłej Jugosławii na południowym zachodzie, w szczególności Słowenii i Chorwacji – w spójną siłę polityczno-gospodarczo-wojskową. Zmienić Międzymorze w federację lub przynajmniej zwartą organizację międzynarodową.
(...)
Idea współpracy Polski, Czechosłowacji i Węgier została po raz pierwszy ogłoszona przez Václava Havla, natychmiast po tym, jak został prezydentem Czechosłowacji, ale Hável chciał, aby stolicą projektu była Bratysława, co dałoby Czechom szansę podtrzymać jedność Czechosłowacji i zapobiec rozpadowi państwa.
Tymczasem stolica Słowacji była absolutnie nie do zaakceptowania dla Węgrów, dla których cały kraj – tak zwane Górne Węgry – stanowił część Korony świętego Stefana, czyli historycznego państwa węgierskiego przez blisko 1000 lat. Bratysława pod węgierską nazwą Pozsony była siedzibą parlamentu Węgier. Węgrzy mieli też inne, nie tylko historyczno-symboliczne zastrzeżenia. Chcieli wejść prostą drogą do struktur zachodnich, bez rozpraszania się na sprawy regionalne.

Czy perspektywa odrębnej od Zachodu organizacji Międzymorza nie była kusząca?
Na szczęście współpraca państw wyszehradzkich nie poszła w stronę sojuszu wojskowego. Węgry i Czechosłowacja i tak odrzuciłyby taką propozycję, ale Polska jej nie sformułowała – i dobrze. Taki sojusz byłby za słaby, spełnić swoja misję na arenie międzynarodowej. Przecież każdy sojusz musi być przede wszystkim skuteczny.
Sojusz środkowoeuropejski musiałby mieć zdolność odstraszania od ataku i zdolność obrony przed Związkiem Sowieckim, potem przed Federacją Rosyjską i ZBiR. Nie były jeszcze znane drogi przemiany Rosji – czy spróbuje ona odbudować imperium. Ale obawialiśmy się rosyjskiego neoimperializmu, chociaż możliwe były inne scenariusze, w tym zwycięstwo „zapadników”, czyli zwolenników kulturowego, gospodarczego i politycznego zbliżania Rosji do Zachodu. Wygrał jednak program neoimperialny i supermocarstwowy, oparty na starym i mocnym poczuciu rosyjskości jako odrębności nie tylko politycznej, ale też cywilizacyjnej.
Wobec tego scenariusza sojusz militarny Polski, Węgier i Czechosłowacji – albo Czech i Słowacji – wyglądałby śmiesznie i mógłby dawać tylko złudzenie bezpieczeństwa. Nawet po rozszerzeniu takiego sojuszu o wszystkie państwa Międzymorza, jego potencjał nie dorównywałby nawet w połowie samej Federacji Rosyjskiej – paradoksalnie więc koncepcja odrębnego od Zachodu sojuszu militarnego Międzymorza osłabiłaby państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Niedawno 
podsumowałem obecny potencjał wojskowy tych państw Międzymorza, które należą jednocześnie do NATO i UE. To trójkąt, nie Wyszehradzki, lecz dużo większy – z wierzchołkami w Estonii, Bułgarii i Słowenii. Najlepszą pojedynczą miarą potencjału wojskowego są nakłady obronne. Okazuje się, że nakłady militarne Polski stanowią połowę wszystkich nakładów całego Międzymorza. Na drugim miejscu, ale daleko za Polską, jest Rumunia. Przykładowo siły zbrojne Węgier liczą 17 tysięcy żołnierzy.
W państwach Międzymorza, z wyjątkiem Polski, widać ogromną słabość polegającą na niewiarygodnie niskiej liczbie żołnierzy oraz ogromnym zacofaniu technologicznym. Żaden kraj poza Polską nie ma na własność nowoczesnych wielozadaniowych samolotów bojowych zachodniej produkcji. Polska niebotycznie góruje nad resztą Międzymorza ze swoimi czterdziestoma ośmioma F-16, z których część jest zdolna do misji bojowych. Czechy i Węgry mają po tylko czternaście dzierżawionych od Szwecji samolotów Gripen. Rumunia, druga po Polsce siła regionu, posiada ponad 25-letnie samoloty produkcji sowieckiej. Na niebie Międzymorza można zobaczyć obiekty muzealne, jak na przykład MiG-21 o konstrukcji z lat 1950-tych. Pojawia się pytanie, jaką siłę strategiczną mają siły zbrojne, które nie są w stanie zapanować nad własną przestrzenią powietrzną? Odpowiedź brzmi brutalnie – bliską zera. [quote]Czechy i Węgry mają po tylko czternaście dzierżawionych od Szwecji samolotów Gripen. Rumunia, druga po Polsce siła regionu, posiada ponad 25-letnie samoloty produkcji sowieckiej. Na niebie Międzymorza można zobaczyć obiekty muzealne, jak na przykład MiG-21 o konstrukcji z lat 1950-tych
Moim obowiązkiem, jako eksperta między innymi bezpieczeństwa narodowego, jest podawać prawdziwe oceny stan obronności. Całe Międzymorze to w znaczeniu strategicznym Polska z małymi dodatkami, więc gdyby powstał sojusz Międzymorza, to sama Polska byłaby odpowiedzialna za ochronę rozległego regionu, dostając z niego nieistotne wsparcie. Taki sojusz wojskowy nie byłby w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa.
Jednak koncepcja porozumienia państw „ABC” jako siły równoważącej wpływ Rosji bądź Niemiec była realizowana od dawna. Już w XVIII wieku Filip Orlik, Kozak-emigrant, snuł wizję stworzenia takiej antyrosyjskiej ściany wschodniej, blokującej Imperium Rosyjskie. Paryż podjął tę koncepcję w pierwszej połowie XVIII wieku w politycznym programie znanym jako „sekret króla”. A „Mała Ententa” czy sojusz francusko-polski z okresu międzywojennego? Może istnieje jakaś zagraniczna siła, na przykład Stany Zjednoczone, w której interesie byłoby powstanie takiego gracza jak Międzymorze?
Nie istnieje. To nie jest ani koncepcja amerykańska, ani w całości, ani w części, i Stany Zjednoczone jej nie popierają. Wiele przypadków poparcia dla koncepcji współpracy państw Międzymorza miało na celu zapewnienie – owszem – bezpieczeństwa, ale Europie Zachodniej. Europę Środkowo-Wschodnią, w tym Polskę, traktowano instrumentalnie. Dawniej celem bywało okrążenie Niemiec, uważanych za wroga prawdziwego Zachodu, i stworzenie wschodniego odpowiednika Francji, Belgii i Holandii. Od czasu gdy Niemcy przestały być widziane jako zagrożenie dla Europy Zachodniej, także rola Europy Środkowo-Wschodniej w oczach mocarstw zachodnich uległa zmianie. Pozostawała nam funkcja buforu cywilizacyjno-wojskowego, choć nie ekonomicznego, między Zachodem a ZSRS, potem Rosją. Gdy Międzymorze pojawiało się w wizjach zachodnich polityków, to zaraz odnotowywano fakt, że jest to obszar biedy i gospodarczego niedorozwoju, z pojedynczymi wyspami dobrobytu w postaci wielkich miast: Warszawy, Budapesztu czy Pragi.
Mówiłem głównie o historii, bo zachodnie poparcie dla planów zorganizowania obszaru między Bałtykiem a Morzem Czarnym i Adriatykiem należy właśnie do przeszłości. Obawiano się co prawda, że Niemcy po zjednoczeniu i uwolnieniu się od skutków odpowiedzialności za II wojnę światową i nazistowski totalitaryzm i ludobójstwo, mogą się zrenacjonalizować – używano tego określenia zwłaszcza na początku lat 1990-tych. Przypuszczano, że Berlin zechce wystąpić z NATO, albo że cały sojusz północnoatlantycki się rozpadnie jako bezużyteczny po końcu Zimnej Wojny – według rozumowania „skończyła się rywalizacja z Układem Warszawskim, więc przestańmy tyle łożyć na wojsko, nie marnujmy energii, nie podtrzymujmy sztucznej integracji Zachodu po dwóch stronach Atlantyku”. Popularna była prognoza, że Niemcy staną się niezależnym podmiotem i może być znów konieczne jego równoważenie i otaczanie. Dziś już nie myśli się o takim zagrożeniu, a Niemcy, nawet gdyby chciały pełnić rolę hegemona, to są zbyt słabe, uwikłane między innymi w problemy demograficzne, starzenie się społeczeństwa, wymieranie Niemców etnicznych i masowy napływ nie integrujących się imigrantów. Dziś zatem sytuacja geopolityczna i geostrategiczna jest zasadniczo inna i nie ma żadnych przeszkód, żeby Polska i wszystkie pozostałe państwa Międzymorza były częściami Zachodu i jego dwóch głównych struktur międzypaństwowych.
Choć dzisiaj Unia Europejska przyciąga uwagę głównie swoimi słabościami, to pogląd, że musi się rozpaść – i że trzeba szukać alternatywy – jest dalece przesadzony. [quote] Choć dzisiaj Unia Europejska przyciąga uwagę głównie swoimi słabościami, to pogląd, że musi się rozpaść – i że trzeba szukać alternatywy – jest dalece przesadzony Wiele mechanizmów politycznych i ekonomicznych działa w UE jak szwajcarski zegarek, ale o tym, co jest sprawne, media nie widzą potrzeby mówić. Swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału, dystrybucja funduszy rozwojowych, rozbudowa infrastruktury transportowej i energetycznej, informatyzacja czy ochrona środowiska mają tak wielkie znaczenie, że na przykład kłótnie Angeli Merkel i François Hollande’a są nieistotne.
Wspólnotę Zachodu należy rozumieć jako globalną cywilizację, na którą składają się nie tylko Europa i Stany Zjednoczone, ale także Kanada – blisko gospodarczo związana ze Starym Światem – i Australia z Nową Zelandią. W sensie politycznym i gospodarczym przynależą do Zachodu również między innymi Japonia i Korea Południowa, mimo wielkiej odmienności kulturowej od kultury angloamerykańskiej czy romańskiej. Tak pojmowany Zachód jest potęgą większą od jakiejkolwiek innej na świecie, wojskowo wyraźnie silniejszy nawet od Rosji, gospodarczo dużo większy nawet od Chin.

Jakie są deficyty takiego porozumienia złożonego z małego i niestety stosunkowo słabego fragmentu tego wielkiego Zachodu?
Międzymorze jest biedne w porównaniu z resztą Zachodu – to czyni potrzebnym zbliżenie z bogatszymi. Kraje regionu nie przyciągną zewnętrznych potęg gospodarczych, bo rynek regionalny jest za mały. Nikła siła nabywcza obywateli także utrudniałaby rozwój przez samodzielną integrację regionalną. Na świecie wiele państw geopolitycznie izolowanych, na przykład leżących na środku oceanów albo w nieprzyjaznym otoczeniu lądowym, bardzo stara się zawierać porozumienia o wolnym handlu i innej współpracy gospodarczej z potęgami: Unią Europejską lub Stanami Zjednoczonymi. Najbardziej skuteczne państwa, takie jak Izrael, mają porozumienia o wolnym handlu zarówno z UE, jak z USA. Izrael to kraj o ośmiu milionach mieszkańców i terytorium wielkości małego polskiego województwa, a większość tego terytorium stanowi pustynia. Tylko zintegrowanie ze światowymi potęgami gwarantuje Izraelowi rozwój gospodarczy i wysoką jakość życia. Wystąpienie krajów Międzymorza z Unii wiązałoby się z wielkimi niebezpieczeństwami, na przykład przywróceniem ceł na granicach. Kiedyś Amerykanie straszyli się wizją, że powstanie Twierdza Europa, zupełnie otwarta do wewnątrz, a na zewnątrz zdolna odciąć Stany Zjednoczone i Kanadę wysokimi cłami i innymi barierami od potężnego europejskiego rynku, finansów i kapitału ludzkiego. Skoro mogli się obawiać tego mieszkańcy supermocarstwa, to jak mają to lekceważyć mieszkańcy Międzymorza?
Na ile możemy zabiegać o życzliwość tego najsilniejszego gracza? Czy Waszyngton jest zainteresowany bezpieczeństwem i rozwojem Polski?
Jeśli w ogóle możemy mówić o popieraniu Międzymorza, to w żadnym wypadku nie chodzi o oddzielną organizację. Amerykanie już pogodzili się ze swoją odpowiedzialnością za pokój światowy, wiedzą, że ich sojusznicy sami nie stawią czoła zagrożeniom międzynarodowym. Jeśli będzie trzeba użyć wojska, to tylko Pentagon będzie w stanie zagwarantować siłę rozstrzygającą, zwłaszcza w przypadku okrętów, samolotów lub rakiet. W Waszyngtonie wykształciło się wpływowe środowisko, które prowadzi politykę zagraniczną w dużej mierze niezależnie od wewnętrznej koniunktury politycznej – nieważne, czy w Białym Domu siedzi republikanin czy demokrata. To właśnie środowisko było ogromnie zasłużone w rozszerzeniu NATO na Europę Środkowo-Wschodnią.
Już w 1991 roku zdarzyło mi się prowadzić z Amerykanami rozmowy, w których wyrażali wolę odsunięcia sowieckiego zagrożenia o kilkaset kilometrów od Europy Zachodniej. Ryzykownym wyzwaniem była obrona Niemiec, wówczas podzielonych nawet w Berlinie, będących zapalnikiem o wysokiej wrażliwości na najmniejsze wstrząsy. W sprawie Niemiec dyplomacja światowa wolała mówić szeptem, aby nie wylecieć w powietrze, zwłaszcza w asyście grzybów atomowych. Nagle, wraz z demontażem władz komunistycznych i rozpadem ZSRR pojawiła się szansa, żeby tę linię podziału przesunąć daleko na wschód. Zanim więc prezydent USA dał się przekonać do koncepcji rozszerzenia NATO, już nad nią pracowało i wprowadzało ją w życie grono wysokich oficerów i cywilnych urzędników i ekspertów Pentagonu. To się działo nawet w pewnym stopniu poza Departamentem Stanu, który był najbardziej zachowawczy i stosunkowo prosowiecki, a potem prorosyjski.
CAŁY WYWIAD w 130 numerze "Arcanów"