czwartek, 2 lipca 2015

Księga Welesa i świat, którego nie ma w polskich szkołach


Księga Welesa i świat, którego nie ma w polskich szkołach.
Księga Welesa i świat, którego nie ma w polskich szkołach.

Dlaczego poznajemy mitologię i panteon Grecji, Rzymu, Sumeru, mity Skandynawskie i Indii oraz legendy Semickie, nie znając własnej przeszłości, przeszłości, która dziś stanowi zakazany owoc wiedzy i zafałszowanej nauki. Polakom, Rumunom, Rosjanom … Zamyka się usta, kreując z ich wrogów, ich panów …
21.05.2015 - 621.05.2015 - 11

Mityczna już Księga Welesa (Veles Book, Vles book, Vlesbook, Isenbeck’s Planks, Велесова книга, Влес книга, Влескнига, Книга Велеса, Дощечки Изенбека, Дощьки Изенбека) – jest tekstem dotyczącym religii i historii starożytnych Słowian, z okresu końca panowania starej Europy nad światem.
http://www.youtube.com/playlist?list=PLPCe1acB3rZGlB6pUvonzJ4rT0UWFsfAG
(Zauważmy, że badaczy mitów i podań greckich, rzymskich, sumeryjskich, skandynawskich … znajdujemy w encyklopediach i Wikipedii, badaczy wymienionych w tym artykule nie znajdziecie praktycznie nigdzie…)
Dotyczy ona okresu od VII do IX wieku naszej ery. Napisany na drewnianych deseczkach, co najmniej w trzech dialektach słowiańskich. Nazwa pochodzi od pierwszej tabliczki, dotyczącej boga Welesa. Przez niektórych naukowców (głównie tych, którym tabliczki niszczą prace naukę na temat zakłamanej historii.) uważany za falsyfikat.
W 1919 r. pułkownik białej armii Ali Fiodor Arturowicz Izenbek podczas ataku Denikina, w jednym z majątków w okolicach Charkowa, (pl.m.wikipedia.org/wiki/Charków) Orła, lub Wełykyj Burłuk (pl.m.wikipedia.org/wiki/Wełykyj_Burłuk) (możliwe, że był to Kurakins) znalazł i zabrał (wyszabrował) drewniane deseczki pokryte dziwnymi napisami.
Po klęsce Izenbek, wyemigrował on do Belgradu, gdzie w 1923 roku próbował bezskutecznie sprzedać je do muzeum. Od 1925 r. mieszkał w Brukseli; tam o tabliczkach dowiedział się J.P. Mirolubow, który rozpoczął naukowe badanie deseczek. Zajął się on odrestaurowaniem deseczek, przepisał większość tekstów (z błędami), fotografował deseczki (jednak fotografie okazały się nieczytelne, obecnie znany jest tylko jeden czytelny wizerunek) i próbował odczytać zawarte tam teksty.
Podczas badań Izenbek był bardzo ostrożny w stosunku do artefaktów, nie pozwalał ich wynosić z domu i odmówił profesorowi uniwersytetu w Brukseli, który chciał zbadać tabliczki (co stało się podstawą do podejrzeń o falsyfikat).
Tabliczki zaginęły, lub zostały ukradzione podczas II wojny światowej.

21.05.2015 - 1

Po wojnie Mirolubow wyemigrował do USA i przekazał swoje materiały Russian Museum of San Francisko (www.mrcsf.org/home). Zostały one odnalezione w 1953 roku, przez profesora A.A. Kurienkowa (Kura) i opublikowane w czasopiśmie Żar Ptica w okresie od marca 1957 do maja 1959 roki, póżniej tekst został opracowany przez S. Paramonowa (Lesnogo).
Wszystkie tabliczki były tej samej wielkości: 38 x 22 cm , o grubości około 5 mm, o nierównych krawędziach, z otworami do mocowania rzemienia. Napisy były wykonane ostrym przedmiotem (szydłem), a następnie pokryte jakimś rodzajem lakieru. Wzdłuż każdej narysowane są linie, pod którymi wpisany jest tekst. Niektóre z desek były częściowo spróchniałe.
Języki indoeuropejskie mają słowa dotyczące pisania o wspólnym rodowodzie (angielskie book – książka, niemieckie buch – książka, rosyjskie буква (bukva) – litera) , pochodzą one od nazwy drzewa buk i już wcześniej sądzono, że pierwotnie napisy były wykonywane na bukowych deskach, ale jest to jedyne znalezisko tego typu.

21.05.2015 - 2

(http://maara.narod.ru/biblioteka/bib_b/bib_b4.html)

Naukowcy są podzieleni co do kwestii autentyczności tekstu. Ponieważ oryginał zaginął, nie są możliwe badania drewna, na którym były spisane. Przeciw oryginalności przemawiają błędy w pisowni liter i niepoprawne użycie niektórych sformułowań.
Jednak mogły one powstać podczas przepisywania. Za autentycznością przemawia to, że do takiego fałszerstwa potrzebny byłby wybitny historyk i lingwista, a ani Izenbek, ani Mirolubow takimi nie byli. Poza tym nie odnieśli żadnej osobistej korzyści z badania tych tabliczek, więc takie oszustwo nie miałoby sensu. Jako domniemany autor fałszerstwa, obok Mirolubowa, wskazywany jest Gruzin Aleksander Sułakadzew (1771-1830), autor licznych fałszerstw pozorujących „starożytne teksty”.
Niektórzy słowiańscy neopoganie uważają ten tekst za swoją świętą księgę. Znaczne zasługi w jej popularyzacji ma Lew Syłenko, założyciel neopogańskiej organizacji RUNWira. Na Ukrainie po upadku ZSRR Księgę Welesa traktowano często jako podbudowę nowej ideologii narodowej uważającej ziemie ukraińskie za prakolebkę Indoeuropejczyków i źródło potwierdzające starożytne korzenie Słowian. Tekst ten znalazł się nawet w kanonie lektur szkolnych ukraińskich szkół. Wiemy jednak, że bardzo szybko na Ukrainie uciszono słowiańskie pochodnie, za pomocą niszczącego ten kraj od wieku syjonizmu i wojny domowej.

21.05.2015 - 3

Kroniki Thietmara z Merseburga:
„Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz (pl.m.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_(gród) ), który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona.
Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora.
W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach,
każdy z wyrytym u spodu imieniem .
Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów. ”

21.05.2015 - 4

Deseczka 1 (II 1)

Dlaczegoż nie pamiętamy dawnych chwalebnych czasów, zmierzając nie wiadomo dokąd (3). Spoglądamy wstecz i mówimy, że wstydzimy się poznawać obie strony Nawii-Prawii-Jawii (1) i wszystkiego wokół doświadczać i rozumieć.
Oto Darzbog stworzył nam to i tamto – wszystko co istnieje. Światło gwiazd lśni dla nas, i w tej otchłani Darzbog zawiesił ziemię, aby była tak utrzymywana, Oto dusze przodków które świecą nam gwiazdami z Iru.
Ale oto Grecy napadli na Ruś i niegodziwość szerzą w imieniu swych Bogów. A my – mężowie, nie wiemy dokąd biec i co robić. Wszak co zostało przewidziane Darzbogiem w Prawii – jest nam nie widoczne. A w ślad za nią – jak ta oto wojna – Jawia się porusza, i ta tworzy nasze życie. Kiedy odejdziemy – to śmierć. Jawia jest ruchem, tym co stworzone przez Prawię. Nawia – jest przed nią , i po niej – Nawia. A przecież w Prawii istnieje Jawia.
Otrzymaliśmy mądrość o starożytności i dusze pogrążyliśmy w nią. Oto ona, wiedza nasza, jakbyś nie uważał – i tak już coś innego następuje. Oto wszystko wokół nas tworzy siłę Bogów. Widzimy to w sobie, otrzymaliśmy to jako dar Bogów, i na Ich potrzeby. Zatem robić to znaczy podążać za Prawią.
Oto dusze naszych bohaterów spoglądają na nas z Iru. I Żalia płacze tam nad nami i mówi, że lekceważymy Prawię-Nawię-Jawię. Lekceważymy ją i jesteśmy głusi na prawdę. Nie jesteśmy godni być darzbożymi wnukami. Jako że jedynie modląc się do bogów i dusze nasze czyste mając, i ciała, możemy życie otrzymać z praojcami w Bogach, zlewając się w prawdę jedyną! Jakeśmy wnuki Darzboga
.
21.05.2015 - 5

Spójrz, ruski rozumie, jakże wielki jest Rozum Boski! Głoście więc jego chwałę , i temu się poświęcajcie i z Bogami obrócicie się w jedność… Ulotne jest nasze życie i musimy , tak jak nasze kone, pracować, mieszkając z cielętami, owcami i bydłem naszym na ziemiach swoich, od wrogów ratując się, podążać na północ…
Deseczka 2а (II 2а)
Nie ten jest mężem prawym, kto się obmywa i o którym mówią ze jest bogobojny, ale ten u którego w pełni pokrywają się słowa z czynami. Dlatego już w starożytności było powiedziane, abyśmy jak dziadowie nasi dobro tworzyli. I my będziemy orać pola nasze i sławni będziemy.
Takoż i w czasach Zielonosława , Boruś i Ruś porąbana była wrożym ramieniem i szerzyło się zło i niegodziwość. Kniaź nasz był w niemocy. i posłał synów swoich na bitwę, a oni zostali przez wrogów pokonani. Wiecu nie posłuchali i co było postanowione nie przestrzegali. I dlatego zostali pobici i w niewolę pojmani.
Czyż nie takoż dzisiaj powiadamy? Kniaziami są naszymi i nie powinni chodzić na południe aby ziemie zdobywać dla nas… i dzieci naszych. A tam Grecy (4) na nas napadli, jak tylko Boruś od nas się oddzieliła. I była siecz wielka i wiele miesięcy.
Sto razy Ruś się odradzała i sto razy była rozbita od północy do południa. I tak jak praojcowie nasi trzodę prowadzali i byli przez Oriego – ojca do ziemi ruskiej przywiedzieni. I na cierpienia liczne nie zwracali uwagi i rany i zimno. Tak oto dotarli do tego miejsca i osiedli onegdaj na ziemi ruskiej.

21.05.2015 - 6

I dwakroć ćma czasu minęła, a po tych dwóch ćmach przyszli Waregowie… I ziemię Chazarów, u których byliśmy w poddaństwie, zabrali w swoje ręce.
A jeszcze był naród Ilmerów liczący od stu do dwustu rodów. Naród nasz osiedlił się pośród Ilmerów, jako że przybył do ziemi ruskiej później. A przecież oni braćmi są naszymi i do nas… podobni. Jakże odróżnić jeszcze, przecież nas od zła chronili.
I u nich wiec był nieraz, i to co powiedziane było … na wiecu, to po prawdzie było. A czego na wiecu nie przyjęto, tego być nie miało prawa… Od zgromadzenia do zgromadzenia razem kniaziów wybieraliśmy i tak oto żyliśmy i pomoc im okazując i tak było. My trawy znaliśmy i wiedzieliśmy jak dzbany w ogniskach wypalać, jakoż i oni dobrymi garncarzami byli, jak bydło prowadzać i ziemię orać – wszystko rozumieli… Takoż i nasi ojcowie. I napadł na nas zły ród. I dlatego …
Deseczka 2b (II 2b)
…musieliśmy ukryć się w lasach i żyć tam jako myśliwi i rybacy, aby
uniknąć niebezpieczeństwa. Tak przeżyliśmy ćmę jedną i zaczęliśmy
miasta stawiać i wszędzie wokół paleniska zakładać. A po ćmie drugiej
nastąpił chłód wielki, ruszyliśmy więc na południe gdyż miejsca tam są
zbożorodne. A tam rzymianie nasze bydło brali po cenie, która była
umówiona i słowa dotrzymywali. I powędrowaliśmy na południowy …
zielone trawy i mieliśmy mnóstwo bydła…

21.05.2015 - 7
Deseczka 3а (II 3а)
Modlimy się do Welesa (2), Ojca naszego, aby puścił na niebo Konnicę Suriego i aby Suria wkroczył na niebo aby obracać wieczne złote koła. Przecież to słońce nasze, które oświetla nasze domostwa i przed którego obliczem bledną oblicza palenisk domowych. Ogieńkowi temu, Semurgle Bogowi mówimy aby się pojawił i pokazał na niebie i oddał się pracy swej, aż światło stanie się błękitem… Nazywamy go jego imieniem „Ognieboże” i idziemy pracować. I jak co dzień odmówiwszy modlitwę i nasyciwszy ciało posiłkiem idziemy w pole aby podjąć trud nasz. Tak jak nakazali bogowie każdemu mężowi aby pracował na chleb swój.
Jesteśmy wnukami Darzbożymi, ulubieńcami bożymi i boże rodło w prawicy dzierżąc, opiewamy sławę Cudownego i do wieczora pięciokroć Bogów wysławiamy codziennie. Suricę pijemy na znak wdzięczności i obcowania z bogami, którzy w Swarogu istota, takoż piją za nasze szczęście.
Kiedy opiewamy sławę Cudownego, złoty koń Suriego galopuje po niebie. A kiedy wracamy do domu, utrudzeni, rozpalamy ogień i posilamy się jedzeniem. I mówimy Jakaż jest miłość boska do nas i odchodzimy w sen, jako że dzień przeszedł i ciemność nastała (5).
I jeszcze oddajemy dziesiątą część naszym Ojcom i setną władzy. I tak pozostajemy mili bogom, o ile Bogów sławimy i modlimy się do nich z ciałem obmytym wodą czystą .

21.05.2015 - 8

„Tekst oryginalny lekko się rymuje, ale nie każda linijka. Słowo „oto” zostało użyte, zamiast specjalnej litery (czytanej : sie bo), służącej do inwokacji i rozpoczynającej większość linijek w oryginale.
Istnieją dwa tłumaczenia rosyjskie bezpośrednio z oryginału: S.Lesnogo i N.Słatina. Różnią się one gdyż niektóre znaki są słabo czytelne, wiele słów jest zapisanych pojedyńczym znakiem i to w jakiej formie jest on użyty trzeba wywnioskować z kontekstu, a tu są największe różnice.”
Słowianie Wschodni, zostali podbici przez Wikingów – a jak wiadomo synowie północy posiadali własne pismo runiczne. Biorąc pod uwagę ten fakt oraz zanotowanie przez kronikarza, iż Słowianie Zachodni podpisywali posągi Bogów no to… sam bym chciał wiedzieć czy to prawda…Fakt faktem wtedy Słowianie ogólnie znaleźli się bardzo blisko imperiów chcących zniszczyć wszystko, co związane z ich kulturą więc w temacie Księgi Welesa wszystko jest możliwe.
(1) Nawia – Prawia – Jawia
Po raz pierwszy koncepcja ta pojawiła się w „Księdze Welesa”, która wśród neopogan uchodzi za średniowieczny tekst liturgiczny (wołchownik).
„I Prav’ eta istinnaya, tak kak Nav’ sovlechena nizhe YAvi. I eto dano Sventovitom, i prebudet tak vo veki vekov.”
„A poskol’ku bitva eta protekaet v YAvi, kotoraya tvorit zhizn’ nashu, a esli my otojdem – budet smert’. YAv’ – eto tekushchee, to, chto sotvoreno Prav’yu. Nav’ zhe – posle nee, i do nee est’ Nav’. A v Pravi est’ YAv’ ”
21.05.2015 - 9

Pojęcie „Prawii” oznacza siły przyrody, które doprowadziły do powstania materii we wszechświecie, oznacza również świadomość świata, która rodzi się w człowieku i przekształca kosmos w świadomy siebie samodzielny organizm.
Według innego źródła jest to prawo powszechne, które zostało ustanowione przez Roda i dzięki któremu istnieje świat. Nawia i Jawia łączą się tworząc Prawię i na odwrót: Prawia, poprzez swój nieskończony podział, tworzy Jawię i Nawię.
Jawia jest określeniem tego, co jawne, co już istnieje, rzeczywistości. Oznacza realizację mitu dziejotwórczego przez ludzi, która objawia się nadawaniem ich życiu wartości. Według Jaroslava Dobrolubova, ideologa neopogańskiego, jest to „jasna siła”, w przeciwieństwie do Nawii – „ciemnej siły”. Oba te pojęcia są względem siebie przeciwstawne i zamieniają się często miejscami.
Jawia symbolizuje to, co Niezmienne, podczas gdy Nawia jest postrzegana jako Zmiana, inne określenia to Statyka – Dynamika. Niemożliwe jest zwycięstwo jednej siły nad drugą, gdyż zarówno absolutny porządek, jak i absolutny chaos doprowadziłyby do zniszczenia wszechświata.
Nawia to kraina zmarłych identyfikowana z chrześcijańskim piekłem. Rządzi nią Weles, który zasiada na złotym tronie u korzeni Drzewa Kosmicznego . Jako jedyne z trzech wymienionych pojęć, znana jest też z innych źródeł niż „Księga Welesa”. O Nawii wspomina m.in. A. Szyjewski czy A. Gieysztor.
Po śmierci człowiek trafia do jednego z tych trzech światów. W Jawii może pozostać w charakterze opiekuna swojego rodu, np. w postaci duszka domowego. Jeśli człowiek w ciągu życia przyczynił się do wsławienia swojego rodu, wówczas może być zaliczony w poczet bogów i bohaterów w Prawii.
21.05.2015 - 10

Część współczesnych pogan uznaje natomiast wiarę w reinkarnację, co jest wynikiem wpływu hinduizmu na formowanie się ich ruchu. Zdania co do istoty tego zjawiska również są podzielone, gdyż jedni uważają je za nieodłączne dla światopoglądu aryjskiego, inni natomiast twierdzą, że człowiek może się ponownie odrodzić tylko jako istota ludzka. Można także wyróżnić zwolenników tradycyjnego hinduistycznego pojmowania istoty reinkarnacji. Neopoganie zgodni są jednak co do tego, że w procesie wędrówki dusz człowiek traci swoją osobowość.
Koncepcja Prawii, Jawii i Nawii łączona jest niekiedy z wyobrażeniem świata jako Drzewa Kosmicznego. Obraz drzewa charakterystyczny jest dla wielu systemów mitologicznych. Określało ono model Wszechświata podzielonego na trzy części: niższą, średnią i wyższą, co odpowiadało korzeniom, pniowi i koronie (niebu, ziemi i piekłu).
W korzeniach Drzewa znajdowała się Nawia, pniem była Jawia, a w koronie mieściła się Prawia. Najniższa część była siedzibą demonów, ryb, owadów, zwierząt związanych z wodą oraz części ludzi. Do średniej zaliczano ludzi, pszczoły oraz takie zwierzęta jak: łoś, koń, krowa, jeleń. Najwyżej w hierarchii stali bogowie, pobożni ludzie oraz ptaki. Łącznikami między tymi trzema poziomami były zwierzęta, np. wiewiórki. Za każdy z tych światów odpowiedzialny był inny bóg, odpowiednio są to: Swarog, Perun i Weles.
Drzewo Kosmiczne określane jest inaczej jako Kosmiczny Słup lub Góra Kosmiczna. Jest to pionowa oś umiejscowiona zawsze w centrum wszechświata, która stanowi symbol jednoczący różne poziomy i wymiary kosmosu. Podział na trzy światy: Nawię, Prawię i Jawię może też być odpowiednikiem troistości: przodkowie – współcześni – potomkowie.
(2) Perun i Weles
Peruna znano jako boga burzy, piorunów i błyskawic, a także jako opiekuna suwerennej władzy. Uchodził za patrona książęcych drużynników i to zwykle oni się na niego klęli. Za złamanie przysięgi przewidzianą karą była śmierć od własnej broni.
Perunowi poświęcone były czasami całe lasy czy zagajniki, z których zabranie czegokolwiek uważano za czyn zasługujący na śmierć.
Na szczytach wzgórz wznoszono dla niego ośrodki kultu, tzw. trzebiszcza. Do najbardziej znanych należały Wzgórze Kijowskie oraz wzgórze Perynia w Nowogrodzie Wielkim, gdzie otoczony był szczególną czcią.
O jego wyjątkowej pozycji świadczy także fakt umieszczenia go przez Włodzimierza na pierwszym miejscu w panteonie i przyznania mu w ten sposób pierwszeństwa. Po przyjęciu chrześcijaństwa jego posąg wrzucono do Dniepru w przeciwieństwie do wyobrażeń pozostałych bóstw, które spalono.
Dla Peruna charakterystyczne były różne właściwości, np. możliwość przemiany w orła lub sokoła oraz atrybuty. Jako patron drużynników uzbrojony był w kamienie, strzały, topory oraz łuk-tęczę, z której wypuszczał strzały-błyskawice jeżdżąc po niebie ognistym rydwanem. (Podobieństwo do Wed)
Świętym drzewem tego boga był dąb, który uważano za jego świątynię i w którego gałęziach miał siedzieć w czasie burzy. Uderzenie pioruna w to drzewo oznaczało gniew bóstwa. Poświęcona mu była także paproć, zwana wprost przez jeden z narodów słowiańskich Perunowym kwiatem i uważana za metaforę błyskawicy.
Wierzono, że człowiek, który znajdzie kwiat paproci pozna przyszłość i posiądzie dar odgadywania cudzych myśli. Roślina ta była również symbolem odradzającej się i umierającej przyrody.
Po przyjęciu chrześcijaństwa Peruna zestawiano z Ilją Prorokiem (Eliaszem), a także z Ilją Muromcem, na którego przeniosła się wiara w to bóstwo oraz legendy o jego walkach stoczonych z demonami. Ilja był czczony 20 lipca, można zatem przypuszczać, że dzień ten poświęcony był również Perunowi.
Neopoganie upatrujący w tym bóstwie swojego patrona zwani są „perunistami”, posiadają duszę wojownika i są zwolennikami użycia siły, a ich sposób bycia i myślenie należą do prostolinijnych. Szczególną nienawiść kierują w stronę Żydów i chrześcijan.
Weles uważany jest w mitologii słowiańskiej za przeciwnika Peruna, gdyż strefa działania tych dwóch bóstw jest odmienna. Podczas gdy Welesa uznawano za boga całej Rusi, boga ludu, kult Peruna przypisywano tylko drużynie książęcej.
Welesa nazywano bogiem bydlęcym, gdyż sprawował opiekę nad pasącymi się stadami chroniąc je przed wilkami i psami. Mógł to czynić ze względu na to, że dzikie zwierzęta i miejsca należały do również jemu przypisywanej sfery chaosu. Dla pasterzy bydło stanowiło wyznacznik bogactwa i obfitości. Taki stosunek do niego pochodził jeszcze z czasów koczowania ludów indoeuropejskich na stepach czarnomorskich.W odległej przeszłości, gdy ludzie żyli z myślistwa Weles oznaczał patrona udanego polowania, mógł symbolizować „ducha zabitego zwierza”. Występował wtedy pod postacią niedźwiedzia, natomiast jako bóg bydła – pod postacią tura.
Pod jego władzą znajdowała się również sfera chtoniczna, postrzegana jako obszar o zabarwieniu negatywnym. Jego siedzibą była Nawia – kraina zmarłych, w której jako bóg śmierci opiekował się duszami. Sprawował też funkcję ich przewoźnika, ważył dobre i złe uczynki decydujące o wpuszczeniu duszy do krainy przodków.
Można go uznać za opiekuna wołchwów zwanych inaczej „Welesowymi czarownikami”, przez których był szczególnie czczony i którzy wróżyli w jego imieniu. Jedną ze sfer jego działalności była magia i czary, czego dowodzi duża liczba różnych zaklęć, zamawiań i uroków. Oprócz tego znany jest jako bóg przysiąg i prawa, a największą karą dla krzywoprzysięzców obok innych chorób skóry było tzw. „wyzłocenie jako złoto”.
Uczeni doszli do wniosku, że słowa: „Weles” i „wołchw” mogą być ze sobą wzajemnie powiązane zwłaszcza, że działalność wołchwów miała związek m.in. ze światem zmarłych. Neopogańscy kapłani również odwołują się do jego kultu upatrując w nim boga tajnej siły i świata nadprzyrodzonego.
Dodatkowo Weles uchodził za patrona poezji i sztuki, a wykonawców bylin czy skazań nazywano „Welesowymi wnukami”.
Do jego zadań należało sprowadzanie natchnienia na artystów.
Wszystkie sfery działania Welesa, choć z pozoru bardzo zróżnicowane, można ze sobą wzajemnie powiązać, jego kult przeszedł jakby ewolucję. Hodowla bydła rozwinęła się bowiem z myślistwa poprzez udomowianie młodych, dzikich osobników. Związek Welesa z martwą zwierzyną rozprzestrzenił się później na cały martwy świat. Z kolei wierzono, że pochowani przodkowie sprzyjają płodności ziemi, co jest blisko związane z hodowlą bydła. Ofiarą dla niego był ostatni snop na zżętym, a więc martwym polu, który pozostawiony do przyszłego roku miał zapewnić urodzaj.
Z Perunem i Welesem związany jest tzw. „mit burzowy” (grozovoj mif) jeden z podstawowych w mitologii słowiańskiej. Jako przeciwnik Peruna Weles występuje jako istota żmijopodobna, tzw. Żmij podkradający Gromowładnemu bydło lub ludzi.
Za karę Perun poraża go swoją bronią – gromowymi strzałami. Jego przeciwnik chowa się w różnych miejscach: na drzewie, w kamieniu, w człowieku, zwierzętach, w wodzie, ostatecznie jednak zostaje pokonany. Mit ma symbolizować odwieczną walkę dobra ze złem, przeciwstawienie świata duchownego materialnemu, świata niebiańskiego – ziemskiemu. Taka walka dokonuje się również we wnętrzu człowieka między duszą i ciałem.
(3) Rod i rodzanice.
Wśród neopogan nie ma zgodności, jeśli chodzi o określenie naczelnego boga. Najczęściej wymieniany jest Rod, pomijany w analizach przez wielu badaczy, inni za najważniejsze bóstwo uważają Swaroga, Welesa czy samą Przyrodę. Nie ma też porozumienia co do postrzegania istoty Roda, można tutaj wydzielić różne koncepcje.
Część współczesnych pogan postrzega go jako bóstwo osobowe, boga – twórcę świata, prarodzica bogów. Inni mówią raczej o początku, praprzyczynie. Przeważa twierdzenie, że Rod jest Wszechświatem, częścią Wszechświata lub siłami go odzwierciedlającymi.
Stronnicy tej idei podkreślają raczej bezosobowość zarówno Roda, jak i pozostałych bóstw. Jest on nieodłączny od reszty świata i ma wiele imion. Veleslav ze wspólnoty „Rodolubie” uważa, że Rod jest jeden, jeśli chodzi o istotę, natomiast różne są przejawy jego siły. Bóstwo to nie dominuje nad Wszechświatem, lecz jest jakby ponad czasem i przestrzenią, które biorą swój początek właśnie w nim.
Rod jednoczy w sobie wszystkich bogów, którzy są z kolei jego przejawami. Jest Jednością, ale można wydzielić trzy jego postacie, które są związane z duchowym początkiem, siłą przodków oraz ogółem krewniaków.
Badaczem, który poświęcił w swych badaniach najwięcej miejsca istocie tego boga jest Rybakov. Według niego jest to jedno z najbardziej zagadkowych bóstw, o którym nie ocalały materiały etnograficzne, jednocześnie należące do najbardziej znaczących w panteonie słowiańskim.
Znany jest tylko wśród Słowian wschodnich, natomiast wśród zachodnich jego odpowiednikiem jest Świętowit. W literaturze na ten temat widoczne są jakby dwie tendencje sprzeczne ze źródłami. Dla części badaczy Rod jawi się jako drobne bóstwo rodzinne, duszek domowy, podczas gdy inni nie wymieniają go w ogóle.
Rybakov uważa, że jest to bóstwo podstawowe dla ruskiego pogaństwa, niesłusznie lekceważone przez badaczy. Ich błędem było rzekome niewłaściwe rozumienie dwoistego charakteru wyrażeń występujących w źródłach, a zawierających rdzeń „rod”.
Jak zauważa badacz, wczesne źródła nie zawierają informacji o Rodzie i rodzanicach, czego przyczyną mógł być ich wiejski charakter nie pasujący do oficjalnych dokumentów. Pierwsza wzmianka pojawia się dopiero na pocz. XII wieku w tzw. „Слове об идолах”, gdzie kult Roda jest postrzegany jako jedna ze światowych religii. Konkluzje, do jakich doszedł Rybakov najlepiej odzwierciedla cytat:
„Род – творец Вселенной.
Род вдувает жизнь в людей.
Род – бог неба и дождя.
Род связан с земной водой (родники, родища).
Род связан с огнем.
Род связан с подземным пеклом (родьство огненное).
Род связан с красным цветом (рдяный, родрый).
Род связан с шаровой молнией (родия).
Рода сопоставляют: с Озирисом, с Саваофом, с Ваалом, с Иисусом Христом (косвенно), с „Артемидой”.”
Pod nazwą Rod mogło się także kryć wszechogarniające bóstwo Wszechświata z jego poszczególnymi światami: górnym, średnim i dolnym. Z górnego pada deszcz i lecą błyskawice, średni związany jest z przyrodą i rodzeniem, natomiast najniższy – z tzw. „ogniennym rodstvom”.
Według innego źródła Rod, określany również jako Sud lub Usud, kieruje rozdzielaniem dusz należących do każdego rodu. Ci, którzy po śmierci trafili do Wyraju, po jakimś czasie byli przez niego odsyłani z powrotem do naszego świata pod postacią grudek ziemi.
Neopoganie stawiają Rodowi posągi pomalowane na czerwono w formie drewnianych fallicznych symboli, do wytworzenia których wykorzystują buk, jesion, wiąz lub klon. Mogą to być również kamienne stosy. Wybierają zawsze odkryte miejsce, najczęściej wysoko położone.
Według Gavrilova i Nagovicyna dzień szczególnie poświęcony Rodowi to 21 kwietnia, nazywany wśród pogan Radogoszczem. Do tej pory składa się ofiary temu bóstwu przynosząc „wielkanocne” pisanki na groby przodków. Natomiast Rybakov twierdzi, że dniem, w którym szczególnie wspominano Roda był 26 grudnia, co było związane z przesileniem zimowym. Wtedy kobiety przynosiły do cerkwi chleby i pierogi.
Rodowi towarzyszą rodzanice, za które część badaczy uważa Ładę i Lelię. Są to dwie boginie: matka i córka – panna związane z życiem i losem, a według innych źródeł także z polem i urodzajem. Łada zgodnie z czeską „Mater Verborum” to ogólnosłowiańska bogini miłości i małżeństwa. Jest wspominana w polskich dokumentach zakazujących praktyk pogańskich pod nazwą Gardzyna („Obrończyni”).
Utożsamia się ją z Wenerą, Demeter i Persefoną. Druga rodzanica – Lalia jest córką Łady i boginią płodzenia dzieci.
Inne źródła podają, że rodzanice były trzy, a potrojenie bóstwa losu wiąże się z personifikowaniem zaplatania nici przeznaczenia, pilnowania jego właściwego przebiegu oraz przecinania.
Pojawiały się przy kołysce, aby orzekać o przyszłości danego dziecka. Od nich zależało czy będzie miało szczęśliwe życie, a ich decyzji nic nie było w stanie zmienić.
Koncepcja rodzanic jest prawdopodobnie bardzo archaiczna, posiadająca korzenie indoeuropejskie. Rodzanice według badaczy podobne są do greckich mojr czy rzymskich parek. Określane bywają jako duchy lub wróżki pomagające przy rodach, pojawiające się przy narodzinach niemowląt. Są też związane z rodzinnym kultem przodków.
(4) Demonologia.
Ta dziedzina słowiańskiej mitologii przetrwała znacznie dłużej, niż źródła dotyczące bóstw naczelnych, wykorzenionych w pierwszej kolejności po przyjęciu chrześcijaństwa. Z racji tego, że dominowała ona przede wszystkim w rodzinno – rodowych kręgach, wytępienie jej okazało się wyjątkowo trudne. Zainteresowani tematem mają tutaj do dyspozycji mnóstwo materiałów etnograficznych, zbieranych gorliwie przez badaczy w XIX i XX wieku.
Demonologię można zdefiniować jako całokształt wyobrażeń dotyczących istot mitycznych najniższego rzędu. Przedstawienia te mogły się znacznie różnić między sobą w zależności od regionu, z którego pochodziły. Bez względu jednak na miejscowe różnice można wyodrębnić charakterystyczne grupy tych nadprzyrodzonych istot, które w kulturze ludowej funkcjonowały od zarania pogańskiej tradycji. Istoty demoniczne można podzielić między innymi ze względu na strefę działania, czas pojawiania się, wygląd zewnętrzny. Najistotniejszy jest jednak ich stosunek do ludzi z uwagi na podstawowe w demonologii znaczenie wiary w dobre i złe duchy. Możemy wyróżnić m.in. duchy górskie, polne, wodne, domowe, strachy bagienne czy demony leśne.
Do duchów wodnych zaliczano przede wszystkim wodnika i rusałki i postrzegano jako przynoszące szkodę człowiekowi. Wodnika uważano za złego, kapryśnego ducha, władcę źródeł i wód, które to pod jego panowaniem stawały się niebezpiecznym żywiołem.
Można go było zaobserwować jako wir wodny, a jeśli przyjmował postać ludzką, był to wówczas wysoki, chudy człowiek, zwykle o zielonym, oślizgłym ciele, z dużą głową. Do zasadniczych jego funkcji należało topienie nieostrożnych ludzi oraz przeprawiających się zwierząt, ale także psucie młynów i sieci rybackich.
Wodnik zamieszkiwał głębokie zbiorniki wodne, zakola i zbiegi rzek, mógł również przebywać pod młynem wodnym.
Rusałki można było spotkać nad brzegami wód, a także w lasach i jaskiniach. Zwykle wyobrażano je sobie jako młode dziewczęta z rozpuszczonymi, zielonymi włosami. Mężczyzn wabiły ku sobie urodą i śpiewem, natomiast kobiety gubiły zadając im pytania-zagadki.
Swoimi pieszczotami mogły doprowadzić człowieka do śmierci z wyczerpania. Zagrożone były również położnice, gdyż rusałki mogły zamienić ich dziecko na swoje, np. podczas prac polowych. Rusałkom poświęcone były tzw. Rusalia, czyli gry obrzedowe, do których można zaliczyć Rusałczy Tydzień, obchodzony w okolicach Zielonych Świątek, obrzędy bożonarodzeniowe, Noc Kupały i inne.
Leśne ostępy zamieszkiwał duch leśny (licho leśne), który u Słowian wschodnich nosił nazwę Leszy.
Las wraz z zamieszkującym go złym duchem był utożsamiany z przestrzenią wrogą człowiekowi. Wyobrażano go sobie jako istotę odzianą w zwierzęcą skórę, czasami wyposażoną w zwierzęce atrybuty (rogi, kopyta, ogon, sierść) lub wcielającą się w postać jelenia, lisa czy niedźwiedzia. Cechą charakterystyczną Leszego było przyjmowanie takiego wzrostu jaki miała otaczająca go szata roślinna. Mógł zatem w zależności od potrzeby stać się wysokim jak drzewa lub mniejszym od trawki.
Cechowało go również podwójne „moralne oblicze”, mógł być bowiem dobry lub zły. Jego działanie nie było zgubne dla człowieka, ale kontakty z nim uważano za niezbyt bezpieczne, zwykle bowiem powodował, że ktoś błądził po lesie wracając ciągle w to samo miejsce. Zjawiska wywołane w lesie podmuchami wiatru przypisywano właśnie temu leśnemu demonowi.
Za postać demoniczną, która w przeciwieństwie do innych była najczęściej przyjaźnie usposobiona do człowieka, można uznać skrzata domowego (tzw. domowoj). Należał on do kategorii duchów najbardziej związanych z ludźmi i stanowił symbol pomyślności lub biedy danego domu wpływając na powodzenie działań gospodarczych prowadzonych w zagrodzie, oborze czy spichrzu.
Przeważnie był to starzec niskiego wzrostu, o dużych rękach i bosych stopach, mógł też za niego uchodzić założyciel rodu. Jego rola sprowadzała się do pomocy w gospodarstwie, doglądania domu i zagrody, ostrzegania o grożącym niebezpieczeństwie. Od niego zależało zdrowie bydła, o które się troszczył, a jego ulubionymi zwierzętami były konie.
W czwartek, dzień poświęcony jego pamięci, należało go ugościć specjalnym posiłkiem składającym się z kaszy i mleka lub resztką obiadu. Można wyróżnić kilka rodzajów ducha domowego, np. bannik, owinnik czy dworowyj oraz jego żeński odpowiednik – kikimorę.
Pozostałości demonologii, mimo stopniowego wypierania jej przez chrześcijaństwo, można obserwować właściwie do dzisiejszego dnia. Cerkiew chrześcijańska nie zaprzeczała istnieniu duchów, doprowadziła natomiast do uważania ich za czarty, siłę nieczystą. W ten sposób bóstwa najniższego rzędu przetrwały w postaci niezmienionej do naszych czasów.
(5) Świat przeciwieństw.
Otaczający świat był postrzegany przez dawnych Słowian na zasadzie przeciwieństw. Taką dwoistość uznawano za podstawowy warunek funkcjonowania świata. Opozycje mogły dotyczyć zarówno czasu i przestrzeni, jak i społeczeństwa. Ta zasada była niekiedy realizowana poprzez wyobrażenia postaci mitycznych odznaczających się pozytywnymi lub negatywnymi cechami.
Takie opozycje jak: niebo – ziemia, prawy – lewy, góra – dół, bliski – daleki czy też wschód – zachód, północ – południe zaliczane były do charakterystyki przestrzeni, natomiast dzień – noc czy lato – zima należały do określeń czasu. Elementy wymieniane po lewej stronie opozycji, np. niebo, prawy, góra, bliski, lato, odbierane były jako pozytywne, związane z dobrym losem. Z kolei te z prawej postrzegane były jako negatywne, np. zima, ziemia, lewy, dół.
Jedną z podstawowych opozycji była dola – niedola (szczęście – nieszczęście), kojarzona z boginiami losu – rodzanicami. Od ich decyzji zależało to co spotka człowieka w życiu i niczego nie można było zmienić. Pojęciem „dola” określano dobry los, natomiast „niedola” oznaczała zły los.
Charakterystyczne było również przeciwstawienie żywiołów wody i ognia jako dwóch sił wiecznie zmagających się ze sobą, ale też zlewających się, np. w przedstawieniach Kupały, Peruna, ognistej rzeki. Przedstawiano to w takich postaciach, jak Ognisty Ptak, Ognisty Żmij czy Ognista Maria.
Opozycję niebo – ziemia wyobrażano sobie jako związek małżeński Ojca-Nieba z Matką-Ziemią. Niebo pełni tutaj funkcję męskiej życiodajnej siły, zsyłającej deszcz, ziemia z kolei jako czynnik żeński przyjmuje go i wydaje plon. Niebo było również siedzibą bogów, podczas gdy ziemia znajdowała się we władaniu człowieka.
Ku chwale i pamięci.
I pamiętajcie tylko niewolnik wybiera i utrzymuje swoich panów. Wara Dudom, Kwaśniewskim, Komorowskim, Braunom, Michnikom, Wałęsom, Balcerowiczom, Kaczyńskim, Tuskom … Od Polski, Lechii i od Słowiańszczyzny.
Video : http://replikatv.hvs.pl/ksiega-welesa-i-swiat-ktorego-nie-ma-w-polskich-szkolach/

Fakty o UFO, o których nie masz pojęcia

To, co opinia publiczna wie o UFO to w większości mity i domysły. Wnioski, do jakich doszli uczeni po 70 latach analizy zjawiska "latających talerzy" mogą was zszokować. Wiele wskazuje, że obiekty UFO… nie pochodzą z kosmosu, ale nie są też dziełem ludzi. Mogą być emanacją nieznanej siły, która mieszka z nami na Ziemi albo gośćmi z innych wymiarów. To tylko jeden z kilku faktów, które mogą zmienić wasze spojrzenie na problem UFO.

Fakty o UFO, o których nie masz pojęcia Foto: istock

Większość ludzi uznaje, że UFO to statki istot z kosmosu, które odwiedzają Ziemię w sobie tylko znanych celach. Nic podobnego - odpowiada środowisko ufologiczne. Z biegiem lat badacze doszli do bardzo kontrowersyjnych wniosków odnośnie natury "latających talerzy". Część uznaje, że obiekty UFO pochodzą z Ziemi, ale… nie są dziełem człowieka, tylko przejawem działania "niewidocznej inteligencji", która żyje obok nas. Inni wiążą je z "mózgiem planety" albo wizytami istot z równoległych wymiarów. Jedno jest pewne - im głębiej w problematykę UFO, tym więcej niewiadomych.

UFO stare jak świat
Temat "latających talerzy" pojawił się po II wojnie światowej, kiedy zachodnie media zaczęły informować o fali spotkań z nieznanymi obiektami powietrznymi. Za autora pierwszego doniesienia o UFO symbolicznie uznaje się amerykańskiego pilota Kennetha Arnolda (zm. 1984), który 24 czerwca 1947 r. zobaczył nad Mount Rainier w Górach Kaskadowych przelot dziewięciu srebrzystych dysków.
Prawda jest jednak taka, że ludzie widywali UFO od wieków, a wzmianki o tym zachowały się w źródłach historycznych z różnych epok.
Zdaniem wielu biblijny prorok Ezechiel (ok. VI w. p.n.e.), opisując spotkanie z "bożym rydwanem" nad rzeką Kebar, mówił tak naprawdę o zaawansowanej maszynie latającej. Istnieją też dziesiątki sugestywnych relacji z późniejszych wieków. Przykładowo, w zbiorach klasztoru św. Cyryla z okolic jeziora Roboziero k. Wołogdy (Rosja) znaleziono niezwykłą relację o spotkaniu z latającym dziwem. Obiekt miał pojawić się 15 sierpnia 1663 r. podczas nabożeństwa z okazji święta Wniebowstąpienia NMP.
"Kiedy ludzie byli wewnątrz domu bożego dał się słyszeć w niebie potężny huk i wielu wyszło na plac, by się temu lepiej przyjrzeć. Był wśród nich Lewko Fiedorow, który (…) około południa zobaczył wielką kulę ognia zstępującą nad Roboziero z czystego nieba" - mówi fragment raportu mnicha sporządzony dla przełożonego, który precyzuje dalej, że obiekt miał ok. 45 m. długości, krążył nad jeziorem i wystawały z niego dwa promienie świetlne. "Kiedy kula przelatywała nad wodą, kmiecie, którzy byli w łódkach próbowali się do niej zbliżyć, ale parzył ich ogień i gorąco im na to nie pozwalało. Wody jeziora zostały oświetlone na dużą głębokość."
Dwa lata po tych wydarzeniach "płaską formę przypominającą talerz" zobaczyli pośród dymów i ogni na niebie mieszkańcy nadbałtyckiego Barhöfft. Pisarz Erasmus Francisci relacjonował, że rybacy, którzy próbowali zbliżyć się do latającego tworu na drugi dzień "czuli się niedobrze, trzęśli się i cierpieli na bóle głowy i kończyn".
Wiele intrygujących relacji sprzed wojny znajdziemy także w zbiorach polskich badaczy. Przykładowo w 1922 r. na warszawskim Targówku "coś ze świstem zleciało z nieba", a następnie zawisło 2-3 m. nad ziemią. Był to metaliczny obiekt, który świadkom przypominał "złożone wewnętrzną stroną do siebie spodki".
UFO nie pochodzi z kosmosu?
UFO budzi spory samą nazwą. Jest to akronim od angielskiego terminu oznaczającego "niezidentyfikowany obiekt latający". W szerszym znaczeniu odnosi się to do każdego powietrznego obiektu, którego pochodzenie pozostaje nieznane (niezależnie od tego czy jest to rzucony w powietrze beret czy statek bojowy obcych). W węższym ujęciu oznacza inteligentnie sterowane obiekty latające, które wyglądają na wytwory zaawansowanej techniki, ale które ze względu na nieziemskie osiągi czy dziwnych pasażerów nie mogą być dziełem człowieka.
Od końca lat 40., kiedy zachodnie media ogarnął szał na "latające talerze" utwierdzano społeczeństwo w przekonaniu, że za niewyjaśnione spotkania z UFO odpowiadają przybysze z kosmosu. Większość ludzi uważa tak do dziś, ale ci, którzy wnikliwiej przeanalizowali ten problem, doszli do zupełnie innych wniosków. Jedną z takich osób jest dr Jacques Vallée (ur. 1939) - francuski astronom, informatyk (jeden z twórców Arpanetu - poprzednika Internetu) i inwestor, a także jeden z najbardziej poważanych, ale i kontrowersyjnych ufologów.
Dr. Vallée najbardziej nurtuje wewnętrzna niespójność zjawiska UFO. Przebadawszy wiele spraw zauważył, że choć pozornie wyglądały na absurdalne, były zupełnie realne. Ale nie była to jedyna obserwacja, która doprowadziła go do wniosku, że "latające spodki" nie są dziełem kosmitów.
W relacjach świadków bliskich spotkań uderzyła go ogromna rozbieżność. Mówiąc krótko, trudno znaleźć dwa takie same opisy obiektów i ich pasażerów (świadkowie opisują je podobnie, ale za każdym razem inaczej). Po drugie, obiekty i ich załogi nigdy nie dążą do otwartego kontaktu. Potrafią za to perfekcyjnie manipulować świadomością i psychiką obserwatorów. Umieją też znikać, ulatniać się w ostatniej chwili i zawsze są o krok przed ludźmi, jakby z góry znali ich zamiary. Z kolei opisywani przez świadków ufonauci z jakichś powodów mają niemal zawsze humanoidalną budowę, widywani są na Ziemi bez skafandrów ochronnych (co dla astronauty jest jak samobójstwo) i często zachowują się w sposób niegodny zaawansowanych eksploratorów z kosmosu: straszą, napadają i terroryzują Bogu ducha winnych Ziemian. Często mówią ziemskimi językami, a nawet wyglądają na ludzi!
Analizując przebieg dziesiątków wiarygodnych bliskich spotkań, dr Vallée doszedł do kontrowersyjnego zdaniem niektórych wniosku: UFO jest realne, ale nie pochodzi z kosmosu - jest wytworem tajemniczej "inteligencji", która współistnieje z nami na planecie.
Uczonemu nie chodzi jednak o osiedlonych na Ziemi kosmitów. Uznaje on, że UFO to efekt działania jakiegoś mechanizmu naszej rzeczywistości, który ma ściśle określony cel. Jego zdaniem jest on niczym "metafizyczny nauczyciel". Poprzez zdarzenia jak spotkania z obcymi, objawienia maryjne, doznania mistyczne itp. próbuje on kierować rozwojem ludzkości, ucząc nas nowych idei oraz ostrzegając przed niebezpieczeństwami. Jest on jak rodzaj "myślącego żywiołu" lub inteligencji, która jednak nie może się z nami porozumieć w otwarty sposób.
Vallée uznał też, że głównym celem UFO jak i całego "systemu" jest zmiana świadomości ludzi.
"Życie tych, którzy spotkali UFO często ulega dramatycznym zmianom. Niekiedy rozwijają oni nowe uzdolnienia. Ilość świadków, którzy mówią otwarcie o swoich doświadczeniach jest względnie niewielka, gdyż większość wybiera milczenie. Kontakt między człowiekiem a UFO następuje w warunkach kontrolowanych ściśle przez drugą wymienioną stronę. Cechą charakterystyczną tego zjawiska jest pozorna absurdalność, która powoduje odrzucenie go przez niektóre warstwy społeczne i przyswajanie jego znaczenia na poziomie podświadomości" - pisał.
Innymi słowy zdaniem dr. Vallée UFO to produkt nieznanego pochodzenia "programu" wgranego do naszej rzeczywistości, którego zadaniem jest kształtowanie rozwoju ludzkości. To on, objawiając się w postaci "bóstw w rydwanach" i tym podobnych stworzył religię. Pokazując się z kolei jako "latające spodki" przyzwyczaił ludzkość do idei istnienia we wszechświecie inteligentnych ras. Równocześnie przestrzega on nas przed degradacją planety, bo o tym zwykle w swych przekazach mówią obcy.
Jaki jest jego ostateczny cel i pochodzenie, nie wiadomo. Może jest to inteligencja planety, a może "system" zainstalowany w "matriksie" rzeczywistości przez projektantów naszego wszechświata? Vallée sugeruje z kolei, że przypomina to zbiorową nieświadomość z koncepcji Carla G. Junga (niezależny twór powstający z myśli i sił psychicznych wszystkich ludzi).
Inne hipotezy, które kwestionują kosmiczne pochodzenie UFO uznają te obiekty za pojazdy przybyszów z przyszłości, gości z innego wymiaru albo "kryptoziemian" - rasy, która rozwija się w rzeczywistości ukrytej przed ludzkimi zmysłami.
Czy UFO ewoluuje?
Jedna z hipotez uznaje, że UFO towarzyszy człowiekowi od zawsze, choć jego interpretacja była zależna od epoki. Ezechiel wziął je za "rydwan Jahwe". Z kolei w średniowiecznym folklorze latające machiny brano za przybyszów z cudownej krainy Magonia. Wiele wskazuje jednak na to, że UFO nie jest jednorodne i co jakiś czas… zmienia formę, w jakiej objawia się ludziom. Tego zdania był m.in. John A. Keel (1930-2010) - znany amerykański pisarz i badacz UFO nazywający te obiekty "końmi trojańskimi". Tłumaczył, że widzimy tylko ich zewnętrzną powłokę, podczas gdy wnętrze skrywa nieznaną i wciąż niepojętą siłę.
Keel twierdził, że to nie ludzie zmieniają pogląd na zjawisko UFO, tylko energia za nim stojąca dopasowuje się do naszego postrzegania. Nazywał ją "superspektrum", uznając, że ma ona naturę elektromagnetyczną i jest rodzajem niepoznanego dotąd "inteligentnego żywiołu", z którym współistniejemy na planecie. Superspektrum wchodzi w nieustanne relacje z człowiekiem, objawiając mu się na różne sposoby i tworząc - jak w systemie dr. Vallée - kolejne idee i wierzenia. Innymi słowy, wychowuje ono Homo sapiens.
Superspektrum najpierw powołało do istnienia religie, przyjmując postać bogów. Potem widywane były wspominane "podniebne okręty" z Magonii. Na przełomie XIX i XX w. przez USA przetoczyła się z kolei fala obserwacji "latających machin" i "widmowych sterowców", których pasażerowie, jak wynika z licznych relacji, zachowywali się równie absurdalnie, co ufonauci. Podczas II wojny światowej piloci obu stron konfliktu widywali tajemnicze światła zwane "foo fighters". Ostatecznie po 1945 nastała fala spotkań z "widmowymi rakietami" i "pociskami", a w końcu z "latającymi talerzami", które w okresie pierwszych lotów w kosmos utożsamiono z obcymi. Po latach "talerze" zastąpiły "latające trójkąty" i "bumerangi" stanowiące obecnie często obserwowaną kategorię UFO.
Badania nad UFO
Od momentu pojawienia się "foo fighters" wśród władz wojskowych i cywilnych wzrosło zainteresowanie niezidentyfikowanymi obiektami. Wzmocniło je kilka dziwnych incydentów, które sprawiły, że zaczęto zastanawiać się, czy UFO nie jest wrogie wobec ludzkości. Jednym z pierwszych była tzw. bitwa o Los Angeles z 1942 r., kiedy nieznanego pochodzenia obiekt w kształcie dysku zawisł nad "Miastem Aniołów" i został ostrzelany z dział przeciwlotniczych. Jeszcze większy popłoch wywołało kilkukrotne pojawienie się eskadry UFO nad Waszyngtonem w lipcu 1952 r., czego nie potrafiło wyjaśnić Amerykańskie Lotnictwo.
Lata powojenne były okresem, kiedy zagrożenie ze strony UFO traktowano na Zachodzie z powagą i w mediach nie stroniono od tego tematu. Już w 1948 r. powołano w USA pierwszą wojskową grupę mającą badać to zjawisko. Na jej podstawie w 1952 powstał słynny Projekt Blue Book (Niebieska Księga). W 1954 r., za czasów, kiedy kierował nim kpt. Edward J. Ruppelt (zm. 1960), opublikowano słynne memorandum, zgodnie z którym liczba niewyjaśnionych incydentów z UFO wynosiła 22 procent wszystkich zgłoszeń. Ruppelta szybko odsunięto na bok, a amerykańskie władze nabrały wody w usta w kwestii "latających talerzy", co stało się podstawą teorii spiskowych, iż wiedzą one o UFO coś, o czym nie powinni dowiedzieć się ludzie.
Projekt Blue Book istniał do 1970 r., a podsumowujący raport nt. zagrożeń ze strony UFO opracował dla niego znany fizyk Edward Condon (zm. 1974). Wniosek stwierdzał: "Żadna z relacji o UFO nie wskazywała na możliwość zagrożenia kraju. Siły Powietrzne nie znalazły też dowodów na to, że wśród zdarzeń uznanych za ‘niewyjaśnione’ są takie, które można przypisać technologii nieznanej nauce. Nie ma też dowodów, by za niezidentyfikowane przypadki odpowiadały pojazdy spoza Ziemi." W prywatnych wypowiedziach Condon wyjaśniał jednak, że nie oznaczało to, iż UFO nie istnieje, ale że nie da się go badać przy pomocy metod naukowych. Podobne zdanie miał Sir Hugh Dowding (zm. 1970) - naczelny dowódca RAF w bitwie o Anglię i marszałek brytyjskiego lotnictwa podkreślający, że natura UFO wykracza poza ramy naszego myślenia.
Od tamtego czasu rząd ani armia USA oficjalnie nie badają zjawiska UFO, ale też mu nie zaprzeczają. Wszelkie pytania kwitują zwykle odpowiedzią, iż "nie stanowi ono przedmiotu zainteresowania, gdyż nie stwierdzono, by było zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju". Swoje odpowiedniki Projektu Blue Book posiadali także Sowieci (tzw. program Sietka). Komórki badające UFO działają z kolei nadal m.in. w Brazylii, Peru, Chile i Francji, gdzie grupa GEIPAN podlegająca tamtejszej Agencji Kosmicznej ilość niewyjaśnionych incydentów z udziałem UFO szacuje na 22 procent wszystkich zgłoszeń.
Ludzie od zawsze wierzą w obcych
Wielu ludzi utożsamia temat życia pozaziemskiego ze zjawiskiem UFO, sądząc, że wiara w obcych pojawiła się po wojnie wraz z doniesieniami o "latających talerzach" i wyścigiem w kosmos. Nic podobnego. Już grecki filozof Anaksagoras (V w. p.n.e.) snuł spekulacje o mieszkańcach Księżyca. Tomasz z Akwinu (XIII w.) sugerował możliwość istnienia więcej niż jednego świata. W XVI w. o obcych rozmyślał Giordano Bruno (spalony na stosie przez inkwizycję), zaś Bernard Fontenelle w dziele "O mnogości światów" (1686) pytał o prawdopodobieństwo odwiedzin istot z jednej planety na drugiej. Z kolei w XVIII w. księgi o swoich duchowych wyprawach na inne światy i spotkaniach z kosmitami publikował szwedzki uczony Emanuel Swedenborg.
Przyjrzeliśmy się kilku kwestiom pokazującym, że życie pozaziemskie i prawda o UFO to problemy bardziej skomplikowane niż się powszechnie sądzi. Tylko gdzie szukać ostatecznych odpowiedzi?
Najlepiej gdzieś pośrodku. Możliwe, że fenomen UFO jest jak worek, do którego wrzuca się zdarzenia o różnym pochodzeniu. Obok teorii dr. Vallée czy tej o przybyszach z innego wymiaru znajduje się mała przestrzeń dla obcych astronautów.
Wiele osób nadal wierzy, że wzrost obserwacji UFO po II wojnie wynikał z tego, iż obserwatorzy z obcych światów zauważyli szaleństwo ludzkości i zaczęli się nam baczniej przyglądać. Możliwe też, że z biegiem lat ufonauci, zwątpiwszy w ludzkość, zrezygnowali z kontaktu. Jesteśmy dla nich niebezpieczni, zbyt głupi albo stanowimy tylko mieszkańców planetarnego zoo.

Nie wiem, czy jesteście ciekawi, co ja o tym myślę,
Oczywiście po odrzuceniu tu nieznanej technologii,
Naszych ludzi wspieranych lub nie przez tzw. obcych.

 Ja to już wiem wcześniej i z własnego doświadczenia, 
Gdy po defibrylacji, zwiedzałem równoległe światy, 
I tak, że byłem w nich widziany tak jako kula światła.

Podobnie jak my mieszkańcy ich reagowali na mnie, 
Więc dla mnie to jest najrozsądniejsze wytłumaczenie, 
Jak i to, że po drugiej stronie nie musimy mieć statki, 
Bo świadomość tego nie potrzebuje, ale to nie znaczy, 
Że ich nie ma i nie jest jeszcze gotowa na takie wybryki.

autor blogu

Pamela Kribbe i Gerrit Gielen

Pamela Kribbe


Pamela Kribbe i Gerrit Gielen

Witajcie!
Na tej stronie prezentujemy duchowe wiadomości o wewnętrznym rozwoju, Chrystusowej energii, Pracownikach Światła, nowej Ziemi i przejściu 
świadomości z ego do opartej na sercu.  Wiadomości te zostały otrzymane poprzez wewnętrzne połączenie z Jeszua.  "Jeszua ben Josef" jest oryginalnym aramejskim imieniem dla imienia Jezus, który jest uosobieniem Chrystusowej energii na Ziemi.  W swoich przekazach przedstawia się jako Jeszua, nasz brat i przyjaciel, a nie boski autorytet, jaki tradycja z niego zrobiła. Jego energia jest wciąż dla nas dostępna, nie jako stały zestaw idei i praw, ale jako wskaźnik pokazujący nam drogę do Chrystusa wewnątrz nas.  Pamela

Moja Osobista Historia

Upłynął prawie rok kiedy wysłałam moje ostatnie wiadomości. To był bardzo trudny okres dla mnie. Przeszłam przez bardzo intensywny okres doświadczania choroby, strachu i depresji. Nie pracowałam i czułam się kompletnie odcięta od świata przez całkiem spory czas. Patrząc z perspektywy, to miało znaczenie, poza tym, że był to ogromnie trudny proces, trudny do przebycia i odczuwania.

W tym liście opowiem wam nieco więcej o procesie, przez który przechodziłam, ponieważ wierzę, że wielu Lightworkers na całym świecie przechodzi przez coś podobnego. Obecny czas wygląda na nasze wielkie oczyszczanie i chociaż jest bardzo trudno utrzymać wiarę podczas tego procesu, to ma to i cel i powód.

Jeshua zapewnia mnie, że musimy przez to przejść i że to jest nieodzowne wywrócić siebie na drugą stronę, aby na prawdę móc zrozumieć co oznacza praca ze światłem. Jednym z owoców tego procesu jest, że stajemy się bardziej współodczuwającymi nauczycielami. Kiedy schodzisz do najciemniejszych zakamarków swojej osobowości, kiedy pozwolisz ciemności wejść w twoje świadome rozumienie, stajesz się skromny we właściwym znaczeniu tego słowa. Rozumiesz skrajności ludzkich emocji i zachowań wypływających z wnętrza. Wszelkie podstawy do osądzania innych, nawet siebie samego, znikają, kiedy prawdziwie mierzysz się z własną ciemnością. Rozpoznajesz wówczas, że jesteś pierwszy i najważniejszy, jak i wszyscy pozostali.

Jako ludzie, uczestniczymy w dualności. Sztuką życia na Ziemi jest akceptacja a nawet celebracja dualności zamiast przekraczać, czy nawet wznosić się ponad nią. To może zabrzmieć dziwnie, bo czy nie oczekiwaliśmy wzniesienia ponad dualność tym razem? Czy duchowość się z tym nie wiąże? Teraz uznałam, że jest o wiele lepiej zaakceptować dualność, niż chcieć ją przekraczać. Zachęta do przekraczania dualności często zdradza brak szacunku dla rzeczywistości panującej na planecie Ziemia, obawę do prawdziwego poddania i lekko protekcjonalnego stosunku w odniesieniu do osób, które nie pracują nad sobą duchowo. Oczywiście, że poczuwałam się całkowicie i w całości do winy. Myślę, że jest to pułapka dla wielu Lightworkers. Paradoks polega na tym, że z chwilą, kiedy szczerze zaakceptujesz dualność, jako jedyną drogę na Ziemi, przestajesz walczyć ze swoją naturą, a to może być taka ulga, bo właśnie wtedy wyda się, że przekroczyłeś dualność raz na zawsze!

Przez okres ośmiu lat przerobiłam mnóstwo “wewnętrznej pracy” (mam na myśli terapię regresyjną, uzdrawianie, medytację, channelling). Myślałam, że rozpoznałam swoje ciemne części i mniej lub więcej wyszłam poza nie. Ale się myliłam! Zabrało mi rok, aby rozpoznać, że mądrzejsze dla mnie będzie ogarnąć i zaprzyjaźnić się z moją ciemną stroną siebie bardziej, niż z nią walczyć, co w efekcie dało mi głębokie poczucie ulgi i nową świadomość czym jest cud życia.

Wiosną 2009 roku zaczął się dla mnie proces zmagania się z uporczywym stanem zapalnym w żołądku (gastritis), co powodowało ból nie do zniesienia. Szczególnie cierpiałam na nadkwaśność, (odbijanie kwasów) powodującą uczucie pieczenia w gardle przez cały dzień i noc. Pierwsze objawy pojawiły się już dwa lata wcześniej i zdałam sobie sprawę, że stan ten spowodowany jest ciągłym stresem w związku z rozrastającą się praktyką.

Pomimo, że uwielbiałam moją pracę (oferty warsztatów, publiczne channelingi i indywidualne konsultacje) wewnątrz mnie wciąż było mnóstwo niepewności, obaw, które zwiększały się każdorazowo podczas channelowania czy odczytów dla klienta (prywatne sesje). Bałam się, że mogę być wyśmiana, wykpiona, nie wiedząc co powiedzieć gdyby Jeshua się nie pojawił, to był strach przed odrzuceniem. Strach ten nie zginął, kiedy więcej pracowałam, warsztaty, channelingi, powodowało to we mnie ogromny stres. W efekcie żołądek wysyłał sygnały, że to za dużo do przetrawienia dla mnie, ale przez długi czas nie słuchałam go.

W maju 2009 ból stał się nie do wytrzymania. Poszłam do szpitala i zostałam zdiagnozowana, że mam Gastritis czyli zapalenie żołądka. Nie pomagały lekarstwa, ani specjalna dieta. W letnich miesiącach, zaczęłam się obawiać fizycznego bólu, nie spałam całymi nocami. Odwołałam wszelkie warsztaty, konsultacje i po kilku miesiącach ból ustąpił. Jednakże kłopot pozostawał nadal.

Teraz strach okazał się głównym problemem. Doświadczałam intensywnych lęków przetaczających się przez moje ciało, zupełnie bez powodu. Nie spotykałam już wielu ludzi ponieważ nie pracowałam, a mój żołądek poprawiał się, jednak strach nadal pozostawał obecny.

W przeszłości robiłam mnóstwo terapii regresyjnej i wiedziałam, że ten nieuzasadniony niczym lęk mógł być spowodowany traumą przeszłych wcieleń. Tak szczerze, to byłam przekonana, że mam do czynienia z poważną traumą z przeszłości, ale teraz wiem, że chociaż ktoś rozumie doskonale traumę w umyśle, to emocjonalne blizny potrzebują długiego czasu na całkowite uzdrowienie.

Odczuwanie panicznego strachu z powodu channelowania i publicznego przemawiania wiązał się z przeszłością, kiedy robiąc podobnie, zostałam odrzucona i wręcz prześladowana. Fakt, że znałam przyczynę, bynajmniej nie spowodował zniknięcia poczucia strachu we mnie. Zdecydowałam się na doświadczenie strachu, pozwolić mu przejść przeze mnie. Mój mąż, Gerrit miał podobne doświadczenia ze strachem jakieś dziesięć lat temu i powiedział mi, że jeśli powiesz strachom “tak” za każdym razem, przyjmując je, jako część duszy, która pragnie być uzdrowiona, to powoli zaczną być bardziej znośne, potem, coraz lżejsze, aż znikną.

Jeshua mówił kilkakrotnie to samo w paru przekazach, osobiście czytałam książki, które zasadniczo to potwierdzały, jednak w moim przypadku to nie było możliwe. Po prostu nie byłam w stanie zaakceptować strachu, ponieważ tak źle go odczuwałam. Nigdy dotąd nie doświadczyłam tak ogromnej ilości lęku. To spowodowało chroniczną hiperwentylację, a bezsenność stała się gorsza niż w 2009 roku. W końcu prawie przestałam sypiać, a granice między dniem i nocą znikły. Moje postrzeganie rzeczywistości uległo zniekształceniu, zaczęłam się obawiać, że mój mózg nigdy już nie będzie prawidłowo funkcjonować. Popadłam również w depresję. Mroczność i brak wiary w życie, o których wiedziałam, że zawsze mi towarzyszyły, czaiły się w tle. Teraz wyszły z ukrycia i zamanifestowały się jako ciemna strona umysłu, w którym całkowicie zamknęłam siebie przed światem.

Poczułam się kompletnie odłączona zarówno od mojego męża i 8-letniej córki jak i od moich niebiańskich przewodników Jeshua i Mary. Stałam się całkowicie samotna czując, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie. Myślałam, że powinnam zniknąć czując się kompletnie bezużyteczna.

Straciłam sporo na wadze, w sumie nic nie robiąc całymi dniami. Czas wlókł się niemiłosiernie, godzina wydawała się trwać cały dzień. Najgorsze było w czasie zimowych miesięcy, kiedy przestałam cokolwiek czuć. Jakkolwiek przedtem byłam bardzo wrażliwa, tak teraz nie byłam w stanie odczuwać w ogóle emocji. To było najstraszniejsze i teraz rozumiem, że odczuwanie lęku było o wiele lepsze, niż całkowity brak czucia.

Wczesną wiosną 2010 rzeczy ostatecznie uległy zmianie. Zgodziłam się przyjąć pomoc i leczenie psychiatryczne. Na początku wszystko odrzuciłam, co powiedział lekarz, czując się bardzo niewygodnie przyjmując leki, które mi przepisał. Niezależnie od tego ujawniając się z problemem spowodowałam zmianę, pomimo, że było to bolesne i krępujące. Ku mojemu zaskoczeniu przyjaciele i rodzina przyszli z pomocą nawet wtedy kiedy byłam dla nich nieprzyjazna, nie odpowiadałam na telefony i listy. Ludzie nie przestawali przysyłać kartki, któraś z kobiet zorganizowała grupę uzdrawiania, a mój kochany mąż z córką stali przy mnie blisko niezależnie od mojego zachowania, które czasami pozostawiało wiele do życzenia. (zaoszczędzę wam opowieści  ).

To było niesamowite dla mnie doświadczenie przekonać się jacy kochani ludzie potrafią być. Kiedy czułam się całkowicie odłączona od siebie i skrępowana z powodu diagnozy: rozstrój psychiczny, moja rodzina i przyjaciele wciąż mnie dostrzegali, pomimo mojej nieobecności. Dla mnie to było doświadczenie głębokiego uzdrowienia. Moja niemal wrodzona nieufność do życia została po prostu odrzucona przez dobro otaczających mnie ludzi. Dlatego też doznałam uzdrowienia wewnętrznych ran w sposób, jakiego bym nigdy nie przewidziała. Teraz dopiero doszło do mnie jak bardzo jestem kochana przez nich, ja obnażona do kości, co w moim przypadku można by przyjąć całkiem dosłownie;-) ważyłam wtedy tylko 92.5/42 kilo.

Teraz czuję się chciana na ziemi i smakuję każdy dzień. Cieszy mnie przebywanie z przyjaciółmi i rodziną, wdzięczna jestem za połączenie z Jeshua i matką Ziemią ponownie, jak również cieszą mnie najdrobniejsze rzeczy codziennego życia, takie jak patrzenie na rozkwitające kwiaty, czując przytulającą się do mnie córeczkę każdego poranka, czy obserwując mojego kota jak się przeciąga. To jest miejsce, gdzie chcę być. Czuję głęboką wdzięczność za życie na ziemi.

Moja ciemna strona, jak u każdego, ma do czynienia z obawą przed życiem. Zasadniczo to nie wierzyłam życiu na ziemi, szczególnie innym ludziom, od dnia, kiedy się narodziłam. Wiem, że nie jestem w tym odosobniona, ponieważ wielu lightworkers żyjących dzisiaj, wstępowało w tą inkarnację z podobnymi odczuciami.

Ostatnio channelowałam Jeshua przekaz dla przyjaciela, zmagającego się z głębokimi strachami, które wydają się nie mieć powodu. Zakończę cytując słowa Jeshu’y kierowane do niego, ponieważ czuję, że mogą posłużyć wielu lightworkers którzy mogą doświadczać podobnie. (Wiadomość jest adresowana do mężczyzny, dlatego Jeshua mówi “on”, “wewnętrzny chopiec” itd.)


Jeshua w sprawie radzenia sobie ze strachem:

”Strach, którego doświadczasz jest najgłębszym strachem, z którym człowiek musi się zmierzyć: strach przed życiem.
Ludzie myślą, że boją sie śmierci, jednak to chodzi o strach przed życiem, które jest mocne, nie do przewidzenia, prowadzące przez wyżyny miłości i radości, niziny strachu i osamotnienia. Życie to odczuwanie.
Obawiasz się odczuwać strach ponieważ myślisz, że on cię zniszczy.
Jest to strach w innej formie.
Jedynym rozwiązaniem jest spotkać strach, pozwolić na niego, ogarnąć takiego, jaki jest, bo jest częścią życia.
Aby żyć ze swoim strachem trzeba podjąć decyzję.
Tą decyzją jest żyć, szczególnie żyć na ziemi w teraz. Decyzja ta nie może być podjęta przez nikogo poza tobą. Ty musisz ją podjąć i to prosto z serca: raczej to co czujesz, niż to co myślisz.
Głęboko w tobie jest mały chłopiec czekający na powitanie i przytulenie.
On nie był przyjęty przez jego ziemską matkę w sposób, który by sprawił, że poczułby się kochany za to kim jest. On nie czuje się w domu na ziemi. On również niesie w sobie smutek z przeszłego życia.
Ten maleńki chłopczyk został porzucony i zapomniany przez życie. On nie ma pewności, czy chce jeszcze żyć na ziemi kiedykolwiek.
Prosi teraz ciebie, abyś wyszedł mu na przeciw z własnego serca. Twój strach jest jego głosem wołającym ciebie.
Aby objąć życie teraz na ziemi znaczy objąć malutkiego chłopczyka w środku.
Czy chciałbyś, aby kto inny zaopiekował się jego ranami?
Czy chciałbyś oddać to drogie dziecko komu innemu, zamiast sobie?
On czeka na ciebie.
Czego najbardziej od ciebie oczekuje to zaakceptowania. Chce, abyś się nim zaopiekował i powiedział, że jesteś dla niego bez względu na cokolwiek. On chce wiedzieć, że jesteś z nim nawet jak płacze i się boi. Chce wiedzieć, że będziesz z nim bezwarunkowo. Tylko wtedy może się rozluźnić i zrelaksować….
Widzisz, nie jesteś w stanie oddalić jego strachu przez żadną z zewnętrznych metod. Pomysł, że on potrzebuje uzdrowienia, czy “naprawienia” – z pomocą uzdrowicieli, czy uzdrawiających metod – może sprawić uczucie, że z nim jest coś złego. Może poczuć się odrzucony przez to. On nie wierzy życiu. Jedyny sposób, kiedy może dojść do poprawy jest twoja obecność przy nim, nawet jeśli on wciąż się obawia. Musisz zaakceptować go bezwarunkowo i tylko wtedy to zranione dziecko na trwałe zostanie uzdrowione.
Jeśli prawdziwie zdołasz przygarnąć swoje własne wewnętrzne dziecko, ono wynagrodzi ci wieloma rzeczami, pośród których największą jest ponownie odnaleziona radość w życiu i radość z jazdy między wyżynami i dolinami, czując się bezpiecznie w domu na ziemi, tu i teraz.

Gorące pozdrowienia,

Pamela & Gerrit, 8.05.2010


Tłumaczyła: Jaga http://www.shaumbraforums.com


http://www.jeshua.net/

Hierarchia Mistrzów Mądrości

Duchowa Hierarchia Mistrzów Mądrości - Rada Oświeconych 

Mistrzowie, tworzący Hierarchię Duchową, są strażnikami Bożego Planu na naszej planecie, na Ziemi. Pracują w ukryciu poprzez swoich Uczniów Światłości we wszystkich sferach ludzkiego działania, inspirując w ten sposób największe osiągnięcia człowieka w historii ludzkości. Mistrzowie, potężni Guru, Mahasiddhowie, prowadzą i uczą, ale to ludzkość sama, odpowiadając z własnej nieprzymuszonej woli, tworzy nowe cywilizacje. Główną rolą Hierarchii Mistrzów Mądrości jest rozwijanie samoświadomości we wszystkich istotach i świadomości w niższych królestwach przyrody. Bycie wzorem dla ludzkości i przekazywanie woli logosu planetarnego. Mistrzowie przygotowują swych uczniów do wtajemniczenia i zapewniają im dziedzinę, w której mogą służyć wzrastając w mądrości i mocy. Chronią nas też od nadmiaru inwolucyjnych sił kosmicznych potocznie zwanych ciemnymi czy demonicznymi. 
Mistrz El Moryah - Mahatma Himalaya
Przez cały czas Mistrzowie Mądrości i Światła przekazują światu różnorodne energie. Są strażnikami tych energii, a przesyłają je w taki sposób, że tylko ludzie spełniający określone warunki moralne i mentalne są w stanie karmić się tymi boskimi przesyłkami. Przez naukowe zastosowanie boskich energii duchowych powodują zmiany w ewolucji świata. Reagujemy na nie dobrze lub źle, a nasze cywilizacje i nasze życie są pod każdym względem wynikiem tej reakcji. Energie te czynią nas tym, czym jesteśmy jako boskie dusze, wyższe jaźnie. Kreują nowy świat, kształtują każdą kolejną epokę, w tym astrologiczną, nadchodzącą Epokę Wodnika. Obecnie, ludzie bardziej wrażliwi na boskie światło pojmują je intuicyjnie. Nasze właściwe reakcje jak przykładowo organizowanie się w coraz większe grupy medytacji ze światłem, wskazują na to, że znajdujemy się na drodze ku strukturom nowej cywilizacji, która ukaże nadchodząca epoka którą właśnie budujemy. 
Zawsze gdy ludzkość zbliża się do wielkiego przełomu, Duchowa Hierarchia Mistrzów wysyła Nauczyciela, aby wskazał jej drogę, Nauczyciela, którego nauki z czasem pociągną znaczącą część ludzkości. Sadaśiwa, Rama, Kriszna, Dattatreya, Zaratuszthra, Abraham, Buddha, Mahawira, Jehoszuah, Mani, MahaŚankara, Muhammad, Sai Awatara, Kalkin Maitreja to tylko jedni z wielu wielkich duchowych wysłanników. Obecnie, w ciężkich czasach wojen imperialistycznych o panowanie nad narodami i terroryzmu fiskalnego (ekonomicznego), po raz pierwszy od niezliczonych tysiącleci mistrzowie duchowi powracają na Ziemię wraz z "Mistrzem wszystkich mistrzów", głową Duchowej Hierarchii, Kalkinem częściej znanym jako Maitreja. Odpowiedzią ludzkości na tę niezwyklej miary pomoc będzie stworzenie nowej cywilizacji o zasięgu ogólnoplanetarnym, bez podziału ludzi na rasy, kolory i religie. Nawet opracowanie prostego języka uniwersalnego ułatwiającego komunikację ludziom z tradycji o trudnych do nauczenia się językach, takiego jak Esperanto, miało miejsce pod wpływem boskiej inspiracji Oświeconych Mistrzów Mądrości. 

W latach 1948-2102, kiedy coraz bardziej świta astrologiczna Era Wodnika, Mistrzowie Hierarchii Duchowej - po raz pierwszy od niezliczonych tysięcy lat - gotowi są wrócić z Szambali do współczesnego świata, aby rozpocząć nowa epokę Syntezy i Braterstwa. Pod wodzą ich wielkiego przywódcy, mistrza wszystkich mistrzów, Nauczyciela Świata, Jagadguru (Dźagadguru) tego, który na Zachodzie znany jest jako Saoszjant, Kalkin lub Maitreja, ezoteryczna Hierarchia Mistrzów Mądrości otwarcie wkracza między nas i wprowadzi ludzkość w doświadczenie kolejnej wielkiej astrologicznej epoki - Ery Wodnika. Mistrzowie czekają, abyśmy z własnej woli podjęli niezbędne pierwsze kroki w kierunku jedności, współpracy i połączenia się na falach boskiego światła. Wtedy pojawią się z Kalkinem Maitreją na czele, a ich obecność w świecie jako inkarnowanych awatarów, posłańców Boga, będzie uznanym faktem.
Mówiąc o powtórnym pojawieniu się Hierarchii Mistrzów Mądrości, Ryszich i Maharyszich, mówi się też o wydarzeniu, które ma następować stopniowo pomiędzy 1948 a 2102 rokiem. Nie jest to wydarzenie nagłe, nie zachodzi też bez poczynienia właściwych przygotowań, nie jest związane z tradycyjną polityczną lewicą ani prawicą, nie opiera się na działalności światowych rządów politycznych, które raczej są przeszkodą niż pomocą w dziele oświecenia. Faktycznie przygotowania do tego wydarzenia rozpoczęły się w 1425 roku, odkąd wszystkie działania Hierarchii  Mistrzów Mądrości wiązane były z tym bezprecedensowym i doniosłym wydarzeniem o charakterze zjednoczeniowym. Wszędzie, gdzie Narody się jednoczą w pokojowy sposób widzimy i czujemy wpływ zjednoczeniowego boskiego Ducha Epoki Wodnika. Kiedy z jednej organizacji duchowej czy ezoterycznej w wyniku podziałów powstają dwie, mamy zwykle do czynienia z rozpadem i inwolucją. Kiedy z kilku organizacji duchowych czy ezoterycznych powstaje jedna, mamy zwykle do czynienia z procesem zjednoczeniowym oraz ewolucją. Oczywiście, potrzeba jeszcze mądrego duchowego kierownictwa oświeconych liderów o boskim charakterze, liderów pełnych mądrości i mocy. 
Oznacza to, że Planetarna Hierarchia Mistrzów przez wszystkie te tysiąclecia działająca na wyższych planach mentalnych, osiągnęła w swym własnym rozwoju ewolucyjny punkt, który wymaga powtórnego doświadczenia życia na planie fizycznym, tym razem w formacji grupowej. Jest to podstawowa przyczyna, dla której mistrzowie zgodnie z Planem pojawią się ponownie w najbliższej przyszłości liczonej kilkoma pokoleniami. Korzyści, wynikłe dla ludzkości dzięki ich przyjściu, nie są przypadkowe, ale drugorzędne. Hierarchia Mistrzów Światłości i Mądrości musi raz jeszcze, obecnie jako grupa, okazać symbolicznie swoją zdolność do funkcjonowania na wszystkich Planach równocześnie. Będzie to dla Mistrzów Mądrości wypełnienie do końca ich ziemskiego doświadczenia, przygotowującego do rozpoczęcia którejś z siedmiu głównych dróg wyższej ewolucji duchowej. W ogólnym ezoterycznym ujęciu są to ścieżki pracy poświęcone jednemu z kierunków pracy. 
1. Ścieżka Służby dla Ziemi 
2. Ścieżka Pracy Magnetycznej 
3. Ścieżka szkolenia dla logosów planetarnych (dusz, jaźni planet) 
4. Ścieżka Logosu Syriusza (Brahmandy) 
5. Ścieżka Promienia Ewolucji 
6. Ścieżka, na której jest Logos (Dusza, Wyższa Jaźń Słońca) 
7. Ścieżka Synostwa Absolutnego 
Jak dotąd nie możemy się jeszcze niczego dowiedzieć o tej wyższej drodze ewolucji, ale powyższe zestawienie ukazać może naszej wyobraźni zasięg ewolucyjnego rozwoju, jaki oczekuje człowieka. 
Słowo "duchowy" czy "duchowość", zwykle kojarzone z mistyką, religią albo ascetycznymi praktykami religijnymi, posiada właściwie o wiele szersze znaczenie. Każde działanie, które popycha człowieka do jakiejś formy rozwoju fizycznego, emocjonalnego, intuicyjnego i społecznego, jeśli oznacza postęp w stosunku do jego stanu obecnego, jest w istocie z natury rzeczy duchowym, chociaż nie zawsze tak wygląda. Zgodnie z taką definicja każde słowo, myśl i czyn są  potencjalnie duchowe i mają zdolność poprawy kondycji ludzkiej, ale także, jeśli są niewłaściwe, mają moc deprawowania ludzi. Od starodawnych czasów istnieje zbiór nauk duchowych znanych jako Odwieczna Mądrość, Sanatana Dharma lub "filozofia ezoteryczna", przekazywany z pokolenia na pokolenie, najczęściej ustnie, od nauczyciela do ucznia. Był on źródłem sztuk pięknych i nauk niezliczonych cywilizacji. Jest to zarazem wspólna podstawa wszystkich religii na świecie. 
W okresach przełomowych nauki te udostępnia się w sposób bardziej otwarty większemu kręgowi ludzi. W ciągu ostatnich ponad stu lat nauki Odwiecznej Mądrości były przekazywane przez Mistrzów Mądrości, w tym przez Mistrza El Moryah takim  postaciom jak Helena Bławacka, założycielka Towarzystwa Teozoficznego, a następnie Alicja A. Bailey, Helena Roerich czy Wanda Dynowska. Jednocześnie wielu wspaniałych Mistrzów Mądrości Odwiecznej inkarnowało się, głównie na Wschodzie, aby zainicjować wielkie duchowe ruchy ezoteryczne dla oświecenia jak największej ilości ludzkich adeptek i adeptów Duchowej Drogi Oświecenia i Wyzwolenia. Mamy tutaj przykładowo takich wielkich mistrzów jak Śirdi Sainatha, Swami Ramakryszna, Wiwekananda, Lahiri Mahaśaya, Yogananda, Hazrat Inayat Khan, Morihei Ueshiba, Hansa Ji, Mahesh Yogi, Kalu Rimpoche, Krishnamacharya czy Sathya Sai Baba. 
Procesem, poprzez który stopniowo przejawiamy boskość (daiwam), jest reinkarnacja, kolejne wcielenia, których średnio w ludzkiej formie cielesnej doświadcza się około pięćdziesięciu w Kołowrocie Wcieleń. Jak dzieci, które od przedszkola zaczynając, wchodzą w system szkolny, zaczynaliśmy również i my od elementarnego poziomu ludzkiego rozwoju, nie znając wcale naszego prawdziwego duchowego dziedzictwa. Poprzez doświadczenia niezliczonych żywotów w wielu krajach, w odmiennych warunkach kulturowych i religijnych, w ciałach męskich lub kobiecych - uczymy się wielu nowych lekcji dzięki powodzeniom i porażkom, dzięki absorbowaniu Boskich Słów Prawdy na jakie zwrócimy uwagę w ciągu każdego z wcieleń na tej Ziemi. I tak poruszamy się naprzód w ewolucyjnej podróży, która prowadzi nas z powrotem do Źródła Stworzenia, do Brahmana. I to, co w każdym życiu osiągnęliśmy, wypraktykowaliśmy, nauczyliśmy się, przenosimy do następnego życia, jednak talenty i umiejętności trzeba rozwijać lub chociaż podtrzymywać aż po kres swojego żywota, aby mogły być łatwo aktywowane w kolejnym żywocie, w kolejnym wcieleniu. 
"Metodą" w tym systemie edukacyjnym jest prawo przyczyny i skutku, czyli według nauk Wschodu, karman, w Biblii opisana słowami:"Co posiejesz, to zbierzesz". Nowoczesna fizyka ujmuje prawo przyczyny i skutku w następujący sposób: "Każde działanie wywołuje równorzędne przeciwdziałanie". Każda myśl, każda emocja, każde słowo i każde działanie (czyn) jest przyczyną, zawierająca w sobie nieuniknione skutki - dobre lub złe. Rozumiejąc i działając zgodnie z tym nieosobowym prawem przyczyny i skutku, uczymy się dokonywania lepszych wyborów i stopniowo przejmujemy znacząco władzę nad swoim losem. 
Ezoterykę można określić jako filozofię procesu ewolucyjnego dokonującego się zarówno w człowieku, jak i w niższych królestwach przyrody, w świecie zwierząt, duchów czy demonów. Ezoteryka nie jest wyłącznie sztuką czy nauką, nie jest religią czy magią, ale zawiera w sobie jakąś cząstkę każdej z tych dziedzin. Jest to wiedza o nagromadzonej mądrości (jniana, dżniana, dźńana) wieków, ale w zastosowaniu do naszego codziennego życia raczej dynamiczna niż akademicka. Przedstawia ona systematyczny, obszerny opis energetycznej struktury Wszechświata (Maha-Brahmanda) i miejsca człowieka we Wszechświecie. Opisuje także słowami mędrców siły i wpływy, które kryją się za światem zjawisk. Jest to także proces uświadamiania sobie i stopniowego opanowywania tych sil.
Coraz większa liczba ludzi nie zadowala się już przyjęciem czysto materialnej wizji świata, skoro całe jej doświadczenie wskazuje na coś przeciwnego. Wszak skutki wyższych stanów świadomości i panowania nad materia,  były i są na wielu płaszczyznach i poziomach demonstrowane przez wielkich joginów poczynając od Indii, na Uri Gellerze i wielu jemu podobnych kończąc.
Rośnie wciąż zainteresowanie wschodnią filozofią i religią, reinkarnacją czyli prawem ponownego odradzania się, władzą  umysłu nad materią, eterycznymi planami materii, których istnienia dowodzi chociażby dzieło Wilhelma Reicha i fotografia kirlianowska, także homeopatia, akupunktura, uzdrawianie duchowe i radiestezja. Wszystko to jest bezpośrednim dowodem naszej wzrastającej świadomości istnienia tych poziomów  i wiedzy, które są ponad ciałem fizycznym i umysłem konkretnym. Jest to cześć wielkiej przemiany świadomości, która dokonuje się wszędzie gdzie są ludzie budzący się ku duchowi i bezpośredni skutek naszego przekonania, że stary styl myślenia i odczuwania nie wystarcza już, by wyrazić wzrastającą świadomość rzeczywistości. Tak przejawia się nasza gotowość na przyjecie nowego objawienia spływającego od Brahmana, Wszechducha poprzez świadomość i usta Hierarchii Mistrzów Mądrości.
Nie ma wątpliwości, że następuje nowe, duchowe przebudzenie, które ma miejsce wszędzie, a które musi w końcu doprowadzić do ery ogólnoświatowego braterstwa, motywu przewodniego nadchodzącej epoki Wodnika. To, co dzieje się terana przełomie XX i XXI stulecia jest wynikiem działania wewnętrznych sił wywołujących wielkie zmiany w ludzkim myśleniu i świadomości z jednej strony, a tarciem, przeciwdziałaniem sił ciemnych i mrocznych z drugiej strony. Skutkiem tego będzie całkowita przebudowa światowych instytucji i struktur społecznych, które nie odpowiadają już współczesnym potrzebom człowieka. Niemniej jest proces trwający wiele pokoleń, a nie kilka lat czy mgnień oka. 
Na całym świecie pojawiają się nowe postawy wobec rzeczywistości i zaczynają zarysowywać się nowe wartości, które powinny rządzić naszym życiem w nadchodzącej Epoce Wodnika, epoce postępu, zaawansowanych technologii materialnych oraz w epoce magicznego mistycyzmu wspartego wielkimi mocami psychicznymi. Będzie to wymagało reorganizacji naszych systemów politycznych, ekonomicznych i finansowych w bardziej racjonalnym i słusznym kierunku, także w kierunki całkowitej likwidacji przymusu fiskalnego na rzecz dobrowolnego sponsorowania działalności publicznej. Oczywiście ciemne i mroczne siły także chcą zdobyć w tej walce coś na swoim froncie, stąd kierują wielu w ciemne i ślepe uliczki narkomanii, zboczeń i wynaturzeń seksualnych czy demonicznego channelingu z astralnymi bytami. 
Wszystkie wielkie tradycje duchowe i religijne w swojej warstwie mistycznej ukazują ludzkości idee dalszego objawienia, które dane jej będzie przez przyszłego Nauczyciela czy też Awatara. Chrześcijanie spodziewają się Adwentu Chrystusa, buddyści oczekują przyjścia drugiego Buddy, Mistrza Maitreji, podczas gdy muzułmanie czekaja na przyjscie Imama Mahdi, hinduisci oczekują dziesiątego wielkiego Awatra - Kalkina, a żydzi - Mesjasza. Każdy z nich oczekuje tego, który nadchodzi, który objawi nowe prawdy i poprowadzi w przyszłość. Ezoterycy znają ich wszystkich jako jedna istotę, Nauczyciela Świata, najwyższą głowę Duchowej Hierarchii Mistrzów, i oczekują jego bliskiego powrotu właśnie teraz, gdy powoli wkraczamy w erę Wodnika, której trwanie określone jest na ponad 2 tysiące lat, a pełen fermentu świt nawet na około 400 lat. 
W każdej epoce przybywali z duchowego ośrodka Hierarchii Mistrzów Mądrości nauczyciele, aby umożliwić ludzkości dokonanie kolejnego kroku na drodze ewolucji. Znamy ich miedzy innymi jako Hermesa czy Henocha, Herkulesa, Rama, Mitra, Vyasa,  Kriszna, Pitagorasa, Buddha, Jehoszuah, Śankaraćarya, Sainatha. Wszyscy byli w swoim czasie ludźmi doskonałymi, arhatami (archontami), wszyscy - synami ludzi, którzy stali się posłannikami czy prorokami Boga, Brahmana, za to, że objawili swoją wrodzona boskość. Imię Maitreja z sanskrytu można przetłumaczyć jako "Kochający", "Miłujący", "Życzliwy" i oznacza wcielenie wszystko obejmującej i współczującej dobroci. Dosłownie Maitreya oznacza tego, kto pochodzi od Mitry - Boga Miłościwego i Miłosiernego, ludziom Życzliwego. 
Ezoteryczny proces znany jako wielkie wtajemniczenie (inicjacja duszy) jest naukową ścieżką wiodącą do tego doskonalenia, dzięki któremu człowiek jednoczy się w harmonii ze swym źródłem. Ta ścieżka do doskonałości dzieli się na pięć ważnych etapów czy momentow kryzysu i napiecia. Skutkiem każdej inicjacji duchowej jest ogromne poszerzenie świadomości, ktore przynosi stale pogłębiająca się i coraz bardziej rozległa wizja i znajomość prawdziwej natury rzeczywistosci. Żaden mistrz piątego wtajemniczenia (dopełnienia pentagramu duszy) nie potrzebuje dalszych doświadczeń inkarnacyjnych na materialnej Ziemi. Jego decyzja pozostania na Ziemi nie wynika z osobistej karmy, ale z pragnienia by służyć Planowi Bożemu i zabezpieczać ewolucję ludzkości. 
Hrabia Saint Germain, tajemnicza postać ezoteryczna, otwarcie uznawana za mistrza i adepta przez wszystkie dwory XVIII wiecznej Europy, jest jednym z niewielu mistrzów mądrości, którzy bardziej otwarcie żyli w tym ludzkim świecie. W British Museum spoczywają obecnie listy od niektórych mistrzów, tych, którzy skrycie wspomagali utworzenie Towarzystwa Teozoficznego z jego minimalnym programem duchowej wiedzy ezoterycznej dla barbarzyńskiej i drapieżnej jeszcze Ameryki. Niektóre z nich pokazano w listopadzie 1975 roku dla uczczenia stulecia tego Towarzystwa. Ogromna większość tych duchowo przebudzonych i oświeconych boskich ludzi żyje w odległych górach i niezamieszkałych rejonach świata, rzadko tylko kontaktując się ze światem i prowadząc swoja pracę poprzez dobrze kształconych bardzo zaawansowanych uczniów, a wyjątkowo także drogą telepatyczną, poprzez zdolnych uczniów, jednak nie używając astralnego channelingu czy spirytyzmu charakterystycznego dla kontaktów z duchami zmarłych ludzi i demonami. 
W tradycjach ezoterycznych i gnostyckich Mesjasz czy Chrystus nie jest imieniem, lecz nazwa funkcji w Hierarchii Mistrzów Mądrości, podobnie jak Metatron. Sprawujący obecnie funkcję Mesjasza Kalkin - Maitreja zachowuje ją od przynajmniej 2.600 lat, a swego czasu objawił się w Palestynie przez swojego ucznia Jehoszuah tajemnym sposobem przenikania świadomości - najczęściej stosowanym przy objawianiu się awadhutów i awatarów. Nigdy nie opuścił tego świata, lecz przez 2.000 lat czekał i planował nieodległą dziś przyszłość, ćwicząc swoich uczniów i przygotowując się do dzieła, które go oczekuje. Podał do wiadomości, że tym razem przybędzie we własnej osobie, ale wedle wschodnich przepowiedni nastąpi to dopiero wtedy, kiedy Epoka Wodnika w pełni rozkwitnie, a jej świt przeminie, zatem minie jeszcze ze 300 czy 400 lat w czasie których pojedynczy Mistrzowie Mądrości będą zasiewać istotne duchowe nauki dla budowania przyszłego świata w którym nie będzie już miejsca dla złych czynów, złych słów i złych myśli, a kara spotka człowieka już za samo planowanie złego występku czy zbrodni. 
Ci, którzy chcieliby zbliżyć się do Kalkina Maitreji jako Nauczyciela Ludzkości, Dżagatguru, muszą być przygotowani na ostateczne próby postu i świętego ognia, jak również dyscyplinę konieczną duszy do tych prób.  Mistrz Nauczyciel Kalkin-Maitreya przeprowadza przez czterdziestodniowy post bez jedzenia i picia na pustyni, by przygotować świadomość ucznia duchowego do trzech prób umysłu cielesnego uosobionego przez demonów i szatanów, przez mroczne siły zła. Mistrz Kathumi bardzo związany z Dziesiątym Wisznu - Kalkinem, jest głową Zakonu Braci Złotej Szaty, bractwa złożonego z wniebowstąpionych czy wniebowziętych mistrzów i ich wcielonych czela oddanych sprawie przebudzenia, oświecenia i wyzwolenia całej ludzkości poprzez odwieczny płomień boskiej mądrości. Siedziba Mistrza Kuthumi znajduje się na planie eterycznym (pranamaya manakośa) w miejscu odpowiadającym Kaszmirowi w Indiach. Ma on również ośrodek praktyk metafizycznych w Śigatse, w Tybecie. 
Mistrz El Moryah to czohan (przywódca) Pierwszego Promienia Świadomości emanującego Szafirowo Niebieskim Światłem, które przejawia Wolę Bożą. Założyciel i szef Wielkiej Rady Darjeeling - Rady Wielkiego Białego Bractwa, która jest jednostką Hierarchii Duchowej Mistrzów Mądrości. Zadaniem Rady Darjeeling jest doprowadzenie do rozpowszechniania Nauk Wniebowstąpionych Mistrzów Mądrości, pomoc ludziom w ich rozwoju i samodoskonaleniu. Wspólnie z wieloma ludźmi służą sprawie wypełnienia Woli Boga, która ma się przejawić na ziemi, gdy planeta zacznie przechodzić intensywny proces oczyszczenia ze wszelkiego zła i uświęcenia Ogniem Bożym. Prawdziwi Mistrzowie są posiadaczami siedmiu zasadniczych Boskich Prawd (Wtajemniczeń), posiadają magiczny klucz, który może otworzyć wszystkie drzwi, daje rozliczne moce duchowe, siddhi i mahasiddhi. Na liczbie „siedem” jest oparty cały Wszechświat i ludzkie ciało, to są zasady kosmicznego prawa i nie ma w nim wyjątków. 
Wielkie Białe Braterstwo - Hierarchia Mistrzów Mądrości jest organizacją od-ludzkich Aniołów Bożych, którzy ukończyli szkołę tego systemu światów - którzy przekroczyli domenę Materii i weszli w królestwo Ducha – i nie przestają inspirować ludzkości w każdej dziedzinie. Wielkie Białe Braterstwo jest nazwane również Wewnętrznym Rządem Świata, jako że składa się na nie Hierarchia wniebowstąpionych czy bardziej wniebowziętych istot, które - gdy się je wezwie -  pomagają ludzkości w rządzeniu, gospodarowaniu i prowadzeniu wszelkich spraw związanych z postępem i rozwojem duszy. Rada Darjeeling jest szczególnym działem Wielkiego Białego Braterstwa Mistrzów Mądrości. Określenie “białe” odnosi się do aureoli białego lub biało-złocistego światła, jaka otacza całą ich anielską, boską formę przejawienia. W skład Wielkiego Białego Braterstwa wchodzą też pewni nie-wstąpieni czela, którzy jednak zbliżają się do Wielkiego Piątego Wtajemniczenia Duchowego.