
W 2019 roku, reporter Lynzy Billing wrócił do Afganistanu, aby zbadać morderstwa jej matki i siostry prawie 30 lat wcześniej. Zamiast tego, w odległych zakątkach kraju, natknął się na C.I.A. - wspierane Jednostki Zero, którzy prowadzili nocne naloty - szybkie, brutalne operacje zaprojektowane, aby mieć rozbrzmiewające wpływy psychologiczne, podczas gdy rzekomo usuwanie wysokiej priorytetowych celów wroga.
Billing podjął więc próbę skatalogowania skali śmierci cywilów pozostawionych przez jedną z czterech Jednostek Zero, znaną jako 02, w okresie czterech lat. Powstały w ten sposób raport reprezentuje wysiłek, którego nikt inny nie dokonał i nigdy nie będzie w stanie powtórzyć. Oto co znalazła:
Co najmniej 452 cywilów zostało zabitych w 107 nalotach. Liczba ta jest prawie na pewno zaniżona. Podczas gdy niektóre naloty doprowadziły do schwytania lub śmierci znanych bojowników, inne zabiły osoby postronne lub były wymierzone w ludzi bez wyraźnego powodu.
Niepokojąca liczba nalotów wydaje się opierać na błędnych danych wywiadowczych CIA i innych amerykańskich służb wywiadowczych. Dwaj afgańscy żołnierze Jednostki Zero opisali naloty, w które zostali wysłani i w których twierdzili, że ich cele zostały wybrane przez Stany Zjednoczone.
Były szef afgańskiej agencji wywiadowczej przyznał, że jednostki te czasami myliły się i zabijały cywilów. Nadzorował Jednostki Zero w kluczowym okresie i zgodził się, że nikt nie poniósł konsekwencji za te spartaczone naloty. Opisał jedną z nieudanych operacji: "Sam poszedłem do rodziny i powiedziałem: 'Przepraszamy. ... Chcemy być inni niż talibowie'. I mówię, że tak było, chcieliśmy być inni niż talibowie".
Afgańscy żołnierze nie byli sami podczas nalotów, często dołączali do nich żołnierze amerykańskich sił operacji specjalnych współpracujący z C.I.A. Afgańscy żołnierze, z którymi rozmawiał Billing, mówili, że zazwyczaj w nalotach towarzyszyło im co najmniej 10 żołnierzy sił specjalnych USA. "Te śmierci nastąpiły z naszych rąk. Uczestniczyłem w wielu nalotach" - powiedział jeden z Afgańczyków - "i były setki nalotów, w których ktoś został zabity i nie są to talibowie ani ISIS, i w których w ogóle nie ma bojowników".
Wojskowi planiści wliczali potencjalne "szkody uboczne" do rachunku przed nalotem - ile kobiet/dzieci/nieboszczyków było zagrożonych, jeśli nalot się nie powiódł, według jednego z U.S. Army Rangerów, z którym rozmawiał Billing. Jak powiedział, prognozy te były często bardzo nietrafione, ale nikt się tym nie przejmował. Powiedział on Billingowi, że nocne naloty były lepszą opcją niż ataki lotnicze, ale przyznał, że naloty niosą ze sobą ryzyko stworzenia nowych rekrutów powstańców. "Idziesz na nocne naloty, robisz więcej wrogów, a potem musisz iść na kolejne nocne naloty dla większej liczby wrogów, których teraz musisz zabić".
Ponieważ Jednostki Zero działały w ramach programu C.I.A., ich działania były częścią "tajnej" wojny, z liniami odpowiedzialności tak zaciemnionymi, że nikt nie musiał odpowiadać za operacje, które poszły źle. A amerykańska odpowiedzialność za naloty została po cichu zamazana przez lukę prawną, która pozwala CIA - i wszystkim amerykańskim żołnierzom wypożyczonym agencji do ich operacji - działać bez takiego samego poziomu nadzoru jak amerykańskie wojsko.
Doradcy Kongresu i byli pracownicy Komisji Wywiadu powiedzieli, że nie wierzą, iż Kongres otrzymywał pełny obraz zagranicznych operacji CIA. Prawnicy reprezentujący demaskatorów powiedzieli, że istnieje wystarczająca motywacja, by bagatelizować przed Kongresem liczbę cywilów zabitych lub rannych w takich operacjach. Zanim raporty trafią do kongresowych komisji nadzoru, jeden z prawników powiedział, że "zaniżają liczbę zabitych i zawyżają dokładność".
Amerykańskie agencje wojskowe i wywiadowcze od dawna polegają na nocnych nalotach sił takich jak jednostka 02 w celu zwalczania powstań na całym świecie. Strategia ta, raz po raz, wywoływała oburzenie z powodu opierania się na czasami błędnych danych wywiadowczych i liczeniu śmierci cywilów. W 1967 roku Program Phoenix C.I.A. wykorzystał słynne naloty typu "zabij i schwytaj" przeciwko powstaniu Vietcongu w południowym Wietnamie, wywołując intensywny publiczny oddźwięk. Pomimo niechlubnej reputacji programu - badania Pentagonu z 1971 roku wykazały, że tylko 3 procent zabitych lub schwytanych było pełnoprawnymi lub próbnymi członkami Vietcongu powyżej poziomu okręgu - wydaje się, że posłużył on jako wzór dla przyszłych operacji nocnych nalotów.
Naoczni świadkowie, ocaleni i członkowie rodzin opisywali, jak żołnierze Jednostki Zero wdzierali się nocą do ich domów, zabijając bliskich** w ponad 30 miejscach nalotów, które odwiedził Billing. Żaden afgański ani amerykański urzędnik nie wrócił, by przeprowadzić śledztwo. W jednym przypadku 22-letni Batour był świadkiem nalotu, w którym zginęli jego dwaj bracia. Jeden z nich był nauczycielem, a drugi studentem uniwersytetu. Powiedział Billingowi, że strategia Jednostki Zero w rzeczywistości uczyniła wrogów z rodzin takich jak jego. On i jego bracia, jak powiedział, wspierali rząd i przysięgali, że nigdy nie dołączą do Talibów. Teraz, powiedział, nie jest tego taki pewien.
Krewnym zmarłych, a także ich sąsiadom i przyjaciołom, nigdy nie wyjaśniono, dlaczego te konkretne osoby zostały obrane za cel i o jakie przestępstwa zostały oskarżone. Rodziny, które szukały odpowiedzi od urzędników prowincji na temat nalotów, usłyszały, że nic nie można zrobić, ponieważ były to operacje jednostki zero. "Oni mają swój własny wywiad i robią swoje własne operacje", jeden z pogrążonych w żałobie członków rodziny pamiętał, jak powiedziano mu po tym, jak jego trzy wnuki zostały zabite w nalocie i nocnym nalocie. "Gubernator prowincji dał nam paczkę ryżu, puszkę oleju i trochę cukru" jako rekompensatę za zabójstwa. W placówkach medycznych lekarze powiedzieli Billingowi, że nigdy nie kontaktowali się z afgańskimi lub amerykańskimi śledczymi czy grupami praw człowieka w sprawie losu osób rannych w nalotach. Niektórzy z rannych później zmarli, po cichu zwiększając liczbę ofiar.
W oświadczeniu rzecznik CIA Tammy Thorp powiedziała: "Z reguły Stany Zjednoczone podejmują nadzwyczajne środki - wykraczające poza te, które nakazuje prawo - w celu zmniejszenia liczby ofiar cywilnych w konfliktach zbrojnych i traktują wszelkie twierdzenia o łamaniu praw człowieka z najwyższą powagą." Powiedziała, że wszelkie zarzuty dotyczące łamania praw człowieka przez "zagranicznego partnera" są sprawdzane i jeśli są ważne, C.I.A. i "inne elementy rządu USA podejmują konkretne kroki, w tym zapewnienie szkoleń na temat obowiązującego prawa i najlepszych praktyk, lub, jeśli to konieczne, zakończenie pomocy lub relacji." Thorp powiedział, że Jednostki Zero były celem systematycznej kampanii propagandowej mającej na celu ich zdyskredytowanie z powodu "zagrożenia, jakie stanowiły dla rządów talibów".
Departament Obrony nie odpowiedział na pytania dotyczące operacji jednostek zerowych.
Wraz z patologiem sądowym, Billing przejechała setki mil przez niektóre z najbardziej niestabilnych obszarów kraju - odwiedzając miejsca ponad 30 nalotów, przeprowadzając wywiady ze świadkami, ocalałymi, członkami rodzin, lekarzami i starszyzną wiosek. Aby zrozumieć program, przez lata spotykała się potajemnie z dwoma żołnierzami Jednostki Zero, rozmawiała z byłym mistrzem szpiegowskim Afganistanu w jego silnie ufortyfikowanym domu i udała się do knajpy w środku Ameryki, aby spotkać się z wojskowym Rangerem, który dołączył do jednostek podczas operacji.
Przeprowadziła również ponad 350 wywiadów z obecnymi i byłymi afgańskimi i amerykańskimi urzędnikami państwowymi, afgańskimi dowódcami, amerykańskimi urzędnikami wojskowymi, amerykańskimi urzędnikami ds. obrony i bezpieczeństwa oraz byłymi oficerami wywiadu CIA, a także amerykańskimi ustawodawcami i byłymi członkami komisji nadzoru, oficerami ds. walki z terroryzmem i polityki, ekspertami ds. oceny ofiar cywilnych, prawnikami wojskowymi, analitykami wywiadu, przedstawicielami organizacji praw człowieka, lekarzami, dyrektorami szpitali, koronerami, ekspertami medycyny sądowej, naocznymi świadkami i członkami rodzin - niektórzy z nich nie zostali wymienieni w tej historii ze względu na ich bezpieczeństwo.
Chociaż wojna Ameryki w Afganistanie może się skończyć, są lekcje do wyciągnięcia z tego, co pozostawiła po sobie. Billing pisze:
Amerykański rząd ma nikłe podstawy, by wierzyć, że ma pełny obraz działania Jednostek Zero. Raz po raz rozmawiałem z Afgańczykami, którzy nigdy nie podzielili się z nikim swoimi historiami. Urzędnicy Kongresu zaniepokojeni operacjami CIA w Afganistanie mówili, że byli zaskoczeni śmiercią cywilów, którą udokumentowałem.
W miarę jak zapełniały się moje zeszyty, zdawałem sobie sprawę, że zbieram relację naocznego świadka szczególnie haniebnego rozdziału w trudnej historii amerykańskich interwencji zagranicznych.
Bez prawdziwej oceny tego, co wydarzyło się w Afganistanie, stało się jasne, że Stany Zjednoczone mogą łatwo zastosować tę samą nieudaną taktykę w jakimś nowym kraju przeciwko nowemu zagrożeniu.
**By Lynzy Billing
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz