
16 maja 2023 r. przez Suzanne Maresca
Jonathan Turley, 13 maja 2023 r., TheHill.com
thehill.com/opinion/white-house/4003066-americas-state-media-the-blackout-on-biden-corruption-is-truly-pulitzer-level-stuff/
W tym tygodniu Rep. Byron Donalds (R-Fla.) próbował dokonać niemożliwego. Po tym, jak on i jego koledzy przedstawili labirynt firm fasadowych LLC i kont wykorzystywanych do przekazania aż 10 milionów dolarów członkom rodziny Bidenów, Donalds próbował skłonić prasę do wykazania zainteresowania ogromnym skandalem korupcyjnym. "Dla tych, którzy pracują w prasie, to łatwy materiał na miarę Pulitzera" - błagał.
Odpowiedź była praktycznie natychmiastowa. Pomimo pokazania dziewięciu członków rodziny Bidenów rzekomo otrzymujących fundusze od skorumpowanych osób w Rumunii, Chinach i innych krajach, The New Republic szybko opublikował artykuł zatytułowany "Republikanie w końcu przyznają, że nie mają obciążających dowodów na Joe Bidena".
Dla wielu z nas było to niewiarygodne. Dekadę temu, gdy ówczesny wiceprezydent Joe Biden potępiał korupcję w Rumunii i na Ukrainie oraz obiecywał podjęcie działań przez Stany Zjednoczone, do jego syna Huntera Bidena i różnych członków rodziny, w tym wnuków Bidena, płynęły ogromne płatności.
W zeszłym roku napisałem kolumnę o tym, jak media przygotowywały trudną "implozję skandalu", aby chronić Bidenów i siebie przed reakcją na ujawnienie tej operacji handlu wpływami.
Błyskotliwość zespołu Bidena polegała na tym, że zainwestował media w ten skandal na samym początku, zakopując historię laptopa jako "rosyjską dezinformację" przed wyborami. Była to oczywiście nieprawda, ale dopiero po dwóch latach większość głównych mediów przyznała, że laptop był autentyczny.
Media zignorowały jednak to, co znajdowało się na tym "autentycznym laptopie". Setki e-maili szczegółowo opisywały potencjalnie przestępcze postępowanie i handel wpływami w obcych krajach.
Kiedy media, takie jak New York Post, potwierdziły te e-maile, media upierały się, że nie ma potwierdzenia płatności związanych z handlem wpływami ani wyraźnego dowodu przestępstwa. Całkowicie zignorowały oczywistą korupcję.
Teraz, gdy Izba opublikowała potwierdzenie rzeczywistych transferów pieniężnych łączących wielu członków rodziny Bidenów, media upierają się, że nie jest to skandal, ponieważ nie ma bezpośredniego dowodu na płatności dla Joe Bidena.
Pomijając fakt, że jest to dopiero czwarty miesiąc śledztwa, żądanie mediów dotyczące bezpośredniej płatności na rzecz prezydenta Bidena jest śmiesznie absurdalne. Płatności trafiały do jego rodziny, ale to on był obiektem handlu wpływami.
Izba wykazała, że miliony dolarów trafiły do co najmniej dziewięciu Bidenów, jak dywidendy z rodzinnej firmy. Jako wieloletni krytyk handlu wpływami zarówno wśród Republikanów, jak i Demokratów, nigdy nie widziałem równych Bidenom.
Celem handlu wpływami jest wykorzystanie członków rodziny jako tarcz dla skorumpowanych urzędników. Zamiast dokonywać bezpośredniej płatności na rzecz polityka, co mogłoby być postrzegane jako łapówka, można przekazać miliony jego małżonkowi lub dzieciom.
Co więcej, e-maile te zawierają odniesienia do Joe Bidena, który otrzymał 10-procentowy udział w jednej z chińskich transakcji. Pokazuje również, że współpracownicy Bidena ostrzegają, aby nie używać nazwiska Joe Bidena, ale używać kryptonimów, takich jak "Wielki Facet". W tym samym czasie prezydent i pierwsza dama są wymieniani jako korzystający z biur i otrzymujący płatności od Huntera.
Rzeczywiście, Hunter skarży się, że jego ojciec bierze połowę wszystkiego, co on zgarnia.
Nic z tego nie ma znaczenia. New York Times opublikował artykuł zatytułowany "Raport republikanów w Izbie Reprezentantów nie znajduje dowodów na niewłaściwe postępowanie prezydenta Bidena". To odkłada na bok dowody przeciwko wszystkim członkom rodziny wokół Joe Bidena. Zignorowano również fakt, że inne dowody wyraźnie pokazują, że Biden kłamał, że jego rodzina nie otrzymała chińskich funduszy lub że nigdy nie miał żadnej wiedzy na temat transakcji biznesowych swojego syna.
Faktem jest, że Times może rzeczywiście starać się o kolejną nagrodę Pulitzera. Gazeta wcześniej zdobyła Pulitzera za obaloną już historię o rosyjskiej zmowie. Później ujawniono, że historia ta opierała się na dossier sfinansowanym przez kampanię Clinton i umieszczonym w mediach przez urzędników Clinton. Nagrodzony Pulitzerem dziennikarz Bob Woodward ostrzegł współzwycięzcę The Washington Post, że historia jest niewiarygodna, ale został zignorowany. Komitet Pulitzera odmówił wycofania nagrody.
To, czego Donalds nie docenia, to fakt, że czasami tak właśnie powstają Pulitzery. Mniej więcej 100 lat temu reporter New York Times Walter Duranty zdobył Pulitzera za relację o Związku Radzieckim, mimo że był apologetą Stalina. Duranty odmówił relacjonowania rzeczywistych warunków, od masowych mordów po głód w "raju robotniczym".
Tak więc, gdy Sowieci zagłodzili na śmierć aż 10 milionów Ukraińców, Times opublikował artykuł Duranty'ego z nagłówkiem "Rosjanie głodni, ale nie umierający z głodu". Duranty nie tylko oszukał stalinowskie obozy pracy, w których zginęły miliony ludzi, ale także zaatakował reporterów, którzy starali się odkryć prawdę.
Wiele lat później Ukraina i różne grupy domagały się odebrania nagrody Duranty'emu, ale Komitet upierał się, że nie ma "jasnych i przekonujących dowodów na celowe oszustwo".
Najbardziej imponujące w tym tygodniu jest to, że wszystkie media, z wyjątkiem kilku, wydają się zabiegać o kolejnego Pulitzera Duranty'ego.
Omawiając współczesną rosyjską propagandę, naukowcy z Rand Corporation opisali ją jako mającą "dwie charakterystyczne cechy: dużą liczbę kanałów i wiadomości oraz bezwstydną chęć rozpowszechniania częściowej prawdy lub wręcz fikcji".
Brzmi znajomo?
Dziś obserwujemy znacznie bardziej niebezpieczne zjawisko. Relacje z tego tygodnia noszą wszelkie znamiona mediów państwowych. Konsekwentny spin. Niemal powszechny brak szczegółów. Absurdalne rozróżnienia.
Jest to ślepa strona naszej Pierwszej Poprawki, która odnosi się do klasycznego wykorzystania władzy państwowej do wymuszania i kontrolowania mediów. Nie odnosi się do okoliczności, w których większość mediów będzie utrzymywać oficjalną linię za zgodą, a nie przymusem.
Media po prostu nie dostrzegają tej historii. Oczywiście zawsze mogą zwrócić się do prezydenta o oświecenie. Tuż przed tym, jak jego syn otrzymał ogromny transfer pieniędzy od jednej z najbardziej skorumpowanych postaci w Rumunii, Biden wyjaśnił temu krajowi, dlaczego korupcja musi pozostać w centrum uwagi wszystkich. "Korupcja to rak, rak, który zżera wiarę obywateli w demokrację" - powiedział. "Korupcja jest po prostu inną formą tyranii".
Szkoda tylko, że nikt nie chce się tym zająć.
Absolutnie nic nie jest tym, czym wydaje się być, ponieważ prawdziwa natura rzeczy pozostaje głęboko ukryta pod pozorami rzeczywistości.
▼
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz