
Sąd Najwyższy orzekł w marcu, że Amerykanie nie mają prawa do poznania makabrycznych szczegółów tortur CIA, ponieważ CIA nigdy formalnie nie przyznała się do swoich zbrodni. Sprawa ta symbolizuje, że rządy prawa stały się niczym więcej niż prawniczym bełkotem, mającym na celu ukrycie oficjalnych zbrodni. Jest też kolejnym ponurym przypomnieniem, że Amerykanie nie mogą liczyć na to, że politycznie zatwierdzeni prawnicy w garniturach z nietoperzami uratują ich wolności.
W 2002 roku CIA schwytała w Pakistanie Abu Zubaydaha, palestyńskiego radykała, i fałszywie uwierzyła, że jest on wtyczką Al-Kaidy. CIA torturowała go przez lata w Tajlandii i w Polsce. Jak zauważył sędzia Neal Gorsuch, CIA "podtapiała Zubaydaha co najmniej 80 razy, przez setki godzin symulowała pogrzeb na żywo w trumnach" i brutalnie go traktowała, aby nie zasnął przez sześć dni z rzędu. CIA przyznała się do niektórych szczegółów tortur, a nazwisko Zubaydaha zostało wymienione ponad tysiąc razy w 683-stronicowym raporcie Senatu wydanym w 2014 roku na temat systemu tortur CIA. Ale Sąd Najwyższy pozwolił CIA udawać, że sprawa jest nadal tajna.
Święta relikwia "tajemnicy państwowej"
Sprawa ta obracała się wokół powoływania się na świętą relikwię biurokratyczną wątpliwego pochodzenia - "tajemnice państwowe". W orzeczeniu 6-3, którego autorem jest sędzia Stephen Breyer, stwierdzono: "Aby powołać się na przywilej [tajemnicy państwowej], rząd musi przedstawić sądowi 'formalny wniosek o przyznanie przywileju, złożony przez dyrektora departamentu, który sprawuje kontrolę nad daną sprawą'". Przypomina to zezwolenie Czarnoksiężnikowi z Krainy Oz na poświadczenie, że jego kurtyna musi pozostać zamknięta dla dobra wszystkich dzieci w Krainie Oz. Po ogłoszeniu przez agencję federalną, że jest uprawniona do zachowania tajemnicy, sąd "powinien wykorzystać swoją tradycyjną "niechęć do naruszania władzy wykonawczej w sprawach wojskowych i bezpieczeństwa narodowego"" - napisał Breyer. Breyer nie wyjaśnił, jak można pogodzić samorządność z niemal całkowitym utajnieniem polityki zagranicznej i wojskowej wybranego rządu.
Sąd podtrzymał zarzut "tajemnicy państwowej", który uniemożliwia prawnikom Zubaydaha doręczenie wezwań do sądu psychologom, którzy kierowali programem tortur CIA, w celu poznania szczegółów jego przesłuchań w Polsce. Orzeczenie sądu blokuje również polskim śledczym możliwość uzyskania informacji o zbrodniach popełnionych w miejscu tortur CIA w ich kraju.
Sprawa ta ilustruje świat fantazji, który przenika oficjalne kontrowersje w Waszyngtonie. W 2019 r. sędzia federalny Richard Paez odrzucił wniosek CIA o przyznanie przywileju, ponieważ "aby fakt stanowił 'tajemnicę państwową', musi najpierw być 'tajemnicą'". Nawet prezydent Polski przyznał, że w tym miejscu tortur CIA w jego kraju popełniono zbrodnie.
Jednak Sąd Najwyższy nie wziął pod uwagę zdrowego rozsądku, orzekając, że "czasami informacje, które weszły do domeny publicznej, mogą mimo to wchodzić w zakres przywileju tajemnicy państwowej". Według Sądu Najwyższego "prawda" zależy wyłącznie od tego, do czego publicznie przyznają się urzędnicy federalni. Adwokat ACLU, Dror Ladin, stwierdził: "Sądy amerykańskie są jedynym miejscem na świecie, gdzie wszyscy muszą udawać, że nie znają podstawowych faktów na temat programu tortur CIA".
Jest jeszcze gorzej. Ówczesny szef CIA Mike Pompeo twierdził, że ujawnienie szczegółów dotyczących tortur w Polsce mogłoby utrudnić współpracę zagranicznych agencji szpiegowskich z CIA. Sąd podtrzymał "tajemnicę państwową", aby pomóc CIA w "utrzymaniu zaufania, na którym opierają się te relacje [między agencjami szpiegowskimi]". Sąd ostrzegł: "Publiczne potwierdzenie istnienia miejsca [tortur] CIA w kraju A może zmniejszyć stopień, w jakim służby wywiadowcze krajów A, B, C, D itd. będą skłonne współpracować z naszymi".
Sąd zachowywał się tak, jakby jedynie torował drogę zastępowi harcerek do sprzedaży ciasteczek w centrum handlowym, a nie ukrywał "zbrodnię przeciwko ludzkości" (werdykt ONZ w sprawie tortur). Pompeo dosadnie opisał modus operandi CIA: "Kłamaliśmy, oszukiwaliśmy, kradliśmy. To tak, jakbyśmy mieli całe kursy szkoleniowe". Długa historia bezprawnych zabójstw dokonywanych przez CIA w niczym nie przeszkodziła jej w uzyskaniu przychylności sądu. Zamiast tego "wzajemne zaufanie" między zwaśnionymi agencjami szpiegowskimi jest ważniejsze niż zaufanie, jakie Amerykanie powinni mieć do własnego rządu.
Tajemnice państwowe i wojna z terroryzmem
W swojej decyzji sędzia Breyer podkreślił: "Oczywiście Sąd nie popiera ani terroryzmu, ani tortur, ale w tej sprawie musimy rozstrzygnąć jedynie wąski spór dowodowy". Ale Sąd Najwyższy z pewnością popiera każdą zbrodnię, którą pomaga zatuszować. Rozległe orzeczenia sądu w sprawie tajemnicy państwowej i immunitetu suwerennego zapewniły zwolnienie z więzienia torturującym z czasów Busha i twórcom polityki tortur. Żadna ofiara tortur z czasów Busha nie doczekała się sprawiedliwości w sądach federalnych.
Po rozpoczęciu wojny z terroryzmem mnożyły się skargi dotyczące tajemnicy państwowej. Administracja Busha rutynowo powoływała się na tajemnicę państwową, aby dążyć do "całkowitego odrzucenia każdej sprawy kwestionującej konstytucyjność konkretnych, realizowanych programów rządowych", jak wynika z opracowania Constitution Project. W 2007 roku sędzia federalny Harry Pregerson zrzędził, że "chodzi o to, że jeśli rząd ogłosi, że coś jest tajemnicą państwową, to koniec. Król nie może zrobić nic złego". W 2009 roku federalny sąd apelacyjny potępił stosowanie przez administrację Obamy tajemnicy państwowej: "Zgodnie z teorią rządu, sądownictwo powinno skutecznie odgrodzić wszystkie tajne działania rządu od kontroli sądowej, chroniąc CIA i jej partnerów przed wymogami i ograniczeniami prawa". Administracja Obamy powołała się na doktrynę tajemnicy państwowej, by uzasadnić odmowę ujawnienia standardów, jakie stosowała przy umieszczaniu Amerykanów i innych osób na liście podejrzanych o zamach na życie terrorystów.
Jak zauważył autor Barry Siegel, w ogromnej większości spraw, w których powołuje się na tajemnicę państwową, "sędziowie orzekają na ślepo, nie zaglądając do spornych dokumentów, na których opierają się zastrzeżenia tajemnicy państwowej.... Zamiast tego decydują się zaufać rządowi - co jest ostatecznym aktem wiary". Ostatecznie, zamiast dobrego usprawiedliwienia dla łamania prawa, wystarczy twierdzić, że usprawiedliwienie istnieje, nawet jeśli jest ono tajne.
Geneza tajemnicy państwowej
Gorsuch zauważył, że Sąd Najwyższy stworzył tę doktrynę w sprawie z 1953 r., w której Pentagon powołał się na "tajemnicę państwową", aby ukryć szczegóły katastrofy lotniczej. Pół wieku później rząd odtajnił oficjalny raport z tej katastrofy. Nie zawierał on żadnych tajemnic bezpieczeństwa narodowego, lecz opisywał, w jaki sposób rażące zaniedbanie spowodowało katastrofę (w której zginęły trzy osoby). Mimo to Sąd Najwyższy najwyraźniej nie wstydzi się tego, że został oszukany przez Pentagon i inne agencje federalne.
Tajemnica państwowa przypomina oszustwo dotyczące cudu religijnego, które zostało ujawnione dopiero po jego kanonizacji. W listopadzie ubiegłego roku, podczas ustnych wystąpień w sądzie, sędzia naczelny John Roberts mówił tak, jakby doktryna tajemnicy państwowej była moralnie i prawnie na równi z habeas corpus, który został wyraźnie wymieniony w pierwotnej konstytucji, jeszcze przed wprowadzeniem Bill of Rights. Sędzia Brett Kavanaugh, były prawnik administracji Busha, wychwalał doktrynę tajemnicy państwowej jako "fundamentalną dla bezpieczeństwa narodowego kraju". Z kolei Gorsuch zauważył, że "wydaje się, iż rząd chce oddalenia tego pozwu, ponieważ ma nadzieję utrudnić polskie śledztwo i uniknąć (lub przynajmniej opóźnić) dalszych kompromitacji za dawne nadużycia".
Gorsuch, do którego zdania odrębnego przyłączyła się sędzia Sonia Sotomayor (najbardziej liberalny członek sądu), ostrzegł, że przyznanie CIA "najwyższego stopnia uprzywilejowania" "zachęciłoby do składania kolejnych wniosków o zachowanie tajemnicy w bardziej wątpliwych okolicznościach - i ułatwiłoby utratę wolności i należnego procesu, co, jak pokazuje historia, bardzo często następuje". Profesor prawa Steve Vladeck powiedział, że "orzeczenie to znacznie utrudni, w przyszłości, ofiarom niewłaściwego postępowania rządu, które odbywa się w tajemnicy, uzyskanie dowodów, które pomogą udowodnić, że postępowanie to było bezprawne." Poufny raport z lutego ujawnił, że CIA gromadzi ogromne ilości danych osobowych obywateli amerykańskich, prawdopodobnie z naruszeniem prawa federalnego. Nie spodziewajcie się jednak, że poznacie haniebne szczegóły lub nazwiska ofiar ze względu na doktrynę tajemnicy państwowej.
Pierwsze zdanie raportu Associated Press na temat orzeczenia doskonale podsumowuje tę decyzję: "Sąd Najwyższy stanął po stronie rządu". Przełknięcie roszczeń dotyczących tajemnicy państwowej pokazuje, jak Sąd Najwyższy stał się strażnikiem Lewiatana Demokracji. Agencje federalne każdego roku tworzą biliony stron nowych tajemnic. Większość sędziów Sądu Najwyższego nie ma nic przeciwko temu, by agencje federalne systematycznie oślepiały obywateli amerykańskich na działania rządu federalnego.
Kiedy sędzia Breyer, który był autorem decyzji sądu, ogłosił, że wkrótce przejdzie na emeryturę, media zachwycały się jego długim doświadczeniem pragmatyzmu w Sądzie Najwyższym. William James, filozoficzny ojciec chrzestny tego systemu, oświadczył, że pragmatyzm oznacza, iż "idee stają się prawdziwe tylko w takim stopniu, w jakim pomagają nam wejść w zadowalające relacje z innymi częściami naszego doświadczenia". James wyjaśnił, że "każda idea, na której możemy się oprzeć (...) jest prawdziwa instrumentalnie". Breyer był popularny w takich miejscach jak Washington Post z powodu jego niekończącej się uległości wobec agencji federalnych w sprawach dotyczących Czwartej Poprawki (zakazującej nieuzasadnionych przeszukań) i innych kwestii. W Waszyngtonie tuszowanie tortur jest pragmatyczne, ponieważ pozwala wszystkim trzem gałęziom rządu wmówić Amerykanom, że ich władcy są na smyczy. Wszyscy najbardziej znani pragmatycy w najnowszej historii Waszyngtonu byli "pożytecznymi idiotami Lewiatana".
Dwustronne poparcie dla tajemnicy państwowej
Niektórzy waszyngtońscy publicyści spodziewali się, że wybór Bidena spowoduje odrodzenie swobód obywatelskich po rzekomych rządach ciemności Trumpa. Jednak jeszcze przed sprawą tajemnic państwowych administracja Bidena nakłaniała sąd do odrzucenia pozwu złożonego przez obywatela amerykańskiego, który twierdził, że był torturowany w Egipcie, ponieważ rzekomy oprawca miał immunitet dyplomatyczny, ponieważ pracował dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. (Wcześniej MFW mógł torturować tylko gospodarkę).
Przyjęcie przez Bidena doktryny tajemnicy państwowej jest trudne do pogodzenia z jego inną retoryką. W przemówieniu inauguracyjnym w ubiegłym roku Biden oświadczył: "Każdy z nas ma obowiązek i jest odpowiedzialny jako obywatel, jako Amerykanin, a zwłaszcza jako przywódca (...) bronić prawdy i pokonać kłamstwa". W przemówieniu wygłoszonym w ubiegłym roku w Kongresie Biden oświadczył: "Ameryka powstaje na nowo, wybierając (...) prawdę ponad kłamstwa". W grudniu ubiegłego roku Biden wydał rozporządzenie wykonawcze w celu "odbudowy zaufania do rządu".
Ale dlaczego ktoś miałby ufać rządowi, który odmawia przyznania się do zbrodni, o których wie cały świat? Te same argumenty prawne, które posłużyły do ukrycia tortur stosowanych przez Busha, będą w najbliższych latach wykorzystywane do ukrywania nadużyć administracji Bidena i przyszłych prezydentów. Doktryna tajemnicy państwowej zakłada, że "rząd wie najlepiej i nikt inny nie ma prawa wiedzieć".
Doktryna tajemnicy państwowej stanowi licencję dla agencji federalnych na okłamywanie swoich ofiar i sędziów federalnych. W 2005 roku studentka Uniwersytetu Stanforda, Rahinah Ibrahim, udała się na międzynarodowe lotnisko w San Francisco, aby złapać lot na Hawaje. Zamiast tego zakuto ją w kajdanki i zamknięto na noc, ponieważ jej nazwisko znajdowało się na liście "No Fly". W końcu pozwolono jej polecieć do Malezji, ale zabroniono powrotu do Stanów Zjednoczonych. Aby dowiedzieć się, dlaczego znalazła się na czarnej liście, wytoczyła proces, który trwał osiem lat i kosztował ją ponad 3 miliony dolarów.
Prokurator Generalny Eric Holder ostrzegł, że "ujawnienie faktu, że dana osoba nie jest objęta dochodzeniem antyterrorystycznym FBI, może spowodować znaczące szkody dla bezpieczeństwa narodowego". Holder przysięgał również, że władze federalne nie powoływały się na "tajemnicę państwową", aby ukryć "błąd administracyjny" lub "zapobiec kompromitacji". W 2014 r. sędzia federalny William Alsup zniweczył oficjalną wersję wydarzeń, ujawniając, że Ibrahimowi zakazano latania tylko dlatego, że w 2004 r. agent FBI "zaznaczył niewłaściwe pole" w formularzu dotyczącym śledztwa w sprawie terroryzmu. Federalni przez dziewięć lat tuszowali sprawę, aby zachować ślepą wiarę Amerykanów w papierkową robotę FBI.
Wkrótce po tym, jak Sąd Najwyższy przełknął wniosek o zachowanie tajemnicy państwowej w sprawie polskich tortur, skutecznie przyznał się do tajemnicy państwowej w jednym z najbardziej przerażających nadużyć FBI w wojnie z terroryzmem. Od 2006 roku FBI wysyłało Craiga Monteilha, byłego informatora Drug Enforcement Administration, do meczetów w południowej Kalifornii, aby zbierał dowody przeciwko muzułmanom podczas nabożeństw. Jego przełożeni z FBI dali Monteilhowi pozwolenie na spanie z muzułmankami, które obrał sobie za cel, oraz na potajemne nagrywanie ich rozmów do poduszki. Umieścił również urządzenie nagrywające, aby potajemnie nagrywać sesje terapeutyczne muzułmanów. National Public Radio odnotowało, że inwigilacja "nie przyniosła żadnych rezultatów i okazała się wielkim wstydem dla Biura" po tym, jak Monteilh w 2012 roku publicznie potępił swoje zachowanie i działania FBI. Monteilh zachęcał członków meczetu do angażowania się w zamachy bombowe i inne formy przemocy. Był on częścią armii 15 000 informatorów FBI, zwerbowanych po 11 września, którzy napędzali wszechobecne operacje uwięzienia.
Kiedy trzech członków meczetu złożyło pozew przeciwko FBI, federalni powołali się na "tajemnicę państwową", aby storpedować ich długotrwałą sprawę. New York Times trafnie podsumował rezultat na początku marca: "Sąd Najwyższy staje po stronie FBI w sprawie o szpiegowanie muzułmanów". W swojej opinii sędzia Samuel Alito podkreślił, że "nigdy nie sugerowaliśmy, że powołanie się na przywilej tajemnicy państwowej może zostać obalone przez wykazanie, że dowody zostały uzyskane niezgodnie z prawem".
Doktryna tajemnicy państwowej jest skandalem antykonstytucyjnym od co najmniej 20 lat. Władza federalna nad szkodliwymi informacjami jest nieograniczona - przynajmniej do czasu, gdy jakiś oszust, jak Edward Snowden, Julian Assange czy Daniel Hale, obali federalną wiarygodność.
Nad wejściem do siedziby Departamentu Sprawiedliwości widnieje motto: "Nie może przetrwać żaden wolny rząd, który nie opiera się na wyższości prawa". Ale "wyższość prawa" oznacza obecnie niewiele więcej niż to, że Sąd Najwyższy utylizuje prawnicze mataczenia, aby ukryć federalne okrucieństwa. Ile oficjalnych przestępstw może przetrwać demokracja? Niestety, odpowiedź jest tajemnicą.
**By James Bovard
**Source
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz