Absolutnie nic nie jest tym, czym wydaje się być, ponieważ prawdziwa natura rzeczy pozostaje głęboko ukryta pod pozorami rzeczywistości.
czwartek, 3 grudnia 2015
Utwórz jakby most łączący Ludzki Intelekt z Boską Wiedzą.
Kiedy zrozumiesz prawdziwą wiedzę, wszystkie twoje celowe prace zostaną uzupełnione natychmiast.
Ta wiedza pochodzi w wyniku intuicyjnego procesu naprawdę znając siebie. Aby
wiedzieć o sobie na najgłębszym poziomie masz równocześnie poznać i
doświadczyć Twoją większą obecność, Wyższy Umysł, manifestujące w twoim
życiu.
Asymilacja czystej wiedzy przekazywanej z
Wyższego Umysłu zastępuje ludzki intelekt( umysł) poprzez misternie
nastrojoną intuicję i żywego życia poprzez najwyższy system myśli.
Wymaga to od ciebie, przesunięcia
zależności wyłącznie na umyśle mózgu i stworzenia mostu do czystej
gnozy. Podstawą wglądu wnikliwej gnostyckiej ekspresji jest ujawnienie
globalne, rozszerzającej się percepcji, że możesz mieć wizje daleko poza
sferą masowej ludzkiej percepcji.
Nie możemy rozwijać naszej świadomości poprzez intelekt umysłu. Występuje
to pod wpływem Wyższego Umysłu, który zgłasza się do nas, jako czysta
wiedza. Nie ma wątpliwości, lub niepewności, która zapoczątkowuje ten
ekran rzeczywistości. Ten poziom inteligencji jednoczy się.To całkowicie
odnosi się do zasady z jednym i wzajemnych połączeń całości (
wszelkiego) życia.
Aby szczerze zrozumieć wrodzoną naturę tego, pozwól nam zrobić rozróżnienie między intelektem umysłu i inteligencją intuicji.
Przez intelekt, nasz umysł został dobrze
rozwinięty z wieloma faktami i może zadziałać dokładnie w różnych
umysłowych funkcjach. Kiedy jest przydatny w tradycyjnych trybach nauki,
intelekt umysłu nie może zrozumieć niuanse postrzegania ( piękniejszych
percepcji), które mają swoje pochodzenie w zjednoczonej
świadomości. Prawdziwa jedność nie może być aktualizowana przez rozum
lub logikę.
Alternatywnie jedynie, ci którzy
mają prawdziwą inteligencję, przekazaną jako dar Wyższego Umysłu, niska
jest zdolność poznania różnicy pomiędzy prawdziwym i nierealnym.
Ta inteligencja jest w pełni świadoma
iluzji życia i może dostrzec prawdy, które są przykrywane przez podobne
złudzenia. To jest wynikiem rozwiniętej intuicji, co sprawia, że jest
możliwe, aby zrozumieć, przez ludzką inteligencję serca, Prawowitą
naturę zjednoczonej rzeczywistości.
Jest to fragment z Morfogenezy: Otwarcie Krystalicznej Pieczęci w Avatar Świadomości. Bezpłatne zapisy na ponad 60 podcastów.
przedstawione przez Tiara Kumara
Dzieci Fundacji Sun
JESTEM Avatar Edukacja
Children of the Sun Foundation I AM Avatar Education
O hermetyzmie mało kto słyszał, choć odcisnął on
wyraźne piętno na naszej cywilizacji. Tajemnicza starożytna religia
prezentuje bardzo współczesny obraz kosmosu i człowieka. Jej mityczny
założyciel, Hermes Trismegistos, miał spisać wiedzę pochodzącą z
przedpotopowych epok.
Hermetyzm - religia zapomniana i zakazanaFoto: Shutterstock
W renesansie hermetyzm trafił do Europy, budząc
ogromne zainteresowanie intelektualistów i wrogość Kościoła. Jako
filozofia magów i podstawa idei tajnych stowarzyszeń budzi on nadal
wiele kontrowersji…
Hermetyzm
opiera się na naukach starszych od Biblii i swego czasu na Bliskim
Wschodzie konkurował z chrześcijaństwem. Ten tajemniczy system
religijno-filozoficzny ma korzenie w starożytnym Egipcie, a jego
mitycznym założycielem był Hermes Trismegistos uznawany za mędrca,
proroka, a nawet wcielonego Boga - autora tysięcy ksiąg ze spuścizną
przedpotopowej ludzkości.
Od XV w., dzięki przetłumaczeniu na łacinę pism
hermetycznych, nurt ten zyskał ogromną popularność wśród europejskiej
inteligencji, stając się alternatywą dla tych, którzy nie godzili się z
nauką Kościoła. Idee te były jednak tak odmienne od chrześcijaństwa, że
ich zwolenników zaczęto zwalczać, nazywając ich bluźniercami, a nawet
satanistami. Hermetyzm musiał zejść na "boczny tor", stając się
filozofią magów i okultystów, a także podstawą nauk kilku tajnych
stowarzyszeń. Dlaczego tak bardzo się go obawiano?
Tajemnica Hermesa
Kim naprawdę był Hermes Trismegistos (gr. "Po
Trzykroć Wielki")? Jego imię dotarło do Europy w wersji zhellenizowanej.
Grecy podpatrzyli bowiem w Egipcie kult, który przyswoili, dodając do
niego własne elementy. Bóstwo znad Nilu utożsamili z Hermesem -
posłańcem bogów i uosobieniem sił kosmicznych.
Zgodnie z opinią historyków, w tym prof. Nicholasa
Goodrick-Clarke’a - znawcy zachodniej ezoteryki, oryginalnie postać ta
była czczona w Egipcie pod imieniem Thot (Tehuti), który był bogiem
księżyca, przewodnikiem dusz i twórcą pisma. Według utartej książkowej
teorii powtórzonej m.in. przez doc. Romana Bugaja w dziele "Hermetyzm",
na kilka wieków przed naszą erą obu bogów połączono w postać mitycznego
mędrca, autora tysięcy ksiąg, w których uwieczniona została pradawna
wiedza.
Źródła wskazują jednak, że starożytni uważali
inaczej. Hermesa Trismegistosa uznawano albo za postać historyczną, albo
proroka o kilku inkarnacjach, który niósł różnym ludom oświecenie (ten
pogląd przedstawiał m.in. Cyceron). Manethon - znający grekę kapłan
egipski żyjący w III w. p.n.e., który na polecenie Ptolemeusza I
spisywał dzieje kraju faraonów twierdził, że Hermes to nie jedna, ale
dwie postaci. Dzieło kapłana jednak zaginęło i znane jest z fragmentów
cytowanych u innych autorów. Jeden z nich, mnich Synkelos wspomina, że
Manethon widział na własne oczy stelę zapisaną po potopie przez Hermesa
Pierwszego w piśmie hieroglificznym. Po wiekach przekaz ten został
przetłumaczony i spisany w księgach przez Hermesa Drugiego - ojca Thota.
Mówiąc krótko, Hermes Trismegistos był traktowany
jako łącznik między ludzkością przedpotopową a cywilizacją, która
ukształtowała się po wielkim kataklizmie. Miał on utrwalić wiedzę
praludzkości. Neoplatoński filozof Jamblich wspominał, że spisał ją w
kilkunastu tysiącach ksiąg (według Manethona było ich aż 55 tys.). Do
końca epoki starożytnej zachowało się ich jednak niewiele. Klemens
Aleksandryjski - żyjący na przełomie II i III w. n.e. filozof, jeden z
Ojców Kościoła twierdził, że część z tekstów Hermesa/Thota była
wykorzystywana przez egipskich kapłanów. Czy to o nich pisał Platon w
dialogu "Timajos", wspominając o Solonie - ateńskim prawodawcy, który
odwiedził Sais w Delcie Nilu, gdzie od miejscowego kapłana dowiedział
się o "świętych księgach" sprzed 8000 lat?
Co więcej, Hermes Trismegistos był poważany także
przez Arabów i prawdopodobnie został opisany w Koranie jako prorok
Idris. Za "zaginionego patriarchę", następcę Henocha i Noego uważali go z
kolei niektórzy Ojcowie Kościoła, zaś w renesansie, wraz z rozwijającym
się w Europie zainteresowaniem hermetyzmem, dla wielu myślicieli (jak
Giordano Bruno) legendarny mędrzec był jednym z oświeconych
przedchrześcijańskich proroków.
Dlaczego zatem nauki Hermesa Trismegistosa zniknęły z pamięci późniejszych pokoleń?
Wywrotowe zasady
Większość dzieł przypisywanych Hermesowi
Trismegistosowi miała zaginąć lub ulec zniszczeniu jeszcze w głębokiej
starożytności. Kilka tekstów jednak przetrwało. Te najbardziej znane to
"Corpus Hermeticum" (składające się z kilkunastu traktatów) oraz tzw.
Tablica Szmaragdowa ("Tabula Smaragdina"). Ten drugi tekst, opisując
połączenie wszystkiego ze wszystkim we wszechświecie i możliwość
przemiany substancji, stał się inspiracją dla alchemików poszukujących
legendarnego kamienia filozoficznego. Według legendy tablica istniała
naprawdę i w grobie Hermesa znalazł ją Aleksander Wielki. Według innej
wersji miała zostać wyciągnięta z mogiły proroka koło Hebronu.
Traktaty i dialogi wchodzące w skład "Corpus
Hermeticum" datowane są na II-III w. n.e., jednak niewykluczone, że
powstały na podstawie starszych odpisów. Są one źródłem hermetycznej
filozofii oraz teologii i choć od XV w. stanowiły inspirację dla
europejskich magów i okultystów, nie ma w nich absolutnie nic
demonicznego. Hermetyzm uznawał, że człowiek dzięki wiedzy (gnozie) może
nie tylko kontrolować siły natury, ale też osiągnąć boski status: "Oto
ostateczne dobro dla tych, którzy otrzymali wiedzę - stanie się bogami" -
mówi traktat "Poimandres".
W kwestiach religijnych hermetyzm stał na
stanowisku, że pierwotna uniwersalna prawda została objawiona
człowiekowi na początku stworzenia. Podstawowa zasada hermetyczna "Jak
na górze, tak i na dole" mówi, że wszystko we wszechświecie zbudowane
jest według podobnych zasad i rządzi się tymi samymi mechanizmami.
Nadrzędny Stwórca - Bóg lub Absolut pozostaje niepojęty, choć można
dostrzec jego istnienie w analizie kosmicznego porządku. Hermetyczny Bóg
nie jest jednak osobowy i małostkowy jak w Biblii. Jego pierwiastek
zawiera się we wszystkim i to on stworzył pierwotną materię, z której
zbudowany jest kosmos i jego wymiary. Z kolei człowiek wyszedł z tej
samej "matrycy", co bogowie (hermetyzm dopuszcza ich istnienie),
aniołowie czy "bezcielesne inteligencje".
Inna kategoria traktatów hermetycznych skupia się
na dziedzinach takich jak astrologia, alchemia czy teurgia (sztuka
przywoływania dobrych lub złych bóstw i "przymuszania" ich do
działania). Posiadłszy wiedzę i zrozumiawszy pewne zależności między
żywiołami, człowiek może kontrolować przyrodę oraz przewidywać
przyszłość. Jeśli chodzi o życie pozagrobowe, hermetyzm stoi na
stanowisku, że istnieje reinkarnacja: "Synu, przez jak wiele ciał musimy
przejść (…), jak wiele cyklów gwiazd musi minąć, zanim pośpieszymy do
Jedynego" - mówi jeden z dialogów.
Zakazana filozofia
Poglądy Hermesa Trismegistosa odnośnie Boga,
człowieka i natury były bardzo oryginalne, toteż nie dziwi, że kiedy w
1463 r. Marsilio Ficino - kierownik Akademii Florenckiej dokonał
przekładu pism hermetycznych na łacinę, wywołało to w Europie rewolucję
intelektualną. Wątki hermetyczne do swej myśli włączyło wielu
renesansowych filozofów jak wspomniany Bruno, Mirandola czy Campanella.
Ten pierwszy za wywrotowe poglądy na temat nieskończoności kosmosu,
magii i życia na innych planetach został w 1600 r. spalony przez
inkwizycję na stosie. Problemy z Kościołem miało też wielu innych - by
uniknąć procesu Campanella udawał obłąkanego, a Ficino został zmuszony
do złożenia samokrytyki.
Mimo prześladowań, hermetyzm stał się jednym z
filarów myśli renesansowej, inspirując wolnomyślicieli do poszukiwania
światopoglądu innego niż ten propagowany przez Rzym. Nauki Hermesa Po
Trzykroć Wielkiego kłóciły się jednak z chrześcijańskim porządkiem - z
wszechmocnym Bogiem i ułomnym skazanym na wieczne cierpienie
człowiekiem. Jak sugerują niektórzy historycy, hierarchowie obawiali
się, że hermetyzm, uznając myślącego człowieka za równego bogom, może
wywołać bunt inteligencji i wymusić reformy w toczonym patologiami
Kościele. Pisma hermetyczne inspirowały także wielu wczesnych uczonych
(m.in. Isaaca Newtona) oraz alchemików, którzy dzięki swym próbom
przemiany metali w złoto dali podstawy do powstania w XVII i XVIII
stuleciu nowoczesnej chemii.
Potępienie hermetyzmu sprawiło, że przez wieki jego
idee kultywowane były w ukryciu w ramach tajnych stowarzyszeń. Jednym z
nich byli różokrzyżowcy - powstały w XV w. ruch o charakterze
mistycznym łączący wątki ezoteryczne z filozofią antyczną. Z jego
dorobku korzystały niektóre odłamy masonerii. Można zatem powiedzieć, że
nauki pochodzące jeszcze ze starożytnego Egiptu stały się podstawą
filozofii tajnych grup budzących ciekawość i emocje po dziś dzień.
Hermetyzm zniknął z "filozoficznego mainstreamu", o
co zadbał Kościół, skutecznie przekonując historyków, że to religia
gloryfikująca złe moce. W rzeczywistości była to idea niebezpieczna, ale
dla… kleru - mogąca przejąć wiele dusz, otworzyć wiele oczu i zmusić
ludzi do wyrwania się spod władzy kapłanów. Podobny los spotkał też inne
ruchy (np. katarów). Nauki Hermesa przetrwały jednak w europejskiej
tradycji ezoterycznej, a odniesienia do nich znajdziemy np. na kartach
Tarota.
Od kilku lat do polskich ufologów docierają relacje o zagadkowych
obiektach latających w formie trójkątów i bumerangów. Pod osłoną nocy,
często w zupełnej ciszy, obserwowano je nad osiedlami, wsiami i
ruchliwymi drogami. Czy to zaawansowane wojskowe maszyny
przeprowadzające tajne operacje nad głowami Polaków? A może mamy do
czynienia z nową odsłoną zjawiska UFO? Poniżej prezentujemy fragment publikacji zamieszczonej w grudniowym numerze NŚ (12/2015).
Swego czasu głośne stały się wydarzenia z Belgii, gdzie fala
obserwacji tego typu obiektów w latach 1989-1990 zmusiła do reakcji
tamtejszy rząd i armię. Ekspertyzy wykluczyły, by odpowiadały za to
testy wojskowych maszyn. Kilka lat później seria spotkań z egzotycznymi
obiektami latającymi przetoczyła się przez USA, a ostatnio podobnie
dzieje się w naszym kraju.
Polscy ufolodzy otrzymali zaskakująco wiele wiarygodnych zgłoszeń o
obiektach nieznanego pochodzenia w kształcie trójkątów lub bumerangów
poruszających się bezgłośnie, często na niedużej wysokości. Wśród nich
były prawdziwe giganty, które wyglądały na zakamuflowane – otoczone polem maskującym przypominającym obserwatorom mgłę lub zmąconą wodę.
Stopień zbieżności relacji wskazywał, że obserwatorzy widzieli maszyny, w których przejawiała się wspólna myśl techniczna.
Te nieuchwytne pojazdy, łamiące zasady fizyki i bezpieczeństwa
lotniczego, widywane były zwykle pod osłoną nocy, nierzadko nad
zaludnionymi obszarami czy ruchliwymi drogami.
Przyjrzymy się najpierw najciekawszym obserwacjom latającychtrójkątów i bumerangów
nad obszarem naszego kraju, których szczyt aktywności przypadł na rok
2013. Jeśli ktoś z czytelników pragnie poszerzyć wiedzę o tych
zdarzeniach, potrzebne odnośniki znajdzie w przypisach. Świadkami
incydentów byli wiarygodni ludzie, którzy zwrócili się do ufologów,
chcąc ustalić, co widzieli. Jako obywatele, mają prawo wiedzieć, co lata
nad ich głowami. Tymczasem z jakichś powodów odpowiednie służby i
wojsko odmawiają im wyjaśnień…
Wczesne sygnały
Preludium do fali obserwacji z 2013 r. okazało się zdarzenie, które
miało miejsce w Sandomierzu 31 października 2008 r. Była 18:10, kiedy Piotr G.
– z zawodu architekt, wychodząc z domu rodziców i dzwoniąc do żony,
odruchowo spojrzał w niebo. Zobaczył wówczas coś niebywałego:
– Obiekt nadleciał z południowego zachodu i w całkowitej ciszy zmierzał w kierunku północno-wschodnim – mówił mężczyzna w wywiadzie dla portalu infra.org.pl. – Sądzę,
że znajdował się na wysokości co najmniej 10 tysięcy metrów nad ziemią.
Jego krawędzie były lekko rozmyte, jakby zamaskowane. Przywoływały na
myśl falującą, brudną, zmąconą wodę. Natomiast jego korpus wydawał się
być otoczony „polem siłowym” lub „mgłą” w kolorze biało-czerwonym.
Miałem wrażenie, że tej mgle towarzyszyło mnóstwo punkcików świetlnych o
tej samej barwie... Więcej w grudniowym numerze NŚ (12/2015) str. 42-49
Wybaczanie. Tak wiele się o nim mówi. Ale czymże jest?
Nigdy
nie przeczytałam jakiejkolwiek książki z tego obszaru, chociaż zapewne
jest ich dużo. Myślę sobie od czego zatem zacząć, skoro nic nie było dla
mnie inspiracją? Odpowiedź, jak zwykle niezwykle szybko pojawiła się w
moich myślach: „Pisz o tym co masz w sobie, na co zapracowałaś”. Tak
więc będą to osobiste przemyślenia, wolne od jakichkolwiek sugestii. Mamy
jedną drogę do Stwórcy. Jest nią nasza dusza. Sposób tylko jak tę drogą
przejdziemy, tym się każdy z nas różni. Wybaczenie, tak naprawdę to
drzwi, przez które każdy z nas musi przejść by znaleźć się na tej
drodze. Jedni mają naturalną skłonność do wybaczania, inni zaś chcą
ale nie potrafią. Czy to oznacza, iż Ci drudzy nie maja otwartej tej
drogi? Absolutnie nie. To oznacza, iż ich drzwi są cięższe. Muszą włożyć
więcej siły by je otworzyć. Dlaczego więc nie ulżyć sobie w tym
wysiłku. Sedno całego problemu tkwi w zrozumieniu. W zrozumieniu
praw rządzących światem, ludzkich słabości. W zrozumieniu tego, że każdy
z nas przyszedł tu doświadczać. Doświadczamy i się uczymy. Ucząc się
rozumiemy. Rozumiejąc wybaczamy. Czyli mamy koło od zrozumienia do
zrozumienia. Skoro potrafimy zrozumieć, a to może każdy z nas przy odrobinie dobrej woli i chęci , będziemy potrafili wybaczać. Mamy
urazy, lęki, obawy. Przeanalizujmy najpierw ich źródło. Wykażmy każdego
dnia odrobinę chęci. Przyjdą do nas odpowiedzi, które może nie od razu
uwolnią nas od urazów ale zasieją ziarno by zebrać plony. Zacznijmy
jednak od siebie. Bądźmy szczerzy wobec siebie. Czego sobie nie
potrafimy wybaczyć ? Przy pełnej szczerości, każdy z nas znajdzie to coś
- co tkwi w nim głęboko. Wydostańmy to na zewnątrz. Zmierzmy się z tym.
Postarajmy się zrozumieć co nami kierowało. Dojdziemy w konsekwencji do
wniosku, iż sporo nas to nauczyło. Czy można winić doświadczenie? Nie.
Zostawmy to za sobą i wybaczmy sobie. Gdy rodzice kochają swoje dzieci,
tak łatwo przychodzi im akceptacja i wybaczanie swoim pociechom. Zawsze
znajdziemy zrozumienie i wyjaśnienie dla przyczyn będących podstawą
takich działań. Dlaczego zatem, kochając siebie nie potrafimy wybaczyć
sobie? Dlaczego z premedytacją blokujemy sobie otwartą drogę do wolności
umysłu? Nie wstydźmy się rodziny, otoczenia, które nie pojmuje jak
można sobie wybaczyć to czy tamto. Tu chodzi o nasze życie. By było
pełne, spokojne i szczęśliwe. A szczęście osiągniemy tylko gdy sobie
wybaczymy. Inaczej to będzie iluzja. Wiele się mówi, wybaczaj za
każdym razem gdy ktoś cię zrani. Zgadzam się z tym. Ale najpierw zrozum,
bo bez zrozumienia będą płynęły puste słowa a radykalne wybaczenie jest
wtedy gdy płynie z głębi serca. Pamiętaj, żeby słuchać się swojej
duszy. Młodej, czy starej ale na pewno doświadczonej. Duszy, która
pragnie Twojego dobra i rozwoju. Czy ona kiedykolwiek powiedziała ci, że
nie jest możliwe zrozumienie drugiej osoby. Nie, ona się raduje, gdy tę
osobę zrozumiesz i jej wybaczysz. Jeżeli zatem ktoś najbliższy tobie,
ktoś kto chce twojego dobra cieszy się gdy wybaczysz „oprawcy” to czy
może to być złe? Wsłuchując się w mądre słowa naszej duszy, sugestie
ludzkiego umysłu słabną. Prościej jest nam dotrzeć do sedna zrozumienia.
Analiza jest wtedy na każdej płaszczyźnie. Wtedy wybaczenie jest pełne. Wiele
nurtów tzw. „duchowości” krzyczy, kochajmy się, wysyłajmy miłość. Tak,
to szczytne idee. Ale jaka jest ta miłość, gdy wysyłamy ją bez
wybaczenia. Samo szczere wybaczenie jest już okazaniem szacunku. Jest
miłością. Wybaczanie sobie i innym. Zacznijmy zatem od tego, zanim
urzeczeni wszechobecnym obowiązkiem słania miłości, każdemu bez wyjątku,
będziemy ratować ziemię. Nie mamy obowiązku kogoś lubić. Nie musimy
na siłę spinać się i zmuszać się do spędzania z nim czasu. Ale jeżeli
nasza relacja jest wolna od urazów i nacechowana szacunkiem przychodzi
zrozumienie inności. Przychodzi naturalne wybaczenie i w konsekwencji
poczucie wolności, że nic nie musimy. Możemy tylko chcieć. Jak jednak
zrozumieć pewne skrajności w ludzkich zachowaniach, na które nie można
dawać przyzwolenia? Jest to na ludzki umysł nie do pojęcia. Jest to
jednak do osiągnięcia. Wiele historycznych przykładów na to wskazuje,
czy różnych religii, czy prześladowanych ludzi z powodu wyznania, koloru
skóry czy innych przekonań politycznych. Nasza bolesna narodowa
historia pokazuje nam, iż jest wiele prawdziwego zła. Zawsze miejmy
jednak na uwadze, iż miłość jest silniejsza od zła. Skoro zatem
wybaczenie jest miłością to niech to będzie orężem walki ze złem. I
niech to będzie tajemnica zrozumienia, umieśćmy ją sobie w sercu i
wybaczmy. Jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Doświadczaliśmy wiele w
poprzednich inkarnacjach. Ludzi, których teraz spotykamy spotkaliśmy
już kiedyś lub w innym wymiarze. Nasze spotkanie ma jakiś cel. Być może
jest to wspólne wykonanie jakiegoś zadania, być może działa tu prawo
przyczyny i skutku, czyli coś się kiedyś zadziało co jest teraz
przyczyną. Doświadczamy teraz tego by coś dopełnić czy zakończyć. By się
wyzwolić. Kluczem do tego wyzwolenia jest zrozumienie tej zależności i
tego doświadczania. Drzwiami do wyzwolenia jest wybaczenie. Pamiętajmy,
że gdy szczerze wybaczamy robimy to na każdym planie. Dlatego warto
pochylić się nad przemyśleniem całokształtu tych zależności. Żyjemy w
trudnych czasach. Czasach nacechowanych strachem czy nienawiścią.
Jesteśmy tym kamieni, każdego dnia. Wystarczy włączyć TV. Nawet
dostarczana nam rozrywka bazuje na przemocy, lęku, armagedonie. Jak w
tym wszystkim znaleźć spokój i radość? Odpowiedź jest niezwykle prosta.
Każdego dnia doświadczać uwolnienia się strachu poprzez wybaczanie i
napełniania siebie miłością. Nikt tego za nas nie zrobi. To nasze
zadanie. Pragniemy by nasze wibracje wzrastały. Pragniemy się
rozwijać i więcej doświadczać pozytywnych zjawisk. Pragniemy być zdrowi i
szczęśliwi. Nauczmy się wybaczać i wybaczajmy. Nawet jeżeli sprawia nam
to trudność. Trudność to tylko przeszkoda a każdą przeszkodę można
usunąć. Zależy to od nas. Wybaczenie. To nasze drzwi. Przejdźmy przez nie i osiągnijmy swój cel. Jest nim nasze szczęście. Bri
Nie zostawiaj życia na później! Zmarnowałam tak wiele okazji, bo się bałam” (Adele). Anna Pawluk, listopad 2015.
To, co ostatnio mnie poruszyło, to kilka słów osobistego wyznania Adele:
„I feel like I’ve spent my whole
life so far wishing it away. Always wishing I was older, wishing I was
somewhere else, wishing I could remember and wishing I could forget too.
Wishing I hadn’t ruined so many good things because I was scared or
bored. Wishing I wasn’t so matter of fact all the time.(…) I miss
everything about my past, the good and the bad, but only because it
won’t come back. When I was in it I wanted out! So typical”
„Czuję, że spędziłam całe dotychczasowe
życie na snuciu życzeń. Zawsze życzyłam sobie, by być starszą, by być
gdzieś indziej, by móc pamiętać i marzyłam, by móc zapomnieć. Teraz
życzyłabym sobie, by nie zmarnować tych wszystkich rzeczy, bo byłam
wystraszona lub znudzona. Życzyłabym sobie, by nie stąpać cały czas tak
twardo po ziemi. (…) Tęsknię za wszystkim z mojej przeszłości, za dobrym
i złym, ale tylko dlatego, że to nie wróci. Kiedy to trwałam, chciałam,
by się skończyło. To takie typowe.”
Jak często na coś czekamy? Czekamy, aż
zmienią się niesprzyjające warunki, aż będzie lepiej, aż się poprawi
albo aż coś minie… Czekamy, bo kiedyś spełnią się marzenia….
Ale im dłużej czekamy na przyszłość, tym
krótsza ona będzie… Chyba zbyt często traktujemy teraźniejszość jako
poczekalnię do Lepszego Jutra. A to nasze mityczne niemalże Lepsze Jutro
najprawdopodobniej nigdy nie nadejdzie, jeśli będziemy tak na nie
biernie czekać. Tylko zmarnujemy cenny czas.
Trzy rzeczy przemijają bezpowrotnie: słowa, czas i szanse.
Jeśli cały czas czekasz na coś, masz
nadzieję, że jutro będzie lepsze…. marnujesz czas, który masz tu i
teraz. Nie wiesz, czy jutro będzie lepsze. Nie wiesz nawet, czy w ogóle
nadejdzie. Być może dla Ciebie jutra już nie ma… Nie wiesz tego. Nikt
tego nie wie. Mamy tylko TERAZ.
To, co zawsze w listopadzie przewija mi
się przez głowę, to moja babcia – moja babcia, która w wielu wymiarach
była dla mnie wzorem do naśladowania. Babcia nauczyła mnie miliona
ważnych rzeczy, jak np. sposobu parzenia kawy i nawyku podawania jej w
filiżankach. Moja babcia przekazała mi również całkiem sporą wiedzę o
rzeczach kompletnie nieprzydatnych, jak chociażby rozróżnianie karmazynu
od karminu i burgundu.
Moja babcia przeżyła wojnę. Kiedy
Warszawa była okupowana, mojej babci zapewne wypadały wtedy mleczaki.
Nie raz opowiadała mi o hitlerowcach, strzelających do ludzi w bramach
żoliborskich kamienic. Słuchałam jej opowiadań nie raz. Nie sądzę, żebym
kiedykolwiek w swoich wyobrażeniach o tych okrucieństwach choćby
zbliżyła się to tego, jak potworne w rzeczywistości były. Myślę, że
tylko ktoś, kto tego doświadczył, jest w stanie to zrobić…
Ale nie na wojnie chciałam się tu
skupić, ale na osobach starszych, a właściwie na tym, co mają do
powiedzenia i na tym, co tracimy, nie słuchając ich. A dlaczego nie
słuchamy? Bo oni przecież żyli w zupełnie innych czasach, nie wisiało
nad ich głowami codziennie widmo utraty pracy, nie wiedzieli, co to
„śmieciówki”, szef nie miał możliwości zaciągnąć ich do pracy w
niedziele, bo nie było komórek, itd. Wszystko kiedyś było inne…
Czy aby na pewno?
Owszem – postęp technologiczny jest
jakimś argumentem. Ale co poza tym? Przecież oni też byli kobietami i
mężczyznami, matkami i ojcami, pracownikami, pracodawcami. Każdy z nich
miał problemy mniejsze i większe, rozterki, dylematy, lęki, pragnienia,
marzenia…
Doświadczenia ludzi starszych są czymś w
rodzaju fundamentu ewolucji. Gromadzimy wiedzę jako gatunek i
przekazujemy ją sobie z pokolenia na pokolenie. Czemu teraz tak to
zaniedbujemy? Przecież starsze pokolenie ma nam tyle do zaoferowania. To
właśnie staruszkowie najlepiej chyba wiedzą, jak dbać o związek, jak
wychowywać gromadkę dzieci, jak doceniać wolność, którą się wywalczyło,
jak dbać o własne zdrowie bez faszerowania się toną bezużytecznych w
gruncie rzeczy suplementów. To przecież ich pokolenie potrafi wytrzymać z
jednym człowiekiem 60 lat, to ich pokolenie wie, co to głód, wojna,
brak leków i lekarzy, co to bieda, zniewolenie, cenzura, determinacja,
niezłomność…
Zbyt wiele tracimy przez swoją własną
ignorancję, arogancję, nieuwagę, pośpiech. Żyjemy za szybko, ze zbyt
silnym przeświadczeniem, że jesteśmy niezniszczalni, że absolutnie
panujemy nad wszystkim, a zwłaszcza nad własnym życiem. Drobne, ale
bezcenne przyjemności, uroki dnia codziennego doceniamy zbyt późno albo
nawet nie jest nam dane ich zauważyć.
Wiele rzeczy można odłożyć na później….
Ale życie pełną piersią i docenianie zwykłych, małych rzeczy powinno być
na końcu tej listy.
The following two tabs change content below.
Anna Pawluk
Zastępca Redaktora Naczelnego ds
Personalnych, Szef Działu Kultura
Psycholog i seksuolog. Nagminnie obserwuje ludzi, amatorsko filozofuje i
uwielbia kulinarne eksperymenty. Wielbicielka neurotycznego Allena i
obcesowego Bourdaina.
anna.pawluk@magazyntuiteraz.pl
W puszczy
amazońskiej na granicy Peru i Ekwadoru odnaleziono niezwykłe wielkie
szkielety humanoidów. Te gigantyczne szczątki dowodzą, że w amazońskich
lasach deszczowych, setki lat temu, żyli bardzo wysocy ludzie. Nie były
to przypadki chorobowe gigantyzmu, ale cała rasa ludzi o średniej
wysokości powyżej 2,2 metra. Media nazwały ich gigantami z Amazonii.
Odkrycia szczątków
sześciu bardzo wysokich istot dokonał brytyjski antropolog Russell
Dement. Z wywiadu, którego udzielił on portalowi Cuenca High Life, w
2013 roku zespół naukowców stwierdził, odnalezienie sześciu ludzkich
szkieletów, należących do osobników mierzących od 213 do 243 cm
wysokości. Eksperci sądzą, że szczątki pochodzą z początku XIV i połowy
XV wieku.
Dement powiedział,
że dopiero ostatnio rozpoczęto badania szkieletów, i obecnie dysponuje
tylko ogólnym opisem tego, co znaleziono. Podczas badań przeprowadzanych
z pomocą specjalistów niemieckich z Freie Universitaet, ustalone
zostaną zarówno wszelkie kwestie antropologiczne jak i medyczne dotyczące tych niezwykłych wysokich istot.
Pierwsze znalezisko
było dokonane przypadkiem w ekwadorskiej prowincji Loja. Jeden z
mieszkańców wykopał szkielet, który zainteresował Russella Dementa. Były
to szczątki kobiety a długość szkieletu to aż 223,5 cm. W ciągu sześciu
miesięcy pracy naukowcy odkryli pięć kolejnych ziemnych gigantyczne
szkielety i więcej artefaktów. Wykopaliska prowadzone były w dwóch
miejscach: w pobliżu Cuenca i 32 km od granicy Ekwadoru z Peru. Dement i
jego współpracownicy uważają, że odkryli plemię gigantów mieszkających w
tych miejscach przez co najmniej 150 lat. Trzy pełne i dwóch
częściowych szkieletów nie zostały w żaden sposób zdeformowane, więc
naukowcy sugerują, że ich właściciele byli zdrowi.
Najwyższy człowiek świata, Robert Wadlow - mierzył 2,72 m
Zwłoki były
przeważnie zawinięte w liście i pochowane w grubej warstwie gliny, która
chroniła je przed wnikaniem wody, tak, że są one dość dobrze zachowane.
Co ciekawe, szkielety nie wykazują żadnych oznak chorób towarzyszących
znanym medycynie przypadkom gigantyzmu, takim jak problemy hormonalne w
zakresie wzrostu. Jeden ze nich, należał do kobiety, w wieku około 60
lat, a to znacznie więcej niż dożywa się w przypadkach gigantyzmu.
Dement wcześniej
studiował życie rdzennej ludności Amazonii przez ponad dwie dekady i jak
twierdzi słyszał legendy o bardzo wysokich ludziach o jasnej karnacji
skóry, którzy mieszkali w pobliżu amazońskich Indian, zwykle niezbyt
wysokich. Według miejscowych lud ten nazywał się Shuar. Starszyzna
plemienna mówiła o wysokich ludziach, którzy według tego w co wierzą
miejscowi, należeli do świata duchowego.
Rysunek gigantyczny szkielet mężczyzny i kobiety krasnoluda - źródło: Royal College of Surgeons
Czy mogli to być potmkowie
gigantów wymienianych w Biblii? Trudno w tej chwili wyrokować czy
pozwoli to na potwierdzenie starożytnych legend o mitycznej rasie
zamieszkującej Ziemię, ale na pewno taka szansa istnieje. Wyniki badań
zostaną opublikowane najwcześniej za rok. W tym czasie naukowcy zbadają
próbki DNA ze szkieletów z DNA mieszkających obecnie potomków ludu
Shuar, żyjących na terenie wykopalisk. Dzięki temu może się udać
potwierdzić lub wykluczyć, że są potomkami starożytnych gigantów z
Amazonii.
Masaru
Emoto (na zdjęciu) był zdumiony. Przez osiem lat pracy wraz ze swoim
zespołem krystalizował i fotografował wodę pochodzącą z różnych części
świata. Próbki z rzek, jezior, śniegu i deszczu były poddawane wibracjom
myśli, słów, uczuć, idei i muzyki. Wyniki badań okazały się
zdumiewające. Woda reagowała na bodźce zewnętrzne, zarówno te negatywne,
jak i pozytywne.
Masaru Emoto
Podczas badań zaobserwowano, że w molekułach wody pod wpływem takich
słów jak „miłość” czy „wdzięczność” tworzą się struktury przypominające
piękne klejnoty. Jeszcze bardziej zdumiewający był fakt, że te piękne
struktury nie powstawały, gdy wibracje były negatywne. Wówczas zdjęcia
przedstawiały bezkształtne, chaotyczne formy.
Dr Masaru Emoto wraz z zespołem dowodzi, że struktura wody zmienia
się w zależności od otoczenia. Największym osiągnięciem jego badań jest
dowiedzenie, że to my – ludzie, posiadamy moc sprawczą, by zmieniać
naszą planetę. Uzdrowienie może się dokonać poprzez świadomą kontrolę
własnych myśli. Zdjęcia odzwierciedleniem wibracji
Podziwianie geometrycznie uformowanego piękna w kropli wody jest
zdumiewające. Jednak o wiele bardziej zdumiewająca jest świadomość, że
powstało ono pod wpływem wibracji wywołanych harmonijną muzyką, pięknymi
pozytywnymi myślami czy słowami, np. „miłością”.
Japoński uczony prawdopodobnie zdawał sobie sprawę z wagi swojego
odkrycia, które zawiera wszystko, co dotyczy zarówno otoczenia
człowieka, jak i jego samego. W ciągu ośmiu lat dr Masaru Emoto wraz z
zespołem zbadał wodę z rzek, jezior, deszczu i śniegu, z różnych
zakątków świata. Z pomocą zaawansowanej technologii i z naukową precyzją
poddawał wodę działaniu muzyki, słowa mówionego i pisanego, modlitwy
oraz różnym uczuciom, krystalizując, a następnie fotografując molekuły,
by dowieść ich „sensytywności”. W większości przypadków woda
fotografowana była przed i po wystawieniu na wyżej wymienione bodźce.
Wyniki badań opublikowano w książce „The Message from the Water” –
„Przesłanie wody”, wydanej w 1999 roku w językach japońskim i
angielskim. Książka zawiera 161 zdjęć przedstawiających reakcję wody
poddawanej różnym stymulacjom. Bethoven i Heavy Metal
Życie ludzkie jest bezpośrednio powiązane z jakością wody, zarówno
tej wewnątrz nas, jak i nas otaczającej. Ciało ludzkie, które składa się
w 70% z wody – tak samo jak nasza planeta, można porównać do gąbki z
miliardami warstw komórek. Woda jest źródłem wszelkiego życia na ziemi, a
jej integralność jest niezwykle ważna dla wszelkich form życia. Fakt,
że myśl wpływa na wszystko, co nas otacza, daje nam szansę na refleksję
nad kondycją ludzkości.
Osiągnięciem pana Emoto, potwierdzonym fotografiami, jest
stwierdzenie zjawiska wibrującej ludzkiej energii (myśli, słowa, idee,
muzyka), która zmienia strukturę molekularną wody. Jej struktura
fizyczna zmienia swoją formę pod wpływem otoczenia, w którym się
znajduje. Pan Emoto zamrażał krople wody, po czym obserwował je pod
mikroskopem na zdjęciach z ciemnym tłem. Zauważył, że krystalicznie
czysta woda wypływająca z górskich źródeł, zawiera w sobie wspaniałe,
geometryczne formy. Z kolei w zanieczyszczonej i zatrutej wodzie
pochodzącej z terenów przemysłowych czy kanalizacji, dawały się
zaobserwować jedynie nieregularne, chaotyczne twory.
Aby zbadać wpływ muzyki na strukturę wody, pan Masaru umieścił
pojemnik z destylowaną wodą pomiędzy dwoma głośnikami, następnie włączał
muzykę o różnych porach (utwory Beethovena oraz muzykę z gatunku Heavy
Metal). Następnie zamrażał wodę i fotografował jej kryształy. Gdy
stwierdził, że woda reaguje na czynniki zewnętrzne, takie jak miejsce, w
którym występuje, zanieczyszczenie czy muzykę, postanowił sprawdzić,
jaka będzie jej reakcja na myśli i słowa. Na pojemnikach z wodą
destylowaną i niedestylowaną umieścił kartki z napisami: „miłość i
uwielbienie”, „dziękuję”, „byłeś dla mnie niedobry”, „zabiję cię”. Tę
samą procedurę zastosował wypisując nazwiska znanych osób (Hitler i
Matka Teresa). Następnie zamroził i sfotografował wodę. Rezultaty
widoczne są na zdjęciach. Człowiek, który potrafił rozmawiać z wodą
Masaru Emoto rozpoczął prace badawcze nad strukturą wody w 1984 roku,
po tym jak poznał dr. Lorenca, wynalazcę „microclusta-eater” –
energetycznej wody terapeutycznej. Artykuły i wywiady dr. Masaru Emoto
przetłumaczono na wiele języków, są też dostępne na stronie
internetowej. Jednak głównym źródłem pozostaje jego książka „Przesłanie
wody”.
Claudia Picazzio
Źródło: AME – Brazylia
Medical SpiRtitual Assossiation